Dwa prezenty - wioskowy52
Proza » Humoreska » Dwa prezenty
A A A
Od autora: Mój pierwszy tekst tutaj. Pewnie nie ustrzegłem się błędów. Z góry dziękuję za wszelkie uwagi.

Było to w czasach, gdy poprzedni ustrój miewał się jeszcze jako tako. Przypadające na tę niedzielę imieniny znajomej, ściągnęły na mnie torturę wymyślania odpowiedniego prezentu.
Chodziłem po pokoju, zastanawiając się, co zrobić. Kupić kwiaty, to jasne, ale co dalej? Większość sklepów pozamykana. Pojechać na dworzec po jakąś książkę? Co ja tam ciekawego dostanę? - pomyślałem
Zresztą, skąd mogę wiedzieć, czy trafię w gust solenizantki. Dobry alkohol? Raczej nie. Przecież nie szedłem na imieniny do faceta.
W pewnym momencie wzrok mój padł na stojący na regale niezbyt wielki, przykurzony wazonik z laki. Czy ja wiem, skąd się wziął? Kiedyś dostałem go od kogoś. Spoczywał tam od wielu lat i nigdy nie został użyty. Na kwiaty z kwiaciarni za mały, na polne za duży. Ot, bibelot. Tylko czy szanowna solenizantka będzie zadowolona... - przemknęło mi przez głowę. Nagle doznałem olśnienia! Szybko napuściłem wody do wanny. Pławiłem się w przyjemnym ciepełku, a głowa pracowała intensywnie. Po kilkunastu minutach tekst pojawił się jak żywy.

"To wazonik jest przechodni
Sporządzony w stylu wschodnim.
W załączeniu Wam podaję
Spis poprzednich właścicieli
Byście gafy nie palnęli
Gdy w dalekie pójdzie kraje."

Dalej następował poemat epicki znacznej urody, opiewający zmyślone dzieje wazonika. Arcydzieło to naszpikowane było częstymi zwrotami akcji, zaś opisywane naczynie, w rękach rzekomych posiadaczy pełniło kolejno rolę kałamarza, filiżanki do kawy, spluwaczki, kunsztownego urynału i licho wie czego jeszcze. Całość zwieńczało:

"Gdy pójdziecie na przyjęcie
Dajcie komuś go w prezencie."

Zadowolony z rezultatu zakończyłem kąpiel, ubrałem się wizytowo, wypucowałem wazonik, sporządziłem stosowny bilecik, zapakowałem prezent i byłem gotowy do wyjścia. Schody, kwiaciarnia, parę przystanków autobusem i naciskałem dzwonek przy drzwiach solenizantki.
Ledwie wybrzmiały serdeczności i zdążyłem wręczyć to, co przyniosłem, rozpromieniona Grażyna zawołała:
- Nie zgadniesz, co dostałam od Halinki!
- Pieska?
- Ee.
- To może kotka?
- Zimno!
- Chyba nie papugę? - zrobiłem głupią minę.
- Chodź, sam zobaczysz - powiedział Henio.
Weszliśmy do pokoju, przywitałem się z pozostałymi gośćmi i usiadłem na jednym z wolnych krzeseł. Na stole, przykryty kawałkiem wzorzystej tkaniny, spoczywał zaokrąglony przedmiot.
Grażyna rozpakowywała prezent, zaś ja zastanawiałem się, co też może skrywać ów kolorowy materiał. Solenizantka spostrzegła przytwierdzony wstążeczką kartonik, przebiegła wzrokiem parę linijek i wybuchnęła histerycznym śmiechem. Krztusząc się, zaczęła czytać na głos, w czym przeszkadzały jej rechoty gości. Kiedy towarzystwo nieco ochłonęło, Grażyna zawołała do mnie:
- Zobacz!
Zręcznym ruchem ściągnęła tkaninę, odsłaniając tajemniczy przedmiot. Moim zdumionym oczom ukazało się popiersie Wodza Rewolucji. Oksydowana czerń metalu przydawała dostojeństwa personie.
- Do czego można by go zastosować? - zapytał Henio, podając mi Przywódcę Bolszewików. - Witek proponuje, by używać to cacko w charakterze pucharka do szampana.
Obracałem popiersie w rękach. Odlew był pusty w środku, zaś od spodu miał kwadratowy otwór. Lenin wydmuszka.
- Pucharek to raczej nie. Toasty wyjdą kanciaste. Zaraz... mam! Słuchajcie, przecież to jest skarbonka! - zawołałem.
- Heniu, wypiłuj mu szczelinę na głowie, a od dołu czymś podklej. Będziecie mieli doskonałą skarbonkę. I to wielokrotnego użytku. Lenin nie świnka, tłuc nie trzeba.
Od słowa do czynu droga krótka. Henio ruszył do szuflady z narzędziami. Kilka zręcznych pociągnięć brzeszczotem uczyniło w czerepie stosowną szczelinę, zaś kawałek tektury i szybkoschnący klej dopełniły reszty. Po chwili gospodarz mógł ruszyć ze skarbonką w stronę gości, niczym ksiądz z tacą. Sięgnęliśmy do kieszeni i portmonetek. Parę wrzutek i wśród śmiechów zebranych dało się słyszeć miłe uchu pobrzękiwanie. Po obchodzie skarbonka spoczęła na honorowym miejscu, zaś towarzystwo bawiło się szampańsko do późnego wieczora.
Najzabawniejsze, że oba te prezenty mają coś wspólnego ze sobą, chociaż nikt niczego nie uzgadniał. Otóż, historia wazonika zaczynała się od słów: "Lenin znalazł go w śmietniku..."

