Samotnik rozdział 18: Nietykalna - MarcinD
Proza » Fantastyka / Science Fiction » Samotnik rozdział 18: Nietykalna
A A A

Gdy tylko zbliżyłem się do czwórki mężczyzn, przewiesiłem karabinek przez ramię i wyciągnąłem Glocka, po czym szybko, kopnięciami, odsunąłem od nich karabiny. Na szczęście nie mieli innej broni. Wtedy popatrzyłem dokładnie na napastników. Jeden z nich - ten, który dostał trzema pociskami w klatkę piersiową już nie żył. Szybko odwróciłem od niego wzrok. Kolejny obficie krwawił z rozszarpanej łydki i mój żołądek zasygnalizował chęć wyrzucenia z siebie wszystkiego, co mu podarowałem dzisiaj rano. Udało mi się opanować i tylko przełknąłem głośno ślinę. Dwaj pozostali byli chyba w najlepszym stanie; ich pojedyncze rany po resztkach granatu były opatrzone i niemal nie krwawili. Byli jednak nieprzytomni.
- Duch… Już nie żyjesz, psie. Naprawdę. Zabijemy cię - warknął ten ranny w łydkę, ale gdy tylko zwróciłem w jego stronę pistolet, zamilkł.
- Jesteś po niewłaściwej stronie broni - odpowiedziałem przez maskę, po czym chwyciłem go mocno za ramię i jednym ruchem z kieszeni moich spodni wyciągnąłem kilka plastikowych kajdanek. Szybko spiąłem jego nadgarstki i kostki. Popatrzył na mnie wściekłym wzrokiem, a potem gdzieś za moje plecy.
- A więc jesteś - warknął. - Brawo. Dotarłaś do niego. Myśleliśmy, że zjadły was dzikie psy. - Nie odezwałem się słowem, tylko szybko spiąłem nogi i ręce pozostałych kajdankami. Domyślałem się, że pewnie jutro rano kumple ich uwolnią. Zerknąłem na Dominikę, ale ona stała tylko wyprostowana, ze strzelbą w dłoni, nad mężczyzną. I nie odezwała się słowem.
- Jutro pewnie reszta waszych ludzi was uwolni - powiedziałem spokojnie. Cofnąłem się o krok i schowałem broń do kabury i spiąłem kajdankami pozostałych. Przez wizjer maski popatrzyłem w jego oczy, po czym zerwałem mu maskę z twarzy.
- Zostaw mi maskę, dupku! Powietrze tutaj…
- Powietrze tutaj jest w porządku - przerwałem mu gniewnie. - Myślisz że to tam jest hermetyczne? - zapytałem, wskazując głową na Rosomaka. - A jednak żyłem tutaj od trzech lat. I zakładałem maskę tylko na zewnątrz. A wy żyliście w swojej galerii. Czemu ten układ się popsuł? Regularnie dostawaliście towary na wymianę. Dlaczego?
- Takie przyszły rozkazy. O układy we władzy naszego obozu pytaj się… - urwał na moment, a jego oczy strzeliły na ułamek chwili za moje plecy, gdzie stała Dominika. - ...pytaj się Mariusza. To jest nasz przywódca, na pewno o nim słyszałeś. On ci to dokładnie wyjaśni, tuż przed twoją śmiercią. Będziesz umierał całymi godzinami, błagając o koniec - warknął, tym razem dłużej patrząc na Dominikę. Ta bez słowa podeszła, stając zaraz przed nim i przesunęła nieco lufę strzelby, mierząc wprost w niego.
- Rozkazy… Nie żartuj. Po prostu pytam, dlaczego musieliście mieć więcej i więcej. No dlaczego? Było wam mało? - zapytałem. - Nie wierzę, że tak bardzo powiększała się wasza liczba.
- Naprawdę, Dominika, ładnie wyglądasz, tak gładziutko ogolona. On cię tak obciął? Na swoje podobieństwo? Czy po prostu woli chłopców i taka łysa bardziej mu się podobasz? - warknął mężczyzna, a ja tylko westchnąłem. Domyśliłem się już, że nie dowiem się od niego nic więcej. A on kontynuował swój monolog. - To było takie proste… Przeleźć te pół kilometra pod osłoną. Przeleźć, sprawdzić, wystawić. Proste. A Tereska jest z tobą, czy zdechła jednak gdzieś po drodze? Jak zawsze mówiła? Domiś, tak? Jej, jak słodko - syknął jadowicie mężczyzna.
- Grzegorz. Zamknij. Się. Już. - Dominika wypluła niemal każde słowo, wypełniona nienawiścią. Popatrzyłem na nią, nieco zaniepokojony, po czym uklęknąłem na przeciwko mężczyzny. Znała jego imię?
- Grzegorz, tak? Spoko. Słuchaj, przecież ja chcę tylko odpowiedzi i spokoju. Odpowiedzi, dlaczego…
- Ty? - przerwał mi. - Odpowiedzi? Ech, Duch. - Mężczyzna westchnął. - Ty za głupi jesteś na odpowiedzi. Albo za ślepy. Mariusz faktycznie miał dobry pomysł. Dałeś się tak… - Potężny huk rozległ się w całej hali, w pierwszej chwili wypełnił moje uszy rozdzierającym piskiem, a ułamek sekundy później głowa mężczyzny dosłownie eksplodowała, tak, że aż na wizjerze mojej maski pojawiły się krwawe smugi. Dopiero teraz odskoczyłem gwałtownie w tył i podskoczyłem na nogi. Z lufy strzelby, którą trzymała Dominika, wciąż unosił się dym, a ona patrzyła na ciało mężczyzny zupełnie pozbawionym emocji, martwym wzrokiem. W całkowitej ciszy, przerywanej jedynie przez ciągły pisk w moich uszach, słychać było wyraźnie jak ze strzelby wypadła pusta łuska i wylądowała na podłodze, gdy Dominika przeładowała broń.
- Chodź - powiedziałem do niej, zupełnie zaskoczony. - Musimy uciekać - dodałem. Dominika teraz dopiero popatrzyła na mnie, jakby sama była zaskoczona moją obecnością.
- Tak. Musimy - powtórzyła za mną i jak robot, ruszyła szybko.

