Ze zwichniętym skrzydłem - cz. 11. Antonina - JOLA S.
Proza » Długie Opowiadania » Ze zwichniętym skrzydłem - cz. 11. Antonina
A A A
Od autora: Ciekawostka:"Ruchome święto" Ernesta Hemingwaya znalazło się w czołówce bestsellerów działu biografii w internetowym sklepie Amazona. Książka cieszy się tam taką popularnością, że zabrakło jej w magazynie.

     Docieram na miejsce przed czasem. Od stacji metra Cluny - La Sorbonne idę na piechotę, to naprawdę niedaleko, cudowny spacer. Jest wiosna. Nie ma nic piękniejszego niż Paryż o tej porze roku. Rozłożyste kasztany wybuchły białym kwieciem, sycąc nozdrza słodkim zapachem, pochylam się, żeby uniknąć gałęzi. Wiatr znajomo gra w liściach, powietrze jest cudownie rozgrzane, wytężam wzrok i po minucie zajmuję ostatni wolny stolik pod granatowym parasolem Café de Flore na Boulevard Saint-Germain 172. W tym miejscu goszczę z wielką przyjemnością, bywałam tu nieraz ojcem. Delikatny smak bułeczek nadziewanych czekoladą maczanych w kawie z mlekiem, serwowanej w dużych filiżankach był nie powtarzalny. Rozkoszowałam się każdym kęsem, po posiłku wychlając się z fotela, wystawiałam pogrążoną w myślach twarz ku słońcu. Potem kilka minut lenistwa po jedzeniu, aby złapać oddech. Sympatyczny kelner prześlizgiwał się między fotelami i nucąc, cichutko uprzątał stolik. Od tego czasu minęły całe lata.

Lubię tę okolicę, rozwijała się w cieniu Sorbony, zaciszna, nastrojowa, niepowtarzalna. Zachowała dużo ze starodawnego charakteru, kojarzy się ze stylem życia paryskiej bohemy. Wystarczy tu przyjść, by znaleźć jedyną w swoim rodzaju atmosferę. Na chwilę zamykam oczy, w głowie szybko przewijają się obrazy jak klatki niemego filmu, nabieram je pełnymi garściami, nic mi nie ciąży. Słyszę głosy. To miejsca uruchomia wyobraźnię, uspakaja, jest jak podróż wehikułem czasu. W latach dwudziestych ubiegłego stulecia właśnie tu przesiadywał Ernest Hemingway. Niewielka, klimatyczna kawiarnia była jego stałym przystankiem na codziennej drodze do Ogrodów Luksemburskich, ucieczką od zgiełku i gwaru wielkiego miasta.

Jeśli miałeś szczęście mieszkać w Paryżu za młodu, to przez resztę życia, gdziekolwiek się udasz, będzie on z tobą, bo Paryż jest świętem ruchomym1 — napisał w swojej biografii. Otwieram oczy. Kelnerka podaje w szklance mrożone Daiquiri, koktajl przyrządzony na bazie białego wina, syropu cukrowego i soku z limonki. Hemingway najbardziej lubił go w wersji Papa Doble, czyli z podwójną ilością rumu.

Dochodzi południe, zanurzam usta w chłodnym, aromatycznym napoju, zerkam na zegar i czekam cierpliwie na moją wierną przyjaciółkę: wkrótce się pojawi.

 Każdy powinien mieć kogoś, z kim mógłby szczerze pomówić, bo choćby człowiek był nie wiadomo jak dzielny, czasami czuje się bardzo samotny.

Ten cytat wisi zafoliowany wśród innych przyczepionych do lustra w łazience. Ulubiony fragment najbardziej ambitnego artystycznie dzieła Hemingwaya — książki ikony Komu bije dzwon. Pod tymi słowami mogłabym się podpisać tu i teraz, ciągle smakują tak samo.

Od czasu wypadku moje życie tak szybko się zmienia, każdy kolejny dzień przynosi coś nowego, towarzyszy temu nieustanna huśtawka nastrojów. Nic nie jest w życiu ani czarne, ani białe, mieszają się kolory i tak już będzie do końca świata. Cieszę się  z każdej godziny, dni tak szybko płyną. Mark wrócił po Nowym Roku do Florencji. Mario pisze listy prawie codziennie. O Victorze myślę z rzadka, ale już bez wypieków. Wyjeżdżając, zabrał jakąś ważną cząstkę mnie, od ostatniego spotkania więcej się nie odezwał, przepadł. W śnie o miłości wszystko jest piękne oprócz przebudzenia. Czasem trzeba w sobie poczuć ból, by wiele zrozumieć. Miliony wspomnień i tak bywa. Inną obecnie odnalazłam radość. To nie cud, ale zasłużyłam na niego. Moja prawa ręka w barku i w łokciu jest sprawna, tylko dłoń ciągle wygląda okropnie. Prawdopodobnie na zawsze będę miała lekki niedowład nadgarstka. Wychodząc z domu, zakładam skórzaną rękawiczkę; mniej zwraca uwagę. Te męczące zbędne pytania. Czasem czuję się obca, nietutejsza, egzotyczna - przecież każdy ma swoją historię. Biorę ołówek i rysuję dalej. Dowiedziałam się, że farby można rzeźbić nawet palcami. Odkryłam w sobie także inne rzeczy, dotąd głęboko skrywane. Wyciągnęłam na światło dzienne i nieraz, gubiąc oddech, przeglądam. Czy zrobiłam rachunek sumienia? Bez przesady. Obecnie wiem, że taki remanent jest nieodzowny, na pewno, jeżeli nie rozgrzesza, to oczyszcza mózg, czyniąc sumienie lżejszym. Teraz dni podpisuję imieniem. Tak; Żyje się tyko dwa razy. Za pierwszym dla siebie - za drugim dla własnych marzeń. Z nadejściem wiosny dostałam skrzydeł, których pozazdrościłby mi nawet ptaki. Wróciłam na uczelnię, liczę małe sukcesy. Ale wszystko jeszcze się może się zdarzyć dopóki życie trwa.


