Samotnik rozdział 11: Anioł o czarnych oczach - MarcinD
Proza » Fantastyka / Science Fiction » Samotnik rozdział 11: Anioł o czarnych oczach
A A A

Pierwszą rzeczą, jaka do mnie dotarła, było uderzenie w czoło. Właściwie nawet nie jedno uderzenie, ale liczne, regularne uderzenia. Po chwili poczułem, jak coś spływa wzdłuż mojego nosa aż do ust. Gdy poczułem na ustach tak bardzo charakterytyczny, kwaskowo-ostry smak, moje nerki zareagowały natychmiast, wyrzucając w moje żyły potężny ładunek adrenaliny. Momentalnie zdałem sobie sprawę że padał deszcz i przez dziurawy dach pojedyncze krople padały wprost na mnie. Przewróciłem się na bok i poczułem w ustach smak kwaśnego deszczu. Nie byłem w stanie powstrzymać odruchu, zdołałem tylko podczołgać się pod krawędź podestu, na którym leżałem i zwymiotowałem gwałtownie, wyrzucając z siebie jakieś marne resztki dawno zjedzonego posiłku. Potwornie łupało mnie w skroniach, ale jeszcze bardziej bolała mnie noga. W hali jednak panowała cisza. Tylne drzwi Rosomaka były zamknięte, nie widziałem nikogo. Wiedziałem, że po drabince na pewno nie będę w stanie zejść. Na szczęście wystarczyło tylko się podnieść, przejść kilkanaście metrów i zjechać po linie wprost na dach mojego Rosomaka, do dachowego włazu. Właśnie - "tylko". Chwyciłem się mocno barierki i bardziej podciągnąłem na niej niż stanąłem na nogi. Niemal od razu przez zaciśnięte z całej siły zęby zawyłem z bólu, ale utrzymałem się na nogach. Powoli, krok za krokiem, szedłem w stronę liny. Pełzłem w powolnym tempie, traktując ukochaną "efenkę" jak laskę. Zostało mi jeszcze kilka metrów i czułem, jak opadam z sił. Oczy zachodziły mi mgłą i miałem wrażenie że zaraz stracę przytomność. Wreszcie dotarłem do liny. Nie wiem, co sobie wtedy myślałem. Chyba wyobrażałem sobie, że dam radę utrzymać się na linie i powoli opuścić w dół. Oczywiście, było zupełnie inaczej. Gdy tylko poczułem w dłoniach linę, moje ciało ogarnęła prawdziwa euforia. Ułamki sekund swobodnego spadania rozciągnęło się do kilku sekund prawie świadomego lotu. Dopiero potem spotkałem się z brutalną rzeczywistością i pancernym dachem Rosomaka. Do mojej świadomości ledwo dotarł dotarł huk, z jakim rąbnąłem plecami o metal, zupełnie luźno, niczym przysłowiowy worek ziemniaków, a zaraz potem przytłumione, przerażone piski, dochodzące jakby ze środka pojazdu. Z ogromnym trudem wyciągnąłem nóż i jego trzonkiem uderzyłem w dach pojazdu, wybijając sygnał SOS. Odczekałem chwilę, po czym ponowiłem sygnał i usłyszałem pod sobą jakieś trzaski. Wtedy uświadomiłem sobie, że leżę na pokrywie włazu. Ostatkiem sił odturlałem się na bok, a gdy pokrywa się uniosła, wciągnąłem do środka. Kolejny upadek na twardą, metalową podłogę odciął mnie całkiem od rzeczywistości.

Otworzyłem oczy - a przynajmniej tak mi się wydawało, bo wokół mnie panowała kompletna ciemność. Nagle gdzieś z boku pojawiło się malutkie, rozmyte światło, właściwie nawet nie światło, tylko delikatny poblask. W zasięg mojego wzroku wsunęła się niewyraźna, młoda, kobieca twarz. Wyglądała jak anioł o czarnych oczach. Jej czarne oczy patrzyły na mnie chwilę, a potem poczułem, że ktoś położył mi dłoń na czole. Była sucha i zimna. Moje powieki zrobiły się potwornie ciężkie i przed oczami znów miałem ciemność.

