w poszukiwaniu siebie cz.8 - allaska
Proza » Długie Opowiadania » w poszukiwaniu siebie cz.8
A A A

– Proszę przygotować bilety – w tramwaju rozległ się głośny baryton.
Dwóch mężczyzn: jeden wysoki, dosyć potężny, barczysty; drugi niższy, drobny zaczęli podchodzić do ludzi.
– Bilet proszę – usłyszałam nad uchem.
Krew szybko odpłynęła mi z nóg, najpierw skumulowała w brzuchu, a potem zaległa na policzkach – dwie czerwone łaty, które widziałam oczami wyobraźni, nagle zaczęły mocno przypiekać, jakby wyssały całe ciepło z ciężkiego, grubego żelazka cioci Józi.
– Nie mam – odpowiedziałam.
– Robert – barczysty kiwnął głową do drobnego. – Popilnuj panią, ja pójdę dalej. Wysiądziemy na następnym przystanku, to porozmawiamy – zwrócił się zaraz do mnie.
– Proszę z nami – powiedział barczysty, gdy tramwaj się zatrzymał.
Wysiedliśmy. Robert stał z boku i niepewnie na mnie spoglądał – unikał kontaktu wzrokowego; barczysty wręcz przeciwnie. Chyba był „górą” nie tylko w sensie fizycznym, choć tym ostatnim nawet mnie przeraził, tak potężnym okazał się mężczyzną. Zaraz przeszedł do meritum.
– Dlaczego pani jeździ bez biletu?
– Hm... widzi pan, jakby to powiedzieć. Nie mam pieniędzy – powiedziałam ze skruszoną miną.
– To jak? Dogadamy się, czy woli pani pojechać z nami na Wilczą?
– „Nie! Tylko nie Wilcza” – pomyślałam, przypominając sobie akcję z koleżanką Makówką, gdy pewnego sobotniego wieczoru jechałyśmy na dyskotekę. Nie miała biletu i oczywiście starałam się ją bronić pomimo świadomości, że nie powinna się tak zachowywać, tym bardziej że nie należała do tych, które narzekają na brak pieniędzy. Straszaki z Wilczą były mi bardzo dobrze znane, więc teraz spytałam, udając zdezorientowaną.
– Co mam przez to rozumieć, panowie?
– Policja dobrze potrafi rozmawiać z takimi jak pani, no... chyba że się dogadamy. Powiedzmy... dwie dychy i będzie po sprawie.
– Ale nie mam pieniędzy, naprawdę. Możemy za to pojechać do dziekanatu Akademii Medycznej i zaraz wszystko wyjaśnimy, panowie.
– Dlaczego do dziekanatu? Nie bardzo rozumiemy, o co chodzi? – spytał Robert.
– Bo widzicie, panowie. Otóż jestem córką pana dziekana, a właściwie Akademii Medycznej... i
– Córką pana dziekana? – barczysty przerwał mi szybko i z uśmiechem spojrzał na Roberta. – No, no... to poważna sprawa.
– Tak. Jestem studentką trzeciego roku pielęgniarstwa. Pan dziekan to mój tata. Jeśli chcecie panowie, możemy tam zaraz do niego pojechać, wyjaśnimy sprawę i on zaraz da pieniążki.
– Córka pana dziekana?! No proszę – barczysty głośno się roześmiał.
– To nie jest śmieszne, panowie. Pan dziekan wie o co chodzi. Właśnie piszę pracę licencjacką na temat zaburzeń psychicznych.
Tak? Interesujące, niech pani kontynuuje – barczysty podrapał się po nosie, a Robert jakby większej pewności nabrał – przestał wodzić wokół wzrokiem i szybko spuścił głowę.
– Bo widzicie panowie, moja mamusia była kiedyś pijana, ale już rozpoczęłam misję i wszystko idzie w dobrym kierunku.
– Nie bardzo rozumiemy – odezwał się nagle Robert.
– W pracy licencjackiej piszę o zaburzeniach i prowokacjach, prawda?
– Jasne.
– Otóż kiedyś był Matriks Akcja, panowie. Wówczas to strażnicy zrzucili koronę, a teraz mamy Matriks Reaktywację, rozumiecie?
– No niestety, może pani bardziej wyjaśnić, kto zrzucił koronę? Jak pani to powiedziała?– spytał barczysty.
Teraz już maksymalnie rozkręcona, gdyż zaimponowało mi zainteresowanie barczystego, który wręcz przeciwnie, wydał mi się nie tak potężnym, a nawet mniej przerażającym. Katarynka zaczęła nadawać przeciągłe i głośne tony, z szybkością torpedy wypluwałam wszystkie myśli.
- Jak to kto?! Strażnicy, panowie! Otóż w dawnych czasach, moja mamusia miała zaburzenia psychiczne – była pijana, nie mogła się uśmiechać, nie mogła kochać. Musiała być kurwą – szepnęłam do ucha barczystego, który szeroko otworzył oczy, a następnie dodałam głośniej. – Jednym słowem miała zaparcia w głowie i w tyłku.
Strażnicy krzyczeli: Upiła się! Ha! Ha! To pierdnijmy! I pierdzieli głośno, panowie, aż smród okropny się roznosił wokół. Cieszyli się, ale tak naprawdę byli w błędzie, bo mamusia piła za prawdę. Niektórzy byli oporni na zjawisko habituacji – i tych ostatnich strażnicy bardzo gnębili. Niszczyli wartościowych.
Gdy mamusia była pijana, robili jej lewatywę, czystki od tyłu, rozumiecie panowie? Było tak duże przeczyszczenie, że w rezultacie nastąpiło wyniszczenie.
– Jacy strażnicy? Nadal nie rozumiem – wtrącił barczysty, a Robert podrapał się po głowie.
– O to chodzi panowie, że mamy do czynienia z dwoma rodzajami prowokacji. Po pierwsze w Matriksie Akcji występują fałszywe prowokacje – pilnują ich strażnicy, do których należą belzebuby, Hitler, Stalin, getto and PRL i podobni. Belzebuby zabijali i zabierali kapcie. Matriks Akcja to martwa cisza i The Ring, jak w tym horrorze, panowie. Tak naprawdę to była cisza, bo przy prowokacjach fałszywych mądrzy milczą. Ale są też prawdziwe prowokacje, które rodzą pokój i miłość. Mamusia była pijana za prawdę i Judasze się cieszyli. Teraz mamusia nie ma zaparć i króluje z armią wiernych wojowników – Judymów i Nightingale. Ja jestem wojowniczką Matriksa Reaktywacji, rozumiecie, panowie?
– Tak – powiedział barczysty. – Może... nie będziemy już jechać do pana dziekana. Wszystko jasne. Podwieziemy panią, bo nie można tak bez biletu. Gdzie pani chce wysiąść?
– Na Reymonta, panowie – uśmiechnęłam się.
Znowu byłam księżniczką. Z orszakiem wiernych sług – kanarków, bezpiecznie dotarłam do końca podróży.
– Tylko niech pani kupi wreszcie bilet, i dokończy tę pracę licencjacką – powiedział barczysty, uśmiechając się, gdy już miałam wysiadać.
– Oczywiście. Dziękuję panowie.
– „Dokończę” – myślałam później na przystanku, machając im ręką.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
allaska · dnia 05.07.2017 10:44 · Czytań: 131 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 0
Komentarze

