DZIEWCZYNKA W CZARNYM LESIE - dziewczynka bez imienia
Proza » Inne » DZIEWCZYNKA W CZARNYM LESIE
A A A

DZIEWCZYNKA W CZARNYM LESIE

 

Las był ogromny. Nie można było oszacować jak jest duży, ale sprawiał wrażenie nieskończonego, potężnego, groźnego. Drzewa nie miały liści, a jedynie gołe , smutne gałęzie, które uderzając o siebie wydawały potworne dźwięki. Było przeraźliwie zimno i ciemno. Wiał wiatr, padał deszcz, dało się słyszeć odgłosy burzy. Zdawało się, że las cały szumi , że wydaje okrutny, nieprzyjemny dźwięk, jakby wszystkie wyładowania atmosferyczne nagle spotkały się w jednym miejscu i zaczęły tańczyć.  Nikt nigdy nie chciałby się tam znaleźć z własnej woli. To było miejsce wypełnione totalnym chaosem i rozpaczą. Wilgotne, zimne i ciemne piekło bez życia.

Dziewczynka biegła przez las bardzo szybko. Mimo to czuła przeszywający chłód. Poruszanie się utrudniał jej wiatr i zacinający, lodowaty deszcz. Potykała się o wystające z ziemi korzenie drzew. Każdy upadek był bolesny, ale wstawała sprawnie i kontynuowała bieg. Krzyczała. Nie były to jednak słowa, a raczej dźwięki, które samoistnie wydobywały się z jej gardła. Nie panowała nad tym, po prostu wiedziała, że musi to robić. Tak samo było z biegiem. Nie wiedziała po co biegnie, ale coś kazało jej biec, więc biegła.

 Przypomniała sobie dlaczego znalazła się w  czarnym lesie. Poczuła do siebie niechęć i złość. Gdyby tylko udało jej się złapać Chłopczyka, gdyby nie pozwoliła mu odejść, gdyby zdołała się na nim zawiesić… gdyby nie musiała teraz być w tym odrażającym miejscu.  Wiele razy zdołała uniknąć wejścia do lasu. Właściwie nie była  w nim już tak dawno, właściwie już o nim zapomniała, a tu proszę – chwila nieuwagi, maleńka wyrwa w czujności i znowu  to samo, znowu bezsensowny bieg do nikąd. To nie był pierwszy raz kiedy Chłopczyk okazał jej OBOJĘTNOŚĆ. Znała ją i wiedziała jak się zachować. Miała stare sprawdzone zasady, które nigdy nie zawiodły. Była bardzo szybka w ich stosowaniu i nie myliła się. Tym razem jednak pozwoliła mu zamknąć drzwi pokoju, nie ruszyła za nim, nie położyła się obok niego, nie zaczęła płakać. On odszedł sam, a ona bezwiednie i niemalże instynktownie ruszyła w stronę lasu. Również sama.

OBOJETNOŚĆ. Tak dobrze ją znała. Nienawidziła jej najmocniej ze wszystkich demonów, które ją odwiedzały. Wolała atak, napaść, złość, cokolwiek do czego mogłaby się odnieść. Wolała walczyć, niż patrzeć na postać odwróconą plecami i głuchą na wszystkie odgłosy jej obecności. OBOJĘTNOŚĆ sprawiała, że przestawała istnieć, zapadała się w pustkę. Jedynym miejscem, do którego znała wówczas drogę był  czarny las. Biegała po nim aż do wyczerpania sił, aż do ostatecznego upadku po którym zapadała w płytki niespokojny sen. Sen ten nie dawał odpoczynku ani wytchnienia, był tylko dowodem na to, że padła.

Bardzo często we śnie Dziewczynka widziała moment swoich narodzin. To była dziwna scena. Rzadko się zdarza, że człowiek przychodzi na świat niepostrzeżenie, a jej pojawienie się właśnie takie było. Wyglądało to tak, jakby nikt jej nie zauważył. Pielęgniarki  umyły ją, zawinęły w kocyk, wymieniły zdawkowe informacje na temat stanu jej zdrowia… Nie patrzyły na nią. Po co, skoro nie robiła tego nawet kobieta, która przed chwila wydała ją na świat? Wszystko przypominało pracę na taśmie w fabryce. Płynne ruchy, które można by wykonywać z zamkniętymi oczami, odruchowo, bez uczuć, bez refleksji. W domu było podobnie. Dziewczynka dużo spała, a w okresie czuwania nie płakała, nie wołała nikogo. Życie toczyło się obok niej, a ona niemalże niezauważona, leżała niczego nie oczekując.  „Jest tak grzeczna, jakby jej nie było” mówiła o niej Smutna Kobieta. „Ponieważ lepiej by się stało , gdyby jej nie było” dodawała szeptem, który tylko Dziewczynka mogła usłyszeć.

OBOJĘTNOŚĆ znała więc od zawsze. Przyszedł jednak moment, kiedy zaczęła jej ona przeszkadzać, boleć ją tak mocno, że nie mogła powstrzymać łez. To był dzień, w którym Smutna Kobieta przywiozła do domu nowonarodzoną osobę, jej siostrę – Dającą Szczęście. Dziewczynka zobaczyła uśmiech na twarzy Smutnej Kobiety. Obserwowała jak przytula maleńkie dziecko do serca, jak bardzo się nią zachwyca. Widziała jak całe otoczenie tańczy i śpiewa wokół Dającej Szczęście. Po raz pierwszy zobaczyła RADOŚĆ. Od tej chwili zapragnęła poznać Smutną Kobietę i wywołać uśmiech na jej twarzy, chciała zostać przez nią zauważona, chciała się do niej przytulić, porozmawiać z nią. Zobaczyła, że Smutna Kobieta potrafi się śmiać, potrafi być dobra . Chciała to od niej dostać. Poszła na swoją łąkę i nazbierała dla Smutnej Kobiety ogromny bukiet najpiękniejszych kwiatów. Była radosna jak po przebudzeniu z głębokiego snu. Zobaczyła Smutna Kobietę i zaczęła do niej biec. Kiedy podbiegła bardzo blisko spostrzegła, że  siedzi odwrócona plecami i nie widzi jej. „To nic” pomyślała Dziewczynka.” Podejdę do niej i usiądę na jej kolanach  wtedy mnie zauważy”. Przyspieszyła. Była już bardzo blisko. „Powinna już słyszeć moje kroki, powinna już się odwrócić ” zaniepokoiła się. I nagle zderzyła się ze szklaną, przezroczysta ścianą. Nie spodziewała się tego. Zaczęła o nią uderzać pięściami pewna, że zaraz ją rozbije, ale to nie przyniosło efektu. Zła i pełna gniewu kopała i biła z całych sił. Krzyczała:

-Wpuść mnie, jestem tu!  Nie widzisz? Otwieraj! Otwieraj ,słyszysz? Otwieraj bo zaraz tu umrę i już mnie nie zobaczysz! Wpuść mnie natychmiast!

