Córka bibliotekarza - 1 - - Zuzanna Z
Proza » Dla dzieci i młodzieży » Córka bibliotekarza - 1 -
A A A
Od autora: Alicja jest niesamowicie tajemniczą osobą. Upartą, stanowczą, ale i również wrażliwą i samotną. Alanowi, od razu podoba się jej skrytość. Pragnie ją bliżej poznać, przez co sam nie wie, w co się pakuje. Ona, stara się mu subtelnie to wyjaśnić, ale ten chłopak, zdążył się już do niej przylepić. Dziewczyna nie zdaje sobie jednak sprawy z tego, jak bardzo wpływa na jego życie i kim tak na prawdę dla niego jest.

 

   W całym swoim krótkim życiu, przeczytałem zaledwie cztery książki. Lektury szkolne nigdy mnie nie interesowały, tym bardziej czytanie dla przyjemności. W skład tych czterech książek, wchodzi: cieniutka książeczka z przedszkola, magazyn o grach komputerowych, komiks o super bohaterach i jedna jedyna lektura, którą zadano nam rok temu w drugiej liceum. Dlatego też rzadko kiedy pokazuję się w bibliotekach i księgarniach. Te zdania nie wyrażają jak bardzo nie lubię czytać, ale musi starczyć. Pisarzem również nie jestem. Ale zapisuję to wszystko, ponieważ wczoraj był dzień, kiedy poznałem Alicję Milton, dziewczynę, za którą poszedłem do biblioteki. 

 

WCZORAJ 

 

   Rano na lekcjach, powitała nas nowa uczennica. Nauczyciel poprosił ją aby się przedstawiła i powiedziała coś od siebie. Tak więc, Alicja Milton stanęła przed całą klasą i zaczęła mówić. Przypomniałem sobie, jak to było przenosić się do nowej szkoły w środku roku. Strasznie się bałem i wstydziłem. Miałem jednak to szczęście, iż szybko znalazłem przyjaciół. 

   - Nazywam się Alicja Milton i przeprowadziłam się tutaj w zeszłym tygodniu - ona jednak nie zachowywała się tak jak ja, kilka lat temu. Była pewna siebie i mówiła z głową do góry. Mimo, iż siedziałem w przedostatnim rzędzie ławek, mogłem się jej przyglądać i nikt by tego nie zauważył. Miała długie, rude falowane włosy, które upadały jej na ramiona. Na nosie widać było rozsypane piegi. Pełne różowe usta, tworzyły piękny kontrast na jej bladej twarzy. I te oczy... duże, w kolorze nieba, emitujące pewnego rodzaju blask. Sweter, który na sobie miała, przylegał do jej zgrabnej tali. Obcisłe jeansy ukazywały szczupłe i długie nogi. - Nie oczekuje od nikogo z was, aby się ze mną zaprzyjaźniał. Może i będzie nawet lepiej, jeśli będziecie mnie unikać. - Po czym wróciła do ławki. Wszyscy w klasie zamurowali. Nawet nauczyciel nie wiedział co powiedzieć. Ja byłem jednocześnie zaskoczony jak i zaciekawiony.

   Alicja siedziała w drugim rzędzie od przodu. Mogłem dostrzec jedynie tył jej głowy. Nie potrafiłem jednak wymazać z umysłu jej pięknej twarzy, miny przepełnionej stanowczością i niezależnością. Moja ciekawość wykraczała po za możliwości.

   Nauczyciel wyznaczył jedną z dziewczyn do oprowadzenia Alicji po szkole i zapoznania jej z regułami tu panującymi. Wyraz jej twarzy, gdy Pan Lasting wypowiadał jej imię, świadczył o tym, jak się boi nowej koleżanki. Sam miałem do niej mieszane uczucia, ale na pewno nie towarzyszył mi strach.

   Wtedy jeszcze nie wiedziałem, co ta dziewczyna ze mną zrobi. 

   Lekcje mijały zwyczajnie. Alicja na każdej z nich się przedstawiała, już nie grożąc innym. Nie zgłaszała się i nic nie komentowała. Jakby wcale jej tutaj nie było. Nie umknęło mojej uwadze, że dziewczyna wiecznie siedzi z nosem w książce. Dziwiłem się, gdy nauczyciele nie zwracali jej na to uwagi podczas lekcji, co zazwyczaj robią. Podczas przerw, również nie była rozmowna. Sara, dziewczyna, która została przydzielona Alicji, oprowadziła ją po szkole już na pierwszej przerwie, aby się jak najszybciej od niej uwolnić. Chłopacy zdążyli już się z niej ponabijać i wymyślić przezwisko: Ruda Mądralińska. Mało kreatywna, ale jak na nich, to lepiej nie mogli. 

