Ganek - Josef Hosek
Proza » Obyczajowe » Ganek
A A A

W nocy obudziła się we mnie przemożna pasja pisania i, właściwie przekonany, że już piszę, z fałszywym przeczuciem, iż jest to właśnie „coś”, zrozumiałem, gdy pierwszy kur zapiał, że to tylko pozbawione głębi rozmyślania, stracony czas, kolejna zmarnowana, nieprzespana noc. Czasami czułem nawet wzloty, coś jakby księżycowa poświata na tafli mielizny. Później zrobił się dzień, wyjrzałem przez okno i zobaczyłem przyczajony, napięty świat, który zdaje się czujnie oczekiwać jakiegoś nadciągającego zderzenia dwóch rozpędzonych ku sobie w wielkiej tęsknocie niebieskich ciał, w pobliżu. Wyszedłem na zewnątrz. Trochę wiało. Drzewa na drugim brzegu jeziora powitały mnie szumnie. Pędzone ponad konarami rude chmury zmierzały na południe. Właściwie byłem podobny do jednego z tych kłębków wypieprzonych z oceanu. I wtedy też zrozumiałem, że w życiu niczego nie osiągnę.
Wróciłem do domu i wzniosłem toast na cześć tej nowiny.
Wieczorem, jadąc wzdłuż rzeki, do niej, byłem ciekaw, co powie, po jakie kłamstwa sięgnie, by się mnie pozbyć. W końcu stanąłem pod drzwiami i wgapiłem w przycisk dzwonka. Może lepiej odejść, zostawić to wszystko tak, jak jest.
Zadzwoniłem.
Wyszła z psem, twarz miała pogodną, lekki uśmieszek zadowolenia błąkał się pod nosem. Zaproponowała spacer. Ruszyliśmy. Pies wyrwał do przodu, trzymała go na naprężonej smyczy.
- Byłam w Kosmosie – rzuciła przez ramię. - Myślałam, że przyjdziesz.
Milczałem.
- Zakochałam się. Pokochałam go jeszcze szybciej i bardziej niż ciebie.
Wybuchnęła śmiechem. Zgięła się w pół z tego szczęścia. Szczera i kochana jak dziecko pochylające się nad niechcianą zabawką, którą właśnie popsuło.
Pies szczał.
- Zastrzeliłaś mnie – jęknąłem.
- Nie, Josef, sam się zastrzeliłeś, tamtej nocy, pamiętasz...
Spojrzałem na nią. Płynęła obok wpatrzona w dal, z której wyjmowała coś ważnego do przekazania, ale za bardzo nie miała komu tego powiedzieć. Ulice były puste.
Wzięła mnie pod rękę, a ja zadarłem głowę i zobaczyłem puste okna, w których odbija się noc. Wyżej szybkonogie chmury sunęły w jakąś krainę niczym postrzępione pióropusze Indian. Tak, była piękna, piękniejsza nawet niż we śnie. Jest coś szalenie podniecającego w kobiecie, która wybrała sypialnie innego. Dobrze byłoby wsadzić jej w kręgu najbliższej latarni po raz ostatni, po czym zapiąć rozporek i natychmiast, bez słowa, odejść.
- Jak się bawiłaś? - Zagadałem.
- W Kosmosie? Było całkiem, całkiem. Naprawdę. Było nawet trochę ludzi, kilku znajomych. Było zabawnie.
Pojedyncze płatki śniegu huśtały się powoli w stronę ziemi. Kończyliśmy rundkę wokół domu. Nagle stanęła, złapała mnie za rękaw jak ktoś, kto traci równowagę i szponami wbiła w materiał kurtki. Patrzyliśmy sobie w oczy. Pies przysiadł przy nodze. Padał śnieg. Kilka płatków cicho topniało w jej włosach.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Josef Hosek · dnia 21.04.2017 11:55 · Czytań: 110 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 3
Komentarze
Niczyja dnia 21.04.2017 22:52
Bardzo ładne maleństwo, myślę, że fragment czegoś większego. Spodobało mi się:)
Choć niejasne jest dla mnie zakończenie, co będzie dalej, jak to rozumieć. W ogóle jak na tak krótki tekst jest sporo niejasności, niedopowiedzeń.
Poproszę o więcej...
Aronia23 dnia 22.04.2017 08:35 Ocena: Świetne!
O, Josef. Mam ucztę, nasycę się jak, nie przymierzając, głodny człeczyna. Utwór podoba mi się, tytuł przypomina dzieciństwo me i babciny domek z gankiem. Lubię to słowo. Cóż, pięknie napisane, ja b. lubię taką "urywaną" narrację, bo wtedy tekst nie jest jak uczniowska praca domowa, ale, jak dobra literatura. Ten pies - biedny, uwiązany na smyczy, pewnie się dusił, choć jego właścicielka chyba zawsze go tak wyprowadza na spacer. Usiadł na nodze. Mądre zwierzę - też ograniczył ruchy człowieka. Zwierzęta są mądre, choć bezwzględne - za to dostają czasami lanie. Bo człek ma się za, albo bidę - sam z siebie często tak robi, albo za wszystkowiedzącego. Wiesz i bohater, i bohaterka swym losem nie umieją kierować, powinni być na smyczach, jak ten pies. Niedojrzałość emocjonalna aż do bólu, mnie, np. zabolały oczy. Zaszkliły się :

