Dziwka z baru Na Dechach cz.1 - Gatsby
Proza » Obyczajowe » Dziwka z baru Na Dechach cz.1
A A A

Schyłek lat 90. Wieś od niedawna posiadająca prawa miejskie zlokalizowana gdzieś pomiędzy Katowicami a Czechami, prawdopodobnie w pobliżu linii kolejowej relacji Zwardoń-Katowice. Bar Na Dechach.

     –Wykres. Dobrze że go robisz. Dowiesz się córuś jaką jesteś zołzą. Pierwsze pytanie, drugie, trzecie, czwarte aż w końcu: "Czy masz ciężki charakter?” tak, ale nic nie mogę na to poradzić. –Bardzo mi się twoja odpowiedź podoba. Biedny twój mąż jeśli w ogóle go będziesz miała. Nie patrz tak na mnie, to jest ważne i trzeba taką ewentualność wziąć pod uwagę bo nie wiadomo co los zgotuje, może męża, może czwórkę dzieci a może celę i cztery ściany... wracając do wykresu, co ci wyszło? Nic? A połączyłaś dobrze punkty? Hmm to nie przypomina nic konkretnego ale gdyby odwrócić kartkę... teraz lepiej, coś na wzór serca! Tak to serce! Może faktycznie poznasz księcia z bajki i się zakochasz, pójdziecie na randkę, na dyskotekę, na kiełbaskę, do kina, teatru, wesołego miasteczka, w romantyczną podróż tylko dla dwojga, tylko dla zakochanych, tylko dla was.

   –Nie, Agnieszce nie wyszło serce, lecz raczej wątroba. –wtrąciła się starsza, jak zawsze najmądrzejsza i najfajniejsza siostra, chodzące cool i trendy –Taka sama jak w reklamie Wątrobeksu tego leku co go ta stara jędza pod delikatesami tak zachwalała że niby tani, wygodny i że się po nim nie odbija.

    –Może i masz racje a przy takich porcjach alkoholu jakie pochłaniacie z wątrobą faktycznie możecie mieć problemy, szczególnie Agnieszko ty –zauważyła mamuśka spoglądając na porozsiadane w kuchni latorośle –was też uczyła ta Kwiatkowska co jak się nachyliła nad człowiekiem a chuchnęła to nie wiadomo było gdzie z nosem uciekać?  Aż wstyd że taka baba była nauczycielem. Nie dość że wyziewała na mnie swe umęczone opary to jeszcze miała pretensje że mam bezczelny wyraz twarzy! Tupeciara. W kulturalny sposób zaproponowałam jej gumę, jeszcze tą dobrą Turbo a ta jędza w dzienniczku wpisała że prosi o jak najszybszy kontakt z rodzicami w związku z moją naganną i bulwersującą postawą.

     Siostrzyczki jakby się ożywiły, Agnieszka oderwała nos od wykreślanek i łamigłówek ezoterycznych, Moniczka od telefonu (ówczesnego cudu techniki, niemożliwej gadającej plastikowej kosteczki. Bez kabla!) a chodzące cool i trendy od piłowania krawędzi stołu, pilnikiem ślusarskim przeznaczonym do matczynych paznokci.

    –I co w tedy? Co babka?

    –No co… wpierdol dostałam za głupią szmatę. Jeszcze matka miała półtora metra kabla z obory, ze ściany wydłubanego, jak się zamachnęła to przez trzy dni siedziałam bokiem na dupie.

    –No ale co ma wspólnego jedno z drugim? –Moniczka najwyraźniej nie była w temacie. Sprawiała wrażenie jakby jeszcze nie doszła do siebie po zakrapianej gorzałką i ruskim krokodylem imprezie.

    –Och inteligencją Moniko nigdy nie grzeszyłaś! Chodzi o to że Kwiatkowska miała problemy z wątrobą dlatego woń była taka jaka była. Ponimajesz? Nic z tym nie robiła. Absolutnie nic. Medycyna w tamtych czasach była nie mniej dostępna niż dzisiaj, dla własnego dobra mogła pójść do lekarza.

     –Pewnie się wstydziła bo ten lekarz to już w tedy z Janotową komitywę trzymał i paplał jej wszystko jak do konfesjonału. –zauważyła cool i trendy Aleksandra.

    –tak, a ta plotkara niemiłosierna, te informacje na swój użytek przerabiała, a jak kogo nie lubiła to bójta się Boga…. Jezusie Przenajświętszy, Najjaśniejsza Panienko i wszyscy święci. Nagadała, dodała i wyśmiała w tak bezczelny sposób że raz Janinka Kozakowa nie wytrzymała i przed kościołem po mszy niedzielnej taki wpierdol spuściła że plotkara cały tydzień z domu nie wychodziła. Jak wyszła to ciemnotę wciskała że przeziębienie złapała.  Ona to już od najmłodszych lat plotkami się zajmowała, założę się że zaraz po narodzinach jakby tylko mówić potrafiła to wszystkie położne w szpitalu by obgadała a i innych noworodków nie oszczędziła.

