Ze zwichniętym skrzydłem - cz. 2 - Mario - JOLA S.
Proza » Długie Opowiadania » Ze zwichniętym skrzydłem - cz. 2 - Mario
A A A

Gdy nad ranem słońce niezmiennie
z mroku wkracza w świetlistą rześkość,
to mój konik przebiega-sennie
kołysaniem niesie mnie w przeszłość.

 

Piątkowe popołudnie. Leżę nieruchomo na wielkim hamaku rozciągniętym między dwoma starymi cyprysami. Wokół roznosi się usypiająca, miodowa woń róż, a ja jestem wewnątrz siebie bardziej niż zazwyczaj. Moja samotność nabiera namacalnych kształtów, chyba zupełnie się rozsypałam. Czuję się jak ptak ze zwichniętym skrzydłem, który nie może wzbić się w niebo. To nie jest  zabawne! Może na mnie tak podziałała oszałamiająca huśtawka wydarzeń ostatnich miesięcy, a może to efekt dołującej rozmowy z dziennikarką. Niepotrzebnie zgodziłam się na ten wywiad, jestem głupia.

Moje krótkie wakacje w Vernazzie dobiegają końca, pora wracać do Paryża. Słońce jeszcze świeci mocno i igra z bujnymi liśćmi winorośli. Mienią się coraz inną barwą z każdym podmuchem wiatru. Jesień podkrada się coraz bliżej.
Moje rozmyślania przerywa Stabat Mater Pergolesiego. Ryczy z wielkich głośników w salonie. Słyszę muzykę, aż tutaj, nie daje mi się skupić. Ledwie panuję nad zniecierpliwieniem, wstaję z hamaka by ją wyłączyć. Mocuję się ze szklanymi drzwiami.

Salon jawi mi się dziwnie obcy, rzadko tu zaglądam, drażni w nim prawie wszystko. Może to tęsknota za niewinnością dzieciństwa lub za nieobecnym ojcem – takim, którego nigdy w moim życiu nie było za dużo. Za czym, do końca nie wiem.

Zdałam sobie sprawę, że przechodzę przez życie, zaprzątam sobie głowę głupstwami, nie zwracając uwagi na kluczowe momenty. To, co, mówił ojciec, było dla niego niewątpliwie ważne, powiało smutkiem. Czyżby potrzebował mojej rady?

Nalewam sobie w szklankę zimnej wody, unoszę głowę. Na ścianach obrazy wiszą w szyku, jeden obok drugiego, bez składu i ładu. Patrzę jak zaczarowana na rząd pięciu kopii obrazów Vermeera, te płótna mnie hipnotyzują, nigdy nie mam dość. Pamiętam każdy detal. Wracają wspomnienia. Wyobrażam sobie, że ojciec stoi obok, dotyka ręki, uśmiecha się? Moja twarz się rozpogadza, chętnie utonęłabym w jego ramionach.

Wiesz, tato, chyba nigdy ci tego nie mówiłam: nawet mało bystry obserwator zauważy, że Vermeer nie podkreślał kobiecości, tak jak ty. Robisz to w nieoczywisty sposób, nadałeś modelkom finezyjnie zróżnicowane fizjonomie i pozy, ozdobiłeś jedwabiem, koralikami, koronkami, otuliłeś je światłem ze wzorową starannością i smakiem. To istny teatr cieni! Pokazujesz kobiety z niezwykłą czułością i poszanowaniem. To robi wrażenie i zapewne udało się tylko niewielu malarzom. Sztuka jest podróżą w głąb siebie. Rozumiem, co miałeś na myśli.

Szukam wzrokiem kopii obrazu Dircka van Baburen U stręczycielki. To twoje ostatnie dzieło. Jest inne, zimne, wręcz lodowate w wyrazie. Wiem, że pomysł jego namalowania nosiłeś w sobie przez wiele lat. Dokończyłeś to płótno dopiero po odejściu mamy, gdy je widzę drżę, a proste słowa tracą swoje pierwotne znaczenia. To, co w oryginale oznaczało w obrazie łagodność, u ciebie staje się sygnałem i synonimem złości i przerażającego smutku. Ciemne tło kontrastuje z mocną, nasyconą żółcią ubrania dziewczyny, bielą jej chusty i czerwienią kaftana mężczyzny. Równie różnobarwny jest dywan rozłożony na stole. Mnie by zabrakło odwagi żeby porwać się na takie przedsięwzięcie. Chciałeś  wyrazić swój ból? Może w rzeczywistości był to proces znacznie bardziej tajemniczy, na pewno cholernie trudny do opowiedzenia. Pokazałeś to płótno w Paryżu. Zdziwiła mnie jego krytyczna ocena. W świecie historyków sztuki i rzeczoznawców wybuchła histeria. Wedle ich opinii to dzieło sygnalizuje schyłek epoki. Ty to jeszcze podobno podkreśliłeś, dodałeś oschłość i wyobcowanie, chciałeś być lepszy od samego Baburena. Czy był to zabieg demaskatorski? - raczej wątpię. Co prawda, zawsze chciałeś być coraz większy i mówić coraz głośniej. Ktoś zarzucił ci uwiąd twórczego natchnienia, nie miał racji. Dobrze, że ta przykra awantura rozeszła się po kościach.

