Ze zwichniętym skrzydłem - cz. 15. Szpital. Florencja - JOLA S.
Proza » Długie Opowiadania » Ze zwichniętym skrzydłem - cz. 15. Szpital. Florencja
A A A



Najbardziej podziwiam w Marku to, jak bardzo jest siebie świadomy. Rozumie z czym ma się zmierzyć i jest silny. Czułam to nie tylko tamtego przedpołudnia. Z każdym dniem podziwiałam go coraz bardziej, wiele wysiłku kosztowało go zachowanie spokoju, pogodzenie się ze smutną prawdą. Chyba najtrudniejsze jest przyznanie się tego typu osobie, że potrzebuje pomocy, wsparcia. Myślę, że w miarę upływu czasu, który wspólnie spędziliśmy w szpitalu, przekonał się, że przyznanie się to nie jest słabość, a wielka odwaga. Dla mnie najtrudniejszą lekcją była lekcja cierpliwości nie tylko w chorobie. Nauczyłam się jak nie popełniać tych samych błędów, co Mark i cenić życie. Każdy, co prawda widzi to inaczej, jak krzak, który przekształca się w las.

Ale zacznę od początku.

Pociąg przyjechał do Florencji punktualnie. Na Stazione Santa Maria Novella o tej porze roku i dnia był tłok, w tłumie można się zgubić, więc z dworca  kierowałam się prosto do głównego wejścia kompleksu szpitalnego Santa Maria Nuova. Jak się okazało dzieliło mnie od niego zaledwie kilka przecznic. Zza rzędu szarych kamienic szybko wyłonił budynek szpitala, stary, ale jakże pięknie utrzymany. Pokonałam kamienne schody i rozejrzałam się, szukając wejścia dla odwiedzających. Od zaplecza powitały mnie, otaczające szpital bujne, wypielęgnowane trawniki i rzędy dorodnych, kwitnących krzaków. Wiedziałam, że w Santa Maria Nuova nie stosuje się lepszych niż gdzie indziej metod leczenia. Różnica polega tylko na warunkach hospitalizacji. Reputacja szpitala w Europie na przestrzeni wieków stale rośnie. Jednym ze znanych pacjentów był sam Martin Luter, przebywał tu chyba w 1510 roku.
Mark leżał w jednoosobowym pokoju na piętrze. Gdy opuszczałam windę, ochroniarz sprawdził mnie czujnikiem, rzucając podejrzliwe spojrzenie, potem pielęgniarka poświęciła dziesięć minut na kazania, że wdarłam się na oddział, łamiąc przepisy. Musiałam wypełnić jakieś skomplikowane formularze, by uczynić szpitalnej procedurze zadość i wreszcie znalazłam się w pokoju Marka. Spał.

Pokój urządzony z ekskluzywną prostotą - stwierdziłam, kiedy tylko drzwi zamknęły się za pielęgniarką.

Płaski telewizor, wygodny skórzany fotel, stonowana, marmurowa posadzka. Bardzo czysto, wręcz sterylnie. Okno częściowo zasłonięte roletą. Na stoliku wazonik z różą i lokalna gazeta. A łóżko? Nieróżniące się od innych szpitalnych łóżek. Ścisnęło mnie w gardle. Mark ubrany był w czerwoną, flanelową piżamę, wyglądał w niej jak krasnal. Miał bladą twarz i ciężko oddychał. Przesuwając się na środek pokoju, zaszurałam niechcący krzesłem. Otworzył oczy wystraszony i od razu zlustrował mnie wzrokiem.

 Co właściwie tu robię? Aha, relaksuję się. Dziękuję, że do mnie przyjechałaś. Właśnie uczyłem ciało wyrażać pełnię doznań duszy.

Myślałam, że śpisz.

 Medytowałem, spróbuj zrozumieć znaczenie tego faktu. Mam lepsze i gorsze chwile, wybacz.

Doskonale zdawałam sobie z tego sprawę. Westchnął i przeciągnął ręką po siwiejących włosach. Przytuliłam go mocno. Był zastanawiająco ciepły.

 Może ma jeszcze gorączkę? Jaka jest tego przyczyna? Pomyślałam spłoszona, ale wstrzymałam się od komentarza.

Podniósł się z trudem na łokciu, chyba przyjął moje milczenie z zadowoleniem.


Moja dziewczynka. Wystraszyłaś się, co?

Skinęłam twierdząco głową. Rzeczywiście wystraszyłam się jak jasna cholera. Krew pulsowała mi w skroniach, kciukiem otarłam łzę spływającą po policzku. Mark minę miał ciągle smutną. Dopiero kiedy wyjaśnił, o co chodzi, zrobiło mi się lepiej, chociaż nie do końca. Przerost prostaty to zwykła rzecz, ale cały problem, w tym, że był uzależniony od morfiny. Brał i to do niedawna. Chory w tym stadium ze stanu euforii wpada w stan głębokiej melancholii. Próbowałam wczuć się w jego słowa i gesty.

 Techniki medytacji niewiele pomagają powiedział.

Opadł na poduszki, ale w oczach widziałam nadzieję. Niespokojnie przestąpiłam z nogi na nogę. Zostanie w szpitalu jeszcze tydzień, ale co dalej? Zamilkliśmy na moment, patrząc na siebie w ciszy. Wytrzymałam jego wymowne spojrzenie.

Karoline, wracaj na krzesło. To dopiero rozgrzewka, wszystko najgorsze jeszcze przede mną. Na samą myśl o terapii dostaję skurczu mięśni, ale chyba nie ma powodu do paniki. Zresztą ona niczego nie zmieni.

Nerwowo potarł brodę. Na jego twarzy pojawiły się zmarszczki powagi. Udałam, że nie rozumiem w czym rzecz. Oparłam się o krzesło tak ciężko, że zaskrzypiało. Dobrze wiedziałam, że czeka go odwyk, długa droga przez mękę. A jakie będą rezultaty leczenia? Pozwoliłam mu się wygadać. Miał okropny bałagan w głowie, ale nie ma wyjścia, jeżeli chce żyć. Postanowił, koniec kropka. Gdy o tym teraz myślę zakrzywia się światło, staję się niewidzialna5. Świadomość tego sprawiła, że moje pełne napięcia oczekiwanie, że powróci do mnie zdrowy, niestety szybko się nie skończy. W ostatnim czasie bardzo się zmienił  posiwiał, przygarbił się i  posmutniał. Niewątpliwie źle znosił samotność, chyba dlatego zmienił styl życia i zajął się hodowlą pszczół. Produkcja miodu nie bardzo do niego pasuje, ale stała się jego pasją, poskutkowała. Mówi o tych owadach jak o przyjaciołach. To jego własna projekcja marzeń, zawsze usilnie szukał ucieczki w świecie wyobraźni. Zresztą, we wszystko, co robi wkłada całe serce, to nic nowego. Zawsze był nieprzewidywalny, potrafił dostrzec to, co innym nawet nie przyszłoby do głowy.

Karoline, życie przypomina spacer na linie. Wystarczy się na niej utrzymać. Zamilkł jakby szukał właściwych słów.

Poczułam się nieswojo, zacisnęłam dłonie do bólu. Po chwili odezwał się znowu. Sprawiał wrażenie, kogoś, kto wie o czym mówi. Było w nim tak dużo żalu do siebie. Rujnował sobie życie na wiele sposobów. Może nareszcie dotarło do niego, że tragedie w życiu zdarzają się także z własnej winy?

Mam nareszcie czas dla siebie, spróbuję go mądrze wykorzystać. Nie martw się przerwał i głęboko zaczerpnął powietrza.

Westchnęłam. Próbował mnie uspokoić, ochronić przed czarnymi chmurami tak jak kiedyś, ale głos mu się łamał. Zapytał, czy chciałabym mu coś ciekawego powiedzieć. Miałam wrażenie, że mnie prowokuje, chce zmienić temat. Podjęłam wyzwanie. Powiedziałam, że szczerze podziwiam jego postawę w chorobie. Potem wspomniałam o Paulu, musiałam opowiedzieć o moim zauroczeniu i wątpliwościach, o tym, że panicznie boję się skandalu.

Jeśli w grę wchodzi seks bez miłości, nie ma powodu się oburzać. Popieram otwarte związki.

Wybuchnął cichym śmiechem, ale widziałam, że ta wiadomość go zaskoczyła.

Mark, czy to aluzja do mnie? Nikt na tym świecie nie jest bezpieczny.

Spoglądał na mnie w zamyśleniu, zacisnął usta. Nie wytrzymałam jego wzroku, spuściłam głowę. Znowu czułam się, jakbym żyła na styku dwóch światów. Coś odpowiedziałam na odczepnego, zachowując pozory obojętności.

