Singielka w małym mieście - Przepracowana - Pola Kaj
Publicystyka » Felietony » Singielka w małym mieście - Przepracowana
A A A

Jasmine chyba jednak nie jest normalna.
Po jedenastej z rzędu przepracowanej nocy, dwunastogodzinnej zmianie, po prostu pada na twarz. Jej odporność obecnie wynosi zero, nic więc dziwnego, że złapała jakieś paskudztwo.
Zakatarzona stwierdza, że ma dość i niech się dzieje, co chce. Niech zamkną laboratorium, skoro nie ma kto pracować. Jej się wolne w końcu należy. Gdyby miała za to na kartce od wypłaty chociaż trójkę z przodu. Może sobie pomarzyć.
Niejeden mógłby prychnąć na nią i powiedzieć: „przecież jest młoda, ma dużo energii, żadnych obowiązków w domu, dzieci jej nie budzą, wysypia się”.
Ach, jak się Jasmine wyspała w niedzielę, kiedy jakimś cudem miała aż półtora doby wolnego.
Powieki podniosła o piętnastej, obiad dawno wystygł. Oczy zamknęła przed dwudziestą drugą. I spała jak dziecko, do rana. Leżała cały dzień, bo czuła się tak bardzo zmęczona, albo? Pojawiły się pierwsze objawy depresji. Nikt normalny tak długo nie śpi.
Kolejny dowód na to, że single traktowani są gorzej. Wszyscy sobie wyobrażają, że skoro nie mają nic do roboty, to mogą harować dzień w dzień po dwanaście godzin. Jak ktoś lubi swoją pracę i nie przeszkadzają mu koty fruwające w salonie nad podłogą za każdym razem, gdy się obok nich przechodzi, proszę bardzo.
Mama za nią wszystkiego nie robi. Taki mają podział obowiązków prac domowych, że Jasmine sprząta. A lubi porządek. Nie wspomnę już o tym, że jej brwi wymagają regulacji, a skóra na piętach przypomina skórkę selera. I jak z krzakami na łukach brwiowych, bladą twarzą i podpuchniętymi oczami ma się komuś spodobać?
Bywa, że mama Jasmine, kobieta po pięćdziesiątce, też nieźle zasuwa. Ostatnio biegała z tym swoim drogocennym kijem do pomiarów (GPS-em) po skarpach, polach, żwirowniach i diabli wiedzą, gdzie jeszcze. A przecież ona też zdrowa nie jest. Od lat walczy z objawami reumatoidalnego zapalenia stawów, może walczyć tylko z objawami, bo to nieuleczalna choroba.
Jasmine dawała jakoś radę, bo to prawda, że jest silna. Jedna chora, druga nie ma z kim dziecka zostawić, a trzecia? Trzecia pani laborantka, wcale nie z najdłuższym stażem w firmie, a o numerze pesel rozpoczynającym się od szóstki ma gości ze stolicy. Goście, czytaj syn i córka, których swoją drogą odwiedziła kilka dni temu.
Jasmine się zgodzi i przyjdzie na te zmiany - stwierdza kierownictwo za każdym razem, gdy tylko coś komuś wypadnie.
A naszej singielce już włos się na głowie jeży, kiedy tylko słyszy słowo goście.
Ale nawet wytrzymałość samotnej dwudziestki ma jakieś granice. Okazuje się, że nie tylko jej odporność fizyczna, ale również psychiczna została mocno nadszarpnięta.
W gabinecie lekarza rodzinnego po prostu wybucha płaczem.
Pani doktor przygląda się jej badawczo.
- Proszę sobie kupić ten lek, wypiszę receptę. – podaje Jasmine białą karteczkę. – To środek na uspokojenie.
Jasmine czuje się trochę zażenowana swoim zachowaniem, ale nie potrafi nad sobą zapanować.
Już nieco spokojniejsza udaje się do apteki po witaminy na wzmocnienie, antybiotyk i psychotropy.
Tak, psychotropy!
Kurde, jak komuś nerwy puszczą i się popłacze raz na ruski rok, to już stwierdzą, że wariatka.
Okazuje się, że Jasmine ma brać antydepresanty.
Choroba XXI wieku? Stres, przepracowanie. Może każdy powinien to łykać? Może powinni puścić to w obieg bez recepty. Niechby wisiały te tabletki przy kasach w Biedronce obok apapów, ibupromów i innych takich. Każdy chory na pracoholizm i kiepsko znoszący złą atmosferę w pracy mógłby sobie kupić małe tabletki w kolorze kiszonych ogórków.
Jasmine musi opowiedzieć o tym swojej najbliższej przyjaciółce, Ninie.
- Ja też kiedyś takie brałam, kiedy pracowałam w korporacji – Nina wyznaje to dopiero teraz.
Ludzie chyba nie chcą przyznawać się do takich rzeczy. Boją się wytykania palcami, plotek, wyśmiania.
Niestety, nie ma w tym niczego zabawnego. Jedni stres znoszą lepiej, inni gorzej. Nazwą cię wariatką, kiedy na kogoś nakrzyczysz. Nazwą cię psychiczną, kiedy się rozpłaczesz. Jasmine już od jakiegoś czasu zachowywała się tak, jakby nic ją nie wzruszało, jakby była twarda jak stal.
Jasmine jest nie do złamania – mówili inni. Teraz ciężko się dziwią. Czara goryczy w końcu się przelała.
Pociesza jednak fakt, że tabletki działają  ;)