Czasem wracam pamięcią do tamtego wieczoru i wiecie, co ostatnio przyszło mi do głowy? Kochani, sprawdźcie zawartość waszych szafek z narzędziami, bo nigdy nie wiadomo, kiedy przyjdzie Wam robić skarbonkę. Coś mi mówi, że kolejna epoka oszczędzania nie jest znowu tak odległa.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
wioskowy52 · dnia 16.05.2017 09:39 · Czytań: 178 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 12
Inne artykuły tego autora:
Komentarze
allaska dnia 16.05.2017 14:24
Przeczytałam, ciekawie jest. baboli mało, przynajmniej nie rzucają się specjalnie, ja sama je popełniam ;)
pozdrawiam
Procesja dnia 16.05.2017 14:42
Też mi się podoba to opowiadanie, jest zabawne i błyskotliwie napisane. Pokazuje, jak ludzie w komunistycznych realiach starali się radzić sobie fantazją i inwencją twórczą, pomimo ograniczonych środków. Z ich pomocą z największego badziewia powstawał cenny i egzotyczny antyk.
I życiowe - sama kiedyś dostałam prezent w torebce z dedykacją dla poprzedniego obdarowanego ;) Pozdrawiam!
JOLA S. dnia 16.05.2017 14:47
Cześć,
mam pewien problem z tym tekstem. Z jednej strony, nie sposób nie zauważyć, że autor pisze ładnie, plastycznie, buduje ciekawe zdania i posiada pokaźny zasób słownictwa. Oszczędnie, z gracją szkicuje postaci.

W rezultacie czuję się trochę tak, jakbym trzymała w dłoni piękną, dziewiętnastowieczną broszkę bez zapięcia, za to z obietnicą, że je wkrótce dostarczą.
Ładne, nawet ciekawe, ale trudno określić, co z tym zrobić.
Może się nie znam? ;)

Pozdrawiam :)

JOLA S.
wioskowy52 dnia 16.05.2017 15:01
Jest mi bardzo przyjemnie czytać takie miłe słowa. Dziękuję serdecznie za wszystkie. :)
W dziedzinie prozy w zasadzie raczkuję i żaden ze mnie literat, ale od czegoś trzeba zacząć.
Jak miałbym sobie sam jakiś stopień stawiać, to taką "mocną trójkę".

Jolu, proszę zdradź mi sekret co mogłoby być tym zapięciem.
JOLA S. napisała:
Ładne, nawet ciekawe, ale trudno określić, co z tym zrobić.