Karoline, ten biedaczek przy tobie nie ma żadnych szans, już poległ. To poufna informacja, której nie wolno publikować. Przyjdzie czas, że wspomnisz to, co teraz mówię. Też jestem mężczyzną. Nie chodzi tylko o miłość, w grę wchodzi coś ważniejszego. Wreszcie mam jakiś kłopot. W bezsenne noce nie będę zaprzątać sobie głowy wydumanymi, bezsensownymi problemami. Nie chowaj się za kurtyną strachu, nie zamykaj oczu, proszę.

Oparł się z pozoru bezładnie o wezgłowie. Przysiadłam na brzegu łóżka, spulchniłam poduszkę i czule pogładziłam go po głowie. Podparł się na łokciu i wyjrzał przez okno, ciągnął dalej, jakby mnie nie słyszał.

Spójrz, Karoline, na te błękitne chmury co za piękne popołudnie.

Potrząsnęłam głową. Słońce Florencji świeciło równie mocno jak zawsze. To, co powiedział wprawiło mnie w dobry nastrój, poczułam ulgę. Szczerość współweseli się z prawdą. Mogę kochać, kogo chcę i nikogo nie prosić o zgodę. Być może nie przyniesie mi to radości, a nawet grozi nowym urazem, ale nic to. Mam nadzieję, że to, co zdarzy się w moim życiu, małymi krokami wprowadzi wielkie zmiany.

Już się nie boję wyszeptałam.

Nie dosłyszałem, co powiedziałaś?

Cudownie, Mark  odrzekłam słodkim tonem.


Zamykając za sobą drzwi szpitalnego pokoju obrzuciłam Marka krótkim spojrzeniem. Po jego twarzy przemknął delikatny, gorzki uśmiech, natychmiast go stłumił, twardziel.


****

Z miastem jest trochę tak jak ze spotkaniem obcego człowieka, żeby się czegoś o nim dowiedzieć, trzeba włożyć mnóstwo energii. Florencji dałam się uwieść bardzo szybko. O tej porze dnia na placu Santa Maria Novella nie było tłoku. Z bezchmurnego, lazurowego nieba lał się żar. Dawno minęła pora lunchu, zaburczało mi znacząco w brzuchu, w ustach zaschło. Okrążyłam plac, podążając za grupką głośnych japońskich turystów. Wędrowali ze zwykłym sobie zapałem, fotografowali wszystko, co im wpadało w obiektywy. Przysiadłam w ogródku małej kawiarenki vis a vis kościoła. Spojrzałam na zegarek, minęła szesnasta.

Poproszę podwójne espresso i jabłecznik z lodami zwróciłam się do kelnerki, zgrabnej dziewczyny, w krótkiej granatowej sukience, krzątającej się między rzędami stolików.

Po kilku minutach powoli zanurzałam usta w gorącym, aromatycznym płynie, już nie miałam powodu do pośpiechu. Moją uwagę zwróciła wspaniała fasada kościoła. Wiedziałam, że została dobudowana do średniowiecznej budowli przez Leona Battistę Albertiego. Zdaniem znawców architektury jest jedną z najpiękniejszych fasad renesansu. Trudno mi było się z tym nie zgodzić, regularne, biało-zielone wzory przykuły moją uwagę na kilka dobrych chwil. Wypuściłam z klatki moją wyobraźnię.

 Do kościoła Santa Maria Novella powinnam się wybrać się przez wzgląd na jego ciekawą historię.

Po godzinie maszerowałam po Via della Scala, mrucząc pod nosem jak zadowolony kot. Mark wręczył mi klucze do swojego domu, oczywiście skorzystam z gościny, to bardzo ładne miejsce. Kto szuka swojego raju na ziemi powinien zawitać do Toskanii. Jest tu wszystko, o czym można zamarzyć, góry, morze, malownicze wyspy, cyprysowe i piniowe aleje, winnice oraz gaje oliwne. Wśród nich, w rozległych, sennych dolinach, rozlokowały się osady i średniowieczne miasteczka. Kraina na anielskich skrzydłach. Nie pamiętałam, kto to napisał.


****


Gdy stawiałam w sieni walizkę, poczułam, że jestem w miejscu, z którego wszyscy się wyprowadzili. Zamknięte żaluzje w salonie, zasłonięte przeszklone drzwi do ogrodu – ciemno i duszno. Wnętrze domu Marka robiło wrażenie samotni o zapachu więdnących róż. Patrząc w przestrzeń salonu, zimną i pustą, zdałam sobie sprawę, że przechodzę przez życie, zaprzątam sobie głowę głupstwami, nie zwracając uwagi na kluczowe momenty, na ludzi, którzy mi są drodzy. Poczułam, że się czerwienię ze wstydu. Słuchając w szpitalu smutnych wynurzeń Marka w pierwszej chwili pomyślałam, że to był impuls, jakaś chwila słabości, a może żal, który wylał z siebie bez bliżej określonej przyczyny. Złożyłam to na karb pancerza jego dotkliwej samotności, przez który nie zawsze umiałam się przebić. Na pewno wpływ na jego samopoczucie miała choroba i osłabienie. W końcu dałam sobie spokój ze wszystkimi pytaniami, wątpliwościami, żalami. Zapewne, można to uznać za moje tchórzostwo, albo brak troski. Prawdziwym ślepcem jest ten, kto nie chce widzieć1Nikt go, oprócz mnie, go nie odwiedzał. Przyjaciół miał obecnie niewielu, starzy, wypróbowani byli daleko. Smutne.

 Moje szczęście musi poczekać. Trudno.

Po jakimś czasie niepokój ustąpił, skoncentrowałam się i zaczęłam wsłuchiwać się w głos mojej duszy. Tak bardzo chciała ze mną rozmawiać, a ja miałam nareszcie czas. Usiadłam na zielonej, drewnianej ławce w ogrodzie, w kojącym cieniu starego, rozłożystego dębu, nad rzeką o barwie ciemniejącego nieba. Tracąc minuty przeznaczone na sen, patrzyłam w oczy gwiazdom, księżyc powoli wyławiał je z mroku. Migotały tak bliskie, że mogłabym je zerwać.  Na moment zamknęłam oczy i wciągnęłam głęboko powietrze. Owionął mnie zapach wieczornej rosy. Wydawał mi się to najbardziej naturalną rzeczą na świecie. Było mi dobrze, bardzo dobrze, marzenia powoli otulały mnie kocem. Co powiem Paulowi, gdy się spotkamy?
Może nie warto się nad tym zastanawiać, słowa przyjdą same. Pogoń za marzeniem ma swoją cenę. Nieważne, zaryzykuję. Moja zbroja właśnie spadła, teraz kolej na Paula…

****

Dwie godziny temu obudziło mnie słońce. Jednym susem wyskoczyłam z łóżka, byłam wypoczęta i pełna energii. Dzień rozbrzmiewał śpiewem ptaków, cudownie pieścił uszy. Drzewa i krzewy w ogrodzie obsypane kaskadami różnokolorowych kwiatów prosiły o pędzel i farby. Nigdy nie widziałam barw tak mocnych, tak intensywnych jak tutaj. Na języku płoną słowa, szalała wyobraźnia. Szkoda, że nie wzięłam sztalugi, zwykły blok rysunkowy to stanowczo za mało.

