Ze zwichniętym skrzydłem - cz. 6. Słowa - JOLA S.
Proza » Długie Opowiadania » Ze zwichniętym skrzydłem - cz. 6. Słowa
A A A

Czasem w dziennym świetle można zobaczyć w pęknięciach nieba resztki prawdziwych twarzy.*

 

****

Wydaje mi się, że nie spałam od wieków, jestem nienaturalnie podniecona i niespokojna. Kręcę się od rana po domu i myślę o nieuniknionej rozmowie z Markiem. Im więcej się zastanawiam tym moje rozczarowanie zmienia się w złość. Szukałam w starych listach, ale to lakoniczna, zwykła korespondencja, najmniejszego śladu czy wskazówki. Nie szkodzi, chociaż to wszystko nie jest zabawne, męczy. Czuję strach, że dowiem się od Marka czegoś, co nie będzie mi się podobało. Nie ma innego sposobu. Łyczek kawy i zaraz wychodzę. Czas nagli, jeszcze telefon do Victora. Gdzie moja komórka? Siedząc w taksówce, rozpaczliwie przeszukuję przepastną torbę.


– Tu Karoline, lecę do Marka, do Florencji, zdecydowałam – mówię, przygotowując się na lodowaty ton.

– O rany, dobrze to przemyślałaś?

– Robię, to, co muszę

Słyszę wyraźne westchnienie. Pewnie, tam siedzi i kipi ze złości. Ciśnienie mi wzrasta, ale zaciskam usta jakby toffi skleiło mi zęby. Jeszcze chwilę próbuje mnie przekonać, że to był tylko głupi żart, ale tego nie kupuję.

****


Dobrze jest siedzieć w samolocie. Rozciągam się w fotelu, parę głębokich wdechów i druga kawa poprawiają mi humor. Drobinki kurzu tańczące w snopach światła wpadającego przez okienka gwałtownie zwalniają. Za trzy godziny będę we Florencji. Jest coś bezwstydnego w moim zachwycie tym miastem. Nic dziwnego, kolebka włoskiej kultury i sztuki, która niezmiennie, od wieków fascynuje  architekturą średniowiecznej zabudowy zatopionej w urzekającym krajobrazie, kusi ładem i spokojem. Właśnie tu mieli swoje domy i tworzyli Leonardo da Vinci i Michał Anioł.


****
 
Autobus staje. Puszczam się marszobiegiem w wąską uliczkę. Chmury stłoczyły się, odsłaniając niebo. Mam nieodparte wrażenie, że nade mną unosi się korzenny zapach chianti. To poprawia samopoczucie. Wreszcie, zza wzniesienia wyłania się  zabudowa w kolorze palonej cegły. To tak mieszka Mark? Dom jest dokładnie taki jak mi opowiadał. Gąszcz drzew oliwnych i cyprysów, a w nim skromny, zabytkowy budynek o małych oknach. Drzwi są uchylone. Pukam kołatką. Znajomy głos poleca mi wejść.
Pokój na poddaszu jest skąpo umeblowany przez co wydaje się większy, sufit opada ku oknu. Stół, krzesła, kanapa, żadnych zbędnych gadżetów. Jedynym wyróżniającym elementem jest pianino. Porzucone, otwarte nuty są gotowe krzyczeć w śmiertelnej męce. Mark zrywa się z krzesła, cybuch fajki wypada mu z ust. Pozwalam się pocałować. Robi to gorliwie, ale bez entuzjazmu. Zdumiewające - jego twarz jest taka blada, zmęczona. Przeczesuje palcami pasma rudych włosów. 

- Mark, przepraszam, że nie zatelefonowałam.


- Wspaniała sprawa, fajnie mieć cię tutaj, ale powinnaś mnie uprzedzić.


Posyła mi kwaśny uśmiech. Poprawia niedbałym ruchem okulary, przygląda mi się, jakby coś wyczuwał. W głowie mi pulsuje; w brzuchu przelewa się. Postanawiam nie panikować.

– Mark, powinnam znać prawdę. Kto jest moim ojcem? Nie będziemy tu sterczeć cały dzień. – Wyrzucam z siebie jednym tchem.

– I słusznie. Tu nie ma, co wyjaśniać!

