spotkania z ojcem - allaska
Proza » Miniatura » spotkania z ojcem
A A A

Ojciec... był przystojnym, inteligentnym mężczyzną. We wsi mówili na niego Klos lub szlachcic. 
Nienawidził systemu. Gdy tylko wypił zbyt dużo, przeklinał Lenina, Stalina i inne bardziej współczesne "wyższe" głowy. To od niego dowiedziałam się o Katyniu, w szkole o tym ostatnim nie mówili. To on mi pokazał zdjęcie ks. Popiełuszki. 
- Twój tata był zdolny tylko leniwy - mówiła ciocia Jadzia, siostra ojca. - To dlatego nie poszedł na studia. 
- Ale miał głowę do gospodarstwa, dobrze je prowadził, gdy nie pił, kochał ziemię -starałam się go bronić 

Ziemia go przebiła 

Gdy był podlotkiem, pewnego dnia stał na podwórku z kolegami. 
- Ej chłopak - zawołał mój dziadek- Chodź no tutaj i sprzątnij tę kupę po kuniu. 
Ojca zalała fala czerwieni na szczupłych policzkach, ale posłuchał i odchody posprzątał. 

Dziadek to był dobry człowiek podobno - ani jednego ślimaka nie zabił na polu, ani jednej muchy nie uderzył packą, ni dłonią. Ciężko pracował, by pozostałe dzieci studia skończyły. Jadzia uczyła się na SGPiS, zaś Bronek studiował medycynę. 
Zawsze byłam zdziwiona, że dostali się na studia, bo przecież w szkole podstawowej mieli przeciętne oceny: pewnie za to, że dziadek długo nie siedział w więzieniu w okresie stalinowskim, a babcia nie musiała do końca jego życia prać zaplamionych krwią koszul. 
System był silny, ale nie do końca. 
Wracając do dziadka, to gdy Niemcy opuszczali wioskę, zostawili u nas w stodole dużo worków zboża, bo piekarnię założyli. 
Babcia była przebiegła i chciwa, i tak do dziadka powiedziała: 
- Słuchaj, Jędruś, a może byśmy te worki sprzedali, kupili drzewka i sad założyli, co ty na to? 
Ale dziadek babci nie usłuchał, miał inne plany, rozdał worki miejscowym, a sobie zostawił tylko jeden. 

*** 

Ciągle, ciągle mi było brak ojca. Powody były różne: dlatego, że dużo pracował, to znowu innym razem brakowało go, ponieważ pił. 
Gdy miał kaca, przychodził do mnie do łóżka (nie, nie z tych rzeczy, że kazirodztwo) i mówił: 
- Jagusia, boję się - potem zwykle odchodził. 
Ja też czasem kładłam się obok niego. Gdy miałam kilkanaście lat i oglądałam horror, pewnej nocy, nagle chwyciłam go mocno za dłoń, tak się wystraszyłam. Nagle zrzucił mnie z łóżka, jakby nigdy nic. 

Lepszy mój ból, niż jego wstyd 

Już nigdy więcej po tym incydencie obok niego nie leżałam. 
Uczył mnie jak mógł, mimo że prawie sama się wychowywałam. Raz byłam maskotką - miałam pocieszać, innym razem winna, innym ofiarą. 
W pamięci utkwił mi taki obraz : stałam pewnego dnia przed bramą z paczką herbatników w dłoni i rozmawiałam z koleżanką Izą. Ojciec właśnie wchodził z ulicy, i gdy usłyszał moje - Iza, masz ciacho- poprawił mnie - Jagusia, nie mówi się "masz", należy powiedzieć proszę - zaakcentował ostatnie słowo. 