W oddali brzęczały pszczoły, ochoczo wzięły się do pracy. Ja też w sumie nie próżnowałam. Podlałam ogród, teraz robię sobie na śniadanie puszysty omlet ze świeżo zerwanym szpinakiem. Och, jak ładnie pachnie, jestem okrutnie głodna. Z Markiem zobaczę się dopiero po obiedzie, teraz przechodzi jakieś dodatkowe badania. Muszę wykorzystać dany mi wolny czas, chcę coś zobaczyć, nie wiem, kiedy znowu odwiedzę Florencję. Może obrazy słynnej galerii Ufizzi? Dzieła malarzy, których podziwiam? Przy okazji, bez zadęcia i bez przytupu zrobię zakupy w pobliskim markecie. Lodówka Marka okazała się prawie pusta. To tak jak u mnie. Bycie biednym wszędzie jest ciężkie, ale szczególnie we Francji. Trudno w niej o tani sklep, tanią knajpkę czy tanie mieszkanie. Francja jest koszmarnie drogim krajem, o czym zaświadczy każdy turysta. Po opuszczeniu Francji i odwiedzeniu restauracji we Włoszech miałam wrażenie, że kelner pomylił się na swoją niekorzyść. Z Francją dzieje się coś dziwnego, widać w codziennych wiadomościach. I nie chodzi o terroryzm. Euro 2016 było organizacyjną porażką, w porównaniu z wcześniejszą edycją. Wcześniej przed piłkarskim spędem mój kraj został sparaliżowany przez serię strajków i protestów przeciwko reformie prawa pracy.
Ani lewica, ani prawica francuska nie są w stanie się z tym zająć nie z powodu ideologii z 1968 roku, tylko, dlatego, że oba te obozy są w głębokiej dezorientacji. Całe społeczeństwo francuskie przesunęło się od 1980 roku w prawo. Główna słabość Francji to kryzys tożsamości i oderwanie elit od społeczeństwa. Francja zachowuje się, jakby miała przejściowe kłopoty, które się skończą i wzrost powróci. To nie tak. Skończyło się „trzydzieści wspaniałych lat” nieustannego wzrostu gospodarczego. To ją odróżnia od innych krajów kapitalistycznych, które wszystkie na początku lat 80-tych jakoś musiały dostosować do spowolnienia. Tylko Francuzi wierzyli w mityczną” francuską wyjątkowość”. Ukrywają swoje problemy społeczne wypychając je do gett położonych nie tylko na obrzeżu Paryża.
Wiele we francuskiej polityce mnie boli i wkurza, jestem sfrustrowana jak większość Francuzów. Żeby zrobić we Francji karierę, trzeba ukończyć którąś z prestiżowych „grandes ecoles”. Reszta jest skazana na uniwersytety, czyli na fabryki bezrobotnych. Francuski system edukacji jest potężnym narzędziem segregacji społecznej - twierdzi socjolożka Nathalie Mons w swojej książce. Szkoła tylko teoretycznie jest darmowa i powszechna. Praktycznie, żeby posłać dziecko do naprawdę dobrej szkoły, musisz być milionerem, którego stać na adres w dobrej dzielnicy. To, że mogę studiować na Ecole des Beaux-Arts zawdzięczam Markowi, jego mądrości i ogromnej pomocy finansowej. Niesamowity człowiek o wszystkim pomyśli.
Wszystko, co w dzieciństwie odkrywałam, w dużej mierze to też jego zasługa. Gdy miałam w duszy dziurę, przez którą uciekała życiowa energia lub nie wiedziałam jak wyjść z pułapki, on podnosił mnie na duchu. Tak jest i dzisiaj. To ta bezinteresowna, ojcowska miłość nadawała i nadaje mojemu życiu sens. Teraz to widzę, w obliczu chwili, której nie da się uniknąć, której się tak bardzo boję… Będzie, co ma być. Muszę zachować spokój, by nie popełnić jakiegoś błędu. Człowiek sam dla siebie buduje więzienie, nie zdając sobie z tego sprawy.
Karoline, nie chowaj się za kurtyną strachu, nie zamykaj oczu, proszę. Dopiero teraz zrozumiałam, co Mark miał na myśli, gdy to do mnie mówił. Pomogło, strach zmieniam w marzenia. Idę do przejścia podziemnego. Dziś na ulicach Florencji jest wyjątkowo dużo ludzi, głównie turystów. Samochody poruszają się z ogromnym trudem. Obserwuję przechodniów. Widzę pary trzymające się za ręce. Niczego się nie obawiają. Ja muszę ukrywać moją miłość. Nie zazdroszczę im szczęścia, tylko nie rozumiem, dlaczego inni mogą być szczęśliwi, a ja nie. Odzywa się komórka. Zapewne to Mark już nie może się mnie doczekać. Patrzę na wyświetlacz.

 To Paul, Boże! Z wrażenia mało nie wypuściłam z ręki telefonu. Poczułam ściskanie w gardle.

Karoline, planuję pozbawioną niespodzianek podróż do Vernazzy. Mogę? Nie powiem, że za tobą tęskniłem, bo i tak nie uwierzysz. Jest tyle rzeczy, które musimy sobie powiedzieć.

Nastąpiła chwila ciszy.

Paul, ja… zaczęłam niepewnie. To świetny pomysł, będę czekała…

Rzeczywiście nie wierzę, ale pozwalam mu tłumaczyć niewytłumaczalne. Przechodzę przez ruchliwą ulicę, to nie miejsce na okazywanie uczuć nawet przez komórkę. Kończymy rozmowę. Wszystkiego bym się spodziewała tylko nie tego. Serce mi bije coraz szybciej. Z radości i ze zdziwienia. Nie będę się zastanawiać, pytać skąd ta zmiana.
To jeszcze cały, długi tydzień do naszego spotkania, a ja już nie mogę się doczekać. Chcę i boję się, szukam języka miłości. To moje spełnienie marzeń. Wskazówki zegara nie pomogą5. Może to ja potrzebuję terapii, a nie Mark?



****

Do szpitala dotarłam, idąc krok za krokiem, zatopiona w myślach. Mam poczucie winy, wydaje mi się, że stracę twarz. Nikt nie widzi, ale mam dwa skrzydła, które wyrosły mi na plecach. Dzięki nim unoszę się nad śmiertelnikami. No tak, wszystko widzę tyko z własnego punktu widzenia. Jestem egoistką! Co powiem Markowi? Wszystko się skomplikowało. Katastrofa! Nie przypuszczałam, że znajdę się w takiej sytuacji. Karoline, takie rzeczy się zdarzają. Próbuję się usprawiedliwiać przed samą sobą, ale w rzeczywistości jest mi bardzo głupio. Kocham Marka jak ojca, zawsze mnie wspierał. Nigdy nie jest za późno na zmianę zdania, ale czy tego naprawdę chcę? Znajdę jakiś sposób, wytłumaczę. Naprawdę nie mam wyboru. Jestem zakochana po uszy.

 Tak jak przewidywałam, Mark już na mnie czekał. Wymieniliśmy badawcze spojrzenia.

Oho, widzę, że sprawy posuwają się szybko naprzód odezwał się na powitanie.

Chyba z daleka widać, że jestem podekscytowana pomyślałam i spiekłam raka.

W oczach Marka widniały wielkie znaki zapytania. Nie miałam wyjścia, opowiedziałam o telefonie Paula, o jego planach. O tym jak bardzo jestem szczęśliwa.

Życie jest krótkie oznajmił sentencjonalnie.  Nie widzę sensu, żebyście mieli dłużej czekać i odbywać jakieś okresy próbne dodał po chwili namysłu.

To naprawdę romantyczna historia odpowiedziałam. Paul wydaje mi się interesującym człowiekiem. Nie miałam dotąd okazji poznać zbyt wielu tego rodzaju mężczyzn.

Mark słuchał uważnie. Podniósł brwi, na moment przymknął oczy i ze świstem wypuścił powietrze.

To chyba lepsze, niż kazać dorosłym bawić się w hula hop, nie uważasz? Walczysz, lecz nie potrafisz pozbyć się wątpliwości, czuję to na odległość. Ale wiesz, że nie możesz się zatrzymać, zrezygnować z Paula, on ci imponuje, przykuwa twoją uwagę i podnieca. Jaka jest tego przyczyna? Weź głęboki wdech, zatrzymaj powietrze w płucach jak najdłużej, a potem zrób wydech. Powtórz kilka razy, powinno pomóc.

Otworzyłam usta, żeby coś wycedzić, ale zaraz je zatrzasnęłam jak wieko kufra, by nic nie dać po sobie poznać. Ale w środku przyznaję, zagotowałam się.

Hmm. Twój związek będzie taki, jak ty postanowisz mruknął, uśmiechając się półgębkiem.

Wydawało mi się, że nie znajdzie dalszych obiekcji, ale nie, nie przestawał mówić.

No cóż, ty decydujesz, twoje życie. Wydaje mi się, że chcesz się wyrwać z codzienności. Potrzebujesz ciepła i mężczyzny   powiedział z lekkim wahaniem, odwracając głowę do ściany.

Zachowałam kamienny wyraz twarzy. Więcej nie rozmawialiśmy o moim zachowaniu. Mark wyglądał na coraz bardziej zmęczonego, ręce zaczęły mu drżeć, na czole pokazały się kropelki potu. Musi się dobrze odżywiać, więcej odpoczywać.

A, co u ciebie Mark? Jak tam dzisiejsze badania?

Wyniki będą jutro, ale chyba wszystko jest w porządku odrzekł z ożywieniem. A dalej? Scenariusz jest ciągle ten sam, po wyjściu ze szpitala, nie wracam do domu, przenoszą mnie do specjalnej kliniki, biorą na odwyk, zresztą już wyraziłem zgodę.

