Anatomia prawdy cz.6 - Krzysztof Konrad
Proza » Długie Opowiadania » Anatomia prawdy cz.6
A A A
Klasyfikacja wiekowa: +18

VI

   Cuda, jak zauważyłem, nie należą według tego psychopaty do zjawisk nadprzyrodzonych. Zapytałem: jakim cudem znalazłem się w białej klitce bez klamek, skoro taki z niego wszechwiedzący pomiot piekielny, ale wolał owinąć mnie szalikiem. Czyj to szalik? Dosłownie chwilę po tym jak pojawił się infantylny towarzysz, od zewnątrz otworzyły się drzwi. W progu zawitało, mniej więcej, siedemdziesiąt kilo kobiecego ciałka, pokrytego moherowym płaszczem i lamentem. Każda myśl, którą werbalizowała, przecedzała się wpierw przez dwa przednie zęby. Były wielkie jak szpadle i wystawały przy każdym rozwarciu jamy ustnej. Koniec końców, Lucjusz mógłby sobie pomyśleć, że do pomieszczenia wszedł lekko utyty, zatroskany królik. Wtedy odpowiedziałbym, że to jest ta legendarna Nadia, o której tak często wspominałem, lecz Szatan o wszystkim już wiedział. Tę wiedzę udowadniał coraz bardziej błyskotliwymi dygresjami, w czasie gdy próbowałem przesiać wartościowe informacje od plwa wulgaryzmów i histerycznych jęków, które zażarcie z siebie wydobywała. To zabawne, że pamiętam, bodajże, wszystkie konwersacje i myśli, które zrodziły się w obecności tego pogiętego magika.

 

   – Jak się, kurwa, masz, ochlajtusie? Łeb ci pęka? – właśnie wtedy zadała pytanie, zdejmując równocześnie szalik.

 

   Rozsadzanie czaszki poczułem nie prędzej, niż po wejściu Nadii-kurwa-Tłuszcz-Sujuszcz. Tak, moja siostra odziedziczyła po mężu nazwisko Tłuszcz. Żeby było zabawniej, używa oficjalnie dwóch członów, co wydaje się dwuznacznym i rymowanym żartem, gdy gratisowo weźmie się pod uwagę jej gabaryty. Odkąd pamiętam, wiecznie się darła. Kiedyś prosiłem ją, by mówiła szeptem. Efekt był piorunujący, ale traciła tym na uroku, toteż przestałem doradzać Nadii w kwestiach werbalnych.

 

   – Nic nie czuję, siostro – odpowiedziałem, obejmując się w pasie, jakby trzewia miały zamiar mnie opuścić.

 

   – Bo już tyle lat chlejesz, że głowa ci pęka dopiero od niepicia.

 

   Wtedy – ponieważ, teoretycznie rzecz ujmując, przyszła kolej na moją ripostę – Lucjusz dorzucił kilka sekund irytującego śmiechu. Odpowiedziałem mu, by przymknął jadaczkę, wyraźnie mierząc pretensjonalnym spojrzeniem w to bezczelne oblicze.

 

   – Już przymykam i wychodzę – odrzekła, ciskając we mnie, zwiniętą ze złości, stroną gazety – i tak przyszłam, żeby tylko ci to dać – dodała.

 

   Na skutek zdecydowanie głośnego zamknięcia drzwi, nie powiodła mi się próba przeciśnięcia argumentacji chamskiego zwrotu ani pociągnięcia za język w sprawie tego miejsca bez klamek od wewnątrz. Po ochłonięciu, moją uwagę przykuły dwa mankamenty. Pierwszym był fakt, że moja siostra zignorowała Szatana. Prędko odpowiedział mi na tę myśl. Poinformował mnie – wykonując gesty w swoim wykolejonym stylu – jakoby dobrzy ludzie nie widzą demonów. Ostatnia z zagwozdek dotyczyła dźwięku, którym wybuchła, gdy zamknęły się drzwi pokoju. To był płacz policjantki Nadii-kurwa-Tłuszcz-Sujuszcz. Przez chwilę uleciała chęć wiedzy na temat okoliczności mojego bycia w tym pomieszczeniu, a jej miejsce zajął paranoiczny strach przed tym, co mogę przeczytać po odwinięciu owego świstka. Gdy mój natrętny towarzysz począł zabawę zostawionym przez Nadię szalikiem – co zaowocowało chwilowym zaprzestaniem paplania – ja pogodziłem się z jego obecnością i pośpiesznie przeleciałem wzrokiem po tekście. Nie musiałem powtarzać tej czynności, bo samo przeczytanie nazwisk Czerwiński wskazywało na to, że ciało dzieciaka zostało odnalezione. Niesamowite uniesienie wzbudziła we mnie dodatkowa informacja, że sprawcy nie zidentyfikowano.

 

   Video podpowiada, że w tych okolicznościach zapytałem Lucjusza, gdzie się właściwie znajduję. Na uwagę zasługuje fakt, iż nie użyłem do tego słów, a jedynie własnej myśli.

