Przekładne noce Roselle cz.2 - Krzysztof Konrad
Proza » Historie z dreszczykiem » Przekładne noce Roselle cz.2
A A A
Od autora: Druga partia krótkiego opowiadanka. Nie będzie to nic wielkiego, więc zachęcam do zapoznania się z poprzednią częścią. Myślę, że w czterech, może pięciu rozdziałach, zmieszczę całą historię. To taki odpoczynek od mojej niekończącej się "Anatomii prawdy" i zarazem sprawdzian z postępu nauki pisania :)

                                                                               II

 

     Choć ciężko byłoby w to uwierzyć średnio znającej mnie osobie, to gdybym miała określić jakiś rodzaj skali życiowego spełnienia, od bycia najszybszym plemnikiem, po dzień, w którym piszę to wyznanie – wynik byłby całkiem przeciętny. Wszystko wyrównałoby się przez okres obniżonej samooceny z czasów młodości. Gilgotanie płatków róż pod stopami poczułam dopiero w chwili przecięcia się dróg mojej i Roberta na spotkaniu autorskim. Do końca liceum kułam wszystkie możliwe przedmioty ścisłe, gdy każda z koleżanek zaliczała imprezy albo zaliczali je przystojni faceci. Teraz powinnam wtrącić dygresję, że dziś jestem bogatą damą z drogim pierścionkiem na palcu, natomiast na dłonie hedonistek zlatują jedynie resztki buraczków z talerzy pucowanych na zmywaku. W tej bajce im powodzi się równie dobrze, a niektórym lepiej, jak mojej przyjaciółce, Wendy – była wszędzie i byli w niej wszyscy, wszystko zaliczała, a wszyscy zaliczali ją. Dzięki zaliczaniu wszystkiego i byciu wszędzie, ma wszystko i jest wszędzie.

 

     Sterczę. Osiem godzin dziennie, po dziesiątkach ksiąg, które zatopiłam milionami kropel łez, jako lepiej opłacana kasjerka. Stoję, a od czterech lat mam Dave’a – technika, którego zatrudniłam tuż po otwarciu apteki w Nowym Orleanie. Mamy na stanie jeden drewniany stołek, który postawiłam w rogu, między półką z lekami homeopatycznymi i środkami antykoncepcyjnymi. Byłam wtedy cholernie ambitna i nie bolał mnie kręgosłup, więc pozwoliłam siadać jedynie wtedy, gdy ktoś z nas skręci sobie kostkę albo zacznie umierać. Prócz gorliwości była duma, która nie pozwala ulec przez rozporządzenie wydane trzy lata wcześniej. Przez pierwszy rok rozmawialiśmy dokładnie siedemnaście razy. Robert wpadł na pomysł, żeby to liczyć, gdy zalewał się łzami od opowieści o chorobliwie nieśmiałym techniku, wykorzystując później jego profil psychologiczny do jednego z opowiadań. Po 365 dniach podzielonych przez siedemnaście dialogów, relacje z podwładnym rodziły coraz większy owoc, aż nastała dla nas nieskończona jesień. Sterczę, a obok mnie nie ma Dave’a. Nie zadzwonił, nikt go nie widział i nikt o nim nie słyszał. Biedak nie miał rodziny, więc sama zgłosiłam zaginięcie. Stoję, a obok siebie mam nieśmiałego przyjaciela. Wyobrażam sobie słowa, gesty i wszystko, czym się wyróżniał, a później przepraszam za hipokryzję podczas spoczynku na zakazanym taborecie. Boję się, że zniknie, gdy usunę stołek. Robert wypowiedział jego imię w conocnym monologu. Otworzyłam laptop męża i czytałam opowiadanie o bohaterze, którego wzorował na moim zaginionym przyjacielu. Ostatnim razem miało ledwie kilkanaście stron, a po otwarciu pliku dostałam po oczach dwustoma stronami gotowego tekstu. Było jasne, że mój artysta robi z tego powieść. Mimo długiej nieobecności przy projekcie, doskonale pamiętałam wszystko, co wtedy stworzył Rob. Uwielbiałam czytać każdą literę, która wychodziła spod jego ręki – gdyby nie ten umysł, nigdy byśmy się nie poznali.

 

Howard Sunless, świeżo upieczony farmaceuta z Birmingham i zarazem fobik społeczny, truje ludzi, którzy nie zasługują na egzystencję. Ofiar nie wybiera losowo on je selekcjonuje, dokładnie wertując każdy aspekt życia, by wymierzyć sprawiedliwość w sposób, który nie wymaga bezpośredniej korelacji.

