Sąd w sadzie - Carvedilol
Proza » Miniatura » Sąd w sadzie
A A A
Klasyfikacja wiekowa: +18

 

Sąd w sadzie

 Drzwi zostały uchylone.
 Mariusz przełknął ślinę. W jednej dłoni ściskał reklamówkę, w drugiej butelkę wódki. Nawet nie zauważył, że od mocnego zaciskania zbielały mu kłykcie.
- Jestem - powiedział cicho, gdy dojrzał postać Henryka.
- Czy jesteś pewien? - zapytał Henryk.
- Jestem... - odpowiedział jeszcze ciszej.
 Pięć minut później jechali już samochodem do podmiejskiego sadu Henryka. Tam wszystko się miało dokonać. "Sąd w sadzie" - z wisielczym humorem podsumował Mariusz, chociaż wcale nie było mu do śmiechu. Sad był nieduży, a w pobliżu bramy znajdowała się szopa, w której właściciel przechowywał narzędzie ogrodnicze, oraz parę użytecznych sprzętów do odpoczynku na świeżym powietrzu.
 Gdy Henryk otworzył drzwi do szopy, Mariusz szybko otaksował wnętrze i powiedział:
- Ty bierz się za ognisko, ja zajmę się resztą.
 Henryk bez słowa, z wyraźną ulgą zabrał się za przygotowania. Mariusz w tym czasie wyniósł dwa składane leżaki i drewniany stolik, urządzając przytulne miejsce przy palenisku. Następnie wyciągnął kilka pudełek leków przeciwbólowych. Najbardziej spodobały mu się czerwone i niebieskie żelowe tabletki. "Jak w Matrixie, kurna" - przeleciało mu przez myśl, po czym łyknął po trzy w obu kolorach.
- Polać? - zapytał Henryk, chwytając butelkę wódki.
- Jeszcze nie teraz. Na razie woda - odparł Mariusz i opróżnił pół małej butelki wody mineralnej.
 Następnie poszedł do szopy i zaczął wyciągać zawartość reklamówki. A były tam różnej wielkości plastry, bandaże, opaski uciskowe i masa przeciwbólowych tabletek. Wrócił do towarzysza, w momencie, gdy ogień buchał już sporymi płomieniami.
Przełknął powoli ślinę. Widok skojarzył mu się z ogniem piekielnym i, pomimo gorąca, zimny dreszcz przeszedł mu wzdłuż kręgosłupa.
- Teraz polej – zakomenderował, po czym opróżnił podaną szklankę wódki, bez odstawiania od ust.
 Znowu skierował się do szopy. Trzydziestostopniowa temperatura, w połączeniu z wódką, szybko wprawiła go w lekki rausz. Przyjrzał się sprzętom wewnątrz przyciemnionego pomieszczenia: łopaty, grabie, siekiera, na której zawiesił wzrok na dłuższą chwilę, oraz duża ilość szczap drewna i dwa pieńki, wielki i mały, stojące obok siebie niczym ojciec z synem.
"Kara musi być - przekonywał się po raz kolejny w myślach – i to odpowiednio sroga. Może wtedy ognie piekielne mnie nie dosięgną..."
 Tym razem zastał towarzysza przy ognisku z butelką opróżnioną do połowy i dwoma kijkami.
- Żeby uwiarygodnić zdarzenie – wyjaśnił – a przy okazji będzie zagryzka.
 Po czym Henryk wyciągnął pęto kiełbasy i sprawnym ruchem podzielił nożem na dwa mniejsze kawałki.
 Na ten widok Mariusz poczuł jak robi mu się słabo. "Muszę być silny i trzymać się planu" – przekonywał siebie.
- Czy na pewno dojadą odpowiednio szybko? - zapytał, chcąc przerwać tok nieznośnych myśli.
- Spokojnie, nawet, gdy są korki dojeżdżam tu w pół godziny, choć zazwyczaj piętnaście minut wystarcza, a na sygnale to dziesięć minut aż nadto.
- A czy pamiętasz co masz mówić? – dociekał, coraz bardziej zdenerwowany Mariusz.
- Będę deklamował lepiej niż inwokację „Pana Tadeusza” w podstawówce. Pamiętasz tamte czasy?
- Pamiętam, lata świetlne minęły – odparł Mariusz z nutką rozrzewnienia w głosie.
Po chwili zreflektował się:
- I żebyś nie zapomniał spalić wszystkiego zaraz po telefonie!
- Jasne, ognisko jest już duże, przyjmie z przyjemnością trochę opału.
- A nie będą szukać w popiele?
- Nawet nie przyjdzie im do głowy, żeby coś podejrzewać, a jeśli nawet przyjdzie, to i tak będzie już za późno.
- Ok, ok. No to jeszcze sznapsa i do dzieła.
 Wypili szybko.
- Swoją drogą, czy ognisko w taki upał nie wyda się podejrzane?
- To akurat będzie najmniej podejrzane. Nie martw się, przecież wszystko już obmyśliliśmy.
 Mariusz otarł pot z czoła. Zbliżała się decydująca chwila. Poszedł w milczeniu do szopy. Było mu gorąco i duszno. Rozebrał się do naga. Musi „to” zrobić. Początkowo bagatelizował sprawę i wszelkie objawy traktował jako niewinne, starał się ich nie zauważać. Taki stan trwał wiele lat i nagle jeden "atak" uzmysłowił mu jak bardzo jest chory. Tu potrzeba było zdecydowanego działania, nie chciał jednak dać się zamknąć w małej klitce z innymi, postanowił samemu zająć się tą trudną sprawą. Raz a dobrze.
- Już pora - krzyknął do Henryka.
 Ten, ociągając się, pojawił się w końcu w szopie. Mariusz już był przygotowany. Dwa pieńki ustawił jeden na drugim i na nim ułożył swoje przyrodzenie. Wydawało mu się teraz takie małe i pokurczone, jakby spodziewało się co go czeka, jakby chciało się schować.
 Henryk stanął z boku i uniósł siekierę. Słońce odbiło się w ostrzu, puszczając promień na pieniek, podświetlając miejsce wymierzania kary.
„Miała dziesięć... prawie jedenaście lat” - pomyślał Mariusz.
 Cud, że go nie złapali od razu. Kiedy zdał sobie sprawę, że nie zostawił śladów, a dziewczynka z powodu szoku nie będzie w stanie podać dokładnego rysopisu napastnika i może uda się mu ujść bezkarnie, postanowił sam się zgłosić. Podświadomie oczekiwał kary, surowej kary. Zdawał sobie sprawę, co z takimi jak on, robią za kratami, dlatego w końcu jednak zdecydował samemu wymierzyć sprawiedliwość i nie dopuścić do kolejnego "ataku". Niestety był za słaby, ale i z tej sytuacji znalazł wyjście. Nie oszukiwał się, że tego więcej nie zrobi. Minie parę miesięcy, może lat, i znowu się nie upilnuje. „A ile lat będzie miała następna? Ile lat będzie potrzebowała, aby wrócić do życia w normalności, jeżeli w ogóle? Ta pierwsza miała tylko dziesięć lat... prawie jedenaście… takie małe dziecko.” Zacisnął powieki.
- Tnij!
 
