Oskar włamywacz - olagago
Proza » Miniatura » Oskar włamywacz
A A A

Aleksandra Peek

Oskar- włamywacz

Oskar był znany nie tylko w bloku, ale i na całym osiedlu ze swoich udanych skoków na pobliski kiosk, garaż czy piwnicę. Sława ta obejmowała oczywiście tylko wtajemniczone kręgi. Budził on również szacunek i respekt u pozostałych chłopaków, zajmujących się tym samym. Nikt nie ważył się wchodzić mu w drogę, jedyne czego pragnęli to współpraca. Nie do końca dla pieniędzy, jednak dla przymilenia się, przetarcia sobie ścieżek lub takiego samego szacunku jakim cieszył się Oskar.

O godzinie drugiej trzydzieści w nocy, chłopak zerwał się z łóżka. Miał coś takiego, że gdy planował sobie wstanie o konkretnej godzinie, budził się z co najmniej piętnastominutowym wyprzedzeniem.

"Muszę o tym poczytać, bo aby czy to jest normalne?" - wracał myślami do pobudki, jednocześnie majstrując cicho przy kłódce piwnicy sąsiadów.

Cel na dzisiaj był prosty - dwa rowery - jeden to całkiem nowa damka, a drugi tygodniowy BMX małego gówniarza spod trójki.

"I tak mają dosyć hajsu." - pomyślał, dłubiąc już kilka dobrych minut przy kłódce. Spojrzał na zegarek. Fluorescencyjne wskazówki pokazywały trzecią pięć. Akcje najlepiej udawały się pomiędzy drugą, a trzecią trzydzieści w nocy. Wtedy najwięcej ludzi spało, i ci którzy wrócili z imprez, i ci którzy po prostu oglądali telewizję w domu. A ci, którzy siedzieli na nocce na jakimś parkingu albo przetwórni, jeszcze nie wrócili z pracy. Inni zaś, którzy do pracy dopiero mieli pójść, spali jeszcze smacznie lub czuwali przed ostatecznym dzwonieniem budzika.

"E tam, przed Bożym Ciałem, komu chciałoby się wstawać wcześnie, albo nasłuchiwać co się dzieje w nocy."

Kłódka puściła. Był naprawdę dobry. Oskar uśmiechnął się do siebie pod nosem. Wyjął komórkę i puścił sygnał do swojego przyjaciela - Pawła. Umówili się, że gdy tylko Oskar otworzy piwnicę, ten zejdzie na dół i odbierze od niego sprzęt. Może coś jeszcze uda się zwinąć przy okazji? Głównym celem były jednak rowery, ale nie pogardziliby wiertarką , jakąś inną maszyną lub kompletem narzędzi.

"Zaraz będzie jasno, trzeba się spinać". Chłopak powoli otworzył drzwi. Piwnica, jak na blokowe warunki, była przestrzenna i zadbana. Raz dwa udało się wyciągnąć rowery. Oskar poświecił również latarką, jednak nie zauważył niczego innego godnego uwagi.

"Pięknie, pięknie, za kilka dni będzie kasa."- pochwalił sam siebie. Usłyszał kroki, jednak nie bał się. Wiedział, że to Paweł, no bo któż inny chodziłby po piwnicach w środku nocy. Popatrzył się na ścianę, i zauważył dwukrotne mrugnięcie światła latarki - był to ich wieloletni znak.

- Siema - wyszeptał Paweł - No jak pięknie, masz obydwa?

- Tak, głupio się pytasz. Idziemy!- zadecydował Oskar - Kurwa podnieś go do góry, to nie będzie słychać przerzutek!

Sprawnie, cicho i szybko przedostali się obydwoje trzy klatki dalej. Wszystkie piwnice były połączone, więc nie było to trudne. A jak wiadomo, najciemniej pod latarnią, więc po piwnicach w innych klatkach to szukać nie będą.

- Ale się zdziwią! - wyszeptał Paweł - Łatwy cel, szybka akcja, udało nam się jak nigdy. Dobrze, żeś ich obserwował. Wpadnie trochę hasju.

- Zamykaj! - rozkazał Oskar - Zmywajmy się, do zoba jutro.

- Trzeba porozkręcać, albo wynieść jutro w nocy. Obdzwonię ziomków i się zgadamy.

- O.K. Nara - odwrócił się na pięcie i przeszedł jeszcze raz, całą długość bloku piwnicą. Po drodze jeszcze zapalił papierosa. Zaciągnął się głęboko, jednak sporo nerwów kosztował go dzisiejszy włam. Musiał teraz wejść aż na ósme piętro.