Ruszyliśmy do wyjścia z hali, po drodze zabierając ze sobą Teresę. Zamknąłem za sobą drzwi wejściowe, po czym szybko, ale z zachowaniem maksimum bezpieczeństwa, ruszyliśmy w stronę czteropasmowej drogi wypełnionej wrakami samochodów. Mimo późnej nocy dotarliśmy bezpiecznie do istnego karambolu, jaki zostawiły za sobą wojskowe spychacze przesuwając jak klocki liczne, porzucone samochody i wsłuchując się w nocną ciszę, szybko odnaleźliśmy wśród wraków aut policyjne Ducato. Otworzyłem tylne drzwi moim kluczem, po czym wślizgnęliśmy się do środka. Miałem w nim karimatę, jeden koc i tyle przestrzeni, by dało się spokojnie w nim odpocząć. Oczywiście, wszystkie drzwi były dodatkowo zabezpieczone, by nie dało się ich tak łatwo otworzyć. Tereska padła niemal od razu i zasnęła głębokim snem, ale Dominika tylko usiadła skulona na podłodze, opierając się o sufit leżącego na boku Ducato. Położyła strzelbę obok, starannie ją blokując. Usiadłem naprzeciwko niej, zsunąłem maskę na szyję i tylko patrzyłem na nią zaskoczony. Na mojej masce, na wizjerze, na moim ubraniu, wciąż była krew. I nie tylko zresztą krew, ale w tej chwili wolałem się nad tym nie zastanawiać. W moim Ducato miałem zapasowy strój, zapasową maskę, trochę zapasów. Mogłem się przebrać. Było gdzieś tutaj nawet kilka plastikowych butelek i ze dwa ręczniki, mogliśmy się umyć. Ale to później. Teraz musiałem przemyśleć to, co się stało.

