spotkania z ojcem - allaska
Proza » Miniatura » spotkania z ojcem
A A A

- Twój tata, mimo że skończył siedem był bardzo inteligentnym, mądrym człowiekiem - usłyszałam od sąsiadki.

Był też przystojny. We wsi mówili na niego Kloss lub szlachcic. Moja historia o ojcu, o jego życiu jest jak porwane wersy w wierszu, jak mój pogmatwany życiorys, który nawlekam na igłę. Przerwy raz bardziej, raz mniej wyraziste. Ich krawędzie są mocne, innym razem wyglądają jak gwiazdy poety. Poeta pisał o gwiazdach rozpuszczonych w soli. Nie rozumiałam tych gwiazd, tak jak nie rozumiałam czasem własnego ojca. Nie rozumiałam, ale kochałam, i czułam, że on też kocha mimo choroby.

Nienawidził systemu. Gdy tylko wypił zbyt dużo, przeklinał Lenina, Stalina i inne bardziej współczesne "wyższe" głowy. To od niego dowiedziałam się o Katyniu, w szkole o tym ostatnim nie mówili, było jedno wielkie cii... On mi pokazał zdjęcie zamordowanego ks. J. Popiełuszki.

- Czemu, tatusiu ten ksiądz nie żyje - spytałam wtedy.

- Zbóje go zabili, zbóje - odpowiedział ze smutkiem. 
- Twój tata był zdolny, tylko leniwy - mówiła ciocia Jadzia, siostra ojca. - To dlatego nie poszedł na studia. Ach, zmarnował się na tej wsi. 
- Ale miał głowę do gospodarstwa, dobrze je prowadził, gdy nie pił. Kochał ziemię - starałam się go bronić. 

Ziemia go przebiła 

Gdy był młodzieńcem, pewnego dnia stał na podwórku z kolegami. 
- Ej chłopak - zawołał mój dziadek - Chodź no tutaj i sprzątnij tę kupę po koniu. 
Twarz ojca oblała się czerwienią, ale posłuchał swojego ojca. 

Dziadek był bardzo dobrym człowiekiem. Podobno  ani jednego ślimaka nie zabił na polu, ani jednej muchy nie uderzył packą, ni dłonią. Ciężko pracował, by pozostałe dzieci studia skończyły. Jadzia uczyła się na SGPiS, zaś Bronek studiował medycynę w Warszawie. 
Zawsze byłam zdziwiona, że dostali się na studia, bo przecież w szkole podstawowej mieli przeciętne oceny: pewnie dlatego, że dziadek długo nie siedział w więzieniu w okresie stalinowskim, a babcia nie musiała do końca jego życia prać zaplamionych krwią koszul. 
System był silny, ale nie do końca. 
Wracając do dziadka... Gdy Niemcy opuszczali wioskę, zostawili w naszej stodole dużo worków zboża, bo piekarnię założyli. 
Babcia była przebiegła i chciwa, i tak do dziadka powiedziała: 
- Słuchaj, Jędruś, a może byśmy te worki sprzedali, kupili drzewka i sad założyli, co ty na to? 
Ale dziadek babci nie posłuchał. Miał inne plany: rozdał worki miejscowym, a sobie zostawił tylko jeden. 

*** 

Ciągle, ciągle mi brakowało ojca. Powody były różne: raz, że dużo pracował, drugi powód był taki, że za dużo pił. 
Gdy miał kaca, przychodził do mnie do łóżka (nie, nic z tych rzeczy, że kazirodztwo) i mówił: 
- Jagusia, boję się - mówił, kładł się obok mnie, a potem szybko odchodził. 
Ja też czasem kładłam się obok niego. Gdy miałam kilkanaście lat i oglądałam nocą horror, chwyciłam go mocno za dłoń, bo się wystraszyłam. Nagle zrzucił mnie z łóżka, jakby nigdy nic. 

Lepszy mój ból, niż jego wstyd 

Już więcej po tym incydencie obok niego nie leżałam. 

Uczył mnie jak mógł, mimo że prawie sama się wychowywałam. Raz byłam maskotką - miałam pocieszać, innym razem winna, innym ofiarą. Czyli zwyczajne przyszłe DDA. 
W pamięci utkwił mi taki obraz : stałam przed furtką z paczką herbatników w dłoni i rozmawiałam z koleżanką Izą. Ojciec właśnie wchodził z ulicy. Gdy usłyszał moje słowa: - Iza, masz ciacho - poprawił mnie szybko - Jagusia, nie mówi się "masz", należy powiedzieć proszę - zaakcentował ostatnie słowo. 

Klacz sprzedał, gdy miałam dziewięć lat (na rzecz nowego super Ursusa). Bardzo wtedy płakałam, gdy kupiec ją zabierał. 
Gdzie ta klacz nas wywiozła swego czasu. A to krzaczki zaliczyła w drodze na pole, to ze stawu wody się napiła, w doły wpadła. Pamiętam, jak bardzo wówczas się bałam i kurczowo trzymałam ojcowskiej koszuli. To ona mnie wiozła ze szkoły, gdy ksiądz wyrzucił z religii, bo zapomniałam zeszytu z domu. 
Gdy minął tydzień od sprzedaży, szkapa kochana pojawiła się pod naszą bramą. Niestety, umowa umową, wrócić do nowego właściciela musiała.  

