Grzech - wioskowy52
Proza » Humoreska » Grzech
A A A

Rodzice postanowili wysłać mnie do Pierwszej Komunii.

Wiadomo, garniturek i takie tam duperele. Jednak wcześniej trzeba się wyspowiadać. Z grzechów.

– Tylko jakie ja mam grzechy? – myślałem.

Siedzieliśmy z kolegami na podwórku i zastanawialiśmy się nad tym. Raptem przypomniała mi się najgorsza moja przewina.

Było to parę dni po tym, jak skończyłem sześć lat.

Poszedłem z ojcem do fryzjera. Mistrz na takich klientów miał wypróbowaną metodę. Na fotelu stawiał niewielki stołeczek, na nim sadzał delikwenta, dzięki czemu pole strzyżenia trafiało na odpowiednią wysokość.

To było dobre, ale nie dla świeżo upieczonego sześciolatka. Przecież właśnie stałem się dorosły!

Stanowczo odmówiłem. Teraz już będę siadał bezpośrednio na fotelu.

Fryzjer, niepomny moich protestów, złapał mnie pod pachy i siłą posadził na stołeczku. Tego było dla mnie za wiele. Opowiedziałem temu panu wszystkie, znane mi z podwórka, wyrazy. Te "na ka" i "na cha" należały do łagodniejszych. Do strzyżenia nie doszło. Tak jak maestro posadził mnie na stołeczku, tak ojciec, ujmując mnie pod pachy, ze stołeczka pośpiesznie zdjął. W domu było bicie tyłka grubym wojskowym pasem.

Pozostałe konsekwencje tego zdarzenia u fryzjera były dwie. Ów golibroda, jeszcze w dwadzieścia lat później, jeśli tylko pojawiłem się w zakładzie, mówił: `Kolega ostrzyże`. Drugim, znacznie bardziej pożytecznym następstwem, był fakt posiadania przeze mnie grzechu! Nie szkodzi, że starawy. Był ciężki i przecież niewyspowiadany. Pół podwórka mi zazdrościło, a ja chodziłem dumny jak paw.

Wszystko było dobrze, aż do dnia spowiedzi.

Z dumą wyznałem swój grzech, na co usłyszałem od księdza:

– Czy to ładnie tak kłamać?

– Przecież mówię prawdę – odparłem.

– Wstydziłbyś się chłopcze – powiedział ksiądz. – Przed chwilą był tu twój kolega i wyspowiadał mi się z tego grzechu.

I wtedy dotarła do mnie straszliwa prawda: jakiś drań z podwórka ukradł mi grzech!

Z trudem przypominałem sobie różne drobne wykroczenia. Odburknięcie sąsiadce, czy ociąganie się z pójściem spać. Wybrnąłem z opresji.

Spowiednik zaopatrzył mnie obficie w pokutę. Za sam fakt rzekomego okłamania księdza dostałem chyba z dziesięć zdrowasiek i ojczenaszków "górką".

Wymodliłem co trzeba, Komunia się odbyła.

Refleksja przyszła dopiero po latach. Ta nasza religia jest chyba jedną z nielicznych, których wyznawcy modlą się za karę.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
wioskowy52 · dnia 07.10.2017 09:54 · Czytań: 207 · Średnia ocena: 4,5 · Komentarzy: 11
Komentarze
Zola111 dnia 07.10.2017 16:59 Ocena: Świetne!
Ocho cho! Tak. bardzo mi przypadł do gustu ten tekst. I oczywiście przypomniało mi sie "wymyślanie" grzechów na potrzeby pierwszej spowiedzi. I nie znalazłam usterek w zapisie, więc mogę zaświetnić bez zmrużenia oka. Pozdrawiam,

z.
allaska dnia 07.10.2017 18:55
Interesująco jest, ale niestety mylą ci się czasy i niezgrabnie to wszyło. Na przykład:"tylko jakie ja mam grzechy? "Potem już piszesz w narracji z czasem przeszłym,:"siedzieliśmy z kolegami i zastanawialiśmy się...", bo chyba tekst traktuje o czasie przeszłym, tak zrozumiałam, że to wspominki z czasów pierwszej komunii :)

Cytat:
Ta nasza re­li­gia jest chyba jedną z nie­licz­nych, któ­rych wy­znaw­cy modlą się za karę.
- bez sensu według mnie. czy modlitwa przebłagalna jest zła? kara Boża jest już zawarta w samym grzechu jak mawia stare przysłowie, a więc modlitwa za grzechy, na przebłaganie za grzechy nasze nie jest zła. Nie rozumiem dlaczego nie ma sensu modlitwa za coś złego, coś co można poprawić.
wioskowy52 dnia 07.10.2017 19:02
Pokuta, to forma kary. Nakaz modlenia się jako kara?
A przecież podobno modlitwa to rozmowa z Bogiem...
Nie będę rozwijał tego tematu.