Wyjął z szufladki terminarz. Na jego twarzy odmalowało się skupienie.

Widzę, że w najbliższym czasie będziesz, bardzo zajęta. Kobiety, trudno was zrozumieć.

Spojrzał na mnie żałośnie. Zgodziłam się lekkim skinieniem głowy i opowiadałam dalej o sobie. Nie mogłam przestać.

Karoline, rozumiem, do czego zmierzasz, ale ta miłość to niebezpieczna gra. Paul jest dużo starszy od ciebie, doświadczony, zapewne to nie jest jego pierwszy romans. Nie rozumiem jego nagłego olśnienia tobą, wybacz.

Jak możesz rozumieć skoro nie znamy końca tej historii. Są dni, kiedy każda księżniczka marzy, aby zmienić bajkę! Oburzyłam się, marszcząc brwi.

 Siedziałam wpatrzona przed siebie. Jeszcze trochę i będę zaszczepiona przeciwko miłości. Jednak reakcja Marka nasunęła mi wiele pytań. Co jest do cholery? Ależ spadłam z wysoka!

 Poważnie, Karoline, posłuchaj. Być może, że jestem w złej formie, ale martwię się o ciebie. Victorowi też oddałaś się cała i co? Bolało? Już zapomniałaś? Oboje wiemy jak to się skończyło.

Popatrzył na mnie ze smutkiem.

Mark, może masz rację, ale nie mogę oceniać wszystkich facetów miarką jednego czy dwóch, którzy mnie zawiedli. Muszę przyzwyczaić do tego, że przed najważniejszymi skrzyżowaniami naszego życia nie ma żadnych znaków ostrzegawczych. 

Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu4. Kocha się za nic. Nie istnieje żaden powód do miłości3.Tyle wiem o miłości, a zresztą, jak ją rozpoznać?

Wiesz, Karoline, miłość jest wtedy... Kiedy kogoś lubimy. Za bardzo2. Pamiętasz? Tak Prosiaczek tłumaczył miłość Puchatkowi. Podpisuję się pod tym obiema łapami.


Tym mnie rozczulił. Kubusia Puchatka czytaliśmy razem, w czasie naszego pobytu w Londynie. Miałam wtedy chyba osiem lat, na pewno nie więcej. Dziwne? Mark czyni cuda. Sprawił, że moje wcześniejsze dylematy zniknęły bez śladu.

Przez następne dni odwiedzałam Marka w szpitalu, gdy słońce kończyło wędrówkę. Było spokojniej, pielęgniarki nie przeszkadzały w rozmowie. Przez ten cały czas nie powiedział ani jednego złego słowa pod adresem Paula. Pożegnaliśmy się bardzo ciepło. Z trudem dukałam słowa, gdy Mark mnie przytulał. Serce miałam w gardle.

Obiecuję, że będę często dzwonił.

Oczy mi się zaszkliły. Czułam się przytłoczona emocjami. Przysiadały na mnie jak rozszalałe ptaki uciekające przed burzą.

 

 

 

.................................................................................................................

 Cytaty z  książek:

1 - Paulo Coelho,"Zdrada".

2 - Alan Alexander Milne,"Kubuś Puchatek".

3 - Paulo Coelho,"Alchemik."

4 - Antoine de Saint-Exupéry,"Mały Książę."

5 - fragmenty wierszy poetów Portalu Pisarskiego.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
JOLA S. · dnia 17.10.2017 12:13 · Czytań: 291 · Średnia ocena: 4,5 · Komentarzy: 17
Komentarze
Dobra Cobra dnia 17.10.2017 12:53
I tak sobie jeździ ta nasza bohaterka, tułając się po pięknych Włochach.

JOLU S,

Czyli nasza bohaterka nadal cierpi i ma wątpliwości w pięknych okolicznościach przyrody (oraz miejskich)



Cytat:
Ciekawostką jest, że jednym ze znanych pacjentów był sam Martin Luther, hospitalizowany w 1510r.
U nas przyjął się zapis: Marcin Luter.


Cytat:
Mark leżał w jednoosobowym pokoju na piętrze dla wyjątkowych pacjentów.
Wyjątkowych jest dośc niezgrabnym słowem w tym wypadku. Raczej dla VIPów, zasobnych, bogatych, etc. Bo cóz może oznaczać, że dla wyjątkowych? Takich, co mają troje uszu albo dwa nosy?

Cytat:
Był ciepły jak chleb.
:) Czy dobrze jest mieć mężczyznę, który jest ciepły jak chleb? A co w takim razie w lato? Nie za bardzo grzeje i można zwariować??? ;)

Cytat:
Po jego twarzy przemknął delikatny, gorzki uśmiech, natychmiast go stłumił.
Twardzielek!

Cytat:
Wiele we francuskiej polityce mnie boli i wkurza. Żeby zrobić we Francji karierę, trzeba ukończyć którąś z prestiżowych „grandes ecoles”. Reszta jest skazana na uniwersytety, czyli na fabryki bezrobotnych
NIe tylko we Francji tak jest. Jako Polka może się obrażać, bo u nas historię budowały "masy ludowe", którym wmówiono, że mogą zostać, kim tylko chcą. Na Zachodzie tak nie ma. W Anglii elity też kształcą tylko pojedyncze uczelnie. Czyli tkwi w nas myślenie socjalistyczne. A tam trzeba mieć pieniądze by się kształcić w określonym kierunku.


Się czyta.


Pozdrawiam,

DoCo
JOLA S. dnia 17.10.2017 13:06
Dobra Cobro,

dzięki za cenne uwagi, zapisałam w notatniku, ku pamięci ;)

Kłaniam się nisko i jeszcze niżej, jestem prawdziwie wzruszona, że udało Ci się przebrnąć przez tak marny tekst.

DoCo,

nie wszyscy mogą być niepoprawnymi wesołkami. Ale nie należy tracić nadziei, po nocy jest zawsze dzień i tak ten świat się będzie kręcić, a jak długo nie wiadomo.

Pozdrawiam z życzeniami powrotu... może w odrobinę lepszym nastroju? ;)


JOLA S.

.............
" Był ciepły jak chleb.

- Może ma jeszcze gorączkę? - Pomyślałam spłoszona."

A to gwoli wyjaśnienia, do jednej z Twoich uwag :)

Wieczór poświęcę na układanie w szafach, przy okazji poukładam sobie wszystko w głowie. Rozważę " demontaż dzieła". No cóż i tak bywa, jest tyle pięknych rzeczy, dla których warto żyć.
Chociaż? Moje wywody dotyczące Francji, jej sytuacji poprzedziłam lekturą trzech książek pt. " Francuskie nieszczęście" , "Francuska zagadka" i "Francuskie samobójstwo". Nie potrzeba tych książek, żeby zauważyć, że z Francją dzieje się coś niedobrego. Na przykład jak Francuzi wybiorą sobie prezydenta, od razu go nienawidzą. Z edukacją to bardzo złożony problem, większy, niż w innych krajach bloku. Moje opko nie udźwignęłoby opisu tego problemu.:)
kamyczek dnia 17.10.2017 23:58
Witaj, Jolu,

przeczytałam już wcześniej, ale nie miałam dość czasu na komentarz, więc wracam i z niekłamaną przyjemnością czytam po raz kolejny to piękne, pełne rozterek bohaterki, a także ciekawych opisów opowiadanie. Lubię Cię czytać, Jolu, śledzę od samego początku losy Karoline - co przyniesie bohaterce nowy związek, rozczarowanie czy jednak spełnienie? A może wycofa się tuż przed startem? Nie, nie będę gdybać - zaczekam na ciąg dalszy.

A wykonanie? Widzę, że poprawiłaś kilka chochlików, które wkradły się do tego odcinka, zmieniłaś co nieco w treści ( moim zdaniem na korzyść, rzecz jasna) - bardzo mnie to cieszy.
Wybacz, że jeszcze trochę pomarudzę.
Cytat:
Tra­cąc mi­nu­ty prze­zna­czo­ne na sen, pa­trzy­łam w oczy gwiaz­dom, księ­życ po­wo­li wy­ło­wiał je z mroku.

- wyławiał
Cytat:
po wyj­ściu ze szpi­ta­la, nie wra­cam do domu, prze­no­szę mnie do spe­cjal­nej kli­ni­ki, biorą na odwyk, zresz­tą już wy­ra­zi­łem zgodę.
- przenoszą
Cytat:
Za­ci­snę­łam do bólu dło­nie
- przestawiłabym szyk: zacisnęłam dłonie do bólu
Cytat:
gdy to do mnie mówił.Po­mo­gło,
- brak spacji po mówił
Cytat:
Praw­dzi­wym ślep­cem jest ten, kto nie chce wi­dzieć.