****

W piątek, tydzień temu, zadzwonił telefon. Punkt ósma. Czułam, że to ważne. To był mój adwokat. Odebrałam z bijącym sercem.

Tak?

Chcą oficjalnego wycofania zarzutów w stosunku do sprawcy pani wypadku. Moja koleżanka twierdzi, że to porządny człowiek, dorobił się majątku jako prezes i szef zarządu banków na południu Francji. Jego prawnicy zabiegają o ugodę z klauzulą poufności. Zależy im, by sprawa nie ujrzała światła dziennego, boją się, będą pytania, no i prasa zrobi swoje. Proponują załatwienie wszystkiego po cichu, oczywiście za sowite odszkodowanie, on pragnie zachować twarz.

  Co pan mówi? To brzmi jak kiepska bajka. Porządny facet, a uciekł z miejsca wypadku, ukrywał się, zacierał ślady. O tym, że wpadł zadecydował czysty przypadek. Straciłam nadzieję na cokolwiek, już nic nie będzie jak dawniej. Dobrze wiemy, że przypłaciłam wypadek trwałym kalectwem.

  Owszem, ale jeszcze się zastanów, Karoline, nie cofniemy czasu. Gdy dojdzie do rozprawy jego prawnicy wytłumaczą, że nie ma wystarczających dowodów dla wydania wyroku skazującego? Ucieczkę da się wytłumaczyć szokiem. Sąd wezwie cię w celu oddalenia skargi i prokuratura wycofa zarzuty. A tak, dostaniesz swoje i będzie po sprawie.

  I co? Pana zdaniem sprawiedliwości stanie się zadość? To wszystko jest żałosne!

Chwila przerwy. Nie przeszkadzało, że zwracanie się do po imieniu, dorastałam z jego młodszym synem.

Wiem. Nie krzycz. Jutro spotkamy się w kancelarii i na spokojnie wszystko omówimy.

Otworzyłam ze zdziwienia szeroko oczy, przełączyłam telefon na tryb głośno mówiący i wypaliłam prosto do słuchawki.

Panie mecenasie, od razu pojęłam, o co chodzi, znam pana wystarczająco długo. Proszę o szczere wyjaśnienie całej tej sytuacji nawet jeśli nie powinno się tego robić. Chyba pan się nie boi? Jestem wystraszona, ale jedyna rzecz, która może  pomóc to poznanie całej prawdy niezależnie, czy jest dobra, czy zła. Dlaczego we mnie wjechał, co nim powodowało?

Milczał chwilę, usłyszałam stuknięcie, jakby odłożył telefon.

- Przepraszam, zamykałem drzwi. Jestem pewien, że ten człowiek chętnie by się z tobą spotkał. Karoline, to ty musisz podjąć decyzję, zgódź się, to leży w jego interesie. Tę wojnę wygra tylko jeden. Czekam na odpowiedź, na kiedy się umawiamy?

Najlepiej na jutro!

Na tym zakończyliśmy rozmowę, nic więcej nie powiedział. Pomiędzy moimi kolanami i telefonem zapanowała głucha cisza. Wypełniam ją szybkimi oddechami, siedząc po turecku na dywanie.

Cholera! Ta rozmowa wcale nie była przyjemna! Mam wrażenie, że mój adwokat postępuje ze mną nie fair.  Mam milczeć? To do mnie niepodobne. Wtedy wszystko wiedziałam, kim byłam, obecnie też wiem kim jestem, może wyraźniej niż kiedykolwiek przedtem! To jakaś gra! Chciałam zobaczyć się z tym facetem, spojrzeć mu w oczy i to jak najszybciej. Nic nie owijałam w bawełnę, nie umiałam postępować inaczej! Podjęłam decyzję! Byłam zbyt silna, żeby mnie to powaliło. Najważniejsze, żeby wiedzieć w życiu, czego się chce, tego tak nie zostawię. Miałam okropny bałagan w głowie, ale nie byłam czegoś tak pewna, jak tego.

Wciągałam i wypuszczałam powietrze. Wdech. Wydech.

We Francji orzecznictwo sądowe w sprawach wypadków drogowych sytuuje pieszego na pozycji bardzo uprzywilejowanej. Stąd w praktyce, zwłaszcza na drogach Paryża, zjawiskiem powszechnym jest między innymi przechodzenie przez jezdnię na czerwonym świetle. W moim przypadku to nie miało miejsca. Czasem jedno zdarzenie potrafi odmienić całe życie.
Dopiero co tryskałam energią, a teraz ogarnia mnie wściekłość. Nikt nie powiedział, że życie jest łatwe. No tak, telefon znowu dzwoni. Świecie mój, zwolnij.

Jak się masz Księżniczko? Nie siusiałem od dwóch dni.

