Cunqui. Rozdział 1 - Alen Dagam
Proza » Fantastyka / Science Fiction » Cunqui. Rozdział 1
A A A
Klasyfikacja wiekowa: +18

 

 
Illyr, 196 rok przed Erą Przymierza
 
Gdyby mieszkańcy pewnego osławionego już w całej okolicy Miasteczka odważyliby się spojrzeć tej nocy w niebo, przestraszyliby się bardziej niż kiedykolwiek. Strach i groza wisiały nad nimi już od jakiegoś czasu niczym wyrok nad skazańcem. Opowieści o grasującym na Wyspie upiorze były już tak straszne, jak tylko pozwalała na to wyobraźnia tych, którzy je nieustannie i z coraz większą lubością powtarzali. Ubarwiane wciąż coraz to nowymi jeżącymi włosy na głowie szczegółami, zdawały się ani nie znać granic fantazji, ani nie mieć końca. Ale tym razem nawet najstraszniejsze z tych opowieści nie byłyby w stanie oddać tego, co przynosiła ze sobą noc.
 
Upiór najwyraźniej objął w swoje posiadanie Ruiny, rozrzucone na małej, usypanej w niepamiętnych czasach Wyspie, położonej na przylegającym do Miasteczka Jeziorze. Były to Ruiny nierozpoznawalnej już teraz budowli - być może wieży lub warowni - w dużym stopniu zniszczonej, opuszczonej i pozostawionej własnemu losowi po zapomnianym już dawno panu, a może nawet po jakimś władcy. Wbrew temu, co twierdzili ci, których wyobraźnia poniosła odrobinę za daleko, nikt upiora tego jeszcze nigdy nie widział, ale kwestia jego pobytu w Ruinach nie ulegała wątpliwości. Nie było i nie mogło być innego wyjaśnienia wszystkiego tego, co działo się w okolicy.
 
A zaczęło się od tego, że jakiś czas temu wyniosły się z Wyspy wszystkie zwierzęta - głównie czaple, wrony, szczury i nietoperze - które ją zamieszkiwały, do tej pory bardzo zadowolone z nieobecności ludzi w przejętym przez siebie królestwie. Ale przybycie upiora zdecydowanie ani trochę im nie przypasowało, a nawet musiało porządnie wystraszyć. Opuściły swoje dotychczasowe siedlisko chmarami, wywołując u zabobonnych mieszkańców Miasteczka pierwszy emocjonujący niepokój.
 
- Niesłychane to, kochana moja. Nie bestia to dzika to, ni zaraza. Wszak przed bestią groźną każdy szczur i nietoperz się ukryje. Mór się ino ludzi chwyta. Musi być, że to duch. I to nie byle jaki duch, ale nieczysty! Zwierz swój rozum ma. Toć i wrona na grobach posiedzi, porządnie pochowanych truposzy się nie strachając, więc po co dom miałaby swój zostawiać, jak nie przez ducha? Nic innego, jak umrzyki jakoweś przeklęte za tym stoją - głosiła wszem i wobec miejscowa Trajkotka.
 
Niedługo po tym zauważono, że absolutnie żadna siła nie zaciągnęłaby w pobliże Wyspy ani konia, ani osła, ani nawet rozochoconego byka, przyślepionego wizją młodej jałówki.
 
- Mój Jazgot ogon podkula, uszy po sobie kładzie i warczy jak na złodzieja, za każdym razem, kiedy koło spróchniałego mostu na Wyspę przechodzę - relacjonował Żęciech, miejscowy mleczarz. - A co która niepokorna łaciata, gdy z łąki zejdzie niebacznie i nad wodę się zapuści, pomyłkę swą zbaczywszy, jak oszalała migiem na pastwisko wraca.
 
Skomplikowany egzorcyzm przeprowadzony przez sprowadzonych z odległego klasztoru mnichów - z pełną powagą urzędu i, ma się rozumieć, z bezpiecznej od Ruin odległości - nie pomógł w ogóle i kolejne znaki pojawiły się wkrótce. Nocami w zabitych deskami oknach zachowanych w Ruinach kilku pomieszczeń widziano przebłyskujące światło - czerwone i migotliwe niczym ogień, choć ogień sam z siebie płonąć nie miał tam prawa. We dnie na Wyspie zaczęła pojawiać się gęsta mgła, zasłaniająca całkowicie widok z brzegu.
 
