Samotnik rozdział 16: Odkryli moją kryjówkę - MarcinD
Proza » Fantastyka / Science Fiction » Samotnik rozdział 16: Odkryli moją kryjówkę
A A A

 

Nie musieliśmy czekać długo. Gdy tylko w miarę bezpiecznie ułożyliśmy się w rogu, a Teresa zasnęła z powrotem, zwijając się pod kocem, jaki zabrałem ze sobą, usłyszałem zza okien dziwne, krótkie gwizdy. Ostrożnie wyjrzałem na ulicę. Miałem do niej nieco mniej niż sto metrów, doskonale widziałem w świetle księżyca ulicę i wraki samochodów. Na razie odłożyłem mój karabinek i sięgnąłem po lornetki.

Gdy tylko spojrzałem przez nie na drogę, wiedziałem już, skąd wzięły się te gwizdy. Zza któregoś z pojazdów wychylił się czyjś cień. Mężczyzna, z charakterystycznym Kałasznikowem w rękach, ostrożnie wysunął się zza wraku pojazdu, szybko przebiegł przez wolne dwa, środkowe pasy jezdni i kucnął przy kolejnym zdezelowanym aucie. Szybko zmierzył wzrokiem strefę przed nim i po chwili uniósł coś do ust. Rozległ się gwizd i kolejny mężczyzna, ukryty za nim, wyskoczył, przebiegł znów kilkanaście metrów i schował się na rogu samochodu, po czym też zagwizdał. I tak po kolei mężczyźni - w sumie około kilkunastu, przesuwali się po kolei do przodu.

Delikatnie dotknąłem dłoń siedzącej obok mnie Dominiki i gdy spojrzała na mnie, położyłem palec na ustach. A zaraz potem wskazałem na ulicę i podałem lornetki. Skinęła głową i przez chwilę patrzyła na ulicę. Po chwili odłożyła lornetki i przechyliła się w moją stronę.
- To oni - powiedziała, a w zasadzie wyszeptała mi prosto w ucho. - To są regularni żołnierze Mariusza. Jestem pewna, że jest ich więcej i… - urwała, gdy gdzieś z dołu usłyszeliśmy metalowy trzask. Tak, jakby coś metalowego przewróciło się ze sporym hałasem. Oczywiście, ja doskonale wiedziałem, co to było. Ktoś właśnie wszedł do mojej hali i przewrócił oparte o drzwi jakieś stare, zapomniane rury. Zawsze ustawiałem przed nocą małą piramidę z rur, opartą o drzwi właśnie jako prosty system alarmowy. Dominika popatrzyła na mnie przerażonym wzrokiem, ale tylko uśmiechnąłem się do niej i palcem nakazłem milczenie. Wiedziałem, że nasza kryjówka z dołu była kompletnie niewidoczna. Byliśmy więc bezpieczni, o ile tylko nie będą chcieli wejść na piętro. A nie widziałem żadnego powodu, by mieli tego spróbować, zresztą, drabinka - jedyna droga na górę - była podniesiona i ukryta. Na razie z karabinkiem przyłożonym do ramienia wsłuchałem się w ciszę.

Nie minęła chwila i usłyszałem chrzęst piasku pod butami, ostrożne kroki, jakieś dodatkowe brzdęknięcia oporządzenia. Tutaj w hali nie musiałem mieć na sobie FOO-1, wystarczył wojskowy mundur, czarna bandana na głowie oraz zwykła, policyjna gazowa maska z niewielkim bocznym filtrem i pojedynczym, dużym wizjerem. Miałem ją bardziej dla ukrycia twarzy niż potrzeby filtrowania powietrza. Dzięki temu wyraźnie słyszałem czyjeś kroki i po chwili zobaczyłem na parterze czterech ludzi. Ich białe adidasy aż biły po oczach, podobnie jak białe paski na ich sportowych spodniach. Kompletnie do tego nie pasowały wojskowe kurtki oraz policyjne gazowe maski podobne do mojej. W skład kompletnie niepasującego do siebie wyposażenia wchodziły jeszcze plecaki - sportowe, kołyszące się przy każdym ruchu. Gdyby nie zależało mi na zachowaniu kompletnej ciszy, pozwoliłbym sobie na głośne prychnięcie - bo wyposażenie tych ludzi było kompletnie z dupy. Ale z drugiej strony zdawałem sobie sprawę, że po prostu mieli na sobie to, co byli w stanie sami zdobyć, nie mając pod ręką magazynów wojskowego batalionu, jak ja. Poza tym oczywiście każdy z nich miał broń maszynową - dwóch z nich Kałasznikowy, z podwójnymi, sklejonymi taśmą magazynkami, dwóch jakieś mniejsze pistolety maszynowe, chyba Uzi. Widziałem, że jeden z nich dostrzegł stojącego pod zwałami gruzu mojego Rosomaka i pstryknięciami palców zwrócił na niego uwagę pozostałych. A więc odkryli moją kryjówkę. Od razu unieśli broń w stronę mojego stalowego domu i powoli ruszyli w tamtym kierunku całkiem nieźle chroniąc poszczególne sfery wokół siebie. Trochę mnie to niepokoiło; oczywiście nie zachowywali się jak wyszkoleni żołnierze i podejrzewam że w pojedynku na ASG mój team sprzed Katastrofy pokonałby ich bez trudu. Jednak na pewno nie byłbym w stanie tak prosto ich zaskoczyć teraz, sam. Na razie jednak tylko obserwowałem jak mężczyźni zbliżają się do Rosomaka.