    –ona raczej się w szpitalu nie narodziła….  

    –Aga, pewnie że nie! Metafora taka, przenośnia, nie czepiaj się szczegółów bo to nie o nie a o sens chodzi.

    –Wracając do nauczycielki –kontynuowała matka –została starą panną na mieszkaniu, w domu nauczyciela mieszkała, bez jakichkolwiek szerszych perspektyw na życie. Kompletnie sama. Po roku jak ukończyłam zawodówkę to Kryśka ze spożywczego mówiła że nawet  jej kot zdechnął. Kot Kaśka. Zasnął i się więcej nie obudził….

     –Możliwe lecz gdy myśmy z Moniczką chodziły do szkoły to kręciła z konserwatorem Heniem, nawet chyba razem mieszkali a na pewno jeździli tym samym busem do domu. –zaznaczyła Aleksandra grzebiąc pilniczkiem w prawej dziurce nosa.

    –Gienkiem chyba, Heniek to był ten piegowaty szatniarz co uwielbiał podglądać siostry Kominkowe jak na wf-ie ćwiczą. –dodała olśniona Moniczka

    –Leciał też na Wróblową wuefistkę, lecz bez odwzajemnienia. Nic dziwnego, ona dama, elegancka, wykształcona i widać było że też podobnego szuka… a taki Henio, no nie oszukujmy się… wieśniak i tyle. 

    –tak, tak te wyższe damy na malućkich nawet nie spojrzą… nie miłością się kierują a walorami zewnętrznymi. To przykre, lecz jak babka wasza powiadała z ładnej miski się nie najesz….

    –a z brzydkiej wyrzygasz –z triumfem zripostowała Aleksandra –czyż nie mam racji kochane?  

   –no wiecie, ja osobiście zawsze na wnętrze uwagę zwracałam –zaczęła matka –nie chodzi o to by atletę, eleganckiego, z żurnalu wziętego do łóżka targać, by chwilową rządzę zaspokoić. Chodzi o to by zdobyć mężczyznę czułego i mądrego a by miłość na wieki niezerwaną została.

   –Mamuś, nie żebym się czepiała ale gdzie ty masz tego męża? –wypaliła Agnieszka –nie pamiętam by takowy, choć przez chwilkę w twym życiorysie zagościł!

    -kochana, nie zapominaj się. Nie wiesz jak było więc siedź cicho! I módl się byś starości przed lustrem spędzać nie musiała.

Matka wkurwiona, lekki wypiek na twarzy zagościł. Stanęła nad krnąbrną córką, oczy kobry, twarz pokerzysty i kazanie niedelikatne odprawiać zaczęła.

   –Agnieszka, musisz w końcu wziąć życie w swoje ręce. –położyła dłonie na jej barkach zaczynając lekko masować –Masz urodę wymagającą sporo uwagi, oczy gubiące się w bogatej w tkankę tłuszczową facjacie, wargi wizualnie nieprzypominające nic innego jak dwa złożone do kupy banany, spojrzenie zagubionego w tłumie gęsi kaczątka. Twoje siostry i mamusia są inne. Młodsza zgrabna i jędrna, starsza bynajmniej zgrabna ale za to rezolutna i gibka…

    –Jeszcze przykładasz tą szklankę do ust w taki ohydny sposób, odrażający i obleśny. –dodała cool i trendy –wręcz nie mogę na to patrzeć!

    -patrz się na siebie szmato! –Agnieszce z nerwów żyłka fioletowa na czole wyskoczyła

    -Tak,  tak krzycz, marszcz czoło i  wyłupiaj ze zdziwienia gały. Jeśli ci teraz tego nie powiemy to kto to zrobi i kiedy? Obcy ludzie? Słowa matki są najważniejsze i choćby były najbardziej cierpkim jadem to masz się do nich stosować. A matkę winnaś po gołych stopach całować i wodę z uwielbieniem pić, w podzięce za cenne życiowe wskazówki.

    Siostrzyczki uradowane wpatrywały się w swoją siostrunię słoninkę. Siostrę najwspanialszą którą uwielbiały mieć zawsze w pobliżu. Choćby dla takich momentów jak ten.

    Agnieszka była po to by z niej kpić, śmiać się i zawsze najlepsze rady całkowitemu bezguściu dawać, by potem po wsi w kreacjach najoryginalniejszych z zasłon i firan skleconych ganiała, odmalowana przez siostrzyczki na styl a’la Madonna, z makijażem wziętym wprost z holenderskiej dzielnicy de Wallen czy w gumiakach z elegancko wymalowanym farbą olejną znaczkiem Nike.