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Pola Kaj · dnia 31.08.2017 10:59 · Czytań: 139 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 3
Komentarze
Silvus dnia 31.08.2017 11:28
Cytat:
koty fru­wa­ją­ce w sa­lo­nie nad pod­ło­gą za każ­dym razem, gdy się obok nich prze­cho­dzi

O! I... miało być tak, by sobie wyobrażać fruwające koty? Ja wiem, pomysł pyszny, ale mnie to jednak wyglądało na opowiadanie realistyczne. ;)

Cytat:
Ja­smi­ne da­wa­ła jakoś radę, bo to praw­da, że jest silna. Jedna chora, druga nie ma z kim dziec­ka zo­sta­wić, a trze­cia? Trze­cia pani la­bo­rant­ka, wcale nie z naj­dłuż­szym sta­żem w fir­mie, a o nu­me­rze pesel roz­po­czy­na­ją­cym się od szóst­ki ma gości ze sto­li­cy. Go­ście, czy­taj syn i córka, któ­rych swoją drogą od­wie­dzi­ła kilka dni temu. Ja­smi­ne się zgo­dzi i przyj­dzie na te zmia­ny - stwier­dza kie­row­nic­two za każ­dym razem, gdy tylko coś komuś wy­pad­nie.

Można się zgubić, która to z nich jest Jasmine (żadna).

Cytat:
Tak, psy­cho­tro­py!

O ile dostojniej brzmi konkretna nazwa leku.

Cytat:
Może każdy po­wi­nien to łykać?

Hm...

Cytat:
Boją się wy­ty­ka­nia pal­ca­mi, plo­tek, wy­śmia­nia.

O.

Cytat:
Ja­smi­ne już od ja­kie­goś czasu za­cho­wy­wa­ła się tak, jakby nic ją nie wzru­sza­ło, jakby była twar­da jak stal.

Hm...

A ten "; )" na końcu chyba niepotrzebny.

Widzę, że odeszłaś od konwencji felietonu (a może to ja nie wiem, czym on jest?). Może to lepiej, może gorzej, ja wiem?

Jedno to, że mogę się jakoś identyfikować z bohaterką - poza tym to dla mnie zwyczajne opowiadanie, ani specjalnie złe, ani dobre. Cieszy fakt, że piszesz w czasie teraźniejszym (jakoś mam awersję do czasu przeszłego w opowiadaniach).

Pozdrawiam!