- Co to za dziwny duch, co nie chce, coby go podglądano? - dziwiły się gosposie.
- Widzicie, bo tam zapewne nikt inny, ino baba straszy - opowiadał z przejęciem każdemu, kto chciał go słuchać, młody i obdarzony fantazją Bujo z drobnym zezem i wielką szczerbą. - Po śmierci szpetna się zrobiła, skóry na kościach niewiele jej zostało, włosy wypadły... Teraz się wstydzi ludziom pokazać. Musi być, że to małżonka tego wielmożnego pana, co tam ostatnio se urzędował. Pewnikiem zamordowana albo zdradzona, albo i nawet taka, co sama takowych okrutnych rzeczy dokonywała. I teraz spokoju zaznać nie może i se chodzi i patrza na te komnaty, gdzie to się wszystko działo. I żałuje za swe bezeceństwa i wszeteczeństwa. Ale za nic nie pozwoli, aby ktoś ją zobaczył. Sama se chce tam być. Albo chodzi po Wyspie i tylko w wodzie Jeziora się przegląda.
 
- A może jakiś piękny i rozpustny pan tam urzędował. Pewnikiem mnóstwo dziewic się przewinęło przez jego pokoje - mlaskały z lubością bezzębne babki. - A żadna dziewicą nie powróciła.
 
- W Jeziorze je potopił, szubrawiec nikczemny - podpowiadały gosposie.
 
- Bzdury opowiadacie - potrząsali głowami mężczyźni. -  Kult nieczysty uprawiano na Wyspie, temu budowla i zniszczona. Gniew boży pioruny zesłał i spalił całe miejsce i jego mieszkańców. To ich duchy, pozbawione wstępu przez wrota niebios, niespokojnie się tam teraz pętają.
 
Każdy miał swoją wersję, ale w jednym mieszkańcy byli zgodni: nie mieli najmniejszej ochoty zbliżać się do Wyspy. Ich wiara w nadprzyrodzone zjawiska i strach przed czarami były na to zbyt silne. Co prawda upiór nigdy jeszcze nigdy nikogo z nich nie skrzywdził. Do Ruin jednak zdecydowanie zbliżyć się nie pozwalał.
 
Na początku nie zabrakło oczywiście miejscowych i przyjezdnych śmiałków, którzy nie bacząc na niepokojące znaki próbowali wybierać się w okolice Ruin, ale oddalali się oni szybko, zaraz po tym jak postawili nogę na spróchniałym moście prowadzącym na Wyspę. Wydawałoby się nawet, że uciekali przerażeni czymś, o czym później za żadne skarby świata nie chcieli opowiadać. W końcu jeden z nich, przekonany niemałą ilością napitków sponsorowanych mu przez zaciekawionych mieszczan w lokalnej karczmie, odważył się przełamać zmowę milczenia.
 
- To czarodziejska aura, która miesza zmysły - relacjonował, w jego szeroko otwartych oczach widoczny strach. - W głowie pojawiają się głosy… okropne, paskudne… Jęczące i zawodzące jak zimowy wicher, przenikające do samych kości.
 
- Ale co one mówią? - dopytywali się zgromadzeni wokół śmiałka gapie.
 
- One wiedzą wszystko o człowieku… wszystko, co najgorsze. Mówią o najstraszniejszych rzeczach, które się uczyniło… I mówią o tym, co się stanie, jeśli zbliżyć się choć o krok dalej - ściszył głos i zadrżał tak mocno, że aż trochę piwa ulało się z jego kubka.
 
- Co się stanie? - ale śmiałek tylko potrząsnął w odpowiedzi głową, nie będąc w stanie zmusić się do dalszych wyznań. Musiało być to coś straszliwego.
 
Naturalnie, że w obliczu takich rewelacji mieszkańcy Miasteczka całkowicie stracili ochotę na zgłębianie tajemnic nowego właściciela Wyspy i tylko już od czasu do czasu poprzestawali na śpiesznym przeżegnaniu się, gdy ich wzrok przypadkiem zahaczył o Ruiny. Dopóki upiór im nie szkodził, nie było się czego obawiać. Oby tylko pozostało tak na zawsze, mówili do siebie w duchu.
 
Szalejąca tej nocy wesoło i głośno, gęsto ukwiecona grzmotami i błyskami letnia burza stłumiła chęć mieszkańców do podziwiania majestatu nocnego nieba. Może i nawet lepiej, że tak się stało, gdyż wielu z nich mogłoby przy tym stracić zmysły, albo i nawet paść ofiarą słabych serc. Właśnie tej nocy bowiem tajemniczy i groźny upiór z Wyspy postanowił ukazać się w całej swojej okazałości.
 

