Ciemność nocy - Blackfield
Proza » Historie z dreszczykiem » Ciemność nocy
A A A

Marcin obudził się o 21:30 wyrwany ze snu przez budzik, który nastawił, aby zdążyć na nocny dyżur w pracy. Przygotował kanapki, oraz materac i koc. O 22:37 wyszedł z domu w mroźną styczniową noc. Kiedy jechał autem płatki śniegu osadzały się na przedniej szybie. Zaparkował przed budynkiem firmy, a po wyjściu z samochodu poczuł coś niepokojącego. Czasem miewał takie stany przyciągając myślami niekorzystny splot wydarzeń. Kiedy dotarł na szóste piętro na sali znajdowały się trzy osoby z poprzedniej zmiany i Joanna z którą miał dzielić nocny dyżur. Wybiła 23:00 kiedy zajęli stanowiska, żegnając osoby kończące pracę. Wymienili kilka uwag na temat aktualnych wydarzeń w pracy. Po północy nastał czas kiedy mogli się położyć na swoich materacach, mieli już zajmować swoje miejsca kiedy usłyszeli pukanie do drzwi wejściowe na salę. O dwunastej w południe nie byłoby w tym nic niepokojącego (bez identyfikatora nie można było otworzyć drzwi), ale o północy takie odgłosy mroziły krew w żyłach.

- Co robimy? - Spytała Joanna. Marcin podszedł do drzwi i zapytał - kto tam? Bez odpowiedzi.

Postanowił to sprawdzić, wrócił do stanowiska po kurtkę. Na pewno nie byli to ochroniarze, którzy mają możliwość wejścia, albo zatelefonowania na jeden z głównych aparatów umieszczonych na kierowniczych stanowiskach. Marcin zadzwonił na telefony przy stanowiskach ochroniarzy, które mieściły się przy głównym wejściu, ale nikt się nie zgłosił.

Podaj mi swój numer telefonu, pójdę to sprawdzić - nakazał Marcin zakładając kurtkę.

- To niebezpieczne.

- Wiem, ale muszę zobaczyć co wydarzyło się na jednym z niższych pięter.

Zanotował numer w swoim telefonie. Podszedł do drzwi, uchylił je powoli, ale nikogo nie zastał. Postanowił nie korzystać z windy, tylko zejść po schodach aby dowiedzieć się kto, albo co było sprawcą tajemniczego pukania do drzwi. Uchylił kolejne drzwi na schody, nacisnął włącznik światła, bez efektu. Księżycowa poświata wkradająca się przez okno potęgowała efekt mrocznej nocy. Kierował się powoli schodami w dół. Widoczne w ciemności białe strzałki na zielonym tle, zawieszone na ścianie wskazywały kierunek drogi ewakuacyjnej. Był przerażony, a jednocześnie coś niewytłumaczalnego nakazywało mu kontynuowanie tej nocnej wyprawy, która nie wiadomo jak może się skończyć. Kiedy znalazł się na wysokości piątego piętra usłyszał dziwny odgłos, jakby krzyk. Sam w pierwszym momencie nie potrafił precyzyjnie określić rodzaju dźwięku ani dokładnego źródła pochodzenia. Wiedział tylko, że dobiegał z dołu. Usłyszał też trzask zamykających się drzwi co wprawiło go w jeszcze większy strach. Pierwsze piętro na którym znajdowała się stołówka, drugie, nieużywane, albo trzecie, niedawno zamknięte - pomyślał. Z duszą na ramieniu kontynuował powoli schodząc coraz niżej. W myślach zastanawiał się do kogo mógł należeć ten przerażający krzyk. Wyobraźnia robiła swoje, wszystko brał pod uwagę, łącznie z tym, że nie należał on do człowieka. 

Czwarte piętro. Cholera, co ja tu robię. Nie strugaj bohatera  - powtarzał w myślach, a jednocześnie szedł w stronę trzeciego piętra. Niedawno zostało zamknięte, może tam dzieje się coś dziwnego. Ale jedyne co mógł zrobić sensownego to sprawdzić stołówkę na pierwszym piętrze. Na wysokości drugiego piętra nie wydarzyło się nic nadzwyczajnego. Dotarł do drzwi stołówki. Przejście od korytarza windy oświetlone słabą żarówką. Otworzył drzwi używając identyfikatora i ponownie znalazł się w ciemności. Po lewej stronie znajdowała się stołówka, gdzie w dzień tętniło życie, a teraz to miejsce było martwe jak grobowiec. Na wprost znajdowały się drzwi wyjścia do drugiej windy. Wszedł do pomieszczenia stołówki. Cholera czy ktoś tu jest? - Zadawał sobie w myślach to pytanie. A jeśli ktoś za chwilę go zaatakuje, albo zacznie dusić, tudzież przystawi do ust chustkę nasączoną chloroformem. Następnie obudzi się skuty łańcuchami, mając do wyboru: odrąbać sobie ręce i nogi tępą siekierą, albo wyjąć z żołądka klucz do kłódki łańcuchów, padając ofiarą psychopaty rodem z filmów Piła. Wyszedł ze stołówki, kierując się w stronę drugich drzwi. Nie słyszał niczyich kroków, ale teraz nie miał czasu się nad tym zastanawiać. Po prawej stronie znajdowały się okna w które nawiewał śnieg. Po lewej stronie rząd szafek wypełniał pomieszczenie. Na szczęście ich wielkość była na tyle mała, że odrzucił możliwość aby ktoś mógł się tam schować. Na wysokości drugiej szafki usłyszał uderzenie w okno i w ułamku sekundy mignął zarys postaci ludzkiej lub zwierzęcej co stanowiło demoniczną zagadkę i kolejny powód do śmiertelnego strachu. Przeszył go dreszcz. Podszedł do okna, znajdującego się pomiędzy szafkami, ale usłyszał tylko świst wiatru dochodzącego z zewnątrz. A jeśli odgłosy wydawało to coś. Napisał wiadomość do Asi: "Czy wszystko w porządku? Jestem na jedynce, dzieje się tu coś dziwnego". Postanowił poczekać chwilę na odpowiedź, aby nie sprawdzać w drodze do wyjścia, do którego nieuchronnie musiał się pokierować. Wibracja telefonu komunikowała odpowiedź: "Wszystko ok, co masz na myśli? Uważaj na siebie".