PS. Jeśli będą(zie) kolejne(a) część(i), to będę na nie czekać.
Pola Kaj dnia 31.08.2017 21:45
Te "fruwające koty"... Tak się u nas mówi na kłęby kurzu ;)

Wiem, że felieton/opowiadanie jest raczej kiepskiej jakości. Ale skoro możesz zidentyfikować się z bohaterką... To mnie pocieszyło. ;) Chcę pisać dla ludzi i o tym, co ich dotyczy. Z lepszym lub gorszym skutkiem.

Fajnie, że poczekasz na kolejne części. Postaram się Ciebie nie zawieść ;)
Silvus dnia 01.09.2017 01:55
Pola Kaj napisała:
Te "fruwające koty"... Tak się u nas mówi na kłęby kurzu ;)

Gdzieś to słyszałem kiedyś. Fajnie tak. :)
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Milena1
25/09/2017 15:11
Zaciekawiła mnie twoja historia. Zachęcona, przeczytałam… »
Miladora
25/09/2017 14:46
O, jak miło zobaczyć pod wierszem nowego czytelnika. :)»
Tjereszkowa
25/09/2017 14:44
Ooo, jak Clark obrodził w komentarze :). Bardzom… »
Miladora
25/09/2017 14:37
Bardzo ładny obraz, Hope. Jak się okazuje, wcale nie… »
braparb
25/09/2017 14:34
Miladoro, Rozbawił mnie Twój wiersz :). Wchodzi gładko i… »
Miladora
25/09/2017 14:14
Zgadzam się z Introwerką. :) Ale na czymś trzeba się… »
starysta
25/09/2017 14:05
Dziękuję Miladoro, Pozdrawiam, nie obawiaj się, to tylko… »
Miladora
25/09/2017 13:58
A może jeszcze trochę zabawy z formą, Black? ;) Masz dwa… »
Miladora
25/09/2017 13:35
Ja też pamiętam - flet z liścia zagra nam sonatę. :) I… »
braparb
25/09/2017 13:32
Nie mam pojęcia o czym jest ten wiersz ale jestem… »
braparb
25/09/2017 13:21
Zolu, Bardzo podoba mi się Twój wiersz, lecz myśl iż z… »
purpur
25/09/2017 12:36
Mhm. No tak... Aż zerknąłem, na inne Twoje teksty. No… »
purpur
25/09/2017 12:27
Rozpocząłem czytanie, przewinąłem, po kilku zdaniach i… »
damian wrotycz
25/09/2017 12:24
6.9 Zabronione jest komentowanie innych komentarzy i osób… »
purpur
25/09/2017 12:23
Lady... Czytając coś takiego, zawsze się zastanawiam, czy… »
ShoutBox
  • Krzysztof Konrad
  • 25/09/2017 11:31
  • Teraz to juz sam nie wiem skąd ona pochodzi. Na pewno pierwszy raz usłyszałem ją w kościele na kazaniu.
  • Krzysztof Konrad
  • 25/09/2017 11:27
  • W końcu brzydki kłos pojechał ich tekstem "ale wy jesteście w środku puste"
  • Krzysztof Konrad
  • 25/09/2017 11:24
  • Słuchajcie, może jest tu ktoś, kto zna dobrze biblię? Szukam przypowieści, która bardzo podobała mi się, gdy uczęszczałem do kościoła. Mowa była o zbożu, gdzie piękne kłosy drwiły z tych wygiętych
  • Zola111
  • 25/09/2017 01:31
  • A Zaśrodkowanie#26 czeka! Dobrej nocki.
  • Silvus
  • 25/09/2017 00:08
  • Ej, ten Eric to wziął zaśpiewał piękny tekst...
  • introwerka
  • 25/09/2017 00:07
  • Dzięki, Silv - nawzajem :)
  • Silvus
  • 25/09/2017 00:03
  • No to - dobrej nocy.
  • introwerka
  • 24/09/2017 23:57
  • Silvus - spokojnie i pięknie :) Nie wiem do końca, jaki to gatunek, ale ja to nazywam romantyczną odmianą bluesa :) A teraz już dobranoc ode mnie, albo jeszcze taka cudna balladka:
Ostatnio widziani
Gości online:36
Najnowszy:Chiarose3
Wspierają nas