Uwagi do poglądów Thomasa Luckmanna - Maurycy Rubikon
Proza » Inne » Uwagi do poglądów Thomasa Luckmanna
A A A
Od autora: Tekst został napisany na zaliczenie przedmiotu "Wstęp do religioznawstwa" na studiach podyplomowych "Nauka i religia" na Uniwersytecie Jana Pawła II w Krakowie.

Uwagi do poglądów Thomasa Luckmanna
- z materiałów studiów podyplomowych „Nauka i religia”, przedmiot „Wstęp do religioznawstwa”
 
 

Wyjaśnij własnymi słowami, co ma na myśli Luckmann, pisząc, że „warunki do pełnej instytucjonalnej specjalizacji religii oraz założenie o pełnej zgodności pomiędzy oficjalnym modelem a religijnością indywidualną wzajemnie się wykluczają”. 

Luckmann pisze: „Nie można postulować podobnie wysokiego stopnia zgodności (mowa o wykluczaniu) pomiędzy „oficjalnym" modelem religii (mowa o instytucjonalnej specjalizacji religii) a subiektywnym systemem znaczeń „ostatecznych" dla członków tych społeczeństw (czyli „religijnością indywidualną”), w których wystąpiła insty­tucjonalna specjalizacja religii”. Jest to taka sama myśl, jaka została zawarta w pytaniu. 

Teza Luckmanna: nie można twierdzić, że pomiędzy oficjalnym modelem religii  (wyspecjalizowanym w instytucjach)  i subiektywnym systemem znaczeń ostatecznych (religijnością indywidualną) istnieje wysoki stopień zgodności.

Tekst Luckmanna pozostawia pewną trudność w zrozumieniu terminu „instytucjonalna specjalizacja religii”. W tym terminie słowo „religia” należałoby zamienić słowem „światopogląd”.  Świadomy odbiór elementów świata i świata jako całości - lub rozumienie elementów świata i świata jako całości  - według Luckmanna dotyczy twierdzenia, że „uniwersalną formą religii jest światopogląd” - i wtedy dokonywać odczytania jego tekstu. Światopogląd wynika ze świadomego, ale zawsze subiektywnego, rozumienia elementów świata - i całego świata. Z drugiej strony - światopogląd nie jest gwarancją poprawnego odbioru świadomego - także religii. To prowadzi do takiego odbierania religii jak: „religia obywatelska” , „religia prywatna”, „religia państwowa” lub odrzucenia religii.

Funkcja religijna jest coraz bardziej skoncentrowana w specyficznych formach społecznych, które rozciągają się od przedstawienia świętego kosmosu w światopoglądzie, aż do pełnej instytucjonalnej specjalizacji świadomości (w religii). Mogę zauważyć, że zachodzi następująca implikacja:

system wychowawczy => świadomość (np. w religii) => światopogląd,  gdzie

świadomość dotyczy „świadomego odbioru”  elementów świata i świata jako całości, światopogląd dotyczy „rozumienia” elementów świata i świata jako całości,

co możemy sprowadzić do wniosku, że „świadomość” dotyczy większości ludzi, zaś „światopogląd” dotyczy pewnych grup ludzi: filozofów, teologów, polityków, lobbystów, np. preferencje polityczne zaliczam do świadomości, są obecne u większości ludzi.

Cytat z tekstu Luckmanna, zawarty w pytaniu, możemy więc odczytać jako: „warunki do pełnej instytucjonalnej specjalizacji świadomości oraz założenie o pełnej zgodności pomiędzy oficjalnym modelem (świadomości), a świadomością indywidualną wzajemnie się wykluczają”. W  takim sformułowaniu teza Luckmanna wydaje się być konieczna do uzgodnienia, gdyż „rozejście się” na poziomie  świadomości (tj. braku rozumienia) prowadzi nieuchronnie do pewnego rodzaju schizofrenii społecznej w światopoglądzie.

Teza Luckmanna - chociaż bardzo ukryta - jest więc następująca: żadne warunki pełnej instytucjonalnej specjalizacji świadomości, oraz teza o pełnym uzgodnieniu modelu świadomości ze świadomością jednostki nie są możliwe do realizacji. Mogę zauważyć (tak również twierdzi Luckmann), że instytucje religijne nie mogą wyrazić hierarchii znaczeniowej światopoglądu, a ja dodam ze swej strony, że ma to miejsce w ciągu całej historii ich działalności. Elity naukowe i polityczne posiadają (zawsze!) swoje hierarchie wartości światopoglądu, natomiast warstwa społeczna niższa i najniższa posiadają swoje hierarchie wartości światopoglądu. Ich światopoglądy są powiązane implikacją ogólną:

elity => społeczeństwo.

