W poszukiwaniu miłości - Anna Maria
Proza » Obyczajowe » W poszukiwaniu miłości
A A A
Od autora: Prezentuję kolejny fragment powieści pt."Przypływy uczuć"

                           W poszukiwaniu miłości

- Dzień dobry, nazywam się Ewa Lazar i jestem koleżanką Krystiana. Czy zastałam go w domu- Ewa grzecznie przywitała się z kobietą, która pojawiła się w  drzwiach. Poznała ją od razu, chociaż na zdjęciach wyglądała na osobę starszą  niż była w rzeczywistości. A może lat odjęła jej lekko rozkloszowana niebieska sukienka w grochy i długie rozpuszczone włosy w kolorze  blond. Delikatny makijaż podkreślał błękit oczu i piękny wykrój ust. Wszystko stanowiło jakby dopracowaną całość, tylko piskliwy i nienaturalnie wysoki ton głosu burzył ten nieco idylliczny obraz matki Krystiana.   

- Niestety, nie ma go i długo nie będzie. Mój syn wyjechał na dwuletni staż do Anglii- dumnie oznajmiła, mierząc dziewczynę od stóp do głów nieprzyjaznym spojrzeniem.

- To niemożliwe! Pani kłamie. On mnie kocha. Mieliśmy razem zamieszkać. Obiecał mi to- mówiła roztrzęsionym głosem Ewa.

- Tak myślałam. To ty jesteś dziewczyną, przez którą chciał zrezygnować z życiowej szansy- milczała przez chwilę i z nieukrywaną złością patrzyła na Ewę.

- Dobrze, że ciebie nie odnalazł, bo zostałby lekarzem w jakimś podrzędnym szpitalu i przez całe życie klepał biedę. On ma przed sobą międzynarodową karierę. Skończył studia z wyróżnieniem, zaproszono go do badań nad nowym lekiem- cedziła przez usta matka Krystiana.

- A ty kim jesteś?  Czym się możesz pochwalić- ojcem przestępcą, matką znajdą!  Mój syn i takie koligacje rodzinne! Jego stać na lepszą dziewczynę.  W  Anglii zamieszkał z koleżanką ze studiów, dziewczyną majętną i z szanowanego domu. Chyba wiesz, jak ważne jest nazwisko, a ona ma bardzo wpływowych rodziców.  Mogą mu pomóc w zrobieniu kariery. Krystian jest szczęśliwy, nie planują powrotu do Polski- zjadliwe słowa padały z jej ust z szybkością wystrzeliwanych nabojów z karabinu maszynowego.

- Idź swoją drogą i zostaw go w spokoju. Nawet nie chcę, abyście się kiedykolwiek spotkali. Nie pasujecie do siebie. Jestem matką i wiem, co jest dobre dla mojego dziecka- zamilkła i nerwowo zagryzła wargi.

- Nic pani o mnie nie wie, nie ma pani prawa mnie obrażać!- Ewa starała się opanować swoje wzburzenie.

- Ja muszę z nim porozmawiać, tylko porozmawiać. To dla mnie bardzo ważne. Przyjechałam specjalnie z Rzeszowa, moja mama miała wypadek- próbowała tłumaczyć, ale  kobieta brutalnie jej przerwała.

- Nie obchodzi mnie skąd przyjechałaś i dlaczego. Wróć do domu i zapomnij o moim synu. Tak będzie lepiej dla was obojga. Tak będzie lepiej- powtórzyła, jakby chciała podkreślić wagę tych słów.

Ewa słuchała wypowiedzi kobiety, ale równocześnie przyglądała się Szymkowi, który uklęknął obok znajdującego się w przedpokoju zabawkowego traktora z przyczepą. Chłopiec nieudolnie próbował postawić przewróconą przyczepę, ale jego wysiłki nie przynosiły zamierzonego efektu. W końcu rozżalony podbiegł do matki i wtulił się w jej spódnicę.

-Mama, traktor psuty, czepa bach- łkał żałośnie.

Dziewczyna patrzyła na jego rozpacz i pomyślała, że w tej chwili oboje są tak samo bezradni i nieszczęśliwi, chociaż powody ich smutku są tak różne. Jedno słowo, jeden gest mógł ich uszczęśliwić  albo pogrążyć w jeszcze większej rozpaczy.   

- Proszę tylko o przekazanie informacji- błagała Ewa.

