Zakochana brzmi jak enamorada - nowy fragment - elawalczak
Proza » Obyczajowe » Zakochana brzmi jak enamorada - nowy fragment
A A A
Od autora: Ela Walczak autorka nowej powieści "Zakochana brzmi jak enamorada", która jest kontynuacją powieści komediowej "Enamorada" / już dostępna na rynku wydawniczym /. Jeśli lubicie humor z książek typu "O, matko" Alejandro Palomasa, to z pewnością "Enamorada" Wam się spodoba.

„Performens”.

 

Alonzo trzymał ręce w kieszeni, kiedy stanęliśmy na czerwonych światłach, idąc w Warszawie w kierunku teatru na premierę sztuki, którą napisał mój mąż. Ja w czarnej sukience zaprojektowanej przez stylistkę mojej mamy, czyli Malwinę, we fryzurze na styl Audrey Hepburn z filmu „Śniadanie u Tiffaniego” i nasza córka, trzymające rękę na pulsie, żeby w końcu mogło się zmienić na zielone. Zaparkowaliśmy samochód dalej, żeby móc pokazać Malwinie kawałek Nowego Świata. Nic by w tym nie było niezwykłego, gdyby nie to, że po drugiej stronie stanął facet w szarym dresie z kapturem. Uśmiechnął się tajemniczo i czekał razem z nami. Kiedy zapaliło się zielone nie ruszył się z miejsca. Szliśmy w jego kierunku.

- Alonzo Visto, ręce do góry! – usłyszeliśmy za plecami.

- Spokojnie – powiedziałam. – Stańcie i nie oglądajcie się.

- To morderca? – spytała Malwina.

- Nie – odpowiedział Alonzo.

- Ściągnij z ręki zegarek. – Staliśmy tyłem do niego. – A ty kobieto to, co masz na szyi. Mała niech stoi, i nie ogląda się.

Był czerwcowy wieczór, a wokół nas żywej duszy.

- Nie wolisz pieniądze? Mam przy sobie dwieście złotych. Proszę, nie jest zbyt wiele wart.- Alonzo podał mu zegarek wysuwając rękę w tył.

- Naszyjnik! Dwieście złotych wsadź sobie w dupę. Przydadzą się wam. Kluczyki do samochodu, które masz w lewej kieszeni marynarki, też poproszę. Klucz do mieszkania schowaj, może się jeszcze kiedyś spotkamy. I wyskakujcie z telefonów.

Zabrał nam, co mieliśmy cennego przy sobie i pobiegł w stronę teatru. Dlaczego właśnie tam?

- I co teraz? – spytał Alonzo.- Idziemy, czy wracamy z powrotem?

- Nie wiem – zerknęłam na wystawę sklepu, w której za szybą stała postać kobiety, przyglądająca się zdarzeniu.

- Malwina, pokaż tej pani fakolca, za to, że nawet nie raczy wyjść, żeby zapytać, czy wszystko z nami w porządku. – Alonzo ruszył w stronę sklepu ale kobieta opuściła żaluzje, jednak zdążył wyciągnąć w jej kierunku środkowy palec. – Społeczeństwo ma nas gdzieś, a to właśnie dla nich tworzymy, żeby w takich sytuacjach mogli zasiąść potem spokojnie w domu przed telewizorem, z brakiem wyrzutów sumienia. Z paczką chipsów, butelką piwa, opowiadając o tym, co się tu wydarzyło swojemu mężowi, który z pewnością pochwali jej postawę, oglądając wspólnie serial „Zakochana”. Odechciało mi się tej premiery. I na dodatek zatytułowałem swoją pierwszą sztukę „Złodzieje z nowego świata”.

- Adela Visto, ręce do góry! – usłyszeliśmy, gapiąc się w stronę szyby wystawowej.

- Jak to, znowu? – zapytałam Alonzo.

- Nie oglądać się za siebie i nie dyskutować. Jestem kolekcjonerem butów, nie zegarków. Dlatego wyskakiwać cała trójka z sandałów.

Posłusznie zdjęliśmy obuwie i podaliśmy panu w zielonym kapturze, nie odwracając głów.

- Macie szczęście, że nie zostawiam was w samych gaciach.

Głos miał inny, więc to nie był ten sam facet. Pobiegł w kierunku teatru. Dlaczego?

- Dlaczego właśnie dziś? – Alonzo otrzepywał stopy z piasku.

