Klara - Antabuss
Proza » Miniatura » Klara
A A A

Klara

Matka Klary od najmłodszych lat wpajała córce jedną, niezmienną prawdę. Była to prawda przekazywana z ust większości matek, których życie w pewnym momencie zboczyło nieco z szalonego toru, by po niespokojnym, pełnym kolein, przeszkód i turbulencji odcinku, obrać ostatecznie łagodniejszy, a w zasadzie to, smutny i monotonny kierunek. Była to prawda, o której ona, matka Klary, dowiedziała się zbyt późno, będąc jeszcze święcie przekonaną, że czas dla wszystkich jest łaskawy, że ZAWSZE jest go pod dostatkiem i w końcu KAŻDY człowiek, bądź co bądź, dostaje drugą szansę. Była to prawda wiadoma, oczywista jak to, że po mieszaniu wódki z piwem i winem na drugi dzień ciało pragnie się pozbyć głowy, prawda którą zna każda chodząca po tym świecie kobieta, a czy ją wykorzysta czy nie, to już inna bajka.
- Pamiętaj moja droga – rzekła pani Zającówna, czesząc któregoś letniego dnia, na balkonie bloku, włosy swojej czternastoletniej córki - nic tak nie ułatwia życia, jak znalezienie sobie bogatego męża.


Dzisiaj Klara ma dwadzieścia pięć lat. Właśnie ukończyła studia na WSAPie i od dwóch dni z wypiekami śledzi ilość laików pod zdjęciem swojego dyplomu magistra. Wprawdzie za swoją pracę wydała dość pokaźną sumkę, przez którą musiała sporo sobie odmówić, ale w końcu to ma. Jest magistrem. Upragniony papier spoczywa w szufladzie jej biurka i cierpliwie czeka na kurz. Ale Klara o tym nie wie. Wie natomiast, że ma 115 laików, a czytanie komentarzy z gratulacjami sprawia jej nieskrywaną radość. Klara ma jeszcze kilka zdjęć na swoim profilu. Głównie twarzy, w szlafroku przed lustrem z ajfonem w ręku, kilka zdjęć kociaków (nie jej, z internetu, w zasadzie to ich nie lubi, ale są takie słodkie), kilka mądrości życiowych, na temat przyjaźni, szczęścia i dążenia do celu, jakieś zachody słońca i wilki wyjące do księżyca, które przecież tak dobitnie określają jej tajemniczą naturę i drapieżny charakter. Do niedawna miała zdjęcia ze swoim byłym chłopakiem, narzeczonym prawie, ale po burzliwym rozstaniu, po którym nie spadła ani jedna łza z obu stron, usunęła wszystkie, nawet te z Grecji i Egiptu z piramidami i wielbłądem w tle, pod którymi ilość laików przekroczyła 200. A wszystko przez nieszczęsne smsy od Radka. Że też musiała zostawić wtedy telefon na sofie. Zawsze zabierała go ze sobą, ale pech chciał, że tego dnia po prostu zapomniała. Jej były, wnuk prezesa banku, właściciel nowiusieńkiego Mercedesa i mieszkania ulokowanego w centrum miasta, które dostał od kochającego dziadka z okazji osiemnastych urodzin porzucił ją jak psa, październikowej deszczowej nocy z powodu kilku, zdawało by się, niewinnych SMSów. Kazał jej „pakować manatki i wypierdalać w trybie natychmiastowym”. Miała ochotę wydłubać temu sukinsynowi oczy. Gryźć go, kopać i szarpać do kości swoimi akrylami, lecz ostatecznie się opamiętała. Zacisnęła wargi i wyszła trzaskając głośno drzwiami w jeszcze mokrych włosach. Gdy matka spytała córkę co się stało, dowiedziała się, iż jej latorośl padła ofiarą bogatego fiuta, który zdradzał ją na lewo i prawo z jej koleżankami. Nakryła go na gorącym uczynku. Nie miała wyboru, musiała odejść, oznajmiła Klara patrząc na rodzicielkę zaczerwienionymi, wielkimi oczyma które nacierała dłonią przez dobre 5 minut, gdy była w łazience. Matka próbowała wytłumaczyć córce, iż tego typu zachowania zdarzają się mężczyznom nader często, gdyż myślą oni jedynie tym, co mają w spodniach i żeby córka przemyślała swoją decyzję w spokoju i ciszy, a najlepiej już teraz zadzwoniła do niego i płaczliwym głosem oznajmiła, że go kocha i wybacza mu te wszystkie okropności, dając mu jeszcze jedną, ostatnią szansę. Ostatecznie Klara nie skorzystała ze wskazówek swojej, jak zawsze chcącej dobrze matki.
Jej plany odnośnie wycieczki na Kretę, legły z hukiem w gruzach.