Każdego roku, ojciec kupował żywą choinkę. Razem ją ubieraliśmy. To były najcenniejsze, najdroższe chwile w moim życiu.

Taniec i śmierć 

Miałam niespełna szesnaście lat gdy zmarł. Umierał wówczas, gdy tańczyłam na dyskotece ze swoją pierwszą, platoniczną miłością. Wypluł w poduszkę ostatnią krew. Po latach napisałam o tym wydarzeniu wiersz : " sweterek".

Leżała w niewykończonym pokoju na betonie, 
z głową zatopioną w kolorowych gobelinach ze śladami łożyska. 
Nogi opierała na poduszce, w którą ojciec wypluł ostatnią krew. 
Obok leżał kłębek poplątanej wełny, 
dalej drut z niedokończonym dziecięcym sweterkiem, 
drugi został pogrzebany z matką. 
Nie była całkowicie naga: czerwony, delikatny szal z zapachem stęchlizny 
i kryształkami soli otulał błękitne, naprężone żyły. 
Poprosiła, żeby znowu obciął włosy małemu człowieczkowi, 
który kiedyś zrobił duży, zbyt szybki krok. 

John... John... 
z motkiem na szyi; ona nadal spogląda w kierunku drugiego drutu.

Tydzień przed śmiercią, po raz pierwszy ojciec nie dał mi kieszonkowego. Miałam jechać do internatu i poprosiłam go o pieniądze na bilet. Nie dał. Byłam zdenerwowana, poczułam do niego złość. Siedział uśmiechnięty w kuchni, opierając łokieć o stół. 

- Daj mi buzi - powiedział delikatnie.

- Dam ci, jak będziesz trzeźwy.

Przez wiele lat obwiniałam się przez to "buzi", że nie pocałowałam ojca żywego, że nie zdążyłam.

Byłam w internacie. Kierownik już wiedział  o jego śmierci, ale nie powiadomili mnie. 
W nocy śniłam trzy kobiety ubrane na czarno. To byłam ja, moja siostra i mama. Stałyśmy na ołtarzu, a między nami ksiądz. Matka miała czarną woalkę. 
W dniu pogrzebu umierał też pies Azor - nieodłączny towarzysz ojcowskich wypadów na pole. Pamiętam tylko jego zaropiałe oczy. Smutny obraz. Jednocześnie odchodził pan i pies. Przypadek? 
- Weźcie z podwórka tego psa! - ktoś krzyknął z tłumu. 


Po pogrzebie nie siedziałam zbyt długo w domu. Ciocia Jadzia powiedziała, żebym najszybciej pojechała do internatu. Gdy pękł talerz w zlewie, poczułam obecność ojca. Dziwne uczucie, trudne nawet do opisania, ale wyraźnie go poczułam. Coś mi mówiło: 

W piekle nie można zbyt długo siedzieć

Później w latach młodości szukałam ojca. Ciągle szukałam w twarzach sporo starszych partnerów, w ich swobodnych pozach, wesołych i smutnych minach. Ciągle szukałam tej nienasyconej miłości.

Nie znalazłam.

Zawsze odstawałam, a  byłam przecież tylko zwyczajną dziewczyną.

Bardzo płakałam podczas pierwszej wigilijnej wieczerzy bez ojca, bardzo. Mój brat wtedy powiedział:

- Czego się mazgaisz?! Ja się cieszę,  że go nie ma!

Jego słowa podziałały jak cios w serce. Nie mogłam oddychać, czułam jak wzbiera we mnie silny spazm. Pobiegłam do łazienki, oparłam się o wannę i dalej płakałam. Potem, już po uspokojeniu, położyłam się na łóżku ojca i przykryłam jego zimową kurtką. Kurtkę i wiele rzeczy po ojcu, jak również część ziemi, sprzedali - brat z matką.

Nie sprzedali mojej pamięci o nim. 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
allaska · dnia 19.09.2017 10:21 · Czytań: 273 · Średnia ocena: 3 · Komentarzy: 4
Komentarze
Jacek Londyn dnia 19.09.2017 14:10
Allasko, to jeden z tekstów, które ważniejsze są dla Autora niż czytelnika. Ale rozumiem, że takie też pisać trzeba. Jesteśmy to winni naszym bliskim, którzy odeszli.

Co do zapisu, to wg mnie jest dużo do poprawy, wyłapałem tylko część, zrobisz z tym, co zechcesz. To Twój tekst.:)

Ojciec... był przystojnym, inteligentnym mężczyzną. - po co to zatrzymanie?

Klos - pewnie o Klossa chodzi

To od niego dowiedziałam się o Katyniu, w szkole o tym ostatnim nie mówili. - nie znajduję pierwszego:)

Gdy był podlotkiem - raczej do młodej dziewczyny

Ojca zalała fala czerwieni na szczupłych policzkach, ale posłuchał i odchody posprzątał. - nie lepiej byłoby: Twarz ojca pokryła się czerwienią, ale wykonał polecenie.