 

 

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Carvedilol · dnia 08.09.2017 09:30 · Czytań: 300 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 15
Komentarze
Jacek Londyn dnia 08.09.2017 17:18
Dobrze się czytało, bo pisać potrafisz. Ale tylko do pewnego momentu. Potem zacząłem myśleć, czy piszesz to na poważnie.

Twój bohater to facet bez jaj, ale bardzo uważający, by nie zrobić sobie większej krzywdy niż obcięcie fiuta - bandaże, opaski, tabletki przeciwbólowe... Niezłe jaja.:)
Koniec zupełnie niewiarygodny. Nie kupuję.
Fajnie byłoby zakończyć naprawdę mocnym uderzeniem - Henio odwraca głowę, nie chcąc parsknąć śmiechem na widok małego małego, a siekiera, puszczona w ruch, zatrzymuje się na głowie "porąbańca".

"Drzwi zostały uchylone". - Forma bierna, na samym wejściu, raczej nie zaprasza.

Mam nadzieję, że podejdziesz do komentarza na luzie.:)
Pozdrawiam
JL
Carvedilol dnia 08.09.2017 20:10
Hej Jacku Londynie
Dzięki za przeczytanie i komentarz
Koniec jest taki jak zamierzałem, ale dla Ciebie dopiszę jeszcze ciut - czy tak by się Tobie bardziej podobało:

-Tnij. Henryk wziął zamach i uderzył.
Jasnoczerwona posoka opryskała ich obu.
Sprawa zakończona raz a dobrze.
Właściwy narząd został zlikwidowany - czy to przez przypadek siekiera się Henrykowi omsknęła, czy celowo, faktem jest, że ostrze utkwiło w mózgu Mariusza bardzo głęboko.


Zakończenie proponowane wg Ciebie - czy lepsze nie mi oceniać, ale wtedy mój zamysł i pytanie (pierwotnie tytuł miał być dwuznaczny "Czy Ty też tak sądzisz? ) rozmywa się, więc raczej zostanę przy swoim.

Dzięki za opinię i pomoc, do komentarza podchodzę na luzie, ale dobrze wiedzieć co się podoba a co nie i pomyślę, czy czegoś jednak nie zmienić.

