Anatomia prawdy cz.3 - Krzysztof Konrad
Proza » Długie Opowiadania » Anatomia prawdy cz.3
A A A
Od autora: Standardowo przestrzegam osoby wrażliwe przed sadystycznymi opisami oraz podejmowaniem tematów silnie kontrowersyjnych.
Klasyfikacja wiekowa: +18


                                                                III

      Co zro­bić z cia­łem? Wy­wa­lić do śmie­ci, spa­lić? Może za­mu­ro­wać? Zmu­sza­łem mózg do in­ten­syw­ne­go my­śle­nia, prze­grze­bu­jąc wszyst­kie jego za­kąt­ki. Prze­szu­ka­łem każde miej­sce, zda­rze­nie, osobę, która mo­gła­by mi to uła­twić, a która za­pi­sa­ła się w korze mó­zgo­wej mojej zde­ze­lo­wa­nej psy­chi­ki.
Dosyć tego pie­prze­nia, nie po­tra­fię bu­do­wać sztucz­nych na­pięć. Tak na­praw­dę wie­dzia­łem co robić z gów­nia­rzem w chwi­li od­ci­na­nia głowy. Nie bez po­wo­du na­pi­sa­łem o za­bój­stwie sio­stry. Kto by nie na­pi­sał, skoro to takie pięk­ne zrzą­dze­nie losu? Ona na­kar­mi­ła ptaki zwie­rzę­ciem, ja po­sta­no­wi­łem na­kar­mić je czło­wie­kiem. Byłem w tym miej­scu kilka lat wcze­śniej i nawet wtedy zla­ty­wa­ły się tam setki sępów. O ile nie myli mnie pa­mięć, pit­bul­la ob­sku­ba­ły w jeden dzień, choć ważył aż trzy­dzie­ści pięć ki­lo­gra­mów. Po zwa­że­niu każ­de­go pa­kun­ku po kolei i zsu­mo­wa­niu wy­szło czter­dzie­ści dwa. Gdyby nie jadł ta­kich świństw, wszyst­ko po­szło­by spraw­niej.

Gdy znaj­du­ję się w takim mo­men­cie życia, za­pi­sy­wa­nie wszyst­kie­go jest pro­ste. To je­dy­nie li­te­ry ukła­da­ją­ce się w słowa, a póź­niej – w zda­nia. Nie po­tra­fię już za­trzy­mać cwa­niac­twa, któ­rym za­la­tu­ją moje wy­zna­nia, ale uwierz mi, nawet wiedząc jak zli­kwi­do­wać ślady, mój mózg nie był tym ska­żo­ny. Mo­żesz po­my­śleć, że wszyst­ko przy­cho­dzi­ło tak łatwo. Nor­mal­ny czło­wiek przy takim wi­do­ku roz­sy­pał­by się cał­ko­wi­cie, a do­cho­dze­nie do sie­bie trwa­ło­by trzy­krot­nie dłu­żej. Nor­mal­ny czło­wiek wy­stu­kał­by sto dwa­na­ście w te­le­fo­nie i po kilku dłuż­szych go­dzi­nach wszyst­ko by wy­glą­da­ło w miarę nor­mal­nie. Ja, do tego czasu zdą­ży­łem roz­sy­pać roz­człon­ko­wa­ne ciało mię­dzy wzgó­rza­mi i po­sy­pać je ziar­nem. Ro­biąc to, nie do­cho­dzi­łem do wnio­sku, że gdyby nie se­ro­we chrup­ki, miał­bym lżej­szy pro­blem. Wtedy tak nie my­śla­łem, myślę tak teraz.

Video pod­po­wia­da, że były we mnie jesz­cze ak­cep­to­wal­ne w spo­łe­czeń­stwie od­ru­chy. Nie było to może pod­da­nie się karze, ale zde­cy­do­wa­łem się na wspar­cie. Tylko psy­cho­log mógł­by pomóc mi w zro­zu­mie­niu wła­snej na­tu­ry. Usta­li­łem o czym mógł­bym po­wie­dzieć, a czego uni­kać, żeby nie wpę­dzić się do pier­dla. Za­mie­ni­łem dziec­ko na psa, a ptac­two na inne psy, zja­da­ją­ce jego zwło­ki. Opo­wie­dział­bym o tym, jak prze­ci­na­łem jego łapki, bojąc się re­ak­cji po­li­cji na to, co za­sta­łem koło łóżka. Po­wie­dział­bym o szli­fier­ce, którą włą­cza­łem co­dzien­nie, gdy tylko wra­ca­łem z pracy, żeby za­głu­szyć mu­zy­kę stru­ny lęku. Po­wie­dział­bym o tym, jak wy­pi­ja­łem hek­to­li­try na­po­ju ener­ge­tycz­ne­go, żeby tylko nie obu­dzić się obok no­we­go go­ścia.