Ta implikacja przekłada się na światopogląd wyspecjalizowany w instytucjach. Jeżeli w implikacji światopoglądów dochodzi do wyraźnych sprzeczności - prowadzi to do napięć społecznych, które mogą - po wzmocnieniu - przejść w konflikty społeczne.

Tezę Luckmanna przedstawia następujący diagram, dla trzech substytutów: 

1.Praktyka społeczna, tj. warunki pełnej instytucjonalnej specjalizacji świadomości (tworzone empirycznie w doświadczeniu życiowym społeczeństwa), tj. system wychowawczy, 

2.Model świadomości (teoretyczny), 

3.Świadomość (doświadczenie) jednostki.

 

praktyka społeczna <=> model świadomości teoretyczny <=> świadomość (doświadczenie) jednostki

Teza Luckmanna to: powyższe relacje nie można uzgodnić.

Z tego diagramu można zrozumieć, że gdy model świadomości teoretyczny (zawsze tworzony i głoszony przez elity) odsuwa od siebie praktykę społeczną (zawsze kontrolowaną przez elity) od doświadczenia jednostki (bardzo słabo kontrolowaną przez elity, lub w ogóle nie kontrolowaną) - to następuje sytuacja kryzysowa w danym społeczeństwie. W każdym społeczeństwie z kościołami, doświadczenie jednostki można kontrolować religijnym wychowaniem.

Teza Luckmanna jest empirycznie potwierdzana w każdym społeczeństwie, we wszystkich dziedzinach życia - w tym również w religii, również w naukach społecznych - a w zasadzie wszędzie tam, gdzie przejawia się tak zwany „czynnik ludzki”, który zmuszony jest podejmować decyzje i stosować się do tych decyzji. Dodatkowo zauważę, że u Luckmanna czytamy: „wyobrażenie sobie sytu­acji zupełnej identyczności Kościoła, świętego kosmosu i hierarchii znaczeń w światopoglądzie” - co jak sam pisze - „na poziomie korelatów subiektywnych sugeruje zupełną identyczność pomiędzy oficjalnym modelem religii, indywidualnym systemem znaczeń ostatecznych i indywidualnym wzorcem priorytetów. Przy okazji można zauważyć, że sytuacja ta potwierdza to, co można byłoby nazwać niezaprzeczalnym ideałem teologicznym. Nie można jej zrealizować całkowicie; jest to empirycznie niemożliwe z powodów, które wspomnieliśmy w poprzednim kontekście analizy.” - a to mogę odnosić do problemu uzgodnienia systemowego tylko w świecie poznanym.

 

Proszę opisać krótko, co dzieje się, według Luckmanna, gdy oficjalny model religii nie nadąża za zmianą warunków społecznych. 

Jest to problem, o którym napisałem wcześniej - w odpowiedzi na poprzednie pytanie. Luckmann zauważa, że konsekwencją instytucjonalnej specjalizacji religii jest niezgodność pomiędzy „oficjalnym" modelem religii a społecznie dominujący­mi systemami (indywidualnymi) „ostatecznego" znaczenia, tj. subiektywnym rozumieniem elementów świata i całego świata przez każdą jednostkę ludzką. Niezgodność może osiągnąć stan kry­tyczny.

Święty kosmos uważa się za relatywnie stabilną część społecznej rzeczywistości, zanim nastąpi instytucjonalna specjalizacja religii. Za każdym razem, gdy sprawy „ostatecznego" znaczenia (etos elit religijnych) są obiekty­wizowane w światopoglądzie wykraczającym poza procesy subiektywne i indywidualne biografie ludzi, te sprawy „ostatecznego” znaczenia stawiają co raz większy opór zmianom (prowadzonym oddolnie). Sprawy życia codziennego, których znaczenie zajmowało podrzędne miejsca w hierar­chii znaczeń, zaczynają dominować w procesach subiektywnych poszczególnych jednostek ludzkich. Wtedy można zauważać, że stabilność świętego kosmosu jest jed­nym z najważniejszych interesów wpływowej grupy ekspertów religijnych.

Dlatego instytucjonalna specjalizacja religii przejmuje procesy subiektywne poszczególnych jednostek ludzkich, i jednocześnie zawiera stan­daryzowany przekaz modelu „oficjalnego" kanonu doktrynalnego. To oznacza, że kon­troluje odchylenia, zarządzając stanami kryzysowymi, zdecydowanie umacnia „tekstową" stabilność świętego kosmosu. Wtedy konsolidacja wierzeń religijnych i praktyk w „oficjalnym" modelu oraz instytucjonalne poparcie tego modelu nadają wysoki stopień obiektyw­ności i ciągłości spraw, co do których uważa się, że mają „ostateczne" znaczenie dla wszystkich. Tak więc stan krytyczny - a potem pojawiające się konflikty – należy wtedy umieć rozwiązywać. Jest to problem systemowy - rozwiązywanie sytuacji kryzysowych z „czynnikiem ludzkim”. Z mojej strony: umacnianie „tekstowej” (na papierze) stabilności świętego kosmosu nie powinno być celem elit (religijnych, naukowych i politycznych) - to szycie określonej fikcji, która nie będzie do obronienia w przyszłości. To przechodzi w tworzenie dogmatów o złych obrazach świata.

