Trzeźwym (k)rokiem (mefedron) - JaDziekuje
Proza » Inne » Trzeźwym (k)rokiem (mefedron)
A A A
Od autora: Ten tekst poprzedza "wstęp". Miniatury starałem się zapisywać, tak by można było je czytać samotnie, ale tylko razem tworzą historię. Miłego czytania.

Jakoś wcześniej.

***
Przez rozbite szyby w domku na działkach, zawiewał mróz, targając szare, okopcone, poprzepalane firany i strzępy zasłon. Na podłodze leżały drobinki szkła z okien, chrupiące pod nogami, a na obwieszonym suficie eksplodowała we wszystkich kierunkach pleśń, tworzyła wzory głębokie i fascynujące. Było tu bezpiecznie, chociaż stara chata skrzypiała i czasem straszyła, dając wrażenie, że jeszcze w niej ktoś jest, ale nikogo tam być nie mogło, bo ta chatka to był tylko ten pokoik, w którym siedzieliśmy, tylko nad nami był prawdopodobnie strych, ale jeśli ktoś by tam wszedł, wpadłby do środka, a domek rozleciałby się chyba na wszystkie strony świata jak ten z kart. Fotel, kanapa i zmontowany z półki prowizoryczny stół. Tu chyba wszystko było prowizoryczne, wszystko takie „do jutra, byle do jutra”, wszystko — zdawało się, że nawet my. Półmrok zasłaniał nasze fioletowe twarze, czerwone oczy, wysuszoną skórę. W świetle gdzieś daleko mżącej latarni i błysków wyświetlacza telefonu czuliśmy się komfortowo. Martwiła myśl powrotu do domu, no bo jak? Skoro tyle dni mnie w nim nie było, a rodzinne święta odbyły się bez mojej obecności. Będą pytać? Krzyczeć? A czym się tłumaczyć? Z kilometra widać, co się ze mną działo. Siedziałem, rozmawiając z przyjacielem, roztrząsając tematy ważne i głupie. Milczeliśmy i kombinowaliśmy co z tego zapadniętego czasu zabrać. Upodleni, zmartwieni, zawstydzeni tym do czego się doprowadziliśmy. Edek wyjmował co jakiś czas saszetkę z kryształkami mefedronu. Wysypywał trochę, ja kruszyłem dowodem osobistym położonym na płask, narkotyk chrupał, jak to szło pod butami. Rozdzielałem je na kilka kresek, w tym czasie Edek zwijał banknot, wsadzał do nosa i wciągał, a potem ja.

Słony i szczypiący pył wpadał do nosa. Unosiliśmy głowy do góry, czekając, aż spłynie i wtedy to pleśń na suficie ożywała. Nieprzyjemny posmak popijałem piwem. Źrenice powiększały się i zmieniały obraz. Teraz to przyjemność płynęła z samego siedzenia, błogość otulała każdy ruch. Było dobrze i bardzo przyjemnie. Oddalał się o kilometry dom, problemy, czerpałem tylko przyjemność z tu i teraz. Rozmazany świat był piękny. Pleśń kłębiła się jak chmury, żółtawe światło latarni było miłe dla oka, kryształki śniegu radośnie migały kolorami szczęścia. Fiolet — róż, błękit — biel. Piwo było ciągle doskonałe, opierałem głowę o brzeg kanapy i płynąłem uderzeniami serca. Chwilami nie czułem ciała, byłem tylko umysłem, duchem zaglądającym w zakamarki swoich myśli, ciemnych rogów tego pokoju, falą euforii, miłości do każdej sekundy teraz i każdej migawki. Gałązki cudnie kołysały na wietrze, a firanka tańczyła wraz z dymem papierosów i cieszyła oko. Nie trwało to długo, to nigdy nie trwało długo. Zawsze za krótko, nawet jak trwało wiele godzin, tym stanem ciężko było się nacieszyć. Pojawiała się myśl, która drążyła dziurę i całe piękno ulatniało się przez nią, w otchłań niezrozumienia. Nie mogąc jej zawrócić, zrozumieć gdzie odeszła, gdzie jest i gdzie to znajdę. Płowiały kolory, czuć było mróz, który wpadał niechętnie do chatki. Ruchy flegmatyczne ocierały katar z nosa. Zaczynało się robić nieprzyjemnie. Smutno i goło, blado i nijak. Znów siedzieliśmy w melinie na działkach, znów nie byliśmy na noc w domu, znów problemy wracały z siłą mocniejszą niż były przed czterdziestoma minutami. Pleśń była obrzydliwie przytłaczająca, półmrok przeraźliwy, a kanapa brudna i niewygodna. Wtedy laliśmy wódkę do plastikowych kubków, by złagodzić mróz, rozjaśnić myśli, upiększyć rzeczywistość i wzmocnić się fizycznie. Stukaliśmy kubeczki i życzyliśmy sobie wesołych świąt. Smutek był inny, beznadzieja dusiła jeszcze bardziej. Edek wyciągał saszetkę i wysypywał troszkę kryształu. Ja chwytałem za plastikowy dowód.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
JaDziekuje · dnia 22.08.2017 10:43 · Czytań: 190 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 3
Komentarze
JOLA S. dnia 23.08.2017 14:09 Ocena: Świetne!
Cytat:
Po­ja­wia­ła się myśl, która drą­ży­ła dziu­rę i całe pięk­no ulat­nia­ło się przez nią, w ot­chłań nie­zro­zu­mie­nia.


