Zdjęcia też mają nogi - Szymek
Proza » Obyczajowe » Zdjęcia też mają nogi
A A A
Od autora: Chciałem cośtam zmusić do myślenia. Czekam na opinie.

                Marysię obudził dźwięk dobiegający z głośnika telefonu.  Gdy po pięciu minutach leżenia sięgnęła po niego, odczytała wiadomość  od Tomka: „Dzisiaj idziemy do Świątyni Kiyomizu, obserwuj snapa! :*”.
                No tak, mój przyszły mąż wyjechał beze mnie, pomyślała.
                Przeciągając palcem po ekranie, a następnie stukając weń połączyła się z Internetem.
Po wykonaniu dziesięciu zdjęć, wybrała to, na którym wyszła najlepiej i wysłała do swoich obserwatorów. „No i kolejny dzień :p” – można było odczytać z opisu pod zdjęciem.

                Podczas śniadania, Marysia była pod wrażeniem smaku jajecznicy, którą zrobiła. Nie zastanawiając się zjadła ćwierć talerza i wyjęła telefon.
                „Nawet nie wyobrażacie sobie jakie to dobre!”
                Zadowolona dziesięcioma wyświetleniami w ciągu dwudziestu sekund dokończyła śniadanie.

                Po śniadaniu przypomniała sobie o umówionej wizycie u fryzjera. Pędem więc wbiegła do swojego pokoju i otworzyła szafę z ubraniami. Dziś ma zamiar ubrać dżinsy z podziurawionymi kolanami oraz czerwoną bluzkę z dekoltem. Dużo nie myśląc założyła dżinsy, a bluzkę położyła na łóżku za nią. No dobra, pomyślała, to tak: zielona, żółta i niebieska.  Wyjęła trzy kolejne bluzki i przymierzała kolejno każdą z nich, przerywając to robieniem zdjęć przy użyciu specjalnej aplikacji. Po czym wysłała obrazki do trzech swoich przyjaciółek.
                „Która?”.
                Po ściągnięciu ostatniego ciuchu, którego zadaniem dziś będzie pilnować reszty swoich koleżanek, Marysia założyła czerwoną bluzkę i wyszła.

                Już miała mijać próg swego domu, kiedy zatrzymała się w nim.
                – Co to? – zapytała sama siebie.
                Na lampie umiejscowionej centralnie przed jej domem ktoś przyczepił plakat. Podchodząc bliżej i przecierając oczy zdała sobie sprawę, że to prawda, widzi siebie. Jednak niezupełnie. Fotografia pokazują ją z inną fryzurą, dokładnie taką, jaką wybrała sobie przed tygodniem. Uśmiecha się na niej, jak gdyby właśnie usłyszała świetny żart.
                Zerwała zdjęcie gniotąc je w ręce. Do jej głowy zaczęło napływać morze myśli.
                Nie zdążyła okiełznać  fal, gdyż już przy wyjściu z osiedla ujrzała kolejne zdjęcie, tym razem wisiało na ścianie opuszczonego budynku.
                Tym razem Marysia rozpoznała zdjęcie. Była na nim z tortem, który trzymała w jednej ręce, drugą robiąc zdjęcie, było to przyjęcie-niespodzianka dla Tomka, pamiętała, jak przez omyłkę wysłała mu je z podpisem: „Dla Tomka, ciekawe czy się domyśli :D”.
                Zerwała je. Kiedy rozejrzała się, zdała sobie sprawę, że w zasięgu jej wzroku wisi minimum trzydzieści plakatów, które przedstawiały fotografie, jakie albo kiedyś wykonała, albo ukazywały przyszłość.
                Pierwsze zdjęcie zrobione nowym telefonem; zdjęcie ukazujące ją i Tomka przed odpaleniem filmu „Niezależni od sieci”; pokazujące jak to ona nie potrafi się zabawić bez alkoholu; ukazujące ją, pijącą wino; zaraz po seksie; zaraz przed seksem; powitanie Tomka na lotnisku; na jednym była w ramionach innego faceta, którego kojarzyła po tym, że zasypywał ją polubieniami, widocznie miała trochę wypite.
                Najgorsze było to, że ludzie chodzący po mieście, w znanych tylko im celach, zatrzymywali się przy słupach ze zdjęciami, czasem przechodzili obojętnie tylko rzucając okiem, czasem nawet sami wyciągali telefony i fotografowali fotografie.
                Gdy Marysia zrywała je, patrzyli na nią jak na wariatkę.
                Wtem zobaczyła nietypowego mieszkańca, mimo, że było lato, ten był ubrany cały na czarno, miał też maskę, a w rękach… zdjęcia zwinięte w rulon!
                Gdy główna bohaterka tylko go zobaczyła, natychmiast ruszyła w jego kierunku biegiem.
                – Ej! Ty! – krzyknęła przerywając mu przyklejanie kolejnego plakatu z jej podobizną.
                Facet, przyjmijmy, że to facet, wyrzucił rulony i uciekł. Marysia próbowała go gonić, ale już po stu metrach zrozumiała, że nie ma szans.
                – Kurwa. – Zaklęła pod nosem.
                Nie wiedząc co ma zrobić, sięgnęła po telefon i wybrała numer Tomka.
                – Tomek, kurczę, coś jest nie tak – powiedziała, nie znajdując innych słów.
                – Właśnie miałem do ciebie dzwonić – powiedział głos w słuchawce.
                – Co? Jak to?
                – Szedłem sobie do tej Świątyni, o której ci pisałem dziś rano i zaczepił mnie jakiś gościu, cały był ubrany na czarno, dał mi jakiś plakat…
                – Tomek! Jak to, ten sam biega tu po mieście i rozwiesza moje zdjęcia!
                – Co?! Na wszystkich jesteś nago?
                – Co? – powiedziała zakłopotana.
                – U mnie na zdjęciu nie masz koszulki, ani stanika, nic. Uśmiechasz się do obiektywu masując pierś.
                – Tomek…  – zatrzymała się na pięć sekund – nie, tu nie jestem naga, takie codzienne rzeczy w sumie – dodała pewniejszym głosem.
                – Nie wiem co jest grane, ale ten typ podszedł do mnie bez słowa, miał nawet czarną maskę, dał mi to zdjęcie i uciekł. Nawet nie uwierzysz jaki był szybki.
                – Te zdjęcia wiszą wszędzie, dzwonię na policję.
                – Właśnie miałem ci to zaproponować.
                – Zadzwonię do ciebie później.
                – Zadzwoń. Pa, kocham cię.
                Rozłączył się, a Marysia bezzwłocznie wybrała numer policji.
                – Przykro mi, nie pomagamy w takich sprawach.
                – Że co?! – zapytała rozzłoszczona., ale osoba po drugiej stronie się rozłączyła.