   Dzień mija wolno. Jak każdy z resztą. Większość czasu spędzam na telefonie, grając w gry i słuchając muzyki. I zerkaniu na Rudą Mądralińską. Gdy dzwonek, oznaczający koniec ostatniej lekcji, rozlega się po szkole, rozpiera mnie niesamowita wolność i szczęście. Nauczyciel on matematyki stara się nam jeszcze wcisnąć jakąś pracę domową, ale nikt go już nie słucha. Gmach uczniów wychodzi z sal, na korytarz, to do wyjścia. Gdy tak stoję na parkingu i zastanawiam się co ze sobą dzisiaj zrobić, obok przechodzi Alicja. Jak burza idzie przed siebie, w stronę bramy. Nic się nie stałoby, gdybym chciał ją trochę lepiej poznać, prawda? Tak więc, śledzę ją. W bezpiecznej odległości, po drugiej stronie ulicy, idę za nią. Nic nie podejrzewa, co bardzo mnie cieszy. Serca mi wali jak młotem i podekscytowanie narasta. Nadal się jednak zastanawiam, co robię? 

   - MOŻESZ PRZESTAĆ?! - nagle krzyczy. Aż podskakuję. Stoi jakieś piętnaście metrów ode mnie. Odwraca się w moją stronę i piorunuję zabójczym spojrzeniem. - Tak. TY. - Nie mogę się ruszyć. Kompletnie zamieniło mnie w słup soli. Wpatruję się w nią tylko i pocę. Jest bardziej spostrzegawcza niż przypuszczałem. Serce mam przy samej krtani. Nie reaguję również, kiedy się do mnie zbliża. Gdy staję krok ode mnie, wydaję się wyższa. Czubkiem głowy sięga mi do nosa. 

   - Cześć, jestem Alan - staram się wybrnąć z sytuacji. Wyciągam przed siebie rękę, czekając aż ją złapie. Nie robi tego jednak. Skrzyżowała dłonie na piersi i patrzy na mnie z podniesioną jedną brwią. Odpuszczam sobie i wkładam ręce z powrotem do kieszeni. Odchrząkuję. - Eh... tak, śledziłem cię...

   - Czemu? - przerywa mi. 

   - Chciałem się czegoś o tobie dowiedzieć...

  - Ponownie: czemu?

  Tym sprawia, iż zostaję z otwartymi ustami, ale nie wiem co powiedzieć. Po prostu lubię tajemnicze osoby. 

  - Mówiłam, aby trzymać się ode mnie z daleka...

  - Wiem, a tak się składa, że lubię tajemnice - tym razem ja jej urywam. Już myślałem, że ją tam miałem, ale ta dziewczyna chyba zawsze wie co powiedzieć.

  - A co jeśli to nie tajemnica - wychyla głowę do góry i przygląda mi się spod zmęczonych powiek. Udało mi się rozgryźć jej sposób rozmawiania, więc na tym nie poprzestaję. 

  - Skoro tak, to powiedz czemu mam się trzymać od ciebie z daleka? - kołyszę się radośnie na piętach. Alicja uśmiecha się dociekliwie i przez chwilę się zastanawia. 

  - Okej, chodź - rzuca, odwraca się i idzie. A jednak... tajemnica. 

  Bez dalszych uwag i pytań, kieruję się za nią. Przechodzimy przez złoty park, do którego zawitała już jesień, i obok kilku bardzo starych kamienic. Dochodzimy do jednej z głównych ulic miasteczka, z wieloma sklepikami, restauracjami i... biblioteką. Pierwszy raz ja tutaj widzę. Kiedy już myślę, że ją mamy zamiar ominąć, Alicja podchodzi do jej drzwi i przekręca w nich klucz. Wchodzi do środka. Przyglądam się przez chwilę zakurzonym szybom, ukazujących wnętrze tej jeszcze nie otwartej spiżarni książek. 

  - Alan - mówi, wyciągając mnie z chmur. Idę za nią. Momentalnie, kiedy przechodzę przez próg, zapach starego papieru i skóry, napiera na mnie gigantyczną falą. Po raz pierwszy, ten zapach wydał mi się przyjemny. Alicja, zauważając moje osłupienie, kiedy rozglądam się po regałach z tysiącami ksiąg, mówi: - To biblioteka mojego taty. Jeszcze jej nie zdążył otworzyć. Pomagam mu w tym, ale wiele książek wciąż brakuje. 

  - J e s z e więcej książek? - zaskakuję się. Alicja zdejmuje z siebie płaszcz i kładzie go na drewnianej ladzie, kilka kroków przed nią. Idę w jej ślady.

  - Nie rozbieraj się. Kiedy powiem ci, czemu masz się trzymać z daleka, pójdziesz sobie. - Prycham, ale nie wydaje się być tym poruszona. Przechodzi przez kartonowe pudła, które są rozwalone na podłodze, w kierunku kręconych metalowych schodów. Idę za nią. Jak się okazuje, na górze nie ma więcej biblioteki, tylko mieszkanie. Oczywiście są tutaj pułki z książkami, ale osobiste. Przemieszczamy się z kuchni do salonu, i z salonu do zapewne jej pokoju. Jak reszta tego miejsca, tutaj też pachnie książkami. Alicja podchodzi do biurka i przeszukuje szuflady. Po chwili odnajduje to co szukała i podchodzi do mnie. Stawia mi przed twarzą zdjęcie kobiety. - Ta kobieta nie żyję. Ale nie umarła. Ale j e s t martwa, dla wielu osób. - Stawia przede mną kolejne zdjęcie. - On, również nie żyję. Ale wiele lat przed tym, jak zginą w wypadku, nie żył dla wielu osób. - Ostatnie zdjęcie jest o najlepszej jakości. - A ta kobieta... - głos jej się załamuje - ...TEŻ nie żyję, dla wielu osób. - To zdjęcie przedstawiało jej matkę. Musiało. Podobieństwo było uderzające. Te same włosy. kształt twarzy i usta. - Domyśliłeś się już, że te osoby to moja rodzina? - Krzyżuje ręce na piersi i czeka na mój ruch. - Trafisz sam, do wyjścia. 