Pozdrawiam
Jacek Londyn dnia 08.09.2017 21:12
Nigdy nie pytam, czy mój tekst komuś się podoba. Gdybym uwzględnił wszystkie „mądre” podpowiedzi, nic bym nie napisał.:) Rób tak samo. Może nie miałem racji.:)

Pozdrawiam
JL
skroplami dnia 09.09.2017 09:10 Ocena: Świetne!
Silny bohater. Zdecydować się na coś takiego oznaką mocnych zasad i samoświadomości. Zdaje sobie sprawę że przegra, że pożądanie często zaćmiewa umysł. Na spokojnie, po zaćmieniu, wymierza karę i blokuje powtórzenie czyny. Mam nadzieję. Czy kara wystarczająca? Nie, w przyszłości powinien jeszcze pomagać lub pomóc poszkodowanej. Jak, to inny temat. To coś co jest ohydne w oczach Boga i takie powinno być w oczach ludzkich. Bóg jest tzw. "czuciowcem", wielu rzeczy nienawidzi. Wybacza gdy wyrzekamy się grzechu i utrzymujemy wyrzeczenie.
Nic śmiesznego nie znajduję w tekście. A jeśli, to z pozycji bezstronnego obserwatora. Bo atmosfera, słowa, opis wrażeń odczuć, nie da się sklasyfikować, są przeróżne dla różnych - ludzi. Także dla sytuacji. I ok, jestem za, odcinać pedofilom przyrodzenia, sami sobie nie obetną. Nawet z poczuciem winy nie będą tak silni jak bohater miniatury, nie mają zasad a przynajmniej odsuwają je "na bok". Jak będą żyli? A jak żyją poszkodowani? Nie tylko w fizyce akcja rodzi reakcję. Tak nie powinno być? Ponownie, proponuję sprawdzić co nakazuje Bóg i kiedy wybacza. Po drodze proponuję sprawdzić też w Biblii, kto to jest bliźni. Nowy Testament, jedna z przypowieści Chrystusa. Pedofil nie jest moim bliźnim.
Dzięki autorze, poruszyłeś odwiecznie ważny temat bo co opisujesz, działo się i dzieje.
Napisane ok, chociaż fakt, odrobina czarnego humoru się wkrada :).
JOLA S. dnia 09.09.2017 09:46
Myślę, że w odniesieniu do takiego tematu/pomysłu forma opowiadania jest niezwykle trudna.
To wszystko, o czym piszesz, to materiał na sporą powieść, z introspekcjami, przestrzenią na odmalowanie głównej bohatera i jego życia, emocji, z czasem, by czytelnik sam do tego dotarł.
Pokusiłeś by wyłuskać to, co najbardziej charakterystyczne, pokazać jak w soczewce, w formie miniatury, kilkoma pociągnięciami pędzla, tak też można.
Końcówki nie kupuję, to nie jest śmieszne i na dodatek jeszcze niewiarygodne :)

Serdeczności :)

JOLA S.
Carvedilol dnia 09.09.2017 14:21
Dziękuję za komentarze i przeczytanie miniatury.

Nie wiem dlaczego widzicie w niej coś śmiesznego, nie taki był mój zamiar. Wiem, że zakończenie mało prawdopodobne, ale kilka może kilkanaście lat temu, pewien góral z Zakopanego sam ciupagą pozbawił się przyrodzenia. Media podały, że przyczyną był alkohol. Jednak trudno mi w to uwierzyć, nie tak łatwo mężczyźnie odciąć penisa przypadkowo. Wykorzystałem ten motyw, ale główny zamysł miniatury dotyczył kary za gwałt a w szczególności pedofilię. W wielu krajach postuluje się wprowadzenie kastracji za gwałt jak również za pedofilię (oczywiście farmakologiczną lub niewielki zabieg chirurgiczny, nie tak dosadnie jak w moim opowiadaniu). Nie jestem zwolennikiem tej metody. Ale gdy pomyślę sobie, że ktoś taką krzywdę wyrządziłby mojemu dziecku, czy zdołałbym sam nie chwycić za siekierę? Czy nie lepiej uciąć sprawę w zarodku, zanim taki osobnik ponowi swoje zwyrodniałe czyny? I czy można w ten sposób kogoś ukarać? W Polsce na razie nie ma takich planów prawnych, a co Wy sądzicie? I w zasadzie o tym chciałem napisać. Bez żadnych dowcipów, nie były one zamierzone.

Pozdrawiam
Carvedilol
yontek dnia 09.09.2017 14:30
Dobrze się czyta i podoba mi się utrzymanie tajemnicy prawie do końca. Zgadzam się opinią poprzedniczki, ze to materiał na powieść, ja bym ją nawet od tego zaczęła, ale np. z rezygnacją z obcięcia w ostatnim momencie. Dalej można pociągnąć historię o psychicznej i umysłowej przemianie bohatera, żeby się wyleczył z niewłaściwych ciągot i zrozumiał, że samo obcięcie sprzętu nie jest rozwiązaniem.
Po "Pięć minut później" chyba nie powinno być przecinka?
A i chyba tytuł średnio odpowiedni, bo to raczej nie sąd, tylko już wykonanie wyroku.
Miladora dnia 09.09.2017 15:26
Carvedilol napisał:
Czy nie lepiej uciąć sprawę w zarodku, zanim taki osobnik ponowi swoje zwyrodniałe czyny?

