Kobiecy grzejnik - BiedrzyckaPublikuje
Publicystyka » Felietony » Kobiecy grzejnik
A A A

Kilka dni temu, w czeluściach wciąż zaskakującego mnie Internetu, przeczytałam wypowiedź anonimowej rodzicielki, która z dumą opisywała zachowanie swej kilkuletniej córki. Sytuacja, którą opisała kobieta, w mojej opinii była bardzo kontrowersyjna i choć dotyczy dziecka, świetnie obrazuje dylemat wielu pokoleń: czymże jest kobiecość?

Internetowa Mama (tak ją nazwijmy), wraz z Internetową Córką (bądźmy konsekwentni), wracała z zakupów, niosąc kilka siatek wszelakich produktów. Ponieważ dziewczynka regularnie nalegała, by pomagać Internetowej Mamie w domowych obowiązkach, ta sytuacja nie stanowiła wyjątku. Internetowa Córka niosła zatem dwie, dużo lżejsze reklamówki, krocząc dziarsko u boku rodzicielki. Nic nadzwyczajnego by się nie wydarzyło, gdyby winda w bloku bohaterek działała jak zawsze. Jednak, jak to się mówi, nic nie dzieje się przypadkowo. Ponieważ winda nie tylko nie działała jak zawsze, a mówiąc jaśniej, nie działała wcale – Internetowa Mama zarządziła podróż na piąte piętro schodami. Mówiąc szczerze, nie jestem pewna co do wiarygodności tej historii. Oczywiście nie mam żadnych wątpliwości, dotyczących awarii wind w blokach wielopiętrowych: sama znam ten ból, jednak późniejsze wydarzenie mocno mnie zastanawia.

Internetowa Córka idzie przed mamą po schodach, niesie dwie, prawdopodobnie lekkie siatki i jest bardzo dumna z tego, że pomaga. Na klatce schodowej, między kolejnymi piętrami, zamontowany jest wielki, PRL-owski, metalowy grzejnik. Ci, co mieszkają w blokach, pewnie widzą go teraz przed oczami (o ile pozwala im na to numer PESEL). Dziewczynka niespodziewanie traci równowagę podczas próby wejścia na pierwszy stopień kolejnego piętra i małą główką przydzwania w wielki kaloryfer. Cudem utrzymuje równowagę, echo uderzenia unosi się przez kilka kolejnych sekund. Tutaj docieramy do punktu kulminacyjnego, który wzbudził we mnie bardzo sprzeczne emocje i był powodem moich wielu wątpliwości. Otóż Internetowa Córka początkowo przejawia reakcję typową dla kilkulatki, którą boli: mała bródka zaczyna się trząść, a w oczach pojawiają się przysłowiowe groszki. I już czekam na moment, w którym groszki te popłyną po policzkach naszej bohaterki. Ale chyba tylko ja na to czekam, bo Internetowa Mama opisuje, że specjalnie odruchowo nie zareagowała, by obserwować córeczkę. Jaka była reakcja Internetowej Córki na niesprawiedliwość losu, która przed momentem ją spotkała? Otóż dziewczynka powstrzymała łzy, opanowała targające nią emocje i ze stoickim spokojem powiedziała jedynie: „już zaczęli grzać”, po czym ruszyła dalej przed siebie. Internetowa Mama kończy historię wyznaniem, że rozpiera ją nieopisana duma, ponieważ jej córka na pewno wyrośnie na wspaniałą, mądrą i niezaprzeczalnie silną kobietę.

Historia wywołuje we mnie trzy reakcje. Po pierwsze, przestaję wierzyć, że kilkuletnia dziewczynka faktycznie może zareagować w ten sposób. Po drugie, staję w obronie wszystkich dzieci, które w takiej sytuacji zaniosłyby się płaczem i pragnęły czułości, kojącej ich ból. Zapewne sama bym tak zareagowała jako dziecko. Obecnie zareagowałabym nieco inaczej, ale nie wypada mi tutaj przytaczać niecenzuralnych wypowiedzi. Po trzecie, zaczynam się zastanawiać nad przytoczonym przez Internetową Mamę stwierdzeniem, że skoro jej córka nie okazała słabości, to w przyszłości będzie z niej wspaniała kobieta. I to wspaniała ze względu na niezaprzeczalną siłę.
Wiem, że podany przeze mnie przykład jest skrajny i wciąż nie wiemy, czy historia faktycznie potoczyła się w opisywany sposób, jednak odruchowo zaczynam zastanawiać się nad definicją wspaniałej i niekoniecznie zawsze silnej kobiety. Czy jedno wyklucza drugie?

