Agent Ka - Carlos
A A A

Agent Ka

Skazaniec cieszył się nadzwyczaj wybornymi warunkami pobytu. Indywidualna cela ,bez widoku oczywiście zarówno w sensie dosłownym jak i metaforycznym jakkolwiek luksusowo wyposażona. Lokator jednakowoż nie przywiązywał większej wagi do żadnych luksusów. Był wyjątkowo cennym nabytkiem choć dotychczas odmawiał współpracy. Nadzieja na zmianę nastawienia ze strony gospodarzy nadal dawała gwarancję na utrzymanie standardu pobytu przez najbliższą przyszłość. Cała jego dzienna aktywność ograniczała się do wykonania odręcznego szkicu portretu tajemniczej niewiasty który był regularnie konfiskowany przez etatowych pracowników tego osobliwego hotelu.

Komendant westchnąwszy głośno rzucił na biurko kolejną pracę naszego skazańca z parsknięciem dodając - znowu ta sama dziewczyna, cóż za ograniczony repertuar. W myślach jednak przyznał że z roku na rok szkic stawał się bardziej wyrafinowany a zdolności autora wyraźnie wykazywały tendencję zwyżkową. Odłożył szkic na stosik podobnych rysunków który co miesiąc przed komisyjną likwidacją potajemnie skanował aby odsyłać pod wskazany adres mejlowy. Jeszcze raz spojrzał na dzisiejszy szkic i przez chwilę wydawało mu się iż portretowaną widział gdzieś niedawno. Może była nawet tutaj w ramach jakiegoś audytu, ale uznał to za przywidzenie.

Wróćmy jednak do początku.

Pozornie a nawet faktycznie niczym nie wyróżniał się spośród pozostałych gości małej kawiarenki ulokowanej w spokojnym zakątku rozległego deptaka. Kawiarenka jakich wiele, również nie zasługiwała na szczególną uwagę poza jednym drobiazgiem – w menu posiadała jedno szczególne danie; kopytka po diabelsku.

Uwielbiał to danie aczkolwiek tym razem zadowolił się jedynie skromnym drinkiem sączonym przez kolorową słomkę. Sekundy dłużyły się w minuty a minuty wydawały się godzinami. Siedział tu już dobry kwadrans a Ona wciąż się nie pojawiała.

Poznali się tak jak zawsze poznawał swoje ofiary. Jego zdolności nabyte parę setek lat temu najpierw na kursach dla adeptów a później wysokospecjalistycznych szkoleniach i warsztatach osiągnęły  kunszt który dowolnie wybraną śmiertelnicę pozwalał owładnąć w niespełna pół godziny. Jego czar był niczym magiczny eliksir i działał z taką siła iż przeciętna ofiara już po pierwszym zakosztowaniu była gotowa do podpisania standardowego cyrografu. Marut jednak lubił też mieć coś dla siebie. Procedurę przeciągał najczęściej do limitowanych 2 tygodni. Chyba że wcześniej znudził się nieszczęśnicą i przedwcześnie rezygnował z ziemskich uciech oddając piekłu to co piekielne. Zawsze starał się utrzymywać swoje statystyki rekrutacji na przyzwoitym średnim poziomie. Zbyt duża bowiem liczba zwerbowanych dusz owocowała czasowym zadowoleniem szefów ale nie dało się tego ciągnąć przecież w nieskończoność. Wolał więc system stabilnego zrównoważonego rozwoju który cieszył się długofalową aprobatą szefów i pozwalał na długo pozostawać w cieniu licznych reorganizacji tudzież reform targających piekłem niestety coraz częściej ostatnimi czasy.

