Tłum, którego nie lubię - Javanaise
Proza » Obyczajowe » Tłum, którego nie lubię
A A A

Patryk stal samotnie na peronie numer 2 na jednej z podparyskich stacji pociągu – samotnie, nie licząc oczywiście tych wszystkich ludzi którzy tłamsili się razem z nim. Obiektywnie rzecz ujmując peron był dość przyzwoitych rozmiarów. Natomiast konstruktorzy stacji najwyraźniej nie przewidzieli że aglomeracja paryska rozrośnie się do takich rozmiarów do jakich się rozrosła, zatem owe przyzwoite rozmiary, dziś były krótko rzecz ujmując, niewystarczające, zwłaszcza w godzinach tzw. szczytu. W takiej właśnie sytuacji znalazł się Patryk – na prostej drodze do swojego położonego o 30 min jazdy pociągiem biura. Jak co dzień, a wiec również i dziś Patrykowi towarzyszył ten o to tłum obcych ludzi.

Pociąg przewidziany by o czasie – zostało jeszcze 10 minut oczekiwania.

Patryk postanowił przyjrzeć się bliżej swoim codziennym towarzyszom podroży. W końcu warto raz na jakiś czas zrobić coś nowego. Jakieś 5 metrów od niego spostrzegł Elizę – szkolną piękność z podstawówki. Wszyscy chłopcy się w niej kiedyś kochali, łącznie z Patrykiem. Jej piękne kasztanowe włosy spięte były w długi, gruby warkocz, który sięgał jej do pasa. Często nadymała drobne usteczka w charakterystyczny sposób i nikt nigdy nie wiedział co to oznaczało. Eliza szkolna piękność, która nigdy nie dowiedziała się o istnieniu Patryka ani o uczuciu jakim ją darzył w wieku lat 7. Sytuacja ta nie miała ulec zmianie również i dzisiejszego dnia na przeludnionym peronie. Patryk pozostał anonimowy dla Elizy natomiast z niemałą przyjemnością skonstatował, ze Eliza stała mu się obojętna. Gdy nadęła swoje drobne usteczka, serce nie bilo mu już jak kiedyś, tym bardziej że dziś jeśli chodziło o nadęte części ciała na pierwszy plan wysuwał się jej pokaźnie zaokrąglony brzuch, którego nie była w stanie ukryć nawet luźna sukienka. Patryk ucieszył się zatem mimowolnie że historia miłosna jego i Elizy, nigdy się nie wydarzyła.

Obok Elizy stała bezimienna zołza – mistrzyni w zajmowaniu miejsca w pociągu. Powoli zaczęła przestępować z nogi na nogę gotowa, aby w każdej chwili móc ruszyć do boju. Zawsze zajmowała pojedyncze miejsce przy oknie, przodem do kierunku jazdy w drugim wagonie. Jeśli dwie godziny później policja podałaby Patrykowi jej rysopis (szczupła, blond włosy, opanowana z dużą indiańską torba z frędzlami) i zapytała czy przypadkiem nie widział owej damy, Patryk bez problemu wskazałby miejsce na którym siedziała. Natomiast, jako że to wyobrażone poszukiwania bezimiennej zołzy przez policje nigdy nie miało miejsca, toteż Patryka nigdy nie podzieli się z nikim ta informacja.

Pociąg wciąż nie przyjeżdżał więc Patryk kontynuował swoje obserwacje: pani z warzywnika, farmaceutka z apteki w której był wczoraj, kelner z restauracji oraz sąsiad z parteru, wszyscy czekali dziś na ten sam pociąg.

Przed nosem przemknął mu nieprzyjemny zapach mieszaniny papierosów i alkoholu. Patryk odwrócił głowę – zapach zmaterializował się w postaci nastoletniego Tibo i jego kolegów. Tibo był synem jednego z jego znajomych który właściwie nie był jego znajomym, ale był na tyle uwielbiany przez matkę Patryka, że wciąż był obecny w jego życiu. Ten otóż nastolatek grzeczny, ułożony, spokojny i niezwykle kulturalny chłopiec, jak powtarzała Patrykowi mama, cuchnął wczorajszym wieczorem niczym kloszard, który mieszkał przy wejściu do metra. Patryk pożałował w duchu, że jego matki tu nie ma aby na własne oczy przekonała się ze sąsiad i jego syn nie są wcale tacy idealni, ale niestety nie było mu to dane.