To mnie otrzeźwiło, przestały drżeć kolana. Przyjaciele są po to, by wysłuchać, nie może być inaczej, nie jestem potworem. Po powrocie do Florencji zdrowie Marka gwałtownie się posypało, z dnia na dzień nasycając się znaczeniami.To spędza sen z oczu. Kolejny podarek, kolejny etap mojego życia i tak bywa. Jest pod opieką dobrych lekarzy, przerażony, zszokowany, niezdolny zaakceptować faktów. Diagnoza to przerost prostaty, gruczołu krokowego, z którym problemy mają głównie mężczyźni w dojrzałym wieku. Często się zdarza tyle wiedziałam.

Dlaczego nie chcesz się poddać się operacji?

Dusi się ze wzburzenia.

Kpisz sobie ze mnie w żywe oczy. Na razie nie! Mówiłem ci wielokrotnie, że nie będę chodził z pieluchą jak dziecko. Działając fizjologicznie, organizm człowieka jest w stanie pokonać chorobę tłumacząc, robi się ni to sceptyczny, ni wystraszony.

Wciskam głowę w ramiona.

Proszę, nie upieraj się.

Nie wiem, gdzie się tego nasłuchał, co czytał, nie mam pojęcia, czy to dobry pomysł. Może ma rację? Nie jestem, do licha, lekarzem, psychologiem na pewno też nie. Naprawdę nie wiem, co powiedzieć, nie myślę jasno. Za dużo jak na jeden raz. Rozumiem, co Mark mówi, jestem cierpliwa, ale nie mogę dłużej dyskutować, przelewać z pustego w próżne. Myśli kłębią się w głowie, nerwy mi puszczają i na dodatek muszę zaraz wyjść na uczelnię mam zajęcia. W końcu proponuję:

Mark, powiem ci wprost, na ile potrafię i mam nadzieję, że mi wybaczysz ten język, ale nie przychodzi mi do głowy, jak lepiej to ująć: czas się zesrać albo wstać z nocnika. Najlepiej jest pokrzyżować szyki tej chorobie, oczywiście w konsultacji z lekarzem.

Wybucha zimnym śmiechem, który do niego nie pasuje.

Ja: nie zgłaszam zasadniczych obiekcji wobec tego, co opowiadasz. Jutro tam pójdę, obiecuję. Po rozmowie z lekarzem dam ci znać. Nie czuj się zobowiązana, wiem ile masz na głowie. Chciałem ci tylko powiedzieć, nawet jeśli to tylko głos wołającego na puszczy…

****

Kocham spać. Na jawie moje życie ma skłonność  do rozpadania się na kawałki. Leżąc już w łóżku, wracam myślami do rozmowy z Markiem, jest mi wstyd, że go tak obcesowo potraktowałam, jego słowa wracają i wracają, stale od nowa. W głowie mam nieznośny szum, pozwalam płynąć łzom. Mam opuchniętą od płaczu twarz, a jutro twarz grubsza od krowiej. W końcu wszystko we mnie cichnie, chyba moja mama w niebie zmrużyła oczy. Życie jest drogą, a dni to kilometry, nie wiadomo, co przyniosą.
Druga w nocy. Księżyc wytacza się zza chmur niczym srebrna kula i zagląda przez okno. Dobrze, że chociaż nic nie mówi. Będę śledzić najnowszą historię Marka, na ile jeszcze będzie chciał nią się dzielić. Trzymam za niego wszystkie palce, jak będzie taka potrzeba to, polecę do Florencji.

****

Cześć, przepraszam za spóźnienie. Nie myślałaś chyba, że zostawię cię w takiej sytuacji samą.

Antonina obejmuje mnie mocno, aż trudno oddychać. Mało jest w życiu rzeczy idealnych, ale ten moment jest tego bliski. Wcześniej prawie wszystko jej opowiedziałam przez telefon. Mam wrażenie, że spadła na mnie tona cegieł, a jednocześnie tamtej bezsennej nocy zdałam sobie sprawę, że tak naprawdę to ja rządzę swoimi uczuciami, a nie kto inny. To ja sobie robiłam krzywdę przez te wszystkie lata, a nie inni mnie. Najwięcej straciłam, bo w tym wszystkim nie chodzi o mnie tylko o nich, o moich rodziców, o Marka i Victora w jakimś sensie. Niby nie powinniśmy oglądać się wstecz, a do ważnych wniosków trzeba dojść samej.

Nabieram w płuca powietrza, przechodzi mnie zimny dreszcz.

  O czym tak myślisz, Karoline, dawno nie byłaś taka przygnębiona? Jestem tu, żeby cię wysłuchać, płakać albo śmiać się z tobą. Cokolwiek jest ci potrzebne, będę tu w paskudne dni i w lepsze. Owszem, wytrzymasz wyszeptała. Wytrzymasz, dziewczyno, wszystko, nigdy niczego nie żałuj i nie dyskutuj o stratach.

Moja Antonina! Patrzę w jej twarz. Prawie zapominam, że jest tu ze mną. Zapada chwila ciszy. Chyba kręciła się łza w jej oku, bo mnie na pewno.

  Karoline, odpręż się. Strach ma wielkie oczy, weź w garść. Musisz mi to przysiąc.

Głos ma zaniepokojony. Nie umiem ukrywać swoich myśli, nie jestem przebiegła. Wzdycham, ale już inaczej, widzę światełko w tunelu.


