Singielka w małym mieście - Pola Kaj
Publicystyka » Felietony » Singielka w małym mieście
A A A
Od autora: Szczerze przyznam, że długo decydowałam się, czy dodać ten artykuł.
Krytykę przyjmę "na klatę" ;)

Zapewne wielu z was kojarzy Carrie Bradshaw, bohaterkę „Seksu w wielkim mieście”. Wielobarwna postać, czasem bywała irytująca, ale dla niektórych mogła być inspiracją, a wręcz autorytetem.
Carrie miała wszystko. Do Nowego Jorku przybyła praktycznie z niczym, ale udało jej się. Znalazła przyjaciółki, zrobiła karierę i ostatecznie zdobyła swojego Mr Biga.
A jak to wygląda w realiach? Jak to wygląda w małym mieście? Pewnie serialu o bohaterce z pachnącej jeszcze komuną mieściny nikt by nie oglądał. Dlaczego? Bo tu się nic nie dzieje... 


Młoda dziewczyna po drodze do pracy wpada na stację benzynową, by kupić paczkę papierosów. Miała rzucić, ale cóż… Lubi palić.
- LM linki mentolowe jasne - recytuje od lat ten sam tekst.
Sprzedawca w średnim wieku podaje jej paczkę i zagaduje:
- Nie szkoda pani zdrowia?
„Co go to obchodzi?”- myśli sobie, nazwijmy ją, Jasmine. Uśmiecha się jednak kącikiem ust zbliżając przy tym kartę do terminalu.
- Mąż pewnie już czeka w domu - facet dalej próbuje nawiązać rozmowę.
- Nie mam męża - odpowiada Jasmine, tak dla świętego spokoju.
Prawie pęka ze śmiechu na widok miny kasjera i współpracownika, który stoi przy kasie obok. Zdumieni, nie odpowiadają nic.
„Pewnie sobie pomyśleli, że muszę być walnięta”.
Stereotypy. Jak już ładna dziewczyna nie ma faceta, to musi mieć coś z głową.
Ale Jasmine jest zdrowa na umyśle. Po prostu nie bierze byle czego.
Nasza blond piękność wsiada do swojego czerwonego auta, przekręca kluczyk i rusza. Słońce leniwie wznosi się wyżej, a Jasmine myśli, że może rzeczywiście coś jest z nią nie tak.
Skręca w uliczkę prowadzącą do jej domu. Po drodze mija sąsiadkę, starą pannę, nazwijmy ją Nancy.
Nancy chyba też wraca z nocnej zmiany, jak zwykle rowerem i jak zwykle z tą samą, zgorzkniałą miną.
„Wygląda, jakby połknęła gówno” - stwierdza Jasmine.
Reszta domowników jeszcze śpi. Reszta, czyli rodzice. Śliczna dwudziestosześcioletnia singielka wciąż mieszka z mamą i tatą.
Ludziom się wydaje, że skoro stać ją na papierosy, własny samochód i wakacje, to za pracę w laboratorium nieźle jej płacą.
Plotki. Jasmine jest oszczędna. Nie wydaje kasy na kosmetyczki, nie rozpija się po klubach, założyła konto oszczędnościowe. Mieszkanie z rodzicami ma swoje zalety. A auto kupiła za pieniądze przeznaczone na jej własne wesele, do którego (na szczęście!) nie doszło.
Jasmine kładzie się spać. Wstaje po południu. Mąż miał być, ale go nie ma, dzieci nie płaczą. Ubiera dresy, je śniadanie, zapala papierosa.
I znowu myśli, że znajduje się w złym miejscu. Jeśli tak dalej pójdzie, skończy jak Nancy. A ona nie chce być jak Nancy!
Kiedyś umrze w kocich kłakach. Brytyjski, domowy pupil Freddie ociera się puszystym ciałkiem o jej łydki.
Jasmine kocha Freddie’go, ale to nie mężczyzna. A jej brakuje mężczyzny.
Co tu robić? Imprezy? - Były. Koncerty? - Były? Portale społecznościowe? - Były. Znajomi znajomych? – Byli i oni.
W małym mieście nie został już chyba nikt wolny i niejałowy. Jasmine ma dość facetów, którzy nie mają nic do powiedzenia. Nie ma szczególnie ochoty cały dzień gadać z typem o pogodzie i o tym, co w pracy. Chce mężczyzny, z którym będzie odkrywać świat, jest wymagający i czegoś ją nauczy.
Wspomina wesele koleżanki, które odbyło się tydzień temu. Jej znajoma z liceum, obok której siedziała przy okrągłym stole stwierdziła, że za dużo wymaga.
Jasmine spojrzała na jej mikroskopijny pierścionek zaręczynowy, który dostała po tym, jak oznajmiła, (tak! oznajmiła!) swojemu chłopakowi, że biorą ślub. Biedaczek… Albo nie miał odwagi, by się sprzeciwić, albo by się oświadczyć.
Ale Jasmine nie potrzebuje dostawać brylantów i kwiatków. Ona potrzebuje swojego Mr Biga.
Pora rzucić tę robotę! – gasi papierosa i entuzjastycznie włącza laptopa i wyszukuje oferty pracy w mieście, w którym studiowała.
Znajduje kilka ciekawych ogłoszeń, wysyła CV. Nic. Dlaczego nic? Ma doświadczenie, jest ambitna, ale mieszka za daleko. Czy wobec tego ma postąpić jak Carrie, rzucić wszystko i wyjechać? Co, jeśli się nie powiedzie? Przecież życie to nie film. Trzeba myśleć rozsądnie.
Na kilka tygodni Jasmine porzuca ten nieco zwariowany pomysł.
Kiedy była młoda, miała tylu znajomych. Nazywali ją duszą towarzystwa. Teraz wszystkie jej koleżanki wyszły za mąż i siedzą w pieluchach, a ona nie ma już z nimi wspólnych tematów. Wszyscy koledzy single, którzy jeszcze tu zostali, niedawno założyli własną działalność i nie mają ani czasu, ani ochoty, by się spotkać.
Jasmine próbuje. Tworzy receptury eko kremów, czyta książki, słucha muzyki, pisze, planuje podróże. Tylko z kim jechać? Rok temu wybrała się na Bałkany z grupą, w której nikogo nie znała. Do pokoju przydzielili jej typową Grażynę, poza tym musiała chodzić za przewodnikiem. A Jasmine lubi odrywać. Więc albo pojedzie sama, albo z byle kim. Znowu. Kolejny przykład na to, że single w pewnych przypadkach mają gorzej. Ten kraj na pewno nie sprzyja życiu w pojedynkę. Na własne mieszkanie niewielu stać, a za pokój w hotelu pojedynczy goście płacą, jakby go z kimś dzielili. To moim zdaniem pewnego rodzaju dyskryminacja stanu cywilnego, panna/kawaler. Dobrze, że nie każe im się płacić podwójnie za kolację w restauracji. 