To był tylko żart - próbowałeś się usprawiedliwiać na wernisażu w Paryżu. Po powrocie do Włoch zamknąłeś się w sobie. Byłeś dumny, bardzo dumny, nie chciałeś wyjść do ludzi. Och tato, na samo wspomnienie tamtych dni do oczu napływają mi łzy.

Czasem  szczerze nienawidzę ludzi – powtarzałeś. To mocne słowa. Nie rozumiałam twoich wyborów. Byłeś niedorzeczny, markotny i pretensjonalny. Nasza relacja była skomplikowana, obwarowana zastrzeżeniami, również moralnymi. Traktowałeś mnie jak małą nierozumną dziewczynkę, często mnie nawet nie zauważałeś. Nachodzą mnie wspomnienia, wszystko pamiętam, ale nie tak jak chciałbyś.
Po twoim odejściu czas się rozciągnął. Tylko niekiedy się zdarza, że wszystko gra u mnie jedną nutą. Bo życie to nie tylko żywe kolory żółci, zieleni, czerwieni, to także smutek zapisany w czerni i odcieniach szarości.

Nie wiem jak to się dzieje? Zamiast wykorzystać letnią sielankę, wypocząć, snuję się po domu z ponurą miną. W twojej pracowni przypominającej zjawiskową rupieciarnię unosi się jeszcze drażniący zapach farb olejnych i rozpuszczalników, kurz jak szara skóra pokrywa wszystko, z sufitu zwieszają się frędzle pajęczyn poruszane podmuchem wiatru. Pomieszczenie wymaga uporządkowania, jest w nim nieprzyjemnie cicho. Obecnie nie mam nastroju, ani ochoty na prace domowe.


Tato, chcę ci jeszcze powiedzieć, że twoim wzorem podjęłam studia w Ecole des Beaux-Arts. Zaczęłam nowe życie. Małymi kroczkami wkraczam w zdominowany przez mężczyzn świat sztuki. Moje myśli są na ciągłym dyżurze. Dam radę. Może kiedyś będę miała galerię podobnie jak mama. Oczywiście  na Montmartre, na moim tajemniczym, wapiennym wzgórzu nierozerwalnie związanym z majestatyczną Bazyliką Sacre-Coeur. Pamiętasz? Z tej białej świątyni roztacza się imponująca panorama całego miasta. Paryż okrągły rok tryska niezwykłą żywotnością, gdy tam jestem czuję jego puls. Wszystko ma swój rytm i romantyzm, a także zapierające w piersiach zarozumialstwo…Pasjonuje mnie historia tego miasta, zwyczaje, sztuka, życie zwykłych ludzi. Moje w Paryżu chwilowo toczy się w murach przepastnego pustego domu w Dzielnicy Łacińskiej, w  którym duchy przeszłości uwiły sobie ciepłe gniazdko. Ucho mam wrażliwe, ten dom jest świadkiem wzajemnej niechęci jego mieszkańców i niekończących się sporów.
Wśród ludzi też można być samotnym. Moje mieszkanie to oaza ciszy w rejwachu świata. Raz po raz przerabiam i uzupełniam te swoje dziwne dzieła, brak mi twojej odwagi, ale nie zrażam się, szukam swojej drogi, ćwiczę w pamięci możliwe scenariusze, każdy kiedyś zaczynał. Wydaje mi się, że mam poważną misję do spełnienia, choć mało prawdopodobne, że zostanę uznaną malarką. Wybrańcy bogów umierają młodo, a prawdziwy talent to rzadkość. Nic to. Zostałam wychowana w kulcie pracy a młodość, jest jak patrzenie przez lunetę: to, co odległe, wydaje się na wyciągnięcie ręki.

Nikłe światło dnia rozlewa się na blacie biurka ojca, wszędzie rozrzucone papiery i nuty, w rogu pokoju niedokończone płótno, jakby jakieś szalone dziecko zabazgrało cały zapamiętany pejzaż na czarno i szaro. Budzi we mnie grozę, nie mogę na niego patrzeć, istny Hades.

Przez ostatni miesiąc stałam u progu decyzji, by dom zostawić, nigdy tu nie wracać. Może jednak sprzedać i pozbyć się kłopotu?

Nie. Zostaw go. Kiedyś w końcu spłonie – wieszczyła ciotka Sallie w ostatnim liście.

Dosyć tych wspomnień, życie toczy się dalej. Moje jest uparte, nie daje ani chwili wytchnienia. Nic to, nadchodzą piękne wieczory targane  wiatrem, który przeskakuje nad Vomero i San Martino i zanim oprze się o morze Liguryjskie, przechodzi nad Vernazzą.