    No wiadomo że Nike to prestiż i każdy chce mieć no ale żeby gumiaki…

   –Więc wiesz, zero dąsów, pełna mobilizacja i w podskokach do fitnessu ze sztangielkami po macie ganiać. Trzy miesiące i masz figurę Pameli ze słonecznego patrola. A pamiętaj, będzie się działo, będzie grubo i pamiętnie. To już w czerwcu Ola?

    -Wesele? nie w lipcu....

    -Monika jak to się je? Czy to są krewetki czy kraby?

   -Pozwólcie kochane ale z tą małżą pomogę sobie w inny sposób. Chyba nie zamierzasz… owszem zamierzam, patrz! –Ściągnąć obcasa to żaden problem ale trafić nim w skorupiaka to sztuka. –Puk, puk i wszystkie pary oczu skierowane na nasz stolik. Rodzice państwa młodych, świadkowie i sami nowożeńcy. Śmiech na sali, wskazujące z niedowierzaniem paluchy, ukradkowe spojrzenia i leżąca na talerzu nadal nierozbita małża. Nie dość że wstyd bo gorsze niż wieśniackie zachowanie to jeszcze wstyd bo małża nawet nie drgnęła.

    –Nie, u Maryśki takich akcji nie będzie –stwierdziła Aleksandra –Z kim pójdziesz Agnieszka?

    -nie wiem jeszcze.

    -Nie wiesz?

    -nie wiem ale raczej z wami.

    –Fakt, nie miałaś nigdy szerokich możliwości w wyborze. Gdybyś posłuchała byłabyś teraz mężatką. Matka miała dla ciebie taką partię…. 

    –Że cooo?  Stasiek?

    –Tak a co od niego chcesz? Dobra sztuka, robotny, obrotny, rolnik na dodatek. Pan na włościach. Do mamusi byś miała nie daleko a mąż... spełnieniem marzeń by twoich był...

    –Moniko z kim romansujesz? –Agnieszka zmieniła temat–Ciągle esemesy i esemesy? Bardzo cicha dziś jesteś.

   –Wymyślili te bezprzewodowe telefony, by tylko ludziom czas zżerały. Niepotrzebne to i niebezpieczne. Tylko nowotworu możesz do ucha dostać bo to plastik radioaktywny jest jakiś a i ponoć fale toksyczne wysyła –dodała matka

    –Mamusia, spokojnie, w końcu dla ludzi ten wynalazek więc nic złego się nie śmie wydarzyć. Inżynierowie nad tym myśleli więc spokojnie –uspokoiła Moniczka –a ty Aga patrz się na siebie!

    –No powiedz chociaż kto to jest –ciągnęła matka.

    –Nie

    –Przestań, mi matce musisz powiedzieć, kto to jest?

    -nikt ciekawy

    –komu powiesz jak nie mamie? Lekceważyć matkę dorosłej pannie nie przystoi. 

    -nie powiem

    -to nie mów, ja i tak się za ciebie kochana pomodlę. Byś mi przypadkiem złej drogi nie obrała a teraz… teraz idę posprzątać zaplecze bo się po wczorajszym skrzynki powywracały.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Gatsby · dnia 11.05.2017 10:05 · Czytań: 120 · Średnia ocena: 4 · Komentarzy: 4
Komentarze
Gatsby dnia 16.05.2017 21:30
Co Sądzicie?
al-szamanka dnia 17.05.2017 20:30
Cytat:
–()Wy­kres. Do­brze(,) że go ro­bisz. Do­wiesz się(,) córuś(,) jaką je­steś zołzą.

Cytat:
Nie patrz tak na mnie, to jest ważne i trze­ba taką ewen­tu­al­ność wziąć pod uwagę(,) bo nie wia­do­mo co los zgo­tu­je, może męża, może czwór­kę dzie­ci(,) a może celę i czte­ry ścia­ny

Cytat:
Hmm(,) to nie przy­po­mi­na nic kon­kret­ne­go(,) ale gdyby od­wró­cić kart­kę... teraz le­piej, coś na wzór serca! Tak(,) to serce!

Cytat:
–()Nie, Agniesz­ce nie wy­szło serce, lecz ra­czej wą­tro­ba. –wtrą­ci­ła się star­sza, jak za­wsze naj­mą­drzej­sza i naj­faj­niej­sza sio­stra, cho­dzą­ce cool i tren­dy –()Taka sama jak w re­kla­mie Wą­tro­bek­su(,) tego leku(,) co go ta stara jędza pod de­li­ka­te­sa­mi tak za­chwa­la­ła(,) że niby tani, wy­god­ny(,) i że się po nim nie od­bi­ja.

etcetera, etcetera
Cytat:
za­pro­po­no­wa­łam jej gumę, jesz­cze tą(ę) dobrą Turbo

Cytat:
–I co w tedy?

wtedy
Cytat:
zdo­być męż­czy­znę czu­łe­go i mą­dre­go a by mi­łość na wieki nie­zer­wa­ną zo­sta­ła.

aby

Hmm, co o tekście myśleć?
Niestety, ze względu na formę podania nie potrafiłam skupić się na treści.