Przysięgam, dam radę.

Zuch dziewczyna!


W ciągu następnej godziny śmiałyśmy się z szokujących scenariuszy, które nam było dane przeżyć, lub które na poczekaniu zmyślałyśmy. Im bardziej szalone, tym lepiej. Nie zmarnowałyśmy ani sekundy. Tęczówki naszych oczu nigdy nie wydawały się jaśniejsze, słońce ogrzewało twarze. Rozmowa była wartka, wesoła, ożywiona. Zapomnieć, przemilczeć, wyprzeć z pamięci to jej dewiza. Nic bardziej mnie nie cieszyło od śmiechu Antoniny, może zdziałać cuda, tylko raz poczułam zakłopotanie, zmierzyła mnie wzrokiem pełnym życzliwości.
Posyłam Antoninie pocałunek na pożegnanie. Kocham ją całym sercem, jest jak siostra. Znamy się od przedszkola, te same  szkoły, jednakowe ubrania i tornistry. Romeo i Julia było naszą ulubioną sztuką. Dawno już nie pamiętam ile miałam wtedy lat, gdy delektowałam się nią po raz pierwszy. Antonina też miała bzika na punkcie Szekspira i kochanków z Werony. Pogodzona z losem, uległam, grałam Julię. Nie zapomnę, uratowałam przedstawienie teatralne. To były rzadkie chwile szczęścia. Czas szybko umyka. Teraz jesteśmy znacznie bliższymi przyjaciółkami niż w dzieciństwie. Przypadek długiej przyjaźni? Mamy dowody, że tak być może, wśród naszych przyjaciół i nie tylko. Antonina ma tysiące zalet, które podnoszą ją na duchu i nie jest to zaślepienie. Nadal jest bardzo ładna, zgrabna, nie ma szerokich bioder podobnych do moich. Nie straciła szczupłego ciała trójboistki. Niestety ja sytuuję się przy niej na granicy brzydoty, mam za duży biust, nie wiadomo po której stronie granicy szepnąłby Victor. Kobiety potrafią być cudownymi przyjaciółmi. Antonina dotrzymuje danego słowa, jeszcze mnie nie zawiodła, usta zaczynają drżeć.

Szczęście jest czymś, co przychodzi pod wieloma postaciami, któż więc je może rozpoznać 1?


 

 

****


Słońce powoli wpadało między dachy Paryża, leniwie szumiały kasztany, okna kamienic na piętrach rozświetlała czerwona poświata, to miało coś ze starego obrazu wiszącego w moim mieszkaniu. Chciałam się jeszcze przewietrzyć, odetchnąć zapachami wiosny. Szłam długo, zakładając, że w końcu się zmęczę. Minęłam Małe Ateny, patrząc na nie z zachwytem. Nabierają uroku zwłaszcza wieczorami, gdy trwa krzątanina w otulających kościół malowniczych greckich restauracjach. Stopy lekkie jak piórka, umysł trzeźwy i chłodny, był we mnie spokój tylko kolorów wokół jakby mniej... Zagryzłam wargi. Nie wiem jak zareaguję na spotkanie ze sprawcą wypadku? To już jutro, ustalona data i godzina spotkania. W każdym razie zachowam ostrożność, bo nie chcę wyjść na idiotkę... Nie rozlega się żaden głos. Co robić? Tylko kotom bez trudu udaje się to, co nie jest dane człowiekowi: iść przez życie, nie czyniąc hałasu1pomyślałam, kierując kroki w stronę domu. Stopień schodów. Ciemność. Cisza.

 





 

 -------------------------------------------------------------------------------------------------------------

1 - cytaty kursywą w tekście opowiadania pochodzą z „Ruchomego święta" Ernesta Hemingwaya.


Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
JOLA S. · dnia 09.09.2017 11:42 · Czytań: 817 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 13
Komentarze
kamyczek dnia 10.09.2017 23:33 Ocena: Świetne!
Witaj, Jolu,

Cytat:
- Panie me­ce­na­sie, od razu po­ję­łam, o co, cho­dzi, znam pana od dziec­ka.


- Tu pomyślałabym nad zmianą „znam pana od dziecka” na np.: „ – Panie mecenasie, od razu pojęłam, o co chodzi, znam pana wystarczająco długo”, bo skoro Karoline była w wieku syna mecenasa,
Cytat:
Nie prze­szka­dza mi, że zwra­ca się do mnie po imie­niu, do­ra­sta­łam z jego młod­szym synem.

to nie mogła dorastać z mecenasem, a więc „znać go od dziecka” – tak uważam, ale być może nie mam racji.

Wybacz, że pozwoliłam sobie jeszcze, dla przejrzystości, oddzielić przypis od opowiadania poziomą kreską, a także zmienić nieco jego treść:

_________________________
*) cytaty kursywą w tekście opowiadania pochodzą z „Ruchomego święta" Ernesta Hemingwaya.


Ale to w sumie drobiazgi, które zupełnie nie wpłynęły na moją ocenę. Oczywiście, nie zmuszam do poprawek.

Reasumując: Nie dopowiadasz wszystkiego, zostawiając czytelnikowi miejsce na domysły – a co jeśli okaże się, że… A może jednak…?

Pisz, Jolu, a ja chętnie poczytam ciąg dalszy.

