KOŁO WRÓT Joanny Jurewicz - Zola111
Publicystyka » Recenzje » KOŁO WRÓT Joanny Jurewicz
A A A
  • Autor książki: Joanna Jurewicz
  • Gatunek książki: Tradycyjna
  • Tytuł: Literatura piękna
  • Kategoria: Poezja
  • Forma książki: Fundacja Duży Format

Rzadko miewam tak, jak w tym przypadku: Moja Joasia – myślałam o autorce czytając. Wiem, to nieprofesjonalne, ale tak mi się zdarzyło, choć nie znam osobiście autorki, a ona nie ma pojęcia o moim istnieniu. Niektóre wiersze z tomu pod redakcją Rafała T. Czachorowskiego i Jarosława Jabrzemskiego z Fundacji Duży Format, wydanego w 2017 roku to epigramatyczne shorty, maleńkie okruszki bez tytułu, inne, obszerniejsze – też niezbyt rozległe w formie, za to przebogate w refleksje, wolne wiersze pokolenia rówieśnego z bruLionem. To osobista liryka myśli. Jeśli przydarza jej się konfesyjny ton, jest prosty i prawdziwy, bo brzmi jak prawda, której szukam w poezji. (Możliwe, że dlatego Daria K. Kompf minimalistycznie oprawia książkę w grafikę).

    Czy Joanna Jurewicz zamyka się jedynie w kręgu osobistych spraw? Tak. Ponieważ bardzo prywatnie ustawia się wobec tematów, które przecież należy uznać za społeczne, nawet – polityczne. Obiecywałam sobie, że nie będę cytować większych fragmentów wierszy, ten jednak muszę:

 

Polska przyjmie maksymalnie 7082 uchodźców.
A co będzie, jeśli 7083 będzie dzieckiem 7082 i 7081?
Albo miłością jedyną w życiu 7059?
Albo przyjacielem 7022 lub wręcz 147,
bo płynęli na osobnych łodziach, ale spotkali się na brzegu?
Szczęście będą mieli ci, co zostali sami
i niskie numery.
                                                            KOŁO WRÓT, s. 35.

 

 

Jak zinterpretować numerowanie ludzi, przedmiotowe ich postrzeganie w statystykach? Co nam to przypomina? Nie rozwijam motywu, bo nie pozwala mi na to wzruszenie, jakie wywołał ten wiersz. Poza tym poetka zupełnie na wyrost antycypuje w temacie. Dziś wiadomo, że Polska nie przyjmie.
W innym, równie poruszającym wśród wierszy zaangażowanych, autorka wciela się w postać dziewczynki z tragicznego dla Warszawy okresu powstania (OCHOTA 44), uzyskując niebywale mocne wrażenie. Los sportretowanej jednostki zawsze silniej porusza niż najdokładniej opracowana historycznie ocena powstania. Wiersz budzi ogromne współczucie. (Ten motyw podejmuje także wiersz MIASTO 44, podobny - POLIN).

    Także spore wzruszenie budują wiersze, w których poetka mówi o fizycznym bólu, chorobie, niedoskonałości ludzkiego organizmu, zanadto wątłego w starciu z surowym życiem. Wyraża współczucie dla bliskich, ale uczucie to rozciąga się szerzej, na wszystkie matki, wszystkich cierpiących. Pojawia się tu bardzo ciekawy zabieg – wskazanie więzi kobiety z jej atrybutami (suknie, rękawiczki) w metaforze: ciało – suknia, ciało jako ziemska, doczesna powłoka:

 

moja mama
zdjęła swoje ciało
jak niewygodną sukienkę
włożyła do niebieskiego pokrowca
(…)                                          KOŁO WRÓT, s. 28.
 

 

 

biegnie ból
po dłoniach
ku czubkom palców
ołowiane kuleczki
w rękawiczce
                                                KOŁO WRÓT, s. 26.