 

     Do dwudziestej kartki bohater powieści opowiada o sobie, a po czterdziestej Rob przedstawia w niej cały rytuał Howarda, od pierwszej do ostatniej wizyty, w życiu niejakiego Georga Snoopera – mieszkańca Texasu. Wciągnęłam się na tyle, by poczuć Dave’a i rozpromienić się w jesieni, którą zafundowało mi jego zaginięcie. W stronach od sześćdziesiątej do osiemdziesiątej Sunless zabija Ivana Ibrinica – Czecha amerykańskiego pochodzenia. Gdyby dwa dni później nie zepsuła się moja mazda, dalej wierzyłabym, że ten pojebaniec wzorował bohaterów na zmarłych osobach. Robert jest wielkoludem, a ja karłem, zatem nie ma szans na jazdę jeepem takiego chłopa bez porządnej regulacji fotela. Przeciągając za wajchę przy siedzeniu, zraniłam knykieć o chropowatą powierzchnię. Smagałam ją kilkukrotnie, by upewnić się, że na pewno nie jest to część wyposażenia auta. Gdyby nie niski stan benzyny, też niczego bym nie odkryła, ale korzystając z okazji zajrzałam pod spód. Wyjęłam mały, pikowany kuferek, jakim posługują się makijażystki, z zapięciami na drobną, lecz solidną kłódkę. W tym związku nigdy nie było tajemnic. Rozwaliłam zabezpieczenie kluczem do kół, który pożyczyłam od kierowcy ciężarówki tankującego z sąsiedniego dystrybutora. Otworzyłam kufer i dwie sekundy później mózg pani Roselle Adelle Teodorowicz zbuforował obraz strzykawek, skórzanej pary rękawiczek i Haloperydolu – silnego leku przeciwpsychopatycznego, którym posługiwał się bohater powieści zatytułowanej Jezioro, autorstwa Roberta Teodorowicza – mojego męża.

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Krzysztof Konrad · dnia 07.07.2017 09:17 · Czytań: 125 · Średnia ocena: 4 · Komentarzy: 2
Komentarze
JOLA S. dnia 23.07.2017 16:52 Ocena: Bardzo dobre
Opowiadanko? To nic innego tylko kawał ciekawej, rzetelnej prozy. Podoba mi się :) :)

Pozdrawiam

JOLA S.
Krzysztof Konrad dnia 23.07.2017 17:28
Cieszę się, że tak sądzisz :) Dziękuję.
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Florian Konrad
25/07/2017 04:26
szalony tekst :) »
zbycho
24/07/2017 21:38
piękny tekst »
skroplami
24/07/2017 20:50
AJW chociaż wiem że ma być ajw :). Witaj wśród prozy. Masz… »
skroplami
24/07/2017 20:12
Przypadkiem. Nie pamiętam kiedy i gdzie czytałem tak dobry… »
skroplami
24/07/2017 20:01
Bajkowo marzenna miłość :). Dobrze, jest i niech taka… »
Toya
24/07/2017 16:45
Świetny, Alku, ale zgodzę się z puszczykiem. Za dużo tego.… »
Toya
24/07/2017 16:39
Nie porwał. Całość dość chaotyczna i przegadana. Męcząca… »
skroplami
24/07/2017 16:37
Takie spokojne a takie zaskakujące zakończenie :). No… »
skroplami
24/07/2017 15:46
Co do joty zgadzam się z JOLA S. :). S-f, thiller, horror… »
Autor
24/07/2017 15:39
Dziękuję Wiktorio. Miłego dnia :) »
wiktoria
24/07/2017 15:33
Autorze, bardzo dobrze doczytałeś, chodzi o agresję słowną,… »
Autor
24/07/2017 13:11
I to jest to, niby miniatura, a dużo akcji, wiele się… »
Autor
24/07/2017 12:57
No tak, najpierw należy wyjąć belkę ze swojego oka. W… »
Toya
24/07/2017 12:56
Robaczki, jak to robaczki. Są wszędzie. Haaa... :p »
wiktoria
24/07/2017 10:31
Autorze, nie widzisz jej, bo jej tu nie ma. Za to jest to,… »
ShoutBox
  • mr.odysseus
  • 24/07/2017 22:09
  • Tru. Ale niektórych słucha się pierońsko dobrze :)
  • Krzysztof Konrad
  • 24/07/2017 21:41
  • Mam taką teorię, że pisarze to kretacze i krasomowcy. Gadają dużo o niczym, ale sami nie wiedzą co i jak :
  • mr.odysseus
  • 24/07/2017 20:57
  • Rozumiem, nie znam niestety dobrych podręczników warsztatowych, chociaż Pinkera już mam kupionego i czeka na czytanie. Jest dużo takiej literatury po angielsku.
  • Maru
  • 24/07/2017 20:51
  • Uwaga, chwalę się! ^^ Lipcowy numer Histerii, a w nim moja "Sprawiedliwość"! :D
  • Krzysztof Konrad
  • 24/07/2017 20:38
  • Właśnie takie mnie nie interesują, gdyż nie mam kłopotów z motywacją. Jak chce to po prostu to robię. Ale byłoby miło dobrze wykonywać tę robotę.
  • mr.odysseus
  • 24/07/2017 20:37
  • Ale jeżeli ktoś lubi i potrzebuje takiego klimatu, to ksiazka spełnia swoje zadanie.
  • mr.odysseus
  • 24/07/2017 20:05
  • Krzysztof Konrad, "Będę pisarzem" Dorothei Brande jest całkiem całkiem, tylko trzeba wziac pod uwagę, że to jest poradnik czysto inspiratywny, motywujący. Nie ma tam za wiele o warsztacie.
Ostatnio widziani
Gości online:40
Najnowszy:muaser
Wspierają nas