Wielożycie część 3 Ukiyo-e - Koala
Proza » Fantastyka / Science Fiction » Wielożycie część 3 Ukiyo-e
A A A

 

Tam, gdzie sen tam myśli krzyczą

Tam, gdzie noc tam żal z goryczą

Szukać drogi, znaleźć ją

Przecież życie nie jest grą.

 

Obraz sprzed powiek przemija

Życie to tylko chwila,

Jeszcze czas, odwróć się,

Odgoń szybko to co złe.


W tym nieładzie poczuj się,

 

bo wszystko to właśnie to

 

ukiyo- e.

 

Matka zginęła zaraz po tym jak zdążyłam wyrosnąć z pieluch, zaś po śmierci ojca nie miałam, gdzie się podziać. Oddali mnie więc pod skrzydła Dashy, głównej koordynatorki pracy na Szklarni. Zamieszkałam wraz z innymi dziewczynami w tzw. Sierocińcu, czyli baraku przystosowanym na potrzeby osób pozbawionych rodzin.

Nasza praca zaczynała się codziennie wraz ze wschodem Słońca. Kończyliśmy dopiero wtedy, gdy zamówienie do Miast dobiegało końca. Nieraz bywało tak, że zmuszeni byliśmy pracować od rana do nocy, nieraz kończyliśmy grubo przed czasem. Dashy zależało głównie na tym, by nie było opóźnień. Nie dziwiłam się jej wcale. To ona zbierała chłostę, gdy coś poszło nie tak.

Pracowałam w bloku 3. Zajmowałam się przycinaniem i pielęgnowaniem kwiatów. Tak jak wspominałam nie było to ani specjalnie skomplikowane, ani specjalnie fascynujące. Dzień w dzień zajmowałam się tym samym. Nieraz nie mogłam wytrzymać do końca zmiany, w szczególności, iż nigdy nie było wiadomo kiedy skończymy.

Wiedziałam jednak, że zawsze mogłam Tam uciec. Dlatego jakoś dawałam radę. Na bloku 3 pracowałam z dziesięcioma moimi rówieśniczkami oraz trzema chłopcami, którzy zajmowali się rozładunkiem i załadunkiem.

Każdej z nas przydzielono rzędy, o które musiałyśmy dbać. Żadne niechlujstwo nie uchodziło uwadze Dashy, dlatego też wykonywałyśmy pracę tak jak należało.

Nie mogłyśmy ze sobą rozmawiać ani w żaden sposób się komunikować. Wedle odgórnie narzuconych zasad, spoufalanie się psuło jakość pracy. A przecież według nich żyliśmy tylko po to, żeby pracować. Żeby gospodarka Miast nie upadła. Byliśmy jedynie motorem napędowym jakiegoś mechanizmu, o którym nikt nic nie wiedział. No bo czemu on tak naprawdę służył?

Czasami przyglądałam się moim współpracownikom. Choć fizycznie znajdowali się w pracy ich myśli dryfowały w dziesiątkach jak nie setkach innych kierunków. Byleby tu nie być. Uciekali do ułudy, którą sami stworzyli, ponieważ podświadomie wiedzieli, że robili rzeczy, które nie sprawiały im żadnej przyjemności. Po prostu przycinali i pielęgnowali kwiaty. Tak jak i ja.

Ja również nie chciałam tu być. Jednak musiałam. Po prostu musiałam. Gdybym nie pracowała nie dawali by mi jedzenia i miejsca do spania. Podtrzymywali tym moją egzystencję, bym nie umarła z głodu czy zimna. Dawali złudne poczucie bezpieczeństwa, które nie wykraczało poza granicę murów.

Jednak nie tego pragnęłam. Pragnęłam, by miejsce do którego uciekałam objęło nas wszystkich. Jednak wiedziałam też, że nie było to możliwe. Nie każdy w nie wierzył. Nie każdy o nim wiedział.

Nic dziwnego skoro od kołyski narzucono nam zasady, którym chcąc nie chcąc musieliśmy się podporządkować.

- O czym myślisz?- zapytałam kiedyś dziewczynę, zwaną Ruolą, gdy spotkałyśmy się przy końcu rzędu. Zmieszała się przeokropnie. Tak, że niemal pożałowałam zadanego przeze mnie pytania.

- Kuewe, dobrze wiesz, że nie możemy rozmawiać w trakcie pracy.

Jedynie potaknęłam. Na nic innego nie mogłam się zdobyć. Może zapytałam o coś bardzo osobistego? Nikt tak naprawdę nie wiedział o czym myślała druga osoba.

