Dalsze dzieje Tomasza Judyma - część 1. - Marek1112
Proza » Obyczajowe » Dalsze dzieje Tomasza Judyma - część 1.
A A A
Od autora: Książka pt.: "Ludzie bezdomni" S. Żeromskiego zainspirowała mnie do tego, aby opisać dalsze losy głównego bohatera - Tomasza Judyma. Jest to wolna twórczość, którą podzieliłem na dwie części. Czekam na Państwa oceny w komentarzach. :)

I

 

Tomasz bardzo długi czas, nie mógł się pozbierać po rozstaniu z Joasią. Często powracał na miejsce, w którym się rozstali. Męczyły go wewnętrzne katusze, lecz nie mógł z tym nic zrobić. Postanowił, że całkowicie odda się pomocy górnikom w kopalni Sykstus, oraz spróbuje otworzy swoją prywatną praktykę lekarską Jak się szybko okazało, Judym miał wielu pacjentów. Niejednokrotnie, pomimo ogromnego zmęczenia, pracował do późnych godzin nocnych. Z początku lutego Tomasza odwiedził biedną matkę i jej ciężko chore dziecko. Skóra malucha była pokryta łuską, która przy każdym dotyku odpadała, co powodowało wielki ból. Judym zaczął odczuwać jednocześnie zdziwienie, ale również obrzydzenie, lecz nie mógł tego po sobie pokazać. Lekarz nakazał aby skórę smarować olejem, który miał ją natłuścić. Nazajutrz do Judyma przybiegła zrozpaczona matka, która poinformowała, że dziecko zmarło. Tomasz nie mógł się pogodzić, że śmiercią dziecka. Ta informacja, zatruła jego życie, ponieważ nie mógł zrozumieć , dlaczego tak małe dziecko, zostało tak boleśnie doświadczone i tak szybko odeszło z tego świata. Od tego momentu Judym zwątpił w medycynę. Nie chciał być lekarzem, ponieważ czuł, że nie spełnia swojej misji. Nie wiedział co ma dalej zrobić. Targały nim różne uczucia – złość, bezradność, nienawiść. Wiedział, że górnicy go potrzebują, lecz on nie był w stanie już leczyć ludzi. W połowie lutego Judym udaje się do dyrektoria kopalni – pana Kalinowicza i informuje go o całej sytuacji. Opisuje swój kryzys, że nie jest w stanie dalej pracować. Dyrektor próbuje przekonać lekarza, lecz Judym jest nieugięty. Jedyne czego pragnie, to wyjechać z Sosnowca. Zaraz po rozmowie, Tomasz udaje się do swojego mieszkanka aby zabrać wszystkie rzeczy i postanawia wyjechać do Krakowa. Uważa, że jest to jedyny sensowny pomysł, ponieważ wie, że nie da rady psychicznie wytrzymać w Sosnowcu. Lekarza na dworzec odwozi jeden z górników kopalni, pan Roszycki. Judym tłumaczy górnikowi, dlaczego musi opuścić Sosnowiec, opowiada o chorym dziecku i o jego śmierci. Okazuje się, że pan Roszycki był ojcem chorego malca. Judyma ogarnia jeszcze większy ból i cierpienie. Właśnie podjechał pociąg. Górnik, gdy już miał odchodzić, nagle ze łzami w oczach podziękował Tomaszowi, za opiekę nad jego synkiem. Lekarz wsiadł do pociągu, zajął miejsce przy oknie i rozmyślał nad dzieckiem pana Roszyckiego. Na stacji w Chrzanowie do Judyma dosiada się młoda dziewczyna, która próbuje porozmawiać z lekarzem. Tomasz był tak wewnętrznie rozdarty, że w żaden sposób nie był w stanie rozmawiać z kobietą. Dalsza podróż przebiegła bez żadnego słowa. Wieczorem Judym był już w Krakowie. Nie znał tam nikogo, nie miał się gdzie podziać, a szykowała się mroźna noc. Tomasz postanowił pójść i poszukać jakiegoś noclegu. W karczmach które odwiedził, nie było miejsc. Judym szukając miejsca