Serdeczności.
JOLA S. dnia 11.09.2017 00:33
Drogi Kamyczku,
chyba ściągnęłam Cię myślami :) Dziękuję za komentarz i celne spostrzeżenia, niewątpliwie je wykorzystam.
Piszę na bieżąco, pojawiają się nowe pomysły, wyobraźnię tak trudno utrzymać w ryzach, czasem tracę dystans. :( Nic to! Może uda mi się nie zanudzić Czytelników.
O tym, że jesteś nieoceniona już pisałam i nie zmieniam zdania :)
Chwilkę odpocznę i ruszam dalej.

Pozdrawiam gorąco :) :)

JOLA S.
al-szamanka dnia 11.09.2017 18:49 Ocena: Świetne!
Cytat:
Lubię oko­li­cę


Cytat:
Inną od­na­la­złe(a)m ra­dość.

Cytat:
boją (mają obawy?), że po­sy­pią się py­ta­nia

Cytat:
Nie czuj się zo­bo­wią­za­na, wiem, że ile teraz masz na gło­wie.

że zbędne

Cytat:

I udam, że potknięć przecinkowych nie widzę, np. takich, gdzie wszystkie dwa są niepotrzebne :D
- O czym, tak, my­ślisz Ka­ro­li­ne?


A sam tekst? Przyznaję, że jeszcze zanim go przeczytałam, jako pierwsze, postawiłam Ci ocenę świetne :)
W międzyczasie tak dobrze znam Twój styl pisania, że mogę sobie na to pozwolić. Bez zastrzeżeń.
Po prostu, stuprocentowo trafiasz w mój gust.
Zwichnięte skrzydło ciągle zwichnięte... ale może... wszystko się zmieni na lepsze. Skrzydła zrastają się, wyrastają nowe, zdrowe piórka pozwalające na wysokie loty :)
Zaintrygowała mnie propozycja mecenasa. Ciekawa jestem w jakim kierunku Karoline z tego wybrnie.

Pozdrawiam ciepło :)
JOLA S. dnia 11.09.2017 19:48
Droga Al,
wiem co o mnie myślisz, nie musisz nic więcej pisać, już się rumienię. Te przecinki rozmnażają się już w drugim czytaniu. Obiecuję, że przez wzgląd na Ciebie nie spocznę na laurach.
Wracając do Karoline, za moment. Proszę ! :)
Czytam między wierszami Twojego komentarza i chylę czoła jak zwykle. Jesteś doskonałym psychologiem.:)

Wielkie, wielkie dzięki i do następnego.

Serdeczności :)
al-szamanka dnia 11.09.2017 20:25 Ocena: Świetne!
Hmm, sama też orłem przecinkowym nie jestem, Jolu, ale zdarza mi się coś dojrzeć... szybciej u innych niż u siebie :)
kamyczek dnia 11.09.2017 22:37 Ocena: Świetne!
Aż mi głupio, że tak okroiłam Twój przypis pod opowiadaniem, ale cieszę się, że dodałaś tę informację z pierwotnego przypisu jako ciekawostkę w notce Od Autora. :)
JOLA S. dnia 11.09.2017 22:52
Kamyczku,
Tobie jest głupio? Jestem Wam wdzięczna, Tobie i Al. :) Piszący potrzebuje rady i akceptacji. Same wiecie o tym najlepiej. Chyba każdy ma wątpliwości?
Myślę, że swoich nigdy się nie pozbędę, dlatego cenię Waszą pomoc, wszystkie uwagi i wskazówki. :)

Wielkie dzięki. Pozdrawiam gorąco :)
Dobra Cobra dnia 14.09.2017 20:26
Pięknie ciągniesz ów dramat egzystencjonalny. Brawo!


JOLU S,

Niezła praca z tego wychodzi. Zachęcam: nie ustawaj w biegu (jak napisał pisarz Terlecki swego czasu).


Pozdrawiam,

DoCo
JOLA S. dnia 14.09.2017 20:58
DoCo,

Kota pogłaszczesz za uchem i od razu mruczy, żeby zadowolić kobietę musisz stracić pół nocy!
I nie jest pewne, że zamruczy...

Dzięki za wizytę i komentarz. :)

Pozdrawiam

JOLA S.
Miladora dnia 07.11.2017 16:17
No to zaczynamy następny rozdział. :)

Cytat:
Cluny La Sor­bon­ne

Nie powinno się pisać Cluny – La Sorbonne?
Cytat:
Roz­ło­ży­ste kasz­ta­ny wy­bu­chły bia­ły­mi kwia­ta­mi,

- białym kwieciem -
Cytat:
by­wa­łam tu nie­raz ojcem. Dzię­ki temu po­zna­łam de­li­kat­ny smak bu­łe­czek na­dzie­wa­nych cze­ko­la­dą(,) ma­cza­nych w kawie z mle­kiem, tutaj ser­wo­wa­nych w du­żych fi­li­żan­kach. Roz­ko­szo­wa­łam się każ­dym kęsem, po po­sił­ku od­chy­la­łam się w fo­te­lu i wy­sta­wia­łam po­grą­żo­ną w my­ślach twarz ku słoń­cu.

- serwowanej - i rymy.
Cytat:
i nucąc ci­chut­ko(,) uprzą­tał sto­lik.

Cytat:
głosy.​()o miej­sca uru­cho­mia

Brak spacji ().
Cytat:
Je­śliś mia­łeś szczę­ście miesz­kać w Pa­ry­żu

Czy na pewno tak jest w oryginale? Bo to błąd. Jeśliś miał - albo - jeśli miałeś.
Cytat:
bo Paryż jest świę­tem ru­cho­mym 1

Zmniejsz cyferkę i usuń spację przed nią.
Cytat:
czyli z po­dwój­ną ilo­ścią rumu(.)