 

   

    W relacji z Bogiem Joanna Jurewicz jest także niezwykle autentyczna i przepięknie prostolinijna. Jej osobisty dobry Bóg jest taki, jak mój/twój. Joanna Jurewicz rozmawia z Nim jak z kimś bliskim, więc jeśli ma do Niego żal, mówi o tym, jak rozmawia się z przyjacielem, który niekoniecznie zasługuje w tej chwili na wyrazy uznania. Dla romantycznych pretensji do Boga, który stworzył kompletny świat, z Edenem i tym, co na wschód od niego,  ustanowiono termin teodycea, i jej ślad można przeczytać w kilku wierszach: poetyckim pitawalu o zbrodniach, okrucieństwie, lub szerzej. Jednak najprawdopodobniej bierze się to ze znanego westchnienia: Boże, Ty widzisz, i nie grzmisz! Także w wypowiedzi z przymrużeniem oka, zaczynającej się parafrazą kołysanki Ewy Szelburg-Zarembiny:

 

idzie Bóg ciemną nocą
ma w fartuszku pełno gwiazd
i widzi
jak błyszczą i migocą
w jarzeniówkach krople łez
(…)                              KOŁO WRÓT, s.37.

 

 

    Pisarz nie jest w stanie się ukryć za zasłoną postaci, tym bardziej poeta za figurą podmiotu lirycznego tak do końca. Ujawnia się w poglądach, relacjach z drugim człowiekiem, światem i Bogiem. I wyłania się spomiędzy wersów postać niezwykle wrażliwego człowieka, trochę feministki, z pewnością – humanistki, obywatela świata, mędrca, który wie, co mówi, więc włada słowem oszczędnie. W erotykach jest subtelna, tajemniczo metaforyczna:

 

w twoich ramionach
jestem
jak groszek
w łupince
                                 KOŁO WRÓT, s. 9.

 

Przez układ wersów najważniejszą informacją wiersza staje się jestem. Przez porównanie – że bezpieczna, wiecznie młoda, skryta przed hałasem świata. Nie trzeba więcej. Pewnie dlatego tak emocjonalnie zareagowałam na lekturę wierszy Joanny Jurewicz. I proszę nie mieć mi tego za złe. Tak się czyta Koło wrót. Dwuznaczny tytuł wyjaśnia się po lekturze wiersza:

 

ścigam się
ze śmiercią w biegu kołowrotka
na najwyższych obrotach przędę świat
z migotliwych pajęczyn
(…)                         KOŁO WRÓT, s. 27

 

  

  Nie ma tu spisu treści, zbiór można otworzyć na chybił – trafił, i w każdym tekście lub następnym odkryć coś niezwykle smakowitego. A przestrzeń liryczna zbioru jest ogromna: Od obserwacji Kosmosu po podwodne i podziemne peregrynacje z poezją w krwiobiegu poetki. Ale to już sami czytelnicy osądzą po lekturze kieszonkowego tomu, mieszczącego się z łatwością w bocznej przegródce torebki/ dyplomatki, poczyszczonego ze zbędnych dookreśleń, żeby go mieć ze sobą w chwilach, gdy proza życia odbija się nie tyle czkawką, co przyciasnym realizmem w życiu poszukującego intelektualnych doznań wrażliwego człowieka myślącego. A Moja Joasia to poetka, która pracuje w Katedrze Azji Południowej Wydziału Orientalistycznego na stanowisku profesora UW. Badaczka najstarszej myśli indyjskiej wyrażonej w tekstach sanskryckich (XIII p.n.e. – IV n.e.). Interesują ją początki myślenia ogólnego i abstrakcyjnego oraz zagadnienia związane z metaforycznym obrazowaniem i jego dziedziczeniem w ramach kultury. Autorka czterech monografii naukowych i wielu artykułów. Tłumaczka fragmentów Rygwedy, Upaniszad i Mahabharaty: Światło słowem zwane. Wypisy z literatury staroindyjskiej 2007, Wędrówka za przestrzenią. Wybrane hymny Rygwedy 2013, Wędrówka za przestrzenią. Krąg drugi 2015. Autorka zbioru wierszy Róża (Fundacja Duży Format, Warszawa 2014), jej wiersze publikowane były w Kwartalniku Artystycznym i Gazecie Wyborczej.*

*Nota biograficzna z okładki tomu KOŁO WRÓT, Fundacja Duży Format, Warszawa 2017. ISBN 978-83-64530-52-4

 

 

 

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Zola111 · dnia 27.07.2017 11:15 · Czytań: 215 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 6
Komentarze
wiktoria dnia 27.07.2017 15:38
Zolu, zwykle nie komentuję recenzji, bo nie potrafię ich merytorycznie ocenić. Tutaj zajrzałam i postanowiłam zostawić ślad ze względu na tytuł tomiku, który jest dokładnie taki sam, jak tytuł mojego wiersza napisanego kilka lat temu.