Zastanówmy się zatem wspólnie nad tym, co w ogólnym rozumieniu jest kobiece. I nie chodzi mi oczywiście o kwestie wyglądu zewnętrznego, bo o gustach się nie dyskutuje. Pierwsze, co przychodzi mi na myśl, to wrażliwość. Ale zdrowa wrażliwość. Rozumiem przez to świadomość podatności na zranienie, przy jednoczesnej umiejętności zadbania o to, by do tego zranienia nie doszło. Nawet, jeśli jest to jednoznaczne z koniecznością wsparcia lub ochrony innego człowieka (na przykład mężczyzny). Przy czym konieczność bycia niezaprzeczalnie silną zawsze i wszędzie, wyklucza przyznanie się do własnych słabości, akceptację ich, a w razie konieczności, wsparcie się zasobami innych.
Wiem, że nie ma czegoś takiego jak „Definicja Kobiety” lub „Encyklopedia Kobiecości”, choć wielu osobom (mężczyznom) ułatwiłyby te dzieła życie, jednak posłużę się subiektywnym obrazem kobiecości. Według mnie, oprócz wrażliwości, kobietę wyróżnia również większa niż u mężczyzn zdolność do empatii, czułości, troski. Jeśli zatem będę niezłamanie silna, jak mogę empatycznie zrozumieć słabość i ból innych? Przecież sama powinnam „to” przeżyć, by móc emocjonalnie i w pełni „to” zrozumieć. Jak się troszczyć, skoro troska sama w sobie zakłada branie pod uwagę negatywnych scenariuszy? A skoro biorę je pod uwagę, to gdzie moja wszechobecna siła?
Nie, nie chodzi mi o to, by krytykować kobiety silne, bo je podziwiam i sama (mam nadzieję) nią jestem. Siła, niezaprzeczalnie, jest również wpisana w kobiecą naturę. Jesteśmy przecież silnymi partnerkami, matkami, przyjaciółkami. Jesteśmy silne w kwestii naszych karier i zawodów. Ale czy to powoduje, że nie możemy się rozpłakać, gdy nas boli?
Niezwykle irytuje mnie zero-jedynkowy sposób definiowania, który przytoczyła Internetowa Mama w swojej historii. Ponieważ uważam, że siła bez słabości nie mogłaby istnieć, podobnie jak bardzo często rozwój nie zaistnieje bez kryzysu. Nie wypierajmy się zatem ani kobiecej słabości, ani kobiecej siły. Jako kobiety spełniamy się w wielu rolach, które z definicji „potrzebują” często sprzecznych cech. Dlatego moim ulubionym opisem kobiecości jest cytat z wiersza „Portret kobiecy” Wisławy Szymborskiej: „Oczy ma, jeśli trzeba, raz modre, raz szare, czarne, wesołe, bez powodu pełne łez.”

Dokładnie: jeśli trzeba. Ale w zgodzie ze sobą.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
BiedrzyckaPublikuje · dnia 01.08.2017 22:11 · Czytań: 225 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 2
Komentarze
Szymek dnia 02.08.2017 20:41
Historyjkę o kaloryferze znam z Internetu ze stron, na którym można znaleźć "śmieszne obrazki". W tamtych to rejonach występował Internetowy Tatuś. Nigdy bym nie pomyślał, że to prawdziwa historia.

Myślę, że mogę się zgodzić z powyższym. Ale nie uważam, że bycie silną kobietą wyklucza przyznawanie się do własnych słabości itd.. To pewnie trywialne, ale potrzeba wiele siły, aby przełamać tą słynną barierę bycia samodzielnym zawsze i wszędzie.
Zgadzam się też z tym, że kobiety są bardziej empatyczne od mężczyzn. I z grubsza uważam, że to wynik ewolucji lub, jak kto woli, woli boskiej. Bo "oryginalnie" to przecież kobieta dba o dzieci troszczy się o nie.