W głowie przewijały się pytania, kto to robi, dlaczego, jak zawiniła, dlaczego policja nie pomaga „w takich sprawach”, co się dzieje?
                Cały czas szła przez miasto zrywając teraz tylko co drugi plakat. Znowu zobaczyła faceta, który rozwieszał plakaty z jej wizerunkiem.
                Nie zastanawiała się jak teleportował się z Japonii tutaj, wykorzystując to, że był teraz w ślepej uliczce stanęła u jej wyjścia i krzyknęła:
                – Hej! Proszę pana!
                Facet odwrócił się w jej stronę i zdjął maskę. Nie powiedział ani słowa. Nie był też zdenerwowany. Miał wyraz twarzy, jakby umówili się tutaj na wspólne rozwieszanie plakatów prostu a on przyszedł nieco wcześniej i był zadowolony z tego, że zaczął bez niej ujmując jej wysiłku.
                Marysię wyraźnie ta mina zbiła z tropu.
                – Dlaczego to robisz?! – w jej oczach pojawiły się łzy.
                Facet odłożył rulony na ziemię, przyjrzał się jej i w końcu odpowiedział jej pytaniem:
                – A ty?

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Szymek · dnia 15.05.2017 09:57 · Czytań: 294 · Średnia ocena: 4 · Komentarzy: 4
Komentarze
JOLA S. dnia 15.05.2017 19:58
Szymku,

mówiąc szczerze mam mieszane uczucia. Podoba mi się tematyka, myśl przewodnia, ale początek wydaje mi się odrobinę przegadany, ale to tylko takie luźne refleksje.
Przeczytałem z zaciekawieniem. :)

O, tytuł mnie nie przekonał.

Serdecznie pozdrawiam :)

JOLA S.
Szymek dnia 16.05.2017 23:00
Rozumiem, dziękuję za komentarz. Cieszę się, że Cię zaciekawiłem :)
Również pozdrawiam
Ten_Smiertelny dnia 08.09.2017 10:27 Ocena: Bardzo dobre
Opowiadanie, według mnie, ciekawe. Czytałem z przyjemnością i szerokim uśmiechem.
Jest dla mnie, w jakiś sposób, miłe.

