O tym, dlaczego nigdy więcej się nie zakocham - BiedrzyckaPublikuje
Publicystyka » Felietony » O tym, dlaczego nigdy więcej się nie zakocham
A A A

Co może pójść nie tak, jeśli dwoje ludzi się kocha?
Absolutnie, kurczę, wszystko.

Erich Fromm powiadał, że miłość jest kwestią decyzji, a początkowa faza tejże miłości, czyli znane każdemu, szczeniackie zakochanie, jest jednocześnie miłości zabójcą.

Zgadzam się, Panie Fromm. Ilu z nas ocknęłoby się w porę, gdyby wszystko na początku nie wydawałoby się tak idealne i wspaniałe? Ileż łez, desperackich wiadomości lub litrów wina by nam to zaoszczędziło, gdybyśmy już na początku widzieli w partnerze to, co zaczynamy zauważać przy pierwszych kryzysach lub zderzeniach z rzeczywistym obrazem danej osoby? Oczywiście moje pytanie nie dotyczy związków, które szczęśliwie (bądź czasem mniej szczęśliwe) wciąż trwają.

Mówi się, że aktualnie „instytucja” małżeństwa nie posiada prawdziwej wartości. Krąży mnóstwo internetowych memów o tym, że kiedyś ludzie naprawiali to, co się między nimi psuło, zamiast brać rozwód i dzielić kredyt mieszkaniowy na dwoje. Ponoć aktualnie kredyt wiąże nawet bardziej niż sakramentalne „tak”. Słychać również opinie, że związek trwał w najlepsze kilka, kilkanaście lat i rozpadł się nie ze względu na debet w banku, ale ze względu na stanięcie przed ślubnym kobiercem. Oczywiście po dłuższym lub krótszym czasie od najdroższej imprezy życia Państwa Młodych. Czyżbyśmy stawali się tak pewni drugiej połówki, gdy już pojawi się przed nami w nowym garniturze lub białej kiecce, że przestajemy zabiegać o to, by była? Czy złożony podpis pod urzędową lub kościelną deklaracją bycia z kimś całe życie sprawia, że „mamy to jak w banku”?

Niektórzy może zarzucą mi brak romantyzmu i przesadny cynizm, ale nie chcę się już więcej zakochiwać. Emocjonalna część mnie oczywiście bardzo chce, jednak racjonalna dokładnie wie, jak to się skończy. Otóż zakończy się to mniejszym lub większym rozczarowaniem. I to wcale nie ze względu na ewentualne rozstanie.

Proszę sobie teraz przypomnieć, co działo się z Tobą, gdy ostatni raz doświadczyłeś zakochania. Popowe piosenki przestałyby istnieć, gdyby zabroniono tego stanu, podobnie zresztą jak komedie romantyczne. Może to i lepiej?

Przecież On/Ona był(a) tak wspaniała! Niekończące się rozmowy, gorące godziny lub doby w łóżku, zero awantur, zero wymagań, oczekiwań i pretensji. Ale wcale nie to jest najbardziej „zakłamane”. Najgorsze jest to, jak idealną wersją siebie stałeś się Ty sam, by nie zostać odrzuconym. Ile razy kosztowało Cię to zaakceptowanie kwestii, których normalnie byś nie zaakceptował lub robienia rzeczy, których normalnie byś nie zrobił, gdyby nie chęć zdobycia względów obiektu Twoich westchnień? A ile razy nawet nie zauważyłeś, że to robisz?

Dla mnie, osobiście, zakochanie to stan bezwzględnej gloryfikacji i idealizacji. Siebie, swojego obecnego stanu psychicznego i emocjonalnego oraz oczywiście i głównie – Tej Wspaniałej/Tego Wspaniałego. Nie widzimy wtedy różnic, nie widzimy wad. Według Fromma to właśnie zauroczenie (na które składa się również w ogromnym stopniu pociąg fizyczny) doprowadza z czasem do decyzji, że z danym człowiekiem pragniesz się związać. Decydujesz się na to. Z tym małym wyjątkiem, że wtedy nie decydujesz w pełni świadomie. Kierujesz się popędami wykreowanymi przez Twój obecny stan. Prawdziwa miłość, czyli prawdziwa decyzja, pojawia się w momencie, w którym zaczynasz rozumieć, że Ten Wspaniały/Ta Wspaniała wyprowadzi Cię jeszcze milion razy, ale i tak jej/jego chcesz. Nie, nie potrzebujesz. Chcesz.