"Zdążę spalić."- pomyślał i zatrzymał się na jednym pięter i popatrzył się przez okno. Na niebie pojawiały się już jasne smugi, nadchodził dzień. Oskar splunął, zgasił peta butem o posadzkę i udał się do domu.

"Jeszcze uda mi się zdrzemnąć."

Zasypiał z pół uśmiechem na ustach i poczuciem satysfakcji, no bo przecież nikt tak jak on nie potrafił obrabiać ludzi.

 

Gdy się obudził dochodziła dziewiąta. Z łazienki dało się słyszeć dźwięk suszarki - mama już umyła sobie włosy.

Chciało mu się pić i był głodny, papierosem też by nie pogardził. Zwlókł się z łóżka i poczłapał do kuchni. Zastał tam ojca palącego papierosa przy otwartym oknie. Pogoda była niezła - brak słońca, ale i brak deszczu. Było za to bardzo wilgotno i ciepło. Jakby cała woda parowała z ziemi, kałuż i z wszystkiego z czego się dało, a następnie nie miała ujścia dalej do atmosfery. Oskar czuł się nieświeżo.

- O której wychodzimy? - spytał, jednocześnie otwierając lodówkę.

- Bierz co chcesz i zamykaj, to nie szafa. - odpowiedział ojciec - Nie wiem, matka wysuszy włosy, uczesze Kamilę i wychodzimy.

- Nie chce mi się - poskarżył się chłopak.

- Nie ma nie chce mi się - zdusił niedopałek w zapalniczce i wytarł ręce o spodnie - Do kościoła chodzimy i już.- wyszedł z kuchni do dużego pokoju. Po chwili dało się słyszeć włączony telewizor.

Oskar myjąc zęby, patrzył się na swoje odbicie w lustrze jak i na krzyżyk kołyszący się na złotym łańcuszku na jego szyi. Myślał o dzisiejszym włamie i coś jakby tknęły go wyrzuty sumienia. Pierwszy raz w życiu. Takie parzenie w sercu połączone we współpracy z myślą, wiercącą dziurę w jego głowie.

- Kurwa, no nie - odrzucił od siebie myśl o tym, że ten bachor spod trójki będzie na pewno beczał gdy zobaczy, że w piwnicy nie ma jego ukochanego, nowego BMXa.

"A gówno mnie to obchodzi." Pomyślał dosadnie i odepchnął od siebie myśli psujące mu nastrój. Gdy już się ubrał w odświętną niebieską koszulę oraz czyste jeansy, dostał SMSa od Pawła. Pisał, że miał już kupca i nie trzeba będzie rozkręcać rowerów na części. Miał zamówienie także na fajki i jakiś sprzęt elektroniczny, więc trzeba będzie poobserwować jeszcze inne piwnice i znaleźć następny kiosk albo sklepik.

- Się zrobi, się zrobi - powiedział do siebie pod nosem.

 

W kościele, jak i przed kościołem były tłumy. Wszyscy wystroili się w najlepsze ubrania. Dziewczynki miały dodatkowo koszyki z kwiatami. Kamila również ustawiała się do rzędu wraz z innymi dziećmi, które w tym roku przyjęły pierwszą komunię świętą. W kościele do którego uczęszczali głównie gromadzili się ludzie mieszkający na tym samym osiedlu. Oskar bez trudu zobaczył niektórych swoich znajomych. Paweł do kościoła nie chodził. Nagle usłyszał płacz dziecka. Odwrócił się i zobaczył, że jakiś mały chłopiec też bardzo chciał sypać kwiaty w procesji. Jego mama trzymała go za rękę i tłumaczyła, że to zajęcie tylko dla dziewczynek, że jest za mały, że innym razem...

"Ja też zawsze tylko raz, tylko jeszcze ten garaż, tylko to radio..." - Oskar pogładził się po krótko ogolonej głowie i potarł mocniej potylicę. "Co się, kurwa, ze mną dzieje?! " Było mu wstyd przed samym sobą, że z osiedlowego cwaniaczka może się zmienić w całkiem normalnego chłopaka. Nie chciał tego, jednak jego serce dyktowało mu inaczej. Z drugiej strony, chciał być cały czas podziwiany, chciał by się go bano i by uchodził za takiego, który załatwi wszystko.

Pomyślał, że to może ta pogoda tak na niego działa. Było straszliwie duszno, a tłum i człowiek obok człowieka, ciało blisko ciała jeszcze potęgowało to uczucie.