Za ścianą była jednak tylko głucha cisza i niewzruszona postać odwrócona plecami. Dziewczynka  uderzała o ścianę bardzo długo. Krzyczała i miotała się ze złości, ale to nic nie dawało. W końcu zmęczona odwróciła się i zaczęła biec. Nie wiedziała dokąd ma pójść. Zobaczyła przed sobą czarny las. To była jedyna rzecz jaką widziała więc postanowiła udać się w jego kierunku. Czarny las ją pochłonął. Coś kazało jej rozpocząć morderczy bieg. Potem padła zmęczona i zasnęła na chwilę. Kiedy obudziła się , lasu już nie było. Spostrzegła odwróconą plecami postać Smutnej Kobiety. Wiedziała już , że dzieli je szklana ściana. Mimo ogromnego zmęczenia postanowiła podjąć kolejna próbę. Była przekonana, że tym razem się uda.

Dziewczynka ponawiała próby przedostania się przez szklaną ścianę jeszcze wiele razy. Na początku była zdeterminowana i koszmarny pobyt w czarnym lesie  nie był w stanie osłabić jej chęci  dostania się do Smutnej Kobiety. Z czasem jednak stawała się coraz bardziej słaba, obolała, zmęczona. Wizja czarnego lasu ją przerażała, nie chciała się tam znaleźć. Szklana ściana zdawała się być  nieprzejednana , podobnie jak Smutna Kobieta, która nigdy nawet nie drgnęła pod wpływem jej krzyku. Każda próba kończyła się tak samo – przerażającym  , wyczerpującym biegiem po zimnym, ciemnym i mokrym lesie. Dziewczynka wiedziała, że nie może uniknąć wejścia do tego strasznego miejsca. Postanowiła więc zaniechać swoich starań i przestała uderzać o szklaną ścianę, przestała krzyczeć. Znalazła sposób, aby nie cierpieć tak bardzo z powodu straconej szansy – zaczęła unikać Smutnej Kobiety. Nie chciała zostawać z nią sam na sam, nie patrzyła również na jej kontakty z Dającą Szczęście. Wycofała się. Wróciła do punktu wyjścia, do czasu gdy życie toczyło się gdzieś obok, gdy jej nie dotyczyło. Spędzała dużo czasu na swojej łące, z Mamą, z kwiatami, ze zwierzętami. Nie można powiedzieć, że było jej źle.

Tymczasem lata płynęły w swoim nieubłaganym tempie. Ciało Dziewczynki zmieniło się nie do poznania. Była wysoka i szczupła. Niektórzy używali w odniesieniu do niej słowa – dorosła. I wtedy, nie wiedzieć czemu, zatęskniła za Smutna Kobietą. To była dziwna tęsknota, bo nie wiadomo do końca czego dotyczyła. Czasem przez przypadek usłyszała beztroską rozmowę Smutnej Kobiety z Dającą Szczęście, czasem niechcący zobaczyła uśmiech na ich twarzach. Znowu zapragnęła mieć coś co nie było dla niej. Zdawało się jej , że była już nieco mądrzejsza i że tym razem ma więcej możliwości aby zniszczyć szklaną ścianę. Zaczęła działać sposobem. Zmieniła swoje zachowanie. Usiłowała stworzyć wokół siebie hałas, który- jak podejrzewała- Smutna Kobieta będzie musiała usłyszeć. Na początek były to wagary. Żadnej reakcji Smutnej Kobiety. Potem problemy w nauce. Nic. Któregoś razu się upiła. Znowu nic. Innym razem zażyła tabletki nasenne. Nadal bez  echa. Czarny las wracał jednak za każdym razem. Dziewczynka zauważyła, że jest nawet zimniejszy i groźniejszy niż kilka lat temu, że jest w nim coraz ciemniej. Spostrzegła coś jeszcze – las zaczął towarzyszyć jej bez przerwy. Pojawiał się w dowolnym momencie. Ogromny, groźny i nieprzejednany. Nie musiała już nawet podejmować prób rozbicia szklanej ściany. Las zaczął ja otaczać ze wszystkich stron a ona za wszelką cenę chciała od niego uciec, nie wiedziała jednak jak to zrobić.

 

Chłopczyka spotkała zupełnie przypadkowo. Po krótkim śnie las na chwile się oddalił i  Dziewczynka postanowiła odwiedzić swoją łąkę. Wtedy go zobaczyła. Był wyraźnie zadowolony z tego spotkania.  Nie wiedzieć czemu zachwycił się Dziewczynką, a jej to wystarczyło by do niego pobiec i postanowić  , że nigdy nie opuści go nawet na krok. Dziewczynka pokochała Chłopczyka i bardzo szybko zaczęła w nim dostrzegać ratunek dla siebie.

-Czy pomożesz mi wydostać się z czarnego lasu? – zapytała

-Nie wiem czy znam drogę. – odpowiedział Chłopczyk.

- Ja znam. Wystarczy, że nigdy się ode mnie nie odwrócisz, że zawsze będziesz słuchał tego co mówię.  Czarny las zniknie sam, tylko nigdy nie możesz mi okazać obojętności.

-Nie zrobię tego. Obiecuję

 

Dziewczynka i Chłopczyk byli bardzo szczęśliwi. Na początku oboje mieli wrażenie , że nic nie jest w stanie tego zmienić. Czarny las zniknął. Dziewczynka miała swoją łąkę, na którą nigdy nie zdecydowała się wpuścić Chłopczyka, jednak razem zapragnęli stworzyć swój własny , wspólny ogród. To okazało się niezwykle trudne. Dziewczynka tworzyła łąkę sama i nie była przyzwyczajona do konsultowania z kimś czegokolwiek. Złościła się gdy Chłopczyk miał inną wizję ogrodu i chciał w nim sadzić rośliny, których nie lubiła. On sprzeciwiał się gdy  próbowała ustawiać donice bez zapytania go o zgodę. Zupełnie niepostrzeżenie zaczęli ze sobą walczyć o każdy fragment ogrodu. Walka była wyniszczająca. Czasem gdy oboje byli już bardzo zmęczeni, siadali i zaczynali szukać czegoś co mogłoby ich połączyć.

-Wymień wszystkie kwiaty, które lubisz – poprosiła Dziewczynka

- Lubię malwy, jaśmin, floksy, lilie i bratki

-A ja lubię róże , bez, malwy, lilie i fiołki. Posadźmy więc malwy i lilie, bo oboje je lubimy. Zrezygnujmy z reszty.

Takim sposobem udało im się wyhodować Kika pięknych rośli, stworzyć miejsce przyjazne dla obojga. Dziewczynka lubiła ich wspólny ogród. Troszczyła się o niego i martwiła się zawsze gdy nieco usychał. Okazało się jednak, że byli niezwykle zmęczeni walką i nieustanną potrzebą pielęgnowania ogrodu. Z czasem coraz rzadziej siadali w nim razem. W końcu nadeszła chwila, której Dziewczynka zawsze się bała – Chłopczyk wstał , odwrócił się i odszedł bez słowa. Nie zauważył jej, nie usłyszał. Po prostu poszedł i zamknął za sobą drzwi. Została sama. Do jej uszu dobiegł znajomy, groźny szum. Rozejrzała się wokół. Czarny las zbliżał się do niej, pochłaniał ją. Już czuła jego wilgotną, nieprzyjemną woń i przeszywające zimno. Nadchodziło  nieuchronne. „Nie mogę na to pozwolić!” pomyślała. Wstała i krzycząc pobiegła za Chłopczykiem.