Co jeszcze mogę napisać... hm, pewnie dużo. Chociaż w tej chwili nic więcej nie przychodzi mi do głowy. Może poczekam na komentarz jakiejś piękniejszej płci.

P. S.
Nie ma "Definicji Kobiety"? Od czego jest Nonsensopedia?
Usunięty dnia 03.08.2017 11:04
Chyba kobieca siła rzeczywiście na czymś innym polega i inaczej się objawia. Zgadzam się.

Mogło być jednak jeszcze gorzej. Dziewczynka mogła skląć i zwymyślać kaloryfer, następnie go skopać, wreszcie wyrwać i cisnąć nim o ścianę. Wtedy mamę napełniłaby duma, że dziewczynka wyrośnie na silną, asertywną i niezłomną kobietę, która w przyszłości z pewnością zostanie posłanką jednej ze skrajnie prawicowych partii.

Najlepszego!
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Silvus
12/12/2017 15:00
Szanuję to również jak @Leszek, ale miej na uwadze,… »
kamyczek
12/12/2017 14:38
"Ładny wierszyk dla najmłodszych. Na pewno spodoba się… »
Skuul
12/12/2017 14:37
Ogólnie fajne, spodobało mi się, ale tutaj trochę się… »
Amarylis
12/12/2017 14:34
Bardzo dziękuję Panie Leszku,za to co Pan napisał. Niestety… »
mike17
12/12/2017 14:34
Stawitzky, klawo wykozaczony kawałek, typowy dla Twojej… »
Silvus
12/12/2017 14:05
Ale kto podciął? Dlaczego? Gdzie puenta? @Marychno,… »
Silvus
12/12/2017 13:57
Jakoś mi to bycie sobą nie pasuje na końcu. Może zbyt… »
ma_rychna
12/12/2017 13:32
Dziękuję za komentarz. »
hopeless
12/12/2017 12:06
Miladora - No tak:)))) Jak to było? Wstawanie z... Dzięki… »
Ula
12/12/2017 11:48
Ja też się uśmiechnęłam, Kamyczku. Ładny wierszyk dla… »
JOLA S.
12/12/2017 11:45
Jesteście niemożliwi, już nie nadążam, ale to mnie nie… »
Ula
12/12/2017 11:44
Kamyczku, Dziękuję za czytanie :) Pozdrawiam serdecznie. »
Jacek Londyn
12/12/2017 11:26
Tytuł bardziej nawiązuje do treści poprzedniego utworu. »
kamyczek
12/12/2017 11:16
Podróże kształcą, urocza bajeczka, Ulu. Podoba mi się.… »
Ula
12/12/2017 10:59
Dziękuję i pozdrawiam. :) »
ShoutBox
  • Silvus
  • 12/12/2017 12:23
  • @Carve, zobacz kategorię bezpośrednio w "Bibliotece" -> [link]
  • Carvedilol
  • 12/12/2017 12:17
  • Jak teraz można podglądnąć teksty dodane do wirtajek a jeszcze nie zaklepane - bo teraz automatycznie na stronę wirtajki przerzuca
  • JOLA S.
  • 12/12/2017 11:56
  • "Księga Wspomnień Myszy" czeka na korektę. :)
  • kamyczek
  • 12/12/2017 11:44
  • "Ależ z ciebie baran, baranie!" czeka na korektę.Miłego dnia wszystkim.
  • Miladora
  • 12/12/2017 11:05
  • napisz bajkę dla dzieci i wróć :) Wirtajki czekają na autorów
  • Miladora
  • 12/12/2017 01:58
  • a zostaniesz już z nami, MM? :) za długo Cię nie było - wracaj do nas :)
  • Miladora
  • 12/12/2017 01:36
  • MM - czemu się nie odezwałaś? :)
Ostatnio widziani
Gości online:25
Najnowszy:tiuatimeli32
Wspierają nas