Oskar chwycił za krzyżyk na jego szyi i pociągnął go jak mógł najmocniej, na tyle na ile pozwalał mu łańcuszek. Poczuł ból na szyi i pot na plecach. Zaczął się modlić, zaczął błagać Boga o przebaczenie, zaczął odmawiać różaniec. Obraz przed jego oczami zaczął znikać, brzegi zaczęły zalewać ciemne plamy. Pomyślał, że to już koniec i że nigdy już nie zrobi nikomu żadnej krzywdy, błagał, aby przeżył, nie chciał umierać, zwróci rower, zwróci wszystko...

Oskar zemdlał, pierwszy raz w życiu.

 

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
olagago · dnia 10.10.2017 19:51 · Czytań: 68 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 1
Inne artykuły tego autora:
  • Brak
Komentarze
Jacek Londyn dnia 10.10.2017 20:43
Stylistycznie dużo do poprawy, w zakresie interpunkcji również.
Zakończenie zupełnie niewiarygodne. Nawrócony nagle grzesznik jest, tylko przyczyny brak. Bo nie sprawił chyba tego klimat mszy?

Pozdrawiam
JL
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Alen Dagam
18/10/2017 19:35
Witaj, skroplami! Odbieram literaturę bardzo uczuciowo. Ja… »
wodniczka
18/10/2017 19:32
to jest bardzo ciekawe i fajnie napisane. i to:… »
Esy Floresy
18/10/2017 19:32
Ajw, też nie wiem, ale to fajne czytanie. :) Dziękują za… »
Alen Dagam
18/10/2017 19:27
Witaj, Marcinie! Wiem, że to taki trochę banał, ale w… »
ElaM
18/10/2017 18:45
Gdzieś na rozstaj... brzmi nieco groteskowo. Nie bardzo… »
Jacek Londyn
18/10/2017 18:41
Cóż, każdy może zaśpiewać. Jak uważa. :) Pisałem ten tekst… »
JOLA S.
18/10/2017 18:28
Al, wzruszyłeś mnie napisanym językiem serca komentarzem,… »
Opheliac
18/10/2017 18:22
Werko, dziękuję za rozległy komentarz, a i zwrócenie uwagi… »
Miladora
18/10/2017 17:10
Tylko że groteska kłóci się z lirycznym byle z tobą. ;)»
Miladora
18/10/2017 17:04
A czcionka? :) Uwierz, źle się czyta wiersz w takiej… »
al-szamanka
18/10/2017 16:25
A ja, jak zwykle, po prostu stopiłam się z tekstem. Być… »
allaska
18/10/2017 16:02
- to mi się bardzo podoba, oryginalny kawałek. reszta… »
braparb
18/10/2017 15:36
Nie za wcześnie na tę zimę? Trzeba się zgodzić z autorem,… »
allaska
18/10/2017 15:28
Ciekawy, intelektualnie budujący :) - tego "nie… »
Judas Boanerge
18/10/2017 15:01
Specjalnie wrzuciłem ten wiersz bo został oceniony przez… »
ShoutBox
  • allaska
  • 18/10/2017 13:08
  • jak miło czasem poczytać coś po polsku ;)
  • mike17
  • 17/10/2017 22:20
  • Mądre, a w jakim sensie? Ja uważam, że są zwyczajne. Dla każdego. I każdy może wejść w tę tematykę i ją całym sobą poczuć. Bo czym jest napisanie utworu? Kontaktem z piosenką i daniem czegoś z siebie.
  • Silvus
  • 17/10/2017 21:54
  • Właśnie @Krzysiowi chodziło raczej o to, że Twoje utwory, @Mike, są mądre, a więc nie sztuka napisać do takich mądry tekst.
  • Esy Floresy
  • 17/10/2017 21:47
  • Nie ma to jak czytanie ze zrozumieniem ;)
  • mike17
  • 17/10/2017 19:30
  • Czas na napisanie utworu masz do 31 października. Czy moje utwory są popową papką. Raczej nie sądzę. Ale fajnie się do nich pisze i w to bezwzględnie nie wątpię, zatem ready, steady, go!
  • Krzysztof Konrad
  • 17/10/2017 19:00
  • A do kiedy jest czas na dodanie tekstu? Mógłbyś czasem dać jakąs popowa papkę. Nie sztuka napisać coś do mądrej piosenki, a prostego chłamu ^^
  • mike17
  • 17/10/2017 17:59
  • Siemanko, Krzysiek :) Fajnie, że się pojawiasz. Wbijaj do mojego konkursu w prozie MUZO WENY 5, gdzie możesz dać czadu jako prozaik i pokazać, na co cię stać, a konkurs jest dość łatwy :)
  • Maru
  • 17/10/2017 17:46
  • "Brat twój był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się"... :p
Ostatnio widziani
Gości online:49
Najnowszy:ysomyosli
Wspierają nas