Klacz sprzedał, gdy miałam dziewięć lat (na rzecz nowego super Ursusa). Bardzo wtedy płakałam, gdy kupiec ją zabierał. 
Gdzie ta klacz nas wywiozła swego czasu. A to krzaczki zaliczyła w drodze na pole, a to ze stawu wody się napiła, w doły wpadła. Pamiętam, jak bardzo wówczas się bałam i kurczowo trzymałam ojcowskiej koszuli. 
Gdy minął tydzień od sprzedaży, szkapa kochana pojawiła się pod naszą bramą. Niestety, umowa umową, wrócić do nowego właściciela musiała. Ech... 

Miałam niespełna szesnaście lat. Zmarł. Umierał wówczas, gdy ja tańczyłam na dyskotece ze swoją pierwszą, platoniczną miłością. 

Taniec i śmierć 

Byłam w internacie. Kierownik już wiedział, ale nie powiadomili mnie. 
W nocy śniłam trzy kobiety ubrane na czarno: ja, moja siostra i mama. Stałyśmy na ołtarzu, a między nami ksiądz. Matka miała czarną woalkę. 
W dniu pogrzebu umierał też pies Azor - nieodłączny towarzysz ojcowskich wypadów na pole. Pamiętam tylko jego zaropiałe oczy. Smutny obraz. Jednocześnie odchodził pan i pies. Przypadek? 
- Weźcie z podwórka tego psa! - ktoś krzyknął z tłumu. 

Po pogrzebie nie siedziałam zbyt długo w domu. Ciocia Jadzia powiedziała, bym najszybciej pojechała do internatu. Gdy pękł talerz w zlewie, poczułam obecność ojca. Dziwne uczucie, trudne nawet do opisania, ale wyraźnie go poczułam. Coś mi mówiło: 

W piekle nie można zbyt długo siedzieć


Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
allaska · dnia 19.09.2017 10:21 · Czytań: 174 · Średnia ocena: 3 · Komentarzy: 4
Komentarze
Jacek Londyn dnia 19.09.2017 14:10
Allasko, to jeden z tekstów, które ważniejsze są dla Autora niż czytelnika. Ale rozumiem, że takie też pisać trzeba. Jesteśmy to winni naszym bliskim, którzy odeszli.

Co do zapisu, to wg mnie jest dużo do poprawy, wyłapałem tylko część, zrobisz z tym, co zechcesz. To Twój tekst.:)

Ojciec... był przystojnym, inteligentnym mężczyzną. - po co to zatrzymanie?

Klos - pewnie o Klossa chodzi

To od niego dowiedziałam się o Katyniu, w szkole o tym ostatnim nie mówili. - nie znajduję pierwszego:)

Gdy był podlotkiem - raczej do młodej dziewczyny

Ojca zalała fala czerwieni na szczupłych policzkach, ale posłuchał i odchody posprzątał. - nie lepiej byłoby: Twarz ojca pokryła się czerwienią, ale wykonał polecenie.

Dziadek to był dobry człowiek podobno - może po prostu: z dziadka był dobry człowiek
studia skończyły - skończyły studia

Zawsze byłam zdziwiona, że dostali się na studia, bo przecież w szkole podstawowej mieli przeciętne oceny: pewnie za to, że dziadek długo nie siedział w więzieniu w okresie stalinowskim, a babcia nie musiała do końca jego życia prać zaplamionych krwią koszul. - trochę nielogiczne zdanie

Ciągle, ciągle mi było brak ojca. Powody były różne: dlatego, że dużo pracował, to znowu innym razem brakowało go, ponieważ pił. - może: Ciągle brak mi było ojca. Jak nie pracował, to pił.