Czekając na Mario, wpatruję się w ciemniejące niebo. Zwykle z zadartymi nosami wskazujemy gwiazdy. On mówi, że to pokrywka, a ja, że sieć, a każda gwiazda jest supłem.

Odgłos łamanych gałązek winorośli i szum opadłych liści świadczy o tym, że chłopiec się zbliża. Mrużę oczy, aby dojrzeć jego drobną sylwetkę. Ma na sobie bluzę i spodnie od dresu. Uśmiecha się całą twarzą, zgodny, kruchy, niezdolny do długotrwałych zmagań i buntów. Jego głośnego, beztroskiego śmiechu jeszcze nie słyszałam. Opada ciężko na krzesło. Musiał wyczuć mój posępny nastrój.

Zaparzyć ci herbaty? - pytam, wiedząc, że nie odpowie.


Nie odpowiada.


Pójdziemy na plażę?

Chcę tam iść, bo tam jest tylko bezkresny piasek plaży i wielka woda. Nie ma domów, ulice nagle się urywają i prawie nie widać miasteczka, jego kontur ginie w wieczornej mgle. O zmierzchu morze nabiera wyrazistych kolorów. Tylko słychać kojący szum fal wyrzucanych w powietrze przez wielkie kamienie falochronu. Mario stoi w drzwiach, jego gotowość, aż łaskocze mnie w kościach.

Mario, znasz krótszą drogę?

Wskazuje ręką wąską ścieżkę pomiędzy krzakami. Spoglądam na niego z powątpiewaniem, ale ruszamy przed siebie. Mario swoim zwyczajem cicho pogwizduje. Przy promenadzie kuszą obwarzanki ze słoniną i pieprzem, kupuję jednego dla Mario. Wiatr zabiera ze sobą nasze ciepło, odzyskujemy je w szybkim marszu. Niewielu ludzi ośmieliło się wyjść na wieczorny spacer. Turyści wyjechali z miasteczka i od razu zrobiło się ciszej. Domy przy samej plaży majaczą we mgle niczym muszle wyrzucone przez morze na brzeg. Na molo gwiżdżą liny żaglowców, uciekają spłoszone psy, chowając się pod wyciągniętymi z wody kutrami. Molo jest daleko wysunięte w morze, na jego końcu widnieją latarnie i skały, na których można posiedzieć z dala od miasta. Z rozkoszą wdycham słone powietrze. Twarde ciałko Maria mocno się przytula i ociera o moje plecy. Nie wiem, co mam zrobić z rękami, po minucie próbuję go objąć. Uspakaja się.

 Co to było, Mario?

  Miłość – mówi.  Tego mnie nauczyłaś.

  Nie, nie uczę cię niczego, po prostu jestem, a resztę robisz ty.

  Karoline, fajnie, że możemy być sami. Mój ojciec w nocy stracił rozum, pijany przez godzinę dobijał się do mieszkania. Pobudził sąsiadów, nakrzyczeli na niego. Poszedł sobie. Nie czuję braku ojca, przytłacza mnie jego obcość podczas odwiedzin. Przyszedłem zmienić koszulę. Zawsze tak mówi.

Wypowiadane w bliskości słowa ulatują z wiatrem. Chłopiec stoi chwilę w milczeniu, oczy mu się kleją się ze zmęczenia. Robi się zimno, wracamy.

  Pomogę ci uprzątnąć dom.

Patrzę na Maria zaskoczona propozycją. Dłonie mu się trzęsą, wpija we mnie pytający wzrok.

  Nie chcesz wracać do siebie? Powinnam się martwić?

 Nie. Zostanę z tobą, pozwól.

Kiwam głową. Od dawna wiem, że w domu nic dobrego na niego nie czeka. Im jest starszy tym lepiej zdaje sobie z tego sprawę. Nie będę go nakłaniać, gdyż poruszam się po niepewnym gruncie. Mario ma subtelne formy komunikowania się, przywykłam. Siedzimy na tarasie oparci o murek, otuleni kocem. W mroku jest cisza, bezpieczna przystań do cumowania myśli. Obejmuję dłońmi twarz chłopca i przesuwam kciukami po przymkniętych powiekach. Chłonę całą sobą atmosferę tego wieczoru. Liście winorośli kołyszą się na wietrze. Już wiem, że Verazza stała się moją przystanią po tylu miesiącach dryfowania, na krótko, ale dobre i to.

Chciałbym być ptakiem. A ty?

Trochę się zamyśliłam, więc muszę oprzytomnieć. Niektóre pytania Maria wprawiają mnie w zakłopotanie, ale staram się odpowiadać z uśmiechem, zachowując serdeczność, ale i ostrożność, nie chcę go urazić, dosyć wycierpiał. Jeżeli latanie jest częścią bożego planu, to nie ma problemu. A mieć marzenia nawet najdziwniejsze to nie wstyd.