Ucięcie "narzędzia" niczego nie da, jeżeli psychika zostanie ta sama.
Sprawca gwałtu może poszukać substytutów, z morderstwem włącznie. Wszystko zależy od tego, jak daleko posunięte są jego aberracje.

Cytat:
na dodatek jeszcze niewiarygodne

Dla mnie cały tekst jest niewiarygodny, bo chociaż nieźle budujesz w nim napięcie, to jednak wiele szczegółów rozmija się z logiką.
Ogromna ilość tabletek przeciwbólowych - tak jakby bohater był w stanie je wszystkie zażyć.
Cytat:
A czy pa­mię­tasz co masz mówić?

No właśnie - co?
Bo ja nie potrafię wyobrazić sobie żadnego rozsądnego wytłumaczenie takiego "wypadku". Zwłaszcza że delikwent rozebrał się do naga.
I ciekawa jestem, czy autor potrafi. Bo co - pomyliło im się z kiełbaską? ;)
Cytat:
I żebyś nie za­po­mniał spa­lić wszyst­kie­go zaraz po te­le­fo­nie!

Spalić wszystkiego, czyli czego? Przyrodzenia, zakrwawionych pniaków, siekiery, nadmiaru tabletek i opatrunków?
Cytat:
- Tnij!

Nie wziąłeś pod uwagę, Carve, że facet po wypiciu pół butelki wódki i mając do czynienia z tak drobnym "obiektem" zapewne w niego by nie trafił lub trafił tylko częściowo. A może trafiłby, ale w brzuch. Brrr... już widzę tę jatkę. ;)

Moim zdaniem nie przemyślałeś tekstu, chyba że celowo przedstawiłeś obraz dwóch przygłupów, dla których jedynym wyjściem z sytuacji było pozbycie się instrumentu, a nie przyczyny.
Żaden bowiem normalny przyjaciel nie zgodziłby się na takie rozwiązanie, lecz z miejsca zatargał kolegę do psychiatry, a potem pomagał mu w każdy inny sposób.

Aha:
Cytat:
Pa­mię­tam, lata świetl­ne mi­nę­ły

Tu też się zastanawiałam, czy bohaterowie nie wiedzą, że lata świetlne to miara odległości, nie czasu, czy też sam autor. ;)

Czyli w sumie - mnie tekst nie przekonał.

Ale miłego. :)
Carvedilol dnia 09.09.2017 19:17
yontek - dziękuję za komentarz, tytuł "Czy ty też tak sądzisz|" chyba lepszy, jednak pomyślę nad innym

Miladoro - masz rację - lata świetlne, to mój błąd, lecz nie wynikający z niewiedzy, tylko z tego że często słyszałem użycie tego zwrotu w takim właśnie znaczeniu
Jak pisałem wyżej po pijaku można sobie odciąć to i owo, skoro można prowadzić pełen autobus ludzi przez całą Polskę, czy skutecznie przeprowadzić operację, to co dopiero takie szybkie cięcie, nie musi być przecież precyzyjne
ale rozumiem, że Cię nie przekonałem - załodze pogotowia wystarczyło by właśnie "sprzedać" historyjkę o libacji i rąbaniu drewna, jakże niefortunnym - podobna historia naprawdę się zdarzyła
zgadzam się, że usunięcie narzędzia, nie zmieni psychiki, dlatego też jak pisałem nie jestem zwolennikiem kastracji jako kary, pytanie czy umiałbym trzymać się tego zdania, gdybym ktoś z mojej rodziny został potraktowany przez pedofila?
Za przeczytanie miniatury dziękuję, miło Cię gościć, cenię sobie słowa krytyki

Pozdrawiam
Carvedilol
hultaj dnia 16.09.2017 10:59
Jakbym Hłaskę czytał... Albo nie gorsze... Właściwie po co mi Hłasko...
Carvedilol dnia 16.09.2017 11:33
Witaj hultaju

dzięki za odwiedziny i komentarz
Pozdrawiam

Carvedilol
Ten_Smiertelny dnia 29.11.2017 12:11 Ocena: Świetne!
Carvedilol bracie! Świetne opowiadanie! Gratuluję!

Ach! jak bardzo jestem wściekły na komentatorów, pozwólcie mi zatem odnieść się, tak do samego tekstu, jak i wspomnieć coś o komentarzach.

Po pierwsze, opowiadanie przekonało mnie. Śmieszne wcale być nie miało i nie jest, ale jest pocieszające i miłe. Nic w końcu złego się nie stało. Ba! Wszystko przebiegło dobrze i właściwie.