- Wszystko dobrze, Szymuś. Mamusia to naprawi, traktor zaraz pojedzie- pocieszała chłopca, poprawiając przewróconą zabawkę. Ucałowała chłopca w czoło, otarła jego łzy i czule się do niego uśmiechnęła. A potem ponownie podeszła do Ewy, ale dla niej zabrakło już dobroci w  sercu matki Krystiana.

- A może ty jesteś w ciąży i szukasz tatusia dla swojego dziecka. I dlatego teraz sobie o nim przypomniałaś? Dziwne było twoje nagłe zniknięcie, a dzisiejsza wizyta jest nie mniej zaskakująca- zapytała nagle rozmówczyni.

-Nic z tego, nie wrobisz go w dzieciaka. Niech inny nabiera się na twoją miłość. Może potrafisz kogoś uszczęśliwić, Krystianowi zmarnowałabyś tylko życie- rzekła ze złośliwym uśmiechem.

- Nie jestem w ciąży- szepnęła Ewa, ale kobieta nie czekała na odpowiedź, tylko nerwowo zatrzasnęła drzwi mieszkania.

- Chyba nie jestem- powtarzała w myślach i równocześnie próbowała przypomnieć sobie termin ostatniej miesiączki.

 - Cholera jasna, ostatni okres miałam 7 lipca, a teraz jest koniec sierpnia. To pewnie stres albo zmiana klimatu, bo przecież za pierwszym razem nie zachodzi się w ciążę- próbowała się uspokoić, ale ziarenko niepewności zagnieździło się w jej sercu. 

 - Po powrocie do domu muszę to sprawdzić, żeby przestać się martwić niepotrzebnymi rzeczami- stwierdziła stanowczo.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Anna Maria · dnia 12.08.2017 23:14 · Czytań: 373 · Średnia ocena: 3 · Komentarzy: 4
Inne artykuły tego autora:
Komentarze
Usunięty dnia 13.08.2017 08:24 Ocena: Dobre
Ogólnie, jest nieźle. Dobrze, że wstawiłaś krótki fragment. To mnie zachęciło do lektury :)

Znalazłam parę "kwiatków":

Cytat:
Czy za­sta­łam go w domu-

-->pytanie wymaga znaku zapytania.

Cytat:
Tak my­śla­łam, to ty je­steś dziew­czy­ną,

-->Tak my­śla­łam... To ty je­steś dziew­czy­ną

Niektóre dialogi są niepoprawnie zapisane. Poza tym gdzieniegdzie brakuje spacji między znakiem pauzy dialogowej a wyrazem.
I mam zastrzeżenie natury logicznej: jaka dziewczyna nie zauważyłaby braku okresu przez 3 miesiące??
Infernus dnia 14.08.2017 23:19 Ocena: Dobre
Że leżymy na tej samej półce, pozwolę podczepić się pod fragment tej kobiecej powieści :) Według mnie wyszło jakby sztywno, sztucznie. Brakuje mi tutaj czegoś.

Cytat:
- Tak my­śla­łam. To ty je­steś dziew­czy­ną, przez którą chciał zre­zy­gno­wać z ży­cio­wej szan­sy- mil­cza­ła przez chwi­lę i z nie­ukry­wa­ną zło­ścią pa­trzy­ła na Ewę.

Mogę się mylić, ale milczała, czy mówiła? Może powiedziała i zamilczała? Może chwilę milczała, po czym zaczęła mówić.

Cytat:
-Mama, trak­tor psuty, czepa bach- łkał ża­ło­śnie.

Raczej ja popełnię błąd, ale chyba lepiej : - Mama, tlaktol psuty, cepa bach.