Dlaczego więc więcej singielek osiedla się w dużych miastach? Dlaczego lgną tam, jak słonice do wodopoju, jeśli tylko je na to stać? Bo w małym mieście, przykro mi stwierdzić, nic się nie dzieje, a żadna kobieta nie chce skończyć jak Nancy.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Pola Kaj · dnia 25.08.2017 18:27 · Czytań: 193 · Średnia ocena: 4 · Komentarzy: 10
Komentarze
mike17 dnia 25.08.2017 20:32 Ocena: Bardzo dobre
Tekst życiowy, konkretny i wiarygodny, bo?
Bo to się obok dzieje.
Liczba singli wciąż rośnie, tak jak liczba rozwodów.
Prawdziwa miłość jest w odwrocie, czemu?
Czyżby ludzie dziś nie umieli już powiedzieć: "Skarbie, jesteś dla mnie niebem".
Czy to takie trudne?

Sam obserwuję masę singli na moim rewirze.
Masę.
To jest zastraszające i porażające.
Czemu?
Bo ludzie dziś boją się pokochać.
A jeśli to już robią, to bardzo pochopnie - prawie połowa małżeństw się rozpada, a więc brak tego, co kiedyś sprawiało, że ludzie mieli poczucie obowiązku i lojalności, wierności i przynależności w połączeniu z tym, co nazwę "swoim miejscem na ziemi".