- Byłam nietykalna. - Dominika odezwała się nagle, patrząc w podłogę, dużo później, gdy, odwróceni plecami do siebie, szybko przetarliśmy nasze ciała mokrymi ręcznikami. - Byłam pielęgniarką. Potrafiłam opatrywać rany, przemywać je, zszywać. Przestałam liczyć, ilu ludziom uratowałam życie czyszcząc najdrobniejsze skaleczenia i całkiem poważne rany dzięki wojskowym medycznym pakietom. Więc wszyscy traktowali mnie trochę inaczej. Moja mama, która przed Katastrofą była pielęgniarką, nauczyła mnie tego, co tylko potrafiła. Więc… miałam nieco lepsze warunki. Ale widziałam, jak dziewczyny w moim wieku i starsze… i młodsze… Doskonale pamiętałam, jak Grzegorz odgrażał się, że gdy tylko Tereska dostanie pierwszą… - urwała i po raz pierwszy drgnęła, patrząc na śpiącą siostrę.
- Wiem - powiedziałem cicho. - Nie musisz się z niczego tłumaczyć. Do poranka mamy tylko pół nocy. Prześpij się, bo to jeszcze nie koniec - dodałem. - Musimy… musimy coś z tym zrobić.
- Maciek… - powiedziała cicho i uniosła głowę, patrząc mi w głęboko oczy. - Zabierz mnie stąd. Ja tutaj nie chcę żyć - dodała.
- Nie bój się - powiedziałem. - Damy sobie radę. - Dominika skinęła głową. Położyła się na boku, zwijając koc pod głowę i dosłownie chwilę później już spała. Ja tylko usiadłem na wyrwanym z mocowań i ustawionym wygodnie policyjnym fotelu, po czym spokojnie patrzyłem na obie dziewczyny. Zanim przegrałem walkę ze snem, po głowie bez przerwy kołatały mi się ostatnie słowa zastrzelonego przez Dominikę mężczyzny: "Ty za głupi jesteś na odpowiedzi. Albo za ślepy.". Nie lubię być głupi. Ani ślepy. I czułem teraz strach. Tym bardziej, że przecież nie wiedziałem, kto miał przejść pół kilometra pod osłoną, ani nawet skąd i dokąd.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
MarcinD · dnia 10.10.2017 20:02 · Czytań: 110 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 7
Komentarze
Milena1 dnia 11.10.2017 08:29
Oczywiście głaszczesz czytelnika, bo przecież wiadomo kto, tylko główny bohater musi na to jeszcze wpaść :) Ale fajnie się czyta, słaby punkt opowiadania okazał się przemyślaną intryga.
Czepnę się tylko ( bo lubię niestety wiarygodność na tyle na ile jest to możliwe ) sprawy odżywiania. W takich warunkach bez witaminy D, no i bez witaminy C - patrz szkorbut, raczej 3 lata bohaterowie by nie przetrwali na samych sztucznych porcjach wojskowych.
Pozdr
MarcinD dnia 11.10.2017 08:56
Cytat:
W takich warunkach bez witaminy D, no i bez witaminy C - patrz szkorbut, raczej 3 lata bohaterowie by nie przetrwali na samych sztucznych porcjach wojskowych.


Oczywiście masz rację, jeśli chodzi o witaminy, ale cóż, uzupełniałem braki w mojej wiedzy tym, co znalazłem w Internecie... A zatem w głównej mierze bazowałem między innymi na czymś takim:

http://sklep.arpol.net.pl/pl/.../6-racja-wojskowa-w1-sh.html

Cytat:
Oczywiście głaszczesz czytelnika, bo przecież wiadomo kto, tylko główny bohater musi na to jeszcze wpaść :) Ale fajnie się czyta, słaby punkt opowiadania okazał się przemyślaną intryga.

Hmm, no tak. Chciałbym zapytać Cię o szczegóły Twoich domyśleń, ale boję się, że tym samym zrobiłby się tutaj niezły spoiler... Na szczęście odpowiedź jest już w poczekalni ;-).
Milena1 dnia 11.10.2017 12:12
MarcinD dnia 11.10.2017 13:07
Ooo, dzięki. Zawsze wojsko mogło zostawić mnóstwo tego typu dodatków, które sobie Duch wykorzystuje dla zdrowia :D. Uwzględnię to przy korekcie całego tekstu ;).
Skuul dnia 11.10.2017 17:48
Dobre :) o/
Alen Dagam dnia 11.10.2017 22:22 Ocena: Świetne!
O tak. Plot twist. I to jaki. To jest to, co tygryski naprawdę lubią bardzo, bardzo.

Maciek ma bielmo na oczach, bo zakochany. Prawda? Prawda? Nie wie tego jeszcze, ale tak jest.

Dreszczyki!

A skoro już tu jestem, to:

Cytat:
Jeden z nich - ten, który do­stał trze­ma po­ci­ska­mi w klat­kę pier­sio­wą już nie żył.


Jeden myślnik ci wsiąkł.

Cytat:
Cof­ną­łem się o krok i scho­wa­łem broń do ka­bu­ry i spią­łem kaj­dan­ka­mi po­zo­sta­łych.


2 x "i"

Cytat:
- Nie ode­zwa­łem się sło­wem, tylko szyb­ko spią­łem nogi i ręce po­zo­sta­łych kaj­dan­ka­mi. Do­my­śla­łem się, że pew­nie jutro rano kum­ple ich uwol­nią. Zer­k­ną­łem na Do­mi­ni­kę, ale ona stała tylko wy­pro­sto­wa­na, ze strzel­bą w dłoni, nad męż­czy­zną. I nie ode­zwa­ła się sło­wem.


Spójrz na początek i koniec tego fragmentu.