W sprawie czasów dokonałem drobnej poprawki.
allaska dnia 07.10.2017 19:41
a czy nie uważasz, że za złe uczynki winna być kara? :) jeśli dziecko coś przeskrobie to pogłaszczesz je po główce, dasz cukierka, czy wymierzysz karę, na przykład tydzień bez komputera i netu :) temat rzeka.
retro dnia 09.10.2017 08:21 Ocena: Bardzo dobre
Ciekawie poprowadzony tekst z puentą.

I przypomniałam sobie swoje pierwsze spotkanie z konfesjonałem; wyszukiwanie grzechów, i rozważanie (czasami wielogodzinne) co zasługuje na to, aby nim się stać. A, że dzieciątkiem niepokornym byłam, więc grzechów nałapać tak jakoś zawsze łatwo umiałam, zwłaszcza w relacjach z dorosłymi, odpowiadając np. na ich pytania: „nie wiem, ja się plotkami nie zajmuję”. Oni się zajmowali, więc do mojej mamy szybciutko docierały moje przewinienia.

Opowiastka pozwalająca na refleksyjny uśmiech, ale z domieszką goryczy.

Pozdrowienia poniedziałkowe,
Retro
wioskowy52 dnia 09.10.2017 08:28
Dziękuję wszystkim za komentarze.
Retro, ja również pozdrawiam Cię poniedziałkowo. :)
Milena1 dnia 09.10.2017 08:47 Ocena: Bardzo dobre
Fajny tekst, pokazujący irracjonalizm całej sytuacji z punktu widzenia małego dziecka.
Hmm, ciekawa puenta z modlitwą za karę :)
Ale coś w tym jest
Pozdr
yontek dnia 10.10.2017 22:07
O podkradaniu grzechów jeszcze nie słyszałam:D
Niezły tekst, dobrze się czyta.
purpur dnia 25.10.2017 14:50
Chyba już kiedyś Cię odwiedzałem, ale patrząc w dodane przez Ciebie teksty, jakoś nie odnajduję tych, co myślałem, że czytałem...

No ale mniejsza o...

Bardzo fajny tekst.

Pomijam kwestię puenty, czy samej historii. Samo czytanie było przyjemnością.

Świetna atmosfera, sposób prowadzenia narracji. Do tego, takie delikatny uśmiech towarzysyzł prawie każdemu zdaniu.

Dobra robota!
wioskowy52 dnia 25.10.2017 17:30
Serdecznie dziękuję kolejnym komentującym.

Bardzo się cieszę, że Wam się podoba. Mimo wszystko zdaję sobie sprawę z pewnych braków, oraz tego, ile jeszcze pracy mnie czeka.

Moim celem jest napisanie książki składającej się z miniaturek, przy których powyższy tekst to prawie powieść. :)

Na przykład:

Niemiła niespodzianka czekała pasażerów autobusu linii piętnaście. Wszyscy, którzy chcieli wysiąść na przedostatnim przystanku, zmuszeni byli jechać do pętli, bo okazało się, że przystanek zbankrutował. A przecież MZA ostrzegały, iż podróżowanie tanimi liniami może się tak skończyć.

Ponad sto różnych takich i nieco dłuższych tekścików zawarłem w cyklu "Piórnonsensy" (poza PP).
Obecnie zapisuję sobie kolejne drobiazgi i kiedyś zapewne dokonam wyboru.
Jak za bardzo się rozpisuję, powstaje samodzielne opowiadanko. :)

Pozdrawiam Serdecznie
Ten_Smiertelny dnia 16.01.2018 11:47 Ocena: Świetne!
Jako chrześcijanin muszę nasamprzód zaznaczyć, że modlenie się za karę, jest niezgodne z Pismem Świętym.