 

Kiedy, zdaniem Luckmanna, społeczeństwo przestaje być określane przez instytucjonalną specjalizację religii? Proszę odpowiedzieć jednym lub dwoma zdaniami. 

Zdaniem Luckmanna społeczeństwo przestanie być określane przez instytucjonalną specjalizacje religii kiedy model „oficjalny" stanie się nieodpowiedni dla większości społeczeństwa. Luckmann pisze: „W tej perspektywie, jedynie mniejszość będzie socjalizowana do „oficjalnego" modelu au sérieux, inna część populacji zinternalizuje go jako system retoryki, podczas gdy większość populacji nie będzie już dłużej do niego socjalizowana. Ostatecznie może dojść do sytuacji, w której typowy proces socjalizacji już nie będzie zawierał „oficjalnego" modelu religii, a bardziej dokładnie - byłego „oficjalnego" modelu, i jedynie jednostki, ze społecznych lub społeczno-psychologicznych obrzeży, zinternalizują go jako system znaczenia „ostatecznego"”.

 

Jaka jest w tekście funkcja przypominania historii stosunku społeczeństwa do Kościoła (w antyku, czasach feudalnych itd.)? Proszę odpowiedzieć w jednym lub dwóch zdaniach. 

Powinniśmy rozumieć to w taki sposób: instytucjonalna specjalizacja religii stała się częścią dalekosiężnego procesu historycznego, który przekształcił tradycyjny porządek społeczny (w świecie starożytnym) w nowoczesne społeczeństwo przemysłowe. Proces ten charakteryzuje się następującymi po sobie etapami, w których instytucje polityczne, religijne i ekonomiczne osiągały coraz wy­ższy poziom specjalizacji swoich funkcji, wraz z jednoczesnym wzro­stem „racjonalności" obszarów instytucjonalnych. Etapy były znaczone kryzysami, kiedy model „oficjalny" (religijny, polityczny, ekonomiczny) stawał się nieodpowiedni dla większości społeczeństwa lub wybranych grup społecznych: elit politycznych, religijnych, ekonomicznych, albo pewnych klas społecznych.

 

Luckmann pisze, że wielu elementom świętego kosmosu odmawia się miana religijnych (na przykład mówi się o nich jako pseudo-religijnych), nawet jeśli dominują w świętym kosmosie. Dlaczego? 

Luckmann - niestety - nie podaje przykładów elementów świętego kosmosu, którym odmawia się „prawa bycia” religijnymi - a to niezmiernie utrudnia odpowiedź.  Myślę, że problem jest następujący.

Skoro religia jest widziana jako „prywatna", jednostka ludzka może wybierać z całego zbioru elementów „ostatecznych" - właściwe sobie - kierując się preferencjami (światopoglądowymi), określanymi przez jej status społeczny. Konsekwencja tego jest taka, że jednostka kształtuje nie tylko swoją osobową tożsamość, ale również swój własny indywidualny system znaczeń „ostatecznych". Dla takich działań są udostępniane różne modele, ale żaden z nich nie jest „oficjalnym". Dlatego określony poziom refleksji i wyboru subiektywnego określa religijność indywidualną. Wtedy znaczenia „ostateczne" wyłaniają się ze „sfery prywatnej" i nie są jeszcze w pełni elementami kultury. Te specyficzne religijne wyobrażenia, wciąż tworzą część niejednorodnego świętego kosmosu we współczesnym społeczeństwie. W rzeczywistości, pewne elementy są częścią świętego kosmosu, którą uważa się powszechnie za religijną - natomiast inne elementy są zwykle opisywane jako „pseudo-religijne" lub nie są postrzegane jako część świętego kosmosu mimo, że mogą być dominującymi w indywi­dualnych systemach znaczeń „ostatecznych". Według mnie, odmowa „prawa bycia” religijnymi tym elementom pojawia się głównie w wyspecjalizowanych instytucjach (religijnych i świeckich), jurysdykcjach tych instytucji - a w wielu przypadkach negację będą głosić konkurujące ze sobą jednostki - w coraz większym stopniu ograniczane do „sfery prywatnej". To z kolei neutralizuje, choć, być może, nie całkowicie, uprzywilejowany status tradycyjnego modelu „oficjalnego" w stosunku do innych znaczeń „ostatecznych", które odwoływały się do „człowie­ka wewnętrznego".[1]

 

Luckmann mówi o dwóch sposobach rozpatrywania współczesnej religijności zorientowanej na Kościół. Proszę je krótko omówić własnymi słowami, wskazując, czym się różnią. 