Mario, sama nie wiem. Czasem myślę, że skrzydła są dobre dla aniołów, a człowiekowi mogą być ciężarem. Uczono mnie, że do latania powinna wystarczyć modlitwa, ona wznosi ponad chmury i deszcz, przerasta sufity i drzewa. A czego szukałbyś na niebie z rozpostartymi skrzydłami?

Śmieje się gardłowo i wtula głowę w ramiona, widzę w świetle lampy jego oczy. Patrzy na mnie z mieszaniną lęku i ciekawości, jakby widział mnie po raz pierwszy. To mnie nie dziwi. Czasem wydaje mi się, że słyszę myśli tego dzieciaka. Wiem, że nie rozumie wszystkiego, co mówię, z oczywistej przyczyny, iż używam argumentów mu obcych. Ostatnio strasznie schudł, los traktuje go niesprawiedliwie i to od urodzenia, gdy o tym myślę robi mi się gorąco. Mojemu ojcu bardzo zależało, żeby się kształcił, a nie skończył jak inni na ulicy z pustymi rękami.

Mario, żyj chwilą, chciałabym ci powiedzieć.

Moja jest tu i teraz, siedzi obok mnie. Ma niespełna dziesięć lat, bladą twarzyczkę, wszędzie chodzi na piechotę, a gotowe do lotu skrzydła nosi schowane w futerale garbu. Któregoś dnia zabiorę cię do mnie, do Paryża i nic mi w tym nie przeszkodzi, tak bardzo jesteś bliski.



Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
JOLA S. · dnia 23.05.2017 09:20 · Czytań: 863 · Średnia ocena: 4,67 · Komentarzy: 23
Komentarze
JoannaP dnia 26.05.2017 17:11
Cytat:
Może to tę­sk­no­ta za nie­win­no­ścią dzie­ciń­stwa, a może za ojcem nie­obec­nym – takim, któ­re­go nigdy w moim życiu nie było za dużo. Za czym do końca nie wiem.
- przecinek po ,,za czym"
Cytat:
kopi
- kopii

Dobrze napisany tekst, ma swój klimat.

JP
JOLA S. dnia 26.05.2017 17:28
Witaj Joanno :)
Przedziwny zbieg okoliczności- w tym czasie, gdy pisałaś swój komentarz myślałam o Twoim najnowszym opowiadaniu. Odniosę się do niego za chwilę :)
Cieszy mnie Twoja pozytywna opinia. To moje opko /II część/ było prawdziwą "drogą przez mękę." Poprawiałam je bez końca. :(
Czasem tak mam, wiesz o tym bardzo dobrze
Jeszcze raz dzięki za wszystko i do następnego.

Pozdrawiam serdecznie :)

JOLA S.
Dobra Cobra dnia 29.05.2017 09:09
Ileż dramatu i retrospekcji w tej części. Miłośnicy obyczajowego gatunku winni być zachwyceni!


JOLU S,

Wspomnienie o ojcu, a następnie Mario, któremu brak miłości. A to wszystko w oparach plynięcia z nurtem przez bohaterkę. Zbyt dużo przeżyła, że nie potrafi wykrzesać z siebie radości?

Straszne to wszystko. Patrząc na rozwój wypadków nalezy zadrżec, co też będzie dalej. Co będzie dalej?


Zsyłasz katusze na me radosne serce, zmuszając je do przeżywania dramatu nowoczesnej opowieści obyczajowej.

Uprzejmości.

DoCo
JOLA S. dnia 29.05.2017 09:18
Dobra Cobro,

nie uciekaj, proszę.
Na tym koniec katuszy, tylko śmiech i swawole. Obiecuję :)

Buziaki :) :)

JOLA S.
Usunięty dnia 29.05.2017 16:03 Ocena: Świetne!
Jolu, czytając Twoją prozę, czuję się prawdziwym mężczyzną. Dlaczego? Bo mam świadomość, że nie potrafiłbym napisać w ten sposób. Bardzo kobieca proza. Taka "ekshibicjonistyczna", otwierające wnętrze bohaterki, zupełnie jakbym oglądał wielobarwny obraz przetworzonych na kolory uczuć. Podziwiam to, co wcale nie znaczy, że żałuję iż sam tak nie potrafiłbym. Gdybym spróbował, podrabiałbym kobietę, a to byłby fałsz. A tu fałszu nie ma. Autentyzm bohaterki sportretowanej od wnętrza jest porażający.
Nie dziwię się, że DoCo z takim przejęciem pisze o tym tekście. Powinnaś być dumna, że z niego to wykrzesałaś.
Natomiast nie powinnaś być dumna z niedbalstwa, głownie interpunkcyjnego. Przypominam (już kolejny raz): znaki . , ; : ! ? ) ] } piszemy w bezpośredniej ciągłości z ostatnią literą wyrazu. Znaki ( [ { - w bezpośredniej ciągłości z pierwszą literą wyrazu.