///

Witaj Wioskowy!

Zadziwia mnie to, że twoje teksty są tak często kompatybilne z moim zdaniem. Poruszyłeś tutaj ważny temat. Twoje myślenie zmierza w dobrym kierunku. Chciałbym tu upewnić cię w tym zdaniu i odnieść się do puenty na poziomie Biblijnym.


Po pierwsze, każdy kto czytał Słowo Boże wie, że nie znajdzie tam nigdy nikogo modlącego się za karę. Nie znajdzie też spowiedzi, na której wyznacza się komuś pokutę, w formie recytowania jakiejś formułki typu: „zdrowasiek i ojczenaszków”. Ani sam Jezus, ani żaden z apostołów, ani Mojżesz, ani żaden prorok, niczego takiego nie praktykował.

Wszystko to są późniejsze wymysły wynikające z błędnego zrozumienia Pisma. Może cię to zainteresuję, więc postaram się tutaj pokrótce przedstawić przyczyny powstania tych obrzędów, jaki i moje własne kontrargumenty przeciw nim.

Należałoby się zastanowić, czym w ogóle jest pokuta. W dzisiejszym świecie przyjęło się uważać ją za rodzaj odpłacenia za grzech. „Odpokutowałem” – czyli odpłaciłem już i jestem w porządku.

Czy więc można odpłacić za grzech? Teoretycznie tak, jednak prowadzi to do olbrzymich absurdów.

Chrystus wyjaśniając sprawy związane z grzechem i odpuszczaniem, posłużył się przypowieścią:

Ewangelia według św. Mateusza 18, 21. Wtedy Piotr przystąpiwszy do niego, rzekł: Panie, a ile razy mam mu odpuścić, gdy brat mój przeciwko mnie zgrzeszy? Czyż aż do siedmiukroć? 22. Mówi mu Jezus: Nie powiadam ci aż do siedmiukroć, ale aż do siedemdziesięciu siedmiukroć. 23. Dlatego podobne jest Królestwo Niebieskie człowiekowi królowi, który chciał się obliczyć ze sługami swymi. 24. A gdy począł się obliczać, przywiedziono mu jednego, który był mu winien dziesięć tysięcy talentów. 25. I gdy nie miał skąd oddać, kazał go pan jego sprzedać i żonę jego, i dzieci, i wszystko, co miał, i oddać. 26. A sługa ów upadłszy poprosił go mówiąc: Miej cierpliwość nade mną, a oddam ci wszystko. 27. A pan zlitował się nad owym sługą uwolnił go i dług mu darował. (I oczywiście dalsza część, którą wszyscy znamy – a jeśli ktoś nie zna to niech zajrzy do Pisma)

Król symbolizuje Boga, a dłużnik, grzesznika – czyli każdego człowieka. Więc ponieważ człowiek nie jest wstanie odpłacić Bogu za swe grzechy (gdyż jego dług jest zbyt duży), z łaski Bożej dostaje to odpuszczenie darmo, jeśli tylko szczerze żałuje i uniża się przed Bogiem – jak ten dłużnik przed królem (oraz jeśli sam również innym wybacza, przewinienia wobec siebie).

Mając więc poprzez krew Chrystusa Pana naszego, odpuszczenie grzechów, dane nam z łaski Bożej, nie powinniśmy sądzić, że jeszcze sami musimy odpłacać Bogu za nasze grzechy, gdyż przecież On nam je darował darmo.

Wyobraźmy sobie zresztą sytuację analogiczną, w której ten dłużnik, zwraca się do króla:

„– Zaraz oddam ci królu cały dług, który jestem winny.

– Jak to zrobisz, kiedy dług twój jest tak wielki? – pyta król.

– Po prostu porozmawiam z tobą przez chwilę i to będzie jakbym spłacił dziesięć tysięcy talentów, długu wobec ciebie.”

To byłaby w jawny sposób kpina. A przecież mówimy właśnie, że modlitwa to rozmowa z Bogiem, podobnie absurdalne byłoby, gdyby ten dłużnik powiedział:
– Odpłacę ci królu ten dług przez to, że kilkakrotnie wyrecytuję parę wierszyków.