To dobry tekst, może nie wybitny, ale trafiający w 10 tarczy.

I mnie osobiście więcej nie trza.

Oddałaś całą prawdę, choć można by czepić się, że język niewyszukany, ale ja skupiam się na przesłaniu i na tym "pierdolnięciu".

Jak dla mnie mocny średniak :)

Pozdro!
Pola Kaj dnia 25.08.2017 21:22
Dzięki, Mike!

Tak to chciałam napisać (a może po prostu inaczej nie potrafię), prosto :)

Pozdrawiam!
Silvus dnia 25.08.2017 22:06
Cytat:
Pew­nie se­ria­lu o bo­ha­ter­ce z pach­ną­cej jesz­cze ko­mu­ną mie­ści­ny nikt by nie oglą­dał. Dla­cze­go? Bo tu się nic nie dzie­je... 

Złożony problem. Spróbuję powstrzymać się od wyłożenia tu swojej filozofii...

Cytat:
Ja­smi­ne

Czemu z angielska?

Cytat:
Bry­tyj­ski, do­mo­wy pupil Fred­die ocie­ra się pu­szy­stym ciał­kiem o jej łydki.

Kot! Felieton z kotem nie może wyjść całkiem źle... Czy kot brytyjski ma coś wspólnego z imionami z angielska?

Cytat:
Albo nie miał od­wa­gi, by się sprze­ci­wić

A to nawet śmieszne. :)

Cytat:
Wszy­scy ko­le­dzy sin­gle, któ­rzy jesz­cze tu zo­sta­li, nie­daw­no za­ło­ży­li wła­sną dzia­łal­ność i nie mają ani czasu, ani ocho­ty, by się spo­tkać.

Hm. Coś w tym jest...

Cytat:
Ten kraj na pewno nie sprzy­ja życiu w po­je­dyn­kę.

W tym coś może być.

Forma? Dla mnie, nieobeznanego z prozą, niecodzienna, ale akceptuję. Rzeczywiście, jak spojrzę na felietony, które czytuję, mają podobną. :)

Pola Kaj napisała:
Tak to chciałam napisać (a może po prostu inaczej nie potrafię), prosto :)

I tak ma to wyglądać, w mojej opinii! Ech. Przy mnie to się niczego tutaj nie nauczysz.

No i... tyle.

Silv.
Pola Kaj dnia 25.08.2017 23:26
Dlaczego Jasmine?
Po pierwsze: imię mi się podoba.
Po drugie: takie skojarzenie z tytułową bohaterką komedii Woody'ego Allena "Blue Jasmine". Też miała swoje "przemyślenia" ;)

Kot musi być ;) Brytyjskie mi się podobają, po prostu ;) A dlaczego Freddie? Swoje koty też nazywam imionami gwiazd lub znanych osobistości (był już Benjamin Frankiln, Beyonce, Adele... Teraz jest Freddie ( od śp. Mercury'ego).

W sumie to mój pierwszy felieton, nie mam wprawy. Chciałam, żeby wyszło lekko, momentami zabawnie, ale by też dawało do myślenia :)

Dzięki Silv, pozdrawiam! :)
Silvus dnia 26.08.2017 00:08
Dziękuję za wyjaśnienia. :)
JOLA S. dnia 26.08.2017 10:55
Witam Polu,

Trochę mi nie grał język chwilami. Trochę nierówno, ale pomysł dobry. No właśnie.

Ale jakby to doheblować? Wierzę, dasz radę. :)

Serdeczności :)

JOLA S.
Pola Kaj dnia 26.08.2017 11:27
Dziękuję Jolu!

Ach, wiem, że język trochę słaby. Pracuję nad tym :)

Dziękuję i również pozdrawiam :)
Silvus dnia 26.08.2017 11:57
Z racji tego, że mam ochotę pokomentować, wytknę ci parę rzeczy, jeśli pozwolisz:

Cytat:
Sin­giel­ka w małym mie­ście

W zasadzie to ja bym nie umieszczał tego śródtytułu.

