Scenariusz - Jacek Londyn
Proza » Obyczajowe » Scenariusz
A A A

– Wiem, co chcesz mi powiedzieć.

Uprzedziłaś mnie, przespałem właściwy moment. Nie zdążyłem wyrzucić z siebie nawet słowa. A przecież wszystko miałem przygotowane, nawet końcowe: wiem, co mi odpowiesz, nie dające ci możliwości riposty. Nie dałaś mi szansy, wygrałaś. Tak naprawdę nie wygrałaś, po prostu ja przegrałem. W tej grze nie ma wygranych.

 W zasadzie mogłem przewidzieć, że tak będzie. Ostatnio nie szło mi zbyt dobrze. Mogłem nie zaczynać. Punkt dla ciebie. Może jutro będzie inaczej. Będę czujniejszy. Pierwszy strzelę wszechwiedzącym wiem. Kiedyś pewnie odpowiesz podobnym. Ty wiesz, ja wiem, my wiemy.

Wiemy o sobie wszystko, nasiąkaliśmy tą wiedzą przez wiele wspólnych lat. Czy było to nam potrzebne? Czy nie byliśmy zbyt pilnymi uczniami? Mówią, że wiedza to najważniejsza rzec, którą posiada mądry człowiek. Nie stałem się takim, choć tyle lat pobierałem od ciebie nauki, i nie pozostawałem dłużny. A ty? Nie pytam, wiem.

 Musieliśmy popełnić jakiś błąd… Może uczyliście się siebie bezrozumnie, zbyt zachłannie, zbyt pospiesznie? Jakbyśmy czuli, że zaczyna brakować nam czasu. Odzieraliśmy siebie w panice z tajemnic, jak cebulę, warstwa po warstwie, do końca, aż nic nie pozostało.

Podobno dzieciom nauka przychodzi łatwiej niż dorosłym, ich umysły są świeże, chłonne, żądne nowości. Byliśmy wyjątkiem od reguły. Uczyliśmy się niespodziewanie łatwo. Kwestie trudniejsze do zapamiętania powtarzaliśmy do znudzenia, raz ja, innym razem ty wchodziłaś cierpliwie w rolę nauczyciela słówek. Chwilowy bunt rozmówcy, niezgoda na to, co słyszy, umierały naturalnie, wiedząc, że nastąpi i tak to, co zwykle. Przewidywalne. Dni upodobniły się do siebie, nocy nie rozświetlały gwiazdy.

 Poznaliśmy się na wylot, zmęczyliśmy wzajemnym poznawaniem, pokryła nas warstwa zużytych słów. Od pewnego czasu czułem się jak braciszek zakonny w klasztornej bibliotece, pełnej starych woluminów. Może to porównanie nie jest właściwe, bo ja, w przeciwieństwie do niego, czytałem wciąż tę samą księgę. Nawet nie czytałem, znałem ją na pamięć, mógłbym cytować fragmenty na wyrywki.

Im bardziej się poznawaliśmy, tym bardziej obcy stawaliśmy się dla siebie. Dwie odległe od siebie o lata mroku galaktyki.

Nie potrafiłbym powiedzieć, kiedy to się zaczęło, i co zainicjowało ten wyniszczający proces. Jestem za głupi, by zdiagnozować zjawisko.

 Podobnie nie pojmuję, dlaczego teraz to  z r o b i ę.  To zupełnie irracjonalne zachowanie, tak mógłby zachować się młokos, którym kiedyś byłem.

 – Nie wiesz – zaprzeczę. Zastygniesz w bezruchu.

 Nie spodziewałaś się tego. Ja też tego nie planowałem. Przyszło niespodziewanie, jak słońce zza chmur, gdy pada deszcz. Ale sprawiło mi przyjemność. Dawno tak się nie czułem. I boję się, czy na to zasłużyłem.

 Patrzę na ciebie uważnie, stokroć uważniej niż tyle razy wcześniej, przebijam się przez warstwy niewidzenia. Zapominam, że cię znam, wymazuję cię taką, jaką byłaś przez te długie, paskudne dni i lata. Palę cię, jak księgę na stosie. Dorzucam do ognia drugą – siebie.

Ogień oczyszcza. Nikt mnie tego nie uczył, ta myśl przyszła sama, a moje działanie jest tylko jej konsekwencją.

Dawno na ciebie tak nie patrzyłem. Tylko mówiłem. Za dużo mówiłem. Wycierałem słowem obraz. Przypominam sobie znowu, że patrzenie może być przyjemne, a niesforna myśl, która powstaje nagle w zmęczonej wojnami głowie, wybiega w przyszłość. Czuję, że niebawem coś się wydarzy.

Jesteś piękna, zapomniałem o tym, a przecież nadal taka jesteś. Patrzysz na mnie, jakoś inaczej, czuję, że przejrzałaś mnie na wylot, drży powietrze, formuje się w słowa.

 – Kocham cię – chcę powiedzieć, ale nie pozwalasz mi na to. – Wiem – szepczesz.

 To byłby piękny scenariusz – myślę – z wyciskającym łzy amerykańskim happy endem. Tak…Tak niewiele trzeba, żeby go urzeczywistnić. Naprawdę niewiele.