Jest to oczywisty nonsens. Gdyż żadna modlitwa, ani recytowanie żadnej formułki, nie może odpłacić Bogu za nasze przewinienia.

W prawie Mojżeszowym istniała możliwość odpłaty Bogu, za mniejsze winy, poprzez składanie ofiar krwawych ze zwierząt. Jednak poważniejsze, musiały być karane śmiercią grzesznika. Gdyż Biblia ogólnie uczy, że karą za grzech jest śmierć.

Teraz jednak Jezus Chrystus umarł za nas, złożywszy raz w ofierze ciało swoje, zmazał treść skierowanego przeciw nam wyroku. Dlatego też niema teraz żadnego potępienia, dla tych, którzy pobożnie żyją w Chrystusie.

Skoro więc Pan nasz umarł za nasze grzechy, dając nam z nich ułaskawienie, nie musimy, i nie wolno nam nawet, odpłacać Bogu za nasze przewinienia. Gdyż gdybyśmy chcieli zadośćuczynić Stwórcy, odrzucalibyśmy Jego łaskę – którą darował nam wszystkie winy, poprzez śmierć i zmartwychwstanie Syna swego.

Tak właśnie uczy Nowy Testament, że ci którzy razem z Chrystusem, poprzez chrzest umierają dla świata i rodzą się dla Boga (stając chrześcijanami) nie podlegają osądowi, ani prawu, lecz łasce Bożej.

Zwyczajnym bluźnierstwem jest sama myśl, że poprzez jakieś obrzędy jesteśmy wstanie odpokutować Bogu za nasze grzechy, za które przecież Chrystus zapłacił cierpieniem swym i śmiercią, i które Stwórca chce nam darować darmo, ze swojej miłości.

Skąd jednak się to wzięło i jaka jest podstawa logiczna tych tradycji?

Trzeba zauważyć przede wszystkim, że pokuta miała inne znaczenie w Piśmie Świętym, niż współcześnie. I Chrystus naucza apostołów by głosili: „Pokutujcie, gdyż przybliżyło się Królestwo Boże”.

Pokuta była niczym innym, jak żalem za własne grzechy (a nie – jak piszesz – rodzajem kary). Przedstawianym w formie modlitwy, lecz również czynów – sypania sobie popiołu na głowę, płaczu, poszczenia, chodzenia we włosianym worze.

Było to jak mówienie Bogu: „Zgrzeszyłem, jestem winny! Bardzo tego żałuję! Wybacz mi Panie!”.
Nie było więc to odpłacanie za grzech, lecz prośba o łaskę Bożą. Wracając do porównania dłużnika: Nie było to oddawanie długu, lecz prośba o wyrozumiałość i zlitowanie się.

W tym sensie pokuta jest oczywiście niezbędna do otrzymania łaski. Jeśli ktoś nie uznaje się winnym i nie żałuje, trudno by miał odpuszczone.

Powinniśmy więc w modlitwie, prosić Boga, o wybaczenie naszych grzechów i wyrażać żal z nimi związany (czyli pokutować), mając jednak świadomość, że zależy to wszystko od łaski Bożej i samą modlitwą nie można w żaden sposób, zapłacić za swoje czyny.


//
Następna sprawa; samo spowiadanie nie jest znowu rzeczą złą. Biblia uczy byśmy „wyznawali nawzajem sobie swoje grzechy”. Oczywiście przede wszystkim mamy wyznać swoje przewinienie, przed tym, kogo ono dotyczy (komu zawiniliśmy) i prosić go o wybaczenie.

Grzechy jednak ogólne i skierowane przeciw Bogu, wyznać dobrze było, powszechnie w zborze chrześcijańskim. Naturalnie jednak łatwiej było zrobić to, przed kierownikiem zgromadzenia (którego odpowiednikiem w Kościele Katolickim jest ksiądz) niż przed wszystkimi.

Dzięki temu wyznaniu, grzesznik uczuwał ulgę pozbycia się sekretu, oraz mógł dostać wsparcie, oraz cenne rady pomagające mu wrócić na właściwą drogę.

Spowiedź pełniła więc niegdyś taką rolę, jak dzisiaj, w świecie ateistycznym, wizyta u psychologa. Choć naturalnie była ona bardziej pożyteczna, ponieważ duszpasterz starał się pomóc na podstawie mądrości Bożej, psycholog zaś ludzkiej.

