Jak zarobić za dzieciaka? - TiW
Proza » Obyczajowe » Jak zarobić za dzieciaka?
A A A

Witajcie wszyscy. Jeśli wczoraj nie wypuścili was z ciemnej piwnicy służącej za izolatkę, to pewnie wiecie że są wakacje. W wakacje często dziaciaki albo już nastolatkowie szukają sobie pracy. Obojętnie jakiej, byleby sobie zarobić parę groszy. Przynajmniej ja nierzadko widzę nastolatka sprzedającego watę cukrową w parku, rozdającego ulotki lub chociaż koszący trawę u sąsiada, jeżeli mówimy o mieszkaniu w domkach jednorodzinnych. Jednak tak często, jak młodzi ludzie dostają pracę, tak często poddają się i nie szukają już sposobów na zarobek, "a będę miał kasę od starych". Mi też przypominają się stare, dawne, najlepsze moim zdaniem czasy kiedy w wieku plus minus dwunastu lat tworzyło się pierwsze, własne pieniądze.

W latach dziewięćdziesiątych, czy wczesnych, czy późnych wstydem dla dzieciaka było chodzenie do rodziców po pieniądze, przynajmniej w moim rejonie. Dobra, można było dostawać miesięczne lub tygodniowe, niewielkie kieszonkowe, ale hańbą w otoczeniu było proszenie regularnie matkę czy ojca o kasę, tu na ubrania, tu na imprezę. Nie, kurwa, przynajmniej u mnie, ale w rozmowach ze znajomymi mam wrażenie, że w całej Polsce dzieciaki zdobywały pieniądze własnymi sposobami, na przykład właśnie pracując.

W naszym wypadku wyglądało to podobnie, jednak nie tak samo. Zacznę od tego, że jak większość młodych ludzi mieliśmy ekipę. Kilkuosobowy skład, który zawsze trzymał się razem i liczył na wzajemną pomoc. Po czasie" składy" stawały się osiedlowymi "gangami" i trzeba było uważać gdzie się stoi. Nie raz, nie dwa ci z przeciwnej ekipy, z którą mieliśmy "kosę", zauważali na przykład nas, jak wchodzimy do sklepu na ich osiedlu, a co wtedy? Wychodziło się, czekało przed sklepem, a gdy "zła" ekipa wychodziła ze sklepu, zazwyczaj kończyło się to bójką. I my mieliśmy właśnie taką ekipę. Po czasie potrzebowaliśmy własnych pieniędzy, na słodycze, na papierosy, piwo czy cokolwiek. Wiadomo, w młodym wieku próbowaliśmy wszystkiego. A większość naszej ekipy, w tym ja zaczęliśmy już palić trawę. Na kolejne jointy trzeba było zarobić, w końcu trzy dychy piechotą nie chodzą. A gdzie przyjmą do prawdziwej pracy dwunastolatka? Wtedy z pieniędzmi nie było jak dzisiaj, matki brały kredyty, a ojcowie zapierdalali za marny hajs na budowie. Większość z nas tak miała, że bogaci nie byli. Dlatego musiałem samemu zarabiać, no ale to już pisałem. Trochę opowiem o sposobach, bo jeśli czyta to jakiś dzieciak, to może mu to pomoże. Chcieliśmy pracować, ale mieliśmy do tego ograniczony teren.

Po pierwsze, kaucja za butelki. Wiem, wiem, zbieranie butelek jak jakieś jebane menele spod Żabki, ale co lepsze, jeśli daleko do domu? Sprzedać butelki i mieć jakieś drobne, czy siedzieć bez picia do końca dnia? Wieczorami chodziliśmy do melin, gdzie siedzieli menele. W okolicach osiedlowych garaży było tego najwięcej. Butelki do reklamówki i pędem do sklepu po pieniądze. Jest to chujowo pomysł na zarabianie, bo jedna butelka to w przypadku mojego miasta piećdziesiąt groszy, ale na nagłą potrzebę np. picia czy jedzenia na bułkę i wodę zawsze starczy.

Po drugie, sprzątanie. Zbliżała się wiosna, ludzie zaczęli robić w domach porządki. Wystarczyło przejść się po klatkach i popytać, czy można pisprzątać garaż czy mieszkanie. Jesienią jeździliśmy autobusami na dzielnice, gdzie dominowały donki jednorodzinne, tylko po to, żeby pozamiatać grabiami liście spadające z drzew. Zimą również w domkach jednorodzinnych odśnieżaliśmy podwórka oraz bramy. Przez cały rok ten sposób działa, a i zarobki były dobre. Idealnie.

Trzeci i ostatni sposób to jak pisałem na samym początku tekstu, normalna praca. Jak masz już te trzymaście, czternaście lat to idź zapytak w jakiejś pizzeri czy sklepie o ulotki. Ja za to w wieku szesnastu lat miałem robotę, bo tak jak na początku wspominałem, robiłem i sprzedawałem watę cukrową na stoisku ojca kolegi. Na początku jego syn miał pracować na tym stanowisku, ale odmówił, na czym ja skorzystałem. A jeśli nie masz okazji, ewentualnie jesteś za młody, my mieliśmy na to sposób. Ja i brat, Maciej. Kupowaliśmy w sklepie orenżadę w proszku i połowę wciągaliśmy nosem (no co, taki kolorowy koks), a połowę rozpuszczaliśmy w wodzie i sprzedawaliśmy ją na kubeczki po złotówkę na własnoręcznie zrobionym stoisku (czytaj: drewnianym stole). Coś takiego jest bardzo dobrym sposobem na zarobek, ale niestety tylko w lato, kiedy jest gorąco i ludziom chce się pić. My sprzedawaliśmy rano i w południe pod kościołem, bo bardzo dużo osób idących na msze kupowało u nas orenżadę.