Jasne, jeśli miał do czynienia ze złem do którego próbuje dotrzeć w ciemnościach fakt, że będzie na siebie uważał nic mu nie da. Co miał odpisać, że słyszy głosy, a jutro stałby się pośmiewiskiem. Kiedy dotarł do drzwi uświadomił sobie, że za rzędem szafek znajduje się wnęka w ścianie, a w niej pomieszczenie robocze, które musiał sprawdzić. Zlany potem udał się na oględziny mrocznej roboczej pakamery. Ujrzał w mroku kilka krzeseł, stół i inne szpargały oświetlone przez światło księżyca.

Stało się jasne, że na pierwszym piętrze nikogo nie zastał -  żywej duszy, ani nieżywej . Otworzył drzwi i ponownie znalazł się na schodach, którymi zmierzał na poziom zero. Tu przynajmniej było włączone światło. Za chwilę dotrze do stanowisk ochroniarzy i poczuje się bezpieczniej. Ale gdy do nich dotarł zastał jedynie martwą głuszę. Drzwi do pomieszczenia ochrony były otwarte. Dwa krzesła pozostawały puste, a na nich kurtki i czapki. Gdzie oni są i co się z nimi stało - pomyślał, ale nie miał teraz pomysłu aby to logicznie wyjaśnić. Wszystko jest zbyt dziwne, aby działo się naprawdę.Wtedy przez szybę pomieszczenia, pomiędzy partiami ruchomych drzwi zobaczył wilka, który wpatrywał się w Marcina rzucając dzikie spojrzenie. Mierzyli się wzrokiem kilka chwil jak bokserzy przed pierwszym gongiem walki. Następnie wilk odwrócił się, drzwi otworzyły się. Zwierzę wybiegło na zewnątrz. Marcin zdążył zauważyć, że wilk pobiegł w stronę parkingu położonego z lewej strony, kilkanaście metrów od wejścia. Kiedy wyszedł na zewnątrz uderzył go chłód mroźnej styczniowej nocy potęgowany wiatrem zawiewającym śnieg. Wilk zniknął z pola widzenia. Usłyszał wtedy wycie dobiegające prawdopodobnie z lasu położonego około dwustu metrów za parkingiem. Zaczął biec, ale po chwili uznał, że jest to pozbawione sensu. Kiedy zatrzymał się, pomyślał, że jest detektywem, któremu urwały się wszystkie możliwe tropy. Chyba, że znowu wydarzy się coś nieoczekiwanego, usłyszy krzyk, wycie, dziwne głosy, albo kroki. Stał na prawie pustym placu parkingowym, nie licząc kilku samochodów, patrząc na kilkucentymetrową warstwę śniegu. Zimne podmuchy wiatru sprawiały, że czuł coraz większy niepokój. Usłyszał wtedy za plecami stukot. Dobiegał coraz głośniej, kiedy Marcin odwrócił się czując, że coś zbliża się do niego w szybkim tempie. Zmysł wzroku zdążył dostrzec i przesłać do mózgu obraz drapieżnego wilka, który rzucił się na ofiarę eksponując swoje kły. I wtedy Marcin ujrzał swój pokój, a po chwili zorientował się, że musi szybko wstać aby nie spóźnić się do pracy, przeklinając w myślach jak mało czasu pozostało do rozpoczęcia pracy.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Blackfield · dnia 14.10.2017 11:01 · Czytań: 327 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 2
Inne artykuły tego autora:
  • Brak
Komentarze
Niczyja dnia 14.10.2017 21:57
Bałam się, czytając. I o to chyba chodzi w takich historiach. A co to dla Ciebie znaczy Autorze?
Wiesz, wiesz..., że dobrze się spisałeś. W sumie taka miniatura, ale udana.
Miło było, choć strasznie;)
Niczyja
Jacek Londyn dnia 15.10.2017 08:15
Miało wystraszyć... Żeby taki zamysł wypalił, tekst musi być dobrze napisany. Nie może być w nim niezamierzonych śmiesznostek. One wyganiają strach za okno. :)

To niektóre przykłady:

jeden z głównych aparatów umieszczonych na kierowniczych stanowiskach - aparat zrobił karierę!