Jak to niektórym ludziom chodzą czasami po głowie dokładnie te same rzeczy... To jest ciekawe.

Nie znam się na recenzjach, dlatego nie będę jej oceniać, mam tylko wrażenie nazbyt osobistego przekazu ze strony recenzenta. Ale skoro poezja osobista, to najwyraźniej recenzja wyszła w podobnym klimacie.

Bardzo podoba mi się stwierdzenie:

Cytat:
Pi­sarz nie jest w sta­nie się ukryć za za­sło­ną po­sta­ci, tym bar­dziej poeta za fi­gu­rą pod­mio­tu li­rycz­ne­go tak do końca. Ujaw­nia się w po­glą­dach, re­la­cjach z dru­gim czło­wie­kiem, świa­tem i Bo­giem.


Myślę, że jest bardzo trafne i dotyczy każdego pisarza.

A poezja jak najbardziej zachęcająca. Zwłaszcza tytuł tomu. Choć szczerze powiedziawszy odczuwam lekki dyskomfort z jego powodu.

Pozdrawiam :)
JOLA S. dnia 27.07.2017 15:58 Ocena: Świetne!
Zolu, czytam kolejną twoją recenzję, przy każdej nasuwa mi się ta sama refleksja, co za proza, lekkość przekazu, umiejętność ubierania uczuć i spostrzeżeń w słowa. :) Może Twój stosunek do recenzowanej poezji jest i emocjonalny, ale bez tego nie byłby przekonywujący. Po przeczytaniu Twojej każdej mam ochotę sięgnąć po omawiany tomik. :) Zgadzam się z Wictorią jego tytuł jest zachęcający, ale bez Twojego polecenia, nie wiem czy po namyśle nie cofnęłabym ręki.

Pozdrawiam :)

JOLA S.
introwerka dnia 27.07.2017 17:37 Ocena: Świetne!
Zolu,

świetna recenzja. Za Jolą S.: „Może Twój stosunek do recenzowanej poezji jest i emocjonalny, ale bez tego nie byłby przekonywujący”. Dodam, że najgorsze są chyba suche „sprawozdania z liryki”, których autorzy, zamiast wczuć się w poezję, popisują się własnym dystansem i/lub erudycją. A już szczególnie nie wyobrażam sobie podobnej recenzji z tomu tak osobistego i poruszającego, jaki wyłania się na podstawie Twojej pracy. Wzruszyłaś mnie, zarówno prezentowanymi wierszami, jak i doskonale wyrażonym zrozumieniem ich emocjonalnej i tematycznej wagi.

Serdeczności :)
Lilah dnia 02.08.2017 16:57
Cytat:
ści­gam się
ze śmier­cią w biegu ko­ło­wrot­ka
na naj­wyż­szych ob­ro­tach przę­dę świat
z mi­go­tli­wych pa­ję­czyn


Choćby dla tych słów warto było zajrzeć do Twojej (bardzo profesjonalnej recenzji), Zolu.
Dziękuję. :)
Zola111 dnia 02.08.2017 23:12
Wiktorio,

dziękuję bardzo za komentarz. Jak widać, sama jestem zaskoczona, co wyrażam w pierwszych frazach recenzji, i wiem, że to nieprofesjonalne :) Serdeczności, cieszę się, że znalazłaś coś dla siebie.

JOLU S,

bardzo mnie cieszy, że wskazałaś na jakość stylu recenzji. Serdecznie dziękuję.

Intro,

bardzo dziękuję za wzruszenie i podkreślenie stylu moich recenzji. Czytam ich wiele, i czasami mam wrażenie, że:
introwerka napisała:
autorzy, zamiast wczuć się w poezję, popisują się własnym dystansem i/lub erudycją.


i kierują tym samym recenzję do wąskiego kręgu odbiorców. Dlatego bardzo się staram, pogodzić merytoryczność z przejrzystością. Serdeczności.

Lilu,

warto przeczytać cały tom wierszy Joanny Jurewicz. Naprawdę polecam. A że doceniasz jakość mojej recenzji, sprawia mi to wielką radość. Dziękuję, pozdrawiam,

z.
wiktoria dnia 03.08.2017 00:05
Wiesz Zolu, tak mi się skojarzyła przy okazji inna recenzja tutaj sprzed kilku lat. Autorce zarzucono brak profesjonalizmu za motyw osobisty i o ile dobrze pamiętam wynikła z tego burza w szklance wody.