//
Największy jednak wpływ na formułowanie się współczesnej formy pokuty, było błędne wmyślenie koncepcji tzw. „grzechu pierworodnego” (pojęcie to nie występuje w Piśmie Świętym). Poprzez złe zrozumienie jednego z fragmentów listu apostoła Pawła, ludzie doszli do wniosku, że wszyscy dziedziczymy grzech po Adamie i że Chrystus umarł, nie za nasze grzechy osobiste, lecz właśnie za ten grzech odziedziczony.

Ten jeden z największych błędów teologicznych, przyniósł, logiczne, ciężkie do rozwiązania konsekwencje. Bo, skoro Chrystus nie umarł już za nasze zwykłe grzechy, lecz za odziedziczony (po Adamie) grzech pierworodny, to wypadałoby w jakiś sposób, zrewanżować Stwórcy za te pospolite przestępstwa.

Nie bardzo wiadomo było jednak jak! Jedyną z ustalonych przez Boga form odpłaty, była ofiara, najpierw ze zwierząt, a potem tą, którą uczynił Chrystus. Nowy Testament zniósł ofiarowanie zwierząt, w myśl, że największa (i jedyna wystarczalna) ofiara krwawa, została już uczyniona.

Została więc jedynie ofiara pieniężna (patrz wdowi grosz na świątynię) i tzw. ofiara warg. Obie miały być pierwotnie jedynie ofiarami dziękczynnymi, w obecnej zaś sytuacji zaadoptowano je, jako ofiary przebłagalne. Ofiara pieniężna zamieniła się, w płatne odpusty. A ofiara warg, przekształciła się w tą tzw. pokutę – o której tutaj piszesz.

Chrześcijanie mieli w zamierzeniu stanowić Świątynię Duchową, przystosowaną do składania duchowych ofiar. Ofiara ust miała być, składanym spontanicznie, dziękczynnym hymnem, w którym wyrażamy wdzięczność, za Bożą łaskę, którą otrzymaliśmy.

Miast tego mamy absurdalną „modlitwę” w formie kary za grzechy. Jest to jednak logiczna konsekwencja uznania, że Chrystus nie umarł na nasze grzechy, lecz za grzech pierworodny, który odziedziczyliśmy. Błąd ten odwraca całą naukę chrześcijańską do góry nogami…

//////
Zupełnie słusznie zauważasz tutaj, że nie można modlić się za karę. Karą musi być w końcu coś przykrego i bolesnego. Absurdem byłoby, gdyby karę miało stanowić coś miłego i przyjemnego.

Dla wierzącego zaś modlitwa nie może być przykra!

Najważniejsze przykazanie mówi, że mamy miłować Boga całym swym sercem i całą swą duszą. Jeśli tak jest rzeczywiście, modlitwa jest dla nas czymś rozkosznym, a oddawanie chwały Bogu, największym szczęściem. Jak więc to ma stanowić dla nas karę?

Wyobraźmy sobie sytuację, w której ktoś ma ukochaną, którą niby kocha nad życie własne. A teraz, gdy zrobi coś przeciw niej, za karę z nią rozmawia, albo za karę, śpiewa jej pieśni pochwalne. Czy byłoby to rozsądne?

Przecież jeśli naprawdę kocha ją nad życie, rozmawianie z nią jest dla niego prawdziwym szczęściem, a pieśni pochwalne na jej cześć, są dla niego niemal oddychaniem. Tak też i modlitwa jest dla prawdziwie wierzących, wielką radością, której zmierzyć nie można.

Jak więc coś przyjemnego może stanowić „pokutę”?


Widać też jak ludzie motają się w swoich słowach, nie rozumiejąc nawet tego, co przedstawiasz. Np.

allaska napisała:
a czy nie uważasz, że za złe uczynki winna być kara? :) jeśli dziecko coś przeskrobie to pogłaszczesz je po główce, dasz cukierka, czy wymierzysz karę, na przykład tydzień bez komputera i netu



Rozbrajające jest, że Allaska nie rozumie, że modlitwa jest dla prawdziwie wierzącego, bardziej jak „cukierek i głaskanie po głowie” – czyli przyjemnością – niż jak „tydzień bez komputera i netu” – czyli w domyśle nieprzyjemność.