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Alen Dagam · dnia 13.09.2017 13:12 · Czytań: 101 · Średnia ocena: 3 · Komentarzy: 8
Komentarze
Infernus dnia 16.09.2017 21:20 Ocena: Dobre
Opowiastka Twoja przepełniona jest elementami grozy. Przepełniona... Pokazałeś mi, że mam się czegoś bać, ale nie odczułem strachu. Nutka dreszczyku jest, gdyż kto chciałby znaleźć się w takim Miasteczku... no ja :) Podoba mi się, a zwracam na to uwagę, że potrafisz podzielić wypowiedzenia - narrator i postacie mówią swoim stylem, gwarą; nie ma jednej płaszczyzny.
I w końcu meritum: jak dla mnie wyszło wcale gawędziarsko! I to nie jest źle, tylko trzeba tę sztukę szlifować...
Alen Dagam dnia 16.09.2017 23:05
Dziękuję za przeczytanie.

Cieszę się, że udało ci się przenieść do Miasteczka. Nawet, jeśli nie odczuwasz strachu, to jesteś zaintrygowany... wielu podobnych Tobie odważnych śmiałków próbowało zbliżyć się do Ruin. Ciekawe, co Ty byś usłyszał na moście?

Pozdrawiam serdecznie ;)
Infernus dnia 16.09.2017 23:44 Ocena: Dobre
Nie chodzi o odwagę, zapewne schowałbym się w jakieś chatce i raczył klimatem :) Ty jesteś twórcą, od Ciebie zależy mój los..
Alen Dagam dnia 17.09.2017 00:22
Nie. Absolutnie nie wierzę, że zaszyłbyś się w jakiejś chacie. Odważyłeś sie napisać komentarz, a co za tym idzie, posiadasz w sobie odwagę i ciekawość nieznanego. Na pewno poszedłbyś na sam most. Wiem, że tak by było. Nie zaprzeczaj. Widzę Cię na tym moście. Widzę, jak wstępujesz majpierw niepewnie, a potem śmielej na jego zmurszałe deski. Twoje nozdrza drgają, Twoje oczy są szeroko otwarte; oglądasz się na wszystkie strony w oczekiwaniu ataku w każdej chwili... ale nie cofasz się. Chcesz iść dalej. Chcesz zbadać, co takiego kryje się na Wyspie, czego Twoi pobratymcy nie byliby w stanie znieść.

Słyszysz głosy. Głosy, które znasz. Pamiętasz je z najczarniejszych wspomnień, do których nie przyznałbyś się nikomu na świecie. Ale rozpoznajesz je, a świadomość tego sprawia, że oblewasz się zimnym potem.

Zastanawiasz się długo, czy wykonać kolejny krok.

Powoli odrywasz nogę od ziemi i unosisz ją do góry. Jesteś przygotowany na to, by postawić ją przed sobą. Mówisz sobie, że jeśli tego nie uczynisz, wszystko to, co znasz i w co wierzysz, utraci sens.

Oddychasz głośno. Słyszysz bicie swojego serca.

Cokolwiek się stanie, pamiętaj, że jesteś niewinny. Tak sobie powtarzasz, wiele razy.

W Twoje serce wkrada się podstępna niepewność. Czy aby na pewno jesteś gotów? A co, jeśli kryteria wyboru godnych wstąpienia na most są inne niż te, których się domyślasz?

Patrzysz w dól. Zmurszałe deski mostu powinny utrzymać Twój ciężar. Czy jednak utrzymają ciężar Twojego sumienia?
Infernus dnia 17.09.2017 23:24 Ocena: Dobre
znowu chcesz żebym się bal, ale nie mam czego.. tylko to, że przechodzę przez most ma być moim lękiem?
Alen Dagam dnia 18.09.2017 19:25
Ustaliliśmy już, że się nie boisz. Widzę jednak, że RPG też nie lubisz? Szkoda :(
Infernus dnia 20.09.2017 21:19 Ocena: Dobre
Alen Dagam, nie mam nic przeciwko RPG, nawet kiedyś próbowałem napisać grę na paragrafy. Ale odbiegamy od tematu, regulamin wyraźnie mówi o komentarzach...
Alen Dagam dnia 22.09.2017 19:01
Trochę mnie rzeczywiście zapędziło, na ten most i w ogóle. Nie szkodzi. Autorzy fantastyki mają to do siebie, że czasami ich trochę ponosi. Sprowokowało mnie chyba zdanie, że ode mnie zalezy Twój los.

