Idź na całość! Idź na całość! - Lasic
Proza » Obyczajowe » Idź na całość! Idź na całość!
A A A

 

     Ocuciło go włamujące się do pokoju majowe słońce, grzejąc opuchniętą od kilku wypitych piw twarz w nieustalonym kolorze. Niepewnie wytoczył się z łóżka, odlał, i dla zachowania bilansu płynów wytrąbił jednym haustem szklankę kranówy.
     Spuścił rolety, robiąc małe prywatne zaćmienie, i znowu położył się. Nic z tego, senność odpłynęła, bezpowrotnie zabierając cudowny sen, który jeszcze przed paroma chwilami hulał pod jego powiekami w najlepsze.
     Błyskawicznie runął w dół. Ze wzniesienia euforii i spełnienia wprost w serce czarnej dziury rozpaczy i dojmującej świadomości parszywości i bezwładności swojego jedynego życia, w które przegrywał, w które nie umiał.
     Na nowo przyjął pozycję dwunożną, niemalże wyprostowaną, i stanął przed dużym lustrem w przedpokoju. Dokładnie obejrzał to, co się tam objawiło.  Praktycznie nie było fragmentów jego ciała, do których nie czułby obrzydzenia. Przyzwoitej kubatury pindol i głębień zieloności tęczówek, tylko takie atuty wynalazł. Reszta blada, porośnięta efektem nieprzyzwoicie niezdrowej diety, no i cycki, pięknie, dorobiłem się cycków, i to takich których nie powstydziłaby się niejedna laska, brawo ja! – wymarudził, macając swój kosmaty biust. We śnie wyglądał diametralnie inaczej, ale rozpoznawał się. To był on sprzed kilku lat, nie tam zaraz jakieś bożyszcze czy coś, ale przynajmniej wyglądał zdrowo, szczupło, jak chłop, bez cycków, nie jak kubeł na odpady biologiczne.
     Resztki wyraźnego i świadomego snu kłuły jego rozbudzony umysł. Nie tak dawno, tam, gdzieś wewnątrz atakowanej impulsami bólu galarety spletli się w jedno, wyrzekła to, co wyrzec w końcu musiała, że tak, że wreszcie tak.
     Błyski, rozbłyski, przebłyski, niedobitki, senne pejzaże wypełzały z pamięci, kiedyś ułożą mu się w wiersz:
 
Maki w galowych mundurkach
prężyły dumne, rumiane główki.
 
Rzepak – zazdrośnik słońca –
zażółcił widok po kres oka.
 
Drzewa spięły szumiące piórka
i ucichły, prężąc witki w napięciu.
 
Mrówki zaprzestały marszów
po rozrzuconych ubraniach.
 
Ptaki wpadły w lep ziemi,
zapatrzone w naszą inkantację,
 
gdy murowaliśmy chwilę
magią inicjacji.
  
    
     Żołądek przerwał wizje kotłowaniem i zmusił do oddania światu resztek wczorajszego błyskawicznego rosołku, po czym podłoga zawirowała i zmusiła do poddania się, przytulenia dywanu. W końcu kac ma i zna swoje prawa.
     Nagle coś sobie uświadomił i mogło być to miłe uświadomienie. Podniósł się i poczłapał do lodówki, powtarzając pod nosem mantrę, będzie, będzie, będzie. Było. Dzięki gościu, lubię takie prezenty od siebie dla siebie – mamrotał wyciągając zimniutkie, rozkoszniutkie piwko. Zakup  dziesięciu był dobrą inwestycją, lekiem na całe zło trzeźwienia. Trzy ocalały. Trzy szanse na zmartwychwstanie.
     Piwa wchodziły gładko, a z każdym łykiem nabierał wigoru i zaczęło się przekonywanie, że to dziś, że zrobi to, że powalczy o nią, że sen był prorokiem, wołającym o czyn. Unormował stan higieniczny i z ostatnim papierowym Mieszkiem w kieszeni wyruszył, aby stanąć u bram jej wieży.
     Mieszko jednak szybko go opuścił na rzecz, rozweselającej i krzepiącej jego miłosne uniesienie, małpki cytrynówki. Znowu był nadźgany i pewny swojej epifanii. Wódka podniosła morale, podniosła ciśnienie i ton wojennych werbli. Już czas, pomyślał, bo stał pod jej klatką. Klatką, z której planował ją uwolnić. Klatką, która była uwłaczająco blisko, którą często mijał, naprzeciwko której nieraz dobijał się kolejnymi piwami, kebabami i rozczarowaniem. Pragnął wtedy zrobić to, co robi teraz, ale nie było znaku do szarży, teraz był – sen prowokator, okrutnik nader realny, zielone światło po długim oczekiwaniu.
      Jaki to był numer? Szperał, szperał, znalazł, mózg wykłuł odpowiedź. Nadusił zimny guziczek. Cisza. Drugie duszenie. Cisza. No dobra świecie, lećmy w banały, do trzech razy i tak dalej – pomyślał udając przed sobą luz. Przycisk zrobił swoje, jest odbiór:
– Tak, słucham? – odtworzył głośnik jej głos, głos z wyraźną nutą agresji, jakby przeczuwała, wiedziała, że będzie zmuszona do obrony, wyczuł to, struchlał.
–…
– Hallo?!
– yyyyyy
– Halllllloooooo?!
– (ja nadal, ja wciąż, tak samo, mimo wszystko) yyyuuu…lotki!
– proszę włożyć do skrzynki przed drzwiami, do widzenia.
     No, dobrze ci poszło otyły Romeo – pomyślał gorzko. Na szczęście dzień nie okazał się całkiem nieudany. Uratowała go zawezwana karetka pod postacią dobrego znajomka i jego pełnego puszek plecaka. Tym razem dochlał wszystko, co miał do cna. Udało mu się spłycić nadciągający sen. Odpłynąć na piwnej pianie w ulgę zapomnienia, w komfort wywieszenia białej flagi.
 