Położyła się obok niego. Oboje byli odwróceni do siebie plecami. Chłopczyk oddychał spokojnie, zdawało się, że śpi . Las zbliżał się do Dziewczynki z każdym jego miarowym, obojętnym oddechem. Dziewczynka zaczęła płakać. Najpierw cicho z nadzieją, że zostanie usłyszana. Potem coraz głośniej. Bardzo szybko zorientowała się, że Chłopczyk słyszy ją, ale nie reaguje. Płakała tak głośno, że nie sposób było jej nie słyszeć. Świadomość, że nikt nie odpowiada na jej szloch sprawiała jej jeszcze większy ból. Tarzała się w nim i starała się go spotęgować, gdyż dzięki niemu czarny las nie zbliżał się do niej aż tak szybko, zatrzymywał się  na chwilę, czasem nawet oddalał się nieco. Ból był miejscami nie do zniesienia, ale nie mogło być nic gorszego od morderczego biegu po czarnym lesie.

Dziewczynka przypomniała sobie szklaną ścianę i natychmiast sprawdziła czy znajduje się ona również między nią a Chłopczykiem.  Nie znalazła jej. Chłopczyka oddzielało od niej przezroczyste, grube prześcieradło, które owijało go niczym kokon. Dotknęła go. Było miękkie i ciepłe. Chłopczykowi było w nim dobrze i przyjemnie. „Takie coś, to pestka ” pomyślała  i zaczęła zdzierać otulający go, przezroczysty materiał. Krzyczała:

-Wpuść mnie! Odwróć się! Odwróć się, słyszysz? Popatrz na mnie , bo jak nie to umrę tutaj i już mnie więcej nie zobaczysz.

Powtarzała te słowa dość długo, aż w końcu Chłopczyk rozwinął  prześcieradło, wyłonił się z niego, odwrócił się i spojrzał na nią.

-Czego chcesz ? –zapytał

Dziewczynka już wtedy wiedziała, że nie odwrócił ponieważ tego chciał. Miała pewność, że zrobił to gdyż przeszkadzał mu hałas, który stworzyła. „Nieważne” pomyślała. Najistotniejsze jest to, że czarny las zniknął.

-Chcę żebyś mnie słuchał i żebyś na mnie patrzył. Nigdy więcej nie odwracaj się ode mnie. –odpowiedziała  Dziewczynka i zaczęła mówić długo i bez sensu. Zaczęła gadać, skarżyć się, narzekać. W końcu! Nigdy nie udało się jej rozbić szklanej ściany, ale za to z przezroczystym prześcieradłem poszło jej tak łatwo. Poczuła się błogo i bezpiecznie. Już nigdy nie odwiedzi czarnego lasu. Wystarczy tylko, że będzie czujna .

Sytuacja powtarzała się co jakiś czas. Dziewczynka zauważyła nawet pewną regularność tych zdarzeń. Chłopczyk odchodził, gdy był zmęczony lub zniechęcony, gdy czuł się nieswojo w ich wspólnym ogrodzie. Dziewczynka zawsze powtarzała ten sam schemat. Uciekając przed nadciągającym czarnym lasem, podążała za Chłopczykiem, kładła się obok niego, a potem tonęła w cierpieniu spowodowanym jego obojętnością. Pławiła się w bólu,  który sprawiał jej brak jego reakcji. Następnie z wrzaskiem zdzierała z Chłopczyka przezroczyste prześcieradło i zmuszała go do odwrócenia się. On robił to w momencie gdy jej krzyk stawał się nie do zniesienia. Potem mogła się na nim zawiesić, mogła mówić i płakać bez końca, mogła go oskarżać i szantażować. Miała wszystko czego chciała, gdy tylko czarny las zaczynał się oddalać.

„Czego zabrakło tym razem?” pomyślała . „Dlaczego nie leżę teraz obok Chłopczyka zawieszona na jego szyi, tylko biegnę po tym strasznym miejscu?” Dziewczynka przypomniała sobie ostatnie wydarzenia. Chłopczyk odszedł jak zwykle, tym samym spokojnym krokiem i zamknął za sobą drzwi, a ona nie wstała i nie pobiegła za nim. Czy była zbyt zmęczona żeby to zrobić? Nie! Jej się zwyczajnie nie chciało. Nie miała na to ochoty nawet gdy poczuła odrażającą, wilgotna woń czarnego lasu. „Może potem  tam pójdę...Chłopczyk idzie powoli, dogonię go później…” Czarny las zaczął ja otaczać. Jeszcze miała szanse aby uciec. Rozejrzała się wokół. Lodowaty deszcz  uderzał w jej ciało. Poczuła przeraźliwe zimno na plecach, ramionach, nogach. Wiatr wiał nielitościwie mocno. Wszędzie zaczęło robić  się ciemno. Dziewczynka po raz ostatni spojrzał na zamknięte drzwi i rozpoczęła bieg.

Biegła już bardzo długo, o wiele dłużej niż zwykle. To zaczęło wydawać się jej dziwne. Przeważnie padała o wiele wcześniej, a tym razem jakby nie czuła zmęczenia. Potykała się o wystające korzenie drzew, czuła ból, ale podnosiła się i biegła dalej. Miała wrażenie, że bieg nigdy się nie skończy. To zaczęło ją irytować. Miała już ochotę na krótki sen i bardzo chciała paść. „To na nic.” pomyślała. „Biegnę i biegnę..Kiedy to się skończy?” Zaczęła biec coraz szybciej, zaczęła jeszcze głośniej krzyczeć. Miała nadzieję, że dzięki temu w końcu się zmęczy. Była wściekła na siebie i na całą tą sytuację . Nie przerywając biegu zaczęła uderzać pięściami o drzewa. Złość dodawała jej sił. Krzyczała:

-Usłyszcie mnie! Jestem tu! Niech ktoś mnie usłyszy! Jestem tutaj! Nie słyszycie mnie?

Była jak w amoku, a cały las wtórował jej przerażającym odgłosem. Wokół niej szalała wichura. Stała w centrum koszmaru i z wściekłością uderzała w martwe i głuche  drzewo.

Kiedy przestała, była pewna, że to już koniec. Nic już nie ma, nic jej nie czeka. Sama zakończyła bieg. Zdecydowała się zatrzymać i nie wiedziała co dalej. Postanowiła więc umrzeć. Położyła się na ziemi ,zamknęła oczy i oczekiwała nadejścia śmierci. Zapadła się w pustkę, nic  nie czuła. „Już mnie nie ma ” pomyślała.

