„Dla Ciebie, Pan. Kabaczek.” - muru
Publicystyka » Felietony » „Dla Ciebie, Pan. Kabaczek.”
A A A
Od autora: Wszelkie komentarze są jak najbardziej mile widziane. ;)

Czasami czuję taką pustkę. Uczucie pustki rośnie i rośnie a potem rozmywa się po całym ciele, tak delikatnie, jakby nigdy go nie było. Dzisiaj właśnie z takim ciężkim sercem wsiadłam na rower i pojechałam.

Musiałam wyrwać się z domu i coś ze sobą zrobić. Cały poranek krążyło mi po głowie pytanie o to co, tak właściwie jest za ulicą Kożuchowską, jak taki niepokój. Co jest tam na dole, tam na lewo. Musicie wiedzieć, że piękne miasto Zielona Góra rozciąga się od ul. Batorego na północy aż po Jędrzychów na południu. A przynajmniej z mojej perspektywy tak właśnie Zielona Góra wygląda, na tym się kończy, na tamtym się zaczyna. Urodziłam się tu parę dobrych lat temu, ale do centrum docieram cały czas tą samą, jedną drogą. Kożuchowską w górę i dalej prosto. Głównie z buta. Dopiero na deptaku budzę się z przyjemnego muzykalnego otępienia i obieram właściwy kierunek w zależności od celu wycieczki. Do optyka, czy na Chopina, do Demona czy do One love, zawsze po drodze mijam deptak, taki już mam zwyczaj.

W mieście bywam dość często, rzadko zdarza mi się za to zwiedzać Jędrzychów.

Podobno pod latarnią bywa najciemniej.

Własny, ale tajemniczy Jędrzychów czekał aż odważę się pojechać aż za osiedle Bajkowe, aż minę Jasia i Małgosie, pożegnam Kopciuszka. Czekał, aż przejadę obok wszelkich owocowych ulic i wyjadę aż za Kożuchowską. Kożuchowską, która od zawsze, była jednym z ważniejszych wyznaczników mojej czasoprzestrzeni. Rządna przygody, wsiadłam na rower i pojechałam.

Po drodze musiałam oczywiście zwyciężyć z upartą dętką, zdecydowanie za niskim siedzeniem od roweru, dla którego czas zatrzymał się na etapie mojej późnej podstawówki oraz co najważniejsze z kochającą mnie dogłębnie, aczkolwiek przekonaną o niepowodzeniu całego przedsięwzięcia babcią („weź mi kabaczka z działki do plecaka, tylko mi tam nic nie zniszcz”). Pytanie. Czy ktokolwiek wie, jak zrywając kabaczka można cokolwiek zepsuć? Jako rodzinna gapa, przywykłam do tego typu komentarzy, ale, jakieś granice logiki powinny obowiązywać nawet i moją przeszło osiemdziesięcioletnią babcię. Już nie mogłam się doczekać, kiedy to w obliczu czekającego na zerwanie warzywa, zostanę oświecona wiedzą na temat ewentualnego zagrożenia. Sama moja wyobraźnia aż tak daleko nie sięga.

Tym sposobem, zaplanowana przygoda stała się nie tylko misją odkrywczą, ale i nabrała charakteru wyprawy zdobywczej z lekką perspektywą oporu ze strony zieleniny, którą według królowej rodu należało potraktować dyplomatycznie, aby nie odnieść żadnych strat materialnych ani nie-daj-Boże, ludzkich („kolano to sobie obdzierają dzieci a nie kobiety”).

