Pochwa - szybki_pisarz
Proza » Obyczajowe » Pochwa
A A A
Klasyfikacja wiekowa: +18

Jakoś zatraciłem się w szczęściu zerkając na dekolt panny z mokrą głową zatrzymanej w kadrze zakurzonej fotografii na półce w sklepie ze starociami. Takie powietrze unosi się spomiędzy desek w górę, że ledwo można oddychać. Zbieram do plecaka ostatnie rzeczy jakie w nim pomieszczę, kufel z siedemnastego wieku, analogowy aparat fotograficzny. Niestety, ale kominiarka zrobiona z czapki współlokatora była kiepskim pomysłem w tak ciepły wieczór jak ten dzisiejszy. Pora uciekać w popłochu przed czułymi nosami psów policyjnych węszącymi za zapachem spoconych skarpet. Owszem, okradam bogatych na boso, przynajmniej sądzą, że zmusiły mnie do tego okoliczności kurczących się żołądków biednych dzieci spod mostu. Dwa, sześć, jedenaście i nie ma mnie na osiedlu ze sklepem, ze starociami. Rękawiczki w figlarny kłębuszek i rozkosznym rzutem za trzy z zamkniętymi oczami i otwartymi ustami trafiam tym zawiniątkiem w blaszany śmietnik wypełniony klejącymi się do spodu gumami Turbo i Orbit. Chuj, nie wpadły, pizda ze mnie, wróć, pochwa, bo po wszystkim jeszcze się popłakałem. Byle jaki rabunek, byle jaki napad depresji w parku po opróżnieniu półek w sklepie ze starociami.

 

Włóczę się gdzieś przy apartamentach ukrytych za Starym Miastem tego kurwidołka. Unikam spojrzeń większych od siebie panów, zerkam zalotnie na kolana panien wtulonych w silne ramiona bogatych w mięśnie twardzieli. Jestem złodziejem, karłem wśród zamożnych tego świata ukrywanego pod powieką przymrużonego oka ulicznych ust pomalowanych na czerwono-szary jazz. Wystylizowałem się jak trzeba, czarne dresy i wyblakła bluza z kapturem, plecak i worki Niezbędnego w takich sytuacjach. Gwałtowne ruchy potylicy prężącej się przy obliczaniu korzyści wynikających z ciężaru przyklejonego do pleców. Lekko garbatymi krokami wtaczam się na drugie piętro kamienicy, która obdrapanym tynkiem i kartonami zamiast szyb, odstrasza przystojnych przyjemniaczków z pobliskich pubów i klubów. Innymi słowy, nie ruchają tu swych dziewczyn klubowicze w spodniach podziurawionych na obdartych kolanach. Kluczem delikatnie poruszam w zamku wyrobionym od pijackich przesunięć nocami przed świtem. Grzebię nim jak obcy mi ludzie w moich kartotekach, w mojej przeszłości pełnej tego samego czym będę się truć co noc do śmierci. Alkoholowe wędrówki są czymś zupełnie innym niż niegdyś.

 

Domykam drzwi do własnego, wynajmowanego pokoju z oknem na śmietnik i obszczany przez psy sąsiadów mur. Turpizm przysłaniam roletą, zdejmuję brudne skarpety i zasiadam na skraju pościelonego od siedmiu miesięcy łóżka. Sto, osiemset, dwa tysiące trzysta, tyle zarobiłem na moje lepkie oko. Uchylam drzwiczek w piecu i rozkładam po kątach, przy kaflach, łupy zdobyte na polowaniu. Karkiem kręcę dostojnie, sześć razy w prawo i dwa razy w lewo, następnie otwieram ciemne piwo i smakuję bąbelków łaskoczących język, podniebienie, przełyk i już sterczę przed kiblem. Później budzę trzech współlokatorów, większość z nich jest starannie podpitych tak jak przystało na kumpli złodzieja. Wódka.