Bezczelni i nieludzko podli, ci ludzie, którzy twierdzą, że nie mógłby bohater dokonać tego, co u ciebie dokonał. Owszem tylko człowiek silny i dobry, mógłby się na coś takiego zdobyć, ale któż odmawia tych cech nawet i pedofilowi? Ci, którzy nie potrafią uwierzyć w nawrócenie grzesznika i w jego możliwość skruchy, sami są „porąbani” i głowy należałoby im ściąć – nie przyrodzenie. „Jaką miarą mierzyć będziecie, odmierzą wam i przydadzą jeszcze”

Nawet jeśli człowiek zgrzeszył, jeśli czynił obrzydliwość, nie znaczy bynajmniej, by nie mógł się nawrócić, a nawet postąpić zgodnie z radą Chrystusa Pana naszego.

Kto zaś żałuje nie podlega żadnej każe. Dlaczego nie podlega każe? Ponieważ prawdziwie żałuje i krew Chrystusa obmywa go z wszelkich grzechów, tak że jest czysty. Jak uczy Pismo: „Sprawiedliwość sprawiedliwego nie pomoże mu w dniu, w którym zgrzeszy, ani grzech grzesznika nie zaszkodzi mu w dniu, w którym się nawróci.”

Księga Ezechiela (wersja LXX) 18, 21. Jeśli występny odwróci się od wszystkich występków, których się dopuścił, i będzie przestrzegał wszystkich moich przykazań, jeśli będzie czynił to co sprawiedliwe, i będzie okazywał miłosierdzie, zachowa życie: nie umrze. 22. Wszystkie jego przestępstwa, które popełnił, pójdą w niepamięć. Żyć będzie dzięki swojej sprawiedliwości, której się trzymał.
23. Bo czy ja chcę śmierci występnego – mówi Pan – czy raczej nie tego, aby zeszedł ze swej złej drogi i aby żył?
24. Jeśli sprawiedliwy odwróci się od swej sprawiedliwości i będzie dopuszczał się przestępstw na podobieństwo występnego, który popełnia wszystkie czyny niegodziwe, wszystkie jego czyny sprawiedliwe będą zapomniane. Z powodu swych przewinień, których sam jest sprawcą, i z powodu grzechów, w które sam popadł, umrze.
25. Mówicie: Droga Pana nie jest prosta. Posłuchaj zatem, cały domu Izraela: czy moja droga nie jest prosta, czy raczej wasza droga nie jest kręta?
26. Jeśli sprawiedliwy odejdzie od swojej sprawiedliwości i popełni czyn występny, umrze. Umrze właśnie przez występek którego się dopuścił.
27. Jeśli występny odwróci się odstąpi od swojej nieprawości, którą uprawiał, i będzie postępował według sprawiedliwości i moich wyroków, zachowa swe życie. 28. Bo on odstąpił od czynów bezbożnych, które popełniał, i dlatego życie zachowa: nie umrze. (…) 30. Każdego z was będę sądził, domu Izraela, według jego postępowania – mówi Pan. Nawróćcie się i odstąpcie od wszystkich bezbożnych czynów, a nie będą one wam policzone do kary za nieprawość. 31. Odrzućcie od siebie wszystkie swe czyny bezbożne, przez które przeciw mnie występowaliście, i ukształtujcie sobie serce nowe i nowego ducha. Dlaczego dążycie do śmierci, domu Izraela? 32. Przecież ja nie chcę śmierci odstępcy – mówi Pan.

1. List św. Jana 1, 7. Jeśli zaś chodzimy w światłości, jak i On sam jest w światłości, społeczność mamy z sobą, i krew Jezusa Chrystusa, Syna jego, oczyszcza nas od wszelkiego grzechu.
8. Jeśli mówimy, że grzechu nie mamy, sami się zwodzimy, i prawdy w nas nie ma. 9. Jeśli wyznajemy grzechy swoje, wierny jest Bóg i sprawiedliwy i odpuści nam grzechy, i oczyści nas od wszelkiej nieprawości. (…)
2, 1. Dzieci moje, to wam piszę, abyście nie grzeszyli. A jeśli kto zgrzeszy, mamy orędownika u Ojca, Jezusa Chrystusa, który jest sprawiedliwy. 2. On ci jest ubłaganiem za grzechy nasze, a nie tylko za nasze, lecz i za grzechy całego świata.

Cytatów i przykładów można by mnożyć, lecz zupełnie jasne jest, że Bóg mówi wyraźnie, że ten który prawdziwie żałuje za swoje grzechy i chce się zmienić, nie może być sądzony ani karany, gdyż Chrystus umiera za jego grzechy i są mu odpuszczone. Żaden więc człowiek tym bardziej, nie ma prawa podnieść na niego ręki.

Jeśli więc twój bohater prawdziwie żałował za swe czyny, w ogóle nie powinien być karany. A kto by go chciał ukarać, sam grzeszy i zasługuje na śmierć.