Wsiadłam na rower i pierwszy etap Tour de Jędrzychów, czyli ulicę Jagodową, pokonałam gładko w umiarkowanym tempie siedemnastu kilometrów na godzinę. Skręcając w lewo, w Kożuchowską, musiałam zmierzyć się z pierwszym przeciwnikiem, to jest – ruchem drogowym. Przypomniałam sobie tym samym, że nie mam przy sobie żadnego dokumentu tożsamości i czując się niczym jeden z uchodźców, śmigałam dalej dwadzieścia na godzinę. Kożuchowską jest z górki. Słońce świeciło wysoko, wiatr pchał do przodu. Z drżącym z wrażenia sercem zbliżałam się do sławnego RONDA. Otóż to do tego ronda właśnie, znajdującym się aż za kaplicą Kościoła Matki Boskiej Częstochowskiej, Ba! Aż na poziomie Intermarché, sięgała moja, wyżej wspomniana i jak już udowodniono, posiadająca pewne ograniczenia, wyobraźnia. Śmiało przecięłam je na wskroś paroma ruchami napompowanych kół i tym oto sposobem znalazłam się po drugiej stronie.

Jadąc po pachnącej unijnymi funduszami ścieżce rowerowej, mijałam bardzo zadbane i okazałe domki rodzinne. Rodzinne, bo zaopatrzone w ogródki pełne najróżniejszych sprzętów skonstruowanych po to dostarczać potomstwu atrakcji w stopniu umiarkowanym. Bezpiecznie, aczkolwiek z dreszczykiem emocji, pozwalających testować prawa grawitacji, huśtając się na tyle wysoko, aby chcieć dotknąć stopami nieba a na tyle nisko, żeby do Nieba nie trafić.

Wyjechałam za miasto, jak wskazywał na to drogowy znak informacyjny.

Samochody przyśpieszały, ja zwalniałam, ścieżka się kończyła. Wjechałam do lasu. Krążąc między drzewami myślałam o czekającej mnie bitwie z kabaczkami. Z uśmiechem na twarzy, skręcałam to w prawo to w lewo (raczej w lewo) myśląc jak przypadkowe bywają nasze decyzje. Po kilku dziesięciu minutach tańca z szyszkami, ściółką, piaskiem i korzeniami, całkowicie zagubiona, ale i szczęśliwa, zawróciłam gotowa na wypatrującą mnie, znajdującą się bliżej miasta, działkę.

Kabaczka zerwałam w tempie natychmiastowym uszkadzając przy tym jego sąsiada, pana Liścia. Obiecując sobie zapodanie stosownego nekrologu do Gazety Działkowca, westchnęłam śmiejąc się sama do siebie.

Babcia ma zawsze racje. Miejmy nadzieję, że o nic nie będzie pytać.

Chcąc, nie chcąc, musząc, wpakowałam nieszczęsne warzywo do plecaka i pojechałam do domu.

Wjeżdżając ponownie na Jęczmienną szukałam w sobie znanej pustki i z pełną satysfakcją jej nie znalazłam. Zrobiłam zdjęcie drzewu i jak na hipstera przystało dodałam je na Instagrama z obowiązkowym opisem. Zsiadłam z roweru i wróciłam z kabaczkiem, pustą butelką wody i pełną duszą.

Marzenia trzeba realizować.

Chciało dziecko wiedzieć do jest za rondem?

Teraz dziecko wie.

Kabaczka się ma – kabaczka się zje.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
muru · dnia 31.08.2017 10:07 · Czytań: 270 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 2
Inne artykuły tego autora:
  • Brak
Komentarze
Pola Kaj dnia 31.08.2017 21:55
Witam!
Skróciłabym opis tych wszystkich ulic, można się pogubić i zniechęcić do dalszej lektury.
Osobiście chyba nie do końca rozumiem, jakie jest przesłanie tego tekstu.
Ten fragment mi się podoba:

Cytat:
Jadąc po pach­ną­cej unij­ny­mi fun­du­sza­mi ścież­ce ro­we­ro­wej, mi­ja­łam bar­dzo za­dba­ne i oka­za­łe domki ro­dzin­ne. Ro­dzin­ne, bo za­opa­trzo­ne w ogród­ki pełne naj­róż­niej­szych sprzę­tów skon­stru­owa­nych po to do­star­czać po­tom­stwu atrak­cji w stop­niu umiar­ko­wa­nym. Bez­piecz­nie, acz­kol­wiek z dresz­czy­kiem emo­cji, po­zwa­la­ją­cych te­sto­wać prawa gra­wi­ta­cji, huś­ta­jąc się na tyle wy­so­ko, aby chcieć do­tknąć sto­pa­mi nieba a na tyle nisko, żeby do Nieba nie tra­fić.