Cytat:
Do­brze widzi się tylko ser­cem. Naj­waż­niej­sze jest nie­wi­docz­ne dla oczu.

Cytat:
Kocha się za nic. Nie ist­nie­je żaden powód do mi­ło­ści.

- dałabym kursywą i przypis pod opowiadaniem, bo to cytaty:

Prawdziwym ślepcem jest ten, kto nie chce widzieć.
Paulo Coelho (z książki Zdrada)

Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu
Antoine de Saint-Exupéry (z książki Mały Książę)

Kocha się za nic. Nie istnieje żaden powód do miłości.
Paulo Coelho, Alchemik


Ale i tak jestem zadowolona z lektury, bardzo.

Buziaki.
JOLA S. dnia 18.10.2017 00:34
Droga Kamyczku,
zdaję sobie sprawę, że moje teksty trudno komentować, więc tym bardziej dziękuję za delikatną wnikliwość. :)
Jestem świeżo po lekturze "Zdrady" Paula Coelho, a "Alchemika" też niedawno skończyłam. Bardzo jest mi bliska jego twórczość. To właśnie powieść "Alchemik" sprawiła, że stał się jednym z najpopularniejszych współczesnych autorów, a moim ulubieńcem.

Zresztą komu ja to mówię, widzę, że Ty też znasz ją prawie na pamięć.

Przypisy dodam jutro, jeżeli pozwolisz. Powinnam dbać o takie rzeczy. :)

Wielkie dzięki za czytanie i mądry komentarz :)

Serdeczności i dobrej nocy,

Jola
Dobra Cobra dnia 18.10.2017 09:16
Gdybym wiedzial, ach gdybym wiedział, że uprzednio czytałaś trzy książki traktujące o Francji (Francuskie nieszczęście, zgadka i samobójstwo) to nie odważyłbym się pisać komentarza! Bo cóż może wiedziec czlowiek o tym pięknym kraju, który tych ksiazek nie czytał! ;)

Wszak doceniam wielce Twe dokonania na polu prozy obyczajowo - cierpiącej! Na dodatek być może nawet jestem też kobieta, bo to panie lubuja się w dramacie zasmucającym (faceci przedkładają ponad to sensację oraz pornosy).

Jednakoż - jakby ciepły chleb był uzasadniony - samo stwierdzenie i jego piekarska kinstrukcja zadziwia oraz jest...nieobyczajne w sęsie luterackim, gdyż to nadzwyczaj odważne stwierdzenie. Nie wiem, ilu menszczyzn (nie fanatyków) pokochałoby takie stwierdzenie z ust swej wybranki serca.

Mimo tej zagadki literackiej nadal uwielbiam Twoje pisanie, bo potrafisz tak...


Ukłony na słodki dzień,

DoCo
JOLA S. dnia 18.10.2017 12:30
DoCo,
swoje komentarze przepuszczasz przez pryzmat swojego, subiektywnego spojrzenia, to Twoje czytelnicze prawo. Musisz jednak uszanować inny punkt widzenia świata przez autora i jego koncepcję. Każdy inaczej ten świat postrzega. Nikt z nas nie jest we wszystkim autorytetem, jeżeli w ogóle jest w czymkolwiek. ;) Nie zaszkodzi, jeżeli już podejmie się trud czytania chwilę przystanąć i zastanowić się nad przesłaniem, myślą autora. Podkreślasz, że oczekiwania mężczyzn są inne i tak na pewno jest, ale nie należy tego upraszczać. Znamy doskonałych pisarzy, którzy nie uprawiają „ męskiej” literatury. Strasznie nie lubię tego podziału, wyciera się nim usta, ale co on tak naprawdę znaczy? Co to jest literatura kobieca? Głupia, łzawa, cierpiąca, która nie przystoi męskim herosom? To stereotyp, przynajmniej moim zdaniem. Czy na delikatności mężczyzna coś traci, chyba nie. Przynajmniej moim zdaniem, świadomość literacka natury kobiecej przez mężczyzn - pisarzy daje bardzo ciekawe efekty i dobrze im służy. To tyle, a Twoje żarty mogą boleć, nie zawsze są zabawne, zrozum. Piszesz wspaniale, przynajmniej dla mnie, ale czasem potrzebna jest odrobina powagi, zrozumienia "innego". Wierzę, że potrafisz, czytam to w Twoich tekstach. Mówisz, że lubisz mnie czytać, nie bardzo mnie to przekonuje, męczy huśtawka. Czerpię z Twojego doświadczenia i wiedzy pełnymi garściami, ale tym razem opadły mi ręce i nie wiem sama czy będę publikować moje wypociny na PP, dalej. Nie obarczam Cię winą, często masz rację, ale czy zawsze? Obrażam się? To, nie tak. Może to kwestia mojej wrażliwości lub zły dzień, jakoś sobie z tym poradzę.

To tyle moich żali, trochę mi się nazbierało, wybacz. Wywołałeś mnie do tablicy. ;)

Życzę Ci dobrego dnia i sukcesów nie tylko na literackiej niwie. :)

JOLA S.
al-szamanka dnia 18.10.2017 16:25 Ocena: Świetne!
A ja, jak zwykle, po prostu stopiłam się z tekstem.
Być może Twoje pisanie nie na wszystkich tak wpływa, ale ja tak naprawdę z nim się jednoczę.
Po części wpływ na to mają miejsca, które opisujesz, a które zwiedziłam, widziałam, odczuwając ich piękno i niezwykłość podobnie jak Karoline.
Najbardziej jednak przemawia do mnie Twój styl. Już nie raz pisałam, że jest mi wyjątkowo bliski, nieprawdopodobnie emocjonalny, ciepły... chętnie powiedziałabym - dobry :)
A jako że wypływa z ciebie, i to w tak autentyczny, szczery sposób, więc jestem przekonana, że i Ty jesteś dobra.
A to cenię w człowieku najbardziej.
Widzę, że duże wrażenie robią na Tobie piękne określenia, słowa.
W Twoich tekstach jest ich bardzo dużo.
Cytat:
Kto szuka swo­je­go raju na ziemi po­wi­nien za­wi­tać do To­ska­nii. Jest tu wszyst­ko, o czym można za­ma­rzyć, góry, morze, ma­low­ni­cze wyspy, cy­pry­so­we i pi­nio­we aleje, win­ni­ce oraz gaje oliw­ne. Wśród nich, w roz­le­głych, sen­nych do­li­nach, roz­lo­ko­wa­ły się osady i śre­dnio­wiecz­ne mia­stecz­ka. Kra­ina na aniel­skich skrzy­dłach. - Nie pa­mię­ta­łam, kto to na­pi­sał.

Kra­ina na aniel­skich skrzy­dłach.
Jak to brzmi!
Pamietam jak kiedyś przez tydzień zachwycałam się trzema słowami: smutne piękno Bazylikaty.
:) :) :)
Czekam na dalsze skrzydła :)

Pozdrawiam ciepło :)
JOLA S. dnia 18.10.2017 18:28
Al,
wzruszyłeś mnie napisanym językiem serca komentarzem, w którym wyczuwam spontaniczną prawdę (a więc tę najlepszą, bo nie udziwnioną). :) Chociaż, jestem pewna, że napisałabyś lepiej. :) Oczywiście, po swojemu, bo każda z nas na szczęście jest inna i dzięki temu tworzymy różnorodność w jedności (dewiza Stanów Zjednoczonych).

Dziękuję i pozdrawiam bardzo serdecznie :) :)

JOLA
Dobra Cobra dnia 18.10.2017 21:34
No tak, komentarz - w mniejszym lub większym stopniu - jest wypadkową egocentryczną osobnika czytającego. Ponadto jak dzieło idzie do ludzi przestaje być jeno własnością Autora. W związku z tym każdy z nas ma inne spojrzenie, co innego go przestrasza a co innego śmieszy (mniej więcej). Jako, że jestem osobą wesioła i spoglądającą na życie wesoło, to z tego powodu zapewne komentuję z nutą wesołą. Oraz - do czego każdy czytający ma prawo - mówię, co mi sie podoba, a co nie. Co wszak nijak nie może być wskazówką dla wytrawnego Pisarza. Czasy łatwe nie są. Kiedyś to jak coś wydrukowali, to się ludzie zaczytywali z zachwytem. Teraz internet rozpuścił ludzkość. Każdfem czuje się w obowiązku napisać, co myśli, I tu widzę ułomnośc obecnego systemu.