Jeśli zatem miłość jest decyzją, to co wpływa na to, że wstajemy rano obok konkretnej osoby i myślimy: „tak, chcę”? Zapewne nie ma dobrej odpowiedzi na to pytanie. Podobnie jak nie możemy wyeliminować stanu zakochania, bo bez niego nie zostalibyśmy pokierowani ku wybranej osobie w głębszy, związkowy sposób. Aranżowane małżeństwa w większości przypadków aktualnie nie istnieją, więc również „uczyć się” wzajemnej miłości nie musimy. Przecież na świecie jest tyle innych kobiet i mężczyzn. Można w każdym momencie odejść i za dłuższy lub krótszy czas związać się ponownie z kimś innym. Mamy Internet, który łączy nas często silniej niż więzi międzyludzkie. Mamy filtry w aplikacjach do robienia zdjęć, dzięki którym jesteśmy jeszcze bardziej atrakcyjni. Nie musimy się nawet z kimś spotkać, by pochwalić się naszej społeczności nowym zakupem, przeżyciem, podróżą. Przecież wystarczy to zapostować.

Nie chcę się więcej zakochiwać. Chcę od razu wiedzieć, czy mój potencjalny partner dłubie w nosie, gdy nikt nie widzi, czy odrywa skórki od szynki lub rozrzuca skarpetki gdzie popadnie. Chcę od razu wiedzieć, jak reaguje na moje wady i błędy. Chcę widzieć, jak się złości i smuci. Chcę, aby poznał mnie od razu od mej prawdziwej strony i zaakceptował taką, jaką jestem. Nie chcę nigdy więcej usłyszeć: „zmieniłaś się” lub „kiedyś robiłaś/mówiłaś/reagowałaś inaczej”, jeśli nie wynika to z faktu moich wewnętrznych zmian, a jedynie tego, że przestałam prezentować się od najlepszej strony, by zostać „przyjętą”.

Dlaczego tego chcę? Ponieważ chcę świadomie decydować. Świadomie i prawdziwie kochać. Za zalety i za wady. Choć to niezwykle przyjemne i kuszące, nie chcę nigdy więcej nikogo widzieć w roli ideału. Przecież ideały nie istnieją. Wolę od razu wiedzieć, czego po danej osobie się spodziewać, gdy będzie miała gorszy dzień lub z jakiegoś powodu postanowi odejść.

Tak, nie chcę się zakochiwać. Chcę uczyć się miłości. I odpowiedzialnie decydować, budząc się rano obok Niego zw świadomością Jego wad i pomyłek, że to jest człowiek, który ideałem nie jest, ale dla mnie jest idealny w braku swej doskonałości.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
BiedrzyckaPublikuje · dnia 31.07.2017 09:55 · Czytań: 157 · Średnia ocena: 4 · Komentarzy: 4
Komentarze
Ekszyn Dupacycki dnia 31.07.2017 12:47 Ocena: Bardzo dobre
Dobry i mądry tekst. Nareszcie miłość nie jest pokazana od tej budyniowo różowej, zakłamanej strony, która ukazuję dwoje wesołkowatych głupków nieświadomych choroby jaka ich toczy.
Milena1 dnia 31.07.2017 20:44
Przeceż to taka oczywista oczywistość, przez to nudny tekst sprawnie napisany.
Pozdr
wiktoria dnia 01.08.2017 00:19
Zgadzam się z Mileną, że tekst przedstawia oczywista oczywistość. Jednak ta oczywistość nie dla każdego jest taka oczywista.

Jest tak dlatego, że ludzie w większości nie wiedzą czym jest miłość. Mają jedynie pewne wyobrażenie miłości i to wyobrażenie jest właśnie zakochaniem, obierającym zdolność logicznego myślenia i postrzegania rzeczywistości. Zakochanie bierze się z ego, które oczekuje spełnienia jego oczekiwań, miłość natomiast niczego nie chce i akceptuje drugiego człowieka takim jaki jest. Mimo że zakochanie to iluzja miłości, ludzie chcą być zakochani bo to miłe i jest balsamem na doznane krzywdy czy braki. I w sumie nic w tym złego, ważne co dalej z tego wyniknie.

Autorka deklaruje, że nigdy się nie zakocha. Słowo nigdy, zwykle zwiastuje coś przeciwnego, bo jest wyparciem tego, co jest. Ponadto, chce uczyć się miłości. Nie jestem pewne czy miłości można się nauczyć. Miłość każdy ma w sobie, czy raczej jest miłością, i nie "nauczy" się jej, w sensie nie poczuje, dopóki sam siebie nie pokocha i nie zaakceptuje takim, jaki jest. Nie można dać komuś czegoś, czego się nie ma i tym samym nie można dostać czegoś, czego nie ma się w sobie. Dopóki jest oczekiwanie, nie będzie prawdziwej miłości.