Luckmann podsumowując wyniki badań nad religią kościelną stwierdza, że im liczniejszy jest zbiór czynników określających socjalizację jednostki, tym mniej prawdopodobne jest schematyczne (proste) adoptowanie mo­delu znaczeń „ostatecznych” - a gdyby miało to miejsce, tym mniej prawdopodobne jest tego poważne potraktowanie.

Wnioskiem jego studium jest to, że w przypadku jednostek ludzkich zorientowanych na Kościół jest prawdopodobne, że priorytety życia codzien­nego, subiektywne systemy znaczeń „ostatecznych" oraz retoryka modelu „oficjalnego"  są ze sobą niespójne.

Luckmann zauważa - z przyczyn takich, że funkcja więzi społecznej i prestiż, jakie religia kościelna do tej pory gwarantowała - „nowa” religia może w dalszym ciągu pełnić w życiu pewnego typu osób te same funkcje -  nawet po zneutralizowaniu specyficznych religijnych funkcji.

Biorąc pod uwagę powyższe wnioski, Luckmann zaleca rozpatrywać religijność kościelną w dwóch różnych aspektach. Po pierwsze, można postrzegać religijność kościelną jako pozostałość tradycyjnej społecznej formy religii (tj. specjali­zacji instytucjonalnej) na peryferiach współczesnych społeczeństw przemy­słowych. Ten aspekt marginalizuje religijność kościelną. Po drugie, można postrzegać religijność kościelną jako jedną z wielu manifestacji wyłaniającej się, niewyspecjalizowanej instytucjonalnie, społecznej formy religii, która różni się tym, iż wciąż zajmuje specjalne miejsce wśród innych manifestacji ze względu na swe historyczne związki z tradycyjnym „oficjalnym" modelem chrześcijańskim. Ta „nowa” manifestacja będzie po prostu czerpała z doświadczenia modelu „oficjalnego” chrześcijaństwa - modelu jaki mamy obecnie. Luckmann jest zdania, że wiele zjawisk współ­czesnej religii kościelnej można lepiej zrozumieć, jeśli rozpatruje się je raczej w drugim, niż z pierwszym aspekcie.

 

Jaki jest według Luckmanna związek rodziny z systemem znaczeń ostatecznych? Proszę odpowiedzieć w dwóch do pięciu zdań. 

W studium Luckmanna, religijność indywidualna nie otrzymuje silnego wsparcia i potwierdzenia ze strony pierwotnych instytucji publicznych. Zaczyna być uzależniona od bardziej nieformalnego (latentnego) poparcia innych „autonomicznych" jednostek. Inaczej mówiąc, religijność indywidualna jest wspierana społecz­nie przez inne osoby, które z przyczyn opisanych przez Luckmanna, działają głównie w „sferze prywatnej". W sferze tej częściowe podzielanie albo nawet wspólne budowanie systemów znaczeń „ostatecznych" jest możliwe bez (oficjalnego) konfliktu z funkcjonalnie racjonalnymi normami instytucji pierwotnych (Luckmann nie zauważa, że w „sferze prywatnej” istnieje konflikt wewnętrzny, szczególnie w społeczeństwie uprzemysławiającym się, a nawet w społeczeństwach postindustrialnych, w których konflikt w „sferze prywatnej” przeradza się często w zachowania anarchistyczne - przeciwko społeczeństwu i państwu). Według Luckmanna, rodzina „nuklearna”, powszechnie występująca w społeczeństwach prze­mysłowych, spełnia ważną rolę przy dostarczaniu podstaw strukturalnych do produkcji systemów (raczej krótkotrwałych) znaczeń „osta­tecznych" w „sferze prywatnej”. Szczególnie dotyczy to „małżeństwa partnerskiego", będącego ideałem rodziny klasy średniej, od którego oczekuje się, że dostarczy „spełnienia" partnerom małżeńskim. Jeśli patrzymy z takiej perspektywy, to nie jest niespodzianką wybuch „familizmu" w społeczeń­stwach przemysłowych. Anglicy na taką sytuację mawiają: „my house is my castle” - lecz traktują to poważnie. Z drugiej strony Luckmann zauważa, że relatywnie niska przeciętna stabilność rodziny jako instytucji (w klasie średniej rozwody to codzienność) staje się od razu zrozumiała, jeśli przyjrzeć się niezwykle dużemu obciążeniu społeczno-psychologicznemu, które nakładają na rodzinę takie oczekiwania. Należy zastanowić się, czy taka rodzina klasy średniej może stanowić model strukturalny religijności prywatnej - gdyż rodzina „nuklearna” (rodzina z „power’em”) wydaje się być fikcją, co zauważa Luckmann, ironicznie mówiąc o „familiźmie”.