Tak to się w latach dziewięćdziesiątych robiło. Na pieniądze mogliśmy narzekać, ale i tak nie było tragicznie. A lepiej zarabiać takimi sposobami (no może za wyjątkiem pierwszego), niż ciągnąć kwit od rodziców. Taka jest moja opinia, jej chyba na razie nie zmienię. Pozdrawiam.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
TiW · dnia 21.07.2017 11:17 · Czytań: 257 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 1
Inne artykuły tego autora:
  • Brak
Komentarze
chawendyk dnia 09.08.2017 00:00 Ocena: Świetne!
inny świat, inni ludzie, inne wartości
ale teraz jak by ktoś zrobił zdjęcie że dzieci 170 cm wzrostu lat 15 grabią liście, to afera na skalę białych liter na niebieskim tle
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
MarcinD
20/10/2017 17:59
Maciek się nie zorientował bo pamiętał że po ataku szczurów… »
Miladora
20/10/2017 17:59
Skoro to wiersz rymowany, dobrze byłoby zadbać o odpowiedni… »
gabi
20/10/2017 17:44
Chyba "krople deszczu". "Liść nadziei "-… »
mike17
20/10/2017 17:43
Stawitzky, ciągle nielicho czeszesz :) Klimaty w kółko te… »
introwerka
20/10/2017 17:34
Braparbie, cieszą bardzo Twoje odwiedziny i wzruszenie :)»
ElaM
20/10/2017 17:30
Zaskoczyłaś mnie Lady. Nie potrafię pisać prozy poetyckiej,… »
Miladora
20/10/2017 17:26
Nie. Ale nic nie przychodzi w pięć minut, a zwłaszcza… »
gabi
20/10/2017 17:17
He, he, he :) Czyżby wiersz traktował o naszym portalowym… »
gabi
20/10/2017 17:14
Wiersz magiczny, głęboki i nietuzinkowy. Wciągnął mnie tak… »
GoldKate
20/10/2017 17:03
Cześć Dobra Cobro, Dk721, Jacek Londyn Przysporzyliście mi… »
hopeless
20/10/2017 16:11
Miladora - Dzięki, ze znajdujesz czas na czytanie i… »
braparb
20/10/2017 15:47
Śliczny, tylko na kontrastującą język sobie można połamać :) »
braparb
20/10/2017 15:43
Muszu, większość utworów zamieszczanych w dziale poezja to… »
braparb
20/10/2017 15:31
Wróciłem do tego wiersza i dobrze. Wzrusza i zachwyca.… »
braparb
20/10/2017 15:22
Uważam, ze ten wiersz ma potencjał. Warto dopracować formę,… »
ShoutBox
  • mike17
  • 19/10/2017 20:20
  • By poznać bliżej zasady gry, zapraszam tutaj : [link]
  • mike17
  • 19/10/2017 20:19
  • Konkurs czeka i wzywa z daleka! Czyli zapraszam serdecznie wszystkich śmiałków pióra do udziału w MUZO WENACH 5, a więc zabawie w prozie, gdzie musimy napisać miniaturę na 5000 słów i tyle. Łatwe?
  • allaska
  • 18/10/2017 13:08
  • jak miło czasem poczytać coś po polsku ;)
  • mike17
  • 17/10/2017 22:20
  • Mądre, a w jakim sensie? Ja uważam, że są zwyczajne. Dla każdego. I każdy może wejść w tę tematykę i ją całym sobą poczuć. Bo czym jest napisanie utworu? Kontaktem z piosenką i daniem czegoś z siebie.
  • Silvus
  • 17/10/2017 21:54
  • Właśnie @Krzysiowi chodziło raczej o to, że Twoje utwory, @Mike, są mądre, a więc nie sztuka napisać do takich mądry tekst.
  • Esy Floresy
  • 17/10/2017 21:47
  • Nie ma to jak czytanie ze zrozumieniem ;)
  • mike17
  • 17/10/2017 19:30
  • Czas na napisanie utworu masz do 31 października. Czy moje utwory są popową papką. Raczej nie sądzę. Ale fajnie się do nich pisze i w to bezwzględnie nie wątpię, zatem ready, steady, go!
  • Krzysztof Konrad
  • 17/10/2017 19:00
  • A do kiedy jest czas na dodanie tekstu? Mógłbyś czasem dać jakąs popowa papkę. Nie sztuka napisać coś do mądrej piosenki, a prostego chłamu ^^
  • mike17
  • 17/10/2017 17:59
  • Siemanko, Krzysiek :) Fajnie, że się pojawiasz. Wbijaj do mojego konkursu w prozie MUZO WENY 5, gdzie możesz dać czadu jako prozaik i pokazać, na co cię stać, a konkurs jest dość łatwy :)
Ostatnio widziani
Gości online:52
Najnowszy:kcngbn69
Wspierają nas