Sąd w sadzie - Carvedilol
Proza » Miniatura » Sąd w sadzie
A A A
Klasyfikacja wiekowa: +18

 

Sąd w sadzie

 Drzwi zostały uchylone.
 Mariusz przełknął ślinę. W jednej dłoni ściskał reklamówkę, w drugiej butelkę wódki. Nawet nie zauważył, że od mocnego zaciskania zbielały mu kłykcie.
- Jestem - powiedział cicho, gdy dojrzał postać Henryka.
- Czy jesteś pewien? - zapytał Henryk.
- Jestem... - odpowiedział jeszcze ciszej.
 Pięć minut później jechali już samochodem do podmiejskiego sadu Henryka. Tam wszystko się miało dokonać. "Sąd w sadzie" - z wisielczym humorem podsumował Mariusz, chociaż wcale nie było mu do śmiechu. Sad był nieduży, a w pobliżu bramy znajdowała się szopa, w której właściciel przechowywał narzędzie ogrodnicze, oraz parę użytecznych sprzętów do odpoczynku na świeżym powietrzu.
 Gdy Henryk otworzył drzwi do szopy, Mariusz szybko otaksował wnętrze i powiedział:
- Ty bierz się za ognisko, ja zajmę się resztą.
 Henryk bez słowa, z wyraźną ulgą zabrał się za przygotowania. Mariusz w tym czasie wyniósł dwa składane leżaki i drewniany stolik, urządzając przytulne miejsce przy palenisku. Następnie wyciągnął kilka pudełek leków przeciwbólowych. Najbardziej spodobały mu się czerwone i niebieskie żelowe tabletki. "Jak w Matrixie, kurna" - przeleciało mu przez myśl, po czym łyknął po trzy w obu kolorach.
- Polać? - zapytał Henryk, chwytając butelkę wódki.
- Jeszcze nie teraz. Na razie woda - odparł Mariusz i opróżnił pół małej butelki wody mineralnej.
 Następnie poszedł do szopy i zaczął wyciągać zawartość reklamówki. A były tam różnej wielkości plastry, bandaże, opaski uciskowe i masa przeciwbólowych tabletek. Wrócił do towarzysza, w momencie, gdy ogień buchał już sporymi płomieniami.
Przełknął powoli ślinę. Widok skojarzył mu się z ogniem piekielnym i, pomimo gorąca, zimny dreszcz przeszedł mu wzdłuż kręgosłupa.
- Teraz polej – zakomenderował, po czym opróżnił podaną szklankę wódki, bez odstawiania od ust.
 Znowu skierował się do szopy. Trzydziestostopniowa temperatura, w połączeniu z wódką, szybko wprawiła go w lekki rausz. Przyjrzał się sprzętom wewnątrz przyciemnionego pomieszczenia: łopaty, grabie, siekiera, na której zawiesił wzrok na dłuższą chwilę, oraz duża ilość szczap drewna i dwa pieńki, wielki i mały, stojące obok siebie niczym ojciec z synem.
"Kara musi być - przekonywał się po raz kolejny w myślach – i to odpowiednio sroga. Może wtedy ognie piekielne mnie nie dosięgną..."
 Tym razem zastał towarzysza przy ognisku z butelką opróżnioną do połowy i dwoma kijkami.
- Żeby uwiarygodnić zdarzenie – wyjaśnił – a przy okazji będzie zagryzka.
 Po czym Henryk wyciągnął pęto kiełbasy i sprawnym ruchem podzielił nożem na dwa mniejsze kawałki.
 Na ten widok Mariusz poczuł jak robi mu się słabo. "Muszę być silny i trzymać się planu" – przekonywał siebie.
- Czy na pewno dojadą odpowiednio szybko? - zapytał, chcąc przerwać tok nieznośnych myśli.
- Spokojnie, nawet, gdy są korki dojeżdżam tu w pół godziny, choć zazwyczaj piętnaście minut wystarcza, a na sygnale to dziesięć minut aż nadto.
- A czy pamiętasz co masz mówić? – dociekał, coraz bardziej zdenerwowany Mariusz.
- Będę deklamował lepiej niż inwokację „Pana Tadeusza” w podstawówce. Pamiętasz tamte czasy?
- Pamiętam, lata świetlne minęły – odparł Mariusz z nutką rozrzewnienia w głosie.
Po chwili zreflektował się:
- I żebyś nie zapomniał spalić wszystkiego zaraz po telefonie!
- Jasne, ognisko jest już duże, przyjmie z przyjemnością trochę opału.
- A nie będą szukać w popiele?
- Nawet nie przyjdzie im do głowy, żeby coś podejrzewać, a jeśli nawet przyjdzie, to i tak będzie już za późno.
- Ok, ok. No to jeszcze sznapsa i do dzieła.
 Wypili szybko.
- Swoją drogą, czy ognisko w taki upał nie wyda się podejrzane?
- To akurat będzie najmniej podejrzane. Nie martw się, przecież wszystko już obmyśliliśmy.
 Mariusz otarł pot z czoła. Zbliżała się decydująca chwila. Poszedł w milczeniu do szopy. Było mu gorąco i duszno. Rozebrał się do naga. Musi „to” zrobić. Początkowo bagatelizował sprawę i wszelkie objawy traktował jako niewinne, starał się ich nie zauważać. Taki stan trwał wiele lat i nagle jeden "atak" uzmysłowił mu jak bardzo jest chory. Tu potrzeba było zdecydowanego działania, nie chciał jednak dać się zamknąć w małej klitce z innymi, postanowił samemu zająć się tą trudną sprawą. Raz a dobrze.
- Już pora - krzyknął do Henryka.
 Ten, ociągając się, pojawił się w końcu w szopie. Mariusz już był przygotowany. Dwa pieńki ustawił jeden na drugim i na nim ułożył swoje przyrodzenie. Wydawało mu się teraz takie małe i pokurczone, jakby spodziewało się co go czeka, jakby chciało się schować.
 Henryk stanął z boku i uniósł siekierę. Słońce odbiło się w ostrzu, puszczając promień na pieniek, podświetlając miejsce wymierzania kary.
„Miała dziesięć... prawie jedenaście lat” - pomyślał Mariusz.
 Cud, że go nie złapali od razu. Kiedy zdał sobie sprawę, że nie zostawił śladów, a dziewczynka z powodu szoku nie będzie w stanie podać dokładnego rysopisu napastnika i może uda się mu ujść bezkarnie, postanowił sam się zgłosić. Podświadomie oczekiwał kary, surowej kary. Zdawał sobie sprawę, co z takimi jak on, robią za kratami, dlatego w końcu jednak zdecydował samemu wymierzyć sprawiedliwość i nie dopuścić do kolejnego "ataku". Niestety był za słaby, ale i z tej sytuacji znalazł wyjście. Nie oszukiwał się, że tego więcej nie zrobi. Minie parę miesięcy, może lat, i znowu się nie upilnuje. „A ile lat będzie miała następna? Ile lat będzie potrzebowała, aby wrócić do życia w normalności, jeżeli w ogóle? Ta pierwsza miała tylko dziesięć lat... prawie jedenaście… takie małe dziecko.” Zacisnął powieki.
- Tnij!
 