Nie żyję w nędzy. W po­życz­kach za­ra­biam tyle, ile bie­rze kor­posz­czur. Trzy ty­sią­ce netto za­wsze wy­star­czało na pod­sta­wo­we po­trze­by. Za taką sumę mo­głem opła­cić dość dro­gie, bo ładne miesz­ka­nie, auto, je­dze­nie i sprzą­ta­nie, które jest moją pasją. Nie mam oszczęd­no­ści, lecz nigdy się tym spe­cjal­nie nie przej­mo­wa­łem. Życie le­cia­ło mi na pracy, książ­kach i spo­tka­niach z Nadią, nie trud­no się więc do­my­ślić, że tak nudna eg­zy­sten­cja nie zmu­sza­ła mnie do my­śle­nia o czar­nej go­dzi­nie. W końcu po­ja­wiło się pra­wie pięć­dzie­siąt kilo stra­chu i kon­wul­syj­ne­go wręcz po­czu­cia winy, które ktoś mu­siał ze mnie zdjąć. Za­in­te­re­so­wa­łem się dar­mo­wym psy­cho­lo­giem. Do­wie­dzia­łem się, że na psy­cho­te­ra­pię ufun­do­wa­ną przez pań­stwo po­cze­kał­bym pół­to­ra roku. Nie pod­da­łem się. Po­szu­ka­łem nu­me­ru pry­wat­ne­go te­ra­peu­ty, który za jedną wi­zy­tę wołał sobie ba­ga­te­la, pra­wie dwie stówy. Pan Lu­cjusz poin­for­mo­wał mnie, że te­ra­pia jest sku­tecz­na przy dwóch wi­zy­tach ty­go­dnio­wo. Uak­tyw­ni­ło mi się zbo­cze­nie za­wo­do­we i szyb­ko pod­li­czy­łem, że takie roz­mo­wy kosz­tują grubo ponad ty­siąc w skali mie­sią­ca.

Jakiś czas temu wy­two­rzo­no nowy model promu, który zre­du­ku­je koszt lotu w prze­strzeń ko­smicz­ną nawet o kil­ka­dzie­siąt pro­cent. Szyb­kość naszego in­ter­ne­tu sięga pręd­ko­ści świa­tła. Je­ste­śmy w sta­nie roz­ma­wiać ze sobą, będąc od­da­lo­ny­mi ty­sią­ce ki­lo­me­trów od sie­bie. Wszyst­ko to za­słu­ga na­szych ma­te­ma­ty­ków, fi­zy­ków i in­for­ma­ty­ków. Lu­dzie nauki, ab­so­lut­nie wy­bit­ne jed­nost­ki wy­no­szą nas na wy­ży­ny po­stę­pu, co rusz udo­wad­nia­jąc nie­ogra­ni­czo­ność ludz­kie­go in­te­lek­tu. Wszy­scy starają się roz­wi­jać cy­wi­li­za­cję, nie zwa­ża­jąc na nie­do­ro­zwój psy­chicz­ny i emo­cjo­nal­ny dużej czę­ści spo­łe­czeń­stwa. Srogo za­pła­ci­łem za hi­sto­ryj­kę o psie i szli­fier­ce u pana Lu­cju­sza. Co zro­bił­by na moim miej­scu bie­dak, ży­ją­cy w skraj­nej nędzy? Po­cze­ka­ła­by pół­to­ra roku, choć wąt­pli­we jest, że po tak dłu­gim cza­sie mó­wił­by tylko o tych dwóch re­kwi­zy­tach.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Krzysztof Konrad · dnia 18.04.2017 10:21 · Czytań: 318 · Średnia ocena: 4 · Komentarzy: 9
Komentarze
faith dnia 18.04.2017 10:26
Do treści nic nie mam, do sposobu prowadzenia narracji również, jej bezuczuciowość i brak emocjonalności pasuje do kreowanej postaci. Ale czcionka jest koszmarna. Choćby nie wiem jak dobre było opowiadanie, przez taki jej dobór skazujesz czytelnika na spore problemy z przebrnięciem przez treść.