Ten tekst nie został jeszcze skomentowany. Jeśli chcesz dodać komentarz, musisz być zalogowany.

Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Florian Konrad
25/07/2017 04:26
szalony tekst :) »
zbycho
24/07/2017 21:38
piękny tekst »
skroplami
24/07/2017 20:50
AJW chociaż wiem że ma być ajw :). Witaj wśród prozy. Masz… »
skroplami
24/07/2017 20:12
Przypadkiem. Nie pamiętam kiedy i gdzie czytałem tak dobry… »
skroplami
24/07/2017 20:01
Bajkowo marzenna miłość :). Dobrze, jest i niech taka… »
Toya
24/07/2017 16:45
Świetny, Alku, ale zgodzę się z puszczykiem. Za dużo tego.… »
Toya
24/07/2017 16:39
Nie porwał. Całość dość chaotyczna i przegadana. Męcząca… »
skroplami
24/07/2017 16:37
Takie spokojne a takie zaskakujące zakończenie :). No… »
skroplami
24/07/2017 15:46
Co do joty zgadzam się z JOLA S. :). S-f, thiller, horror… »
Autor
24/07/2017 15:39
Dziękuję Wiktorio. Miłego dnia :) »
wiktoria
24/07/2017 15:33
Autorze, bardzo dobrze doczytałeś, chodzi o agresję słowną,… »
Autor
24/07/2017 13:11
I to jest to, niby miniatura, a dużo akcji, wiele się… »
Autor
24/07/2017 12:57
No tak, najpierw należy wyjąć belkę ze swojego oka. W… »
Toya
24/07/2017 12:56
Robaczki, jak to robaczki. Są wszędzie. Haaa... :p »
wiktoria
24/07/2017 10:31
Autorze, nie widzisz jej, bo jej tu nie ma. Za to jest to,… »
ShoutBox
  • mr.odysseus
  • 24/07/2017 22:09
  • Tru. Ale niektórych słucha się pierońsko dobrze :)
  • Krzysztof Konrad
  • 24/07/2017 21:41
  • Mam taką teorię, że pisarze to kretacze i krasomowcy. Gadają dużo o niczym, ale sami nie wiedzą co i jak :
  • mr.odysseus
  • 24/07/2017 20:57
  • Rozumiem, nie znam niestety dobrych podręczników warsztatowych, chociaż Pinkera już mam kupionego i czeka na czytanie. Jest dużo takiej literatury po angielsku.
  • Maru
  • 24/07/2017 20:51
  • Uwaga, chwalę się! ^^ Lipcowy numer Histerii, a w nim moja "Sprawiedliwość"! :D
  • Krzysztof Konrad
  • 24/07/2017 20:38
  • Właśnie takie mnie nie interesują, gdyż nie mam kłopotów z motywacją. Jak chce to po prostu to robię. Ale byłoby miło dobrze wykonywać tę robotę.
  • mr.odysseus
  • 24/07/2017 20:37
  • Ale jeżeli ktoś lubi i potrzebuje takiego klimatu, to ksiazka spełnia swoje zadanie.
  • mr.odysseus
  • 24/07/2017 20:05
  • Krzysztof Konrad, "Będę pisarzem" Dorothei Brande jest całkiem całkiem, tylko trzeba wziac pod uwagę, że to jest poradnik czysto inspiratywny, motywujący. Nie ma tam za wiele o warsztacie.
Ostatnio widziani
Gości online:38
Najnowszy:muaser
Wspierają nas