Tyle w sprawie kary i żalu za grzechy.
///

Bohater jednak twojego opowiadania, nie tylko żałował za swój grzech, lecz również obawiał się, że znów zgrzeszy. Obawa jego była słuszna i rozsądna. Nieraz bowiem wraca się człowiek do grzechu swego, jak pies do wymiocin swoich i świnia do błota swego.

Bohater twego opowiadania postanowił się przed tym zabezpieczyć przez kastrację i rzeczywiście słusznie uczynił. Bo tak właśnie nakazuje Chrystus Pan:

Ewangelia według św. Mateusza. 5, 27. Słyszeliście, że powiedziane jest w starym: „Nie będziesz cudzołożył.” 28. Ale ja powiadam wam, że każdy, który patrzy na niewiastę, aby jej pożądał, już ją scudzołożył w sercu swoim.
29. Jeśli tedy oko twoje prawe gorszy cię, wyłup je a odrzuć od siebie. Albowiem pożyteczniej dla ciebie, aby zginał jeden z członków twoich, niżby wszystko ciało twe miało być wrzucone do piekła.
30. A jeśli prawa ręka twoja gorszy cię, odetnij ją i odrzuć precz od siebie. Albowiem pożyteczniej dla ciebie, aby zginął jeden z członków twoich, niżby wszystko ciało twe miało być wrzucone do piekła.
(…)19, 9. A powiadam wam, że ktokolwiek by opuścił żonę swoją, z wyjątkiem przyczyny rozpusty, i pojął inną, cudzołoży, i kto by opuszczoną pojął – cudzołoży. (…) 12. Albowiem są trzebieńcy, którzy takimi się z żywota matki narodzili, i są trzebieńcy, których takimi ludzie uczynili, i są trzebieńcy, którzy się sami na to skazali dla Królestwa Niebieskiego. Kto może pojąc, niechaj pojmuje.

Byłoby więc miło Bogu, gdyby nie tylko pedofile, ale i wszyscy cudzołożnicy (choćby rozwodnicy, czy miłośnicy pornografii) wykastrowali się dla Królestwa Bożego. I cóż złego by się stało, jeśli odrzuciliby część ułomnego ciała swego, aby zyskać życie wieczne?

Tak też twój bohater zostanie uniewinniony przed Bogiem i będzie żył (choćby nawet przyjacielowi ręka się omsknęła i ostrze trafiło go w głowę) razem z Chrystusem i świętymi. A złośliwi ludzie, sądzący drugiego surowo, a sami mający się za sprawiedliwych, nie będą uniewinnieni, lecz (jeśli się nie nawrócą) wrzuceni zostaną do Jeziora Ognistego. Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów. Amen.

Tu z chęcią poleciłbym ci króciutkie opowiadanie Hansa Christiana Andersena „Czerwone buciki”, nie podlega ono już ochronie majątkowej i można legalnie pobrać je z Internetu za darmo, a naprawdę warto i jest też pośrednio związane z tym tematem. Pokazuje podejście starej moralności, z którą też się zgadzam.


Ucięcie „narzędzia” z pewnością wiele da (jeśli było uczynione dobrowolnie) i psychika z pewnością nie zostanie wtedy taka sama. Za czynem bowiem idzie i duch, a każde postanowienie czynem umocnione, mocniejszym się staje i nie zawodzi. Ci którzy w to nie wierzą, gardzą słowem Bożym i Chrystusowym.

Nic za to z pewnością nic nie pomogłaby, żadna wizyta u psychiatry czy psychologa. Psychiatra sam jest ślepy i idzie na stracenie, a jeśli ślepy ślepego by prowadził, obaj w dół wpadną. Psychiatrii dał rozkwit Freud, który sam był zboczeńcem i szaleńcem – tak też i jego uczniowie. Wielu też z nich gorsze grzechy czyni od pedofilii, jakże więc szukać u nich ratunku?

Uwolnienie zaś od złej pożądliwości możemy uzyskać jedynie przez Chrystusa. Który mówi:
Ewangelia według św. Jana. 8, 31. (…) Jeśli wytrwacie w nauce mojej, staniecie się prawdziwie uczniami moimi 32. i poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli.
33. Odpowiedzieli mu: Jesteśmy potomstwem Abrahama i nigdy nie byliśmy w niczyjej niewoli; jakże więc mówisz, że będziemy wolni?
34. Odpowiedział im Jezus: Zaprawdę, zaprawdę powiadam wam, że każdy kto grzeszy, jest niewolnikiem grzechu. 35. Ale niewolnik nie mieszka w domu na wieki, Syn natomiast mieszka na wieki. 36. Przeto jeśli Syn was wyzwoli, prawdziwie wolnymi będziecie.