W tym jest może trochę nawet wada, gdyż jak pisałeś: chciałeś „cośtam zmusić do myślenia”. Zbyt miłe jest, by zmusić do myślenia. By kogoś zmusić, trzeba używać siły! <lol>

Poza tym myśl nie wydaje się jakoś szczególnie oryginalna, ani odkrywcza. Chyba każdy ma już świadomość, że zdjęcia, które wrzuca w Internet, stają się własnością publiczną (no nie?).

Przez cały czas gdy tekst czytałem, zastanawiałem się humorystycznie: „I na co się złości, ta głupiutka łajza?”. Nie zrozum mnie źle, nie mam kont na profilach społecznościowych i moich zdjęć nie znajdziesz w sieci. Nie jestem zwolennikiem tego wszystkiego (nawet nie mam Internetu w domu…).

A jednak, w jakiś sposób nie potrafiłem zrozumieć, zdziwienia, smutku, zdenerwowania, bohaterki. Dla mnie zupełną oczywistością był znak równości, między zdjęciami na stronie internetowej, a zdjęciami na ulicy. Przecież jeśli ktoś się czymś chwali, chce by jak najwięcej osób to oglądało. Czy zezłościłbyś się gdyby to twoje, tutaj przedstawione, opowiadanie zostało rozwieszone na wszystkich kątach w mieście? Czy raczej nie czułbyś dumy, jako autor?

Jak mówię, w Internecie zdjęć nie mam, a jednak, gdybym był postawiony na miejscu bohaterki, chyba bym się za bardzo nie przejął. Ba! Po początkowym zdumieniu, wmówiłbym sobie, że to oczywista oczywistość, że wszyscy chcą mnie oglądać, bo przecież jestem najbardziej zajebistym człowiekiem na świecie i – jak mówią Anglicy– „kotu wolno patrzeć na króla”; a więc niech oglądają!

Pycha jest oczywiście naganna i staram się ją u siebie piętnować. Myślę jednak, że właśnie w ten sposób mogłoby zareagować wielu. Czy szerokie rozpowszechnianie swoich zdjęć, nie wynika właśnie z poczucia własnej nadzwyczajnej wielkości i wartości (czytaj: egocentryzmu i pychy)? Czy nie jest właśnie tak, że ludzie dokumentują każdy najdrobniejszy szczegół swojego życia, bo są przekonani, że cały świat chce ich oglądać i że cały świat interesuje to, co oni mają do pokazania – to znaczy przekonania: że cały świat kręci się wokół nich?

Pomijając kwestię nagości i chłopaka, nie sądzę też by podobne rozwieszanie plakatów wyszło bohaterce na złe. Udowodniono, że twarze które częściej oglądamy wydają się nam ładniejsze. Dlatego też ohydne twarz polityków nie wydają nam się wcale takie brzydkie…

Im częściej widzimy daną twarz, tym bardziej nam się podoba. Wiele osób nie ma pojęcia o tym fakcie, dlatego bezsensownie dziwią się urodzie sław – tymczasem znaczna część tej urody, to złudzenie spowodowane faktem, iż są to osoby, które często widzimy w mediach. W brew pozorom ma to olbrzymie znaczenie i wpływ na osądzanie czyjegoś wyglądu.

Jest to słuszny mechanizm wprowadzony przez Boga do ludzkiej psychiki. Dzięki nim zakochujemy się częściej w osobach będących blisko, niż w nieznajomych. Poza tym ładniejsze wydają się nam własne dzieci, no i – między innymi – dzięki temu, mężowi wcale nie musi brzydnąć starzejąca się uroda żony. Dzięki temu jesteśmy zwyczajnie szczęśliwsi.

W czasach filmów i zdjęć, oczywiście mechanizm ten odegrał trochę inną rolę. Zresztą nawet symbole, które często oglądamy, zaczynamy darzyć większą sympatią – nie na darmo wielkie korporacje wydają miliardy na reklamę.

Gdyby więc ze mną rozmieszczono plakaty w całym mieście, szybko stałbym się osobą znaną i już nawet trochę lubianą. A to – już byłbym stanie wykorzystać do swoich (hy, hy, hy,) niecnych, celów. <lol> [Wszytko to piszę oczywiście z przymrużeniem oka.]

/////
Raczej nie sądzę, by w opowiadaniu należało wprowadzać jakieś poprawki. No, może można by było, w jakiś sposób, bardziej rozjaśnić sprawę związaną z tą nagością. Jakoś tak z miejsca założyłem od razu, że te „nagie foty” to zwyczajne fotomontaże (pewnie błędnie…). Jakoś nie chciało mi się wierzyć, że bohaterka była na tyle głupia (zdesperowana?) by wrzucać swoje nagie zdjęcia na strony internetowe (lub nawet rozsyłać je innym).