A czy musisz coś z tym robić? :)

Na koniec powiem tak: sam czuję, że ten tekst jest trochę "niedokręcony", mógłby wyglądać lepiej. Popełniłem już inny tekst prozą, ale jeszcze go tu nie zgłaszałem. Z jednej strony bowiem, wydaje mi się, że mógłbym temat pociągnąć, z drugiej boję się żeby nie zanudzić czytelnika. To wszystko jeszcze brak wprawy.

Pozdrawiam:)
wioskowy52
Miladora dnia 16.05.2017 16:29
Nieźle - widać, że masz łatwość pisania. Podobało mi się. :)

Ale chyba nie byłabym sobą, gdybym Ci czegoś nie wytknęła. ;)

Cytat:
Cho­dzi­łem po po­ko­ju(,) za­sta­na­wia­jąc się(,) co zro­bić.

Cytat:
w gust so­le­ni­zant­ki . Ele­ganc­ki al­ko­hol?

Bez spacji przed kropką, a "elegancki" zmieniłabym na "dobry", by nie rymowało się "solenizantki/elegancki".
Cytat:
nie pa­mię­ta­łem, skąd się wziął. Kie­dyś do­sta­łem go od kogoś.

Unikaj rymujących się form gramatycznych.
Cytat:
na sto­ją­cy / Stał tam

Powtórzeń także.
Cytat:
na polne, za duży.

Bez przecinka.
Cytat:
Na­pu­ści­łem wody do wanny i(,) pła­wiąc się w przy­jem­nym cie­peł­ku(,) głów­ko­wa­łem in­ten­syw­nie.

Mieszasz czas dokonany "napuściłem" z niedokonanym "główkowałem" - daj "zacząłem główkować".
Cytat:
opi­sy­wa­ne na­czy­nie, w rę­kach ko­lej­nych po­sia­da­czy(,) peł­ni­ło ko­lej­no rolę

Powtórzenie.
Cytat:
Gdy pój­dzie­cie na przy­ję­cie
Daj­cie go komuś w pre­zen­cie.

- dajcie komuś go w prezencie -
Cytat:
tram­wa­jem i na­ci­ska­łem dzwo­nek

Wpada rymem na siebie. Może - autobusem i już naciskałem dzwonek?
Cytat:
- Chyba nie pa­pu­gę? - (Z)ro­bi­łem głu­pią minę(.)

Przed myślnikiem jedna spacja, a nie dwie, a poza tym powinien być długi myślnik, nie dywiz, czyli –
Dobrze byłoby poprawić wszystkie w tekście.
Cytat:
Gra­ży­na roz­pa­ko­wy­wa­ła pre­zent, zaś ja za­czą­łem się za­sta­na­wiać,

- zastanawiałem się -
Cytat:
ścią­gnę­ła tka­ni­nę(,) od­sła­nia­jąc ta­jem­ni­czy przed­miot.

Cytat:
- Do czego można by go za­sto­so­wać? - za­py­tał Henio(,) po­da­jąc mi Przy­wód­cę Bol­sze­wi­ków(.) - Witek

Cytat:
- Pu­cha­rek to ra­czej nie - po­wie­dzia­łem - To­a­sty wyjdą kan­cia­ste... Mam, słu­chaj­cie, prze­cież to jest skar­bon­ka! - za­wo­ła­łem

Sugeruję:
- Pucharek to raczej nie. Toasty wyjdą kanciaste. Zaraz... już mam! - zawołałem.
Wtedy pucharek nie dubluje się z następnym w kolejnym zdaniu.
Cytat:
za­czy­na­ła się od słów: "Lenin zna­lazł go w śmiet­ni­ku..."

Nie dałabym cudzysłowu, skoro nie dałeś go w przytoczonym wierszyku.
Cytat:
i wie­cie(,) co ostat­nio przy­szło mi do głowy?


No to miłego. :)
wioskowy52 dnia 16.05.2017 17:07
Dzięki Miladoro.