Na plus: obudziłaś we mnie współczucie, więc moim zdaniem potrafisz pokazać czytelnikowi to, co chcesz w nim wzbudzić.
Ogólnie niby sztucznie, ale nie męczyło.
Co do poprzedniczki: nie popełniłaś błędu - minęło zaledwie półtora miesiąca , jest nadzieja :)
Usunięty dnia 15.08.2017 09:57 Ocena: Dobre
@Infernus, w pierwotnej wersji były 3 miesiące. Autorka poprawiła :)
Anna Maria dnia 15.08.2017 10:35
Lady Winter i Infernus, dzięki za cenne uwagi. Nieustannie pracuję nad tekstem, szlifuję swój warsztat, trochę po omacku odkrywam tajniki pisarstwa. Myślę, że mamy podobne marzenia- zobaczyć na półce w księgarni własny utwór, posłuchać opinii czytelników. I wierzę, że kiedyś ta chwila nastąpi. :) W pierwszej wersji rzeczywiście było 3 miesiące, więc po zastrzeżeniach Lady Winter naniosłam poprawkę. :D
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Maru
23/07/2018 07:30
Prawdę mówiąc... Pierwotnie ten tekst był ze dwa-trzy razy… »
Vanillivi
23/07/2018 06:43
Tak jak obiecałam, zjawiam się z komentarzem. Czytając… »
Ekszyn Dupacycki
23/07/2018 03:17
Rzuciłaś na pisanie Wiktora inne świetło, to zainteresowało. »
domofon
23/07/2018 01:55
wielkie dzieki, podpisuję się pod Twoim komentarzem obiema… »
Zola111
23/07/2018 01:27
Tak, leśne dziewczęta na poboczu to jest z pewnością temat.… »
Zola111
23/07/2018 01:16
Ileż w tym wierszu witalizmu, erotyzmu! Ale przecież… »
Zola111
23/07/2018 01:10
Ech, te wiolinowe strofy, które zawsze mnie zaskakują, nawet… »
Zola111
23/07/2018 00:57
Piękna liryka pośrednia, szerokie pole do interpretacji, a… »
Silvus
23/07/2018 00:52
Dziękuję. Mam wrażenie, że podoba mi się takie… »
Zola111
23/07/2018 00:50
Ciekawy punkt widzenia, bo przecież Prometeizm i sam czyn… »
Zola111
23/07/2018 00:35
Kobiety w egzotycznych krainach wyglądają jak kultura, która… »
Zola111
23/07/2018 00:23
Ekszynie, polecam. Dziękuję za poczytanie recenzji. Jedna… »
Zola111
23/07/2018 00:21
AJW, dziękuję Ci bardzo. Pozdrawiam, z. »
BlueRiver
22/07/2018 23:54
Pewnie. :) A więc tak: 'nie rusza' - to tak jak… »
Silvus
22/07/2018 23:26
A odpowiesz mi na moje wątpliwości, Blue? :) »
ShoutBox
  • Fuksiarz
  • 19/07/2018 07:45
  • Hejka, jak widzicie mój nowy wiersz? Wprowadziłem poprawki, raczej wiedzę, którą nabyłem dzięki podzieleniu się komentatora przy wcześniejszym moim wierszu w komentarzu, dziękuję : )
  • mariaczekanska
  • 18/07/2018 23:26
  • Silvus - dokładnie tak, że przydatne dla czytelnika :)
  • allaska
  • 18/07/2018 22:01
  • dziś poczytałam o niepełnosprawnym dziecku pewnej znanej poetki. straszne myślę sobie... a poetka wysyła mi zdjęcie chorego synka i z uśmiechem pisze: zobacz jaki słodziak, no wzruszające kurka wodna
  • allaska
  • 18/07/2018 21:59
  • pada. i pada. dziś zabawa- dziecka stopa nadepnęła na kretowisko, z kolejnego kretowiska wytrysnęła woda. wzlatywały jeden za drugim w górę wodne wulkany. płonę. dzięki dziecku dotarłam do jądra :)
  • Silvus
  • 18/07/2018 21:53
  • Content-marketingowe? W sensie, przydatne? Będę pisać, jeśli coś mi przyjdzie do głowy. Dziękuję. :) :)
  • mariaczekanska
  • 18/07/2018 20:57
  • Ale fajnie, poradnikowe. Mocno content marketingowe Silvus. Good job. Pisz dalej.
  • Silvus
  • 18/07/2018 19:15
  • Mario, dziękuję. :) Nie nazywałbym tego blogiem, ot, luźne przemyślenia.
  • Silvus
  • 18/07/2018 16:54
  • Chciałbym pochwalić się, że wreszcie udało mi się stworzyć coś jak blog (całość po angielsku): [link] :) Tematyka: głównie programowanie. Zresztą nie wiem, czy jeszcze coś napiszę.
  • Silvus
  • 18/07/2018 02:48
  • @all, no mnie smaku narobiłaś, aczkolwiek nie lubię chyba cukinii, zresztą nie wiem. Co do oszukania, to trudno mi powiedzieć.
Ostatnio widziani
Gości online:11
Najnowszy:Brian00
Wspierają nas