5 minut do zbliżającego się pociągu,

Mimo, że Patryk nie był z natury gadatliwy, skonstatował po 5 minutach tej obserwacji jedno – tylu ludzi na peronie, że nie ma gdzie stanąć, a mimo to nie ma z kim porozmawiać. Dostrzegł kolejną znajomą twarz. François, kolega ze studiów. Zawsze pysznił się, ze zrobi wielka karierę, ostatnim razem jak się widzieli miał kupić « wypasioną brykę », cóż najwidoczniej nie kupił skoro codziennie jeździ pociągiem.

Obok kolegi bez bryki był inny studencki kolega, Pierre. Tenże z kolei był niby sympatyczny, Patryk żałował wręcz że z ich przyjaźni nic nie wyszli. Na studiach raczej się lubili mieli wspólne zainteresowania, mieli i o czym porozmawiać. Jednak Pierre rzadko odpowiadał na telefony Patryka, którego tak to denerwowało, że jak raz Pierre zadzwonił i zaproponował mu spotkanie to odmówił, dla zasady. Także w skrócie przyjaźń nie przetrwała post-studenckiego okresu. Po głębszym zastanowieniu Patryk właściwie nie żałował, przyjaciel na którego nie mógł liczyć nie był mile widziany w jego kręgu znajomych.

Patryk spojrzał na swój telefon. Do przyjazdu pociągu pozostała 1 minuta. Poza tym nie miał nieodebranych polaczeń czy wiadomości.

Pociąg podjechał. Na każde z drzwi z lewej i z prawej zaczął napierać tłum. Jako pierwsza do pociągu wskoczyła oczywiście bezimienna zołza i pokazowo zajęła swoje miejsce. Patryk znajdował się na końcu łańcucha w zajmowaniu miejsc to też znalazł się jak zawsze, niemalże rozpłaszczony przy drzwiach. Obok niego znalazła się również rozpłaszczona, przepiękna dziewczyna, która w ręku trzymała książkę, ale niestety nie była w stanie jej czytać ze względu na warunki podroży. Miała duże zielone oczy i krótkie włosy starannie ułożone, a ubrana była w elegancki kostium. Biorąc pod uwagę wygląd i zainteresowanie literatura Patryk, już miał nawiązać konwersacje gdy dostrzegł co dokładnie czytała czy tez miała zamiar czytać owa piękność. Złotymi literami na książce wygrawerowane było « Porywy serca ». Nie podlegało negocjacji aby Patryk dobrowolnie nawiązał znajomość choćby z samą Afrodytą która bez zażenowania dzierży w dłoni tego typu literaturę. Zatem z nosem przyklejonym do szyby,  myśli Patryka udały się w kierunku jego oddalonego o 30 minut jazdy biura i pogrążyły się w przygotowywaniu planu dnia.

 

Postscriptum

Laura była krytykiem literackim jednego ze znanych paryskich wydawnictw. Uwielbiała swoja prace, poprawka, kiedyś uwielbiała swoja prace. Od niedawna wydawnictwo postanowiło rozszerzyć zakres działalności, a co za tym szło kluczem przestało być czy literatura jest ambitna, a pisarz dobry, kluczem stał się potencjał sprzedaży. Czy te dwie rzeczy naprawdę nie mogły iść w parze?! Nie dość, ze Laura musiała czytać te okropne romansidła, nawiasem mówiąc oszukiwała, że czyta – tylko je kartkowała, to jeszcze ludzie przyglądali jej się dziwienie gdy trzymała owe dzieła w dłoni tak jak teraz ten rozpłaszczony na drzwiach mężczyzna. Porywy serca, kto wymyśli ten tytuł.