 

W konstelacji współczesnych tematów religijnych Luckmann umieścił samorealizację i samoekspresję, mobilność, seksualność oraz rodzinę. Poznał(a) Pan(i) już zręby teorii niewidzialnej religii, proszę zatem napisać w 5-10 zdaniach, jak należy w świetle tej teorii  rozumieć, że wyżej wymienione tematy mają charakter religijny. 

W tekście “Luckman, wstep Kononblaucha” na str. 13 czytamy:

Najbardziej dobitną i zarazem kontrowersyjną tezą Luckmanna jest jego funkcjonalna, antropologiczna definicja religii. W religii człowiek transcenduje swą biologiczną naturę i w ten sposób dopiero staje się człowiekiem. Religia nie jest li tylko kompleksem wyobrażeń zaświatów; to, co religijne, aktualizuje się już w procesie uspołeczniania jednostki, w obiektywizacji subiektywnych doświadczeń, i w procesie indywiduacji - stawania się jednostką.

Funkcjonalna definicja Luckmanna uznawana jest za jedną z najszer­szych definicji religii w ogóle. Stawia ona sobie za cel ogarnięcie możliwie szerokiego spektrum treści wierzeń i społecznych form, które wypełniają funkcje „religijne", nie chcąc zawęzić pola widzenia do tego, co tradycyjne instytucje religijne określają jako religię.

Użyty w powyższym cytacie wyraz „transcenduje” można rozumieć na dwa sposoby:

- sposób „nowy”: wynikający z teorii niewidzialnej religii - jako niewidoczna (latentna) ekspresja wewnętrznej biologicznej natury człowieka, której charakter jest niewidoczny i niezbadany - gdyż dotyka odwiecznego pytania: „kim jesteśmy - dokąd zmierzamy - skąd przyszliśmy”. Wszystko więc, co odnosi się do tego pytania jest według Luckmanna religijne.

- sposób „stary” (lecz zmodyfikowany): tradycyjną religijność (religijność kościelną), Luckmann zaleca rozpatrywać w dwu różnych aspektach (tak jak to zawiera odpowiedź na pytanie przedostatnie). Tradycyjna religijność w teorii niewidzialnej religii jest, albo marginalizowana (aspekt pierwszy), albo rywalizując z innymi modelami świętego kosmosu, bierze szalę zwycięstwa ku sobie, czerpiąc z doświadczenia modelu „oficjalnego” chrześcijaństwa.

Według mnie, istotą (sensem) bycia takim, a nie innym człowiekiem jest więc to, w jaki sposób  będziemy rozumieć słowo „transcednuje” - to taki obraz światopoglądowy i świadomościowy będziemy otrzymywać - napisałem o tym modelu w odpowiedzi na pytanie pierwsze.

Jeżeli „transcenduje” zamienić słowem „eksponuje” i traktować tylko jako przejaw niewidzialnej, wewnętrznej potrzeby bycia człowiekiem (z całym zasobem jego potrzeb i dążeń), możemy nakreślić wiele ścieżek do stawania się człowiekiem, np. współczesny człowiek postindustrialny zatraca potrzebę bycia u Boga i jego dążenie do bycia z Bogiem zaczyna wygasać - to religijność odrzucana (aspekt pierwszy).

W drugim aspekcie będzie przeważana szala zwycięstwa tylko wtedy, jeżeli termin „transcenduje” nabierze nowego znaczenia - nie czysto teoretycznego (teologicznego) - lecz fizycznego (naukowego), a więc tylko wtedy, gdy transcendencje w relacjach świętego kosmosu  zostaną zobaczone. Wtedy termin „transcenduje” nie może mieć statusu ukrytego znaczenia (a tym samym słabo rozumianego), lecz w pełni musi być zobaczone w swoim ukryciu -  transcendencje muszą być ujawnione.

Czy możliwa jest trzecia droga (trzeci aspekt), który mogę odnosić do tzw. drogi „wieży Babel” (z konsekwencjami kary zbiorowej) - postindustrialne, czyli zasobne społeczeństwo nie tylko odrzuca Boga (religijność odrzucona) - ale zaczyna z Bogiem walczyć. Nie chodzi mi o walkę z przejawami szowinizmu religijnego, wynikającą z partykularnych celów politycznych, gdyż świat siebie nawzajem nie rozumie, lecz możliwą - bliżej nieokreśloną -  doktrynalną walkę z teologami. Taki chaos drogi „wieży Babel” byłby możliwy w przypadku nie wyjawienia transcendencji.[2]

Zgodne z odkryciem Luckmanna, typowa jednostka, we współczesnym społeczeństwie przemysłowym, znaczenia „ostateczne" znaj­duje głównie w „sferze prywatnej", a co za tym idzie, w swojej prywatnej biografii. Dlatego też dominujące tematy we współczesnym świętym kosmosie nadają jednostce pewien status poprzez wyeksponowanie jej „autonomii". Samorealizacja, samoekspresja, mobilność, seksualność oraz rodzina jak najbardziej transcendują poprzez biologiczną naturę człowieka, dając mu w jego autonomii poczucie stawania się człowiekiem. Wtedy religia nie jest tylko kompleksem wyobrażeń zaświatów, ale aktualizacją w procesie uspołeczniania jednostki, w obiektywizacji subiektywnych doświadczeń, a w procesie indywidualizacji - stawaniem się jednostką ludzką.