Co jakiś czas otwierałem oczy - albo przynajmniej tak mi się wydawało - i za każdym razem widziałem nad sobą tą tajemniczą postać, rozmytą jak we mgle. Wydawało mi się że powinienem był ją znać, ale nie byłem w stanie zebrać myśli. Tak samo, jak nie byłem w stanie w jakikolwiek sposób zorientować się w upływającym czasie.

Poczułem ból. Od bardzo dawna to uczucie kojarzyło mi się pozytywnie, przecież jak coś boli, to znaczy że człowiek żyje, prawda? Na razie nie do końca byłem pewny co mnie bolało, coś jakby wszystko i nic. Jednak po chwili ból zaczął koncentrować się na mojej nodze. Na tyle mocno, że pozwoliłem sobie na cichy jęk.
- Domiś, on się chyba budzi. - Usłyszałem gdzieś z boku, ale nie miałem siły ruszyć choćby głową. Za to przed moimi oczami pojawiła się ta sama, niewyraźna twarz o czarnych, nieskończenie głębokich, czarnych oczach.
- Jesteś aniołem? - zapytałem niezbyt przytomnie, szorstkim głosem, uświadamiając sobie, jak bardzo wysuszone mam gardło.
- Co? - zapytała dziewczyna. - Głupek - dodała. - Jestem Dominika. Nie pamiętasz? -
- A ja jestem Maciek - powiedziałem ni z gruszki, ni z pietruszki. Dominika… Coś zaczęło mi świtać. Chyba. Nagle zauważyłem, że mój wzrok zaczął się coraz bardziej wyostrzać. Patrzyłem na pochyloną nade mną dziewczynę i teraz dopiero uświadomiłem sobie, dlaczego w pierwszej chwili nie poznałem Dominiki. Zmieniła się, wyraźnie jej chuda twarz nieco się zaokrągliła, ostre i wyraźne kości policzkowe nieco zniknęły i zdałem sobie sprawę że dziewczyna była po prostu ładna. Mimo tego że miała krótko ogolone włosy. Teraz dopiero to dostrzegłem.
- Jesteś ładna - powiedziałem cicho. Dominika tylko się uśmiechnęła, lekko czerwieniąc, po czym uklęknęła obok mnie i delikatnie wsunęła rękę pod moją głowę. Poczułem że nieco mnie uniosła i coś przysunęła mi do ust. Poczułem dotyk metalu, a potem wilgoć i silny smak środków odkażania wody. Wiedziałem, więc że woda była zdatna do picia. Wypiłem kilka sporych łyków i Dominika odsunęła wojskową menażkę.
- Lepiej? - zapytała z uśmiechem. Odetchnąłem ciężko, czując, jak chłodna woda wreszcie zwilża mi gardło wyschnięte na wiór.
- Tak - powiedziałem z ulgą. Spojrzałem jej w oczy, a potem dostrzegłem na jej policzku ogromnego, sinofioletowego siniaka. W ułamku chwili przypomniałem sobie wszystko. Uniosłem dłoń w jej stronę i nie mogłem nie zauważyć, że drgnęła, chcąc odskoczyć, ale powstrzymała się w ostatnim momencie. Powoli oparłem dłoń na jej siniaku i gładziłem jej skórę samymi koniuszkami palców. - Przepraszam cię za to - westchnąłem bezgłośnie, samym ruchem warg. Dominika pokręciła głową i widziałem, że zaczynała już płakać.
- Gdyby nie ja, gdybym cię posłuchała, nie doszłoby do tego wszystkiego - powiedziała, a w zasadzie już tylko wypłakała. Poczułem, jak z jakiegoś powodu z moich oczu też zaczęły płynąć łzy.
- Opowiedz mi - poprosiłem. - Opowiedz mi o tym wszystkim, co się wydarzyło - dodałem. Dominika otarła wierzchem dłoni łzy i zaczęła opowiadać - o tym, jak zwaliłem się na podłogę Rosomaka przez sufitowy właz, o tym, jak dzięki doświadczeniu pielęgniarki zajęła się moją raną, pozszywała moją nogę nićmi krawieckimi i przez kilka kolejnych dni opiekowała się, mając nadzieję, że nie zejdę jeszcze tym razem z tego świata. Ale chyba tym razem znów mi się udało…