Pozdrawiam :)
Silvus dnia 11.09.2017 01:32
Cytat:
Uczu­cie pust­ki ro­śnie i ro­śnie a potem roz­my­wa się po całym ciele, tak de­li­kat­nie, jakby nigdy go nie było.

Brak przecinka przed "a potem".

Cytat:
Cały po­ra­nek krą­ży­ło mi po gło­wie py­ta­nie o to co, tak wła­ści­wie jest za ulicą Ko­żu­chow­ską, jak taki nie­po­kój.

Przecinek w złym miejscu - powinien być przed "co", a nie za. A o co chodzi z tym niepokojem, bo tak coś niegramatycznie mi brzmi?

Cytat:
Do opty­ka, czy na Cho­pi­na

Zbędny przecinek przed "czy".

Cytat:
One love

Czy drugi człon na pewno małą literą?

Cytat:
Wła­sny, ale ta­jem­ni­czy Ję­drzy­chów cze­kał aż od­wa­żę się po­je­chać aż za osie­dle Baj­ko­we, aż minę Jasia i Mał­go­sie, po­że­gnam Kop­ciusz­ka.

Brak przecinka przed pierwszym "aż".

Cytat:
Cze­kał, aż prze­ja­dę obok wszel­kich owo­co­wych ulic

:)

Cytat:
Ko­żu­chow­ską, która od za­wsze, była jed­nym z waż­niej­szych wy­znacz­ni­ków mojej cza­so­prze­strze­ni.

Zbędny przecinek przed "była".

Cytat:
(...) oraz co naj­waż­niej­sze z ko­cha­ją­cą mnie do­głęb­nie, acz­kol­wiek prze­ko­na­ną o nie­po­wo­dze­niu ca­łe­go przed­się­wzię­cia bab­cią (...)

Brak przecinków przed i po zwrocie "co najważniejsze" (jest to wtrącenie, więc wydzielone przecinkami).

Cytat:
Rząd­na przy­go­dy

"Żądna". Poza tym lubię ten zwrot.

Cytat:
Po dro­dze mu­sia­łam oczy­wi­ście zwy­cię­żyć z upar­tą dętką, zde­cy­do­wa­nie za ni­skim sie­dze­niem od ro­we­ru, dla któ­re­go czas za­trzy­mał się na eta­pie mojej póź­nej pod­sta­wów­ki oraz co naj­waż­niej­sze z ko­cha­ją­cą mnie do­głęb­nie, acz­kol­wiek prze­ko­na­ną o nie­po­wo­dze­niu ca­łe­go przed­się­wzię­cia bab­cią („weź mi ka­bacz­ka z dział­ki do ple­ca­ka, tylko mi tam nic nie zniszcz” ).

:)

Cytat:
(...) ale, ja­kieś gra­ni­ce lo­gi­ki po­win­ny obo­wią­zy­wać (...)

Zbędny przecinek po "ale".

Cytat:
Już nie mo­głam się do­cze­kać, kiedy to w ob­li­czu cze­ka­ją­ce­go na ze­rwa­nie wa­rzy­wa, zo­sta­nę oświe­co­na wie­dzą na temat ewen­tu­al­ne­go za­gro­że­nia. Sama moja wy­obraź­nia aż tak da­le­ko nie sięga.

Albo usunąłbym przecinek po "warzywa", albo dałbym jeszcze jeden przed "w obliczu" (wtedy tworzyłoby się wtrącenie).

Cytat:
Sama moja wy­obraź­nia aż tak da­le­ko nie sięga.

Chyba wystarczyłoby "moja wyobraźnia".

Cytat:
Tym spo­so­bem,

Nie mogę podać żadnej reguły, ale mnie się ten przecinek wydaje zbędny.