Dziadek to był dobry człowiek podobno - może po prostu: z dziadka był dobry człowiek
studia skończyły - skończyły studia

Zawsze byłam zdziwiona, że dostali się na studia, bo przecież w szkole podstawowej mieli przeciętne oceny: pewnie za to, że dziadek długo nie siedział w więzieniu w okresie stalinowskim, a babcia nie musiała do końca jego życia prać zaplamionych krwią koszul. - trochę nielogiczne zdanie

Ciągle, ciągle mi było brak ojca. Powody były różne: dlatego, że dużo pracował, to znowu innym razem brakowało go, ponieważ pił. - może: Ciągle brak mi było ojca. Jak nie pracował, to pił.

nie, nie z tych rzeczy, że kazirodztwo - nie, nic z tych rzeczy

Pozdrawiam
JL
allaska dnia 19.09.2017 18:26
Jacku bardzo, bardzo dziękuję za cenne uwagi. Masz poniekąd rację i naprawdę do mnie przemówiłeś, dotarły błędy. Niestety ostatnio coraz mniej czasu na internet, na poprawki również, ale jak tylko znajdę chwilę, poprawię, co trzeba :) Dziękuję!
Pozdrawiam
violka dnia 20.09.2017 21:12 Ocena: Dobre
Wspomnienia z dzieciństwa są takie szczególne. Małe sprawy, a jednak bardzo ważne, zapamiętane na długo jeśli nie na zawsze. Chrońmy te cenne perełki naszego jestestwa i te śmieszne, i te smutne, te ważne i te nieważne... Bez wspomnień nie ma nas.
Przyjemne opowiadanie, proste i wywołujące nostalgię, przynajmniej w moim odczuciu.
Przydarzyło się w tekście trochę błędów interpunkcyjnych i stylistycznych, ale sama historia się broni.
Pozdrawiam.
allaska dnia 22.09.2017 10:31
Violko, bardzo dziękuję za komentarz, cieszę się że historia się broni :)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
GoldKate
22/04/2018 22:04
Witaj Darcon!:) milo Cię gościć w moich skromnych progach.… »
allaska
22/04/2018 22:00
Dla mnie kompletny brak liryki. To zenterowana mini proza w… »
Zola111
22/04/2018 20:56
E tammm, dzięki, że się w ogóle wypowiedziałeś. Pozdrawiam,… »
Zola111
22/04/2018 20:53
Ks-hp, ależ mnie zaskoczyłeś! Brawo! Piękna villanella.… »
Niczyja
22/04/2018 19:21
Super! Cieszę się:) »
clockworklukis
22/04/2018 18:34
Jedna uwaga, ten zwrot jest moim zdaniem niezgrabny i zajęło… »
Polel
22/04/2018 18:01
@ Kazjuno Dziękuję Ci za wsparcie. W moim przypadku… »
Miazga
22/04/2018 17:20
Nie mogłam się oderwać... Świetne. Poruszające. :) »
faith
22/04/2018 16:56
Gregu, serdecznie Ci dziękuję za taki komplement. Jago,… »
AntoniGrycuk
22/04/2018 14:38
Hej, Kazjuno, Jak zwykle jestem pełen podziwu dla Twojej… »
skroplami
22/04/2018 13:27
No, no, treść świetna ale :). Zbyt poważny styl jak na… »
AntoniGrycuk
22/04/2018 13:18
Hej, Skroplami, Dziękuję Ci za opinię i wytknięcie masła… »
skroplami
22/04/2018 13:02
Ta niewiedza wciąż dojrzewania, nastolatka :). Bardzo dobre,… »
AntoniGrycuk
22/04/2018 12:27
Sorry za literówkę w nicku. Moje niedopatrzenie. Pozdrawiam »
Darcon
22/04/2018 12:10
Jestem Darcon, nie mam nic wspólnego z siłami ciemności. ;)»
ShoutBox
  • Zola111
  • 22/04/2018 23:02
  • piszecie wiersze na Zaśrodkowanie#28?
  • Zola111
  • 18/04/2018 00:24
  • jak tam ramy nowego Zaśrodkowania? Podobają się?
  • introwerka
  • 17/04/2018 11:24
  • Mój nick to introwerka ;)
  • Szysza
  • 17/04/2018 11:21
  • introwertka, dziękuję bardzo.
  • introwerka
  • 17/04/2018 11:08
  • Szyszo, wchodzisz w panel "Moje artykuły" pod napisem "Witaj [Twój nick]" po prawej stronie, tam przy każdym artykule masz opcje " Edytuj / Usuń".
  • Szysza
  • 17/04/2018 10:40
  • kochani jak usuwa się zamieszczony tekst?
  • Zola111
  • 16/04/2018 23:33
  • jskslg - nie! Pojedyncze frazy, zazwyczaj pointę, jednak całych własnych wierszy - nie. Innych autorów - owszem, i to wiele.
  • jskslg
  • 16/04/2018 22:32
  • pamiętacie na pamięć wasze teksty?
Ostatnio widziani
Gości online:6
Najnowszy:rajbhmnns45
Wspierają nas