Śmierć jednak nie nadchodziła. Zrobiło się za to  cieplej, deszcz przestał padać, wiatr ustał. Dziewczynka zdecydowała się spojrzeć na czarny las po raz ostatni. To co zobaczyła przerastało najśmielsze oczekiwania.

Nie wiadomo kiedy nadeszła zmiana. Dziewczynka dostrzegła ją, gdy otworzyła oczy. Jej zdziwienie było olbrzymie. Rozejrzała się dookoła . Otaczający ją las był przepiękny. Nadszedł świt. Zrobiło się jasno i ciepło. Gałęzie drzew wcale nie były gołe. Porastała je soczysta trawa w kolorze jaskrawej zieleni oraz cała masa zawilców i fiołków. Kwiaty były wszędzie, wyrastały z miękkiego mchu i pachniały obłędnie. Miedzy drzewami unosiła się lekka, różowa mgiełka. Promienie porannego słońca tańczyły w niej niczym delikatne płomyki.

-Gdzie ja jestem? –zawołała Dziewczynka

-Jestem…. jestem… jestem… - odpowiedziało jej echo.

To  z pewnością jest czarny las, przecież nigdzie się nie ruszała. Tak, to on . Groźny i nieprzejednany. Zimny i wilgotny…. A teraz ciepły i pachnący niezliczona ilością kwiatów. Dziewczynka położyła się na miękkim mchu i z rozkoszą wdychała woń lasu. Było wspaniale. Jak to dobrze, że jednak nie umarła. Rozejrzała się wokół. Las wcale nie był duży,  wydawał się jej taki gdyż okazało się, że biegała po nim w kółko. Za kilkoma ukwieconymi drzewami Dziewczynka ujrzała swoją łąkę. Zobaczyła też , że las przylega do ściany jej domu. Była u siebie. To niewiarygodne. ! Tyle razy biegnąc po lesie marzyła o tym by znaleźć się w domu, a tak naprawdę cały czas w nim była.

Mama, tak jak się domyślała, czekała na nią z ciepłą herbatą. Dom jak zwykle pachniał świeżym chlebem i polnymi kwiatami.

-Długo cie nie było Dziewczynko- powiedziała Mama na powitanie.

-Tak Mamo , długo. Jestem bardzo zmęczona. Musze się przespać.

-Oczywiście Dziewczynko. Będę przy tobie cały czas.

Dziewczynka rzeczywiście spała długo. Mijały kolejne dni i tygodnie, a ona nie przerywała głębokiego, uzdrawiającego snu. Kiedy w końcu się obudziła, zobaczyła obok swojego łóżka  Mamę. Jak zawsze była zniewalająco  piękna i miała łagodną , uśmiechnięta twarz.

-Witaj Dziewczynko – powiedziała

Dziewczynka natychmiast zapragnęła opowiedzieć jej o tym co przeżyła.

- Mamo, znowu biegłam po czarnym lesie – zaczęła -To trwało bardzo długo. Myślałam, że umrę, ale nie umarłam, za to czarny las zmienił się w cudowne miejsce. Na dodatek okazało się, że jest on zaraz za moim domem, niemalże na mojej łące. Jak to możliwe?

Mama uśmiechnęła się ciepło i pogładziła ją po głowie.

-Dziewczynko, czarny las się nie zmienił. To ty inaczej na niego spojrzałaś. Dotrwałaś do świtu. On jest częścią twojego domu, zawsze był. Tak, Dziewczynko – czarny las jest w tobie. Pokazywał ci się zawsze gdy doznawałaś czyjejś obojętności, dzięki niemu nie byłaś sama, on cie przygarniała, otulał.

-Jak to ? – zapytała zdumiona - On jest taki straszny i groźny. Nigdy nie chciałam do niego wchodzić

-Jest taki jakim go widzisz . Zawsze się go bałaś więc chciałaś przebiec go jak najszybciej, byleby tylko paść i chwile odpocząć. Twoja wściekłość potęgowała jego grozę, wywoływała burze i deszcz. Gdy się zatrzymałaś wszystko ucichło i nadszedł świt  Pamiętasz jak zaniechałaś prób rozbicia szklanej szyby? Pamiętasz jak biegłaś za Chłopczykiem gdy odchodził? Robiłaś wszystko aby do niego nie wejść. Tymczasem  las zawsze  wtedy cię wołał, chciał cie chronić, chciał abyś go poznała. Sama siebie wołałaś Dziewczynko i sama siebie się bałaś.  Las jest groźny i piękny jednocześnie. Twój dom też taki jest. Ty taka jesteś . Teraz nie musisz już bać się czarnego lasu. Teraz możesz się w nim schować.

Dziewczynka posmutniała.

- A dlaczego nigdy tam do mnie nie przyszłaś? Dlaczego nigdy nie pomogłaś mi w tym koszmarze?

- Bo nikt oprócz ciebie nie może wejść do czarnego lasu. Musiałaś go przebiec sama i musiałaś sama się zatrzymać.  Tylko dzięki temu mogłaś ujrzeć jego piękno o świcie.

I nagle wszystko stało się jasne

Dziewczynka spała jeszcze jakiś czas po tej rozmowie. Gdy obudziła się miała wrażenie, że cały świat pachnie i tańczy. Wyszła przed dom i zaczęła biegać po  swojej łące. Potem rozejrzała się wokół. Czarny las szumiał spokojnie przylepiony do ścian domu. Ogród , który stworzyła z Chłopczykiem stał gdzieś obok cichy i majestatyczny. Na skraju łąki ujrzała odwróconą plecami postać Smutnej Kobiety. Podeszła do niej i uśmiechnęła się do dzielącej je szklanej ściany. Nieopodal stał Chłopczyk. Wyglądał bardzo dobrze, lepiej niż podczas ich ostatniego spotkania. Był radosny i wypoczęty. Dziewczynka poszła w jego kierunku

-Wspaniale wyglądasz – powiedziała

Uśmiechnął się

-Pewnie dlatego, że wyspałem się i odpocząłem bez hałasu , który tworzyłaś.

Podeszła bliżej i patrząc Chłopczykowi w oczy powiedziała:

-Już nigdy nie będziesz musiał go słuchać. Zrozumiałam, że jesteś wolny. Zrozumiałam, że i ja jestem wolna.  Nie będą cie zatrzymywać. Nie będę cie wołać. Możesz odejść kiedy zechcesz  . Możesz odejść na chwilę lub na zawsze.

Chłopczyk spojrzał na nią zdziwiony.

-Mogę po prostu iść i zamknąć za sobą drzwi? Mogę odejść choćby dziś?

- Tak. Możesz zrobić co zechcesz

-A co będzie z tobą Dziewczynko?

-Ja pójdę na spacer.

-Dokąd?

-Do czarnego lasu.