Pozdrawiam!
JOLA S. dnia 18.04.2017 10:37 Ocena: Bardzo dobre
Krzysiu,
mam te same spostrzeżenia co faith,, podpisuję się pod nimi obiema łapami. Masz talent i wykonałeś kawał dobrej roboty. Trzy razy przymierzałam się do tego tekstu, ale za każdym razem odpadałam. W pisaniu też liczy się opakowanie.
Proszę zmień czcionkę.
Pozdrawiam gorąco :) :)
JOLA S.
Krzysztof Konrad dnia 18.04.2017 10:50
Faith... Zmienisz? :( nie wiem jak to się robi...
faith dnia 18.04.2017 10:58
Myślę, że tak jest o wiele lżej dla oczu. ;)

Pozdrowienia!
JOLA S. dnia 18.04.2017 11:27 Ocena: Bardzo dobre
Ooo, jest dużo lepiej, bez porównania. Zgadzam się - ta historia miała być mocna i taką jest.Brawo. Dla mnie samego część końcowa duża cięższa i lepsza niż początek, ale tak to się pisze z perspektywy pierwszej osoby...

Przeredagowany tekst jest na pewno lepszy.


Pozdrawiam,

JOLA S.
Aronia23 dnia 18.04.2017 15:17
Panie Krzysztofie Konradzie, moim zdaniem tekst pokazuje mentalność i luz ludzi zaradnych - dobrze, bo motywuje tych nieudaczników, ale ci na śmietnikach, nie zawsze ze swojej winy, może nie umieją "skorzystać" z motywacji. Ludzie są różni, jak wiesz. Rzuciły mną z lekka te zdania - oddalone od siebie w tekście:
"... mogłem opłacić dość drogie, bo ładne mieszkanie, auto, jedzenie i sprzątanie, które jest moją pasją. Nie mam oszczędności, lecz nigdy się tym specjalnie nie przejmowałem. " i dla przeciwwagi:
".... bie­dak, ży­ją­cy w skraj­nej nędzy? Po­cze­ka­ła­by pół­to­ra roku, choć wąt­pli­we jest, że po tak dłu­gim cza­sie mó­wił­by tylko o tych dwóch re­kwi­zy­tach."
Choroby niszczą i są drogie, jak drogie? Wie, większość ludzi.

"Uaktywniło mi się zboczenie zawodowe i szybko podliczyłem, że takie rozmowy kosztują grubo ponad tysiąc w skali miesiąca.".
allaska dnia 22.04.2017 19:28
Cytat:
Trzy ty­sią­ce netto za­wsze wy­star­czało na pod­sta­wo­we po­trze­by. Za taką sumę mo­głem opła­cić dość dro­gie, bo ładne miesz­ka­nie, auto, je­dze­nie i sprzą­ta­nie, które jest moją pasją.
- a tutaj akurat i mieszkanie i samochód i coś tam jeszcze za trzy tysiące? Nie wierzę :)

Ostatni akapit nie przypadł, dlaczego ten wtręt o internecie? Nie pasuje mi.

Cytat:
Wszy­scy sta­ra­ją się roz­wi­jać cy­wi­li­za­cję, nie zwa­ża­jąc na nie­do­ro­zwój psy­chicz­ny i emo­cjo­nal­ny dużej czę­ści spo­łe­czeń­stwa.
- to zdanie dla mnie najlepsze :)
mike17 dnia 04.05.2017 15:39
Krzysiek, bardzo spójny fragment, dobrze rozplanowany, porządnie opowiedziany, mucha nie siada :)
Nieźle ciągniesz tę opowieść, wplatając coraz to nowe detale: tu dowiadujemy się, że bohater fajnie zarabia i nie ma trosk doczesnych.
Próbuje szukać odpowiedzi na własne demony u psychologa - całkiem mądry zabieg.

Językowo i literacko tym razem bez zarzutu.
Nie epatujesz też okrucieństwem, co się ceni.
Jest wręcz "spokojnie".
Najważniejsze, że całość mocno się klei i nie ma tu lipy - jest żelazna logika wydarzeń, a to podstawa dobrej opowieści.
Jedne fakty wypływają naturalnie z innych, czyli jest ok.