Przeczytałem Twoje uwagi i szlag mnie trafia! Nie na Ciebie, rzecz jasna. :)
To było tak: napisałem tekst, a później zacząłem go poprawiać. W pierwszej wersji, wielu z tych błędów nie było!
W oryginale stało: dajcie komuś go w prezencie. Później "poprawiłem".
To samo tyczy alkoholu. Był "dobry", tylko Żona zapytała " a który jest dobry?"
"tram­wa­jem i na­ci­ska­łem" - kiepski ze mnie poeta, mi się tramwaj z naciskaniem bardzo nie rymuje:)
Nie rwałbym szat.

Wszystkie Twoje uwagi dotyczące stylistyki i interpunkcji,,,, uważam za słuszne. Dziękuję.
Sęk w tym, że część "baboli" wprowadziłem w poprawkach.

Serdeczności:)
wioskowy52
Tjereszkowa dnia 16.05.2017 18:32
To i ja dołączę z pozytywną opinią. Tekst dobrze się czyta, jest lekko napisany, a sama historia ciekawa. Widać, że Autor włada całkiem dobrze piórem.
Mam jednak jedno ale, które dotyczy kompozycji utworu. Żaden ze mnie spec, ale wydaje mi się, że tekst wydawałby się ciekawszy, gdyby nieco zamienić kolejność zdarzeń.
Napisać o zmaganiach z wymyślaniem prezentu, ale nie zdradzać szczegółów i treści wierszyka, potem przejść do opisu imprezy i leninowego podarunku i dopiero wtedy zdradzić szczegóły prezentu narratora.
Uzyska się wtedy punkt kulminacyjny, a ciekawość czytelnika będzie podsycana aż do końca.
Ale i w tej formie przyjemnie mi się czytało. Chętnie zobaczę coś jeszcze Twojego.
wioskowy52 dnia 16.05.2017 18:50
Dzięki za opinię. Z literackiego punktu widzenia masz rację. Tekst powinien wciągać i mieć dozowane napięcie. Wtedy jednak, wypadałoby przytoczyć całą treść wierszyka, co z pewnych względów, nie jest możliwe.
Cytat:
Chętnie zobaczę coś jeszcze Twojego.

Mam nadzieję, że dam Ci okazję:)
Pozdrawiam
wioskowy52
Niczyja dnia 16.05.2017 20:13
Ciekawa miniatura:)
Trzeba mieć wyobraźnię, żeby z byle czego zrobić wyjątkowy prezent dla solenizanta/tki oraz niespodziankę dla czytelnika, który nie wie, co go czeka na zakończenie tekstu.
Miło mi było Ciebie poznać,
Niczyja
wioskowy52 dnia 16.05.2017 20:38
Mi również jest miło. Dziękuję za wizytę.:)

wioskowy52
Nalka31 dnia 17.05.2017 17:04
Całkiem sympatyczna historia i z uśmiechem. Czasami dobry pomysł jest więcej wart, niż wszelkie drogie kosztowności. A jak pokazuje powyższe można się przy tym nieźle bawić i mieć masę uciechy z tak prozaicznego drobiazgu.

Pozdrawiam. :)
purpur dnia 23.05.2017 16:31
Hmm...

No mam kłopocik, zatroskanie i takie, hmm..., rozdarcie wewnętrzne. Bo, no bo, ponieważ...

Musze chyba inaczej zacząć...

Świetnie napisane, ma swój rytm, jest takie foremne, kolejne zdania łagodnie przelatują przed oczami. Czuć lekkość, czuć zabawę - naprawdę przemiło się to czytało i kibicowałem z zaciśniętymi kciukami, aby ...

No właśnie.

Wybacz, kompletnie nie rozumiem po co to jest, dlaczego napisane i dla kogo. Niby historia jest, ale jej nie uwidzisz. Niby jest wesoło, a kończy się jakimś osobistym żartem autora.

Rozwaliłeś mnie zakończeniem... I "leninem" i tą narzędziownią...

