Schody do nieba - maak
Proza » Miniatura » Schody do nieba
A A A
Od autora: Zbieżność z tymi "Schodami do nieba" jest przypadkowa.

Widok ze wzgórza zapierał dech. Jak daleko okiem sięgnąć, wszędzie zielone morze traw, poprzetykane tu i ówdzie szarostalowymi nitkami potoczków. Moją uwagę przykuł pagórek mocno zarośnięty krzakami. Coś tam było. Opuszczone domostwo? Niełatwo było dostać się do tej ruiny. Niewielka budowla, z której czas usunął dach, jedno okno, z żeliwnymi fragmentami ozdobnej kraty. Pogięta puszka po piwie w kącie, rozweselająca złotymi refleksami ponurą szarość betonowej posadzki. I ten zapach. Starzyzna pomieszana z odorem moczu i pleśni. Przecisnąłem się przez nisko sklepiony otwór w ścianie, prowadzący do czegoś w rodzaju loszku. Ciemno. Płomień zapalniczki obudził ćmy. Ich furkotanie nieco przytłumiło skradający się lęk. Nie jestem sam. Ściany piwniczki ozdobiono marnymi malunkami. „DO NIEBA”, napis nabazgrany niebieską farbą na starych drzwiach ledwo wiszących na zardzewiałych, kutych zawiasach zapraszał do wejścia.  Hmm, ciekawość, to pierwszy stopień do piekła… a tu?  Ta myśl mnie rozśmieszyła. Drzwi zaskrzypiały. Kręte schodki pięły się w górę, oświetlane nikłym, ciepłym światłem. Grube, ceglane mury po obydwu stronach stopni oraz niski strop przygniatały nieomal fizycznie. Miałem wrażenie, że schody nie są równe. Jedne wyraźnie niższe, inne wyższe. Były też takie, których pokonanie wydawało się wręcz niemożliwe. Na ostatnim stopniu siedział siwiuteńki jak gołąb staruszek. Modre oczy i rumiane policzki sprawiały, że wyglądał jakby żywcem wyciągnięty z sielskiego obrazu. Wrażenie spotęgowało się, gdy założył na głowę sfatygowany, filcowy kapelusik. Uśmiech miał promienny i życzliwy.

– Jestem w niebie? – zapytałem, a on leciutko skinął głową.

Rozejrzałem się zaciekawiony dookoła. Nad głową miałem pomalowane na błękitno sklepienie, podświetlone ciepłym światłem. Zwisały z niego srebrne i złote gwiazdki, wycięte z blach po puszkach, pouczepiane na zwykłych konopnych sznurkach.

– To wszystko? Tu nie ma nic – zauważyłem nieco stropiony.

– A co ma być? Czego się spodziewałeś? – Uśmiech, o ile to możliwe, stał się jeszcze bardziej radosny.

– No… nie wiem – zawahałem się.

– Usiądź koło mnie. – Staruszek przesunął się nieco, robiąc mi miejsce. – Spójrz!

Niedbałym ruchem ręki rozsunął niewidzialną kurtynę. Mury gdzieś zniknęły, zostały tylko schody zawieszone w mglistym błękicie, a na nich przenikające się, wyblakłe postacie. Cienie.

Sięgnąłem wzrokiem w dół, ku początkowi. Obraz wyostrzył się. Jakiś mały chłopaczek, bez większego wysiłku pokonywał kolejne stopnie, aż w końcu usiadł koło mnie. Miał piękne oczy, takie duże, dziecięco ufne. Staruszek zdjął swój kapelusik i podał mi.

– Załóż mu go.

Radosny śmiech wzbił się pod sufit tandetnego nieba. Blaszane gwiazdki drgały i dzwoniły, wtórując chłopcu. Filcowy kapelusik płynnie zamienił się w chustę. Czarną jedwabną chustę, skrywającą drobne ciałko malca. Śmiech jakby oddalał się, zanikał.

Ponownie spojrzałem na schody. Mężczyzna w sile wieku usiłował pokonać śliski stopień. Ledwo dosięgał palcami do jego krawędzi. Grymas bólu brzydko rzeźbił twarz. Odwróciłem wzrok. Staruszek siedział zasępiony, wachlując się nieodłącznym kapelusikiem. Popatrzyłem na niebo. Niby nic się nie zmieniło, a jednak… w prawym górnym rogu tam, gdzie światło było najsłabsze, dostrzegłem coś jakby ptasie gniazdo. Nie zdążyłem zadać pytania.