Cytat:
(...) ani nie-daj-Bo­że, ludz­kich (...)

Brak przecinka przed "nie-daj-Boże" (to wtrącenie).

Cytat:
(...) („ko­la­no to sobie ob­dzie­ra­ją dzie­ci a nie ko­bie­ty” ).

Raczej "kolana" (liczba mnoga). Brak przecinka przed "a".

Cytat:
Tour de Ję­drzy­chów

:)

Cytat:
(...) i czu­jąc się ni­czym jeden z uchodź­ców, śmi­ga­łam dalej dwa­dzie­ścia na go­dzi­nę.

Mnie razi brak przecinka przed "czując się", ale może to i jest poprawnie?

Cytat:
(...) znaj­du­ją­cym się aż za ka­pli­cą Ko­ścio­ła Matki Bo­skiej Czę­sto­chow­skiej, Ba! Aż na po­zio­mie In­ter­marché (...)

"Ba!" z małej litery; po nim widziałbym przecinek, ale reguły na ten przecinek nie znam.

Cytat:
(...) i jak już udo­wod­nio­no, po­sia­da­ją­ca pewne ogra­ni­cze­nia, wyobraźnia.

Tak, jak wyżej - dałbym przecinek przed "jak", ale może to i jest poprawnie?

Cytat:
Jadąc po pach­ną­cej unij­ny­mi fun­du­sza­mi ścież­ce ro­we­ro­wej

;)

Cytat:
pełne naj­róż­niej­szych sprzę­tów skon­stru­owa­nych po to do­star­czać po­tom­stwu atrak­cji w stop­niu umiar­ko­wa­nym.

Brak "by" (pamiętaj o przecinku przed).

Cytat:
aby chcieć do­tknąć sto­pa­mi nieba a na tyle nisko, żeby do Nieba nie tra­fić.

Brak przecinka przed "a". Ciekawa gra słów.

Cytat:
Z uśmie­chem na twa­rzy, skrę­ca­łam to w prawo to w lewo (ra­czej w lewo) my­śląc jak przy­pad­ko­we by­wa­ją nasze de­cy­zje.

Nie dawałbym przecinka po "na twarzy". Brak przecinka pomiędzy "to... to..." (przed drugim "to" ). Brak przecinka przed "jak".

Cytat:
Po kilku dzie­się­ciu mi­nu­tac

Łącznie.

Cytat:
za­wró­ci­łam go­to­wa na wy­pa­tru­ją­cą mnie, znaj­du­ją­cą się bli­żej mia­sta, dział­kę.

Brak przecinka przed "gotowa".

Cytat:
Ka­bacz­ka ze­rwa­łam w tem­pie na­tych­mia­sto­wym uszka­dza­jąc przy tym jego są­sia­da, pana Li­ścia.

:) :)
(ale jednak "kabaczek" - chyba że go personifikujesz - oraz brak przecinka przed "uszkadzając" ).

Cytat:
(...) wes­tchnę­łam śmie­jąc się sama do sie­bie.

Brak przecinka przed "śmiejąc się".

Cytat:
Bab­cia ma za­wsze racje.

"rację".

Cytat:
Chcąc, nie chcąc

Zbędny przecinek.

Cytat:
Chcąc, nie chcąc, mu­sząc

:)

Cytat:
Chcia­ło dziec­ko wie­dzieć do jest za ron­dem?

"co" oraz pamiętaj o przecinku przed nim.

Cytat:
Chcia­ło dziec­ko wie­dzieć do jest za ron­dem?
Teraz dziec­ko wie.
Ka­bacz­ka się ma – ka­bacz­ka się zje.

:) :)

Nie patrz na błędy (ale możesz poprawić :p ), to tylko moja poza komentatorska. A całość tekstu zgrabna. Podoba mi się taki styl wypowiedzi, nawet jeżeli miejscami trochę infantylny.

Czuję, że kilka zdań jest za długich.