Z szacunkiem, tsole :)
JOLA S. dnia 29.05.2017 18:59
Dziękuję, Tadeuszu, szczególnie, że tak krzepiąca opinia wyszła spod Twoich palców. :)
Tekst zaczął się od szkicu, potem się rozrósł i poszedł w kierunku nieco innym, niż zamierzałem. :( Nie wiem czy wyszło mu to na dobre.
A co do interpunkcyjnego niechlujstwa - masz zupełną rację, rumienię się ze wstydu i tylko pozostaje mi obiecać poprawę. :)

Serdeczności, jeszcze raz dzięki i do następnego. :)

JOLA S.
Usunięty dnia 29.05.2017 19:02 Ocena: Świetne!
Jako pokutę za niechlujstwo wyznaczam Ci przeczytanie opowiadania NUPOLE :)
JOLA S. dnia 29.05.2017 19:34
Z przyjemnością, ale troszkę później :) :)
czytelnik dnia 30.05.2017 20:15
Witam, Jolu S.,
nie mogę przejść obojętnie z następującego powodu:
Jola S. napisała: "a ja czas rozbieram z dni, wrzucam do archiwum obserwacje, weryfikuję diagnozy".
Otóż wstęp Twojego opowiadania to uderzające podobieństwo słów zawartych w moim wierszu, oto dowód:

Przyszłość nie musi być letnia

ładnie jesienniejesz
każdym krokiem pomnażasz sieć splotów
zwiększasz zbiór zdarzeń
więcej zyskujesz niż tracisz
u mnie
czas rozebrany z dni
wrzuca do archiwum obserwacje
weryfikuje diagnozy
czegoś ważnego nie przerobi w banał

strąć już rosę z powiek
otwórz oczy
przecież miłość nie poszła w świat
ona wiernie błąka się po tobie
i trzyma kurczowo myśli
że wrócą wieczory
palących się oddechów
do końca będą rzucać iskry w obie strony

I co Ty, Jolu, na to?
Dodam, że wiersz ma swoje lata, a na FL, kolokwialnie mówiąc, wisi od 2014 roku.

Wracając do opowiadania, jest ciekawe, napisane ładnym, poetyckim językiem, z urzekającymi opisami, tak jak lubię.
Pozdrawiam zdumiona,
czytelnik
JOLA S. dnia 30.05.2017 21:01
Witam,
nareszcie "poznałam" Autorkę, jednego z moich ulubionych wierszy, bardzo , bardzo mi miło. :)
Zapamiętałam więcej, to piękny wiersz, zauroczył mnie. Nie umiałam przejść koło niego obojętnie, to najlepszy dowód :)
Czasem sobie mruczę jego fragmenty, mimo, że minęło tyle czasu, tak mam i nic na to nie poradzę :)
Dodałam go kiedyś na FL do " ulubionych", tam też pisałam pod nickiem "helka"
Świat jest taki mały. :)

Pozdrawiam gorąco

JOLA S.
czytelnik dnia 31.05.2017 20:46
Mimo wszystko, Jolu, widzę różnicę pomiędzy mruczeniem fragmentów, a przedstawianiem ich, jako swoje.
Pozdrawiam, czytelnik
JOLA S. dnia 01.06.2017 07:27
Jest juz po sprawie. Poza tym., że jest mi przykro. Pozdrawiam :) Jola
al-szamanka dnia 03.06.2017 08:53 Ocena: Świetne!
Na początku to, co niedobre.
Jolu, kiedy Ty się poprawisz?!
Nie znajdowałam odpowiedniego wyrazu, ale Tsole nie miał oporów i nazwał to po imieniu - niechlujstwo. Proszę, czytaj uważnie swoje teksty zanim je opublikujesz, najlepiej na głos, gdyz wtedy lepiej wyłapiesz, gdzie masz za dużo przecinków, albo w ogóle.
Zwróć uwagę na poniższy przykład, przecież widać, że tego przecinka ma tu nie być
Cytat:
Sły­szę mu­zy­kę, aż tutaj

No i takie grzechy...
Cytat:
chyba zu­peł­nie się roz­sy­pa­łam. Czuję się jak ptak ze zwich­nię­tym skrzy­dłem, który nie może wzbić się w niebo.

... po prostu nasiękałaś i nie brzmi to ładnie w czytaniu, chociaż jedno można wyrzucić i napisać inaczej - potrafisz!
Spacje po kropkach - przecież to widać na pierwszy rzut oka, że najczęściej ich nie masz :(
Proszę, popraw się, bo...
Bo nie pasuje to do tak cudnego tekstu.
Tak, cudnego, pięknego, rozrzewniającego, takiego, który się przeżywa, bo pisany z serca, z duszy. Nawet nie potrafię nazwać po imieniu, co w nim jest, gdyż to się po prostu czuje wszystkimi zmysłami. Jestem wrażliwcem i tak nieprawdopodobnie ciepłe, tęskliwe, pełne człowieczeństwa teksty głęboko i na długo zapadają mi pod skórę, czasami nawet po latach, gdy znowu zauważę w świecie coś wyjątkowo urzekającego, uwalniają się nagle z zamazanych już wspomnień i potęgują wrażenie widzianego.
Aha, kiedyś, bardzo dawno temu widziałam Paryż Twoimi oczami(albo Twojej bohaterki), dzisiaj go po prostu nie lubię, zmienił się bardzo.