– To dla jaskółek. One mają swoje niebo.

Nie wiem, czemu, ale te słowa wzbudziły we mnie radość. – Gdybym był jaskółką, poleciałbym dalej – zanuciłem w myślach. Staruszek przytaknął skinieniem głowy.

– Może jesteś ptakiem, tylko o tym nie wiesz? – Uśmiech powrócił na jego pomarszczoną twarz.

Zamknąłem oczy. Wróciłem do chwili, gdy spoglądałem ze wzgórza na zapomnianą ruinę zatopioną w dzikiej zieleni. Poderwałem się do lotu. Wpadłem przez okno szczerbate żeliwnymi pozostałościami po kracie, śmignąłem przez ciemną zatęchłą piwniczkę, poszybowałem nad krętymi schodami pnącymi się do góry. Zatoczyłem parę kręgów pod ciepło rozświetlonym błękitnym stropem, trącając skrzydłami blaszane gwiazdki. Wleciałem do gniazda… staruszek podał mi swój filcowy kapelusik.

– Załóż – zamruczał cichutko z tym swoim uśmiechem.

Założyłem. Głowę okryła mi czarna chusta. Myśli zawirowały, czepiając się różnych zdarzeń. Gdzieś, jak przez mgłę, słyszałem pobrzękiwanie blaszanych gwiazdek. Słabiej i słabiej.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
maak · dnia 30.05.2017 16:04 · Czytań: 551 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 14
Komentarze
JOLA S. dnia 30.05.2017 16:28
maaku,

podobało mi się. :)
Spójna akcja. Wartkie, ciekawe, czyta się lekko. Refleksyjne.

Ładne zakończenie. Może pociągnąć głębiej? :)

Pozdrawiam :)

JOLA S.
Vigo dnia 30.05.2017 17:57
Bardzo piękna opowieść.
Jest trochę bajkowa, trochę senna.
Podobają mi się w niej te blaszane gwiazdki na konopnych sznurkach i pogodny staruszek.
Takie pozornie ubogie niebo, lecz bogate w dobroć.
Cudowny sen :)

Pozdrawiam :)
Miladora dnia 30.05.2017 18:24
Urzekł mnie klimat tej opowieści, Maaczku. :)
I wiesz, z czym mi się skojarzył? Z księgą z San Michele - podobnym ciepłem promieniuje Twoja miniatura. No i te jaskółki...
Chętnie bym przeczytała kontynuację takiego nieba.

A ze spraw technicznych - przejrzyj tekst pod kątem powtórzeń, bo masz za dużo "był".
Cytat:
sto­pień do pie­kła…,

Cytat:
Wle­cia­łem do gniaz­da…,

Po wielokropku nie stawia się przecinków.
Cytat:
– Hmm, cie­ka­wość,

Bez myślnika, bo to myśli.
Cytat:
– Usiądź koło mnie(...) – (S)ta­ru­szek prze­su­nął się nieco

Cytat:
Mą głowę okry­wa­ła czar­na chu­s­ta.

Zmień szyk, by pozbyć się niewdzięcznego "mą".
- Głowę okryła mi czarna chusta. - teraz jest zgodność czasów.
Cytat:
Gdzieś, jak przez mgłę(,) sły­sza­łem po­brzę­ki­wa­nie


Serdeczności :)
Niczyja dnia 30.05.2017 20:44
Ładne, Maczku,
Wynika z tego, że niebo można znaleźć wszędzie, gdy się tylko chce i zasłuży...
Niczyja
Tjereszkowa dnia 30.05.2017 23:47
Piękne. Można zatrzymać się i delektować samym obrazem, można też sięgnąć głębiej. Motyw jaskółki wpleciony cudnie, dodał skrzydeł ;) miniaturze. Zabieram ze sobą smutną myśl, że dzieciom i ptakom łatwiej...

https://www.youtube.com/watch?v=y4i4_e7T7Ig
maak dnia 31.05.2017 15:35
Pieknie dziękuję za przeczytanie i skomentowanie miniaturki :).