Starajmy się przeto o wolność. Ale nie o wolność którą głosi świat, a która jest niewolą nieprawości. Lecz abyśmy byli wolni od wszelkiego zła, czyści, nienaganni i święci. Abyśmy byli gotowi na przyjście Pana naszego Jezusa Chrystusa.

II List św. Piotra 3, 10. Dzień Pański nadejdzie jako złodziej i wówczas niebiosa z wielkim szumem przeminą, żywioły od żaru stopnieją, a ziemię i jej dzieła strawi ogień. 11. Skoro więc to wszystko ma ulec zniszczeniu, jak wysoko wznieść się powinniście w świętym postępowaniu i pobożności, 12. gdy oczekujecie z upragnieniem przyjścia Pańskiego, w którym niebiosa rozżarzone rozpuszczą się, a żywioły od żaru ognia stopnieją.

////

Co do przymusowej kastracji: Carvedilol zamiast patrzeć na ludzkie zdanie, staraj się abyś poznał wolę Bożą.

Jeśli o mnie chodzi jestem zdecydowanie przeciw takiemu procederów. Raz, że to nie po Chrześcijańsku, ani nawet po Żydowsku (Józef Flawiusz w jednym z dzieł, skarżył się, że w niektórych krajach robią to ludziom, czego u Izraelitów, nie wolno czynić nawet bydlętom nierozumnym – i rzeczywiście: Prawo Mojżeszowe zabraniało kastracji zwierząt). Dwa, że zwolennikiem takich metod był i Hitler. Trzy, że z pewnością prawo to prowadziłoby do nadużyć i nie sami gwałciciele i pedofile byliby trzebieni – jak i to było już często w historii świata. Oskarżyć kogoś o gwałt jest bardzo łatwo; wiele z tych oskarżeń jest nieprawdziwych i historia najnowsza zna przecież przypadki używania oskarżenia o gwałt, jako sposobu eliminacji przeciwnika politycznego. Bardzo często wystarczy samo oskarżenie kobiety (że był to gwałt), a tu przecież łatwo o przekupstwo.

Odnośnie tej kastracji, bardzo chciałbym tutaj byś przeczytał moje opowiadanie „Badanie prenatalne” w którym pokazuję pewien problem, z tym związany.

Poza tym nie jest powiedziane też, że za jakiś czas (w niektórych krajach) pedofilia nie zostanie uznana za czyn normalny i zgodny z prawem. Popierają ją naukowcy. Np.
doktor John Money profesor psychologii i pediatrii na Uniwersytecie Johnsa Hopkinsa w Baltimore powiedział, że pedofilię „należy postrzegać jako pewną orientację seksualną, a nie jako chorobę czy zaburzenie”.
Wielu też humanistów nawołuje przecież wciąż, do większej tolerancji wobec „alternatywnych” orientacji seksualnych, chodzi oczywiście o homoseksualizm i zoofilię, lecz i pedofilia na tym zyskuje.

Jeśli chciałbyś dowiedzieć się odrobinę więcej w temacie, polecam artykuł:
https://creationism.org.pl/artykuly/.../?searchterm=None
http://creationism.org.pl/artykuly Przepaść się powiększa


Spotykałem się również i w literaturze z pewną ukrytą propagandą, pedofilii, jako zachowania które powinno być tolerowane – chociaż przecież opór społeczny (słusznie) jest olbrzymi.

Tak czy siak, zło jest złem. A kto czyni zło, nie ujdzie kary. Na szczęście jednak możemy oczyścić się ze zła i uwolnić od jarzma nieprawości, tego też wszystkim życzę. Niech Bóg będzie z wami. Amen.

///
Carvedilol jeszcze raz gratuluję napisania ciekawego i mądrego tekstu, poruszającego ważny temat. Czytaj Pismo Święte i szukaj prawdy. Niechaj Bóg ci szczęści. Z pozdrowieniami,

Ten Śmiertelny

PS. Koniec twojego opowiadania jest cudowny. To oczywiste, że twój bohater chciał uniknąć tego czynu. Tchórzostwo i wątpliwości starają się go zwieść. Jednak przypomina sobie swój grzech i prawdziwie żałując, umacnia swą męską decyzję mówiąc mocno: „Tnij!”

Tym jednym ostatecznym słowem zbawia swą duszę.

Miłujmy swoich nieprzyjaciół – i jak Bóg – nawet złych i nieprawych. Oraz cieszmy się z jednej zgubionej, a odnalezionej, owcy, więcej niż z 10 000 sprawiedliwych, niepotrzebujących pokuty. Allelujah!
Carvedilol dnia 29.11.2017 14:20
Ten_Smiertelny
Dziękuję bardzo za przeczytanie mojego opowiadania i bardzo długi komenatrz.
Cieszę się, że się spodobało.