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
dziewczynka bez imienia · dnia 21.10.2017 12:34 · Czytań: 213 · Średnia ocena: 4 · Komentarzy: 13
Inne artykuły tego autora:
Komentarze
Miladora dnia 21.10.2017 20:32
No i proszę - wystarczyło trochę więcej uwagi i już jest znacznie lepiej. :)
To całkiem mądra opowieść, chociaż nadal, moim zdaniem, zbyt obszerna.
Ale jeszcze dojdziesz do etapu, na którym zaczyna się ważyć zdania i doceniać zwięzłość. ;)
Na początku każdemu trudno rozstać się z napisanymi już słowami.

Skoro tak dobrze Ci idzie, to dopracuj jeszcze te drobiazgi w tekście:
Cytat:
je­dy­nie gołe , smut­ne ga­łę­zie,

Usuń wszystkie spacje przed przecinkami, a także przed kropkami.

Cytat:
To było miej­sce wy­peł­nio­ne to­tal­nym cha­osem i roz­pa­czą.

Pozbądź się zbędnych słów i dookreśleń.

Cytat:
lo­do­wa­ty deszcz. Po­ty­ka­ła się o wy­sta­ją­ce z ziemi ko­rze­nie drzew. Każdy upa­dek był bo­le­sny, ale wsta­wa­ła spraw­nie i kon­ty­nu­owa­ła bieg.

Przejrzyj tekst pod kątem przypadkowych rymów.

Cytat:
wie­dzia­ła, że musi to robić. Tak samo było z bie­giem. Nie wie­dzia­ła

Przejrzyj tekst pod kątem powtórzeń.

Cytat:
Przy­po­mnia­ła sobie(,) dla­cze­go zna­la­zła się w czar­nym lesie.

Przejrzyj tekst pod kątem brakujących przecinków.

Cytat:
zna­la­zła się w( )czar­nym lesie. Po­czu­ła do sie­bie nie­chęć i złość. Gdyby tylko udało jej się zła­pać Chłop­czy­ka, gdyby nie po­zwo­li­ła mu odejść, gdyby zdo­ła­ła się na nim za­wie­sić… gdyby nie mu­sia­ła teraz być w tym od­ra­ża­ją­cym miej­scu.( )Wiele razy zdo­ła­ła unik­nąć wej­ścia do lasu. Wła­ści­wie nie była( )w nim już tak dawno, wła­ści­wie już o nim za­po­mnia­ła, a tu pro­szę – chwi­la nie­uwa­gi, ma­leń­ka wyrwa w czuj­no­ści i znowu( )to samo,

Zlikwiduj podwójne spacje ( ) w tekście.

Cytat:
Chłop­czyk oka­zał jej OBO­JĘT­NOŚĆ. / OBO­JET­NOŚĆ. Tak do­brze ją znała. / OBO­JĘT­NOŚĆ spra­wia­ła,

Nie musisz podkreślać dużymi literami czegoś, co i tak jest ważne. To trąci patosem.

Cytat:
był tylko do­wo­dem na to, że padła.

Za dużo tego "padła" w tekście - pozmieniaj na "upadła" lub słowa bliskoznaczne.

Cytat:
„Jest tak grzecz­na, jakby jej nie było” mó­wi­ła o niej Smut­na Ko­bie­ta.

Zarówno w takich przypadkach, jak i w zapisie myśli, lepsza byłaby kursywa.

Cytat:
Zo­ba­czy­ła Smut­na Ko­bie­tę

Sprawdź tekst pod kątem literówek - jest ich więcej.
Cytat:
wy­ho­do­wać Kika pięk­nych rośli,


Cytat:
-()Wpuść mnie, je­stem tu!( )Nie wi­dzisz?

Masz podwójną spację ( ).
-() zmień dywiz na myślnik i dodaj spację - przejrzyj tekst pod tym kątem, bo sporo tego typu błędów
Cytat:
-()Czy po­mo­żesz mi wy­do­stać się z czar­ne­go lasu? – za­py­ta­ła

Cytat:
-()Nie wiem(,) czy znam drogę. – od­po­wie­dział Chłop­czyk.

Bez kropki.

Cytat:
-()Nie zro­bię tego. Obie­cu­ję(.)

Nie zapominaj o kropkach na końcu zdań - sprawdź tekst, bo brakuje także w innych miejscach.

Cytat:
-()Gdzie ja je­stem? –()za­wo­ła­ła Dziew­czyn­ka
-()Je­stem…. je­stem… je­stem… - od­po­wie­dzia­ło jej echo.

Wielokropek to trzy kropki.

Cytat:
-()Dłu­go cie nie było(,) Dziew­czyn­ko()- po­wie­dzia­ła Mama na po­wi­ta­nie.
-()Tak(,) Mamo(,) długo. Je­stem bar­dzo zmę­czo­na. Musze się prze­spać.

Słowa w wołaczu oddzielamy przecinkami.

Przemyśl, czy nie warto byłoby skrócić pewnych fragmentów - chociażby tych, gdzie jest tak dużo biegania, upadania i czarnego lasu - bo miałam wrażenie powtarzania podobnych myśli.

No to do roboty, bo nic samo nie przychodzi. ;)
Miłego.
dziewczynka bez imienia dnia 21.10.2017 23:14
Dzieki;)
Wiecej napisze w poniedzialek, bo weekendy u mnie pracowite. ..
retro dnia 22.10.2017 20:36 Ocena: Bardzo dobre
Witaj:)
Twoja kolejna opowieść jest powiązana z wcześniejszą. Przyznaję: wstęp i rozwinięcie nieco mnie zaniepokoiły, ale wykreowałaś tak cudowne zakończenie, że łagodny wstęp i rozwinięcie nie wywołałyby tego wow. Wow, oznaczającego zachwyt i zadowolenie czytelnicze. Fajnie było zajrzeć do Ciebie. Dziękuję za wciągającą, symboliczną lekturę.

p.s. po uwzględnieniu poprawek (mnie Miladora niejednokrotnie pomogła) - tekst stanie się prawdziwą perełką:)

Z pozdrowieniami,
R.
dziewczynka bez imienia dnia 23.10.2017 10:55
Miladora, dziękuję za Twój komentarz. Znowu odrobiłaś za mnie sporą część zadania domowego ;) Jestem wdzięczna.
Przyznam szczerze, że nie redagowałam tego opowiadania przed dodaniem, więc widnieje tu ono w pierwotnej formie. To mój pierwszy utwór i jeśli podobał Ci się bardziej niż napisany później tekst "Śmierć białej róży", to oznacza, że mój "warsztat" nie ewoluuje zgodnie z chronologią.
Przez spory okres swojego życia pisałam intuicyjnie i podobało mi się, że moja twórczość jest taka chropowata. Nie oznacza to jednak, że nie znam zasad polskiej gramatyki, interpunkcji i ortografii. Znam i to całkiem nieźle gdyż posiadam wykształcenie humanistyczne (przyznam - nieco zakurzone przez długoletni kontakt z językiem obcym ;) ). Dopiero Ty otworzyłaś mi jednak oczy w kwestiach ważności tzw szczegółów technicznych :). Jestem bardzo ciekawa Twojej opinii na temat utworu "Dom z mgły", który wkrótce powinien stać się dostępny. W moim przekonaniu jest to tekst posiadający o wiele mniejszy ładunek emocjonalny niż poprzednie, tzn bohaterka zamiast w pełni uczestniczyć w opisanym dramacie, dokonuje raczej rozrachunku z przeszłością.
PS. Zajrzałam też do Twojej twórczości. Jestem urzeczona. Popełnię wkrótce jakiś komentarz na ten temat :) Żałuję jedynie, ze nie będę mogła odpłacić Ci pięknym za nadobne ;)