W końcu podeszli na kilka metrów i stanęli w półkolu przed pojazdem i po prostu na niego patrzyli, jakby samemu nie wiedząc, co dalej. W końcu jeden z nich popatrzył na pozostałą trójkę i podszedł powoli do pojazdu. Sięgnął ostrożnie do klamki drzwi, po czym, gdy pozostali wymierzyli w nie broń, szarpnął mocno. Oczywiście, nie byli w stanie ich otworzyć, nie zostawiłem przecież ich otwartych. Trzymający klamkę mężczyzna jeszcze przez kilka chwil szarpał się z nią, po czym odpuścił. Przewiesił karabin przez ramię i wyciągnął policyjną pałkę, dotychczas wiszącą u boku. Kilka razy uderzył mocno w drzwi Rosomaka, robiąc przy tym mnóstwo hałasu.
- Duch! Otwieraj, wiemy że tam jesteś! - Krzyknął, a hala odbiła echem jego krzyk. Gwałtownie popatrzyłem za siebie, na Tereskę, która zaczęła się niepokojąco wiercić. Popatrzyłem w oczy wystraszonej Dominiki, a potem znów na Tereskę. Dziewczyna zrozumiała w lot i położyła się obok młodszej siostry, by ją uciszyć i uspokoić. A ja wróciłem do obserwacji mężczyzn.

Dość niepewnie rozglądali się po hali, to znów badając drzwi Rosomaka, szukając jakiegoś zamka. Podejrzewam, że koniec końców by go znaleźli, ale postanowiłem nie dać im tyle czasu. Popatrzyłem znów w oczy Dominiki i gestem nakazłem jej zostać na miejscu, po czym sam zsunąłem z ramion plecak i głęboko pochylony przemknąłem się niemal na sam koniec piętra. Czterej mężczyźni wciąż kombinowali przy Rosomaku. Jednak gadali na tyle głośno, że słyszałem dokładnie ich słowa.
- Myślicie, że faktycznie to jego kryjówka? - zapytał jeden z nich. Tego kojarzyłem, kilka razy widziałem go już w trakcie handlowych spotkań.
- Na pewno - odparł drugi. - Zawsze przychodził od strony tej hali, a teraz, gdy znaleźliśmy tego czołga… - dodał, a ja teraz już byłem pewny, że ci mężczyźni nie mieli nic wspólnego z jakimkolwiek wojskiem. Nie można było przecież nawet gołym okiem pomylić Rosomaka z czołgiem - nawet mimo tego, że z jego potężnych opon nie zostało już nic i w tej chwili leżał niemal na podwoziu, częściowo opierając się na zniszczonych felgach.
- Popatrzcie tutaj. - Odezwał się trzeci wracając do nich niosąc kilka rzeczy, które znalazł w mojej przyczepie stanowiącej magazyn na skażone i brudne rzeczy. Cóż, gratuluję.

Ostrożnie podszedłem do samego końca betonowego podestu, w którym miałem jeszcze jedną niespodziankę. A przynajmniej miałem nadzieję, że wciąż mam. Na jego środku stała niewielka, metalowa puszka po farbie, z której wystawał cienki łańcuszek. Ostrożnie podszedłem do niego i ze środka wyciągnąłem ostrożnie szklany słoik. Był zakręcony, do zakrętki był przywiązany łańcuszek, a w środku był granat zaczepny. Miał już wyciągniętą zawleczkę, a ramię zapalnika było przyblokowane tylko szkłem słoika.

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
MarcinD · dnia 20.09.2017 10:34 · Czytań: 165 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 1
Komentarze
Skuul dnia 11.10.2017 17:18
Jak zawsze ciekawie ;), aleeeeeeee

1.Dlaczego lornetki, a nie lornetkę?