 Trzaskam drzwiami, wychodząc z psem na spacer.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Jacek Londyn · dnia 05.10.2017 13:09 · Czytań: 135 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 4
Komentarze
Jaga dnia 10.10.2017 22:54
Smutne, ale prawdziwe. Moim zdaniem bardzo dobry tekst. Dziwię się, że nikt do tej pory go nie skomentował.
Może warto czasami urzeczywistnić scenariusz? ;)

Pozdrawiam ciepło,
Jaga
Jacek Londyn dnia 11.10.2017 09:51
Ja się nie dziwię. :)

Dla tych, którzy nie skomentowali pozostaje jednak szansa. Ostatni będą pierwszymi, powiedział ktoś. Wybacz im, Jago, gdy się pojawią i ustawią Cię z tyłu kolejki. :)

Pozdrawiam
JL
JOLA S. dnia 11.10.2017 12:09
Jakbym już czytała to, albo podobne opowiadanie i nie jestem pewien czy Twoje, czy innej/go Autorki/a?
Historia napisana poprawnie, oszczędnym, acz sugestywnym językiem.

W każdym bądź razie powyższa miniaturka nie bardzo prowokuje mnie do refleksji, nie rzuca na kolana. :(

Może pomocną dłoń wyciągnie Autor?

Pozdrawiam :)

JOLA S.
Jacek Londyn dnia 11.10.2017 13:30
Ja, drogiej Koleżance, pewności przydać nie mogę, bo i jak? Wiem tylko, że opowiadanie napisałem własnymi siłami.
Co do podnoszenia z kolan, to już za późno. Wszyscy podobno już wstaliśmy, tak podała TVP. :)

Dziękuję za pozdrowienia, i uśmiech :)

JL
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Silvus
19/10/2017 00:36
Następnym razem. :) <zastanawia się nad tym> A… »
Zola111
19/10/2017 00:27
Procesjo, w powiązaniu z tytułem wiersza tekst brzmi… »
ElaM
19/10/2017 00:17
I moja interpretacja legła w gruzach... a tak mi się… »
kamyczek
19/10/2017 00:00
Allasko, dziękuję za odwiedziny i komentarz, cieszę się,… »
Miladora
18/10/2017 23:41
Gdy dopracujesz, to powiedz. :) Przyjdę i popatrzę. »
Miladora
18/10/2017 23:38
Warto byłoby jeszcze trochę dopracować ten tekst, Procesjo.… »
olsza37
18/10/2017 23:34
Mirador dziękuję bardzo cenne uwagi i od razu ten wiersz… »
Silvus
18/10/2017 23:31
No to nie rozumiem. Jeśli nie na rozstaj dróg, to na… »
ElaM
18/10/2017 23:12
Nienawidzę matematyki, niemniej kocham poezję. Twój wiersz… »
Miladora
18/10/2017 23:00
Bardzo dwuznaczne zakończenie. Powiedziałabym wręcz, że… »
Miladora
18/10/2017 22:51
Zgadzam się z tym. :) Podkreślone to przypadkowy rym… »
ElaM
18/10/2017 22:50
Ja bym napisała, gdzieś na rozstajne i nie mam na myśli… »
Niczyja
18/10/2017 22:25
Jacku Londynie, Niektóre szkolne wypracowania bywają ładne,… »
Silvus
18/10/2017 22:24
Racja. Mogłem również postawić kropki. Wybrałem… »
Esy Floresy
18/10/2017 22:23
ElaM, nic nie poradzę z "niepodobasiem", bo o… »
ShoutBox
  • allaska
  • 18/10/2017 13:08
  • jak miło czasem poczytać coś po polsku ;)
  • mike17
  • 17/10/2017 22:20
  • Mądre, a w jakim sensie? Ja uważam, że są zwyczajne. Dla każdego. I każdy może wejść w tę tematykę i ją całym sobą poczuć. Bo czym jest napisanie utworu? Kontaktem z piosenką i daniem czegoś z siebie.
  • Silvus
  • 17/10/2017 21:54
  • Właśnie @Krzysiowi chodziło raczej o to, że Twoje utwory, @Mike, są mądre, a więc nie sztuka napisać do takich mądry tekst.
  • Esy Floresy
  • 17/10/2017 21:47
  • Nie ma to jak czytanie ze zrozumieniem ;)
  • mike17
  • 17/10/2017 19:30
  • Czas na napisanie utworu masz do 31 października. Czy moje utwory są popową papką. Raczej nie sądzę. Ale fajnie się do nich pisze i w to bezwzględnie nie wątpię, zatem ready, steady, go!
  • Krzysztof Konrad
  • 17/10/2017 19:00
  • A do kiedy jest czas na dodanie tekstu? Mógłbyś czasem dać jakąs popowa papkę. Nie sztuka napisać coś do mądrej piosenki, a prostego chłamu ^^
  • mike17
  • 17/10/2017 17:59
  • Siemanko, Krzysiek :) Fajnie, że się pojawiasz. Wbijaj do mojego konkursu w prozie MUZO WENY 5, gdzie możesz dać czadu jako prozaik i pokazać, na co cię stać, a konkurs jest dość łatwy :)
  • Maru
  • 17/10/2017 17:46
  • "Brat twój był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się"... :p
Ostatnio widziani
Gości online:31
Najnowszy:nertysafa3
Wspierają nas