Staje się drażliwy. Moja oskarżycielska mina chyba rozwiewa wszystkie jego wątpliwości, ale milczy uparcie. Nerwowo przemierzam pokój, ale uzbrajam się w cierpliwość, muszę stawić czoła temu, co mi ewentualnie powie. Unosi brwi w szczególny dla siebie sposób.


– Karoline, bądź rozsądna! Co masz w papierach?

– Mark, po co się zgrywasz?

– Moje słowa nic nie zmienią, chyba zabrnęłaś w ślepy zaułek. To twoje nazwisko po ojcu i tak zostanie. Jesteś bogata - to mówi ci stary Żyd, bo kto może się pochwalić, że  ma dwóch ojców.


– Mark, żarty sobie stroisz? Mów jasno!

– Jest, jak być musi. Wypłacz się, to pomaga.

– Od łez wolę czekoladę - mamroczę przygaszona.

Zaprasza gestem na kanapę. Posłusznie siadam sztywno na jej brzegu. Sadowi się obok i nareszcie wykazuje zainteresowanie, zaczyna mówić, nie patrząc mi w oczy. Połykam haczyk, zawsze się na to łapię, gdy zaczyna mówić o swoim życiu.

 
– Każde trudne dzieciństwo jest jak niewidzialny wróg: nigdy nie wiadomo, kiedy uderzy - to motto pasuje do mnie jak ulał. Moje młode życie było małe, zawsze wiedziałem, że istnieje coś większego.


Jego oczy w miarę opowiadania robią się coraz bardziej szkliste. Ma przykre wspomnienia. W pewnej chwili zamyśla się, wygląda jakby koncentrował się na tym, co chce mi powiedzieć.


- A Paryż? Przecież go kochałeś?


- To nie tak! To, co ci powiem ma znaczenie. Mój Paryż to kawał prawdy o twardym show - biznesie. Do Paryża przyjechałem dla kariery, chciałem pracować w mojej branży. Ściągnął mnie przyjaciel ojca, szef firmy producenckiej, łowca głów. Był jak oni wszyscy spragniony świeżej krwi. Wielki Paryż - tu wszystko jest możliwe - myślałem naiwnie. Szybko się przekonałem, że tylko marzenia można mieć za darmo. Cóż, nie miałem ojcowskiego talentu do interesów, więc mieszkałem w studiu pozbawionym bieżącej wody. Nagrałem kilka płyt, których długo nikt nie słuchał. Nieustanna huśtawka nadziei i porażek, ale zwyczajnie robisz to, co musisz, bo muzyka to twoje powołanie. Miałem nadzieję, że kiedyś  wypłynę. Nadzieja jest torturą, gdyż przedłuża cierpienie. - To słowa Nietzchego, które czasem cytuję, ale nie zgadzam się z nimi. Przedłuża cierpienie, ale  była jedynym powodem, dla którego wstawałem z łóżka. Jak ci wiadomo, w końcu wszedłem do biznesu muzycznego, ale nie czułem potrzeby należeć do grup interesu, może miałem w sobie za mało agresji. Dopadła mnie neuroza. Zło się bierze z braku miłości i samotności. Kompensowałem lęki konsumpcją wszystkiego - od narkotyków do mężczyzn. Patrzysz na mnie? Nie, nie jestem gejem, a gdyby jednak, to, co? Czy homoseksualizm w świecie stanowi jeszcze jakąś różnicę? Co on w ogóle znaczy? Dla większości może wydawać się niezrozumiały.


– Mark, skłamałabym, że nie zauważam odmienności gejów, że bycie bądź nie gejem nie stanowi dla mnie różnicy - odzywam się niepytana.

Moja wiedza o Marku okazuje się zdumiewająco płytka, to kilka szkiełek z kalejdoskopu jego życia. A jego melancholijne  zwierzenia, nie mam nawet czasu, aby je przemyśleć.

– Karoline, życie twoich rodziców poznawałem latami. Byliśmy blisko. Miałem wgląd w skrywane przez nich sekrety, zdrady i upokorzenia. Elity kulturalna Paryża? Widok piękny i pozornie bez zastrzeżeń, niezwykła para, napędzająca się wzajemnie w twórczych poszukiwaniach. Paul, postać niemal mesjańska, gdy brakowało powodzenia nikogo nie oszczędzał, uciekał do Włoch, do swojej kryjówki. Kiedy wracał do Paryża nie czuł potrzeby przepraszania.Twoja matka była najbardziej autentyczną, piękną i delikatną osobą, wierzącą w doskonały moralnie świat. Czasem nie miała czasu o ciebie zadbać, a Paul jej niczego nie ułatwiał. Chyba nie zaprzeczysz?