Jolu, wcale nie wykluczone, że coś tam dalej jest i wymaga to opisania.

Vigo, miło mi, że zajrzałeś i bardzo się cieszę, że się spodobało.

Milu, przyznaję, że nie czytałem Księgi z San Michele. Nadrobię niezwłocznie :). Bardzo dziękuję za uwagi w sprawach technicznych. Są nieocenione.

Niczyja, tak myślę, że niebo jest dookoła, na wyciągnięcie ręki. Dziwię się tym, którzy nie chcą go widzieć. Teraz jest czas koszenia łąk. Połóż się na pachnącym sianku i spójrz w górę. Co zobaczysz? :)

Tjereszkowa, dzięki za Jaskółkę. Kiedyś się słuchało przy winku... a nawet śpiewało :). Wiesz, ja się cieszę, że dzieci i ptaki mają łatwiej.

Pozdrawiam Was mocno

Maak
bemik dnia 31.05.2017 19:31
Ciepła opowieść, chwytająca za serce klimatem.
Niczyja dnia 01.06.2017 19:49
Maczku,
Marzę o takim niebie... Od kilku dni, od kiedy to napisałeś:)
Tylko czemu te łąki są tak daleko ode mnie...czemu?
Niczyja
al-szamanka dnia 01.06.2017 20:24 Ocena: Świetne!
Uwielbiam takie teksty.
Piękne, rozrzewniające, ciepłe, z duszą.
Coś, jak urocza bajka, a jednak więcej w niej tego czegoś nieokreślonego... tęskliwość jakaś.
Podoba mi się staruszek, no i oczywiście jaskółki.
Bo jakże inaczej poszybować, jak nie na ich skrzydłach.
A w to że i one mają swoje niebo wierzę od zawsze. One i wszystkie zwierzaki.
Uśmiechnęłam się bardzo szeroko do pomarszczonego staruszka, wiem, ma nieprawdopodobne poczucie humor, takie, jakie lubię.
Miło mi było poczytać.

Pozdrawiam ciepło:)
maak dnia 01.06.2017 23:25
Bemik, tak bardzo mi miło, że tę miniaturkę przeczytałeś i zechciałeś skomentować. :yes:

Ni, zerwij gdziekolwiek odrobinę trawy. Powąchaj. To jest niebo. Wystaw na słońce. Ususz. Włóż pod prześcieradło. Otwórz okno. Spójrz na Księżyc. Nabierz powietrza. To jest niebo. Albo, wyobraź sobie jadąc autobusem, że jesteś na łąkach i ... widzisz je :)

Al.-szamanko, trafił widocznie swój na swego. Ja uwielbiam Twoje teksty, za ciepło i duszę :)Dziękuję za miły komentarz.

Dobrej nocy,

Maaczek
purpur dnia 02.06.2017 12:09
Miałem odrobinę pecha w dzisiejszej podróży przez teksty na portalu, ale jak widać był on tylko początkowy.

Tutaj odwiedziłem bardzo przyjemną miniaturkę. Której atmosfera, aż przelewa się przez literki, której zamysł, mimo że taki delikatny, tak cudownie prowadzi.

Powiem ci jedno, czytając to, wpadając coraz bardziej w atmosferę tekstu, marzyłem, aby końcówka dała radę. Bo normalnie bym Cię udusił, jakbyś zmarnował to co powstało we mnie, w trakcie czytania. Widzisz, jaka to odpowiedzialność pisać włąsne zdania :p No i, grozi urazami szyi!

Ale spokojnie. Koniec jest taki jaki powinien być. Długość jest taka jaka powinna być. Ciepło jest takie jakie powinno być.

Tak, masz miękkość w pisaniu, specyficzny urok, którym czarujesz słuchacza. Nie pierwszy raz jestem u Ciebie i za każdym razem tylko utwierdzam się w przekonaniu, że ktoś tu ma puchowe myśli :D

Nie zgub ich, nie zgub ich nigdy :)

Pozdrawiam,
Pur
maak dnia 05.06.2017 08:27
Pur, dziękuję za komentarz. Ogromnie jestem wdzięczny, że nie udusiłeś mnie i nie poszatkowałeś :). Wręcz przeciwnie, podniosłeś mnie na duchu za co jestem wdzięczny. Do następnego , mam nadzieję, spotkania :).