- Kolekcjoner butów? Widziałam film o kolekcjonerze martwych ciał, ale nie sandałów. – Podałam Malwinie liść, który leżał na ziemi, żeby otarła nim łzy.

Nawet nie wiedzieliśmy, która godzina.

- Masz te dwie stówy? – spytałam.

- Mam. Miałem je po pierwszym napadzie wsadzić w buty. Dobrze, że tego nie zrobiłem. – Alonzo grzebał w kieszeniach marynarki, kiedy usłyszeliśmy:

- Panie Visto, dwie stówy albo życie.

Nie obejrzeliśmy się, bo mieliśmy naprzeciwko szybę wystawy, w której wyraźnie było widać różowy dres, czapkę z daszkiem w tym samym kolorze i wyciągniętą rękę z pałką.

- Proszę – powiedział Alonzo, podnosząc posłusznie banknot do góry.

Napastnik wziął, potargał mojego męża po hiszpańskich lokach, i pobiegł w kierunku teatru.

- Masz tato kartę? Jakoś musimy wrócić. – Malwina dmuchała zasmarkany nos w liść, który już nie mieścił ilości wydzielin, więc wszystko zostało na jej twarzy.

- Mam, w butonierce. Tylko nie mówcie nikomu.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
elawalczak · dnia 27.06.2017 10:16 · Czytań: 356 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 2
Komentarze
JOLA S. dnia 29.06.2017 12:51
Droga Elu, mam mocno mieszane uczucia po przeczytaniu tego tekstu. Prawdę mówiąc nie wiem od czego zacząć. Rozumiem, że opublikowany fragment ma zachęcić Czytelnika do przeczytania powieści. Może lepsza była by recenzja?

Uwaga do konstrukcji: fragment ma charakter otwarty – scenka z życia, bez początku i końca, nie wiadomo, kto jest kim i o co właściwie chodzi, po prostu jakaś scena, grono osób, którego skład z niejakim trudem udało mi się ustalić. Brakuje jakiegokolwiek tła, pomysłu, postaci poruszają się w nieokreślonej przestrzeni; jak tekturowe figurki w teatrze cieni.
Pozdrawiam, myślę, że jeszcze się spotkamy.:)
JOLA S.
Vanillivi dnia 30.06.2017 09:42
Witaj Elu,

mimo iż tekst znalazł się na górnej półce, uwag mam sporo. Jeśli chodzi o treść, zgadzam się z opinią Joli - nie wiadomo do końca o co chodzi, ten fragment może być uzasadniony w powieści, ale sam w sobie nie jest na tyle atrakcyjny, by zachęcić do kupienia książki. Otwarty charakter nie musi być problemem (jeśli poczyta się trochę literatury azjatyckiej, możemy przekonać się, że tam często całe powieści mają charakter otwarty), ale czytelnik powinien otrzymać przedsmak tego, o czym jej książka, poczuć jej atmosferę, albo otrzymać zagadkę, która będzie go nurtowała. Wobec tego fragmentu niestety przechodzi się obojętnie.

Drugi problem: widać, że fragment ten nie przeszedł profesjonalnej korekty i redakcji. O ile na portalu zwykle uczymy się sami dopracowywać swoje teksty, to publikowanie książki w tej formie uważam za po prostu nieuczciwe wobec czytelnika.

Pokażę kilka przykładów tego, nad czym powinnaś pracować:

Tworzysz długie zdania złożone, w których momentami się gubisz, na przykład tutaj:

Cytat:
Alonzo trzymał ręce w kieszeni, kiedy stanęliśmy na czerwonych światłach, idąc w Warszawie w kierunku teatru na premierę sztuki, którą napisał mój mąż. Ja w czarnej sukience zaprojektowanej przez stylistkę mojej mamy, czyli Malwinę, we fryzurze na styl Audrey Hepburn z filmu „Śniadanie u Tiffaniego” i nasza córka, trzymające rękę na pulsie, żeby w końcu mogło się zmienić na zielone.


Można napisać na przykład tak:

Cytat:
Alonzo trzymał ręce w kieszeni, kiedy czekaliśmy na przejściu dla pieszych, aż zmieni się światło. Do Warszawy przyjechaliśmy na premierę sztuki, którą napisał mój mąż. Miałam na sobie sukienkę zaprojektowaną przez Malwinę - stylistkę mamy, moje włosy zostały ułożone we fryzurę w stylu Audrey Hepburn z filmu śniadanie u Tiffany'ego. Towarzyszyła nam córka.