w którym mógłby się przespać, doszedł do ulicy Klasztornej. Ku jego zdziwieniu, jego oczom ukazał się zakonnik – cysters. Lekarz bez zastanowienia podbiegł do mnicha i spytał o nocleg. Jak się okazało ojciec Benedykt zaprosił Tomasza do zakonu, który znajdował się kilkanaście metrów dalej. Gdy przekroczyli mury zakonne, Tomasz zbytnio nie wiedział jak się zachować. Ojciec Benedykt poinformował braci o sytuacji lekarza i wszyscy zasiedli do wspólnej kolacji. Z racji tego, że był to piątek, kolacja była bardzo skromna i postna. Zgodnie z regułą, kolacje spożywa się w ciszy jednak Tomasz, był tak skatowany psychicznie, że zaczął opowiadać o całym swoim życiu i o tym co się stało w Sosnowcu. Monolog Judyma trwał dwie godziny. Opowiadał o swoim dzieciństwie, o tym w jakich warunkach był wychowywany przez ciotkę. Później zaczął opowiadać o swoim wyjeździe do Paryża, gdzie poznał nowoczesną medycynę. Dalsze słowa Judyma były opisem jego pobytu w Warszawie, podczas odwiedzin swojej rodziny. W całej historii nie zabrakło mowy o pobycie w Cisach i Sosnowcu, o rozstaniu z Joasią, cała reszta jego wypowiedź skupiła się na dziecku pana Roszyckiego. Mówił o wewnętrznym bólu jaki czuje w związku z tym co się stało. Judym wręcz oskarża Boga o zło. Nie jest w stanie zrozumieć, dlaczego pozwala na to, aby bezbronne dzieci cierpiały. Zakonnicy widząc jego wewnętrzny stan, zapraszają go na adorację Najświętszego Sakramentu do kościoła. Tomasz pomimo sceptycyzmu, przyjmuję propozycję i wszyscy razem udają się na modlitwę. Droga do wieczernika przebiegła w ciszy. Gdy wszyscy weszli do kościoła, ojciec Benedykt wskazał Judymowi miejsce, a sam wraz ze współbraćmi udał się do zakrystii aby zatłoczyć szaty liturgiczne. Po kilku minutach rozpoczęło się nabożeństwo. Ojciec Benedykt umieścił Hostię w złotej monstrancji i rozpoczął modlitwę po łacinie. Tomasz na początku odczuwał pewien dyskomfort. Nie bardzo mógł się odnaleźć w panującej sytuacji, jednak po pewnej chwili zaczął odczuwać wewnętrzny spokój, który gdzieś podczas swoje życia zatracił. Miał wrażanie, że blask monstrancji oświetla jego ciemną duszę. Czym dłużej wpatrywał się w Chrystusa utajonego w Najświętszym Sakramencie, tym bardziej jego duszę ogarniała błogość. Ojciec Benedykt kończą nabożeństwo pobłogosławił wszystkich słowami: Benedicat vos omnipotens Deus, Pater, et Filius, et Spiritus Sanctus. Po zakończeniu modłów, ojciec Benedykt schował Najświętszy Sakrament do tabernakulum i udał się do zakrystii, aby zdjąć szaty. Wszyscy bracia ustawili się w procesji, aby udać się do klasztoru, jednak Judym siedział w ławce. Ojciec Benedykt nakazał braciom udać się do własnych cel, a sam został z Judymem w wieczerniku. Pierwsze dwie godziny spędzili w ciszy, jednak w pewnym momencie Tomasz powiedział:

- Tu Rex gloriae, Christe!

Ojciec Benedykt doskonale wiedział, co znaczą te słowa. Judym zaczął opowiadać o tym o czuł podczas nabożeństwa, twierdzi, że zrozumiał sens ludzkiego istnienia. Żal i smutek który był spowodowany śmiercią dziecka pana Raszyckiego został rozproszony. Tomasz poczuł, że celem jego życia jest wskazywanie drogi ludziom, którzy zabłądzili. Ojciec Benedykt zapytał wprost:

- Czy chcesz służyć Bogu i ludziom?