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
MarcinD · dnia 16.08.2017 11:37 · Czytań: 243 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 6
Komentarze
Szymek dnia 19.08.2017 15:31
Ale słodko się zrobiło. : - *
MarcinD dnia 19.08.2017 20:25
Nie martw się, to tylko tymczasowo ;-).
Niczyja dnia 21.08.2017 23:29
Ładnie, ślicznie, romantycznie:)
Szkoda, że to tylko tymczasowo...
MarcinD dnia 21.08.2017 23:42
To jest postapo, tutaj romantyczne uczucie jest tylko między strzelcem i jego bronią ;-)
Alen Dagam dnia 24.10.2017 21:54 Ocena: Świetne!
Cytat:
Wy­glą­da­ła jak anioł o czar­nych oczach. Jej czar­ne oczy pa­trzy­ły na mnie chwi­lę


może: "patrzyła na mnie przez chwilę"?

Cytat:
Wy­da­wa­ło mi się że po­wi­nie­nem był ją znać


Hmm. Czas zaprzeszły (przeszłość przed inną przeszłością) chyba nie pasuje?

Cytat:
Po­czu­łem ból. Od bar­dzo dawna to uczu­cie ko­ja­rzy­ło mi się po­zy­tyw­nie, prze­cież jak coś boli, to zna­czy że czło­wiek żyje, praw­da?


Moje brwi powędrowały w górę. Ciekawe, czy Maciek twierdziłby to samo, gdyby był kobietą *.*

Cytat:
nie­skoń­cze­nie głę­bo­kich


mrrrrau!

Cytat:
Zmie­ni­ła się, wy­raź­nie jej chuda twarz nieco się za­okrą­gli­ła, ostre i wy­raź­ne kości po­licz­ko­we nieco znik­nę­ły i zda­łem sobie spra­wę że dziew­czy­na była po pro­stu ładna.


Człowiek nie zaokrągla się w jeden dzień! Nawet na diecie frytkowej! Jak długo on był nieprzytomny? :p

Cytat:
Po­czu­łem że nieco mnie unio­sła i coś przy­su­nę­ła mi do ust. Po­czu­łem dotyk me­ta­lu, a potem wil­goć i silny smak środ­ków (...do...) od­ka­ża­nia wody.


Cytat:
przez kilka ko­lej­nych dni opie­ko­wa­ła się


Acha. No niech Ci będzie, ale założę się, że podjadała mu więcej niż te 1000 kalorii dziennie.

____

To fragment opowieści, w którym tak wyraźnie odwracają się role. Teraz to ona opiekuje się nim, a nie on nią. Jak sie to mówi, każdy ma swoje miejsce na świecie. Dobrze pokazane i wywołuje uczucie satysfakcji. Maciek już nie jest gburliwym macho. Wyłazi z niego nawet powoli przytlumiony Katastrofą i stresem romantyk! Plus, tęsknota za kimś, kto naprawdę by się nim zaopiekował i pozwolił mu na bycie jeszcze raz małym, chorym chłopcem, nad którym pochyla się utracona zbyt wcześnie mama - stąd "anioł"... Ładnie.
MarcinD dnia 24.10.2017 22:04
Alen Dagam napisała:
może: "patrzyła na mnie przez chwilę"?

Bo jak człowiek chce za bardzo artystycznie... ;P

Alen Dagam napisała:
Moje brwi powędrowały w górę. Ciekawe, czy Maciek twierdziłby to samo, gdyby był kobietą *.*

Wiesz... w jego świecie... jak boli, to znaczy że nerwy działają... Czyli ze serce jeszcze bije. Czyli że człowiek jeszcze żyje ;-). To tak, jak w pewnym wieku, jak się człowiek rano budzi i nic nie boli, znaczy że umrzył ;p

Alen Dagam napisała:
Człowiek nie zaokrągla się w jeden dzień! Nawet na diecie frytkowej! Jak długo on był nieprzytomny?