Dodaj kropkę (.)
Cytat:
za­nu­rzam usta w chłod­nym(,) aro­ma­tycz­nym na­po­ju

Cytat:
na moją wier­ną przy­ja­ciół­kę(; ) wkrót­ce się po­ja­wi.

Cytat:
dzie­ła He­min­gwaya - książ­ki ikony

Brak myślnika - jest dywiz.
Cytat:
mo­gła­bym się pod­pi­sać tu i teraz. Spi­sa­ne mą­dro­ści cią­gle

Cytat:
Zero wia­do­mo­ści. W śnie o mi­ło­ści wszyst­ko jest pięk­ne

Usuń, to zbędne dopowiedzenie tworzące w dodatku rym.
Cytat:
Po­ży­czo­ne sny, mi­lio­ny wspo­mnień i tak bywa.

- miliony wspomnień, tak bywa -
Cytat:
Wy­cho­dząc z domu(,) za­kła­dam skó­rza­ną rę­ka­wicz­kę(; ) mniej zwra­ca uwagę. Te mę­czą­ce(,) zbęd­ne py­ta­nia.

Cytat:
eg­zo­tycz­na - prze­cież każdy ma swoją hi­sto­rię.

Myślnik.
Cytat:
Wy­do­by­łam na świa­tło dzien­ne i nie­raz(,) gu­biąc od­dech(,) przej­rza­łam.

- Wyciągnęłam je - wtedy nie tworzy rymu z innymi czasownikami.
- przeglądam -
Cytat:
Bez prze­sa­dy.()Teraz wiem,

Brak spacji ()/
Cytat:
je­że­li nie roz­grze­sza(,) to oczysz­cza mózg, czy­niąc su­mie­nie lżej­szym. Teraz dni pod­pi­su­ję imie­niem.

- obecnie - żeby nie było powtórzenia.
Cytat:
Tak(: ) Żyje się tyko dwa razy. Za pierw­szym dla sie­bie - za dru­gim dla wła­snych ma­rzeń.

Myślnik.
Cytat:
nawet ptak. Wró­ci­łam na uczel­nię, liczę małe suk­ce­sy. Ale wszyst­ko jesz­cze się może się zda­rzyć do­pó­ki życie trwa.

Zmień na ptaki i nie będzie rymu.
Cytat:
W pią­tek(,) ty­dzień temu(,) za­dzwo­nił te­le­fon.

Cytat:
– Chcą ofi­cjal­ne­go wy­co­fa­nia za­rzu­tów, w sto­sun­ku do spraw­cy

Bez przecinka.
Cytat:
do­ro­bił się ma­jąt­ku, jako pre­zes i szef

Bez przecinka.
Cytat:
Za­le­ży im(,) by spra­wa nie uj­rza­ła świa­tła dzien­ne­go, boją się, że po­sy­pią się py­ta­nia,

Cytat:
O tym, że wpadł(,) za­de­cy­do­wał czy­sty

Cytat:
Jak doj­dzie do roz­pra­wy(,) jego praw­ni­cy wy­tłu­ma­czą, że nie ma wy­star­cza­ją­cych do­wo­dów dla wy­da­nia wy­ro­ku ska­zu­ją­ce­go?

- Gdy -
Cytat:
Nie prze­szka­dza, że zwra­ca się do mnie po imie­niu, do­ra­sta­łam z jego

Przejdź na czas przeszły: Nie przeszkadzało mi zwracanie się po imieniu, dorastałam...
Cytat:
Pro­szę, o szcze­re wy­ja­śnie­nie całej tej sy­tu­acji, nawet, jeśli nie po­win­no się tego robić.

Bez przecinków.
Cytat:
nie­za­leż­nie(,) czy jest dobra(,) czy zła.

Cytat:
Cho­le­ra! Ta roz­mo­wa wcale nie była przy­jem­na! Mam wra­że­nie, że mój ad­wo­kat po­stę­pu­je ze mną nie fair. Mam mil­czeć? To do mnie nie­po­dob­ne. Wtedy wszyst­ko wie­dzia­łam, wiem kim byłam, wiem kim je­stem, może wy­raź­niej niż kie­dy­kol­wiek przed­tem! To jakaś gra! Chcia­ła­bym zo­ba­czyć się z tym fa­ce­tem, spoj­rzeć mu w oczy i to jak naj­szyb­ciej. Nie będę nic owi­ja­ła w ba­weł­nę, nie umiem po­stę­po­wać ina­czej! Pod­ję­łam de­cy­zję! Je­stem zbyt silna, żeby mnie to po­wa­li­ło. Naj­waż­niej­sze, żeby wie­dzieć w życiu, czego się chce, tego tak nie zo­sta­wię. Mam okrop­ny ba­ła­gan w gło­wie, ale nie byłam cze­goś tak pewna, jak tego.

Przerób ten fragment na czas przeszły i unikaj powtórzeń oraz nadużywania wykrzykników.
Cytat:
We Fran­cji, orzecz­nic­two są­do­we

Bez przecinka.
Cytat:
Do­pie­ro, co try­ska­łam ener­gią

Bez przecinka.
Cytat:
Przy­ja­cie­le są po to(,) by wy­słu­chać

Cytat:
Marka gwał­tow­nie się po­sy­pa­ło, z dnia na dzień na­sy­ca się zna­cze­niem.