Judym bez dłuższego zastanowienia odpowiada:

- Tak, myślę, że jest to jedyna droga, którą powinienem podążać. Chce być bratem tych wszystkich biednych, którzy cierpią z różnych powodów.

Judym zostaje bratem cystersem.

 

II

 

Tomasz przebudził się zimnego ranka. Za oknami szalał mróz, który malował na biało zakonne okna. Była to pierwsza niedziela Wielkiego Postu. Zgodnie z codziennym zwyczajem, Judym udał się wraz z braćmi do refektarza na śniadanie. Następnie wszyscy przeszli w procesji do kaplicy na poranną Msze Świętą. Była to wyjątkowa modlitwa, ze względu na panujący okres – Wielki Post. Ojciec Benedykt wraz z bratem Janem i bratem Maksymilianem udali się do zakrystii, a pozostali bracia usiedli w ławkach. Ojciec Benedykt założył bogato zdobioną albę, fioletową stułę, czarno-purpurowy ornat oraz lewą rękę przepasał manipularzem. W czasie gdy Ojciec Benedykt przybierał szaty, bracia Maksymilian i Jan rozpalali kadzidło, którego dym rozchodził się po całej kaplicy. Rozpoczęła się Msza Święta w języku łacińskim. Kaplica stała się miejscem pokuty. Wybrzmiewały postne pieśni, modlitwy, które miałby przybliżyć mękę Pana Jezusa. Po spełnieniu ofiary, Ojciec Benedykt przybrał swoje zakonne szaty i wszyscy bracia udali się do klasztoru, gdzie każdy z nich udał się do swoich obowiązków. Judym tego dnia czuł się nieswojo. Wszystko wokoło wzbudzało w nim smutek, więc gdy tylko wypełnił swoje obowiązki poszedł do swojej celi.

Miał ochotę oderwać się od rzeczywistości, więc zaczął czytać dzieła Adama Mickiewicza. Lekturę co jakiś czas przerywały myśli o egzystencji człowieka, dużo myśli wzbudziły słowa: „Bo serce nie jest sługa, nie zna, co to pany, I nie da się przemocą okuwać w kajdany.”

Wybiła godzina 15:00. Tomasz udał się do kaplicy, aby odprawić nabożeństwo Gorzkich Żali dla wszystkich wiernych. Ubrał na siebie piękną złoto – fioletową kape i rozpoczął modły. Po odśpiewaniu lamentacji, Judym pobłogosławił wiernych i czym prędzej chciał wrócić do lektury dzieł Adama Mickiewicza, jednak wychodząc z zakrystii zobaczył w ławce młodą dziewczynę. Gdy podszedł bliżej zobaczył, piękną kobietę z długimi włosami i czarnymi oczami. Tomasz zapytał czy może w czymś pomóc. Wtedy dziewczyna powiedziała:

- Byłam z moim mężczyzną 4 lata. Planowałam z nim przyszłość. Kochałam go bardziej, niż kogokolwiek na świecie, jednak on wybrał inną kobietę. Nie wiem co mam dalej robić… Proszę Cie…. Bracie…. Pomóż mi…

Judym nie wiedział zbytnio jak może pomóc kobiecie, jednak powiedział:

- Czasami sposób życie człowieka jest niezrozumiały. Często dotykają nas boleści, smutki i trudności, jednak nie są one po to, aby się załamywać. Pamiętaj, że gdy Bóg „zamyka jakieś drzwi” to zawsze otwiera lepsze – dla naszego dobra. Najwidoczniej miłość, którą Ty okazywałaś nie była odwzajemniana. Bo serce nie jest sługa, nie zna, co to pany, I nie da się przemocą okuwać w kajdany.”

Kobieta wpatrywała się w Judyma i po pewnej chwili poznała w nim pasażera z pociągu, którym wspólnie jechali. Tomasz przeprosił za swoje zachowanie i opowiedział dziewczynie całą historię swojego życia. Rozmawiali tak, jakby się znali od dawna. W pewnym momencie do kaplicy wszedł jeden z braci, aby wezwać Judyma na kolacje. Tomasz pożegnał się z dziewczyną i udał się z bratem do refektarza.