Toż właśnie i dlatego modlitwa nie może stanowić kary, ponieważ to raczej nagroda jest!

Jeśli zaś mamy być sprawiedliwie karani, za własne złe uczynki, to wszyscy pójdziemy do piekła. Ponieważ nikt się sprawiedliwy nie okaże przed Panem. Tak właśnie uczy Pismo Święte. Amen.

///////

Na koniec, Wioskowy, gratulację! Świetnie napisane, a przede wszystkim, mądre, opowiadanie! Zabawne, przyjemne, ze słuszną puentą. Do tego ciekawe i krótkie – co tak wszyscy w Internecie cenią.

Jednym słowem: rewelacja!

Cytat:
Refleksja przyszła dopiero po latach. Ta nasza religia jest chyba jedną z nielicznych, których wyznawcy modlą się za karę.


Słuszna refleksja, do której niestety niewielu dochodzi. Obyś jednak na niej nie poprzestał, lecz i wyciągnął odpowiednie wnioski.

Czytaj Pismo Święte, módl się i niech Bóg zapewni ci zrozumienie, oraz pokieruje cię drogą swoją. Bóg z tobą! Bądź zdrowy!

Pozdrawia,
Ten Śmiertelny
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Jacek Londyn
19/01/2018 08:51
W trzech czasach (przeszłym, teraźniejszym i przyszłym) Hela… »
aintone
19/01/2018 03:07
zapraszam do komentowania »
Tomek i Agatka
19/01/2018 02:59
Tu śpiący smok... uśmiecham się przez sen, i wcale nic, a… »
stawitzky
19/01/2018 02:46
Dziękuję za przeczytanie. »
Miladora
19/01/2018 01:46
Gdyby usunąć "śpij", powstałaby większa… »
Tomek i Agatka
19/01/2018 00:24
Tak Milu, zalogowanie to żaden problem oczywiście, jednak… »
skroplami
19/01/2018 00:22
Zazdroszczę "purpurowi", wydrukował sobie :(.… »
Miladora
18/01/2018 23:57
Kamysiu - jak dla mnie, to ten wierszyk skończył się za… »
Miladora
18/01/2018 23:47
Jak miło, Wiolinku, że się zjawiłeś po tak długiej… »
Miladora
18/01/2018 23:42
Byłam ciekawa, Figielku, czy ktoś zwróci uwagę na cytaty.… »
Figiel
18/01/2018 23:21
Dzięki, Darconie za komentarz. W pewnym sensie potwierdzasz… »
Dobra Cobra
18/01/2018 23:12
Rożnie Wena daje: raz krótko, raz dłużej. Najważniejsze, aby… »
Dobra Cobra
18/01/2018 23:04
Też myślę, że wersje do słuchania to fantastyczna sprawa… »
Miladora
18/01/2018 22:55
Z tego, co wiem, utrudnienie to wyszło z przyczyn… »
Wiolin
18/01/2018 22:43
Witaj Miladoro. Tobie we wszystkim do twarzy a i tematy… »
ShoutBox
  • Tomek i Agatka
  • 19/01/2018 00:05
  • Dzięki Milu, już czytam, przywołałaś mnie tą informacją w shoutboxie. Smoczy podwójny buziak na Dobrą Noc :* :*
  • Miladora
  • 18/01/2018 22:56
  • Smoki - masz odpowiedź pod kołysanką. :)
  • kamyczek
  • 18/01/2018 18:54
  • I dla Ciebie, Agnieszko :) :)
  • mike17
  • 18/01/2018 15:01
  • Jarek, masz już wydawcę, teraz czas znaleźć sobie reżysera :)
  • trawa1965
  • 18/01/2018 10:52
  • Jasne. Rome was not built in a day.
  • Silvus
  • 18/01/2018 03:13
  • @Trawo, poczekaj, aż więcej ludzi pozna Twoją twórczość. :)
  • trawa1965
  • 18/01/2018 02:24
  • Jestem szczęśliwy, że tyle osób mnie kibicuje. A może następnym krokiem będzie ekranizacja tego utworu? Wiara przenosi góry!
Ostatnio widziani
Gości online:16
Najnowszy:lozeczkaiezl
Wspierają nas