 

 

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Carvedilol · dnia 08.09.2017 09:30 · Czytań: 224 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 11
Komentarze
Jacek Londyn dnia 08.09.2017 17:18
Dobrze się czytało, bo pisać potrafisz. Ale tylko do pewnego momentu. Potem zacząłem myśleć, czy piszesz to na poważnie.

Twój bohater to facet bez jaj, ale bardzo uważający, by nie zrobić sobie większej krzywdy niż obcięcie fiuta - bandaże, opaski, tabletki przeciwbólowe... Niezłe jaja.:)
Koniec zupełnie niewiarygodny. Nie kupuję.
Fajnie byłoby zakończyć naprawdę mocnym uderzeniem - Henio odwraca głowę, nie chcąc parsknąć śmiechem na widok małego małego, a siekiera, puszczona w ruch, zatrzymuje się na głowie "porąbańca".

"Drzwi zostały uchylone". - Forma bierna, na samym wejściu, raczej nie zaprasza.

Mam nadzieję, że podejdziesz do komentarza na luzie.:)
Pozdrawiam
JL
Carvedilol dnia 08.09.2017 20:10
Hej Jacku Londynie
Dzięki za przeczytanie i komentarz
Koniec jest taki jak zamierzałem, ale dla Ciebie dopiszę jeszcze ciut - czy tak by się Tobie bardziej podobało:

-Tnij. Henryk wziął zamach i uderzył.
Jasnoczerwona posoka opryskała ich obu.
Sprawa zakończona raz a dobrze.
Właściwy narząd został zlikwidowany - czy to przez przypadek siekiera się Henrykowi omsknęła, czy celowo, faktem jest, że ostrze utkwiło w mózgu Mariusza bardzo głęboko.