Jeślim Cię zasmucił (co nie było w żadnym planie) mojem komentarzem - wybacz, o wybaczenie wołam.

Pozdrawiam,

DoCo
Miladora dnia 21.10.2017 14:52
Przyznam ze skruchą, że nie przeczytałam wszystkich odcinków, ale i tak wystarczyło, by stwierdzić, że to dobra proza, Jolu. :)
Ma klimat, co w sporej mierze zawdzięcza umiejętnie wplatanym realiom, w których porusza się bohaterka, jej obcowaniu ze sztuką, zabytkami, umiejętnością dostrzegania nie tylko związków z przeszłością, lecz i współczesnych zawirowań historii. W ten sposób scena rozszerza się, robiąc wrażenie wręcz trójwymiarowej, a nawet czterowymiarowej, jeżeli wziąć pod uwagę również i czas.

Ale - jak to zwykle bywa w tego rodzaju dłuższych opowieściach - trudno uniknąć drobnych błędów. Jeżeli więc pozwolisz... ;)

Cytat:
jest silny. Czu­łam jego siłę tam­te­go przed­po­łu­dnia i w ko­lej­nych dniach. Po­dzi­wia­łam go coraz bar­dziej. Chyba naj­trud­niej­sze jest przy­zna­nie się sil­nej oso­bie,

Można uniknąć powtórzeń.
- Czułam to i tamtego popołudnia, i w kolejnych dniach. (...) Chyba najtrudniejsze dla tego typu osoby jest przyznanie się, że potrzebuje pomocy.

Cytat:
w miarę upły­wu czasu, który spę­dzi­li­śmy razem(,) prze­ko­nał się,

Cytat:
Santa Maria No­vel­la kie­ro­wa­łam się do głów­ne­go wej­ścia

- skierowałam się -

Cytat:
Zza rzędu sza­rych ka­mie­nic szyb­ko wy­ło­nił (się) bu­dy­nek szpi­ta­la,

Cytat:
na wa­run­kach ho­spi­ta­li­za­cji. Re­pu­ta­cja szpi­ta­la w Eu­ro­pie na prze­strze­ni wie­ków stale ro­śnie. Jed­nym ze zna­nych pa­cjen­tów szpi­ta­la był sam Mar­tin Luter, ho­spi­ta­li­zo­wa­ny chyba w 1510r.

- w 1510 roku. -

Cytat:
rzu­ca­jąc po­dejrz­li­we spoj­rze­nie, potem pie­lę­gniar­ka po­świę­ci­ła dzie­sięć minut na wy­gło­sze­nia mi ka­za­nia,

- na wygłoszenie - żeby nie było rymu, daj "spojrzenia".

Cytat:
ja­kieś skom­pli­ko­wa­ne kwity,

- formularze -

Cytat:
Ści­snę­ło mi w gar­dle.

- mnie -

Cytat:
Mark miał na sobie czer­wo­ną, fla­ne­lo­wą pi­ża­mę, wy­glą­dał w niej jak kra­snal. Miał bladą twarz i cięż­ko od­dy­chał.

Cytat:
- My­śla­łam, że śpisz?

Kropka, nie pytajnik - to stwierdzenie.

Cytat:
- Może ma jesz­cze go­rącz­kę? Jaka jest tego przy­czy­na? - (p)o­my­śla­łam spło­szo­na.

Myśli nie wymagają myślnika na początku i dobrze byłoby dać kursywę, czyli:
Może ma jesz­cze go­rącz­kę? Jaka jest tego przy­czy­na? - po­my­śla­łam spło­szo­na

Cytat:
Pod­niósł się z tru­dem na łok­ciu i usiadł w łóżku.

Zbędne dopowiedzenie.

Cytat:
Do­pie­ro, kiedy wy­ja­śnił

Bez przecinka.

Cytat:
ale cały pro­blem, w tym

Bez przecinka.

Cytat:
w tym, że jest uza­leż­nio­ny od mor­fi­ny. Brał i to

Nie skacz po czasach - był uzależniony.

Cytat:
(W tym stadium) chory ze stanu eu­fo­rii wpada w stan głę­bo­kiej me­lan­cho­lii.

Cytat:
- Tech­ni­ki me­dy­ta­cji nie­wie­le po­ma­ga­ją - po­wie­dział.

Skasuj kursywę.

Cytat:
Po­wier­ci­łam się sto­jąc, mocno ści­snę­łam łydki.

Niezręczne - ujmij to inaczej. Niespokojnie przestąpiłam z nogi na nogę? Coś w tym rodzaju?

Cytat:
Uda­łam, że nie ro­zu­miem, ale do­brze wie­dzia­łam

Unikaj przypadkowo rymujących się form.

Cytat:
Miał okrop­ny ba­ła­gan w gło­wie, ale nie ma wyj­ścia,

Cytat:
Gdy o tym teraz myślę(,) za­krzy­wia się świa­tło

Cytat:
źle zno­sił sa­mot­ność, chyba, dla­te­go zmie­nił styl życia

Bez przecinka.

Cytat:
Mówi o psz­czo­łach, jak o przy­ja­cio­łach.

Rym. Mówi o nich jak o przyjaciołach.

Cytat:
To jego wła­sna pro­jek­cja ma­rzeń, usil­nie szu­kał uciecz­ki w świe­cie wy­obraź­ni.

Nie skacz po czasach. ;)
- projekcja marzeń, usilne szukanie ucieczki... -

Cytat:
Zresz­tą, we wszyst­ko, co robi wkła­da całe serce

- Zresztą we wszystko, co robi, wkłada -

Cytat:
Wy­star­czy się na niej utrzy­mać. - Za­milkł jakby szu­kał wła­ści­wych słów.

Wy­star­czy się na niej utrzy­mać... - za­milkł, jakby szu­kając wła­ści­wych słów.

Cytat:
Spra­wiał wra­że­nie, kogoś, kto wie o czym mówi.

Spra­wiał wra­że­nie kogoś, kto wie, o czym mówi.

Cytat:
Nie martw się. - Prze­rwał i głę­bo­ko za­czerp­nął

Nie martw się - prze­rwał i głę­bo­ko za­czerp­nął powietrza.

Cytat:
Spo­glą­dał na mnie w za­my­śle­niu, za­ci­snął usta

Nie skacz po czasach - jeżeli "zacisnął", to "spojrzał".
Cytat:
Nie wy­trzy­ma­łam jego spoj­rze­nia, spu­ści­łam głowę.

Nie wytrzymałam jego wzroku - nie będzie wtedy powtórzenia.

Cytat:
To, co po­wie­dział(,) wpra­wi­ło mnie w dobry na­strój,

Cytat:
Mogę ko­chać, kogo chcę(,) i ni­ko­go nie pro­sić o zgodę.

Cytat:
ale nic to. Mam na­dzie­ję, że to,

- ale nieważne. Mam nadzieję, że -

Cytat:
Za­my­ka­jąc za sobą drzwi szpi­tal­ne­go po­ko­ju(,) ob­rzu­ci­łam Marka

Cytat:
Z mia­stem jest tro­chę tak(,) jak ze spo­tka­niem ob­ce­go czło­wie­ka

Cytat:
za­bur­cza­ło mi zna­czą­co w brzu­chu, w ustach mi za­schło

Cytat:
- Po­pro­szę po­dwój­ne espres­so i sza­rot­kę z lo­da­mi - zwró­ci­łam

Szarlotkę?

Cytat:
do po­śpie­chu. Moją uwagę zwró­ci­ła wspa­nia­ła fa­sa­da ko­ścio­ła. Wie­dzia­łam, że zo­sta­ła do­bu­do­wa­na do śre­dnio­wiecz­nej bu­dow­li przez Leona Bat­ti­stę Al­ber­tie­go. Zda­niem znaw­ców ar­chi­tek­tu­ry na­le­ży do naj­pięk­niej­szych fasad re­ne­san­su.

Cytat:
(-) Do ko­ścio­ła Santa Maria No­vel­la po­win­nam się wy­brać się przez wzgląd na jego cie­ka­wą hi­sto­rię.

(-) niepotrzebne.

Cytat:
Kto szuka swo­je­go raju na ziemi(,) po­wi­nien za­wi­tać do To­ska­nii.


Szczegółowo mniej więcej do połowy, od połowy wybiórczo, żebyś się nie załamała. Żartuję. ;)
Cytat:
Na mo­ment za­mknę­łam oczy / za­pach wie­czor­nej rosy

Rym.
Cytat:
Jed­nym susem wy­sko­czy­łam z łóżka, wy­po­czę­ta i pełna ener­gii. Dzień roz­brzmie­wa śpie­wem pta­ków, cu­dow­nie pie­ści uszy.