- nasycając się -
Cytat:
zna­cze­niem. To spę­dza sen z oczu. Ko­lej­ny pre­zent,

- znaczeniami - i nie będzie wpadać na siebie.
Cytat:
prze­ra­żo­ny, zszo­ko­wa­ny(,) nie­zdol­ny za­ak­cep­to­wać

Cytat:
Czę­sto się zda­rza - tyle wie­dzia­łam.

Myślnik.
Cytat:
że nie będę cho­dził po z pie­lu­chą jak dziec­ko. Dzia­ła­jąc fi­zjo­lo­gicz­nie, or­ga­nizm czło­wie­ka jest w sta­nie po­ko­nać każda cho­ro­bę

Cytat:
Nie je­stem, do licha(,) le­ka­rzem, psy­cho­lo­giem

Cytat:
na do­da­tek muszę zaraz wy­cho­dzić na uczel­nię(,) mam za­ję­cia.

- wyjść -
Cytat:
że mi wy­ba­czysz ten język, ale nic mi nie przy­cho­dzi do głowy, jak le­piej to ująć:

Zbędne. Ale nie przychodzi mi do głowy, jak lepiej...
Cytat:
Ja ...​ja nie zgła­szam za­sad­ni­czych obiek­cji wobec tego, co opo­wia­dasz. Jutro tam pójdę, obie­cu­ję. Po roz­mo­wie z le­ka­rzem dam ci znać. Nie czuj się zo­bo­wią­za­na(,) wiem ile masz na gło­wie. Chcia­łem ci tylko po­wie­dzieć, nawet, jeśli to tylko głos wo­ła­ją­ce­go na pusz­czy…

Wielokropek po "Ja".
Dodaj przecinek, a usuń podkreślony.
Cytat:
Moje życie ma skłon­ność do roz­pa­da­nia się na ka­wał­ki, kiedy je­stem obu­dzo­na.

Może inaczej: Na jawie moje życie ma skłonność itd.
Cytat:
pły­nąć łzom, gdzie chcą.

Cytat:
Mam opuch­nię­tą od pła­czu twarz, a jutro będę grub­sza niż krowa.

A jutro będzie (twarz) grubsza od krowiej.
Cytat:
a dni to ki­lo­me­try(,) nie wia­do­mo(,) co przy­nio­są.

Cytat:
jak bę­dzie taka po­trze­ba(,) to po­le­cę do Flo­ren­cji.

Cytat:
Wcze­śniej, pra­wie wszyst­ko jej opo­wie­dzia­łam

Bez przecinka.
Cytat:
Czuję (się)(,) jakby spa­dła na mnie tona ce­gieł, a jed­no­cze­śnie tam­tej bez­sen­nej nocy zda­łam sobie spra­wę, że tak na­praw­dę to ja rzą­dzę swo­imi uczu­cia­mi, a nie, kto inny.

Bez podkreślonego przecinka.
Cytat:
– O czym tak my­ślisz, Ka­ro­li­ne, dawno nie byłaś taka przy­gnę­bio­na?

Cytat:
Ow­szem, wy­trzy­masz – wy­szep­ta­ła. – Wy­trzy­masz(,) dziew­czy­no(,) wszyst­ko, nigdy ni­cze­go nie żałuj i nie dys­ku­tuj o stra­tach.
Moja An­to­ni­na! Po­pa­trzy­łam w jej twarz. Pra­wie za­po­mnia­łam, że jest tu ze mną. Za­pa­dła chwi­la ciszy.( )Chyba za­krę­ci­ła się jej łza w oku, bo mnie na pewno.

Przejdź na czas teraźniejszy. No i znowu masz podwójną spację.
Cytat:
Wiel­kie oczy ma strach, weź w garść.

Strach ma wielkie oczy, weź się w garść.
Cytat:
Nigdy nie umia­łam do­brze ukry­wać swo­ich myśli, nie je­stem prze­bie­gła. Wes­tchnę­łam, ale już ina­czej, uj­rza­łam świa­teł­ko w tu­ne­lu.

Przejdź na czas teraźniejszy.
Cytat:
Im bar­dziej sza­lo­ne(,) tym le­piej.

Cytat:
wy­przeć z pa­mię­ci - to jej de­wi­za.

Myślnik.
Cytat:
Nic bar­dziej mnie nie cie­szył od śmie­chu An­to­ni­ny, może zdzia­łać cuda, tylko raz po­czu­łam za­kło­po­ta­nie. Mie­rzy mnie wzro­kiem peł­nym życz­li­wo­ści.

- Nic bardziej nie cieszyło niż śmiech Antoniny, może zdziałać cuda, tylko raz poczułam zakłopotanie, gdy zmierzyła mnie wzrokiem pełnym życzliwości. -
Cytat:
Romeo i Julia była naszą ulu­bio­ną sztu­ką.

- było -
Cytat:
Dawno, już nie pa­mię­tam(,) ile mia­łam wtedy lat, gdy de­lek­to­wa­łam

Zbędne.
Cytat:
Po­go­dzo­na z losem, ule­gła gra­łam Julię.

- ulegle -
Chyba że miało być: Pogodzona z losem, uległam, grając Julię.
Cytat:
bliż­szy­mi przy­ja­ciół­ka­mi, niż w dzie­ciń­stwie.