Zakończenie proponowane wg Ciebie - czy lepsze nie mi oceniać, ale wtedy mój zamysł i pytanie (pierwotnie tytuł miał być dwuznaczny "Czy Ty też tak sądzisz? ) rozmywa się, więc raczej zostanę przy swoim.

Dzięki za opinię i pomoc, do komentarza podchodzę na luzie, ale dobrze wiedzieć co się podoba a co nie i pomyślę, czy czegoś jednak nie zmienić.

Pozdrawiam
Jacek Londyn dnia 08.09.2017 21:12
Nigdy nie pytam, czy mój tekst komuś się podoba. Gdybym uwzględnił wszystkie „mądre” podpowiedzi, nic bym nie napisał.:) Rób tak samo. Może nie miałem racji.:)

Pozdrawiam
JL
skroplami dnia 09.09.2017 09:10 Ocena: Świetne!
Silny bohater. Zdecydować się na coś takiego oznaką mocnych zasad i samoświadomości. Zdaje sobie sprawę że przegra, że pożądanie często zaćmiewa umysł. Na spokojnie, po zaćmieniu, wymierza karę i blokuje powtórzenie czyny. Mam nadzieję. Czy kara wystarczająca? Nie, w przyszłości powinien jeszcze pomagać lub pomóc poszkodowanej. Jak, to inny temat. To coś co jest ohydne w oczach Boga i takie powinno być w oczach ludzkich. Bóg jest tzw. "czuciowcem", wielu rzeczy nienawidzi. Wybacza gdy wyrzekamy się grzechu i utrzymujemy wyrzeczenie.
Nic śmiesznego nie znajduję w tekście. A jeśli, to z pozycji bezstronnego obserwatora. Bo atmosfera, słowa, opis wrażeń odczuć, nie da się sklasyfikować, są przeróżne dla różnych - ludzi. Także dla sytuacji. I ok, jestem za, odcinać pedofilom przyrodzenia, sami sobie nie obetną. Nawet z poczuciem winy nie będą tak silni jak bohater miniatury, nie mają zasad a przynajmniej odsuwają je "na bok". Jak będą żyli? A jak żyją poszkodowani? Nie tylko w fizyce akcja rodzi reakcję. Tak nie powinno być? Ponownie, proponuję sprawdzić co nakazuje Bóg i kiedy wybacza. Po drodze proponuję sprawdzić też w Biblii, kto to jest bliźni. Nowy Testament, jedna z przypowieści Chrystusa. Pedofil nie jest moim bliźnim.
Dzięki autorze, poruszyłeś odwiecznie ważny temat bo co opisujesz, działo się i dzieje.
Napisane ok, chociaż fakt, odrobina czarnego humoru się wkrada :).
JOLA S. dnia 09.09.2017 09:46
Myślę, że w odniesieniu do takiego tematu/pomysłu forma opowiadania jest niezwykle trudna.
To wszystko, o czym piszesz, to materiał na sporą powieść, z introspekcjami, przestrzenią na odmalowanie głównej bohatera i jego życia, emocji, z czasem, by czytelnik sam do tego dotarł.
Pokusiłeś by wyłuskać to, co najbardziej charakterystyczne, pokazać jak w soczewce, w formie miniatury, kilkoma pociągnięciami pędzla, tak też można.
Końcówki nie kupuję, to nie jest śmieszne i na dodatek jeszcze niewiarygodne :)

Serdeczności :)

JOLA S.
Carvedilol dnia 09.09.2017 14:21
Dziękuję za komentarze i przeczytanie miniatury.

Nie wiem dlaczego widzicie w niej coś śmiesznego, nie taki był mój zamiar. Wiem, że zakończenie mało prawdopodobne, ale kilka może kilkanaście lat temu, pewien góral z Zakopanego sam ciupagą pozbawił się przyrodzenia. Media podały, że przyczyną był alkohol. Jednak trudno mi w to uwierzyć, nie tak łatwo mężczyźnie odciąć penisa przypadkowo. Wykorzystałem ten motyw, ale główny zamysł miniatury dotyczył kary za gwałt a w szczególności pedofilię. W wielu krajach postuluje się wprowadzenie kastracji za gwałt jak również za pedofilię (oczywiście farmakologiczną lub niewielki zabieg chirurgiczny, nie tak dosadnie jak w moim opowiadaniu). Nie jestem zwolennikiem tej metody. Ale gdy pomyślę sobie, że ktoś taką krzywdę wyrządziłby mojemu dziecku, czy zdołałbym sam nie chwycić za siekierę? Czy nie lepiej uciąć sprawę w zarodku, zanim taki osobnik ponowi swoje zwyrodniałe czyny? I czy można w ten sposób kogoś ukarać? W Polsce na razie nie ma takich planów prawnych, a co Wy sądzicie? I w zasadzie o tym chciałem napisać. Bez żadnych dowcipów, nie były one zamierzone.