nie, nie z tych rzeczy, że kazirodztwo - nie, nic z tych rzeczy

Pozdrawiam
JL
allaska dnia 19.09.2017 18:26
Jacku bardzo, bardzo dziękuję za cenne uwagi. Masz poniekąd rację i naprawdę do mnie przemówiłeś, dotarły błędy. Niestety ostatnio coraz mniej czasu na internet, na poprawki również, ale jak tylko znajdę chwilę, poprawię, co trzeba :) Dziękuję!
Pozdrawiam
violka dnia 20.09.2017 21:12 Ocena: Dobre
Wspomnienia z dzieciństwa są takie szczególne. Małe sprawy, a jednak bardzo ważne, zapamiętane na długo jeśli nie na zawsze. Chrońmy te cenne perełki naszego jestestwa i te śmieszne, i te smutne, te ważne i te nieważne... Bez wspomnień nie ma nas.
Przyjemne opowiadanie, proste i wywołujące nostalgię, przynajmniej w moim odczuciu.
Przydarzyło się w tekście trochę błędów interpunkcyjnych i stylistycznych, ale sama historia się broni.
Pozdrawiam.
allaska dnia 22.09.2017 10:31
Violko, bardzo dziękuję za komentarz, cieszę się że historia się broni :)
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Miladora
23/10/2017 15:06
Widzę, że wprowadziłaś zmiany, Tjere. :) Podoba mi się. »
hopeless
23/10/2017 14:23
Miladora - Jeszcze raz dzięki. Jednak namalowałem autorski… »
Miladora
23/10/2017 13:56
Że będzie dobra książka? :) Uwierz, bo przeczytałam ich już… »
Miladora
23/10/2017 13:53
Wiersz czyta się jak po maśle, avatar w porządku, mogę… »
JOLA S.
23/10/2017 13:52
Milu, niestety nie mogę w to uwierzyć z oczywistych powodów… »
hopeless
23/10/2017 13:40
Miladora Poprawiłem, dzięki:) Avatar też już jest. Miło mi,… »
Miladora
23/10/2017 13:33
Chyba wystarczy powiedzieć, że nie rozczarowałaś mnie. :)»
dziewczynka bez imienia
23/10/2017 12:39
Być może był to pospiech, a być może, jako osoba mało… »
braparb
23/10/2017 12:33
Piękny. Prostota i lekkość. Gratuluję. »
pociengiel
23/10/2017 11:38
Chłostany, w pocie czoła swoją stawę będziesz zdobywał Tak… »
Miladora
23/10/2017 11:32
Masz dobrą rękę do tytułów, panie F. :) Ale przyjrzyj się… »
Miladora
23/10/2017 11:13
To nie jest kwestia tego, że podoba mi się bardziej, bo… »
Miladora
23/10/2017 11:01
Tak - braparb dobrze poradził. :) Teraz tytuł zachęca, a… »
dziewczynka bez imienia
23/10/2017 10:55
Miladora, dziękuję za Twój komentarz. Znowu odrobiłaś za… »
Jaga
23/10/2017 10:52
Carvedilol, bardzo dziękuję za komentarz :) Poprawki… »
ShoutBox
  • Miladora
  • 23/10/2017 15:07
  • To taki system, Tjere - ale już się dopisałam do wiersza. :)
  • Tjereszkowa
  • 23/10/2017 14:29
  • Przegapiłam jakąś możliwość, czy to luka w systemie?
  • Tjereszkowa
  • 23/10/2017 14:28
  • Cholerka, chciałam napisać pod swoim wierszem, że wprowadziłam zmiany, ale nie mogę dodać nowego komentarza, bo mój był ostatni, nie mogę też edytować, bo upłynął czas na wprowadzenie zmian...
  • Miladora
  • 23/10/2017 14:14
  • tak - wiem - doszedł. :)
  • Miladora
  • 23/10/2017 13:50
  • Odpisałam, Agnesko! :)
  • JOLA S.
  • 23/10/2017 00:10
  • Droga Milu, skończyłam, tuż po północy. Cóż za, piękny widok.:)
  • Miladora
  • 22/10/2017 22:00
  • AGNESKO! Zbawienie przyszło! :)
  • Miladora
  • 22/10/2017 21:43
  • Agnesko - masz odpowiedź. :)
Ostatnio widziani
Gości online:49
Najnowszy:rybopujhana015
Wspierają nas