 

Słuchając gdzie podział się mój umysł, przecierałem łzy z policzków i kontemplowałem nad byle jakim losem. Skazał mnie na ten los - łajdacki wygląd i każda para wytartych jeansów. Stałem się sobą po kilkunastu latach przebywania w nie swoim świecie. Przeżyłem życie, tracąc je każdego dnia przy śniadaniach opartych o zbilansowaną dietę, stworzoną przez dietetyczkę w okularach z czarnymi oprawkami od pedalskiego projektanta ubrań. U boku kobiet pogubionych w swoich poczynaniach jeszcze bardziej niż ja. Wśród pijackich twarzy, zagubione oczy. Wśród rozsądnych głosów, niebieski ptak. Ponad molochem, poniżej godności, a między swoimi podziurawionymi przez los przyjaciółmi lepiej mi niż w pantoflach na marmurze. Spluwam na przeszłość i nie wycieram śliny z paneli, bo tak wydaję mi się słuszniej aniżeli poniewierać błędy młodości i wcierać je znów w siebie.

 

Pięć, dwadzieścia jeden, dziewięćdziesiąt dziewięć baranów przeskakuje z moich źrenic w umysł i znika między kurczącymi się od wódki zwojami. Stawiam więc sobie pytanie, mieć czy być? I odpowiadam na nie milion bezproduktywnych razy. Śpię.

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
szybki_pisarz · dnia 25.05.2017 10:18 · Czytań: 529 · Średnia ocena: 4,33 · Komentarzy: 7
Komentarze
mike17 dnia 25.05.2017 11:35 Ocena: Świetne!
Dość turpistyczno-nihilistyczne dziełko, ociekające brudem życia i wszelką jego brzydotą.
Wiarygodnie to podałeś, a to za sprawą dobrej stylizacji językowej - tu musiało być "brudno", bo inaczej kawałek nie miałby jaj, a tak jest klawo i cholernie prawdziwie, jakbym gdzieś przy piwie słuchał wynurzeń jakiegoś złodziejaszka.

No i cała sceneria i inne detale, razem niosące opary obrzydliwości.
Zadbałeś o każdy drobiazg i dlatego brzmi to tak realistycznie.

Sam od czasu do czasu pisuję opowieści o ludziach z marginesu, więc wiem, jaki to wdzięczny temat :)

Tobie się udało uchwycić ten syfek i to mnie cieszy - krótkie to, ale z przytupem, dopracowane, przemyślane i życiowe, jakby nie było.
Tjereszkowa dnia 25.05.2017 11:58 Ocena: Bardzo dobre
Mnie też się podoba. Przez tekst przenika beznadzieja i, jak powiedział Mike, brud życia. Specyficzne odliczania bohatera:
Cytat:
Dwa, sześć, jedenaście i nie ma mnie na osiedlu ze sklepem,

Cytat:
Pięć, dwadzieścia jeden, dziewięćdziesiąt dziewięć baranów przeskakuje z moich źrenic w umysł i znika między kurczącymi się od wódki zwojami.

kojarzą mi się z "Dniem świra". Klimat filmu odnajduję również w zapętleniu bohatera, który wydaje się być oderwanym od opisywanego świata, jest jakoś niepasujący, a jednak wpasowany.

Te zdania na pewno zapamiętam, jak dla mnie, to esencja tekstu:
Cytat:
Słuchając gdzie podział się mój umysł, przecierałem łzy z policzków i kontemplowałem nad byle jakim losem. Skazał mnie na ten los - łajdacki wygląd i każda para wytartych jeansów. Stałem się sobą po kilkunastu latach przebywania w nie swoim świecie.

Cytat:
Spluwam na przeszłość i nie wycieram śliny z paneli, bo tak wydaję mi się słuszniej aniżeli poniewierać błędy młodości i wcierać je znów w siebie.