Pisząc krótsze, prostsze zdania możesz bardziej kontrolować to, co dzieje się w tekście. W dodatku czytelnik nie gubi się w tym, co chciałaś przekazać. Taka powieść powinna być lekka i przyjemna w odbiorze, dlatego też nie musisz silić się na skomplikowane konstrukcje.

Dodatkowo pojawiają się w tym fragmencie dwa błędy: niepoprawna odmiana zagranicznego nazwiska ("Tiffaniego";) i błędne użycie związku frazeologicznego: "trzymać rękę na pulsie" (śledzić wypadki, rozwój czegoś, być dobrze zorientowanym, uważnym; być na bieżąco).

Cytat:

- Nie wolisz pieniądze? Mam przy sobie dwieście złotych. Proszę, nie jest zbyt wiele wart.


Niepoprawna odmiana, powinno być: "nie wolisz pieniędzy?"

Poza tym warto sprawdzić tekst pod kątem interpunkcji.

Pozdrawiam serdecznie
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
skroplami
23/11/2017 00:31
Nie widzę nic złego, niestety ;(. Styl dopasowany bardzo… »
Nalka31
23/11/2017 00:29
Dodatku miło, że zajrzałeś i spodobała się moja piosenka.… »
stawitzky
23/11/2017 00:05
W końcu dotarłem. No, rozczuliłeś mnie. Nie wiem czy to… »
Miladora
22/11/2017 23:44
Pasja i klimat - dobre połączenie, Hope. :) Mimo że… »
stawitzky
22/11/2017 23:41
Co ja czytam? Co autor miał na myśli? »
Miladora
22/11/2017 23:23
Nie ma mowy - muszą się jeszcze trochę pochichrać! :) »
maak
22/11/2017 23:02
Hej. Może otroczki się troszke pochichrajom... a może nie :) »
Zola111
22/11/2017 22:57
Piknie, Maaku, piknie! Nada się na wirtajki, że hej! »
maak
22/11/2017 22:53
Dziękuję w imieniu chłopaczków :) »
Miladora
22/11/2017 22:45
Tekst po korekcie. Rekomenduję do wirtajek. :) Trudno nie… »
hopeless
22/11/2017 22:31
Miladora - Poprawiłem, ale zdecydowanie łatwiej poprawić… »
Lilah
22/11/2017 22:19
Dziękuję, Milu. Miło mi, pociengiel. W imieniu… »
Lilah
22/11/2017 22:15
Bardzo dziękuję, kamyczku. :) Cieszy Twoja opinia,… »
introwerka
22/11/2017 21:38
Apisie, masz rację, zabrakło mi tu dookreślenia. -… »
Zola111
22/11/2017 21:24
Abisiu, poprawiaj, "nie denerwuj mnie, i już".… »
ShoutBox
  • Miladora
  • 23/11/2017 02:22
  • Do łóżeczka? Razem?! Mrówka z buldogiem?! :))))
  • Miladora
  • 23/11/2017 02:20
  • A nie oblezą mnie mrówki? :)
  • JOLA S.
  • 23/11/2017 02:14
  • Milu, może tak pójdziemy do łóżeczka, popatrz na zegar:)
  • Silvus
  • 22/11/2017 22:27
  • "Baby, be a giant / Let the world be small". Robbie Williams dobrze mówi.
  • Niczyja
  • 22/11/2017 21:45
  • Każdemu czasem zdarza się ten pierwszy raz;) Czytałam i polecam zatem:)
  • mike17
  • 22/11/2017 21:20
  • Kto by pomyślał, że napiszę kiedyś bajkę. A więc zapraszam Was do czytania, komentowania i wyrażania swoich opinii : [link] Przyczłapek czeka :)
  • Alen Dagam
  • 22/11/2017 21:15
  • 21 utworów jest już w kategorii Wirtajki.pl! Wyrażajcie Wasze opinie - i zapytajcie własne lub znajome dzieci, co o nich sądzą! Wybieramy wspólnie najlepsze!
  • maak
  • 22/11/2017 20:44
  • Zapisałem jako txt i wkleiłem do edytora PP. Wygląda OK :)
  • maak
  • 22/11/2017 20:31
  • Opiera się skubany i generuje krzaczki. Może to przez to, że plik został zapisany jako docx.
Ostatnio widziani
Gości online:26
Najnowszy:faulcon4098
Wspierają nas