–  I tak i nie. Moja matka była jak torebka herbaty, ujawniała swoją moc, dopiero, gdy było gorąco. Mężczyźni nigdy nie czuli się jej potrzebni. O ojcu mam  dobre i złe wspomnienia.

Mark nie przestaje mówić.

– Celowo przewijam czas do momentu, aż my oboje wchodzimy na scenę. Strasznie trudno to wyjaśnić, ale twoje narodziny zmieniły bieg mojego życia. Nawet bezdzietny stary kawaler musi mieć cel, bo inaczej równie dobrze można być trupem. W następstwie wydarzeń, o których nie wspomnę moja kariera  poszła w drobny mak. Może to głupio brzmi, ale dopiero ty mi pokazałaś mi na nowo, że magia istnieje. Zwyczajnie cię pokochałem. Kto mógł przypuszczać, że wyjdzie z tego taki bajzel. Źle to ująłem, przepraszam, że tak plotę.


– Zupełnie nie rozumiesz, o co mi chodzi. Spałeś z nią?

Moja ręka zaciska się odruchowo w pięść.

– Jeżeli mam powiedzieć prawdę, nie miałem nic przeciwko temu. Facet nie ma zwyczaju rozmawiać o takich sprawach. Czy musimy prowadzić tą idiotyczną rozmowę?

 Wydaję nieprzyjazny pomruk, zaczyna mnie ponosić.

– Nie denerwuj się, rozumiem - dodaje. - Przy Ann poczułem smak odrzucenia. Owszem, byłem w niej zakochany, bolało, ale cóż i tak bywa. Skoro już pytasz za czyją sprawą, to znaczy czyje plemniki połączyły się z jajeczkiem twojej matki to ci odpowiem: nie potrzebna jest tu żadna filozofia, najważniejsze, że z tego wyszedł cud z blond czupryną.

Wyciąga rękę by mnie pogłaskać. Odsuwam się.


– Co jeszcze chcesz wiedzieć, że twój Mark jest morfinistą. Jesteś zaskoczona? Nie potrafiłem pozbyć się tego cholernego lęku. Morfina pomaga, a potem powoli zabija. Jestem w kiepskiej formie. Twój ojciec przyłapał mnie na braniu. Ale nie mówmy o tym więcej. Może chcesz zobaczyć ule? To moja oaza. Pszczoły, te sympatyczne owady zapylają większość upraw na Ziemi. Bez nich nie damy rady. Rocznie, według szacunków naukowców tracimy prawie pięć tysięcy gatunków zwierząt. Jeśli świat ginie to przez nas ludzi. To inny problem. I co ja mam zrobić z takim kimś, jak ty?

– Mark, ta rozmowa ma coś z obłędu. Pogrywasz ze mną, nie jestem głupia.

– Proszę, nie krzycz. Może kawy? Zapewne zgłodniałaś. Oprócz kawy, mam tylko ser i lody pistacjowe. A może lepiej gdzieś pójdziemy?


– Wszystko jedno, konam z głodu.

Zaczynam mieć dosyć  rozmowy. Oczy robią mi się wilgotne. Mrugam powiekami, czuję pod nimi piach. Pęcherz zmusza mnie do posłuszeństwa. Rozglądam się za łazienką. Mylę drzwi. Na najdłużej ścianie biblioteki, między regałami wiszą obrazy.  Dwie Dziewczyny z perłą? Podchodzę bliżej, z jednego patrzą na mnie oczy mojej matki. Poznaję rękę ojca. Świadomy proces myślenia zastępuje seria obrazów, jakbym oglądała telewizję przy wyłączonym dźwięku. Jestem oszołomiona, muszę ochłonąć. Otwieram okno.

W ułamku sekundy wszystko się zmienia, tak jak to niebo nad Florencją. Spoważniało, ale nie przestało być tajemnicze; obłoki  nadal czarują, chociaż już w zupełnie inny sposób.

 

 


****

*) "Monolog, myśli postrzępione"- wiersz

 

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
JOLA S. · dnia 07.07.2017 09:44 · Czytań: 610 · Średnia ocena: 4,5 · Komentarzy: 12
Komentarze
Dobra Cobra dnia 07.07.2017 11:35 Ocena: Bardzo dobre
To potworne, ze rocznie (jesli to prawda) ginie 5 tysi gatunków zwierząt. Znaczy, ze koniec świata blisko.