Ładnie brzmi w tekście ostatnie stwierdzenie, jednak myślę, że każdy kto jest w związku ma podobne podejście, tyle że może nie do końca świadome. Mam wrażenie, że kryje się za nim bardziej kalkulacja, niż bezwarunkowe uczucie. Człowiek to taka istota, która niczego nie robi bez celu. Bez celu można jedynie kochać, tak jak kocha się dziecko, psa, kota i resztę świata.

Na koniec nawiąże do początkowego stwierdzenia i całkowicie mu zaprzeczę. Jeśli coś poszło nie tak, to znaczy, że nie było w tym miłości, bo miłość nie przynosi cierpienia i destrukcji.

Tekst skłania do refleksji, jednak niczego odkrywczego w nim nie znalazłam. Nadal opis z punktu widzenia damsko męskiego, a miłość to jednak coś więcej.

Życzę powodzenia w nauce miłości. Najlepiej zacząć od nauki tego, czym ona jest.

Pozdrawiam :)
chawendyk dnia 07.08.2017 16:14
A na zakochanie nie ma się przecież wpływu. Spotykasz kogoś, gadasz, rozmawiasz i się zakochujesz. A temat oczywistej oczywistości jest oczywisty dla osób w pewnym wieku...a młodzi ludzie często szukają tej wiedzy...
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Esy Floresy
18/08/2017 10:34
Przypominam o zasadach i bardzo proszę o zaprzestanie… »
Josef Hosek
18/08/2017 10:12
Swietne, oryginalne, na wysokim poziomie, pisanie! Szkoda,… »
pociengiel
18/08/2017 08:45
Bardzo,(tutaj nie znajduję odpowiedniego przymiotnika). A to… »
JOLA S.
18/08/2017 07:51
Nie napiszę jakiegoś dłuższego komentarza, po prostu to nie… »
Jaga
18/08/2017 07:30
Miladoro:) Z jeleniami masz oczywiście rację :) Z… »
Bernierdh
18/08/2017 03:12
Ogromnie dziękuję i również serdecznie pozdrawiam :) »
pawels
18/08/2017 00:51
Dziękuję za wszystkie dotychczasowe komentarze. Jak zapewne… »
chawendyk
18/08/2017 00:44
Wiem. Za życiowy:) ale im więcej krytyki tym więcej pracy… »
introwerka
18/08/2017 00:42
Zolu, tak sobie myślę: grunt to żeby nie dać się… »
Zola111
18/08/2017 00:33
Mocny tekst, Intro. - tak, to świetne ujęcie… »
Zola111
18/08/2017 00:13
Intro, tak myślałam. Rozumiem. z. »
Zola111
18/08/2017 00:11
Intro, tytuł to imię (obok formy Ina funkcjonuje, chć… »
introwerka
18/08/2017 00:10
Zolu, a ja właśnie wracam spod Twojej "Innej" :)»
Zola111
18/08/2017 00:06
Miladora już sporo wypunktowała. Mnie jeszcze korci, żeby… »
introwerka
17/08/2017 23:56
Wstrząsający wiersz, w którym teraźniejszość okazuje się… »
ShoutBox
  • chawendyk
  • 18/08/2017 08:40
  • Słuchowisko radiowe "Matysiakowie" to przykład dobry naśladowania:)
  • Silvus
  • 18/08/2017 00:18
  • Ranczo w radiu? Chyba dałoby radę, gdyby bardzo dobrze znać aktorów. ;)
  • chawendyk
  • 18/08/2017 00:00
  • Cholera. TV nie oglądam:) ...ale radia słucham:)
  • mike17
  • 17/08/2017 23:31
  • Cały tydzień masz na TVP HD na dekoderze numer 3. Dwa odcinki naraz, full wypas :)
  • chawendyk
  • 17/08/2017 23:19
  • Kurcze oglądałem ostatnio gdzieś trzy lata temu. A może z pięć:/
  • mike17
  • 17/08/2017 23:12
  • A w"Ranczu" piją wszyscy :) Warto przyjrzeć się mechanizmom tego picia. Ławeczkowicze z nudów, księżą z powagi, Kozioł x Czerepachem z przekory, ale pije każdy :)
  • chawendyk
  • 17/08/2017 23:10
  • "Nową jakość" tworzymy wszyscy:) na fundamencie Literatury współczesnej:) i trzymam się swej koncepcji wciąż still mocno hard
  • mike17
  • 17/08/2017 23:07
  • To,co wnosi "Ranczo" daje nową jakość. Sam od lat piję browce i jest mi z tym very good. Nie mam z tym problemu. Wszyscy lubimy w domu piwo, stąd ta miłość :) To piękne, nocą wypić piwo :)
  • chawendyk
  • 17/08/2017 23:03
  • Dużo mi inspiracji dałeś swoimi wywodami:)
Ostatnio widziani
Gości online:42
Najnowszy:kalistenika5
Wspierają nas