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Javanaise · dnia 06.07.2017 16:29 · Czytań: 239 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 3
Inne artykuły tego autora:
Komentarze
JOLA S. dnia 06.07.2017 20:04
To nie jest dobry tekst mimo, że obraz naszkicowany jest dość spójnie, jako jeden z wielu w swoim gatunku - przyzwoity. Są zgrzyty w warstwie stylistycznej, jakby to w pośpiechu, gorączkowo (ale może to temat uzasadnia;)) i bez korekty pisane, ale obraz naszkicowany dość spójnie, jako jeden z wielu w swoim gatunku - przyzwoity. Tylko nad tym stylem popracowałabym, bo czasami to wręcz nieporadne. Doszlifowałabym.
Pozdrawiam ciepło :)

JOLA S.
Milena1 dnia 07.07.2017 08:33
Tekst, nawet fajnie się czytało. Takie lużne przemyślenia w drodze do pracy. Historie jakich wiele.
Kuleje trochę interpunkcja i gdzieniegdzie brak polskich znaków.
Pozdr :)
Javanaise dnia 21.07.2017 15:08
Jola, Milena, dziekuje za komentarze.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
skroplami
23/11/2017 00:31
Nie widzę nic złego, niestety ;(. Styl dopasowany bardzo… »
Nalka31
23/11/2017 00:29
Dodatku miło, że zajrzałeś i spodobała się moja piosenka.… »
stawitzky
23/11/2017 00:05
W końcu dotarłem. No, rozczuliłeś mnie. Nie wiem czy to… »
Miladora
22/11/2017 23:44
Pasja i klimat - dobre połączenie, Hope. :) Mimo że… »
stawitzky
22/11/2017 23:41
Co ja czytam? Co autor miał na myśli? »
Miladora
22/11/2017 23:23
Nie ma mowy - muszą się jeszcze trochę pochichrać! :) »
maak
22/11/2017 23:02
Hej. Może otroczki się troszke pochichrajom... a może nie :) »
Zola111
22/11/2017 22:57
Piknie, Maaku, piknie! Nada się na wirtajki, że hej! »
maak
22/11/2017 22:53
Dziękuję w imieniu chłopaczków :) »
Miladora
22/11/2017 22:45
Tekst po korekcie. Rekomenduję do wirtajek. :) Trudno nie… »
hopeless
22/11/2017 22:31
Miladora - Poprawiłem, ale zdecydowanie łatwiej poprawić… »
Lilah
22/11/2017 22:19
Dziękuję, Milu. Miło mi, pociengiel. W imieniu… »
Lilah
22/11/2017 22:15
Bardzo dziękuję, kamyczku. :) Cieszy Twoja opinia,… »
introwerka
22/11/2017 21:38
Apisie, masz rację, zabrakło mi tu dookreślenia. -… »
Zola111
22/11/2017 21:24
Abisiu, poprawiaj, "nie denerwuj mnie, i już".… »
ShoutBox
  • Miladora
  • 23/11/2017 02:22
  • Do łóżeczka? Razem?! Mrówka z buldogiem?! :))))
  • Miladora
  • 23/11/2017 02:20
  • A nie oblezą mnie mrówki? :)
  • JOLA S.
  • 23/11/2017 02:14
  • Milu, może tak pójdziemy do łóżeczka, popatrz na zegar:)
  • Silvus
  • 22/11/2017 22:27
  • "Baby, be a giant / Let the world be small". Robbie Williams dobrze mówi.
  • Niczyja
  • 22/11/2017 21:45
  • Każdemu czasem zdarza się ten pierwszy raz;) Czytałam i polecam zatem:)
  • mike17
  • 22/11/2017 21:20
  • Kto by pomyślał, że napiszę kiedyś bajkę. A więc zapraszam Was do czytania, komentowania i wyrażania swoich opinii : [link] Przyczłapek czeka :)
  • Alen Dagam
  • 22/11/2017 21:15
  • 21 utworów jest już w kategorii Wirtajki.pl! Wyrażajcie Wasze opinie - i zapytajcie własne lub znajome dzieci, co o nich sądzą! Wybieramy wspólnie najlepsze!
  • maak
  • 22/11/2017 20:44
  • Zapisałem jako txt i wkleiłem do edytora PP. Wygląda OK :)
  • maak
  • 22/11/2017 20:31
  • Opiera się skubany i generuje krzaczki. Może to przez to, że plik został zapisany jako docx.
Ostatnio widziani
Gości online:20
Najnowszy:faulcon4098
Wspierają nas