Zaczyna mnie przytłaczać, ale zwycięża uczucie przywiązania do tego, co piszesz w każdej kolejnej odsłonie. Piękne zdania, cudna, senna atmosfera i ten żal.
Ech, dla mnie świetne.
Pozdrawiam. :)

JOLA S.
Pola Kaj dnia 23.08.2017 18:21 Ocena: Świetne!
Ciężki, przytłaczający tekst. Ale nie chodzi mi o zapis, (choć moim zdaniem niektóre zdania są zbyt długie). Wywołuje emocje u czytelnika.
Piękne, szczegółowe opisy. Chyba mogłabym się od Ciebie wiele nauczyć ;)
Pozdrawiam
JaDziekuje dnia 24.08.2017 10:22
Dziękuję bardzo za podzielenie się swoimi odczuciami i tak ładny odbiór i ocenę.
Wzruszyłem się troszkę :) Bardzo mi miło. Dziękuję.
(nie mogę oznaczyć że pomogłyście ... nie wiem czemu)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Miladora
24/11/2017 06:00
Pomysłowe, ale do dopracowania. :) Bez przecinka (,).… »
Miladora
24/11/2017 03:27
Podoba mi się - czekam na małą poprawkę Autorki, by zaklepać… »
Miladora
24/11/2017 03:15
Jeszcze tylko to zostało, Hope. O ile czegoś przy okazji… »
Silvus
24/11/2017 02:54
Bardzo zwiewnie, ładnie pod względem treści... ale nadal… »
Silvus
24/11/2017 02:18
A dziękuję za wejście, @Leszku. Czasem uda mi się popełnić… »
Silvus
24/11/2017 02:07
Ciekawe, ciekawe... chyba zrozumiałem... Monotonia dnia… »
Leszek Sobeczko
24/11/2017 02:03
wiersz opiewa to co widzi autor na styku dnia i nocy, i… »
Leszek Sobeczko
24/11/2017 01:58
moim zdaniem wiersz poddany jest dyscyplinie 9ciozgłoskowej… »
Leszek Sobeczko
24/11/2017 01:46
3 pierwsze tekst piosenki, do 4tej jestem tak samo… »
Leszek Sobeczko
24/11/2017 01:43
jak opis sceny; cień stoi pośrodku cienia, a na koniec dwóch… »
Leszek Sobeczko
24/11/2017 01:33
znam ten model maszyny do szycia, nie do zdarcia wręcz;… »
Leszek Sobeczko
24/11/2017 01:27
hmm, mam swoje doświadczenia z "pękaniem serca"… »
Leszek Sobeczko
24/11/2017 01:19
fajny manifest; ale nierealny czy tu nie zachodzi pewna… »
Berele
24/11/2017 01:15
"Na rozpaloną duszę utopioną w winie" Trzeba… »
Leszek Sobeczko
24/11/2017 01:12
kiedyś na PP publikowała autorka o ksywce Shortia /z… »
ShoutBox
  • Silvus
  • 24/11/2017 02:10
  • Ale ludzie się zmieniają. Przynajmniej mogą. Jeśli dostaną odpowiedni impuls, to to zrobią.
  • Silvus
  • 24/11/2017 02:04
  • Myślę, że to złożony problem...
  • Leszek Sobeczko
  • 24/11/2017 01:22
  • czemu Dolna Półka nie ma komentarzy? czy to jakaś strefa kwarantanny?
  • mike17
  • 23/11/2017 23:27
  • WYNIKI w MUZO WENACH 5 są już dostępne, zapraszam serdecznie : [link]
  • mike17
  • 23/11/2017 23:20
  • Bardzo Wam dziękuję za "Kwasiżurka" - powstał w chwilę, ale liczę, że dłużej pozostanie w pamięci :)
  • Niczyja
  • 23/11/2017 22:44
  • Wzajemnie:)
  • maak
  • 23/11/2017 22:43
  • Tak zrobię :). Dobrej nocy.
  • Niczyja
  • 23/11/2017 22:38
  • Dobrze, zgadzam się. Na pewno będzie pięknie:) Może być też tłumaczka wiatru lub deszczu. Albo wysokich traw bujających się na wietrze. Jak zechcesz, tak napisz:)
  • maak
  • 23/11/2017 22:36
  • Dobrze. Napiszę o kobiecie nie kobiecie. O tłumaczce chmur? :)
Ostatnio widziani
Gości online:11
Najnowszy:Jaclynndda
Wspierają nas