A może nagość jest symbolem obnażenia człowieka w sieci? Sam na to nie wpadłem, jednak słyszałem taką opinię innego czytelnika.
///

Ogólnie bardzo mi się podobało. Świetnie, że jest jakaś myśl i przesłanie – tak być powinno. Lubię też, gdy jest puenta i ta mnie satysfakcjonuje. Tak trzymaj!

Pozdrawiam.

Ten Śmiertelny.
Szymek dnia 12.09.2017 17:09
Ojejku, to ktoś tu jeszcze zagląda.
No cóż, dziękuję za tak obszerny komentarz, może jeszcze kiedyś napiszę coś, co sprawi, że będzie miło ludziom. : - )
Pozdrawiam też,
Szymek.
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Tomasz Kucina
20/09/2017 19:24
LOL; na freestyle'u B) :yes: »
Miladora
20/09/2017 19:16
Weź jednak pod uwagę, że nikt nie myśli neologizmami. ;)»
Opheliac
20/09/2017 19:08
Mnóstwo tutaj tęsknoty do prawdziwej miłości, bycia w… »
Miladora
20/09/2017 19:07
Mnie też nie zachwycił, Mario. :| Za dużo tu wszystkiego… »
yontek
20/09/2017 19:07
To prawda, jest sporo literówek. »
yontek
20/09/2017 18:54
Język ma być przaśny, bo oni tak mówią. Nie mogę pijaczkowi… »
Miladora
20/09/2017 18:47
Bardzo mnie to cieszy, Gabi. :) Serdecznie dziękuję za… »
Miladora
20/09/2017 18:43
Wiem - ale było ich tyle, że wiersz wyglądał jak… »
Miladora
20/09/2017 18:40
Gabi ma rację - nie spotkałam jeszcze nieostrych kolców.… »
JOLA S.
20/09/2017 18:39
Hope, jestem tu drugi już raz. Po paru wersach już… »
Carvedilol
20/09/2017 18:39
Miladoro - wcześniej właśnie po to był cudzysłów, żeby… »
violka
20/09/2017 18:37
Witaj, DoCo. Świat, który stworzyłam jest mocno nieralny(… »
Miladora
20/09/2017 18:37
Miło go wspominam - i celne to powiedzenie. :) Zatem… »
Miladora
20/09/2017 18:31
W porządku, Carve. :) Tak pomyślałam jeszcze tylko, czy… »
gabi
20/09/2017 18:24
Odwiedziła Cię już Miladora :), więc tylko napiszę - fajnie… »
ShoutBox
  • akacjowa agnes
  • 20/09/2017 17:29
  • O matulu! Wejdę tu za parę miesięcy i w ogóle portalu nie poznam! :) Widzę, że rewolucję szykujecie :) Pozdrawiam.
  • Tjereszkowa
  • 20/09/2017 15:18
  • Gramofonie... ja mówię o efektach a nie o technicznej stronie, bo na tej się kompletnie nie znam. Natomiast wiem, że cuś takiego jest możebne, bom widziała :D
  • Gramofon
  • 20/09/2017 15:08
  • no taki odrebny uzytkownik co by zbieral wszystkie teksty a potem po ujawnieniu trafial do folderu konkretnego jegomoscia lub jegomosciowej ;]
  • Tjereszkowa
  • 20/09/2017 14:34
  • "anonim" to musiałby być dla systemu odrębny rodzaj użytkownika, żeby nic nie było widać. Inaczej to nie miałoby żadnego sensu.
  • Tjereszkowa
  • 20/09/2017 14:33
  • No tak... teraz rozumiem. Po prostu
  • Gramofon
  • 20/09/2017 14:01
  • nie chodzi o zgadywanie tylko o to ze teraz nie ma anonimowosci i wiem kto co napisal a jak mi potem pokaze anonima a pod spodem inne teksty anonima to bede wiedzial kto to ;]
  • Jaga
  • 20/09/2017 11:49
  • Jeśli ktoś jest zainteresowany proponuję przenieść rozmowę na forum
  • Jaga
  • 20/09/2017 11:25
  • A może stworzyć rubrykę, gdzie każdy użytkownik raz w miesiącu może wrzucić anonimowo swój tekst. Inni komentują do woli. Po np. miesiącu autor się ujawnia i odpowiada na komentarze. Co Wy na to??
Ostatnio widziani
Gości online:56
Najnowszy:Gaskelles1
Wspierają nas