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Lasic · dnia 09.05.2017 18:52 · Czytań: 156 · Średnia ocena: 3,5 · Komentarzy: 3
Komentarze
Szymek dnia 10.05.2017 07:30 Ocena: Bardzo dobre
Szkoda gościa. A mógł iść na całość.
JOLA S. dnia 10.05.2017 12:37
Witaj Lasic,
nie na dęte i z iskrą, aż miło przeczytać.
Pozdrawiam :)
JOLA S.
DajPanSpokoj dnia 14.05.2017 09:43 Ocena: Dobre
No dobre, dobre.
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Procesja
26/06/2017 18:55
Podoba mi się Twój wiersz. Można go czytać jako apoteozę… »
Przema24
26/06/2017 18:39
Dziękuję za trafne spostrzeżenia i rady ;) »
clockworklukis
26/06/2017 18:26
Nic nie rozumiem. Dzisiaj zabrałem się za czytanie Twoich… »
Procesja
26/06/2017 18:13
Clockworklukisie, póki jeszcze pamiętam, o co mi chodziło:… »
clockworklukis
26/06/2017 18:06
Coś mi wadzi w pierwszych dwóch wersach. Zastanawia mnie czy… »
clockworklukis
26/06/2017 17:57
Wiersz trochę zbyt rozpisany, wydaje mi się, że zbyt dużo… »
clockworklukis
26/06/2017 17:46
1. Trochę zbyt minimalistyczny, jak na mój gust brakuje mu… »
clockworklukis
26/06/2017 17:31
Co do technicznego aspektu wiersza nie mam żadnych… »
clockworklukis
26/06/2017 17:18
Mileno, dziękuję za wizytę. Jeśli chodzi o czasownik… »
Zola111
26/06/2017 15:13
Intro, dziękuję bardzo. Cieszę się, że jednak wiersz jest… »
Procesja
26/06/2017 14:08
wiktorio, miło mi, że się pochyliłaś nad tym tekstem. Nie… »
Procesja
26/06/2017 13:50
Voytku, dziękuję za komentarz i poprawki. Z niektórych z… »
introwerka
26/06/2017 12:49
Piękny wiersz z bardzo jasnym i konsekwentnym przekazem.… »
Lilah
26/06/2017 12:42
Mileno, według mnie zwraca się do bliskiej mu osoby.… »
Miladora
26/06/2017 12:10
No to popatrzmy. :) Wers ma wprawdzie 12 zgłosek, ale… »
ShoutBox
  • wiktoria
  • 25/06/2017 23:43
  • Ania_Basnik, niektórzy wiedzą, a niektórzy się dowiadują, bo inni wiedzą ;) Niczyja, to zabrzmiało jak ostatnie pożegnanie... choć z pewnością nie jest :)
  • Niczyja
  • 25/06/2017 21:35
  • Będzie nam Ciebie brakowało Michale...
  • Ania_Basnik
  • 25/06/2017 21:08
  • Kochani teraz jestem pod Nickiem Ania_Basnik. Dawniej Wiolinowe Basnie. Niektórzy to już wiedzą :)
  • mike17
  • 25/06/2017 21:08
  • Kochani! Nadszedł piękny czas wyjazdów wakacyjnych, odpoczynku od internetu, i to także dotyczy mnie. Mianowicie nie będzie mnie na portalu aż do końca sierpnia - wszystkim życzę fajoskich wakacji :)
  • Gatsby
  • 25/06/2017 15:35
  • Cześć :)
  • wiktoria
  • 25/06/2017 12:09
  • Hej Anielico, głosuj. Też właśnie zagłosowałam, choć udziału tym razem nie brałam:)
  • akacjowa agnes
  • 25/06/2017 12:07
  • Hej, Anioły :) Wpadłam, by zagłosować na Zaśrodkowanie. Ono wciąż we mnie tkwi ;) Wy też, choć rzadko tu już zaglądam. Buziaki :*
  • wiktoria
  • 24/06/2017 22:05
  • Cześć Alka :)
  • alkestis
  • 24/06/2017 21:01
  • Cześć wszystkim :)
Ostatnio widziani
Gości online:39
Najnowszy:Scheibelhutaq8k