Baśń Andersena pewnie kiedyś czytałem, ale zerknę ponownie, jak i na Twoje opowiadanie.
Pozdrawiam serdecznie.
Carvedilol
Ten_Smiertelny dnia 21.12.2017 13:42 Ocena: Świetne!
Carvedilol, przepraszam za to całe moje reklamiarstwo. Jeśli mój komentarz Ci się podobał to bardzo mnie to cieszy. Może było w nim trochę przesady (gdyż ja mam nieco do niej skłonność), ale wiedz, że nie przesadzałem, gdy mówiłem, że Twoje opowiadanie bardzo mi się podobało.

Napełniło mnie radością i dodało sił do pracy, jeszcze raz dziękuję za napisanie świetnego utworu. Trzymaj się!

Pozdrawia równie serdecznie,
Ten Śmiertelny
Carvedilol dnia 21.12.2017 21:40
Jeszcze raz dzięki za wpis i przeczytanie opowiadania.

Miło mi
Carvedilol
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
AntoniGrycuk
24/04/2018 23:44
Mnie zaskoczyła końcówka, i przyznam, że po niej inaczej… »
introwerka
24/04/2018 23:24
Ajw, dziękuję serdecznie za odwiedziny i ciepłe słowo :)»
ajw
24/04/2018 23:14
Bardzo sensualny :) »
ajw
24/04/2018 23:12
A ja wiem czy w wierszu widać wiek? Dla mnie jest piękny i… »
ajw
24/04/2018 23:10
Czy chodzi tu o sztukę kochania? Ja idę " w tę… »
ajw
24/04/2018 23:04
Może zamiast "przychodzą", które jest w… »
ajw
24/04/2018 22:59
I ja oczy postawiłam w słup, bo zupełnie nie spodziewałam… »
Darcon
24/04/2018 22:42
Celna uwaga, Retro. :) Wprowadziłem małą zmianę. »
Gramofon
24/04/2018 21:34
Ja kompletnie tego by ona była silna w tekście nie… »
purpur
24/04/2018 21:24
Hmmm... A ja kompletnie nie zgadzam się z przedmówcami :p»
retro
24/04/2018 21:21
Decand, zmotywowałeś mnie. Uwzględnię Twoje sugestie.… »
retro
24/04/2018 21:13
Bardzo metafizyczny kawałek. Sielankowy. Czekamy na więcej… »
Decand
24/04/2018 21:13
Decnad twierdzi, że Darcon napisał wszystko co mógł odnośnie… »
retro
24/04/2018 21:07
Gramofon, to jest silna kobieta, a one nie targają się na… »
Gramofon
24/04/2018 21:05
Poprawne, płynne i takie tam, jako część większej całości… »
ShoutBox
  • jskslg
  • 24/04/2018 23:36
  • pod jaka kategorie zaliczaja sie dzienniki?
  • Decand
  • 24/04/2018 22:39
  • Solucja wydaje się bardzo prosta - nie bądź poetą, nie czytaj poezji z Internetu, nie miej raka.
  • jskslg
  • 24/04/2018 22:21
  • Ja wole sprawdzać te z góry, bo zazwyczaj są po prostu przyjemniejsze do czytania i nie dostaje raka od jakichś Mickiewiczow wannabe
  • mike17
  • 24/04/2018 21:27
  • Właśnie dlatego, że jest na górnej to ciągnie do komentowania. W dół raczej mnie nie ciągnie, acz jak wspomniałem dolna obfituje w dobre teksty. Jak widać nie ma reguł, półki raczą tym samym.
  • Decand
  • 24/04/2018 21:19
  • Ale upraszczanie tego tematu też nie ma sensu. Nie będzie nigdy skonkretyzowanej odpowiedzi na pytanie "Dlaczego?". Sprawa subiektywna, niestety. Ostatecznie trzeba brać się do roboty w komentowaniu.
  • Decand
  • 24/04/2018 21:18
  • Tendencja wydaje się prosta - skoro tekst jest na górnej półce to po co miałbym go komentować? Nas, z natury, ciągnie bardziej do rzeczy gorszych niż do lepszych. Podbicie ego i te sprawy.
  • mike17
  • 24/04/2018 21:16
  • To, dlaczego nie rozumiesz to już twoja sprawa, ale jest jak piszę. Zastanawia mnie fenomen dolnej półki. I czemu te utwory jakoś się bronią. Na górnej są "tuzy", których nikt nie nie czyta.
  • purpur
  • 24/04/2018 21:07
  • Nie do końca rozumiem dlaczego łączysz "półki" z ilością komentarzy? Nie za bardzo widzę związek...
  • mike17
  • 24/04/2018 19:09
  • Zawsze mnie zastanawia, dlaczego tak wiele utworów z górnej półki prozy ma ZERO komentarzy. A te z dolnej hulają w najlepsze :)
  • Zola111
  • 24/04/2018 18:41
  • Piszcie wiersze do Zaśrodkowania. Czekamy.
Ostatnio widziani
Gości online:10
Najnowszy:tcbsdkiil85
Wspierają nas