Cytat:
ja­sne-

Brak spacji między "jasne" a "-".

Cytat:
myśli sobie, na­zwij­my ją Ja­smi­ne.

Przecinek po "ją" (bo "nazwijmy ją" jest wtrąceniem).

Cytat:
męża-

Brak spacji między "męża" a "-".

Cytat:
gówno”-

Brak spacji między "gówno"" a "-".

Cytat:
Im­pre­zy? - były. Kon­cer­ty? - były? Por­ta­le spo­łecz­no­ścio­we? - były. Zna­jo­mi zna­jo­mych? – byli i oni.

Wszystkie "były" i "byli" tutaj ja bym napisał wielką literą. Poza tym, jest znak myślnika "–", a wszędzie indziej masz półpauzy (zazwyczaj nie rozróżniam tego w zasadzie technicznego nazewnictwa, ale niekonsekwencję już tak).

Cytat:
ro­bo­tę! – gasi pa­pie­ro­sa

Jak wyżej, myślnik.

Cytat:
Jej zna­jo­ma z li­ceum, obok któ­rej sie­dzia­ła przy okrą­głym stole stwier­dzi­ła, że za dużo wy­ma­ga.

Ja dałbym przecinek po "stole" (w mojej opinii "obok...stole" jest czymś na kształt wtrącenia, nie wiem, czy jakoś inaczej można to nazwać).

Cytat:
gasi pa­pie­ro­sa i en­tu­zja­stycz­nie włą­cza lap­to­pa i wy­szu­ku­je ofert pracy w mie­ście

Przed drugim "i" przecinek, ponieważ to, hm, wyliczenie (?). Oraz "oferty".

Cytat:
eko kre­mów

Ja bym napisał z łącznikiem (-), aczkolwiek trudno mi w tej chwili stwierdzić, co jest poprawne czy bardziej popularne (np. Google zwraca tę samą liczbę wyników dla wersji z myślnikiem, co bez niego).
purpur dnia 22.09.2017 16:41
Hmm...

Jasmine z Opoczna, albo z Otwocka.

No to akurat, ni diabła, mi nie pasowało. No i jeszcze Nancy... Gdzieś mi tu się rozeszła wizja dziewczyny i otoczenia w które je wpakowałaś. Oczywiście to może być moja wina, bo to moje wyobrażenia, no ale, to ja marudzę :)

Co do reszty...

Ponownie pojawia się moje ukochane hmm... No chyba nie do końca jestem typowym odbiorcą tego typu tekstów. Tym niemniej...

Mi akurat język się podobał, fakt, był prosty, ale nie prostacki, bo tego akurat nie cierpię. Język pasował, do Jasmine, do jej myśli, do całości. Nikt przecież nie myśli: "fiołkowe zawijaski oplatały me mieniące się buciki". A tutaj "słuchałem" panny Jasmine i jej rozterek. Tutaj powinien być właśnie taki, prosty język!

Nie nużyło! Kilka zdań przywołało coś na kształt uśmiechu - było go tyle ile potrzeba, bo to nie do uśmiechania miało być. Całkiem fajny klimat tworzyła całość, odpowiednie zdania pojawiały się we właściwych miejscach.

Cytat:
Bo w małym mieście, przykro mi stwierdzić, nic się nie dzieje, a żadna kobieta nie chce skończyć jak Nancy.


Tym tekstem nie zdobędziesz mnie, jako swojego czytelnika ( wybacz :p nie do końca moje klimaty ), pomijając kwestię, ze za wiele nie tracisz ( maruda ze mnie straszna ), to naprawdę miło się to przeczytało.

A więc, skoro zaczęłaś światowo, pozwól, że ja również zakończę z przytupem:

Go girl!