Pozdrawiam,
Silv.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Alen Dagam
23/02/2018 02:09
Cześć, Esy :) Widzę, że przeprowadziłaś tutaj ekshumację… »
Maly
23/02/2018 01:03
To bardzo proste, zabijasz wszystkich tych bohaterów,… »
Maly
23/02/2018 00:44
Zapowiada się na jakąś jatkę rodem z Tarantino ;) Dobrze… »
Maly
23/02/2018 00:24
Wprowadzić, nawet nie pytaj :) »
Gatsby
22/02/2018 23:44
Przeczytałem jednym tchem! Jeszcze inna fantastyka niż… »
Gatsby
22/02/2018 23:31
Dziękuję bardzo za czytanie i za komentarz! :) Myślę,… »
introwerka
22/02/2018 23:25
Kamyczku, Zolu, Lilu, dziękuję Wam bardzo serdecznie za… »
Maly
22/02/2018 23:02
Podoba się. Zaskakujesz na sam koniec, jak ci scenarzysci,… »
ClakierCat
22/02/2018 22:53
Czytelnik nie zawsze wie co w trawie piszczy, a ja tak… »
albertyna
22/02/2018 22:42
ClakierCat, niezmiernie dziękuję za komentarz, który… »
Lilah
22/02/2018 22:20
Zainteresował mnie tytuł (raczej nietypowy dla Ciebie,… »
Niczyja
22/02/2018 21:50
Podoba mi się zajawka Twojej powieści, autorze o dziwnym… »
mike17
22/02/2018 21:37
Chorwacki nazizm był okrutniejszy od hitlerowskiego.… »
Darcon
22/02/2018 21:25
Nie podeszło mi, Zulo. Z dwóch powodów. Po pierwsze zadajesz… »
Ania_Basnik
22/02/2018 21:18
Jasenovac - aż musiałam się dokształcić w tej dziedzinie.… »
ShoutBox
  • Alen Dagam
  • 23/02/2018 02:16
  • Czytajcie i komentujcie wirtajki, kochani! Mamy sporo debiutów :) Pokażcie, że to nasz wspólny projekt, napiszcie choć parę słow! [link]
  • dodatek111
  • 22/02/2018 12:46
  • Dzięki Silvus, czekam cierpliwie aż wróci:)
  • Silvus
  • 22/02/2018 12:12
  • Z tego, co ja wiem, @Dod, to zdjęcia dodaje Wiktor, a widać, go nie ma.
  • dodatek111
  • 22/02/2018 12:04
  • Co się dzieje ze zdjęciami? Dodałem ponad tydzień temu, jako ilustracje do wierszy. Wiersze się zestarzały, a zdjęć nie ma:)
  • kamyczek
  • 21/02/2018 16:20
  • Panel użytkownika - utwór, który chcesz przenieść klikasz edytuj. Edycja artykułu, kategoria np. masz kategoria: wiersze - zmieniasz na kategorię Wirtajki.pl. Na koniec klikasz na pasek: Zapisz zmiany
  • Hubert Z
  • 21/02/2018 16:06
  • Jak zgłosić opublikowany już wiersz do Wirtajek?
  • mike17
  • 17/02/2018 19:07
  • Jeden z najbardziej kultowych duetów wszech czasów. Pamiętam go z wczesnego dzieciństwa, to dopiero był hicior : [link] Oni do dziś go wykonują, co jest zacne :)
  • Darcon
  • 17/02/2018 13:04
  • Zgodnie z regulaminem, nie może poczekać. Każdy użytkownik patrzy ze swojego punktu widzenia. A gdyby każdy z użytkowników wrzucał teksty tak, jak chciał, to co byśmy mieli w poczekalni, Dodatku?
  • dodatek111
  • 16/02/2018 22:09
  • Dlaczego drugi tekst, dodany w tym samym dniu, nie może czekać w poczekalni, tylko zostaje odrzucony. Salon odrzuconych.
Ostatnio widziani
Gości online:13
Najnowszy:dertysawero
Wspierają nas