Pozdrawiam b.ciepło :)
JOLA S. dnia 03.06.2017 18:14
Al,piszę z komórki. Wybacz. Bardzo, bardzo dziękuję. Pozdrawiam serdecznie :)
Krzysztof Konrad dnia 23.07.2017 12:18 Ocena: Bardzo dobre
Jeśli pisałaś opowiadadanie z komórki, to dobra z Ciebie agentka :D Dojrzale, ciekawie, jeden byczy i trochę niewiarygodny dialog, ale poza tym jest bardzo dobrze. Nie świetnie, bo jak kiedyś pisałem, masz u mnie podwyzona poprzeczkę :)
JOLA S. dnia 23.07.2017 12:25
Czasem przydaje się ten wynalazek. ;)
Dzięki jeszcze raz.
Pozdrawiam serdecznie :) :)

JOLA S.
Nalka31 dnia 25.09.2017 00:15
Powoli, powoli poznaję dalszy ciąg historii. Ciekawa jestem kolejnych pojawiających się postaci. Przyznaję, że lekko mnie zmyliłaś treścią. W pierwszej chwili sądziłam, że Mario to ktoś dojrzały, a tu niespodzianka i na scenę wkracza dziesięcioletni berbeć o zbyt poważnym wyrazie twarzy. Tym razem nie szukałam niedociągnięć, a łykałam opowieść. Miło było się oderwać od jesieni i przenieść na południe.

Pozdrawiam nocnie. :)
JOLA S. dnia 25.09.2017 09:23
Droga Nalko,
cieszę się, że podążasz śladami Karoline, zrobiłaś mi cudowną niespodziankę :)
Tak, są drobne niedociągnięcia. Staram się poprawiać teksty na bieżąco, nie wszystko zauważam :)
Będę bardzo wdzięczna za podzielenie się spostrzeżeniami.

Serdeczności i miłego czytania :)

JOLA S.
Miladora dnia 23.10.2017 13:33
Chyba wystarczy powiedzieć, że nie rozczarowałaś mnie. :)
To będzie dobra książka.

Cytat:
kołysaniem niesie mnie w przeszłość."

Kropkę stawia się po cudzysłowie, a jeżeli jest kursywa, cudzysłów staje się zbędny.
Może załóż sobie notesik i wklejaj tego rodzaju informacje, żebym nie musiała ich już punktować.
To przyspieszy korektę. :)

Cytat:
na wielkim hamaku / miodowa woń kwiatów,

Zapisz, żeby zwracać uwagę na przypadkowe rymy.

Cytat:
który nie może wzbić się w niebo. To nie jest zabawne! Może na mnie tak podziałała oszałamiająca huśtawka wydarzeń ostatnich miesięcy, a może to

- który nie potrafi wzbić się -
Zapisz - unikać powtórzeń.

Cytat:
chudą dziennikarką.( )Niepotrzebnie

Zapisz - unikać podwójnych spacji. Sprawdź tekst i usuń.

Cytat:
wstaję z hamaka(,) by ją wyłączyć.

Cytat:
niewinnością dzieciństwa,()a może za

Cytat:
a może za ojcem nieobecnym – takim, którego nigdy w moim życiu nie było za dużo.

- a może za nieobecnym ojcem, chociaż nigdy w moim życiu nie było go za dużo. - ?

Cytat:
Wracają wspomnienia. Wyobrażam sobie, że ojciec stoi obok mnie, dotyka mojego ramienia, uśmiecha się. Moja twarz się rozpogadza, chętnie utonęłabym w jego ramionach.

Rym i powtórzenia. Panuj nad zaimkami. Ojciec stoi obok, dotyka ręki, uśmiecha się?

Cytat:
– Wiesz(,) tato, chyba nigdy

Zapisz, że słowa w wołaczu zawsze przedziela się przecinkami.

Cytat:
nawet mało bystry obserwator zauważy, że nawet sam Vermeer nie podkreślał kobiecości(,) tak jak ty.

Bez przecinka (,).

Cytat:
Sztuka jest podróżą w głąb siebie. (-) Rozumiem, co miałeś na myśli.

Bez dywizu (-)

Cytat:
jest dywan, rozłożony na stole

Bez przecinka

Cytat:
Mnie by zabrakło odwagi(,) (że)by porwać się

Wtedy nie ma podwójnego "by".

Cytat:
Och(,) tato, na samo

Cytat:
tamtych dni do oczu napływają mi łzy.