  Ja jednak sięgam po suwak mojej kurtki i go rozsuwam. Zdejmuję ją z siebie i odkładam na krzesło po mojej prawej. 

  - Powiesz mi coś wreszcie o sobie? - od dawna nie byłem taki pewny siebie. Alicja uśmiecha się, jednak nie rozpoznaje typu tego uśmiechu. Jakby była zadowolona i zaskoczona z mojej reakcji. 

  To był również pierwszy dzień, od b a r d z o dawna, kiedy poczułem, że nadal istnieję. 

 

    

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Zuzanna Z · dnia 03.10.2017 11:03 · Czytań: 111 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 0
Inne artykuły tego autora:
Komentarze

Ten tekst nie został jeszcze skomentowany. Jeśli chcesz dodać komentarz, musisz być zalogowany.

Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Silvus
19/10/2017 00:36
Następnym razem. :) <zastanawia się nad tym> A… »
Zola111
19/10/2017 00:27
Procesjo, w powiązaniu z tytułem wiersza tekst brzmi… »
ElaM
19/10/2017 00:17
I moja interpretacja legła w gruzach... a tak mi się… »
kamyczek
19/10/2017 00:00
Allasko, dziękuję za odwiedziny i komentarz, cieszę się,… »
Miladora
18/10/2017 23:41
Gdy dopracujesz, to powiedz. :) Przyjdę i popatrzę. »
Miladora
18/10/2017 23:38
Warto byłoby jeszcze trochę dopracować ten tekst, Procesjo.… »
olsza37
18/10/2017 23:34
Mirador dziękuję bardzo cenne uwagi i od razu ten wiersz… »
Silvus
18/10/2017 23:31
No to nie rozumiem. Jeśli nie na rozstaj dróg, to na… »
ElaM
18/10/2017 23:12
Nienawidzę matematyki, niemniej kocham poezję. Twój wiersz… »
Miladora
18/10/2017 23:00
Bardzo dwuznaczne zakończenie. Powiedziałabym wręcz, że… »
Miladora
18/10/2017 22:51
Zgadzam się z tym. :) Podkreślone to przypadkowy rym… »
ElaM
18/10/2017 22:50
Ja bym napisała, gdzieś na rozstajne i nie mam na myśli… »
Niczyja
18/10/2017 22:25
Jacku Londynie, Niektóre szkolne wypracowania bywają ładne,… »
Silvus
18/10/2017 22:24
Racja. Mogłem również postawić kropki. Wybrałem… »
Esy Floresy
18/10/2017 22:23
ElaM, nic nie poradzę z "niepodobasiem", bo o… »
ShoutBox
  • allaska
  • 18/10/2017 13:08
  • jak miło czasem poczytać coś po polsku ;)
  • mike17
  • 17/10/2017 22:20
  • Mądre, a w jakim sensie? Ja uważam, że są zwyczajne. Dla każdego. I każdy może wejść w tę tematykę i ją całym sobą poczuć. Bo czym jest napisanie utworu? Kontaktem z piosenką i daniem czegoś z siebie.
  • Silvus
  • 17/10/2017 21:54
  • Właśnie @Krzysiowi chodziło raczej o to, że Twoje utwory, @Mike, są mądre, a więc nie sztuka napisać do takich mądry tekst.
  • Esy Floresy
  • 17/10/2017 21:47
  • Nie ma to jak czytanie ze zrozumieniem ;)
  • mike17
  • 17/10/2017 19:30
  • Czas na napisanie utworu masz do 31 października. Czy moje utwory są popową papką. Raczej nie sądzę. Ale fajnie się do nich pisze i w to bezwzględnie nie wątpię, zatem ready, steady, go!
  • Krzysztof Konrad
  • 17/10/2017 19:00
  • A do kiedy jest czas na dodanie tekstu? Mógłbyś czasem dać jakąs popowa papkę. Nie sztuka napisać coś do mądrej piosenki, a prostego chłamu ^^
  • mike17
  • 17/10/2017 17:59
  • Siemanko, Krzysiek :) Fajnie, że się pojawiasz. Wbijaj do mojego konkursu w prozie MUZO WENY 5, gdzie możesz dać czadu jako prozaik i pokazać, na co cię stać, a konkurs jest dość łatwy :)
  • Maru
  • 17/10/2017 17:46
  • "Brat twój był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się"... :p
Ostatnio widziani
Gości online:34
Najnowszy:nertysafa3
Wspierają nas