Miriam był wyjątkowa. Po standardowych dwóch upojnych tygodniach , bezgranicznie zakochana w swym adoratorze ku zaskoczeniu Maruta zachowała się kompletnie nie szablonowo gdy oznajmił jej cel tej znajomości. Był wręcz sparaliżowany brakiem zaskoczenia. Przedstawiony cyrograf podarła nawet nie przeczytawszy pierwszego akapitu. Nie wpadła w czarną rozpacz. Nie uderzyła w lament. Jej słodki głosik ani na chwilę nie stracił rezonu. Kompletnie zdezorientowany pomimo kilkusetletniego doświadczenia popartego niezliczonymi certyfikatami nie umiał na to poprawnie zareagować. Postanowił przedłużyć proces rekrutacji o kolejne dwa tygodnie na co zezwalała procedura jedynie w skrajnych przypadkach. To był błąd, gdyż kolejne dwa tygodnie kompletnie zdewastowały tak dobrze pokładany obraz świata oraz pogłębiły wątpliwości i o zgrozo wyhodowały  myśl o konieczności zmian. Zaczął poważnie myśleć aby zacząć wszystko od nowa a zwątpienie w sensowność obecnej misji które począł ukrywać nawet przed samym sobą pogrążało go powoli w alkoholizmie. Starannie ukrywał to przed Miriam ale proces postępował w szaleńczym tempie. Czuł ze upada jakkolwiek trafnie może to brzmieć w przypadku istoty pochodzącej z samego dna piekła.

Zamyślony nie zauważył gdy przy stoliku pojawiła się Miriam. Usiadła naprzeciwko. Tak jak przez ostatnie dwa tygodnie tak i dziś jej promienny uśmiech i przenikliwe spojrzenie niebieskich oczu sparaliżowały jego najgłębsze czarcie instynkty wyzwalając w nim bezbronność niewinnego śmiertelnika. Poczuł jedynie delikatne swędzenie w ogonie które zawsze zwiastowało kłopoty ,ale tym razem nie zwrócił na to uwagi.

Zakomunikowała radośnie - mamy zgodę. Jeszcze dziś przechodzisz do nas. Co prawda na razie masz zgodę na pół etatu jako analityk w centrali wywiadu ale to na początek bardzo dobra oferta. Był szczęśliwy. Chyba wracały dawne bardzo dawne wspomnienia , czasy kiedy był zwykłym śmiertelnikiem , zanim przeszedł na ciemną stronę , zanim rozpoczął mozolną wspinaczkę po szczeblach kariery jeśli tak można nazwać zdobywanie kolejnych coraz głębszych pięter piekielnych czeluści. Poczuł normalną ludzką radość. Jego dusza której przecież nie miał bo stanowiła stały depozyt piekielnego skarbca marzyła tylko o jednym. Być z Miriam. Być razem na wieczność, a znaczenie tego słowa znał znakomicie. Podpisał papier bez wahania. Ku zaskoczeniu kelnera za pomocą drewnianej wykałaczki  utoczył sporą kroplę krwi z lewego kciuka i tymże prymitywnym piórem złożył własnoręczny podpis nie zwracając nawet uwagi na dość spory fragment teksu zapisany bardzo drobnym drukiem.

Zagrzmiało, poczuł piekielny ból w dolnej części pleców, paliły go skronie , stopy jak by stąpały po rozgrzanej patelni. Tak,  właśnie pozbywał się wszystkich tradycyjnych atrybutów. Ale cóż tam, miłość wymaga wyrzeczeń tłumaczył to co się działo. Potem nastała nudna wieczność.

Gdzieś w górze w centrali wywiadu drobna blond agentka o niebieskich oczach właśnie odbierała naganę. Nie pochwalamy tych metod , są nieetyczne , werbowanie musi być oparte na uczciwych regułach , podstępy są niedopuszczalne nawet jeżeli pozwalają na polepszenie statystyk , takie działanie godzi w wizerunek naszego wydziału – grzmiał głos przełożonego. Była młoda ambitna , chciała się szybko wykazać. Powoli do niej docierało mocne przekonanie że teraz będzie działać inaczej, nie chce być prymuską , zamierza pracować spokojnie bez nadmiernego wychylania się. Poprzedni szef ją rozumiał ale ostatnia reorganizacja rzuciła go do nowych zadań.