 

III

 

W Wielkanocny poranek, już z samego rana zabrzmiały dzwony, które wzywały wiernych na Rezurekcje. Kaplica zapełniała się wiernymi. Wszyscy bracia zgodnie z tradycją udali się na Msze Świętą, aby świętować z zebraną rzeszą ludzi Zmartwychwstanie Pana Jezusa. Szaty, które założył Ojciec Benedykt rozpromieniały kościół. Złoty ornat, czerwona stuła przepasana na piersi oraz srebrzysto-złoty manipularz mieniły się w blasku świec. O 6:00 rozpoczęło się nabożeństwo. Na samym początku został poświęcony ogień i paschał z wosku pszczelego. Następnie zostało odśpiewane Orędzie Wielkanocne Exultet. Liturgia tego dnia była szczególnie bogata w śpiew i czytania. Po złożeniu ofiary, Hostia została włożona do złotej monstrancji i wszyscy wierni wraz z braćmi udali się na procesję. Pod dużym baldachimem, Ojciec Benedykt niósł Chrystusa w monstrancji a wszyscy wierni śpiewali:

 

Wesoły nam dzień dziś nastał,

Którego z nas każdy żądał:

Tego dnia Chrystus zmartwychwstał,Alleluja, Alleluja!Tomasz tego dnia czuł radość, weselił się ze zmartwychwstania Pana Jezusa. Gdy procesja wróciła do kaplicy, wszyscy wierni zostali pobłogosławieni i udali się na wielkanocne śniadanie. Ojciec Benedykt założył szaty klasztorne i razem z braćmi również udał się do refektarza. Judym wychodząc z kaplicy, zważył, że pod wielką topolą stoi kobieta z którą rozmawiał w pierwszą niedzielę Wielkiego Postu. Chciał porozmawiać z dziewczyną, jednak Ojciec Bernard nie wyraził zgodny. Po śniadaniu, wszyscy bracia udali się do swoich cel, aby w odpoczynku i ciszy świętować. Judym nie pytając o zgodę, wyszedł z zakonu szukać kobiety, z którą chciał porozmawiać, gdy wychodził z kaplicy. Jak się okazało, dziewczyna ciągle stała pod starym drzewem. Tomasz podszedł do dziewczyny, chwycił ją za rękę i razem pobiegli przed siebie. Zatrzymali się pod sosną, Judym zaczął tłumaczyć:- Wybacz, ale tam nie mogliśmy spokojnie rozmawiać. Widzieliby nas z zakonnych okien. Podczas naszej pierwszej rozmowy zapomniałem się przedstawić. Nazywam się Tomasz Judym.Dziewczyna posłała do Tomasza miły uśmiech i powiedziała:- Nazywam się Anna Kopacz. I chciałabym Ci wyjaśnić, dlaczego na Ciebie czekałam pod topolą…. Wiem, ze nie powinnam tego mówić, ale podczas naszej ostatniej rozmowy…. Coś do Ciebie poczułam. Już wtedy w pociągu chciałam Cie poznać. Nie myślałam, że będzie mi dane Ciebie spotkać w takich okolicznościach. Nie wiem dlaczego tak się stało. Zafascynowałeś mnie sobą. Pomogłeś mi rozmową. Może nie powinnam tego mówić, ale zobaczyłam w Tobie cząstkę samej siebie…Judym nie wiedział co ma zrobić, gdy usłyszał te słowa. Gdy już odnalazł spokój w zakonie, gdy już wszystko zaczęło się układać,  nagle spadła na niego taka wiadomość. Bez zastanowienia uciekł z powrotem do zakonu i w swojej celi, zaczął gorliwie modlić się do Boga. IVBył to czerwiec, pierwszy dzień lata. Tomasza obudził głośny hałas dobiegający z parteru. Judym bez zastanowienia pobiegł zobaczyć co się dzieje. Otworzył drzwi i zobaczył starszą kobietę, która krzyczała:- Bracie! Moja córka umiera! Proszę Cię, biegnij ze mną! Namaścić ją krzyżmem świętym!Tomasz pobiegł do kaplicy, chwycił bursę i razem z kobietą pobiegli kilka ulic dalej. Gdy Judym wszedł do mieszkania zobaczył umierającą młodą dziewczynę, lecz gdy przyjrzał się jej twarzy ujrzał Anne. Powstrzymał uczucia, wziął do ręki krzyżmo święte namaścił ją. Gdy Anna usłyszała jego głos, otworzyła oczy i zapytała:- Tomaszu… Czy to Ty?Judym ze łzami w oczach odpowiedział:- To ja Anno…Dziewczyna uśmiechnęła się tak samo, jak podczas ich ostatniej rozmowy. Wtedy Tomasz nie wytrzymał wewnętrznego żalu i uciekł stamtąd. Gdy wrócił do zakonu nie wiedział co ze sobą zrobić. Poszedł do kaplicy i tam leżąc krzyżem przed tabernakulum prosił o zdrowie dla Anny. Judym leżał w tej pozycji 2 dni, bez jedzenia i picia. Drewniana podłoga, była mokra od łez, które płynęły z oczu niczym rzeka. Żaden z braci nie rozumiał, dlaczego Tomasz tak pokutuje. Drugiego dnia, gdy promienie słońca rozświetlały kaplicę, Judym ujrzał nad sobą cień i usłyszał słowa: 