retro, dziękuję z całego serca za Twoje słowa. Zaglądaj jak najczęściej i posyłaj mi tą pozytywną energię. Wpadnę również do ciebie ;)
Uwzględniam poprawki, pracuję ( w nie ukrywam, że bólach ;) ) i rozwijam skrzydła ;)
Uparłam sie, tak jak radziła Miladora ;)
pozdrawiam i do napisania ;)
Miladora dnia 23.10.2017 11:13
dziewczynka bez imienia napisała:
To mój pierwszy utwór i jeśli podobał Ci się bardziej niż napisany później tekst "Śmierć białej róży", to oznacza, że mój "warsztat" nie ewoluuje zgodnie z chronologią.

To nie jest kwestia tego, że podoba mi się bardziej, bo piszesz mniej więcej w tym samym stylu, tylko zaprezentowania tekstu. ;)
Jeżeli ten jest wcześniejszy, to wygląda na to, że wtedy bardziej dbałaś o szczegóły techniczne.
W przypadku Róży wyraźnie sobie odpuściłaś - nie wiem, może z pośpiechu?

Cieszę się, że pracujesz, bo to zawsze daje efekty. :)

Do zobaczenia. :)
dziewczynka bez imienia dnia 23.10.2017 12:39
Być może był to pospiech, a być może, jako osoba mało wierząca w siebie, zachłysnęłam się po prostu ochami i achami, które do mnie dotarły. Przy czym krytyczne uwagi (bez fałszywej skromności przyznam, że nieliczne) upychałam w megalomańskiej części świadomości nazywającej je głosem plebsu, który nie wyznał się na moim kunszcie ;)
Jesteś pierwszą osobą, której udało sie ściągnąć mnie na ziemie. Gratuluję ;)
purpur dnia 26.10.2017 12:16
No witaj dziewczynko...

Przeczytałem, prawie, ale o tym za chwilę...

Wiesz, czytając "coś", co nie do końca przypadło mi do gustu, zastanawiam się mocno nad komentarzem, który mam napisać. Być może, nie napisanie niczego byłoby lepsze... Z drugiej strony, ja, odnośnie mojego pisania, wolałbym usłyszeć cokolwiek, co być może mi pomorze, niż nic...

Zdaję sobię jednak sprawę, że "łatwiej" jest po prostu zamknąć stronę. Wbrew pozorom, trudno jest napisać krytyczną, dobrą ( staram się, wybacz, jeśli nie wyjdzie ) opinię.

No więc...

Niestety "wymordowałaś" mnie okrutnie do mniej więcej połowy tekstu. Przyznaję się, że tyle udało mi się przeczytać. Fragmenty są okrutnie przegadane i powtarzają cały czas to samo. Spokojnie mogłabyś większość zamknąć w jednym dłuższym akapicie i pozwolić popłynąć historii dalej. A na to czeka czytelnik! Ja czekałem.
Wydaje mi się, że ilość zdań wynika z obawy, iż czytelnik nie poczuje, nie "zrozumie" co też autor chce przekazać, jaką emocję, jaki kolor ma grać w tle.
Proponowałbym odważyć się i zaufać czytelnikowi! Daj mu szansę.

Na przykładzie:

Cytat:
Wilgotne, zimne i ciemne piekło bez życia.

Napisałaś X zdań poprzedzających powyższe opisujące stan lasu. I... ponownie wracam do "wilgotny" i "ciemny" i że szumi. To przecież oczywiste - dałaś dobitnie do zrozumienia, że jest tam masa dźwięków...

Cytat:
To było miejsce wypełnione totalnym chaosem i rozpaczą.
- totalnie absolutnie nie komponuje isę z resztą wykreowanego nastroju...

Cytat:
To nie był pierwszy raz kiedy Chłopczyk okazał jej OBOJĘTNOŚĆ.
- dlaczego jest to dużą literą. Uważam, że jest to błąd, wskazywać aż tak dobitnie na co czytelnik ma zwrócić uwagę. Trochę subtelności, delikatności w przekazie. Nie bój się, zrozumie :)

Zazwyczaj sobie wynotowuję, to co mi wpadło w oko i powyższe, to takie moje notatki z Twojego tekstu!

No dobrze, ponarzekaliśmy, znaczy, ja narzekałem :) Ale...
Jest w tekście pewna doza tajmniczości, emocji, może smutku, może czegoś innego. Tekst, nie wydaje się błachy, mimo iż traktuje o rzeczach, ktore wydawałoby się, że czytałem setki razy. Ma niedociągnięcia, ale Twoje prowadzenie jest fajne. Zdania nie kłują, czyta się płynnie, brzmią dobrze. Wydaje się, że teraz wystarczy pisać, pisać i... no tak, pisać i nauczyć się "czytlenika".

Oczywiście, można potraktować go jako "plebs" :p i stwierdzić, że jeszcze lata świetlne miną, zanim ten kurz nauczy się dostrzegać to co ważne :D Jasne, każdy ma swoją drogę, swój sposób. I wcale nie uważam, że mój, jest lepszy. Ba, wręcz cieszę się, że mogę obserwować różne "próby" i oglądać ich efekty. Natomiast... pochlebstwa są miłe, i należy przyznać, że budujące, aż chce się pisać! Ale... bez kijka, kolejne dzieła będą nosiły te same błędy co poprzednie... :D Ale to twój wybór.

Może spróbuj z krótszym tekstem, zwięzłej napisanym, ale spróbuj przekazać w nim emocję?

Dobrze, ja się nagadałem, a teraz mam prośbę do Ciebie.

Proszę szczerze, nie obrażę się, nie nakrzyczę, co najwyżej poczekam, aż dodasz avatr, wydrukuję go i ceremonialnie ( z uwzględnieniem olejków zapachowych i kaczego pióra ) spalę go :p

Czy patrząc obiektywnie, lepiej by było, żebym zamkną stronę, przed napisaniem powyższego?