Na razie ogromnie się cieszę z tego, że dalej jesteś tu ze mną. Gwoli wyjaśnienia: nie chodzi o wywołanie w czytelniku strachu, To nie jest "opowieść z dreszczykiem", tylko początek fantastycznej historii, która z zamierzenia ma być dość lekka, a nawet z przymrużeniem oka. Dobrze mi się pisze i mam nadzieję, że swobodnie i lekko się czyta. Ogromnie ciekawi mnie, jakie zdanie będziesz mieć na temat dalszych części.

Pozdrawiam serdecznie!
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
GreenTeaFan
24/09/2017 00:05
Zacznę od wyjątkowo ważnej dla Ciebie sprawy interpunkcji.… »
Infernus
24/09/2017 00:05
Przez chwilę poczułem się pijany :) napisałeś luźno i… »
Miladora
23/09/2017 23:51
Cała przyjemność po mojej stronie, Kamysiu. :) Uściski.… »
Miladora
23/09/2017 23:48
Niezła opowieść, Hope. I brzmi tak prawdziwie, że zrobiło… »
Esy Floresy
23/09/2017 23:38
Purpur, rzadko bywam w prozie, żeby nie powiedzieć, że… »
Tomasz Kucina
23/09/2017 23:38
Dziękuję, wielka motywacja, asumpt do pracy. Najbardziej… »
kamyczek
23/09/2017 23:04
- ok, Ty tu rządzisz. - jesteś moim niedoścignionym wzorem,… »
Miladora
23/09/2017 23:02
Pomysłowy tytuł z pralką i włoską flagą, a pod nim… »
Miladora
23/09/2017 22:41
Też się nad tym zastanawiałam. :) I trochę mi zeszło,… »
JOLA S.
23/09/2017 22:12
Drogi skroplami, dziękuję za ten mam nadzieję nie ostatni,… »
Miladora
23/09/2017 22:09
Bo lepiej brzmiałoby - stado kawek, które wciąż drą się,… »
Miladora
23/09/2017 22:02
Dziękuję, Tetu - miło Cię zobaczyć ponownie pod wierszem.… »
Miladora
23/09/2017 21:58
Bo byłam jeszcze wtedy piękna i młoda, Lil. ;))) Dzięki,… »
Miladora
23/09/2017 21:50
W pewnym sensie można by tak to odbierać, ale przecież nie… »
skroplami
23/09/2017 20:52
Był sobie kwiat, wyrósł drugi, trzeci, kolejny, jest bukiet… »
ShoutBox
  • Infernus
  • 24/09/2017 01:24
  • Cholineks nein, to z niemiecka, strepsils - ja :) chamstwo można wyczuć od razu, ale póki co nie spotkałem się z tym... opinie jak najbardziej okazały się przydatne...
  • introwerka
  • 24/09/2017 01:22
  • Dzięki serdeczne, Silve. Już mi trochę lepiej.
  • Silvus
  • 24/09/2017 01:16
  • @Werko, zdrowia.
  • introwerka
  • 24/09/2017 01:00
  • życie :) Warto tak potraktować nawet najbardziej "upierdliwą" w naszym odczuciu krytykę, tzn. uczyć się z niej, o ile oczywiście nie przekracza granic chamstwa itp. ;)
  • introwerka
  • 24/09/2017 00:56
  • Dzięki - właśnie się kuruję cholineksem :) Ale serio, myślę, że coś może być w metaforze zimnego prysznicu, czy, powiedzmy, z angielska, takiego showeru, deszczyku, który schładza upał, ale też niesie
  • Infernus
  • 24/09/2017 00:49
  • Miód i ciepła kołdra Ci zostaje :) po pierwszej publikacji pomyslalem, że wszedłem pod zimny... sory już nie przypominam :)
  • introwerka
  • 24/09/2017 00:25
  • Mam grypę, więc trudno mi sobie wyobrazić zimny prysznic w pozytywnym znaczeniu, ale wytężam wyobraźnię i ... chyba wiem, o co Ci chodzi ;)
  • Infernus
  • 24/09/2017 00:20
  • Nie pocieszylas mnie :) za to portal jest jak zimny prysznic - w pozytywnym tego słowa znaczeniu...
  • introwerka
  • 23/09/2017 23:38
  • Infernus - na to nie licz, Poczekalnia jest jak walizka albo dziecko - co włożysz, to wyjmiesz ;)
  • introwerka
  • 23/09/2017 23:36
  • (Nie mogłam zdecydować, czy to krajobraz, czy portret, więc spróbowałam z ciut większym i... udało się. Thanx :)
Ostatnio widziani
Gości online:36
Najnowszy:Kusteses8m
Wspierają nas