Bo serce nie jest sługa, nie zna, co to pany, I nie da się przemocą okuwać w kajdany.”

Nie widział, czy były to halucynacje czy naprawdę za nim stała Anna. Gdy podniósł głowę, zobaczył piękną Anne. Bez namysłu upadł przed nią na kolana. Anna otarła twarz Tomasza z łez po czym pocałowała go namiętnie i powiedziała:

- Teraz wiem, że to z Tobą chce dzielić każdą radość i smutek, z Tobą pragnę przejść przez życie, tylko przy Tobie widzę siebie. Bez Ciebie nie ma mnie, bo Ty jesteś częścią mnie.

Judym wstał, chwycił dziewczynę za rękę i oboje pobiegli na łąki, które w te letnie dni był przepełnione radością i życiem.

Trzymając się za ręce wsłuchiwali się w śpiew ptaków, szmer liści. Jednak po pewnym czasie Tomasz zaczął opowiedział o swoim związku z Joasią:

- Kiedyś byłem prawdziwie zakochany, tak mi się przynajmniej wydawało. Bóg stawia na naszej drodze różnych ludzi, aby móc poznać siebie i swoje pragnienia. Teraz wiem, że tamta miłość pomogła mi zrozumieć to, że pragnę takiej kobiety jak Ty. Chcę z Tobą być do końca swojego życia, a nawet jeden dzień dłużej.

 

 

V

 

Judym udał się do Ojca Benedykta i wyznał całą prawdę o Annie. Bał się, jak zareaguje na to jego przełożony, jednak takiego zachowania Ojca Benedykta się nie spodziewał. Przeor zaprosił Tomasza do swojej celi i zaczął opowiadać o swojej przeszłości:

- Byłem w Twoim wieku, mieszkałem jeszcze w Katowicach. Poznałem piękną, złotowłosą Marie. Była to kobieta z moich snów. Przez nią, zrozumiałem po co żyję. Całe swoje cholerne życie czekałem właśnie na nią. Mięliśmy już zaplanowany ślub, a nawet całe życie. Maria zaczęła chorować, poważnie chorować. Każdego dnia walczyła o życie, jednak 22. czerwca została moją żoną i tego samego dnia wieczorem zmarła. Tomaszu, czy wyobrażasz sobie ten ból, który mnie spotkał? Straciłem kobietę, na którą czekałem całe życie. Po jej śmierci, już nic nie było takie same. Dusza moja była skatowana i do tej pory są w niej rany. Cierpienie, którego doznałem, nie da się nazwać słowami. Zaraz po jej śmierci, postanowiłem wstąpić do zakonu, ponieważ wiedziałem, że nigdy w życiu nie pokocham prawdziwie innej kobiety. Maria była jedyną kobietą, której oddałem całego siebie. Jeżeli chodzi o Ciebie drogi Tomaszu, to Bóg chce abyś założył rodzinę. Zakon nie jest dla Ciebie. Pozwól, ze pobłogosławię wasz związek, jeżeli przyjdzie na to pora. Teraz spakuj się i idź do swojej ukochanej. Zapamiętaj, życie człowieka jest jak płomień świecy na wietrze, wystarczy drobny wiatr a płomień gaśnie. W naszym życiu ważne są tylko te dni, których nie znamy. Przeżyj to życie, najlepiej jak potrafisz... Szczęść Boże!

Judym wyszedł z celi Ojca Benedykta bez słowa. Nie mógł dojść do siebie po tym co usłyszał. Targały nim różne emocje, jednak za namową ojca, udał się do własnej celi, aby się spakować. Pożegnał się z braćmi i udał się do Anny. W drodze do ukochanej podziwiał Kraków, który tętnił życiem. Ptaki śpiewały tak głośno, że nawet nie było słuchać grajka akordeonowego, który wygrywał na akordeonie piosenki. W powietrzu unosił się zapach kwiatów i świeżych owoców. Bujne trawy kłaniały się przed nim, niczym przed królem. Słońce pałało radością, rzucając swoje promienie na ziemię. W pewnym momencie Tomasz ujrzał swoją ukochaną, która właśnie dawała chleb bezdomnemu. Gdy tylko ujrzała Judyma, podbiegła i rzuciła się na jego szyję. Zaprosiła ukochanego do swojego mieszkania, które znajdowało się na drugim piętrze starej kamienicy. Tego letniego dnia, była wyjątkowo piękna pogoda, więc Judym nie chciał siedzieć w domu. Oboje udali się na spacer do lasu. Po wyjściu z mieszkania szli bez słów, trzymając się tylko za rękę. W pewnym momencie Tomasz powiedział do Anny:

- Dziś, chce Ci podziękować za ten dzień, za tą chwilę. Chcę, żebyś wiedziała, ze w Twoich przepięknych, czarnych oczach jest cały mój świat. Nie chce dłużej czekać, egzystencja człowieka jest krótka i marna… Czy zostaniesz moją żoną?

Anna wzruszonym głosem odpowiedziała:

- Chce być przy Tobie już zawsze. Chce witać i żegnać z Tobą każdy dzień. Chce z Tobą przejść przez życie. Chce zostać Twoją żoną.

Judym po usłyszeniu tych słów, wziął Anne na ręce i namiętnie pocałował. Resztę spaceru rozmawiali o swojej przyszłości.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Marek1112 · dnia 27.08.2017 00:49 · Czytań: 125 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 2
Komentarze
Niczyja dnia 27.08.2017 10:57
To była jedna z moich lubionych książek z lat młodzieńczych, dlatego skuszona tytułem zajrzałam:)
Ciekawa kontynuacja, ładnie napisana i oczywiście czekam na ciąg dalszy...
Z uwag, tekst jest za bardzo zbity. Zrobiłabym większe odstępy między wierszami, tak będzie łatwiej czytać. No i bryłę pierwszej część opowiadania też rozbiłabym na trzy akapity. To oczywiście moje sugestie, zrobisz z nimi co zechcesz Autorze, ale chcę dobrze:)