Cytat:
Przez wi­zjer maski po­pa­trzy­łem w jego oczy, po czym ze­rwa­łem mu maskę z twa­rzy.- Zo­staw mi maskę, dupku! Po­wie­trze tutaj…


maski, wszędzie maski :p

___

Acha. Zanim zapomnę to gdzieś indziej napisać, bardzo podobają mi się tytuły poszczególnych części!

Będę musiała w wolnej chwili wrócić do nieskomentowanych rozdziałów, bo w pewnym momencie poszłam jak burza z czytaniem.

Pozdrawiam serdecznie i dobranoc!
MarcinD dnia 11.10.2017 23:52
Cytat:
Maciek ma bielmo na oczach, bo zakochany. Prawda? Prawda? Nie wie tego jeszcze, ale tak jest.


Czy w tym świecie jest jeszcze miejsce na miłość? Maciek od tak dawna był Samotnikiem, a teraz jest ktoś, kim może się zaopiekować. W dodatku Dominika wydaje się być taką nieco głupiutką, zagubioną dziewczyną "o oczach zagonionego w pułapkę królika" ;-).
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Silvus
19/10/2017 00:36
Następnym razem. :) <zastanawia się nad tym> A… »
Zola111
19/10/2017 00:27
Procesjo, w powiązaniu z tytułem wiersza tekst brzmi… »
ElaM
19/10/2017 00:17
I moja interpretacja legła w gruzach... a tak mi się… »
kamyczek
19/10/2017 00:00
Allasko, dziękuję za odwiedziny i komentarz, cieszę się,… »
Miladora
18/10/2017 23:41
Gdy dopracujesz, to powiedz. :) Przyjdę i popatrzę. »
Miladora
18/10/2017 23:38
Warto byłoby jeszcze trochę dopracować ten tekst, Procesjo.… »
olsza37
18/10/2017 23:34
Mirador dziękuję bardzo cenne uwagi i od razu ten wiersz… »
Silvus
18/10/2017 23:31
No to nie rozumiem. Jeśli nie na rozstaj dróg, to na… »
ElaM
18/10/2017 23:12
Nienawidzę matematyki, niemniej kocham poezję. Twój wiersz… »
Miladora
18/10/2017 23:00
Bardzo dwuznaczne zakończenie. Powiedziałabym wręcz, że… »
Miladora
18/10/2017 22:51
Zgadzam się z tym. :) Podkreślone to przypadkowy rym… »
ElaM
18/10/2017 22:50
Ja bym napisała, gdzieś na rozstajne i nie mam na myśli… »
Niczyja
18/10/2017 22:25
Jacku Londynie, Niektóre szkolne wypracowania bywają ładne,… »
Silvus
18/10/2017 22:24
Racja. Mogłem również postawić kropki. Wybrałem… »
Esy Floresy
18/10/2017 22:23
ElaM, nic nie poradzę z "niepodobasiem", bo o… »
ShoutBox
  • allaska
  • 18/10/2017 13:08
  • jak miło czasem poczytać coś po polsku ;)
  • mike17
  • 17/10/2017 22:20
  • Mądre, a w jakim sensie? Ja uważam, że są zwyczajne. Dla każdego. I każdy może wejść w tę tematykę i ją całym sobą poczuć. Bo czym jest napisanie utworu? Kontaktem z piosenką i daniem czegoś z siebie.
  • Silvus
  • 17/10/2017 21:54
  • Właśnie @Krzysiowi chodziło raczej o to, że Twoje utwory, @Mike, są mądre, a więc nie sztuka napisać do takich mądry tekst.
  • Esy Floresy
  • 17/10/2017 21:47
  • Nie ma to jak czytanie ze zrozumieniem ;)
  • mike17
  • 17/10/2017 19:30
  • Czas na napisanie utworu masz do 31 października. Czy moje utwory są popową papką. Raczej nie sądzę. Ale fajnie się do nich pisze i w to bezwzględnie nie wątpię, zatem ready, steady, go!
  • Krzysztof Konrad
  • 17/10/2017 19:00
  • A do kiedy jest czas na dodanie tekstu? Mógłbyś czasem dać jakąs popowa papkę. Nie sztuka napisać coś do mądrej piosenki, a prostego chłamu ^^
  • mike17
  • 17/10/2017 17:59
  • Siemanko, Krzysiek :) Fajnie, że się pojawiasz. Wbijaj do mojego konkursu w prozie MUZO WENY 5, gdzie możesz dać czadu jako prozaik i pokazać, na co cię stać, a konkurs jest dość łatwy :)
  • Maru
  • 17/10/2017 17:46
  • "Brat twój był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się"... :p
Ostatnio widziani
Gości online:42
Najnowszy:nertysafa3
Wspierają nas