"Patrzyliśmy sobie w oczy. Pies przysiadł przy nodze. Padał śnieg. Kilka płatków cicho topniało w jej włosach." To zdanie jest podsumowaniem całości, wg mnie. Co tam jeszcze, oj dużo. Spacerek pięciominutowy i szczere wyznanie bohaterki. Ona załatwia sprawy tak szybko, że ja bym za nią nie nadążyła. Biega sobie po ziemi, biega po kosmosie, no w ogóle biega - pewnie szczupła jest. O i Indian wspomniałeś, ich pióropusze, i ptaki też takie "pióropuszowate". Śmierć. Rozmowa bohaterów - o niczym i o wszystkim, szczególnie zdania:
"
W Kosmosie? Było całkiem, całkiem. Naprawdę. Było nawet trochę ludzi, kilku znajomych. Było zabawnie". Ale ta kobieta jest głupia, toż to szok. Narrator pierwszoosobowy pokazuje, natomiast, taką "olamowatość" A to popatrzy w lewo, a to w prawo, nawet chmur sięga jego wzrok.
Pewnie czeka na kogoś następnego z Kosmosie? Mały Książę, tylko bohaterowi nie udało się porzucić życie "samotnicze i wędrowne". Śnieg popaduje sobie, bez większego entuzjazmu, oj Josefie - pięknie i mądrze ukazałeś codzienność ludzi, którym się wydaje, że życie jest proste. Ta kobita gada do zakochanego w niej mężczyzny b. smutne słowa, choć śmieje się przy tym. No takie zachowanie dorosłych ludzi, ta latarnia, rozporek, chęć na seks. A gdzie by był pies? Pewnie przywiązany i piszczałby. Szkoda mi tu zwierząt, szkoda nieba - które chce coś zmienić, ale nie potrafi, śnieg jak znikający duch. Bardzo wiele rzeczy jeszcze tu widzę ważnych. Wrócę jeszcze, pozwolisz? Fajnej soboty życzę. A23
Josef Hosek dnia 25.04.2017 11:53
Pięknie dziękuję za komentarze!

Niczyja, to rzeczywiście fragment, a więcej będzie w powieści, którą muszę "tylko" napisać. Jak napiszę, a Ty nadal będziesz chciała poczytać, to podaruję Ci ją. :)

Aronio, rzeczywiście bohaterowie tej powiastki " nie potrafią kierować własnym losem", a co więcej, autor tego czegoś, czyli ja, nigdy nie poznałem kogoś, kto umiałby kierować LOSEM... Dzięki serdeczne za Twoje słoneczne refleksje. Dużo widzisz, fajnie, że o tym piszesz.

Pozdro!
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Aronia23
27/04/2017 00:14
Witam APE, widać, że lubisz naturę. dbasz o nią, choć… »
introwerka
27/04/2017 00:11
Lilu, bardzo mi miło :) Cieszę się bardzo z Twoich… »
introwerka
27/04/2017 00:08
Tak, to bardzo wzruszający wiersz. Poza tym, o czym… »
maak
27/04/2017 00:06
Może tęsknoty ojca zostaną kiedyś spełnione przez syna. Może… »
maak
26/04/2017 23:53
Udana codzienność jest przepiękna. Jak ten wiersz. Maak… »
introwerka
26/04/2017 23:48
Dla mnie to przede wszystkim wiersz o zwyczajności bez… »
maak
26/04/2017 23:26
Niczyja i DoCo, odpięknie się odciociacie za chwilkę, że nie… »
Niczyja
26/04/2017 23:08
Cześć Michale, Dziękuję za rozbudowany i mądry komentarz:)»
Niczyja
26/04/2017 22:46
DoCo, nie pytam o męskie "balony", nie chcę… »
Lilah
26/04/2017 22:35
Nalko, ja starałam się tylko pokazać Ci, że z rytmem coś… »
Nalka31
26/04/2017 22:29
Kamyczku ten wiersz był jednym z moich faworytów, na którego… »
Nalka31
26/04/2017 22:18
Lilu bardzo dziękuję za wglądnięcie pod wierszydło i… »
Lilah
26/04/2017 21:35
Mike, tyle ciepłych słów mi podarowałeś, że aż się… »
Lilah
26/04/2017 21:24
Ładnie, Naleczko, ale rytm w niektórych miejscach kuleje… »
Niczyja
26/04/2017 21:21
Dziękuję i cieszę się, Lilah:) »
ShoutBox
  • Aronia23
  • 27/04/2017 00:15
  • Maurycy dziękuję :)))
  • Niczyja
  • 26/04/2017 22:48
  • Jak bum cyk-cyk, nie słyszałam:)
  • allaska
  • 26/04/2017 22:44
  • Napisałam kiedyś "felieton" o skandalistach prawdziwych z talentem takich jak van Gogh, E. Winehouse i fałszywych mniej utalentowanych, to tak mnie się przypomniało
  • allaska
  • 26/04/2017 22:41
  • To postać fikcyjna, no nie wierzę, że nie słyszałaś :)
  • Niczyja
  • 26/04/2017 22:38
  • Nie znam Quasimodo, a van Gogha uwielbiam i szanuję za jego wybory.
  • allaska
  • 26/04/2017 22:34
  • Niczyja, nie zawsze piękno idzie w parze z radością, dla mnie np: piękny jest "smutek" van Gogha. kiedyś moja znajoma powiedziała, że w brzydocie jest piękno. Cośw tym jest. Qausimodo miałpiękną duszę
  • Niczyja
  • 26/04/2017 22:08
  • Zmieściło się jeszcze i to smutne piękno... Dziękuję.
  • allaska
  • 26/04/2017 21:30
  • Może jakiś bonus znajdę w pamięci... [link]
  • allaska
  • 26/04/2017 21:26
  • Cieszę się Niczyja:)
Ostatnio widziani
Gości online:32
Najnowszy:FiciakA23