Pozdrawiam

Maak
mike17 dnia 09.06.2017 20:42 Ocena: Świetne!
Maczku, Magu Słowa, nie mogło mnie tu dziś zabraknąć, bo ma romantyczna dusza umie wyczuć fluidy i to, co ją do nich prowadzi :)
A była tym Twoja miniatura.
Czule...
Pięknie...
Delikatnie...
A więc i ja musiałem się pojawić :)
Bo animuję się w takim pisaniu, czuję go całym sobą, doceniam.
A że jestem Dużym Chłopcem, wciąż będę wracać do bajek.
Nie sposób dorosnąć, sposób nie dorosnąć i być mężczyzną.
To jest dopiero sztuka.
I to daje Twoja opowieść.
Czy mam coś jeszcze dodać?

Ilekroć pływam w dobrym basenie, mam uczucie spełnienia, dziś pływałem w Twoim i również poczułem radość :)

:yes:
maak dnia 12.06.2017 20:39
Mike, fajnie, że zawitałeś. Nie ma jak to kąpiel w dobrym płynie :) Dziękuję, że tu trochę popływałeś i było Ci z tym dobrze.

Pozdrawiam

Maak
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Wiktor Mazurkiewicz
22/07/2019 15:17
22227 Bardzo dziękuję, również za sugestię, ale wolę… »
JOLA S.
22/07/2019 13:55
Antoni, widzę, że dzięki łatwości tworzenia mógłbyś… »
Marek Adam Grabowski
22/07/2019 13:31
Całkiem ciekawe. Sorry, że taki krótki komentarz, ale mam… »
xolowr
22/07/2019 01:06
Do wielkich liter jestem przywiązana tak samo jak do małych… »
domofon
21/07/2019 23:34
Dzięki za wnikliwe potraktowanie tekstu. Temat znam niejako… »
JOLA S.
21/07/2019 19:44
Kocanko, ogólnie tekst mi się podoba, chociaż nie… »
Leopold Mysz
21/07/2019 19:40
Wow. Właśnie mi uświadomiłeś, że gość od lobotomii dostał… »
JOLA S.
21/07/2019 19:12
Kazjuno, przepięknie jest czytać Twój komentarz. Daje… »
22227
21/07/2019 17:20
Bardzo dobry wiersz, Pan Cogito, Sofista, Zosima. Jest… »
22227
21/07/2019 17:13
Podobało mi się i fajnie, że poruszasz takie tematy. Mam… »
Kazjuno
21/07/2019 16:49
JOLU.S Spodobało mi się to krótkie i treściwe opowiadanie.… »
Opheliac
21/07/2019 12:48
Powiem tak - ogólnie niezły - ale znając już jednak Twoje… »
AntoniGrycuk
21/07/2019 11:01
Zdzichu, cały sens, jaki chciałem zawrzeć w tym wierszu,… »
Zdzislaw
21/07/2019 10:21
Konstrukcyjnie wszystko utrzymane, rytmicznie i ze… »
Indyphar
21/07/2019 01:39
@Skuul, dzięki za opinię. Co do "wyjaśniania",… »
ShoutBox
  • Zdzislaw
  • 21/07/2019 22:15
  • Nie ma sprawy, Vinillivi :) Sprawa opóźnień wyjaśniona. Człekowi wypoczynek też należy się.
  • Vanillivi
  • 21/07/2019 15:21
  • Tak, zajmuję się prozą. Właśnie wróciłam. Odsapnę moment i wieczorem biorę się za Wasze teksty. Przepraszam za wszelkie opóźnienia.
  • Zdzislaw
  • 20/07/2019 09:36
  • Witam poranno-sobotnie. Czy red. Vanillivi (która wyjechała na dwa tygodnie) jest od prozy? Jeżeli tak, to ok. Rozumiem, czemu nie ukazuje się wysyłana proza.
  • AntoniGrycuk
  • 18/07/2019 01:06
  • Jakie jutro? Ja to wczorajszy ;)
  • czarnanna
  • 17/07/2019 23:52
  • Pozdro600 Antoni :D U Was też już prawie jutro? ;)
  • czarnanna
  • 17/07/2019 20:25
  • Miłego wieczoru :)
Ostatnio widziani
Gości online:17
Najnowszy:agicegog
Wspierają nas