Sam widzisz - jaki mi to kłopocik sprawiłeś :p

Wybacz, ale zazwyczaj piszę to co myślę, fakt, może nie zawsze moje przemyślenia są warte publikacji, no dobra, pewnie zazwyczaj nie są... Mam jednak nadzieję, że dostrzeżesz mój punkt widzenia Twojego tekstu, moich oczekiwań odnośnie tego co Ktoś napisał. Może Tobie to coś pomoże. Zresztą opinia jest jak... wiadomo co i być może dokładnie tyle, jest moja, warta :)

Pozdrawiam!
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Niczyja
24/05/2017 23:21
Witaj purpurze, Wiesz, że się cieszę z Twojego powrotu i… »
tsole
24/05/2017 23:00
Dzięki Jaga! Ja jestem w moim stosunku do Star Treka lekko… »
Niczyja
24/05/2017 22:51
Witaj skinnywords, Przeczytałam Twoje opowiadanie powoli i… »
Jaga
24/05/2017 22:28
Takich recenzji szukam. Wiem, czego mogę spodziewać się po… »
hopeless
24/05/2017 22:23
Odpozdrawiam:) Dziękuję za wizytę. »
Florian Konrad
24/05/2017 22:16
dziękuję i pozdrawiam »
Carvedilol
24/05/2017 21:43
Tjereszkowa, Miladora, maak, dzięki za komentarze, już… »
maak
24/05/2017 21:22
Carvedilol, no świetnie Ci wyszedł ten wiersz. Pytania… »
mike17
24/05/2017 20:40
Jakże to beznadziejne w całej swej krasie, Lilu. Jakże… »
Nalka31
24/05/2017 20:25
Kolejny romans, kolejna duszu szczipielnaja ballada. Czuć… »
Lilah
24/05/2017 19:14
Witaj, Milu! Bardzo dziękuję za cenne uwagi. Dokonałam… »
Bozena B
24/05/2017 18:44
Grain i Miladora Wasza dyskusja zaczyna nieco odbiegać… »
Miladora
24/05/2017 18:44
Bardzo pomysłowe, Carvedilol. :) Ubawiłam się przy… »
Grain
24/05/2017 18:19
Nie będę się spierał, każda sprawa ma inny kontekst. A… »
Miladora
24/05/2017 17:47
Mallory powiedział niegdyś, że zdobycie góry zaczyna się… »
ShoutBox
  • mike17
  • 24/05/2017 23:12
  • Jak śpiewać o miłość, to tylko tak : [link] Bo słowa cicho szeptane mają swoją magię i tylko tak dotrzeć mogą do serca - a gdy to już się stanie, staje się cud :)
  • mike17
  • 24/05/2017 18:37
  • Ilekroć wspominam lata, co minęły, wraca ten kawałek : [link] Pamiętam, że bardzo często otwierał "Lato z radiem", to był piękny, niezapomniany czas, nie wróci...
  • allaska
  • 24/05/2017 13:29
  • "Bij słowo kiedy odstaje" - T. Karpowicz
  • Miladora
  • 24/05/2017 13:03
  • A mnie ostatnio skasowano komentarz wyjaśniający różnicę pomiędzy "mi" a "mnie", chociaż dotyczył wiersza. Z rozpędu? :)
  • Ania Ostrowska
  • 24/05/2017 10:45
  • Chciałabym wiedzieć na przyszłość, bo pytanie i odpowiedź dotyczyły wyłącznie wiersza. Nie było żadnych wycieczek osobistych. Z zasady szanuję rozmówców, ale wolno mi chyba mieć inne zdanie?
  • Ania Ostrowska
  • 24/05/2017 10:42
  • No właśnie :( speszyło mnie to ostrzeżenie, a j tylko odpowiedziałam na pytanie, imiennie skierowane do mnie. Miałam nie odpowiadać, żeby nie naruszać tutejszych zasad?
  • allaska
  • 24/05/2017 09:41
  • Miłego dnia
  • allaska
  • 24/05/2017 09:39
  • a jak autor sie nie odzywa?, myślałam, że można z innym użytkownikiem wymienić myśli na temat wiersza, tu była rozmowa tylko i wyłącznie o wierszu, droga redakcjo czy Pani B., jak zwał tak zwał.
Ostatnio widziani
Gości online:29
Najnowszy:Larivierees8g