Ale teraz widzę czasy się zmieniły. Ważne żeby było słodko. Reszta się nie liczy.

Momentów osobistych zauważyłam tu kilka i nie dotyczą one tylko nawiązania do autorki.

Tak naprawdę jedyne, co znalazłam tu dla siebie to powielony tytuł, co raczej mnie osobiście nie zachęca do sięgnięcia po tomik. Ale to tylko ja.

Wszystkiego dobrego.
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Esy Floresy
18/08/2017 10:34
Przypominam o zasadach i bardzo proszę o zaprzestanie… »
Josef Hosek
18/08/2017 10:12
Swietne, oryginalne, na wysokim poziomie, pisanie! Szkoda,… »
pociengiel
18/08/2017 08:45
Bardzo,(tutaj nie znajduję odpowiedniego przymiotnika). A to… »
JOLA S.
18/08/2017 07:51
Nie napiszę jakiegoś dłuższego komentarza, po prostu to nie… »
Jaga
18/08/2017 07:30
Miladoro:) Z jeleniami masz oczywiście rację :) Z… »
Bernierdh
18/08/2017 03:12
Ogromnie dziękuję i również serdecznie pozdrawiam :) »
pawels
18/08/2017 00:51
Dziękuję za wszystkie dotychczasowe komentarze. Jak zapewne… »
chawendyk
18/08/2017 00:44
Wiem. Za życiowy:) ale im więcej krytyki tym więcej pracy… »
introwerka
18/08/2017 00:42
Zolu, tak sobie myślę: grunt to żeby nie dać się… »
Zola111
18/08/2017 00:33
Mocny tekst, Intro. - tak, to świetne ujęcie… »
Zola111
18/08/2017 00:13
Intro, tak myślałam. Rozumiem. z. »
Zola111
18/08/2017 00:11
Intro, tytuł to imię (obok formy Ina funkcjonuje, chć… »
introwerka
18/08/2017 00:10
Zolu, a ja właśnie wracam spod Twojej "Innej" :)»
Zola111
18/08/2017 00:06
Miladora już sporo wypunktowała. Mnie jeszcze korci, żeby… »
introwerka
17/08/2017 23:56
Wstrząsający wiersz, w którym teraźniejszość okazuje się… »
ShoutBox
  • chawendyk
  • 18/08/2017 08:40
  • Słuchowisko radiowe "Matysiakowie" to przykład dobry naśladowania:)
  • Silvus
  • 18/08/2017 00:18
  • Ranczo w radiu? Chyba dałoby radę, gdyby bardzo dobrze znać aktorów. ;)
  • chawendyk
  • 18/08/2017 00:00
  • Cholera. TV nie oglądam:) ...ale radia słucham:)
  • mike17
  • 17/08/2017 23:31
  • Cały tydzień masz na TVP HD na dekoderze numer 3. Dwa odcinki naraz, full wypas :)
  • chawendyk
  • 17/08/2017 23:19
  • Kurcze oglądałem ostatnio gdzieś trzy lata temu. A może z pięć:/
  • mike17
  • 17/08/2017 23:12
  • A w"Ranczu" piją wszyscy :) Warto przyjrzeć się mechanizmom tego picia. Ławeczkowicze z nudów, księżą z powagi, Kozioł x Czerepachem z przekory, ale pije każdy :)
  • chawendyk
  • 17/08/2017 23:10
  • "Nową jakość" tworzymy wszyscy:) na fundamencie Literatury współczesnej:) i trzymam się swej koncepcji wciąż still mocno hard
  • mike17
  • 17/08/2017 23:07
  • To,co wnosi "Ranczo" daje nową jakość. Sam od lat piję browce i jest mi z tym very good. Nie mam z tym problemu. Wszyscy lubimy w domu piwo, stąd ta miłość :) To piękne, nocą wypić piwo :)
  • chawendyk
  • 17/08/2017 23:03
  • Dużo mi inspiracji dałeś swoimi wywodami:)
Ostatnio widziani
Gości online:37
Najnowszy:kalistenika5
Wspierają nas