Dobrze narzucasz nastrój czytelnikowi... Bardzo dobry tekst.
Milena1 dnia 25.05.2017 16:26
Tekst, jak dla mnie, oddaje w pewnym sensie tęsknotę wielu, aby uwolnić się z więzienia w jakim żyjemy. Zbuntować się, zostawić w cholerę ten miły, wysprzątany, poukładany świat. Kredyty, terminy płatności itp. Przynajmniej ja tak go odbieram, bo z treści wynika, ze peel dokonał świadomego wyboru takiego życia.Przynajmniej jest takie domniemanie :)
Taka ucieczka w stronę wolności, ale czy na pewno ?
Czy tak można uciec ?

Pozdr
Krzysztof Konrad dnia 25.05.2017 20:30 Ocena: Bardzo dobre
Ała! Ale pojechałeś. Ostro, opisy jak brzytwy, czułem się jakbym tam był. Trzewia poobcierały mi się od obrotów, które narzuca 'sraczka' myślowa bohatera. Od tych cholernych wyliczeń, jakby w bohaterze drzemało coś bardzo nieludzkiego, choć gdyby to przemyśleć - jest całkiem ludzki! Nastrój buntowniczy, bojowy, bezczelny. Użyłeś tu kilku zbyt długich zdań, niektóre czytałem kilka razy - czasem dlatego, że nie rozumiałem, a czasem nie mogłem uwierzyć w to, co czytam. To jest po prostu bardzo dobre:)

P.S.

Chwilami interpunkcja jakby mi zgrzytała, ale nie będę nic cytował, bo sam orłem w tej dziedzinie nie jestem.
szybki_pisarz dnia 25.05.2017 20:43
Mike,
brud musi być przy pogubionym w życiu złodziejaszku!;) Ludzie z marginesu rzeczywiście są szalenie wdzięcznym tematem, nigdy nie mają dość alkoholu i gardzenia wszystkim co napotkają na swojej drodze.

Tjereszkowa,
cieszę się, że zwróciłaś uwagę na te kilka elementów w tekście o których wspomniałaś, bo starałem się bardzo żeby zostały zauważone;) "Dzień świra" to świetny film, więc jeśli odnalazłaś jakieś aspekty łączące te literki z tamtym scenariuszem to jest to dla mnie ogromnym komplementem:)

Mileno,
bohater zrobił dokładnie tak jak napisałaś - porzucił życie w którym nie do końca czuł się szczęśliwy i uciekł na margines. Zakończenie jest otwarte, ale raczej nie napawa optymizmem, bo jednak łezka w jego oku się zakręciła, być może coś z nim nadal nie do końca tak jak trzeba;) Nie wiem czy tak można uciec, ale można spróbować(tylko nie daj się złapać!;)

Krzysztof,
nietuzinkowa recenzja tekstu;) Może w niektórych momentach rzeczywiście przegiąłem z długością zdań, ale nie zmienię żadnego z nich, bo jeśli złodziejaszek wyszedł spod mojego pióra(a raczej klawiatury) to musi wyliczać, kląć, myśleć i mówić szybko. Taki dostał charakter:) Interpunkcja to moja pięta achillesowa, może ktoś inny napisze co poprawić.

Dzięki za miłe słowa w komentarzach!!!:)
Pozdrawiam.
JOLA S. dnia 26.05.2017 10:11
To jeden z lepszych Twoich kawałków , czyta się świetnie. Utrzymujesz ciągłość stylu (bardzo na plus, wiem jak ciężko jest trzymać puls na narracji tak by jednocześnie za dużo nie wydziwiać a przy tym nie zanudzić czytelnika). Dobrze zbalansowane.
Pozdrawiam :)