Pozdrawiam
Carvedilol
yontek dnia 09.09.2017 14:30
Dobrze się czyta i podoba mi się utrzymanie tajemnicy prawie do końca. Zgadzam się opinią poprzedniczki, ze to materiał na powieść, ja bym ją nawet od tego zaczęła, ale np. z rezygnacją z obcięcia w ostatnim momencie. Dalej można pociągnąć historię o psychicznej i umysłowej przemianie bohatera, żeby się wyleczył z niewłaściwych ciągot i zrozumiał, że samo obcięcie sprzętu nie jest rozwiązaniem.
Po "Pięć minut później" chyba nie powinno być przecinka?
A i chyba tytuł średnio odpowiedni, bo to raczej nie sąd, tylko już wykonanie wyroku.
Miladora dnia 09.09.2017 15:26
Carvedilol napisał:
Czy nie lepiej uciąć sprawę w zarodku, zanim taki osobnik ponowi swoje zwyrodniałe czyny?

Ucięcie "narzędzia" niczego nie da, jeżeli psychika zostanie ta sama.
Sprawca gwałtu może poszukać substytutów, z morderstwem włącznie. Wszystko zależy od tego, jak daleko posunięte są jego aberracje.

Cytat:
na dodatek jeszcze niewiarygodne

Dla mnie cały tekst jest niewiarygodny, bo chociaż nieźle budujesz w nim napięcie, to jednak wiele szczegółów rozmija się z logiką.
Ogromna ilość tabletek przeciwbólowych - tak jakby bohater był w stanie je wszystkie zażyć.
Cytat:
A czy pa­mię­tasz co masz mówić?

No właśnie - co?
Bo ja nie potrafię wyobrazić sobie żadnego rozsądnego wytłumaczenie takiego "wypadku". Zwłaszcza że delikwent rozebrał się do naga.
I ciekawa jestem, czy autor potrafi. Bo co - pomyliło im się z kiełbaską? ;)
Cytat:
I żebyś nie za­po­mniał spa­lić wszyst­kie­go zaraz po te­le­fo­nie!

Spalić wszystkiego, czyli czego? Przyrodzenia, zakrwawionych pniaków, siekiery, nadmiaru tabletek i opatrunków?
Cytat:
- Tnij!

Nie wziąłeś pod uwagę, Carve, że facet po wypiciu pół butelki wódki i mając do czynienia z tak drobnym "obiektem" zapewne w niego by nie trafił lub trafił tylko częściowo. A może trafiłby, ale w brzuch. Brrr... już widzę tę jatkę. ;)

Moim zdaniem nie przemyślałeś tekstu, chyba że celowo przedstawiłeś obraz dwóch przygłupów, dla których jedynym wyjściem z sytuacji było pozbycie się instrumentu, a nie przyczyny.
Żaden bowiem normalny przyjaciel nie zgodziłby się na takie rozwiązanie, lecz z miejsca zatargał kolegę do psychiatry, a potem pomagał mu w każdy inny sposób.

Aha:
Cytat:
Pa­mię­tam, lata świetl­ne mi­nę­ły

Tu też się zastanawiałam, czy bohaterowie nie wiedzą, że lata świetlne to miara odległości, nie czasu, czy też sam autor. ;)

Czyli w sumie - mnie tekst nie przekonał.