Nieco tu uczłowieczyłeś tego kolesia.
Jestem bardzo ciekaw, jaki będzie grand finale, ale to dopiero jutro :)

Dobra robota :)
Krzysztof Konrad dnia 04.05.2017 16:03
To dobrze, że Ci się podoba :) wielkiego finału, to nawet za rok się nie doczekasz, po prostu nie publikuje od jakiegoś czasu że względu na pracę i fakt l, że dużo uczę się o pisaniu. Wolę wpierw podszkolić warsztat. Dziękuję :)
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
trawa1965
23/08/2017 05:21
Znam angielski. Sądzę jednak, że zrobię to zimą, gdy będę… »
Zola111
23/08/2017 01:06
Intro, tym razem z przumrużeniem oka i humorem? I dobrze.… »
Zola111
23/08/2017 00:55
Carve, żeby uniknąć archaicznego swe, wystarczy… »
bruliben
23/08/2017 00:07
Mokotów. Blisko i daleko. Mieszkałem tam, ale już nie… »
bruliben
23/08/2017 00:04
Ależ dużo uczuć. Że aż trzeba nabrać wody w usta. Ale to nie… »
bruliben
22/08/2017 23:55
Sens? Ok, spróbuję. Dla ciebie? Miara jej poświęcenia -… »
MarcinD
22/08/2017 23:39
No właśnie nie wiem od czego zależy, na której półce ląduje… »
chawendyk
22/08/2017 23:26
A kupić nie trzeba:) przeczytałaś, to mi wystarczy. W PL… »
Milena1
22/08/2017 23:08
Chyba poprawiłeś trochę tekst, bo rano jak czytałam miał… »
Dobra Cobra
22/08/2017 22:43
Ciężar ów zrzucam za każdym razem, gdy nowe dzieło idzie do… »
retro
22/08/2017 22:28
DoCo, ale tuszę, że jako autor ten ciężar zrzuciłeś... wraz… »
Silvus
22/08/2017 22:13
Tzn. masz nadzieję. ;) Ja tu nie mam (chyba). Miło, że… »
badmadpoem
22/08/2017 22:02
Z tą nadzieją to krucho ostatnio - jednak moja była trafna,… »
MarcinD
22/08/2017 21:09
Takie powtórki są nieco zaplanowane z uwagi na to, że cały… »
Esy Floresy
22/08/2017 21:03
Warto sięgać źródeł! Tak, "z pod" było poprawne… »
ShoutBox
  • mike17
  • 23/08/2017 00:18
  • Przyszedł kolega, który pracuje w Norwegii, robiłem mu ankietę o pracy, chce złapać się na robotę państwową, a to już inna brożka, zrobiliśmy trochę testów, no i ślę kumpla do Norwegii, ma szanse :)
  • Esy Floresy
  • 21/08/2017 21:49
  • Vulpes :) A Ciebie co za dobre duchy przywiały?
  • Silvus
  • 21/08/2017 20:57
  • O, Erosa lubię.
  • Niczyja
  • 21/08/2017 16:32
  • Jest tyle nowych opublikowanych tekstów, że sama nie wiem od którego zacząć:) Może na początek zacznę od muzyki ... [link] :)
  • mike17
  • 21/08/2017 15:54
  • Oj, chyba nie. Znane mi są przypadki, gdzie ktoś ze sprzedawcy został kierownikiem sklepu, bo awansował i spotkał się z uznaniem właściciela. To się naprawdę dzieje, ale życzenia można zawsze mieć :)
  • chawendyk
  • 21/08/2017 14:48
  • no to akurat myślenie życzeniowe:)
  • mike17
  • 21/08/2017 12:25
  • A czyż awansowanie nie jest wynikiem uznania?
  • chawendyk
  • 21/08/2017 09:56
  • Gorzej jak uznanie zmienia się w awansowanie
  • JaDziekuje
  • 21/08/2017 02:02
  • Każdemu należy się uznanie, jeśli swoją pracę wykonuje z sercem.
  • Infernus
  • 21/08/2017 01:27
  • Dlatego należy się szczere uznanie dla tych, którzy robią to z sercem..
Ostatnio widziani
Gości online:51
Najnowszy:uplyelys
Wspierają nas