JOLU S,

Jest akcja, co jest zawsze piękne w literaturze oraz w kinie. Się czyta z zainteresowaniem. Szczere rozmowy, działanie - to wszystko czytelnicy uwielbiają.

Dobreeeee.


W oczekiwaniu cdn.

DoCo
JOLA S. dnia 07.07.2017 13:01
To nie tylko miłe słowa.;)

DoCo,

Dzięki za pochlebną opinię, a ze zwierzętami to smutna prawda.

Pozdrawiam ciepło :)

JOLA S.
kamyczek dnia 20.07.2017 16:07
Witaj, Jolu, przeczytałam już wcześniej, ale dopiero teraz zostawiam widoczny ślad pod tekstem. Co mogę powiedzieć o treści? - zajmująca, jak do tej pory. Podoba się. Od strony technicznej: kilka zbędnych przecinków, niepotrzebna spacja po znaku zapytania
Cytat:
Ko­mór­ka ?

Cytat:
Ru­sza­my z pi­skiem.
- napisałabym: Ruszamy z piskiem opon. Ale to tylko kosmetyka, a opowiadanie, jak najbardziej - fajnie się czytało.

pozdrowienia.
JOLA S. dnia 20.07.2017 16:23
Kamyczku, to prawdziwa przyjemność gościć Ciebie w moich skromnych progach. Pomagają mi Twoje komentarze, nawet nie wiesz jak bardzo. :) Chyba skończę to moje pisanie, przynajmniej na PP. Muszę to jeszcze przespać.
Pozdrawiam Cię gorąco , chyba zatopię się w Twoich wierszach :) :)
JOLA S.
kamyczek dnia 20.07.2017 22:00
JOLA S. napisała:
Chyba skończę to moje pisanie, przynajmniej na PP.
- nawet tak nie myśl, Jolu. Buziaki.
JOLA S. dnia 20.07.2017 22:14
Dzięki, Kamyczku :) :)
skroplami dnia 23.09.2017 10:25 Ocena: Świetne!
Autorko :(.
Dobrze że nie skończyłaś. I nie kończ. Z PP :).
Patrząc na daty piszesz zawrotnym tempem i dobrze, bardzo dobrze. Powtórzę to co się powtarza i zauważa, mnóstwo poezji w Twojej prozie. Jest skrzydlata, lekka, unosi się i przyciąga wzrok. A wzrokowe końcówki działają na serce, a przynajmniej biorą udział ;).
Dlaczego się cieszę ze nie skończyłaś? Nie czytam od lat, tak wyszło. Zacząłem od dwóch ponownie, właśnie PP. I są tu "dobrodziejstwa" :), normalnie do smakowania i zjedzenia. Tylko to mlaskanie jak u Kuby bohaterki, ech ;(. Ale nie słychać ;).
Kolejna szósta część drżąca, pełna życia i niezwykłości życia, codziennej a takiej baśniowej przy czytaniu. I te niuanse dla wielu nieznane "zwichniętym skrzydłem " rozdawane, o malarstwie, jazz muzyce, kobiecych nastrojach :). Wymieszane i kolorem słów malowane.
Tak, ponownie się zapomniałem :(. Po całości komentarz, przepraszam.
JOLA S. dnia 23.09.2017 10:55
Skroplami,
już się rumienię. :) Jak poczytasz dalsze kawałki / komentarze/ to się dowiesz, tak o mało, nie zrezygnowałam. Teraz jest za późno bowiem popadłam w uzależnienie ;)
To ciężki przypadek tylko do obdukcji i dla naszej Al- szamanki.
I nic na to nie poradzę, pomysły na następne odcinki "rodzą się na kamieniu" :)
Nie mogę przestać.

No i kto jest gorszą gadułą, no kto ? ;)

Serdeczności

J.
Miladora dnia 26.10.2017 18:31
Cytat:
cz. 6. Słowa.

Zauważyłaś, że raz dajesz kropkę w tytule, a raz nie? ;)

Skończyłam książkę (w której, nawiasem mówiąc, było całe mnóstwo błędów) i pomyślałam, że przynajmniej pościnam je u Ciebie, skoro nie mogę ich wytknąć autorowi i wydawcy. ;)

Cytat:
praw­dzi­wych twa­rzy.*

Cytat:
Im wię­cej się za­sta­na­wiam(,) tym (bardziej) moje roz­cza­ro­wa­nie zmie­nia się w złość.