Na osiedlu Klara ma tytuł „elitarnej dupeczki”. Oczywiście gardzi tymi wszystkimi chłystkami, dużymi dziećmi bez większych ambicji, którzy do końca swoich marnych żywotów pozostaną przyklejeni do ławki pod blokiem. W młodości bawiła się z nimi, ganiając po osiedlu całymi dniami z najprzystojniejszym Adrianem, była nawet na studniówce, jednak z żalem ją wspomina, bo gnojek upił się za bardzo i zaczął tańczyć z innymi dziewczynami. Lecz było to dawno. Dziś widzi ich prawie codziennie, nieudacznicy dla których kobieta jest czymś nieosiągalnym, czasem zagada, lecz po kilku minutach żałuje, że się w ogóle odzywała. Ma świadomość, że jest ładna i zgrabna, wie, że gdy się oddala wzrok tych głupków utkwiony jest na jej kusząco kręcących się na boki pośladkach. Wie, że gdyby chciała spowodowałaby w nich palpitacje serc, ślinotok, drgawki, a nawet waśnie między sobą. Lecz nie jest to jej półka.

„W życiu trzeba być rekinem” – mówi jedna z mądrości, którą Klara wpisała na swoją fejsbukową tablicę. I właśnie to hasło rozbrzmiewa w jej głowie, gdy idzie tego pięknego, majowego poranka do urzędu pracy zarejestrować się jako bezrobotna.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Antabuss · dnia 11.05.2017 10:33 · Czytań: 287 · Średnia ocena: 4 · Komentarzy: 4
Komentarze
JOLA S. dnia 11.05.2017 10:53 Ocena: Bardzo dobre
Bardzo mnie ujęła Twoja miniatura.

Cytat:
Na osie­dlu Klara ma tytuł „eli­tar­nej du­pecz­ki”.


Tak, dla wielu panów dziewczyny, to ciągle dupeczki i nie chce być inaczej ;)

Bezpretensjonalna, ładnie prosta, gorzka i słodka, bez ckliwości. Dobre, porządne pisanie.

Pozdrawiam serdecznie :)

JOLA S.
Antabuss dnia 12.05.2017 02:33
dziękuję i pozdrawiam również :)
Jaga dnia 12.05.2017 22:19
Realistyczny obrazek:) Przeczytałam z przyjemnością, bo od razu pojawiły się refleksje na temat takich, a nie innych wyborów życiowych...

Jako plus – kąśliwość narratora (inteligentne podejście). Jako minus- kąśliwość narratora, który każe czytelnikowi opowiedzieć się przeciwko Klarze. Ja, jako czytelnik wolę mieć wybór;-)

Przy pierwszym czytaniu, pogubiłam się i nie wiedziałam czy Radek to jej były, wnuk prezesa banku, właściciel nowiusieńkiego Mercedesa? Czy Radek to ktoś, kto wysyłał smsy? Wracając do tekstu wszystko staje się jasne, ale lepiej, gdyby jasne było przy pierwszym czytaniu. Szczególnie dla takich roztrzepańców jak ja:)

Tytuły bez cudzysłowu.

