Biało-czerwony - Jacek Londyn
Proza » Obyczajowe » Biało-czerwony
A A A
 
 

– Jes, jes! Dokładnie tak! Jak w reklamie! – Józef z zadowoleniem spoglądał z okna na parawan wygradzający Polską Strefę. Był tak wysoki, że – mimo czterystu metrów, które dzieliło hotel od kamienisto-żwirkowej plaży – nie sposób było nie zauważyć wielkiego napisu „TU JEST POLSKA”

– Niezła wiocha! – Józef urósł z dumy. To właśnie reklama polskiej wakacyjnej wioski skłoniła go do wykupienia tygodniowego pobytu w Kokkino Nero. Jak zabawa, to tylko na własnych śmieciach. Nie cierpiał obcych, ich głupawych uśmiechów przyklejonych do twarzy i tych obłudnych haj i hałdujudu. To nie było normalne, Józef był święcie przekonany, że wcześniej czy później obrobią człowieka za plecami lub, nie daj Boże, wbiją w nie nóż, szczerząc zęby i pytając przy tym hałarju.

 

Pierwszy dzień pobytu postanowił potraktować rozpoznawczo; na integrację, czyli wspólne grillowanie, konkursy, zabawy i karaoke zostawił sobie kolejne dni.

Włożył kąpielówki kupione przed wyjazdem w rodzimym Lidlu w ramach Tygodnia polskich marek, kilka browarów, zorganizowanych w hotelowym barze, wcisnął do reklamówki i marszowym krokiem ruszył w kierunku brzegu morza. Już z daleka dobiegły go wrzaski baraszkujących dzieciaków.

– Tatoooo! Jasiek zabrał mi wiaderko.

– Bo ona podeptała zamek i nasikała w fosę.

– Zamkniecie się, czy nie? Baśka, weź i zrób mi z nimi porządek, bo zaraz wyjdę z siebie. Człowiek zapłacił, a nie może odpocząć. Gdzie, kurwa, ta animatorka czasu wolnego?

Józef nie widział rodziny ukrytej za własnym parawanem, z wzorem w rybki i kotwiczki, ale rozumiał każde słowo. – Brak barier językowych – przypomniał sobie tekst reklamy biura podróży Rambo Tur i poczuł się niczym nieograniczony.

Plażowy parawan to zupełnie co innego, to naturalna ochrona rodzinnego gniazda. Józef rozumiał to doskonale, kiedyś też założy rodzinę i rozstawi własny, kupiony niedawno w promocji w Tesco. Ale to było na razie przed nim, teraz może zrobić coś wyłącznie dla siebie, nie dla rodziny – może odpocząć. W głowie jeszcze mu szumiało po wyczerpującym, nocnym locie, alkohol kupiony w strefie wolnocłowej na lotnisku nie dawał o sobie zapomnieć.

Nie znalazł wolnego parasola, jednak pomyślał, że parę godzin i bez niego na plaży jakoś wytrzyma. Ostatecznie skorzysta z kąpieli w odżywczej jak zupa wodzie.

Rozłożył koc i otworzył pierwszą puszkę wyciągniętą z reklamówki. Wojak smakował bosko, kolejny nie gorzej. Poczuł się znakomicie, jak za młodu na Poligonie Drawskim. Zgniótł puszki – uwielbiał dźwięki wydawane przez zgniatane aluminium – i położył się na wznak. Kamienie uwierały trochę w plecy, wieczorem zwróci na to uwagę rezydentowi.

Słońce świeciło tak mocno, że osłonił się, na ile mógł, ręcznikiem. Szum polskich głosów podziałał na niego jak muzyka Chopina. Zasnął, nie wiedzieć kiedy.

 

Obudził się, czując swędzenie skóry na brzuchu i nogach. Zorientował się, że mocno go przypiekło, poczucie dyskomfortu potęgowało straszliwe pragnienie. Sięgnął po ostatnie piwo, było gorące. Zamiast grzańca wolałby schłodzone, jednak nie wybrzydzał. Wychłeptał ukrop, a potem zgniótł pustą puszkę i rzucił je w objęcia poprzedniczek. Jakiś miejscowy zbieracz surowców wtórnych ucieszy się znaleziskiem. – Niech ma – pomyślał, zaskoczony własną rozrzutnością.

Plaża zdecydowanie się wyludniła. Józef stwierdził, że i jemu opalania na pierwszy dzień wystarczy. Starannie złożył reklamówkę i ruszył w kierunku hotelowego baru, okupowanego tłumnie przez rodaków.

Towarzystwo sączyło kolorowe drinki, ale on zamówił dobrze zmrożoną podwójną wódkę. – Bo do tanga trzeba dwojga – zażartował i mrugnął do barmanki, która głupawo błysnęła w odpowiedzi bielą zębów, tak jak tylko czarni mają w zwyczaju. Wypita wódka wprowadziła go w dobry nastrój. – Jeszcze raz to samo, siostro. – Zbratał się z barmanką, powtarzając zamówienie.