Cytat:
– Robię(,) to, co muszę

Bez (,).
Cytat:
Pew­nie, tam sie­dzi

Bez przecinka.

Cytat:
ale za­ci­skam usta(,) jakby toffi skle­iło mi zęby.

Cytat:
Roz­cią­gam się w fo­te­lu(; ) parę głę­bo­kich wde­chów i druga kawa

Średnik.

Cytat:
Jest coś bez­wstyd­ne­go w moim za­chwy­cie tym mia­stem. Nic dziw­ne­go, ko­leb­ka

Cytat:
która nie­zmien­nie, od wie­ków(,) fa­scy­nu­je ar­chi­tek­tu­rą śre­dnio­wiecz­nej za­bu­do­wy za­to­pio­nej w urze­ka­ją­cym kra­jo­bra­zie, nie jed­ne­go sku­si­ła ładem i spo­ko­jem.

- niejednego -

Cytat:
Wresz­cie, zza wznie­sie­nia(,) wy­ła­nia się

Albo dwa przecinki, albo żaden.

Cytat:
Dom jest do­kład­nie taki(,) jak mi opo­wia­dał.

Cytat:
jest skąpo ume­blo­wa­ny(,) przez co wy­da­je się więk­szy,

Cytat:
są go­to­we krzy­czeć w śmier­tel­nej męce.

Użyj mniej "ostatecznego" określenia. ;)

Cytat:
Po­sy­ła mi kwa­śny uśmiech. Po­pra­wia nie­dba­łym ru­chem oku­la­ry, przy­glą­da mi się, jakby

Zbędne.

Cytat:
W gło­wie mi pul­su­je(; )w brzu­chu prze­le­wa się.

Tu akurat przecinek.

Cytat:
Nie bę­dzie­my tu ster­czeć cały dzień(.) – (w)y­rzu­cam z sie­bie jed­nym tchem.

Bez kropki. Rym.

Cytat:
Tu nie ma, co wy­ja­śniać

Bez przecinka.

Cytat:
ale mil­czy upar­cie. Ner­wo­wo prze­mie­rzam pokój, ale uzbra­jam się w cier­pli­wość, muszę sta­wić czoła temu, co mi ewen­tu­al­nie powie.

Bez drugiego ale, bez mi.

Cytat:
Je­steś bo­ga­ta (-) to mówi

Sprawdź dywizy w tekście i zamień.

Cytat:
– Moje słowa nic nie zmie­nią,

- niczego -

Cytat:
po­chwa­lić, że( )ma dwóch ojców.

Sprawdź podwójne spacje.

Cytat:
za­czy­na mówić, nie pa­trząc mi w oczy. Po­ły­kam ha­czyk, za­wsze się na to łapię, gdy za­czy­na mówić o swoim życiu.

Cytat:
Moje młode życie było małe, za­wsze wie­dzia­łem, że ist­nie­je coś więk­sze­go.

- ciasne - coś szerszego -

Cytat:
wy­glą­da(,) jakby kon­cen­tro­wał się na tym,

Cytat:
To, co ci po­wiem(,) ma zna­cze­nie.

Cytat:
praw­dy o sro­gim show - biz­ne­sie.

- o twardym show biznesie -

Cytat:
chcia­łem pra­co­wać w mojej bran­ży.

Bez. Prawdy/branży - rym.

Cytat:
my­śla­łem na­iw­nie. Szyb­ko się prze­ko­na­łem, że tylko ma­rze­nia można mieć za darmo. Cóż, nie mia­łem oj­cow­skie­go ta­len­tu do in­te­re­sów, więc miesz­ka­łem w stu­diu po­zba­wio­nym bie­żą­cej wody. Na­gry­wa­łem płyty, któ­rych długo nikt nie słu­chał, tro­chę kom­po­no­wa­łem i pi­sa­łem.

Cytat:
Prze­dłu­ża cier­pie­nie, ale za­ra­zem była je­dy­nym po­wo­dem, dla któ­re­go wsta­wa­łem z łóżka.