Pozdrawiam,
Pur
dziewczynka bez imienia dnia 26.10.2017 14:50
O obiektywizm będzie trudno, bo chodzi o mój tekst, czyli coś, co jest mi bliskie. Ale ok, wyrażę swoje zdanie - nie uważam, że źle zrobiłeś pisząc powyższe. Masz prawo do swoje odbioru tekstu skoro wystawiłam go, że tak powiem, do użytku publicznego.
A teraz trochę o tym jak ja to postrzegam... Widzisz, mnie np wymęczyła okrutnie "Dziewczyna z pociągu". Czy to wpłynęło na ogólnoświatowy odbiór tego utworu lub na ilość sprzedanych egzemplarzy? No chyba nie. Czy gdyby Paula Hawkins przeczytała moją opinię o swojej książce przed jej wydaniem i wsłuchała się w czytelnika, czyli we mnie, wyszłoby jej to na dobre? No chyba nie. Kompletnie pomijasz bardzo ważną kwestię, a mianowicie zróżnicowane gusta czytelnicze. Jednemu podoba się fantastyka, drugiemu reportaż, trzeciemu romans. Moja twórczość ma swoich zwolenników, od których słyszę - wow! zainspirowałaś mnie! To jest rewelacyjne!uwielbiam cie itp. Niektórzy lubią symbolizm i dostrzegają w moich opowieściach metafizykę. Inni znajdują tam odbicie swoich własnych doświadczeń. Piszę więc dla nich, bo czyż nie tworzymy po to, by poruszać? Nie da się zadowolić wszystkich gustów i upodobań. Rozumiem, że ci sie nie podobało i przyjmuję to, jednak nie rość sobie proszę prawa do urabiania mnie jako autora i uznawania, że jedynie twój głos czytelniczy jest tym, z którym należny sie liczyć.Nie dawaj mi też złudnych nadziei, że jeśli ciebie posłucham, to będzie co świętować. Spokojnie i z pokorą, a wręcz z wdzięcznością, przyjmuję krytykę dotyczącą warsztatu, błędów, stylu itp, ale nie chcę burzyć filarów swojego pisarstwa, tylko dlatego, że komuś sie one nie podobają.
Zaznaczam jednak, że pomogłeś. Pomogłeś mi utwierdzić się w przekonaniu, że nie da sie zadowolić wszystkich bo ile osób tyle gustów ;)
Mimo wszytko zapraszam do moich pozostałych utworów. Nie obrażę sie, więc nie zamykaj strony przed napisaniem komentarza. Mnie pewnie to nie bardzo pomoże, ale może tobie tak?
Pozdrawiam.
purpur dnia 26.10.2017 15:19
Hmm...

Faktycznie nie zawarłem zdania - to tylko moja, nic nie ważna opinia - akurat w Twoim komentarzu, bo pisze to zdanie tyle razy pod tekstami innych, że po prostu wydaje mi się to samo grać w tle.

Oczywista, oczywistość!

Wielokrotnie trafiałem na teksty, ktore mnie odrzucały. Nie mój temat, nie moje słownictwo, nie moja estetyka, brakuje mojego ulubionego zwierzaczka itp itd! Co nie zmienia faktu, że wracając do autora, w innych literkach, byłem bardzo miło dopieszczony słowem. Bo po prostu napisał tekst, który był świetny.

Nie pomijam odbioru danego czytacza! Dla mnie jest to również oczywiste, dlatego też, czytając Twój tekst, pisałem ogólnie. Da się, przyznaję, że nie zawsze, ocenić tekst w oderwaniu od tematu który porusza. Mimo, że nie cierpię np historycznych opowiadań, to potrafię docenić sposób ich przedstawienia, sposób w jaki autor poprowadził czytelnika, sposób w jaki przytrzymał moją uwagę na kartce ... itp Ale dalej to oceniam ja - tak, nieistotny pyłek.

Tysiąc razy już słuchałem obron "dzieła" autora - ma do tego absolutne prawo, ba, ma wręcz obowiązek stawać murem za tym, co powołał do życia.
Bo jeśli nie on to kto?
Do tego, kto ma monopol na prawdę - czytelnik czy autor?

Wybacz, ale zarówno pochwały, jak i krytyka to ten sam "poziom". Rozumiem, że bierzesz do siebie pozytywne opinie, negatywne zaś, są zbędne :D
Ok!
Tak jak wspominałem, lubię obserwować różne postawy, i ich efekty. Super, że masz własną drogę i naprawdę, szczerze i bez żadnego kłapania dziobem życzę Tobie powodzenia.

Nie czuję misji narzucania swojego zdania komukolwiek, mogę jedynie napisać, co mi się podobało/nie podobało - tyle! Jeśli autor chce, bierze sobie uwagi, może się zastanawia, albo utwierdzają go one w swoim doskonały wyborze. Albo po prostu lecą do kosza! Tyle! Zresztą co ja tam mogę wiedzieć, uczę się dokładnie tak samo, jak ci, którym wpisuję komentarze...

Cytat:
Mimo wszytko zapraszam do moich pozostałych utworów. Nie obrażę sie, więc nie zamykaj strony przed napisaniem komentarza. Mnie pewnie to nie bardzo pomoże, ale może tobie tak?
- serdecznie dziękuję, ale nie będę sie narzucał. Wspomniałaś, że masz wielu fanów, którzy utwierdzają cię w poprawności swojego wyboru, więc po co Tobie malkontnci, czy też plebs, który tylko niepotrzebnie będzie Cię rozpraszał. Szkoda mojego czasu - wole popatrzeć przez okno :)

Polecam tobie jednak nie zamykać się na dyskusję, zwłaszcza nad swoim tekstem, ponownie, może się mylę, ale jest to dość pomocna metoda.

PS Paula Hawkins - nie mam zielonego pojęcia kim jest owa pani. Czy naprawdę uważasz, że ktokolwiek, pisząc cokolwiek od razu osiągnął poziom mistrzostwa - ale nie takiego, który potrafi celnie stawiać literki, tylko takiego, ktory portafi umieć ocenić, czy to co napisał jest dobre czy nie? Być może Paula jest na tyle dobrym pisarzem, że po prostu wie, że to co pisze jest świetne!I nie potrzebuje żadnych opinii na temat swoich zdań. Nic tylko podziwiać i próbować uszczknąć coś z jej atramentowej kieszeni :)

Również pozdrawiam
dziewczynka bez imienia dnia 26.10.2017 15:47
Nie zamykam się na dyskusję, zamykam się na stwierdzenie - ja wiem najlepiej, mnie słuchajcie, ja jestem czytelnikiem wszechmogącym, mnie i tylko mnie szanuj pisarzu. Ten ton bardzo wyraźnie wybrzmiewa w twojej wypowiedzi.
Słyszałam już wiele opinii na temat swoich utworów, nie tylko na tym portalu. Ktoś pisze - skróć swoje opowiadanie - a za chwile ktoś następny - napisz coś więcej,rozszerz tekst bo czuję, że to niedokończona historia. Widzisz teraz ten paradoks? Kto ma rację? Kogo posłuchać a komu okazać brak szacunku? Gdybym chciała brać każdą opinię do siebie i się w nią wsłuchiwać, z mojego utworu nie zostałoby ani jedno słowo. Pisze dla tych, którym się moja twórczość podoba, jak każdy zresztą.
A Paula Hawkins jest własnie autorką "Dziewczyny z pociągu", książki, którą osiągnęła światowy sukces, mimo tego , że mi się np wcale nie podobała. Tylko że ja ,widzisz, nie utożsamiam swoich upodobań z głosem całej potężnej gawiedzi czytelniczej.
Sam prosiłeś o szczera opinię...
purpur dnia 26.10.2017 16:30
Masz rację.