Podmęczona długim dniem ułańska fantazja znów stanęła dziarsko na nogi.

– Bo wszyscy Polacy to jedna rodzina, młodszy czy starszy, chłopak czy dziewczyna! – zaintonował. Był w wyśmienitym humorze i swoją radością dzielił się bezinteresownie z resztą towarzystwa. – Hej, hej, śmiejmy się, hej, hej, bawmy się! – Żywiołowym wykonaniem refrenu narodowego przeboju ściągnął na siebie spojrzenia przebywających w barze. A trzeba powiedzieć, że było na co patrzeć.

Biel twarzy, szyi, barków i potężnego torsu (osłoniętych w czasie plażowania ręcznikiem) i głęboka czerwień wydatnego brzucha i nóg oznajmiały dumnie: Biało-czerwone to barwy niezwyciężone!

Opaleni na heban i ciemną oliwkę rodacy, którzy w tym dniu wracali do kraju, popatrzyli uważnie po sobie i ulotnili się zawstydzeni swoim wyglądem.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Jacek Londyn · dnia 05.09.2017 09:46 · Czytań: 214 · Średnia ocena: 4,5 · Komentarzy: 9
Komentarze
Dobra Cobra dnia 06.09.2017 09:54 Ocena: Bardzo dobre
Ostatnio ( bardzo przereklamowany) paryotyzm mię męczy.


Jacek Londyn (jaka zbieżnośc nicka do pewnego człowieka....),

Ojej, ostatnio plagą w nadmoskich kurortach są ludzie, którzy nigdy nie podróżowali na wakacje, a teraz - dzięki dobrodziejstwu cudownego program 500+ - ich stać. I ruszają na plaże ze słomą w butach. Oczywiście teraz ta grupa jest najbardziej pożadana przez rządzących, oraz chołubiona, gdyż jest wiernym mięsem wyborczym.

Jeszcze gorzej jest w zagranicznych strefach "polskich" kurortów. Rodacy siedzą sobie na głowach, niczym w Sandomierzu na rynku ( a trzeba wiedzieć, że za sprawą serialu o księdzu w sutannie (a w czym miałby chodzić?) miasto owo jest stolicą polskiej zbrodni - co tydzień nowa1).

Więc generalnie rence opadajom.


Pięknie napisane, się podoba!


Gratulacje, pozdrowienia, szacunek twórczy, respekt,

DoCo
Jacek Londyn dnia 06.09.2017 12:14
Dzień dobry.

Pisałem już komuś - człowiek nazwiska nie wybiera. ;)
O opowiadaniu krótko: jesteśmy tacy, jacy jesteśmy. Dla mnie wakacyjne polskie wioski są nieporozumieniem, ale to sprawa gustu. Jest klient, jest oferta - flaszka, bigos, schabowy.:)

Dziękuję za komentarz i miłe słowa
pozdrawiam
JL
Vanillivi dnia 07.09.2017 12:48
Bardzo fajny tekst, napisany z dużą dozą dystansu i z "jajem". Dobrze mi się go czytało.

Dużo podróżuję, zarówno z biurami podróży, jak i bez. Kiedy pierwszy raz przeczytałam o "Polskich Strefach" zdziwiło mnie, jak komukolwiek taki pomysł może się podobać. Po przemyśleniu uznałam, że może to oferta dla ludzi starszych, którzy nie znają języków i z tego powodu do tej pory w ogóle bali się ruszyć gdziekolwiek za granicę. Widzę jednak, że wiele osób po prostu wykazuje taki - zdumiewający dla mnie - brak ciekawości świata, lęk przed nieznanym. Dotyczy to również osób młodych i nie klepiących biedy. O kulturze na wczasach nawet nie wspominam.

No ale cóż, nikogo się do zmiany mentalności nie zmusi. Można jedynie starać się inspirować.
Może Twój tekst da komuś do myślenia.

Pozdrawiam serdecznie
JOLA S. dnia 07.09.2017 12:53
Dla mnie - powtórzę się za którymś z wcześniejszych komentarzy - jest to literatura ciekawa : historia napisana poprawnym, dobrym językiem, dobrze odmalowane tło. Czytając, przenoszę się w inną krainę, a to przy czytaniu lubię.

Gratuluję i czekam na następne Twoje teksty.