Nie skacz po czasach.

Cytat:
- Paul, ja( )… za­czę­łam nie­pew­nie.

Bez spacji ().

Cytat:
(-) Chyba z da­le­ka widać, że je­stem pod­eks­cy­to­wa­na - po­my­śla­łam i spie­kłam raka.

Bez myślnika (-) i kursywa.

Cytat:
bawić się w hula - hop

- hula hop -

Cytat:
- A, co u cie­bie(,) Mark?

Bez przecinka po "A".

Cytat:
bę­dziesz, bar­dzo za­ję­ta.

Bez przecinka.

Cytat:
aby zmie­nić bajkę!( )- (o)bu­rzy­łam się, marsz­cząc brwi.

( ) podwójna spacja.

Cytat:
Tak tłu­ma­czył mi­łość Pro­sia­czek, Pu­chat­ko­wi.

Tak Prosiaczek tłumaczył miłość Puchatkowi.

Sprawdź drugą połowę tekstu pod kątem interpunkcji, powtórzeń, rymów i zgodności czasów. ;)
Bo chociaż na ogół umiejętnie je przeplatasz, czasami zdarzają się zgrzyty.
Co do myślników - stosujesz dywizy, więc trzeba byłoby je zmienić w całym tekście.
Cytat:
(-) Życie jest krót­kie (-) oznaj­mił sen­ten­cjo­nal­nie. (-) Nie widzę

Różnica jest taka: dywiz (-), myślnik (–).
Jeżeli same Ci nie przeskakują przy pisaniu, to trzeba kopiować i wklejać.
Albo:
http://www.portal-pisarski.pl/czytaj/20798/niesforny-dywiz-darxx1
Może się uda.

Cytat:
Cy­ta­ty z ksią­żek():
*) Paulo Co­el­ho "()Zdra­da()"
**) Alan Ale­xan­der Milne, "Kubuś Pu­cha­tek"
***) Paulo Co­el­ho, "Al­che­mik"
****) An­to­ine de Sa­int-Exupéry, "()Mały Ksią­żę"
*****) frag­men­ty wier­szy po­etów Por­ta­lu Pi­sar­skie­go

Bez spacji przed dwukropkiem. Nawiasy też bez spacji.
Co do gwiazdek - taka ilość w tekście przeszkadza w czytaniu. Lepiej byłoby przejść na numery.

Cytat:
miłość jest wtedy...​()Kiedy kogoś lu­bi­my...​()Za bar­dzo**(.) Pa­mię­tasz?

Miłość jest wtedy... Kiedy kogoś lubimy... Za bardzo2. Pamiętasz?
W komentarzu niestety nie wchodzą zmniejszone numery, ale w tekście na pewno. Klikasz x2 (indeks górny) na listwie "narzędzia główne" i wpisujesz numer.
Przy okazji - kropkę stawia się po gwiazdce/gwiazdkach, po numerze.

Przysporzyłam Ci chyba sporo roboty, ale, uwierz, to nigdy nie idzie na marne. :)

Serdeczności. :)
JOLA S. dnia 21.10.2017 15:24
Droga Milu,
przyznam się szczerze, że widząc Cię pod moim tekstem wzruszyłam się. Naprawdę! I jeszcze te miłe słowa... Mogę Ci być tylko wdzięczna i bardzo zobowiązana. Mój warsztat jest taki jaki jest, uczę się nieustannie, wiele już sobie przypomniałam, między innymi dzięki Twoim wskazówkom i naukom. Ale cóż, nie jestem polonistką tylko architektem, to żadne usprawiedliwienie.:( Mam świadomość długiej drogi.
Podkreślę jeszcze raz na tym portalu jesteś naszym SKARBEM. :)

Proszę, jak kiedyś znajdziesz wolną chwilkę :) zajrzyj do wcześniejszych odcinków, wiem to są kilometry tekstu, ale jestem bardzo ciekawa Twojej opinii. Jest ona dla mnie bardzo, bardzo ważna. Nie śmiem prosić o korektę, może kiedyś się z tym sama uporam - mając tak MĄDRĄ NAUCZYCIELKĘ.

Wielkie dzięki i serdeczności :)
Krzysztof Konrad dnia 21.10.2017 17:06 Ocena: Bardzo dobre
Cytat:
Czu­łam jego to tam­te­go przed­po­łu­dnia i w ko­lej­nych dniach.


Chyba połknęłaś słowo.


Cytat:
Na jego twa­rzy od­ma­lo­wa­ło się sku­pie­nie. Wyjął z szu­flad­ki swój ter­mi­narz.


Bardzo fajna synestezja.

No to cześć, na sam początek. Ostatnio czytałem do części drugiej. Pochłonęła mnie ilość obowiązków i minęło kilka tygodni, ale jak się zaskoczyłem, gdy zobaczyłem, że to już piętnasta część! Gratuluję.

Odniosę się do tego odcinka. Troska przez naiwność lub naiwność przez troskę - tak nazwałbym zachowanie bohaterki, która w moim odczuciu nawet przez możliwość opieki nad Markiem nie dostaje od niego jednej rzeczy. Uzewnętrznienia. A może to on jest sam w sobie skryty i wcale nie znaczy, że mu nie zależy... Dlatego na temat całości wypowiem się, gdy po prostu przeczytam całość. Nie powiem, bo dałaś mi tu niezłe wyzwanie. Ale nie zapominam o Tobie. Ze zwichniętym skrzydłem ma w moim mózgu swoją półkę i na pewno niedługo otworzę ją na dłuższy czas. Uważam, że powinienem przeczytać całość, żeby móc odnieść się do niej i pokazać Ci, że nie bez kozery wpakowałem Cię do "ulubionych". Lubię Twoje niezobowiązujące pisanie i tę ciekawą stylistykę.

P.S.

Jak zwykle malowniczo opisujesz najróżniejsze szczególiki, malujesz w pamięci obrazy, jak w tym ładnym fragmencie, który wyżej zacytowałem. Trzymaj się.

Cytat:
Za­mknię­te ża­lu­zje w sa­lo­nie, za­sło­nię­te prze­szklo­ne drzwi do ogro­du – ciem­no i dusz­no. Wnę­trze domu Marka ro­bi­ło wra­że­nie sa­mot­ni o za­pa­chu więd­ną­cych róż. Pa­trząc w prze­strzeń sa­lo­nu, zimną i pustą, zda­łam sobie spra­wę, że prze­cho­dzę przez życie, za­przą­tam sobie głowę głup­stwa­mi, nie zwra­ca­jąc uwagi na klu­czo­we mo­men­ty, na ludzi, któ­rzy mi są dro­dzy


A nawet i tu.


Pozdrawiam.
JOLA S. dnia 21.10.2017 17:46
Krzysztofie,
chyba ściągnęłam Cię myślami. Telepatia? Wierz lub nie, ale często o Tobie myślę i o Twoim pisaniu. Czytam Twoje teksty z niekłamanym zainteresowaniem. "Rozwijasz się" z każdym tekstem, nie zasypujesz gruszek w popiele, a to dobrze wróży.
Tego, co nosisz w sobie nie można się nauczyć, to się ma lub nie. Czytam obecnie książkę Brendy Ueland p.t. "Jeśli chcesz pisać. Mam ją w e- booku. Polecam, wiele zrozumiałam. :) Jeden z rozdziałów nosi tytuł "Każdy jest utalentowany, oryginalny i ma coś ważnego do powiedzenia". Zgadzam się z Autorką, tylko trzeba umieć TO z siebie wydobyć. Podaje receptę, jak to robić, nie tylko, by pisać, ale by rysować czy malować.
Jeżeli wpadnie Ci w ręce, postaraj się ją przeczytać. Pozwoli Ci odpowiedzieć sobie na wiele pytań, też na te, które stawiałeś na PP. To nie jest podręcznik dobrego pisania, zawiera treści, moim zdaniem o wiele ważniejsze.
Dzięki za czytanie moich tekstów. Muszę wrócić do początku, wiele boboli poprawić, chyba przyjęłam za duże tempo i trochę jestem zmęczona, zwyczajnie"spuchłam".
Ale, to nie będą stracone chwile. "Bezczynność" czasem jest bardziej twórcza... tego już się nauczyłam... gorzej z praktyką. ;)

Serdeczności :) :)

JOLA S.
Miladora dnia 21.10.2017 19:32
JOLA S. napisała:
zajrzyj do wcześniejszych odcinków