:)

Pozdrawiam,
Pur
Pola Kaj dnia 22.09.2017 18:35
O, dziękuję bardzo, purpur, za szczery komentarz.
Mam świadomość, że takimi tekstami trafię raczej do niewielu. Ale ćwiczę i sprawdzam, co trafia, co się podoba, co wywołuje uśmiech ;)
Pozdrawiam serdecznie! :)
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
GreenTeaFan
24/09/2017 00:05
Zacznę od wyjątkowo ważnej dla Ciebie sprawy interpunkcji.… »
Infernus
24/09/2017 00:05
Przez chwilę poczułem się pijany :) napisałeś luźno i… »
Miladora
23/09/2017 23:51
Cała przyjemność po mojej stronie, Kamysiu. :) Uściski.… »
Miladora
23/09/2017 23:48
Niezła opowieść, Hope. I brzmi tak prawdziwie, że zrobiło… »
Esy Floresy
23/09/2017 23:38
Purpur, rzadko bywam w prozie, żeby nie powiedzieć, że… »
Tomasz Kucina
23/09/2017 23:38
Dziękuję, wielka motywacja, asumpt do pracy. Najbardziej… »
kamyczek
23/09/2017 23:04
- ok, Ty tu rządzisz. - jesteś moim niedoścignionym wzorem,… »
Miladora
23/09/2017 23:02
Pomysłowy tytuł z pralką i włoską flagą, a pod nim… »
Miladora
23/09/2017 22:41
Też się nad tym zastanawiałam. :) I trochę mi zeszło,… »
JOLA S.
23/09/2017 22:12
Drogi skroplami, dziękuję za ten mam nadzieję nie ostatni,… »
Miladora
23/09/2017 22:09
Bo lepiej brzmiałoby - stado kawek, które wciąż drą się,… »
Miladora
23/09/2017 22:02
Dziękuję, Tetu - miło Cię zobaczyć ponownie pod wierszem.… »
Miladora
23/09/2017 21:58
Bo byłam jeszcze wtedy piękna i młoda, Lil. ;))) Dzięki,… »
Miladora
23/09/2017 21:50
W pewnym sensie można by tak to odbierać, ale przecież nie… »
skroplami
23/09/2017 20:52
Był sobie kwiat, wyrósł drugi, trzeci, kolejny, jest bukiet… »
ShoutBox
  • introwerka
  • 24/09/2017 01:29
  • Oo, strepsils też dobry ;p To cieszę się bardzo, że tak to odbierasz, i tak trzymaj! :) Na dobranoc dla wszystkich nie mogących się zaaklimatyzować: [link] :)
  • Infernus
  • 24/09/2017 01:24
  • Cholineks nein, to z niemiecka, strepsils - ja :) chamstwo można wyczuć od razu, ale póki co nie spotkałem się z tym... opinie jak najbardziej okazały się przydatne...
  • introwerka
  • 24/09/2017 01:22
  • Dzięki serdeczne, Silve. Już mi trochę lepiej.
  • Silvus
  • 24/09/2017 01:16
  • @Werko, zdrowia.
  • introwerka
  • 24/09/2017 01:00
  • życie :) Warto tak potraktować nawet najbardziej "upierdliwą" w naszym odczuciu krytykę, tzn. uczyć się z niej, o ile oczywiście nie przekracza granic chamstwa itp. ;)
  • introwerka
  • 24/09/2017 00:56
  • Dzięki - właśnie się kuruję cholineksem :) Ale serio, myślę, że coś może być w metaforze zimnego prysznicu, czy, powiedzmy, z angielska, takiego showeru, deszczyku, który schładza upał, ale też niesie
  • Infernus
  • 24/09/2017 00:49
  • Miód i ciepła kołdra Ci zostaje :) po pierwszej publikacji pomyslalem, że wszedłem pod zimny... sory już nie przypominam :)
  • introwerka
  • 24/09/2017 00:25
  • Mam grypę, więc trudno mi sobie wyobrazić zimny prysznic w pozytywnym znaczeniu, ale wytężam wyobraźnię i ... chyba wiem, o co Ci chodzi ;)
  • Infernus
  • 24/09/2017 00:20
  • Nie pocieszylas mnie :) za to portal jest jak zimny prysznic - w pozytywnym tego słowa znaczeniu...
  • introwerka
  • 23/09/2017 23:38
  • Infernus - na to nie licz, Poczekalnia jest jak walizka albo dziecko - co włożysz, to wyjmiesz ;)
Ostatnio widziani
Gości online:36
Najnowszy:Kusteses8m
Wspierają nas