- przedłużała -

Cytat:
do biz­ne­su mu­zycz­ne­go, ale nie czu­łem po­trze­by na­le­żeć do grup in­te­re­su,

- nie czułem potrzeby należenia do grup, które robiły na tym interes.

Cytat:
Zło się bie­rze z braku mi­ło­ści i sa­mot­no­ści.

- z samotności i braku miłości -

Cytat:
Nie, nie je­stem gejem, a gdyby jed­nak, to, co?

- ale gdyby jednak, to co? -

Cytat:
Co on w ogóle zna­czy? (Chociaż) dla więk­szo­ści może wy­da­wać się nie­zro­zu­mia­ły.

Cytat:
że bycie bądź nie gejem nie sta­no­wi dla mnie róż­ni­cy - od­zy­wam

- że bycie nim, bądź też nie, nie stanowi dla mnie -

Cytat:
Kiedy wra­cał do Pa­ry­ża(,) nie czuł po­trze­by

Cytat:
prze­pra­sza­nia.()Twoja

Cytat:
Cza­sem nie miała czasu

Cytat:
– I tak(,) i nie. Moja matka była jak to­reb­ka her­ba­ty, ujaw­nia­ła swoją moc (do­pie­ro wtedy), gdy było go­rą­co.

Cytat:
– Ce­lo­wo prze­wi­jam czas do mo­men­tu, my oboje wcho­dzi­my

- gdy -

Cytat:
bo ina­czej rów­nie do­brze można być tru­pem.

- może -

Cytat:
W na­stęp­stwie wy­da­rzeń, o któ­rych nie wspo­mnę(,) moja ka­rie­ra po­szła

Cytat:
ale do­pie­ro ty mi po­ka­za­łaś mi na nowo,

Cytat:
– Zu­peł­nie nie ro­zu­miesz, o co mi cho­dzi. Spa­łeś z nią? – Moja ręka za­ci­ska się od­ru­cho­wo w pięść.

Połączyłam zdania.

Cytat:
Czy mu­si­my pro­wa­dzić idio­tycz­ną roz­mo­wę?

- tę -

Cytat:
ale cóż i tak bywa.

- ale cóż, bywa i tak. -

Cytat:
Skoro już py­tasz(,) za czyją spra­wą, to zna­czy czyje plem­ni­ki po­łą­czy­ły się z ja­jecz­kiem two­jej matki(,) to ci od­po­wiem: nie po­trzeb­na jest

- niepotrzebna -

Cytat:
Wy­cią­ga rękę(,) by mnie po­gła­skać.

Cytat:
– Co jesz­cze chcesz wie­dzieć, że twój Mark jest mor­fi­ni­stą(?)

Cytat:
Psz­czo­ły, te sym­pa­tycz­ne owady(,) za­py­la­ją więk­szość upraw na Ziemi.

- albo na świecie -

Cytat:
Rocz­nie, we­dług sza­cun­ków na­ukow­ców(,) tra­ci­my pra­wie pięć ty­się­cy ga­tun­ków zwie­rząt. Jeśli świat ginie(,) to przez nas (–) ludzi. To inny pro­blem.

- Następny problem. - albo coś w tym sensie.

Cytat:
Oprócz kawy, mam tylko ser

Bez przecinka.

Cytat:
Na naj­dłu­żej ścia­nie bi­blio­te­ki, mię­dzy re­ga­ła­mi(,) wiszą ob­ra­zy.

- najdłuższej -

Cytat:
pa­trzą na mnie oczy mojej matki.

Zbędne.

Cytat:
tak jak to niebo nad Flo­ren­cją.

Zbędne.

Cytat:
Spo­waż­nia­ło, ale nie prze­sta­ło być ta­jem­ni­cze;

- spoważniało, nie przestając być tajemnicze -

No to mamy szóstkę za sobą - tzn. buldog ma. :)
Powiedział, że dobrze się czyta, tylko mu zaimki w gardle stoją, więc musi się napić. :)

Do następnego, Mróweczko. :)
JOLA S. dnia 26.10.2017 20:42
Bo miewamy czasem dziwne sny,
ale potem się budzimy i...