Cytat:
Byłeś niedorzeczny, markotny i pretensjonalny jednocześnie. Nasza relacja była skomplikowana

Cytat:
Traktowałeś mnie jak małą nierozumną dziewczynkę, często mnie nawet nie zauważałeś. Nachodzą mnie wspomnienia,

Drugie do usunięcia.

Cytat:
ale nie tak, jakbyś chciał.

- jak byś chciał - ponieważ można użyć drugiej formy: jak chciałbyś.
To odróżnia "jak by" od "jakby", gdy druga forma nie istnieje i tylko coś nam się wydaje.
Zapisz sobie.

Cytat:
Po twoim odejściu czas się jakby rozciągnął.

Usuń powtórzenie.
Cytat:
czas się rozciągnął. Tylko czasem się zdarza,

- niekiedy -

Cytat:
Tylko (niekiedy) się zdarza, że wszystko zagra u mnie

Konsekwencja czasów - gra u mnie.

Cytat:
to także smutek zapisany w czerni i odcieniach szarości - nagle przypominam sobie zasłyszany wiersz, moja pamięć to mechanizm pełen niespodzianek.

Zmieniłam zapis.

Cytat:
Nie wiem(,) jak to się dzieje

Cytat:
W twojej pracowni(,) przypominającej teraz zjawiskową rupieciarnię(,) unosi się jeszcze drażniący zapach farb

Cytat:
frędzle pajęczyn, poruszane podmuchem

Bez przecinka.

Cytat:
Pomieszczenie wymaga uporządkowania, jest w nim nieprzyjemnie cicho, (ale) zupełnie nie mam nastroju i ochoty na porządki.

Połączyłam, bo "teraz" miałaś powyżej.

Cytat:
gdy tam jestem(,) czuję jego puls.

Cytat:
domu w dzielnicy łacińskiej,

- w Dzielnicy Łacińskiej -

Cytat:
samotnym.()Moje mieszkanie

Cytat:
że zostanę uznaną malarka.

Cytat:
a młodość, jest jak patrzenie

Bez przecinka.

Cytat:
niedokończony obraz, jakby jakieś szalone dziecko zabazgrało cały krajobraz na

- niedokończone płótno -
Zaprzyjaźnij się z internetowymi słownikami synonimów - są bardzo pomocne w unikaniu powtórzeń. ;)

Cytat:
nadchodzą piękne, wieczory targane

Bez przecinka.

Cytat:
Chcę tam iść, bo tam nagle wszystkie domy i ulice się kończą i już nie ma Vernazzy, pełne morze nabiera wyrazistych kolorów i kojący szum fal wyrzucanych w powietrze przez wielkie kamienie falochronu.

Rozsupłaj to, bo nie ma logicznej ciągłości.

Druga część wieczorem, bo muszę już lecieć. :)

Serdeczności. :)
Aha - pilnuj myślników w tekście, bo masz różnie.
JOLA S. dnia 23.10.2017 13:52
Milu, niestety nie mogę w to uwierzyć z oczywistych powodów :)

Po obiedzie biorę się do" roboty". Podziwiam Twoją pracowitość.
Wielkie dzięki, serdeczności i do następnego :)
Miladora dnia 23.10.2017 22:40
Musiałam usunąć komentarz, bo inaczej nie mogłabym zacząć nowego, a w okienku edytora bardzo trudno wpisywać korektę. :)

No to jedziemy dalej?

Cytat:
Wskazuje ręką zarośniętą ścieżkę

Daj wąską i nie będzie rymu.

Cytat:
cicho pogwizduje. Przy promenadzie kupuję

Cytat:
pieprzem.()Wiatr zabiera

Cytat:
można sobie posiedzieć z dala od miasta.

Zbędne.

Cytat:
ciałko Maria mocno się przytula i ociera się o moje plecy.

Zbędne.

Cytat:
po prostu jestem, a resztę robisz ty.
– Karoline, fajnie, że jesteśmy zupełnie


Cytat:
Nie lubię(,) jak nas odwiedza.

Cytat:
Patrzę na Maria(,) zaskoczona propozycją.

Cytat:
jestem na to przygotowana. Nie jest to dla mnie

Cytat:
Im jest starszy(,) tym lepiej zdaje

Cytat:
W mroku jest spokój, bezpieczna przystań do cumowania rozmyślań.

Rymy.
Cytat:
jego twarz i przesuwam kciukami po brwiach

Cytat:
ale zawsze.,

Usuń przecinek po kropce.

Cytat:
częścią bożego planu, to, w czym problem. Marzenia(,) nawet te najdziwniejsze(,) to przecież nic wstydliwego.

Ujmij inaczej podkreślone.

Cytat:
A czego chciałeś szukać na niebie rozpostartymi

- chciałbyś -

Cytat:
gdy o tym myślę(,) robi mi się gorąco.

Cytat:
Mario, żyj chwilą - (c)hciałabym ci powiedzieć.