Odstawiam kota z kolan, zdejmuję sygnety z palców, a mój głos nie miał być wszechwładny :D ... szczerość, czy nam się podoba, czy nie, należy doceniać ...

Wybacz, jeśli powiedziałem coś, co cię uraziło. Nie zawsze wszyscy muszą się ze sobą zgadzać, co nie powinno im przeszkadzać w koegzystencji. A posiadanie racji, nie jest najważniejsze w życiu. Czasami lepsze są wełniane rękawiczki, wciśnięte w kieszeń...

dziewczynka bez imienia napisała:
Pisze dla tych, którym się moja twórczość podoba, jak każdy zresztą.

Tak, i tego się trzymaj!

Naprawdę życzę powodzenia!
Jest takie świetne powiedzenie angielskie, a polski odpowiednik nie niesie dokładnie tej treści, dodatkowo akurat Tobie ( chociaż bardziej twojemu nick-owi ) pasuje jak ulał :)

Have fun girl!

Szczerze pozdrawiam,
Pur
dziewczynka bez imienia dnia 26.10.2017 17:32
Nie uraziło mnie to co powiedziałeś, ale jak to zrobiłeś.
Gdybyś napisał, o swoich indywidualnych odczuciach podziękowałabym ci za szczerość. Jeżeli natomiast mianujesz sie samozwańczym głosem wszystkich moich czytelników, to mam chyba prawo do jakiegoś dementi, czyż nie? Bez względu na to co piszesz potem i jak to tłumaczysz, twoja pierwsza wypowiedź zabrzmiała jak autorytarna tuba. Uznałeś, że masz patent na interpretację i nawet używałeś osoby trzeciej gdy mówiłeś o czytelniku. Nie chodziło więc o ciebie, a o odbiorców jako takich, prawda?Przynajmniej takie można było odnieść wrażenie.
A o mój fan to ty się nie martw ;)
Na razie!
purpur dnia 26.10.2017 18:00
Zawsze, tylko i wyłącznie piszę za siebie.

Cytat:
Nie chodziło więc o ciebie, a o odbiorców jako takich, prawda?

Piszę moją opinię, piszę to co mnie poruszyło, pisze to co ja dostrzegłem. Bo to JA usiadłem i przeczytałem twój tekst, JA się nad nim pochyliłem i spisałem wrażenia, które we MNIE pozostały po jego przeczytaniu.

Sama wiesz, że ludzie mają różne, własne, opinie, więc to byłoby bez sensu, jak bym pisał za ogół. Zresztą skąd ja mam wiedzieć, co chcą "czytelnicy"? Nie mam pojęcia o jaki samozwańczy twór ty mnie posądzasz... Byłem przez chwilę Twoim czytelnikiem, tak jak być mógł każdy, tyle. Może zabrakło jednego zdania, które podałem w kolejnym komentarzu. Ale wiesz co, to kompletnie nie ma znaczenia.

Poprzednim komentarzem miałem nadzieję zakończyć tę dyskusję. I proszę, zakończmy ją.

Traktuj swoich czytelników, jak chcesz. Przyjmuj to co uważasz, to co jest ci potrzebne - nic mi do tego. Nie mam zamiaru wtrącać się w Twoje pisanie. Głowę posypałem popiołem, cofam wszystko co powiedziałem.

Naprawdę życzę miłego pisania i wielu przyjemnych chwil spędzonych nad kartką.
Bez ironii i sarkazmów.

O <i>fan</i> również się nie martwię.

Pozdrawiam
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
JOLA S.
18/11/2017 22:59
Brawo! Wielkie Dzięki. :) :) :) :) :) »
Jacek Londyn
18/11/2017 22:57
Myślę, że abstrakcji tu nie uświadczy. Przyznaję się co… »
Pulsar
18/11/2017 22:48
Nie mam żadnego wpływu na którą półkę mnie położą. »
hopeless
18/11/2017 22:29
Miladora - - dzięki:) »
hopeless
18/11/2017 22:25
Miladora - i tak zrobię:) »
Miladora
18/11/2017 22:14
Niewiele. ;) Za to wiersz jest całkiem, całkiem. :)»
ajw
18/11/2017 22:08
Dziękuję, Mileno :) »
ajw
18/11/2017 22:08
Bardzo lubię Twoją narrację, która jest zawsze jakimś… »
Dobra Cobra
18/11/2017 22:06
Alesz jak najbardziej rozumiem taki stan w pisarnictwie!… »
Milena1
18/11/2017 22:04
Jest klimat, obrazowanie. Pozdr :) »
Miladora
18/11/2017 22:03
I daj Ci, Boże, zdrowie. :) Dorzuć do kompletu. »
Dobra Cobra
18/11/2017 22:02
Jeśli będą następne - to piękna sprawa! DoCo »
Miladora
18/11/2017 22:00
Ja już w to uwierzyłam. ;) Może tak? Lubię rozbijać… »
Lilah
18/11/2017 21:57
Dzięki, ajw. Altanka jest super. Miło Cię gościć. :) »
hopeless
18/11/2017 21:55
Miladora - myślę, że w tym tempie zapełnię koszyczek dużo… »
ShoutBox
  • Esy Floresy
  • 18/11/2017 23:01
  • Kto żyw nie próżnuje, łapie ankietę i głosuje. :)
  • Alen Dagam
  • 18/11/2017 22:17
  • @mike17 - jutro już będziemy ciszej w SB, sorki za wcinanie się ciągle :/
  • Alen Dagam
  • 18/11/2017 22:15
  • Jeszcze niecałe 2 godziny do zamknięcia ankiety. 1. Nazwa: [link] 2. Kategorie: [link] . Głosujcie!
  • Alen Dagam
  • 18/11/2017 22:06
  • [link] Heh, ucięło cyferki w linku. Ten jest właściwy.
  • Jaga
  • 18/11/2017 21:59
  • Otwiera mi się "Mark Twain, czyli magiczny czar Tomka Sawyera :)"
  • Jaga
  • 18/11/2017 21:57
  • Alen, na pewno chodziło Ci o ten link?http://www.portal-pisarski.pl/forum/temat/342
  • mike17
  • 18/11/2017 21:56
  • GŁOSOWANIE w MUZO WENACH 5 wciąż trwa, zapraszam : A tu konkursowe info : [link]
  • mike17
  • 18/11/2017 21:54
  • No i pozostało nam już tylko 4 dni do zakończenia GŁOSOWANIA. MUZO WENY 5 potrzebują nowych głosów, nowej krwi, więc już dziś nie wahaj się, zagłosuj i wyraź swoją opinię o utworach.
  • Alen Dagam
  • 18/11/2017 21:03
  • Mamy 13 oddanych głosów w ankiecie z wyborem nazwy nowej strony. Czy będzie więcej? Pierwsze miejsce ma 5 głosów - zdecydowany faworyt. Czemu głosujemy? [link]
Ostatnio widziani
Gości online:20
Najnowszy:rkpru1282
Wspierają nas