Zajrzę. :)
Miałam do niedawna mało czasu, ale teraz trochę mi się odblokował, więc obiecuję.
Na marginesie - też nie jestem polonistką. Korekcyjnego buldoga stworzyło we mnie zamiłowanie do perfekcji i literatury - osobisty uniwersytet trzeciego wieku. ;)

Serdeczności, Joleńko. :)
PS. Całkiem możliwe, że gdy kiedyś zdecydujesz się na wydanie, zrobię Ci redakcję i korektę. ;)
JOLA S. dnia 21.10.2017 19:57
Milu,
byłabym zaszczycona. :)
Prawie już poprawiłam, jeszcze troszkę. Uff!
Wykorzystuję Twoje cenne rady w kolejnym odcinku. Bardzo dużo się już nauczyłam, głównie dzięki Tobie. :)
Czytam Twoją prozę, nie mówiąc o treści/jest wspaniała/, zadbałaś o każdy szczegół.
To bardzo dobra szkoła. :)
Tak, pisanie to ciężka praca, ale nie tracę ducha, sądząc po Tobie, daje efekty. Masz rację, jeżeli coś robić - to dobrze, albo w ogóle. :)

Wielkie dzięki za wszystko :) :)

Serdeczności :)
Miladora dnia 17.11.2017 01:12
JOLA S. napisała:
Prawie już poprawiłam, jeszcze troszkę. Uff!

Fakt - jeszcze troszkę. :)

Nie pamiętając, że już tu byłam, przejrzałam tekst, no i masz sporo niepoprawionych rzeczy, Mrówciu. Sprawdź jeszcze raz uwagi w moim poprzednim komentarzu. :)

Masz na przykład nadal dywizy, a nie myślniki, nadal "w 1510r.", a nie "w 1510 roku", poza tym:
Cytat:
Jaka jest tego przy­czy­na? - (p)o­my­śla­łam spło­szo­na

Cytat:
Nie martw się. – Prze­rwał i głę­bo­ko za­czerp­nął po­wie­trza.

Nie martw się – przerwał i...
Cytat:
Kra­ina na aniel­skich skrzy­dłach. - Nie pa­mię­ta­łam, kto to na­pi­sał.

Myślnik nie jest potrzebny.
Cytat:
kto nie chce wi­dzieć 1.

Przysuń cyferkę.
Cytat:
nie za­my­kaj oczu, pro­szę. - Do­pie­ro teraz

Tu też nie jest potrzebny myślnik.
Cytat:
– Paul, ja … za­czę­łam nie­pew­nie.

– Paul, ja… – za­czę­łam nie­pew­nie.
Cytat:
ze­ga­ra nie po­mo­gą 5.

Przysuń cyferkę.
Cytat:
bawić się w hula - hop, nie uwa­żasz?

- hula hop -
Cytat:
cie­pła i męż­czy­zny( )-( )po­wie­dział z lek­kim wa­ha­niem,

Sprawdź, czy nie masz więcej podwójnych spacji.
Cytat:
– A, co u cie­bie Mark?

Bez przecinka.
Cytat:
Wyjął z szu­flad­ki swój ter­mi­narz.

Zbędny zaimek.
Cytat:
księż­nicz­ka marzy, aby zmie­nić bajkę!( )- (o)bu­rzy­łam się, marsz­cząc brwi.

Cytat:
nie­wi­docz­ne dla oczu 4. Kocha się za nic. Nie ist­nie­je żaden powód do mi­ło­ści 3.

Przysuń cyferki.
Cytat:
mi­łość jest wtedy...()​Kiedy kogoś lu­bi­my Za bar­dzo 2.

Dodaj spację (), przysuń cyferkę.
Cytat:
Tak tłu­ma­czył mi­łość Pro­sia­czek, Pu­chat­ko­wi.

Tak Prosiaczek tłumaczył miłość Puchatkowi.

I ścieśnij przypisy na końcu:
Cytat:
Cy­ta­ty z ksią­żek:
1 - Paulo Co­el­ho, "Zdra­da"(.)
2 - Alan Ale­xan­der Milne,"Kubuś Pu­cha­tek"(.)
3 - Paulo Co­el­ho,"Al­che­mik"(.)
4()- An­to­ine de Sa­int-Exupéry,"Mały Ksią­żę"(.)
5 - frag­men­ty wier­szy po­etów Por­ta­lu Pi­sar­skie­go(.)

Tu też można zmniejszyć cyferki, bez myślników. Zresztą masz na razie dywizy. ;)

Tak czy owak, gdy skończymy, potrzebna będzie jeszcze jedna korekta, sprawdzająca.
Ale to już zrobię w domu, bo takie wędrówki w górę i w dół zabierają mnóstwo czasu.
I lepiej by było, gdyby te techniczne drobiazgi nie plątały się już buldogowi pod nogami. ;)
No to do zobaczenia pod następną częścią.
Cmok na dobranoc. :)
JOLA S. dnia 17.11.2017 10:13
Milu, już jest dobrze. ;) Przed nami jeszcze troszkę. ;) Zadbam o techniczne drobiazgi, aby Buldog nie poobijał sobie łapek. :)

Dobrego dnia. Buziaki. :)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
JOLA S.
18/11/2017 22:59
Brawo! Wielkie Dzięki. :) :) :) :) :) »
Jacek Londyn
18/11/2017 22:57
Myślę, że abstrakcji tu nie uświadczy. Przyznaję się co… »
Pulsar
18/11/2017 22:48
Nie mam żadnego wpływu na którą półkę mnie położą. »
hopeless
18/11/2017 22:29
Miladora - - dzięki:) »
hopeless
18/11/2017 22:25
Miladora - i tak zrobię:) »
Miladora
18/11/2017 22:14
Niewiele. ;) Za to wiersz jest całkiem, całkiem. :)»
ajw
18/11/2017 22:08
Dziękuję, Mileno :) »
ajw
18/11/2017 22:08
Bardzo lubię Twoją narrację, która jest zawsze jakimś… »
Dobra Cobra
18/11/2017 22:06
Alesz jak najbardziej rozumiem taki stan w pisarnictwie!… »
Milena1
18/11/2017 22:04
Jest klimat, obrazowanie. Pozdr :) »
Miladora
18/11/2017 22:03
I daj Ci, Boże, zdrowie. :) Dorzuć do kompletu. »
Dobra Cobra
18/11/2017 22:02
Jeśli będą następne - to piękna sprawa! DoCo »
Miladora
18/11/2017 22:00
Ja już w to uwierzyłam. ;) Może tak? Lubię rozbijać… »
Lilah
18/11/2017 21:57
Dzięki, ajw. Altanka jest super. Miło Cię gościć. :) »
hopeless
18/11/2017 21:55
Miladora - myślę, że w tym tempie zapełnię koszyczek dużo… »
ShoutBox
  • Esy Floresy
  • 18/11/2017 23:01
  • Kto żyw nie próżnuje, łapie ankietę i głosuje. :)
  • Alen Dagam
  • 18/11/2017 22:17
  • @mike17 - jutro już będziemy ciszej w SB, sorki za wcinanie się ciągle :/
  • Alen Dagam
  • 18/11/2017 22:15
  • Jeszcze niecałe 2 godziny do zamknięcia ankiety. 1. Nazwa: [link] 2. Kategorie: [link] . Głosujcie!
  • Alen Dagam
  • 18/11/2017 22:06
  • [link] Heh, ucięło cyferki w linku. Ten jest właściwy.
  • Jaga
  • 18/11/2017 21:59
  • Otwiera mi się "Mark Twain, czyli magiczny czar Tomka Sawyera :)"
  • Jaga
  • 18/11/2017 21:57
  • Alen, na pewno chodziło Ci o ten link?http://www.portal-pisarski.pl/forum/temat/342
  • mike17
  • 18/11/2017 21:56
  • GŁOSOWANIE w MUZO WENACH 5 wciąż trwa, zapraszam : A tu konkursowe info : [link]
  • mike17
  • 18/11/2017 21:54
  • No i pozostało nam już tylko 4 dni do zakończenia GŁOSOWANIA. MUZO WENY 5 potrzebują nowych głosów, nowej krwi, więc już dziś nie wahaj się, zagłosuj i wyraź swoją opinię o utworach.
  • Alen Dagam
  • 18/11/2017 21:03
  • Mamy 13 oddanych głosów w ankiecie z wyborem nazwy nowej strony. Czy będzie więcej? Pierwsze miejsce ma 5 głosów - zdecydowany faworyt. Czemu głosujemy? [link]
Ostatnio widziani
Gości online:17
Najnowszy:rkpru1282
Wspierają nas