JOLA S. :)
Jacek Londyn dnia 07.09.2017 17:08
Jolu S., miło mi, że skorzystałaś z chwili plażowania.:) Wpadaj, kiedy tylko zechcesz. Mężczyźni lubią brąz.:)

Pozdrawiam
JL

Vanillivi, dziękuję za odwiedziny. W tym tekście mało mojej zasługi, napisał się prawie sam. Wyrzuciłem tylko kilka gorszących scen, parę niecenzuralnych sformułowań, i tyle.:)
Polskie Strefy i inne, podobne wynalazki, wprost zapraszają do pisania o nich, ale staram się z tych zaproszeń nie korzystać zbyt często. Mam przecież tyle (zdecydowanie ciekawszego) do opowiedzenia.:)

Pozdrawiam
JL
gabi dnia 08.09.2017 19:32 Ocena: Świetne!
Rzadko zaglądam do prozy. Oznajmiam bez wahania - warto było! Gratuluję Autorowi bystrego oka i sprawnego pióra. Pozdrawiam z uśmiechem od ucha do ucha :)))
Jacek Londyn dnia 08.09.2017 21:01
Pisanie to fascynująca przygoda, to ciągła wędrówka i interesujące spotkania. Cieszę się, że dziś napatoczyłem się Tobie.:)

Pozdrawiam
JL
Slavek dnia 08.09.2017 21:19
Ksenofobiczne pełne nietolerancji stereotypy na temat Polaków. ot taka TVNowska "prawda" w pigułce.
Jacek Londyn dnia 08.09.2017 21:38
Ahoj, Slavek! Wpadaj częściej, może kiedyś zrozumiesz nas, Polaków. Wtedy będziesz już Sławkiem.:)

Pozdrawiam
JL
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Miladora
20/09/2017 12:58
Jak zwykle pomysłowo, Carve. :) Z małymi sugestiami:… »
Miladora
20/09/2017 12:34
Tjereszkowa napisała tak w znaczeniu przedłużenia czasu… »
Miladora
20/09/2017 12:28
Mnie też się podoba. :) Ale zgodnie z obietnicą przelecę… »
introwerka
20/09/2017 12:24
Zolu, dziękuję pięknie za czytanie, dobre słowo dla wiersza… »
Jacek Londyn
20/09/2017 12:19
Za głupi jestem na poezję. Sięgam to znaczeń głęboko,... i… »
Miladora
20/09/2017 11:58
Do moich gawronów akurat pasuje, Milenko. :) A mam ich… »
Miladora
20/09/2017 11:40
Na początek klasyczna wersyfikacja wiersza, gdyby ktoś miał… »
wiktoria
20/09/2017 11:27
Widzę, że nastrój jesienny trwa. Tym razem w innej formie,… »
Jacek Londyn
20/09/2017 11:17
Gdzie lekarza nie uświadczy, człowiek zdrów jest jak się… »
wiktoria
20/09/2017 11:08
Introwerko, przerósł mnie ten wiersz. Ale piszę komentarz,… »
Jacek Londyn
20/09/2017 11:05
Rozumiem Autora i jego obawy. Każdy kiedyś zaczyna, a potem… »
wiktoria
20/09/2017 10:58
Bardzo ładny wiersz Hopeless. Trochę jak dla mnie za dużo… »
wiktoria
20/09/2017 10:49
Domofonie, ten wiersz brzmi jak proza. Poezję znalazłam… »
maak
20/09/2017 10:48
Dziękuję bardzo za odwiedziny i ocenę tekstu. Bardzo… »
Tjereszkowa
20/09/2017 10:26
Początkowo nie podobała mi się wersyfikacja - bo nie lubię… »
ShoutBox
  • Jaga
  • 20/09/2017 11:49
  • Jeśli ktoś jest zainteresowany proponuję przenieść rozmowę na forum
  • Jaga
  • 20/09/2017 11:25
  • A może stworzyć rubrykę, gdzie każdy użytkownik raz w miesiącu może wrzucić anonimowo swój tekst. Inni komentują do woli. Po np. miesiącu autor się ujawnia i odpowiada na komentarze. Co Wy na to??
  • Tjereszkowa
  • 20/09/2017 08:42
  • Gramofonie, zgadywania autorów tekstów nie da się uniknąć. Ale nawet jeśli ma się podejrzenie, inaczej się podchodzi do tekstu anonimowego (mówię z doświadczenia - anonimowa publikacja to nie novum).
  • Gramofon
  • 20/09/2017 06:19
  • chyba ze skasowac opcje podgladu innych tekstow danego anonima...
  • Gramofon
  • 20/09/2017 06:16
  • tylko wtedy trzeba byłoby usunąć dotychczasowe publikacje i ich ponownie nie zamieszczac bo po tym łatwo rozpoznac kto jest kto ;]
  • Gramofon
  • 20/09/2017 06:11
  • też mi się podoba opcja z anonimowością, ale nie wiem czy ktoś decyzyjny czyta teraz shoutboxa wiec napiszmy petycje?
  • Tjereszkowa
  • 20/09/2017 00:23
  • Są też ludzie, którzy pamiętają portal sprzed "ostatnich" zmian i za cholerę nie mogą ich oswoić,choć co jakiś czas próbują ;). A anonimowa publikacja to najdoskonalszy sposób na prezentowanie tekstów
  • Silvus
  • 19/09/2017 23:16
  • Mike, masz rację, dla jednym nowe, dla innych stare. Ja bym optował za zmianami, ale wyobrażam sobie, że są ludzie, którzy nie chcą żadnych zmian. Nie obrzydzałbym im publikowania.
Ostatnio widziani
Gości online:38
Najnowszy:Baquetes8
Wspierają nas