Gdzieniegdzie brakuje też 'ę', jakby tekst pisany był na chybcika, bez wstępnej korekty. To też warto poprawić.
I tyle z mojej strony. Życzę miłego dnia i pozdrawiam,
Niczyja
Marek1112 dnia 27.08.2017 21:01
Dziękuje bardzo za miłe słowa :) Druga część już niedługo zostanie opublikowana :)
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
GreenTeaFan
24/09/2017 00:05
Zacznę od wyjątkowo ważnej dla Ciebie sprawy interpunkcji.… »
Infernus
24/09/2017 00:05
Przez chwilę poczułem się pijany :) napisałeś luźno i… »
Miladora
23/09/2017 23:51
Cała przyjemność po mojej stronie, Kamysiu. :) Uściski.… »
Miladora
23/09/2017 23:48
Niezła opowieść, Hope. I brzmi tak prawdziwie, że zrobiło… »
Esy Floresy
23/09/2017 23:38
Purpur, rzadko bywam w prozie, żeby nie powiedzieć, że… »
Tomasz Kucina
23/09/2017 23:38
Dziękuję, wielka motywacja, asumpt do pracy. Najbardziej… »
kamyczek
23/09/2017 23:04
- ok, Ty tu rządzisz. - jesteś moim niedoścignionym wzorem,… »
Miladora
23/09/2017 23:02
Pomysłowy tytuł z pralką i włoską flagą, a pod nim… »
Miladora
23/09/2017 22:41
Też się nad tym zastanawiałam. :) I trochę mi zeszło,… »
JOLA S.
23/09/2017 22:12
Drogi skroplami, dziękuję za ten mam nadzieję nie ostatni,… »
Miladora
23/09/2017 22:09
Bo lepiej brzmiałoby - stado kawek, które wciąż drą się,… »
Miladora
23/09/2017 22:02
Dziękuję, Tetu - miło Cię zobaczyć ponownie pod wierszem.… »
Miladora
23/09/2017 21:58
Bo byłam jeszcze wtedy piękna i młoda, Lil. ;))) Dzięki,… »
Miladora
23/09/2017 21:50
W pewnym sensie można by tak to odbierać, ale przecież nie… »
skroplami
23/09/2017 20:52
Był sobie kwiat, wyrósł drugi, trzeci, kolejny, jest bukiet… »
ShoutBox
  • Infernus
  • 24/09/2017 01:24
  • Cholineks nein, to z niemiecka, strepsils - ja :) chamstwo można wyczuć od razu, ale póki co nie spotkałem się z tym... opinie jak najbardziej okazały się przydatne...
  • introwerka
  • 24/09/2017 01:22
  • Dzięki serdeczne, Silve. Już mi trochę lepiej.
  • Silvus
  • 24/09/2017 01:16
  • @Werko, zdrowia.
  • introwerka
  • 24/09/2017 01:00
  • życie :) Warto tak potraktować nawet najbardziej "upierdliwą" w naszym odczuciu krytykę, tzn. uczyć się z niej, o ile oczywiście nie przekracza granic chamstwa itp. ;)
  • introwerka
  • 24/09/2017 00:56
  • Dzięki - właśnie się kuruję cholineksem :) Ale serio, myślę, że coś może być w metaforze zimnego prysznicu, czy, powiedzmy, z angielska, takiego showeru, deszczyku, który schładza upał, ale też niesie
  • Infernus
  • 24/09/2017 00:49
  • Miód i ciepła kołdra Ci zostaje :) po pierwszej publikacji pomyslalem, że wszedłem pod zimny... sory już nie przypominam :)
  • introwerka
  • 24/09/2017 00:25
  • Mam grypę, więc trudno mi sobie wyobrazić zimny prysznic w pozytywnym znaczeniu, ale wytężam wyobraźnię i ... chyba wiem, o co Ci chodzi ;)
  • Infernus
  • 24/09/2017 00:20
  • Nie pocieszylas mnie :) za to portal jest jak zimny prysznic - w pozytywnym tego słowa znaczeniu...
  • introwerka
  • 23/09/2017 23:38
  • Infernus - na to nie licz, Poczekalnia jest jak walizka albo dziecko - co włożysz, to wyjmiesz ;)
  • introwerka
  • 23/09/2017 23:36
  • (Nie mogłam zdecydować, czy to krajobraz, czy portret, więc spróbowałam z ciut większym i... udało się. Thanx :)
Ostatnio widziani
Gości online:34
Najnowszy:Kusteses8m
Wspierają nas