 

   – Chodź, pokażę ci.

 

   – To narysuj mi drzwi.

 

   Lucjusz udowodnił mi, że nie bierze próśb na wiatr i narysował drzwi z cholerną klamką. Wystarczyło ją tylko nacisnąć. Żałowałem jedynie mojego prawdopodobnego problemu natury psychicznej, jednak wizja samego wyjścia, choćby tylko w zbłąkanych myślach, zdawała się kusić poturbowane struną lęku ciało. Po chwili znalazłem się naprzeciw wyjścia.

 

   – Jest zima, ubierz się. – Tym sposobem zarzucił szalik Nadii na moją szyję.

 

   – Zima? Ty chyba żartu…

 

   Ocknąłem się po chwili. Kolejny raz pod niewłaściwym adresem.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Krzysztof Konrad · dnia 18.05.2017 10:11 · Czytań: 105 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 2
Komentarze
Krzysztof Konrad dnia 28.05.2017 14:18
Czyżby brak komentarzy był spowodowany niskim poziomem tekstu? Przypomnę, że krytyka mnie nie zraża i każdy może wyrazić swoją opinię - nawet jeśli może zaboleć :)
JOLA S. dnia 28.05.2017 14:56
Krzysztofie,
to nie tak. Wydaje mi się, że to pewna zwykła prawidłowość, Czytelnicy szukają czegoś nowego i chyba niesłusznie. :(
Uważam, że każda następna część Twojej opowieści jest "dojrzalsza", poprawiasz swój warsztat i masz coś nowego do powiedzenia i to w interesujący, przekonywujący sposób. Nie zrażaj się, pisz dalej. Innych to też spotka jak widać i słychać :) Nic, to. Może będzie Ci troszkę raźniej. ;)

Pozdrawiam gorąco :)

JOLA S.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
clockworklukis
28/05/2017 23:49
Introwerku, musimy mieć zatem podobny gust. Fale V. Woolf… »
Ania Ostrowska
28/05/2017 22:35
Cały ten wiersz odbieram jako ujęty w cudzysłów; tak jakby… »
maker
28/05/2017 22:25
Myślę, że to niekoniecznie takie oczywiste, ale za to bardzo… »
Ania Ostrowska
28/05/2017 22:21
sheCat, nie wiem, jak Ci wyjaśnić treść, to zapis obrazu,… »
ajw
28/05/2017 21:41
Lilu, niezmiennie jestem pod wrażeniem :) »
ajw
28/05/2017 21:40
Właściwie nie ma czego się czepić. Piękny, mocno wiolinowy… »
ajw
28/05/2017 21:38
Czytałam go już kiedyś, bo poprzez obraz utkwił mi w… »
Celt11
28/05/2017 21:14
Zacznijmy od tego, że nie zrozumiałaś różnicy między 1 a 2… »
Grain
28/05/2017 20:08
Serdeczne dzięki. Obie interpretacje bliskie rzeczywistości.… »
sheCat
28/05/2017 19:52
Widzę posiniaczoną prostytutkę pragnącą normalności - albo… »
introwerka
28/05/2017 19:50
Ophelio, cieszy bardzo Twój ciepły odbiór :) Co do tytułu… »
Opheliac
28/05/2017 19:37
Podoba mi się zwłaszcza pierwsza zwrotka, jak dla mnie… »
Opheliac
28/05/2017 19:30
Krakowa nie lubię, ale wiersz jak najbardziej. Tutaj… »
Tjereszkowa
28/05/2017 19:28
Vigo, dalej na pewno było pięknie. :) Masz rację z tym… »
Opheliac
28/05/2017 19:24
Aniu, masz rację. Od początku mi coś nie pasowało w tych… »
ShoutBox
  • mike17
  • 28/05/2017 18:32
  • Wieczorową porą miłosne śpiewanie : [link]
  • SanaiStark
  • 28/05/2017 16:36
  • W ten gorący dzień pozdrawiam was zimnym Leszkiem z dodatkiem pomarańczowej lemoniady ^_^
  • allaska
  • 27/05/2017 21:03
  • Whole Ttruth, dziękuję za wyrozumiałość :) Pozdrawiam
  • SanaiStark
  • 27/05/2017 20:11
  • Ech, ponad pół roku zabrało mi zebranie się do ponownego napisania czegokolwiek... W każdym razie witam (tak, jeszcze żyję xD) i oznajmiam, iż wkrótce pojawi się moje nowe opowiadanie :3
  • Niczyja
  • 26/05/2017 22:03
  • Piękny kawałek...
  • mike17
  • 26/05/2017 13:18
  • Wszystkim Mamom w dniu ich święta życzę szczęścia, powodzenia w życiu, zdrówka i morza miłości : [link]
Ostatnio widziani
Gości online:29
Najnowszy:Poredaaq8g