Ze swej strony mogę zauważyć, że proces indywidualizacji we współczesnych społeczeństwach postindustrialnych to w zasadzie wynik dekompozycji - deatomizacji - społeczeństwa przemysłowego do jednostek w „sferze prywatnej”. Samorealizacja, samoekspresja i mobilność wywodzą się z ideologii ekonomicznych i politycznych - dotyczyły z początku wolnego rynku i pluralizmu politycznego, a te weszły w zakres funkcji podstawowych instytucji i struktur społecznych. Jednak i one, jako elementy transcen­dentnego porządku społecznego przestają być subiektywnie znaczące, głownie z powodu tego, że większość jednostek ludzkich to konsumenci. Sfera samorealizacji, samoekspresji i mobilności przeszły u konsumentów do „sfery prywatnej”, samorealizacja i samoekspresja stały się powszechnie widoczne, chociażby w Internecie na portalach społecznościowych, typu Twitter lub Facebook, gdzie prywatność „sfery prywatnej” stała się własnością wszystkich. Czy Luckmanowska „sfera prywatna” zaczyna odchodzić do „sfery społecznej”? Mobilność rozumiana obecnie jako prawo do nieograniczonego przemieszczania się w sferze życiowej,  zawodowej i przestrzennej obecnie zyskuje Luckmannowskie prawo do mobilnego traktowania obszarów znaczeń świętego kosmosu. Luckmann nie zauważa jednak, że prawo do mobilnego traktowania obszarów świętego kosmosu w wielu przypadkach prowadzi do konformizmu, co jednak sam odnotowuje w słowach:

Wydaje się usprawiedliwionym założenie, że powszechnie występujące indywidualne systemy zna­czeń „ostatecznych" będą się składać z luźnej i raczej niestabilnej hierarchii „opinii", legitymizujących uczuciowo zdeterminowane priorytety życia „pry­watnego".

Samorealizacja, samoekspresja i mobilność eksponowana jest bardzo mocno w ludzkiej seksualności. Droga do „sfery prywatnej” ludzkiej seksualności wiodła przez rewolucje ruchu hipisowskiego, ruchu feministycznego, doprowadziła do „pseudo-ideologii” gender.  Tutaj też zauważamy, że chęć stworzenia „sfery prywatnej” oraz świętego sacrum dla ludzkiej seksualności prowadzi do, bliżej nieokreślonej, „sfery społecznej” (wszechogarniająca pornografia, konformizm w wyborze swojej płci, „mobilność” w wyborze partnerów, „mobilność” zachowań seksualnych). Tak zniekształcana „sfera prywatna” dotyka również rodziny. Na pewno Luckmann widział to inaczej i jego celem nie było otwarcie Puszki Pandory, gdy pisał te słowa:

Ponieważ „człowiek wewnętrzny" jest tworem niedefiniowalnym, jego za­kładane odkrycie wymaga bardzo długich poszukiwań. Jednostka, która ma znaleźć źródło znaczenia „ostatecznego" w subiektywnym wymiarze swojej biografii, przystępuje do procesu samorealizacji i samoekspresji, który, być może, nie jest procesem ciągłym, ponieważ jest zanurzony w powtarzalnej rutynie życia codziennego, ale który jest procesem niekończącym się.

Przeprowadźmy analizę następnego fragmentu z pracy Luckmanna:

Powszechnie panujący etos mobilności może być uznany za specyficzną ekspresję tematu samorealizacji. Samorealizacja poprzez osiągnięcie okre­ślonego statusu zakłada, oczywiście, radykalne ograniczenie „sfery prywat­nej". Jest rzeczą istotną jednak, że etos mobilności jest w sposób typowy powiązany z nastawieniem do porządku społecznego, które jest zarówno „indywidualistyczne" jak i manipulatywne. Na koniec zaś, skoro istnieje strukturalnie zdeterminowana niezgodność pomiędzy etosem mobilności a osiągnięciem określonego statusu, można postawić hipotezę, że „niepowo­dzenia" wzmocnią motywację do wycofywania się do „sfery prywatnej".