"miejsce było martwe jak grobowiec "-grobowa cisza tak, ale nie to

"Następnie obudzi się skuty łańcuchami, mając do wyboru: odrąbać sobie ręce i nogi tępą siekierą, albo wyjąć z żołądka klucz do kłódki łańcuchów, padając ofiarą psychopaty rodem z filmów Piła". - trudny wybór, szczególnie, że decyzję podejmie skuty łańcuchami

"Na wysokości drugiej szafki usłyszał uderzenie w okno i w ułamku sekundy mignął zarys postaci ludzkiej lub zwierzęcej co stanowiło demoniczną zagadkę i kolejny powód do śmiertelnego strachu". - tu można roześmiać się otwarcie, na wysokość drugiej szafki :)

"Ale gdy do nich dotarł zastał jedynie martwą głuszę". - głusza raczej z lasem, czy innymi okolicznościami przyrody się kojarzy

"Zmysł wzroku zdążył dostrzec i przesłać do mózgu obraz drapieżnego wilka, który rzucił się na ofiarę eksponując swoje kły" - piękna musiała to być ekspozycja :)

Jest w tekście sporo powtórzeń, interpunkcja do poprawy.

pzdr
JL
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Decand
22/06/2018 01:11
I tu mnie masz. Chętnie się dowiem gdzie takie… »
AntoniGrycuk
21/06/2018 23:09
W połowie dałem sobie spokój, bo to dla mnie bełkot. Wiem,… »
AntoniGrycuk
21/06/2018 22:49
Na temat treści się nie wypowiem, bo ta do mnie kompletnie… »
ajw
21/06/2018 21:44
Nie trzeba chodzić do burdelu, żeby wiedzieć jak wygląda… »
al-szamanka
21/06/2018 21:12
Hmm, Michale, żadnych rymów się nie doszukałam. Chodzi o… »
allaska
21/06/2018 20:07
Szymborska pisała o mapie pokazującej świat nie z tego… »
mike17
21/06/2018 19:20
Bo dla mnie miłość to nie słodkawe bzdety z harlekina. To… »
Hubert Z
21/06/2018 17:20
Witaj Dod, bardzo ciekawy wiersz. Wiem specem nie jestem,… »
Florian Konrad
21/06/2018 14:19
on pewnie też to robił :) »
Zingara
21/06/2018 14:19
dla mnie śliczny wiersz :) »
Kazjuno
21/06/2018 14:09
Optymistą jesteś poeto miły, mi się jawi obraz zncznie… »
viktoria12
21/06/2018 12:28
No, a trzecie? Mnie w tym proroctwie, Drogi Iluzjonisto,… »
al-szamanka
21/06/2018 12:21
Podobnie jak Gramofonowi czegoś mi tu zabrakło.… »
al-szamanka
21/06/2018 12:16
Na poczatek mała nieścisłość, pewnie się zapędziłeś, ale… »
introwerka
21/06/2018 10:36
Zolu, przede wszystkim, dziękuję bardzo za wspaniałą… »
ShoutBox
  • allaska
  • 21/06/2018 20:02
  • Ajw dopisałam coś w odpowiedzi na Twój zarzut o śnie wariata, pod moim wierszem pod tytułem trochę o śmierci:) pozdrawiam
  • jskslg
  • 21/06/2018 16:22
  • ALE DESZCZ NAWALA
  • mede_a
  • 21/06/2018 06:00
  • Masowy rimming pod wierszem, jeśli jest uzasadniony jego wartością, nie jest niczym nagannym, w przeciwieństwie do jałowego, chamskiego fuckingu, jaki TU niektórzy nieustannie prezentują.
  • jskslg
  • 21/06/2018 01:19
  • lepsze to niż masowy rimming
  • ajw
  • 20/06/2018 21:36
  • Niestety, zgadzam się z Jagą. Mam te same odczucia.
  • Gramofon
  • 20/06/2018 21:28
  • jak śpiewa klasyk "a ja wam mówię wszystko chuj" [link]
  • Gramofon
  • 20/06/2018 21:27
  • Gdy Ci smutno, gdy Ci źle, rzuć ten portal idź się przejść
  • Jaga
  • 20/06/2018 21:09
  • Załamka. Jestem na PP już 10 lat, nie mieszam się w potyczki słowne, ale to, co reprezentuje sobą Allaska , obniża poziom miejsca, w którym lubię przebywać. To nie jest nonszalancja, to brak kultury
  • allaska
  • 20/06/2018 20:48
  • Esy Floresy, bardzo Ci dziękuję kochana za ten wiersz Twój o wolności, bez niego nie byłoby mojej liszki, ślimaka i fartuszka mamy:) bardzo Ci wdziecznam. A.
Ostatnio widziani
Gości online:14
Najnowszy:bertyformero9
Wspierają nas