Kochałam kwiaty. Nie kochałam jednak tego, co oni z nich zrobili. Dla nich były one jedynie źródłem zysku. Zresztą jak wszystko inne. Liczyło się dla nich, by było ich dużo i szybko. Nikogo nie obchodziło to, że jeżeli coś rosło to jednak na swój sposób musiało być żywe i musiało coś czuć. Nawet jeśli nie mogło Ci się przeciwstawić.

Czas pracy był więc dla mnie istną męką. Nie dawałam jednak nigdy niczego po sobie poznać. Dobrze wiedziałam jak mogło się to skończyć.

Zastanawiałam się też jaki był sens w wykonywaniu pracy, która nic nie wnosiła do mojego życia. Wiedziałam, że pewnego dnia umrę. Czy moje życie miało przeminąć właśnie w ten sposób? Czy umarłabym szczęśliwa? Może jednak byłam zdolna do czegoś więcej, niż tylko wykonywania rozkazów i przycinania kwiatów?

W tle rozbrzmiał dzwonek sygnalizujący koniec pracy. Zdjęłam z rąk gumowe rękawice odkładając je na półkę przy wyjściu oznaczoną moim numerem: 3481.

Wyszłam na zewnątrz biorąc głęboki haust wieczornego powietrza.

- Kuewe- usłyszałam cichy szept dobiegający zza moich pleców. Spojrzałam na Ruolę, która zmieszany wzrok miała wbity w ziemię.- Myślałam o tym, że to już koniec. Że jestem już w domu.

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Koala · dnia 20.10.2017 09:32 · Czytań: 183 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 0
Komentarze

Ten tekst nie został jeszcze skomentowany. Jeśli chcesz dodać komentarz, musisz być zalogowany.

Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Wiolin
20/04/2018 10:56
Witaj Zoleńko. Przeszył mnie ten wiersz na wskroś. To o… »
Wiolin
20/04/2018 10:23
Witaj Intro. Takie wiersze pisałaś już w wieku 17 lat?… »
Miazga
20/04/2018 10:20
Szacun, Zolu. Świetny, poruszajacy wiersz. Jak zresztą… »
Wiolin
20/04/2018 10:18
Witaj Opheliac. Tak naprawdę samo życie jest sztuką.… »
faith
20/04/2018 10:15
Kazjuno, bać się nie ma czego, bo gryzę tylko w wyjątkowych… »
pociengiel
20/04/2018 10:01
Pierwsz strofa świetna. Co do drugiej - trzeba ją poczuć na… »
allaska
20/04/2018 08:50
Mam pytanko, nie rozumiem tego: " z pobudek własnych… »
skroplami
20/04/2018 08:20
"Smoczyca" piękne, "Katem oka" dobre po… »
GoldKate
20/04/2018 07:57
Witaj JoannaP. Dziękuję za Twoje uwagi, conieco… »
Dk721
19/04/2018 23:10
:upset: »
WhiteOwl
19/04/2018 23:10
A mnie trochę gryzła ta dwoistość natury głównego bohatera.… »
Greg Malecha
19/04/2018 21:54
zmieniłbym tytuł wiersza na Bóg, wszak to tylko jego… »
introwerka
19/04/2018 21:44
Czytałam kiedyś kilka wierszy Apollinaire'a w… »
introwerka
19/04/2018 21:32
Clock, miło ogromnie Cię widzieć :) Cieszy bardzo Twoje… »
Decand
19/04/2018 20:55
Konia z rzędem i rząd z konia. »
ShoutBox
  • Zola111
  • 18/04/2018 00:24
  • jak tam ramy nowego Zaśrodkowania? Podobają się?
  • introwerka
  • 17/04/2018 11:24
  • Mój nick to introwerka ;)
  • Szysza
  • 17/04/2018 11:21
  • introwertka, dziękuję bardzo.
  • introwerka
  • 17/04/2018 11:08
  • Szyszo, wchodzisz w panel "Moje artykuły" pod napisem "Witaj [Twój nick]" po prawej stronie, tam przy każdym artykule masz opcje " Edytuj / Usuń".
  • Szysza
  • 17/04/2018 10:40
  • kochani jak usuwa się zamieszczony tekst?
  • Zola111
  • 16/04/2018 23:33
  • jskslg - nie! Pojedyncze frazy, zazwyczaj pointę, jednak całych własnych wierszy - nie. Innych autorów - owszem, i to wiele.
  • jskslg
  • 16/04/2018 22:32
  • pamiętacie na pamięć wasze teksty?
  • ajw
  • 16/04/2018 14:03
  • Rzeczywiście, brzmi prawie jak Jaromir :)
Ostatnio widziani
Gości online:19
Najnowszy:Papakostasaq1r
Wspierają nas