Ale miłego. :)
Carvedilol dnia 09.09.2017 19:17
yontek - dziękuję za komentarz, tytuł "Czy ty też tak sądzisz|" chyba lepszy, jednak pomyślę nad innym

Miladoro - masz rację - lata świetlne, to mój błąd, lecz nie wynikający z niewiedzy, tylko z tego że często słyszałem użycie tego zwrotu w takim właśnie znaczeniu
Jak pisałem wyżej po pijaku można sobie odciąć to i owo, skoro można prowadzić pełen autobus ludzi przez całą Polskę, czy skutecznie przeprowadzić operację, to co dopiero takie szybkie cięcie, nie musi być przecież precyzyjne
ale rozumiem, że Cię nie przekonałem - załodze pogotowia wystarczyło by właśnie "sprzedać" historyjkę o libacji i rąbaniu drewna, jakże niefortunnym - podobna historia naprawdę się zdarzyła
zgadzam się, że usunięcie narzędzia, nie zmieni psychiki, dlatego też jak pisałem nie jestem zwolennikiem kastracji jako kary, pytanie czy umiałbym trzymać się tego zdania, gdybym ktoś z mojej rodziny został potraktowany przez pedofila?
Za przeczytanie miniatury dziękuję, miło Cię gościć, cenię sobie słowa krytyki

Pozdrawiam
Carvedilol
hultaj dnia 16.09.2017 10:59
Jakbym Hłaskę czytał... Albo nie gorsze... Właściwie po co mi Hłasko...
Carvedilol dnia 16.09.2017 11:33
Witaj hultaju

dzięki za odwiedziny i komentarz
Pozdrawiam

Carvedilol
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
hopeless
18/11/2017 22:29
Miladora - - dzięki:) »
hopeless
18/11/2017 22:25
Miladora - i tak zrobię:) »
Miladora
18/11/2017 22:14
Niewiele. ;) Za to wiersz jest całkiem, całkiem. :)»
ajw
18/11/2017 22:08
Dziękuję, Mileno :) »
ajw
18/11/2017 22:08
Bardzo lubię Twoją narrację, która jest zawsze jakimś… »
Dobra Cobra
18/11/2017 22:06
Alesz jak najbardziej rozumiem taki stan w pisarnictwie!… »
Milena1
18/11/2017 22:04
Jest klimat, obrazowanie. Pozdr :) »
Miladora
18/11/2017 22:03
I daj Ci, Boże, zdrowie. :) Dorzuć do kompletu. »
Dobra Cobra
18/11/2017 22:02
Jeśli będą następne - to piękna sprawa! DoCo »
Miladora
18/11/2017 22:00
Ja już w to uwierzyłam. ;) Może tak? Lubię rozbijać… »
Lilah
18/11/2017 21:57
Dzięki, ajw. Altanka jest super. Miło Cię gościć. :) »
hopeless
18/11/2017 21:55
Miladora - myślę, że w tym tempie zapełnię koszyczek dużo… »
hopeless
18/11/2017 21:51
Miladora - jeszcze trochę i uwierzę, że robię postępy:)))… »
Miladora
18/11/2017 21:51
To prawda, Ajw. :) Można się w biegu poślizgnąć na… »
Miladora
18/11/2017 21:44
Nieźle i niewiele, Hope. :) - nigdy nie zasypia -… »
ShoutBox
  • Alen Dagam
  • 18/11/2017 22:17
  • @mike17 - jutro już będziemy ciszej w SB, sorki za wcinanie się ciągle :/
  • Alen Dagam
  • 18/11/2017 22:15
  • Jeszcze niecałe 2 godziny do zamknięcia ankiety. 1. Nazwa: [link] 2. Kategorie: [link] . Głosujcie!
  • Alen Dagam
  • 18/11/2017 22:06
  • [link] Heh, ucięło cyferki w linku. Ten jest właściwy.
  • Jaga
  • 18/11/2017 21:59
  • Otwiera mi się "Mark Twain, czyli magiczny czar Tomka Sawyera :)"
  • Jaga
  • 18/11/2017 21:57
  • Alen, na pewno chodziło Ci o ten link?http://www.portal-pisarski.pl/forum/temat/342
  • mike17
  • 18/11/2017 21:56
  • GŁOSOWANIE w MUZO WENACH 5 wciąż trwa, zapraszam : A tu konkursowe info : [link]
  • mike17
  • 18/11/2017 21:54
  • No i pozostało nam już tylko 4 dni do zakończenia GŁOSOWANIA. MUZO WENY 5 potrzebują nowych głosów, nowej krwi, więc już dziś nie wahaj się, zagłosuj i wyraź swoją opinię o utworach.
  • Alen Dagam
  • 18/11/2017 21:03
  • Mamy 13 oddanych głosów w ankiecie z wyborem nazwy nowej strony. Czy będzie więcej? Pierwsze miejsce ma 5 głosów - zdecydowany faworyt. Czemu głosujemy? [link]
Ostatnio widziani
Gości online:18
Najnowszy:rkpru1282
Wspierają nas