Bez przecinka.
Cytat:
Nie stra­ci­ła, szczu­płe­go ciała

Bez przecinka.
Cytat:
Szczę­ście jest czymś, co przy­cho­dzi pod wie­lo­ma po­sta­cia­mi, któż, więc je może roz­po­znać? 1

Bez przecinka. Cyferkę postaw przed pytajnikiem bez spacji.
Cytat:
był we mnie spo­kój(,) tylko ko­lo­rów wokół jakby mniej...

Cytat:
Nie wiem(,) jak za­re­agu­ję na spo­tka­nie ze spraw­cą wy­pad­ku?

Bez pytajnika - kropka.
Cytat:
iść przez życie(,) nie czy­niąc ha­ła­su 1(.) – (p)o­my­śla­łam,

Bez spacji przed cyferką, bez kropki (.) i mała litera.

No, ciekawa jestem, jak przebiegnie rozmowa ze sprawcą wypadku. :)
Aha - sprawdź i usuń podwójne spacje w tekście.

Do zobaczenia - mówi buldog. :)
JOLA S. dnia 07.11.2017 17:11
Milu,

jestem zwarta i gotowa. Słyszę nawołujący głos buldoga i zakasuję rękawy. W międzyczasie wyprodukowałam dalsze kilometry tekstu, pozostając w nadziei, że mnie nie rzucisz na pożarcie...

Do zobaczenia.

Twoja na wieki. :yes:

Uściski. :)

Mrówka
Miladora dnia 07.11.2017 17:20
JOLA S. napisała:
W międzyczasie wyprodukowałam dalsze kilometry tekstu,

Cholerka - mam dożywocie! :)))
JOLA S. dnia 07.11.2017 17:36
Tak, tak, ale nic nie dzieje się bez przyczyny. :) A dożywocie masz zapewnione jeszcze u kilku portalowych wielbicieli. Siebie postrzegam na szarym końcu kolejki, no cóż. ;)

:) :) :) :) :)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
hopeless
18/11/2017 22:29
Miladora - - dzięki:) »
hopeless
18/11/2017 22:25
Miladora - i tak zrobię:) »
Miladora
18/11/2017 22:14
Niewiele. ;) Za to wiersz jest całkiem, całkiem. :)»
ajw
18/11/2017 22:08
Dziękuję, Mileno :) »
ajw
18/11/2017 22:08
Bardzo lubię Twoją narrację, która jest zawsze jakimś… »
Dobra Cobra
18/11/2017 22:06
Alesz jak najbardziej rozumiem taki stan w pisarnictwie!… »
Milena1
18/11/2017 22:04
Jest klimat, obrazowanie. Pozdr :) »
Miladora
18/11/2017 22:03
I daj Ci, Boże, zdrowie. :) Dorzuć do kompletu. »
Dobra Cobra
18/11/2017 22:02
Jeśli będą następne - to piękna sprawa! DoCo »
Miladora
18/11/2017 22:00
Ja już w to uwierzyłam. ;) Może tak? Lubię rozbijać… »
Lilah
18/11/2017 21:57
Dzięki, ajw. Altanka jest super. Miło Cię gościć. :) »
hopeless
18/11/2017 21:55
Miladora - myślę, że w tym tempie zapełnię koszyczek dużo… »
hopeless
18/11/2017 21:51
Miladora - jeszcze trochę i uwierzę, że robię postępy:)))… »
Miladora
18/11/2017 21:51
To prawda, Ajw. :) Można się w biegu poślizgnąć na… »
Miladora
18/11/2017 21:44
Nieźle i niewiele, Hope. :) - nigdy nie zasypia -… »
ShoutBox
  • Alen Dagam
  • 18/11/2017 22:17
  • @mike17 - jutro już będziemy ciszej w SB, sorki za wcinanie się ciągle :/
  • Alen Dagam
  • 18/11/2017 22:15
  • Jeszcze niecałe 2 godziny do zamknięcia ankiety. 1. Nazwa: [link] 2. Kategorie: [link] . Głosujcie!
  • Alen Dagam
  • 18/11/2017 22:06
  • [link] Heh, ucięło cyferki w linku. Ten jest właściwy.
  • Jaga
  • 18/11/2017 21:59
  • Otwiera mi się "Mark Twain, czyli magiczny czar Tomka Sawyera :)"
  • Jaga
  • 18/11/2017 21:57
  • Alen, na pewno chodziło Ci o ten link?http://www.portal-pisarski.pl/forum/temat/342
  • mike17
  • 18/11/2017 21:56
  • GŁOSOWANIE w MUZO WENACH 5 wciąż trwa, zapraszam : A tu konkursowe info : [link]
  • mike17
  • 18/11/2017 21:54
  • No i pozostało nam już tylko 4 dni do zakończenia GŁOSOWANIA. MUZO WENY 5 potrzebują nowych głosów, nowej krwi, więc już dziś nie wahaj się, zagłosuj i wyraź swoją opinię o utworach.
  • Alen Dagam
  • 18/11/2017 21:03
  • Mamy 13 oddanych głosów w ankiecie z wyborem nazwy nowej strony. Czy będzie więcej? Pierwsze miejsce ma 5 głosów - zdecydowany faworyt. Czemu głosujemy? [link]
Ostatnio widziani
Gości online:21
Najnowszy:rkpru1282
Wspierają nas