A z pół roku ;P. Fakt, to jest wyjątkowo głupie :sourgrapes:

Alen Dagam napisała:
Acha. No niech Ci będzie, ale założę się, że podjadała mu więcej niż te 1000 kalorii dziennie.

Cóż, pewnie tak ;P. Miała dostęp do pyszności MRE bez kontroli haha ;).
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
skroplami
23/11/2017 00:31
Nie widzę nic złego, niestety ;(. Styl dopasowany bardzo… »
Nalka31
23/11/2017 00:29
Dodatku miło, że zajrzałeś i spodobała się moja piosenka.… »
stawitzky
23/11/2017 00:05
W końcu dotarłem. No, rozczuliłeś mnie. Nie wiem czy to… »
Miladora
22/11/2017 23:44
Pasja i klimat - dobre połączenie, Hope. :) Mimo że… »
stawitzky
22/11/2017 23:41
Co ja czytam? Co autor miał na myśli? »
Miladora
22/11/2017 23:23
Nie ma mowy - muszą się jeszcze trochę pochichrać! :) »
maak
22/11/2017 23:02
Hej. Może otroczki się troszke pochichrajom... a może nie :) »
Zola111
22/11/2017 22:57
Piknie, Maaku, piknie! Nada się na wirtajki, że hej! »
maak
22/11/2017 22:53
Dziękuję w imieniu chłopaczków :) »
Miladora
22/11/2017 22:45
Tekst po korekcie. Rekomenduję do wirtajek. :) Trudno nie… »
hopeless
22/11/2017 22:31
Miladora - Poprawiłem, ale zdecydowanie łatwiej poprawić… »
Lilah
22/11/2017 22:19
Dziękuję, Milu. Miło mi, pociengiel. W imieniu… »
Lilah
22/11/2017 22:15
Bardzo dziękuję, kamyczku. :) Cieszy Twoja opinia,… »
introwerka
22/11/2017 21:38
Apisie, masz rację, zabrakło mi tu dookreślenia. -… »
Zola111
22/11/2017 21:24
Abisiu, poprawiaj, "nie denerwuj mnie, i już".… »
ShoutBox
  • Miladora
  • 23/11/2017 02:22
  • Do łóżeczka? Razem?! Mrówka z buldogiem?! :))))
  • Miladora
  • 23/11/2017 02:20
  • A nie oblezą mnie mrówki? :)
  • JOLA S.
  • 23/11/2017 02:14
  • Milu, może tak pójdziemy do łóżeczka, popatrz na zegar:)
  • Silvus
  • 22/11/2017 22:27
  • "Baby, be a giant / Let the world be small". Robbie Williams dobrze mówi.
  • Niczyja
  • 22/11/2017 21:45
  • Każdemu czasem zdarza się ten pierwszy raz;) Czytałam i polecam zatem:)
  • mike17
  • 22/11/2017 21:20
  • Kto by pomyślał, że napiszę kiedyś bajkę. A więc zapraszam Was do czytania, komentowania i wyrażania swoich opinii : [link] Przyczłapek czeka :)
  • Alen Dagam
  • 22/11/2017 21:15
  • 21 utworów jest już w kategorii Wirtajki.pl! Wyrażajcie Wasze opinie - i zapytajcie własne lub znajome dzieci, co o nich sądzą! Wybieramy wspólnie najlepsze!
  • maak
  • 22/11/2017 20:44
  • Zapisałem jako txt i wkleiłem do edytora PP. Wygląda OK :)
  • maak
  • 22/11/2017 20:31
  • Opiera się skubany i generuje krzaczki. Może to przez to, że plik został zapisany jako docx.
Ostatnio widziani
Gości online:13
Najnowszy:faulcon4098
Wspierają nas