JOLA S.
szybki_pisarz dnia 26.05.2017 14:47
Jola,
dzięki serdeczne za wizytę i budujący komentarz. Swoją drogą ciężko było by mi nawydziwiać w takim krótki opowiadanku;)
Pozdrowionka;)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Lilah
24/08/2019 17:01
Dobrze mieć takiego przyjaciela jak Antek. Urocze… »
Lilah
24/08/2019 16:57
Szczęśliwa, gdy przychodzi ktoś czekany i nawet słów nie… »
RafalSulikovski
24/08/2019 10:26
Dziękuję wam wszystkim moi drodzy. :-) Postaram się pisać… »
wodniczka
23/08/2019 22:26
Pierwsza część podoba się najbardziej. Ogólnie ciekawa… »
Marek Adam Grabowski
23/08/2019 19:16
Masz dobry warsztat pisarski; czyta się ciebie bardzo… »
wodniczka
23/08/2019 18:40
Pięknie. Szczególnie w połowie zatrzymał mnie na dłużej.… »
PrzemeK155J
23/08/2019 17:59
Historia jest naprawdę ciekawa. Jedna z najciekawszych, jaką… »
wodniczka
23/08/2019 16:26
Al-szamanko Tak. Masz rację. Trochę tam się nawarstwiło.… »
RafalSulikovski
23/08/2019 14:09
:-) :) :) »
RafalSulikovski
23/08/2019 14:08
:-) dziękuję Karen. Widzę, że mam jeszcze dla kogo pisać... »
Karen Lety
23/08/2019 14:04
Wiersze są trochę jak piosenki, każdy znajduje w nich coś… »
Karen Lety
23/08/2019 13:58
Świetny wiersz. Napisany przy użyciu takich słów i w taki… »
JOLA S.
23/08/2019 13:57
Dobrze się zaczyna :) Nikt, dotąd, nie skomentował tekstu.… »
Karen Lety
23/08/2019 13:52
Zgadzam się z Darcon, że drugi psychiatra mógłby zagościć na… »
RafalSulikovski
23/08/2019 11:34
:-) Dzięki! Ja dopiero jestem stale "zapowiadającym… »
ShoutBox
  • Vanillivi
  • 24/08/2019 17:47
  • Będę, jako zwykły użytkownik. I postram się od czasu do czasu komentowac Wasze teksty i moze dodawac wlasne
  • JOLA S.
  • 24/08/2019 16:35
  • Vanillivi, przykro, że nas opuszczasz. Pocieszające, że będziesz nam towarzyszyć.:) Późno na refleksje, ale nie traćmy ducha. Powodzenia i do zobaczenia.:)
  • Vanillivi
  • 24/08/2019 14:23
  • Kochani, musiałam zrezygnować z funkcji redaktora. Portal i obecne na nim osoby są nadal dla mnie ważne, będę tu bywać i utrzymywać z wami kontakt, ale już nie jako redaktor.
  • Kazjuno
  • 23/08/2019 16:36
  • Święte słowa!
  • JOLA S.
  • 23/08/2019 12:22
  • Powodem waśni był smok. Na początku nikt z jadących portalem nie wierzył. „Bo mało to bajek po świecie pędzi” Poczytajcie, Panowie, naszego Skuula i basta, bo życie ucieka na bzdurkach.:)
  • Kazjuno
  • 23/08/2019 07:11
  • Coś cię najwyraźniej uwiera, geniuszu, łaszący się do portalowym władz. Tak trudno ci zakończyć insektowo robaczaną połajankę?
  • Decand
  • 22/08/2019 23:25
  • "Ponoć" słowem klucz. Wszyscy czekamy więc i Ty bądź grzeczym i zaczekaj. Świat naprawdę poczeka na Twoje arcydzieła chrabąszczyku
  • Kazjuno
  • 22/08/2019 21:08
  • Ponoć czas oczekiwania to tydzień, kolego robaku. Czekam już dwa.
  • Decand
  • 22/08/2019 20:41
  • Niektórym robaczkom widać spieszy się za bardzo. A chyba powinno spieszyć się powoli, chyba tak to szło. Na pewno wszyscy wytrzymamy jeszcze na tekst jakiegokolwiek żuczka, ba!, nawet i misia
  • Kazjuno
  • 22/08/2019 18:51
  • Oj, chyba urocza red. Vanilivi z przepracowania - wszak jako jedyna jest przytłoczona nawałą prozy - przeoczyła mnie, skromnego żuczka. Ale przepraszam, może namolnie ponaglam? Pozdrawiam...
Ostatnio widziani
Gości online:14
Najnowszy:8harperc8123gb9
Wspierają nas