Pozdrawiam ciepło :yes: ,
Jaga
Antabuss dnia 13.05.2017 02:01
@Jaga, dzięki za garść motywujących słów. Twój minus, odnośnie nieco narzuconej interpretacji rozumiem doskonale :). Nie Ty jedna mi o tym mówisz :) Właśnie tak to u mnie cholera jest, subiektywne wnioski i brak jakichkolwiek obiektywnych ocen. W pisaniu cenię przede wszystkim autentyzm i to, w jaki sposób widzę życie człowieka (bynajmniej nie w kolorowych barwach) jednak czasem moje emocje biorą górę nad rozsądkiem i często wychodzi z tego zbyt jednostronny obraz. Niemniej, dzięki raz jeszcze za czas i opinie.
Pozdrawiam, Antabuss
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
GreenTeaFan
24/09/2017 00:05
Zacznę od wyjątkowo ważnej dla Ciebie sprawy interpunkcji.… »
Infernus
24/09/2017 00:05
Przez chwilę poczułem się pijany :) napisałeś luźno i… »
Miladora
23/09/2017 23:51
Cała przyjemność po mojej stronie, Kamysiu. :) Uściski.… »
Miladora
23/09/2017 23:48
Niezła opowieść, Hope. I brzmi tak prawdziwie, że zrobiło… »
Esy Floresy
23/09/2017 23:38
Purpur, rzadko bywam w prozie, żeby nie powiedzieć, że… »
Tomasz Kucina
23/09/2017 23:38
Dziękuję, wielka motywacja, asumpt do pracy. Najbardziej… »
kamyczek
23/09/2017 23:04
- ok, Ty tu rządzisz. - jesteś moim niedoścignionym wzorem,… »
Miladora
23/09/2017 23:02
Pomysłowy tytuł z pralką i włoską flagą, a pod nim… »
Miladora
23/09/2017 22:41
Też się nad tym zastanawiałam. :) I trochę mi zeszło,… »
JOLA S.
23/09/2017 22:12
Drogi skroplami, dziękuję za ten mam nadzieję nie ostatni,… »
Miladora
23/09/2017 22:09
Bo lepiej brzmiałoby - stado kawek, które wciąż drą się,… »
Miladora
23/09/2017 22:02
Dziękuję, Tetu - miło Cię zobaczyć ponownie pod wierszem.… »
Miladora
23/09/2017 21:58
Bo byłam jeszcze wtedy piękna i młoda, Lil. ;))) Dzięki,… »
Miladora
23/09/2017 21:50
W pewnym sensie można by tak to odbierać, ale przecież nie… »
skroplami
23/09/2017 20:52
Był sobie kwiat, wyrósł drugi, trzeci, kolejny, jest bukiet… »
ShoutBox
  • introwerka
  • 24/09/2017 01:29
  • Oo, strepsils też dobry ;p To cieszę się bardzo, że tak to odbierasz, i tak trzymaj! :) Na dobranoc dla wszystkich nie mogących się zaaklimatyzować: [link] :)
  • Infernus
  • 24/09/2017 01:24
  • Cholineks nein, to z niemiecka, strepsils - ja :) chamstwo można wyczuć od razu, ale póki co nie spotkałem się z tym... opinie jak najbardziej okazały się przydatne...
  • introwerka
  • 24/09/2017 01:22
  • Dzięki serdeczne, Silve. Już mi trochę lepiej.
  • Silvus
  • 24/09/2017 01:16
  • @Werko, zdrowia.
  • introwerka
  • 24/09/2017 01:00
  • życie :) Warto tak potraktować nawet najbardziej "upierdliwą" w naszym odczuciu krytykę, tzn. uczyć się z niej, o ile oczywiście nie przekracza granic chamstwa itp. ;)
  • introwerka
  • 24/09/2017 00:56
  • Dzięki - właśnie się kuruję cholineksem :) Ale serio, myślę, że coś może być w metaforze zimnego prysznicu, czy, powiedzmy, z angielska, takiego showeru, deszczyku, który schładza upał, ale też niesie
  • Infernus
  • 24/09/2017 00:49
  • Miód i ciepła kołdra Ci zostaje :) po pierwszej publikacji pomyslalem, że wszedłem pod zimny... sory już nie przypominam :)
  • introwerka
  • 24/09/2017 00:25
  • Mam grypę, więc trudno mi sobie wyobrazić zimny prysznic w pozytywnym znaczeniu, ale wytężam wyobraźnię i ... chyba wiem, o co Ci chodzi ;)
  • Infernus
  • 24/09/2017 00:20
  • Nie pocieszylas mnie :) za to portal jest jak zimny prysznic - w pozytywnym tego słowa znaczeniu...
  • introwerka
  • 23/09/2017 23:38
  • Infernus - na to nie licz, Poczekalnia jest jak walizka albo dziecko - co włożysz, to wyjmiesz ;)
Ostatnio widziani
Gości online:32
Najnowszy:Moe
Wspierają nas