Praca Luckmanna daje zarys relacji pomiędzy „sferą prywatną”, a „sferą społeczną”. Luckmann zauważa odrzucanie świętego kosmosu „sfery społecznej” i przenoszenie się jednostek ludzkich do „sfery prywatnej”. Zauważa również, że jednostki „sfery prywatnej” to konsumenci. Jednakże proces wzrostu liczebność jednostek ludzkich w „sferze prywatnej” nie prowadzi do procesu całkowitego zaniku „sfery społecznej”. Wydaje się być logicznym stwierdzenie, że cechą przynależności do „sfery prywatnej” jest, po prostu, bycie konsumentem. Wszystkie jednostki, które nie są konsumentami, wydają się przynależeć do „sfery społecznej”. Odchodzeniu konsumentów od instytucji pierwotnych oznacza pozostawienie tych istotnych dla społeczeństwa fundamentów, jednostkom nie będących konsumentami. Kim więc są jednostki nie będące konsumentami? To około 5% ludności świata, kiedy konsumenci stanowią prawie 95%. Ta zarysowana struktura relacji „sfery prywatnej” i „sfery społecznej” prawdopodobnie posiada dialektyczny charakter. Powyższy fragment z tekstu Luckmanna tłumaczy, dlaczego jednostka ludzka odchodzi ze „sfery społecznej” do „sfery prywatnej” - a docelowo takie jednostki tworzą samodzielnie, w procesie samorealizacji, swoją „sferę społeczną” - ale pozbawioną typowych instytucji pierwotnych. Powyższy tekst z pracy Luckmanna możemy tłumaczyć następująco:

Powszechnie panujący etos mobilności (prawo do przemieszczania się w strukturach społecznych) może być uznany za specyficzną ekspresję tematu samorealizacji. Samorealizacja poprzez osiągnięcie okre­ślonego statusu (tutaj za status należy rozumieć status społeczny jednostki) zakłada, oczywiście, radykalne ograniczenie „sfery prywat­nej" (Luckmann zauważa, że „sfera prywatna” i „status społeczny” są w dialektycznej relacji). Jest rzeczą istotną jednak, że etos mobilności jest w sposób typowy powiązany z nastawieniem do porządku społecznego, które jest zarówno „indywidualistyczne" (jednostka wyrażana przez samorealizację) jak i manipulatywne (jednostka podlega manipulacjom). Na koniec zaś, skoro istnieje strukturalnie zdeterminowana niezgodność pomiędzy etosem mobilności a osiągnięciem określonego statusu (etos mobilności społecznej jest fikcyjny), można postawić hipotezę, że „niepowo­dzenia" wzmocnią motywację do wycofywania się do „sfery prywatnej" (jednostka opuszcza „sferę spoleczną”).

 

Thomas Luckmann (1927 - 2016) - niemiecki socjolog, profesor na Uniwersytecie w Konstancji w Niemczech.

Studiował filozofię, germanistykę, językoznawstwo romańskie, literaturę, lingwistykę porównawczą oraz psychologię na uniwersytetach w Wiedniu i Innsbrucku, a od 1949 także w nowojorskiej New School for Social Research, gdzie poznał Alfreda Schütza, głównego reprezentanta socjologii fenomenologicznej. Po uzyskaniu dyplomu z socjologii w Nowym Jorku, wykładał w New School na wydziale socjologii (1960-1965). W 1965 powrócił do Europy, na niemiecki uniwersytet we Frankfurcie. W 1970 przeniósł się na uniwersytet w Konstancji, gdzie pracował aż do przejścia na emeryturę w 1994.

Jego najbardziej znane książki to Społeczne tworzenie rzeczywistości (The Social Construction of Reality, 1966, współautor Peter L. Berger, wyd. pol. 1983) oraz Struktury świata przeżywanego (Structures of the Life-World, 1982, współautor Alfred Schütz).

Zajmował się przede wszystkim socjologią wiedzy, socjologią religii, socjologią komunikacji, filozofią nauki.

W jego dorobku publikacyjnym znajdują się m.in.:

Społeczne tworzenie rzeczywistości (The Social Construction of Reality, 1966, współautor Peter Berger, wyd. pol. 1983)

Socjologia języka (The Sociology of Language, 1975)

Struktury świata przeżywanego (Structures of the Life-World, 1982, współautor Alfred Schütz)

Świat przeżywany i społeczna rzeczywistość (Life-World and Social Realities, 1983)

Niewidzialna religia. Problem religii w nowoczesnym społeczeństwie (The Invisible Religion. The Problem of Religion in Modern Society, 1967, wyd. pol. Kraków 1996, wyd. II Kraków 2006, wyd. III Kraków 2011)

Zob. też: Marcin K. Zwierżdżyński: Gdzie jest religia? Pięć dychotomii Thomasa Luckmanna, Kraków 2009.