Wychodząc sięgnęła do kieszeni. Był tam. Pendrive z ostatnim skanem. Najświeższa przesyłka od tajnego współpracownika , tak się to fachowo nazywało. Przed zgraniem rzuciła tylko okiem. Zdecydowanie był najpiękniejszy. Uśmiechnęła się w myślach – już wiedziała gdzie powiesi kolejny portret w swym skromniutkim lokum.

 

 

Carlos

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Carlos · dnia 19.10.2017 09:54 · Czytań: 194 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 0
Komentarze

Ten tekst nie został jeszcze skomentowany. Jeśli chcesz dodać komentarz, musisz być zalogowany.

Proza: Górna Półka
Proza: Dolna Półka
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
dodatek111
16/10/2018 08:53
Dziękuję Lilu:) »
introwerka
15/10/2018 23:53
Zolu, myślę, że doskonale uchwyciłaś to, przez co… »
Zola111
15/10/2018 23:23
Bo wiesz, Intro, te moje refleksje znacznie wyszły poza… »
introwerka
15/10/2018 22:10
Mario, ogromnie dziękuję, że jesteś, czytasz i zaglądasz… »
introwerka
15/10/2018 22:07
Zolu, dziękuję gorąco za ciepły odbiór tekstu i tak… »
Lilah
15/10/2018 19:50
Pięknie, dodatku! :) »
mariaczekanska
15/10/2018 18:18
Uwielbiam Twoje pióro, masz dar zatrzymywania: oczu, czasu. »
mariaczekanska
15/10/2018 18:17
Coś innego, świeżego. Podoba mi się jak przeskakujesz do… »
mike17
15/10/2018 17:24
Kaziu, znam się trochę na ludziach i wiem, że mnie nie… »
dodatek111
15/10/2018 11:59
Kazjuno dziękuję, zaraz wezmę się do szukania opisu jesieni… »
Hubert Z
15/10/2018 11:50
Witaj Hope. Raczej całkiem tam coś ;) . Bardzo mi się… »
JOLA S.
15/10/2018 10:04
Jesień rozgościła się na dobre, słoneczna, złota, polska,… »
Kazjuno
15/10/2018 09:34
Wiersz o październiku także mi przypadł do gustu. Malowniczy… »
dodatek111
15/10/2018 09:25
Dziękuję serdecznie za miłe słowa. Pozdrawiam:) »
Kazjuno
15/10/2018 09:18
.Ech, Mike! Wzruszyłeś mnie, co jest Twoją specjalnością.… »
ShoutBox
  • chawendyk
  • 15/10/2018 12:42
  • hmm... autohipnoza
  • mike17
  • 14/10/2018 12:31
  • A tu namiary do głosowania : [link]
  • mike17
  • 14/10/2018 12:30
  • Jeszcze 10 dni pozostało ,by oddać swój głos w MUZO WENACH 6, konkursie dla prozaików. Wynagrodźcie swoich faworytów. Czytajcie i głosujcie, naprawdę warto docenić ich trud :)
  • MarcinD
  • 13/10/2018 23:35
  • Super :/. A u mnie tylko kratka ze słowem "Avatar". A kliknięcie "otwórz grafikę w nowym oknie otwiera stronę 404 :/. EDIT: Już działa. Pomogło wyczyszczenie ciastków. Taki przypadek.
  • Vanillivi
  • 13/10/2018 22:24
  • U mnie wyświetlają się poprawnie.
  • MarcinD
  • 13/10/2018 21:33
  • Takie pyta nie techniczne: czy tylko u mnie nie wyświetlają się awatary i zamiast nich błąd 404 czy to jakiś ogólny problem?
  • Niczyja
  • 12/10/2018 22:59
  • Najpiękniejsze rzeczy przychodzą niespodziewanie. [link]
  • Zola111
  • 12/10/2018 22:11
  • Jak ja Wam zazdroszczę, że możecie wziąć udział w Zaśrodkowaniu#29!
  • Zola111
  • 11/10/2018 00:43
  • Kończą się MuzoWeny, zaczęło się Zaśrodkowanie. Czekamy na Wasze wiersze.
Ostatnio widziani
Gości online:12
Najnowszy:qsmer
Wspierają nas