2.
Cytat:
urwa­ła, gdy gdzieś z dołu usły­sze­li­śmy me­ta­lo­wy trzask. Tak, jakby coś me­ta­lo­we­go prze­wró­ci­ło się ze spo­rym ha­ła­sem. Oczy­wi­ście, ja do­sko­na­le wie­dzia­łem, co to było. Ktoś wła­śnie wszedł do mojej hali i prze­wró­cił opar­te o drzwi ja­kieś stare, za­po­mnia­ne rury. Za­wsze usta­wia­łem przed nocą małą pi­ra­mi­dę z rur, opar­tą o drzwi wła­śnie jako pro­sty sys­tem alar­mo­wy.

Trochę masło maślane. Śmiało można jakoś skrócić.

Cytat:
Mia­łem ją bar­dziej dla ukry­cia twa­rzy niż po­trze­by fil­tro­wa­nia po­wie­trza. Dzię­ki temu wy­raź­nie sły­sza­łem czy­jeś kroki

Tutaj trochę wyszło, jakby maska pozwalała mu lepiej słyszeć, a chodzi o to że nic nie blokowało mu uszu.
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Silvus
19/10/2017 00:36
Następnym razem. :) <zastanawia się nad tym> A… »
Zola111
19/10/2017 00:27
Procesjo, w powiązaniu z tytułem wiersza tekst brzmi… »
ElaM
19/10/2017 00:17
I moja interpretacja legła w gruzach... a tak mi się… »
kamyczek
19/10/2017 00:00
Allasko, dziękuję za odwiedziny i komentarz, cieszę się,… »
Miladora
18/10/2017 23:41
Gdy dopracujesz, to powiedz. :) Przyjdę i popatrzę. »
Miladora
18/10/2017 23:38
Warto byłoby jeszcze trochę dopracować ten tekst, Procesjo.… »
olsza37
18/10/2017 23:34
Mirador dziękuję bardzo cenne uwagi i od razu ten wiersz… »
Silvus
18/10/2017 23:31
No to nie rozumiem. Jeśli nie na rozstaj dróg, to na… »
ElaM
18/10/2017 23:12
Nienawidzę matematyki, niemniej kocham poezję. Twój wiersz… »
Miladora
18/10/2017 23:00
Bardzo dwuznaczne zakończenie. Powiedziałabym wręcz, że… »
Miladora
18/10/2017 22:51
Zgadzam się z tym. :) Podkreślone to przypadkowy rym… »
ElaM
18/10/2017 22:50
Ja bym napisała, gdzieś na rozstajne i nie mam na myśli… »
Niczyja
18/10/2017 22:25
Jacku Londynie, Niektóre szkolne wypracowania bywają ładne,… »
Silvus
18/10/2017 22:24
Racja. Mogłem również postawić kropki. Wybrałem… »
Esy Floresy
18/10/2017 22:23
ElaM, nic nie poradzę z "niepodobasiem", bo o… »
ShoutBox
  • allaska
  • 18/10/2017 13:08
  • jak miło czasem poczytać coś po polsku ;)
  • mike17
  • 17/10/2017 22:20
  • Mądre, a w jakim sensie? Ja uważam, że są zwyczajne. Dla każdego. I każdy może wejść w tę tematykę i ją całym sobą poczuć. Bo czym jest napisanie utworu? Kontaktem z piosenką i daniem czegoś z siebie.
  • Silvus
  • 17/10/2017 21:54
  • Właśnie @Krzysiowi chodziło raczej o to, że Twoje utwory, @Mike, są mądre, a więc nie sztuka napisać do takich mądry tekst.
  • Esy Floresy
  • 17/10/2017 21:47
  • Nie ma to jak czytanie ze zrozumieniem ;)
  • mike17
  • 17/10/2017 19:30
  • Czas na napisanie utworu masz do 31 października. Czy moje utwory są popową papką. Raczej nie sądzę. Ale fajnie się do nich pisze i w to bezwzględnie nie wątpię, zatem ready, steady, go!
  • Krzysztof Konrad
  • 17/10/2017 19:00
  • A do kiedy jest czas na dodanie tekstu? Mógłbyś czasem dać jakąs popowa papkę. Nie sztuka napisać coś do mądrej piosenki, a prostego chłamu ^^
  • mike17
  • 17/10/2017 17:59
  • Siemanko, Krzysiek :) Fajnie, że się pojawiasz. Wbijaj do mojego konkursu w prozie MUZO WENY 5, gdzie możesz dać czadu jako prozaik i pokazać, na co cię stać, a konkurs jest dość łatwy :)
  • Maru
  • 17/10/2017 17:46
  • "Brat twój był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się"... :p
Ostatnio widziani
Gości online:37
Najnowszy:nertysafa3
Wspierają nas