Miladora napisała:
Buddog powiedział, że dobrze się czyta,


I to jest najważniejsze, trzyma mnie przy życiu. Pocieszam się, że Szekspir nie znał zasad liternictwa, a ja po tylu lekcjach z Buldogiem będę na pewno najlepszą uczennicą. ;) Nie wstydzę się i nie zniechęcam, ciągle wierzę w to, co napisałam. :)
W ciężkich chwilach myślę o Beethovenie, który był głuchy jak pień.
Kolejne dzięki. Biorę się do roboty.
Wierna Mróweczka.:)
Miladora dnia 26.10.2017 20:51
JOLA S. napisała:
Biorę się do roboty.

Zaraz, zaraz - a druga część piątki to pies? :)

No i jak - rozgryzłaś przypisy? :)
JOLA S. dnia 26.10.2017 21:17
Mileńko, jestem w trakcie :)
Pracuję w wordzie. Znalazłam na listwie przypisy, końcowy i dolny. Wyglądało ślicznie, ale tylko u mnie. Przy przenoszeniu / kopiowaniu/ wszystko trafił szlag. Próbowałam Twojej metody, jeszcze do niej powrócę.
Dam radę, nie poddam się - nie drzwiami to oknem..
Dam znać.
Serdeczności :) :) :) :)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Bernierdh
19/11/2017 02:16
Powiem ci, że mam nieco mieszane uczucia. Wiadomo, że… »
JOLA S.
18/11/2017 22:59
Brawo! Wielkie Dzięki. :) :) :) :) :) »
Jacek Londyn
18/11/2017 22:57
Myślę, że abstrakcji tu nie uświadczy. Przyznaję się co… »
Pulsar
18/11/2017 22:48
Nie mam żadnego wpływu na którą półkę mnie położą. »
hopeless
18/11/2017 22:29
Miladora - - dzięki:) »
hopeless
18/11/2017 22:25
Miladora - i tak zrobię:) »
Miladora
18/11/2017 22:14
Niewiele. ;) Za to wiersz jest całkiem, całkiem. :)»
ajw
18/11/2017 22:08
Dziękuję, Mileno :) »
ajw
18/11/2017 22:08
Bardzo lubię Twoją narrację, która jest zawsze jakimś… »
Dobra Cobra
18/11/2017 22:06
Alesz jak najbardziej rozumiem taki stan w pisarnictwie!… »
Milena1
18/11/2017 22:04
Jest klimat, obrazowanie. Pozdr :) »
Miladora
18/11/2017 22:03
I daj Ci, Boże, zdrowie. :) Dorzuć do kompletu. »
Dobra Cobra
18/11/2017 22:02
Jeśli będą następne - to piękna sprawa! DoCo »
Miladora
18/11/2017 22:00
Ja już w to uwierzyłam. ;) Może tak? Lubię rozbijać… »
Lilah
18/11/2017 21:57
Dzięki, ajw. Altanka jest super. Miło Cię gościć. :) »
ShoutBox
  • Alen Dagam
  • 19/11/2017 00:18
  • Ankiety zakończone! Wyniki na forum. Dziękujemy!
  • Esy Floresy
  • 18/11/2017 23:01
  • Kto żyw nie próżnuje, łapie ankietę i głosuje. :)
  • Alen Dagam
  • 18/11/2017 22:17
  • @mike17 - jutro już będziemy ciszej w SB, sorki za wcinanie się ciągle :/
  • Alen Dagam
  • 18/11/2017 22:15
  • Jeszcze niecałe 2 godziny do zamknięcia ankiety. 1. Nazwa: [link] 2. Kategorie: [link] . Głosujcie!
  • Alen Dagam
  • 18/11/2017 22:06
  • [link] Heh, ucięło cyferki w linku. Ten jest właściwy.
  • Jaga
  • 18/11/2017 21:59
  • Otwiera mi się "Mark Twain, czyli magiczny czar Tomka Sawyera :)"
  • Jaga
  • 18/11/2017 21:57
  • Alen, na pewno chodziło Ci o ten link?http://www.portal-pisarski.pl/forum/temat/342
  • mike17
  • 18/11/2017 21:56
  • GŁOSOWANIE w MUZO WENACH 5 wciąż trwa, zapraszam : A tu konkursowe info : [link]
  • mike17
  • 18/11/2017 21:54
  • No i pozostało nam już tylko 4 dni do zakończenia GŁOSOWANIA. MUZO WENY 5 potrzebują nowych głosów, nowej krwi, więc już dziś nie wahaj się, zagłosuj i wyraź swoją opinię o utworach.
Ostatnio widziani
Gości online:19
Najnowszy:rkpru1282
Wspierają nas