 

2013

Andrzej Feret


[1] Przykładami pseudo-religijnych elementów świętego kosmosu, którym odmówiono prawa bycia religijnym są poglądy filozofów-teologów heretyków, lub grup chrześcijańskich, którym zakazano prawa działalności, np. arianom, katarom i in.
[2] Teologia nie potrafi oceniać publicznie otrzymywanych objawień, w sposób racjonalny i bezstronny, wiele objawień jest prostych, albo brutalnych, z elementami „szatańskimi”, które bolą gdy się o nich czyta, jednak są uznawane, a nie w krytyczny sposób tłumaczone. Brakuje krytycznego odbioru transcendencji, także krytyki działań Boga w opisach Biblii.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Maurycy Rubikon · dnia 21.04.2017 09:34 · Czytań: 93 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 2
Komentarze
JOLA S. dnia 25.04.2017 15:43
Cześć Maurycy,
moja pierwsza reakcja na to co przeczytałam jest pozytywna, ale potrzebuję więcej czasu, żeby się nad tym zastanowić. W tej chwili nie potrafię przekazać tego co czuję, zaczynam się denerwować.
Chciałabym z Tobą podyskutować, ale jest dla mnie za wcześnie, nie chciałabym być, źle zrozumiana. Prawdopodobnie wiesz co mam na myśli. Może w idealnym świecie potrafiłabym znaleźć właściwe słowa. Nie jest to dla mnie takie proste.
Jeżeli sobie z tym poradzę na pewno odezwę się. :)

Pozdrawiam gorąco :)

JOLA S.
Maurycy Rubikon dnia 25.04.2017 15:51
Witaj Jolu,

Jolu, napisałaś:

Cytat:
Może w idealnym świecie potrafiłabym znaleźć właściwe słowa. Nie jest to dla mnie takie proste.


- i ja Ciebie rozumiem, bardzo dziękuję za słowa komentarza.

Pozdrawiam Serdecznie.

:)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Aronia23
27/04/2017 00:14
Witam APE, widać, że lubisz naturę. dbasz o nią, choć… »
introwerka
27/04/2017 00:11
Lilu, bardzo mi miło :) Cieszę się bardzo z Twoich… »
introwerka
27/04/2017 00:08
Tak, to bardzo wzruszający wiersz. Poza tym, o czym… »
maak
27/04/2017 00:06
Może tęsknoty ojca zostaną kiedyś spełnione przez syna. Może… »
maak
26/04/2017 23:53
Udana codzienność jest przepiękna. Jak ten wiersz. Maak… »
introwerka
26/04/2017 23:48
Dla mnie to przede wszystkim wiersz o zwyczajności bez… »
maak
26/04/2017 23:26
Niczyja i DoCo, odpięknie się odciociacie za chwilkę, że nie… »
Niczyja
26/04/2017 23:08
Cześć Michale, Dziękuję za rozbudowany i mądry komentarz:)»
Niczyja
26/04/2017 22:46
DoCo, nie pytam o męskie "balony", nie chcę… »
Lilah
26/04/2017 22:35
Nalko, ja starałam się tylko pokazać Ci, że z rytmem coś… »
Nalka31
26/04/2017 22:29
Kamyczku ten wiersz był jednym z moich faworytów, na którego… »
Nalka31
26/04/2017 22:18
Lilu bardzo dziękuję za wglądnięcie pod wierszydło i… »
Lilah
26/04/2017 21:35
Mike, tyle ciepłych słów mi podarowałeś, że aż się… »
Lilah
26/04/2017 21:24
Ładnie, Naleczko, ale rytm w niektórych miejscach kuleje… »
Niczyja
26/04/2017 21:21
Dziękuję i cieszę się, Lilah:) »
ShoutBox
  • Aronia23
  • 27/04/2017 00:15
  • Maurycy dziękuję :)))
  • Niczyja
  • 26/04/2017 22:48
  • Jak bum cyk-cyk, nie słyszałam:)
  • allaska
  • 26/04/2017 22:44
  • Napisałam kiedyś "felieton" o skandalistach prawdziwych z talentem takich jak van Gogh, E. Winehouse i fałszywych mniej utalentowanych, to tak mnie się przypomniało
  • allaska
  • 26/04/2017 22:41
  • To postać fikcyjna, no nie wierzę, że nie słyszałaś :)
  • Niczyja
  • 26/04/2017 22:38
  • Nie znam Quasimodo, a van Gogha uwielbiam i szanuję za jego wybory.
  • allaska
  • 26/04/2017 22:34
  • Niczyja, nie zawsze piękno idzie w parze z radością, dla mnie np: piękny jest "smutek" van Gogha. kiedyś moja znajoma powiedziała, że w brzydocie jest piękno. Cośw tym jest. Qausimodo miałpiękną duszę
  • Niczyja
  • 26/04/2017 22:08
  • Zmieściło się jeszcze i to smutne piękno... Dziękuję.
  • allaska
  • 26/04/2017 21:30
  • Może jakiś bonus znajdę w pamięci... [link]
  • allaska
  • 26/04/2017 21:26
  • Cieszę się Niczyja:)
Ostatnio widziani
Gości online:32
Najnowszy:FiciakA23