Pozdrawiam :)
Gatsby dnia 20.05.2017 21:43
Interpunkcja...
dziękuje, każdy komentarz wskazujący błędy i niedoskonałości jest na wagę złota :D
Wiolinowe Basnie dnia 20.05.2017 22:40 Ocena: Bardzo dobre
Podoba mi się! Treść opowiadania niezwykle życiowa podana w lekki sposób. Dopracować musisz interpunkcje i będzie idealnie. Pomysł na szóstkę. Czekam na ciąg dalszy!
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Niczyja
24/05/2017 23:21
Witaj purpurze, Wiesz, że się cieszę z Twojego powrotu i… »
tsole
24/05/2017 23:00
Dzięki Jaga! Ja jestem w moim stosunku do Star Treka lekko… »
Niczyja
24/05/2017 22:51
Witaj skinnywords, Przeczytałam Twoje opowiadanie powoli i… »
Jaga
24/05/2017 22:28
Takich recenzji szukam. Wiem, czego mogę spodziewać się po… »
hopeless
24/05/2017 22:23
Odpozdrawiam:) Dziękuję za wizytę. »
Florian Konrad
24/05/2017 22:16
dziękuję i pozdrawiam »
Carvedilol
24/05/2017 21:43
Tjereszkowa, Miladora, maak, dzięki za komentarze, już… »
maak
24/05/2017 21:22
Carvedilol, no świetnie Ci wyszedł ten wiersz. Pytania… »
mike17
24/05/2017 20:40
Jakże to beznadziejne w całej swej krasie, Lilu. Jakże… »
Nalka31
24/05/2017 20:25
Kolejny romans, kolejna duszu szczipielnaja ballada. Czuć… »
Lilah
24/05/2017 19:14
Witaj, Milu! Bardzo dziękuję za cenne uwagi. Dokonałam… »
Bozena B
24/05/2017 18:44
Grain i Miladora Wasza dyskusja zaczyna nieco odbiegać… »
Miladora
24/05/2017 18:44
Bardzo pomysłowe, Carvedilol. :) Ubawiłam się przy… »
Grain
24/05/2017 18:19
Nie będę się spierał, każda sprawa ma inny kontekst. A… »
Miladora
24/05/2017 17:47
Mallory powiedział niegdyś, że zdobycie góry zaczyna się… »
ShoutBox
  • mike17
  • 24/05/2017 23:12
  • Jak śpiewać o miłości, to tylko tak : [link] Bo słowa cicho szeptane mają swoją magię i tylko tak dotrzeć mogą do serca - a gdy to już się stanie, staje się cud :)
  • mike17
  • 24/05/2017 18:37
  • Ilekroć wspominam lata, co minęły, wraca ten kawałek : [link] Pamiętam, że bardzo często otwierał "Lato z radiem", to był piękny, niezapomniany czas, nie wróci...
  • allaska
  • 24/05/2017 13:29
  • "Bij słowo kiedy odstaje" - T. Karpowicz
  • Miladora
  • 24/05/2017 13:03
  • A mnie ostatnio skasowano komentarz wyjaśniający różnicę pomiędzy "mi" a "mnie", chociaż dotyczył wiersza. Z rozpędu? :)
  • Ania Ostrowska
  • 24/05/2017 10:45
  • Chciałabym wiedzieć na przyszłość, bo pytanie i odpowiedź dotyczyły wyłącznie wiersza. Nie było żadnych wycieczek osobistych. Z zasady szanuję rozmówców, ale wolno mi chyba mieć inne zdanie?
  • Ania Ostrowska
  • 24/05/2017 10:42
  • No właśnie :( speszyło mnie to ostrzeżenie, a j tylko odpowiedziałam na pytanie, imiennie skierowane do mnie. Miałam nie odpowiadać, żeby nie naruszać tutejszych zasad?
  • allaska
  • 24/05/2017 09:41
  • Miłego dnia
  • allaska
  • 24/05/2017 09:39
  • a jak autor sie nie odzywa?, myślałam, że można z innym użytkownikiem wymienić myśli na temat wiersza, tu była rozmowa tylko i wyłącznie o wierszu, droga redakcjo czy Pani B., jak zwał tak zwał.
Ostatnio widziani
Gości online:34
Najnowszy:ssfueuczv95