Cytat:
Któregoś dnia zabiorę cię do mnie, do Paryża(,) i nic i nikt nie jest w stanie mi w tym przeszkodzić, tak bardzo jesteś mi bliski.

Konsekwencja czasów - i nic mi w tym nie przeszkodzi.
Albo - i nic nie będzie w stanie mi przeszkodzić.
- tak bardzo stałeś się bliski - i nie ma "mi".

Malutko, więc pójdzie Ci jak z płatka.

Lecę przeczytać następną część. :)
Krzysztof Konrad dnia 12.01.2018 21:18 Ocena: Bardzo dobre
Mogę jeszcze raz? Chcę dodać, bo czytam od nowa, że zauważyłem sporo poezji w twoim pisaniu. Dziwne, bo w prozie to ni w kij ni w oko, ale w tym cyklu pasuje, i to jak!
JOLA S. dnia 12.01.2018 22:34
Możesz, możesz, Krzysztofie. :) Kiedyś o tym rozmawialiśmy. Dlatego, Twoje teksty tak się zmieniły, piszesz całym sobą i to się czuje, są prawdziwe, dobre. I to jest poezja. :)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Ania_Basnik
23/01/2018 12:57
Ten wiersz ma cudowny klimat. Czułość, ciepło pomimo zła,… »
Silvus
23/01/2018 12:43
Nie no, nie no, widać po twórczości, po jej dojrzałości, że… »
Carvedilol
23/01/2018 12:41
Jacku przeklej tekst np. do worda - wyczyśc całe pole… »
Silvus
23/01/2018 12:36
A może by to tak podzielić na zwrotki? Delikatna… »
Silvus
23/01/2018 12:31
To mnie jakoś odstaje. Ale całkiem złe nie jest. Tego… »
hultaj
23/01/2018 12:23
Bardzo fajny wiersz, miniatura. Czytałem z przyjemnością.… »
Ania_Basnik
23/01/2018 12:15
ajw lubie takie klimaty. Też tak mam Pięknie to oddałaś.… »
introwerka
23/01/2018 12:08
A dla mnie pointa jest (szczególnie w kontekście tytułu)… »
Ania_Basnik
23/01/2018 12:07
Wiersz bardzo dobry, bez dwóch zdań. O podwójnym dnie.… »
Ania_Basnik
23/01/2018 12:02
Ciekawy wiersz! Przywołanie Bukowskiego dodaje klimatu,… »
Ania_Basnik
23/01/2018 11:53
Margaretko bardzo zgrabny wiersz Zaczynasz mocnym akcentem… »
Lilah
23/01/2018 11:40
Życzę peelce, żeby jeszcze długo, długo rosło. Zgrabnie… »
Jacek Londyn
23/01/2018 11:35
Miladoro, nic nie zrobię, bo tekst idzie w rozsypkę. Nie… »
braparb
23/01/2018 11:19
Świetny wiersz, lecz konieczna jest drobna uwaga natury… »
Alen Dagam
23/01/2018 11:11
Dzień dobry, Jolu. To jest kopia z Wikipedii. Mniej… »
ShoutBox
  • SanaiStark
  • 23/01/2018 12:57
  • Silv, ale ja nie wiem, jakie rzeczy uważasz za przyjemne :)
  • mike17
  • 23/01/2018 12:55
  • A więc czekam z niecierpliwością na solidną porcję dziania się :)
  • Silvus
  • 23/01/2018 12:51
  • @Sa, gdybyś tylko pisała o rzeczach dla mnie przyjemnych, to Twój zapał chyba wystarczyłby, bym stał się Twoim fanem. :) A na zaliczenia tak, uważaj.
  • SanaiStark
  • 23/01/2018 12:50
  • Bo i dawno nie pisałam xD Ale teraz muszę się zająć zaległymi pracami zaliczeniowymi do szkoły. Weterynaria to nie przelewki.
  • mike17
  • 23/01/2018 12:48
  • Cześć, Sanai :) Czyli będzie się działo. Z przyjemnością zajrzę - dawno Cię nie czytałem.
  • SanaiStark
  • 23/01/2018 12:45
  • Tajest. Są trupy, jest nekrofilia, szalony czarownik-zbok jeżdżący na na wpół martwym jednorożcu, demony i Książę z Bajki (ale nie do końca taki jak w Shreku ;]). Full wypas.
  • Silvus
  • 23/01/2018 12:25
  • Mroczna baśń. Rozumiem. :)
  • SanaiStark
  • 23/01/2018 12:24
  • Mroczna baśń pisana tradycyjnie do muzy mojego ukochanego Carach Angren ;> Osiem dni do koncertu, łiiii
  • Silvus
  • 23/01/2018 12:16
  • PS. @Sa, fantastyczne?
  • Silvus
  • 23/01/2018 12:14
  • O, @Sa.
Ostatnio widziani
Gości online:25
Najnowszy:Buddemeyer
Wspierają nas