Trzeźwym (k)rokiem (troszkę teorii) - JaDziekuje
Proza » Miniatura » Trzeźwym (k)rokiem (troszkę teorii)
A A A
Od autora: Kolejna część.
Terapia podstawowa. 

Mój podpis wylądował pod jakimiś papierami i kontraktem terapeutycznym, który zapoczątkował mój pobyt na oddziale dziennym. Szedłem tam z mieszanymi uczuciami, było w tym trochę lęku przed nieznanymi ludźmi, było wiele ciekawości i chęci zmian, nadziei, niepokoju, ostrożność zmieszana z podekscytowaniem. Przekroczyłem próg sali, w której miały odbywać się zajęcia. Pod ścianami w koło były krzesła, na ścianach tablice informacyjne i kartki, w rogu wiatrak, na krzesłach ludzie. Pięcioro ich było: Krzysiek, Paweł, Bożena, Kamil i Stefan. Te imiona nieznaczące wtedy dla mnie nic, miały stać się w moim trzeźwieniu bardzo ważne. W ogóle jakby mi ktoś wtedy powiedział, że w tej sali odmieni się moje życie i spojrzenie na świat — nie uwierzyłbym za żadne skarby. Jakby ta osoba dodała po chwili, że w tym budynku przestanę być głębokim pesymistą — wyśmiałbym ją. Gdyby ta uparta osoba, mówiła dalej, że tu odejdzie mi depresja i myśli samobójcze — walnąłbym ją w pysk. Walnąłbym za lekkość, z jaką te słowa wypowiada, za całe moje pokładane nadzieje i marzenia, za rzeczy tak upragnione, za które wtedy biłbym się z każdym i w rzeczywistości biłem, ale wokół nie było winnych, oprócz mnie samego. Patrzyłem na tych ludzi, chcąc poznać ich historię, nie spodziewałem się jednak, że dzięki nim, poznam siebie samego. Wtedy pierwszy raz, przy obcych ludziach, przedstawiłem się jako Damian — alkoholik i narkoman. Narkoman... do jasnej cholery, nie obudziłem się przecież z tym wczoraj, przyzwyczajałem się do tego stanu rzeczy stopniowo kilka lat, może przez te lata nie nazwałbym się narkomanem, ale ćpałem więc ćpunkiem się nazywaliśmy dosyć często z kolegami. Jak przyszło mi powiedzieć to innym, głośno i wyraźnie, czułem niepokój, bałem się ich reakcji. Powiedziałem to i ... nic się nie stało. Nikt się nie zdziwił, nikt się nie uśmiechnął, po prostu słuchali. Poczułem ulgę i akceptację. Dowiedziałem się, że jestem chory, że uzależnienie to choroba i chorym pozostanę do końca życia. Nie mam powrotu do kontrolowanego picia i tym się różnię od zdrowych ludzi. 

Swój słomiany zapał znałem nie od dziś. Dlatego o tym, że wybieram się leczyć, że byłem na wizycie, u psychiatry, że skierowali mnie na oddział i na ten oddział chodziłem, nikomu nie powiedziałem od razu. Głupio mi było nagadać się albo przyznać się do swojego problemu, iść i zakończyć leczenie po paru dniach lub nawet w pierwszym i potem tłumaczyć każdemu, że owa terapia nie była dla mnie. W razie porażki wolałem uniknąć tłumaczeń. Chciałem najpierw zobaczyć, jak jest i jakby wszystko było w porządku, wtedy dopiero o tym powiedzieć bliskim. 

Pierwszy dzień zleciał błyskawicznie, byłem na specjalnych zasadach — czyli przedstawiony regulamin grupy mnie nie obowiązywał. Od pierwszego dnia, pełnego emocji przez kolejny miesiąc, męczył mnie natłok myśli — objaw głodu. Ciągła rozmowa o alkoholu okazała się przyciskiem startu, dla ciągłego myślenia o alkoholu, snów alkoholowych, niebezpośredniej chęci napicia się go, ale o tym, co wydarzyło się na terapii. Nieraz będąc na terapii, piłem całą noc. Piłem po polsku, po rusku i w każdym języku świata, piłem oszukany przez kolegów, piłem, jak zapomniałem, że „przecież ja nie piję” chodziłem w stanie wskazującym na spożycie jak po chmurce. Wstawałem z kacem. Kilka minut dochodziłem do siebie, w półśnie myślałem jak ja swoje zapicie, przedstawię grupie. Co im powiem i czy w ogóle iść na terapię. Miałem wyrzuty sumienia. Wstawałem, mając ból głowy i wysuszone gardło, myślałem o tym, co się wydarzyło, wreszcie dochodziło do mnie, że to były tylko sny. Suchy kac męczył jednak cały dzień, poprzedzały go najczęściej bardzo realistyczne sny z alkoholem. Objawami głodu są również drżenie ciała, pocenie się, bezsenność czy też psychiczne objawy takie jak natrętne myślenie o napiciu się, rozdrażnienie, otępienie, skupianie się na innych, izolacja przed ludźmi. To i dziesiątki innych rzeczy podstępnej choroby chce doprowadzić nas z powrotem do picia. To działa w podświadomości, ma wpływ na nasze zachowania. To, co napisałem to i tak pikuś przy głodach narkotycznych. Skąd się w ogóle biorą głody? Jak wyglądają? 

Stary kolega poprosił mnie o pomoc przy malowaniu pokoju. Co roku starał się go odświeżyć. Pomalowaliśmy i wróciłem do domu. W domu miałem trzęsiawkę, silny stan lękowy, paranoje, skoki ciśnienia, kołatanie serca, złe myślenie o sobie, jednym zdaniem miałem zejście jak po zażywaniu amfetaminy po dziesięciodniowym ciągu. Pomyślałem na początku, że może mi kolega coś podrzucił, ale wiem, że takiego świństwa by mi nie zrobił. Analizowałem, co się wydarzyło. Dotarło do mnie, że rok wcześniej pomagałem mu malować ten pokój. Pomagałem naćpany, te same kolory i te same ruchy „zawróciły mnie” tunelem czasowym. Moja podświadomość przypomniała sobie o narkotyku albo myślała, że zażyłem. Męczyło mnie tak trzy dni. 

Tak to działa. Podświadomie możesz się też zacząć odzywać do „starych” kolegów, wracać w miejsca, gdzie piłeś, sam siebie doprowadzać do stanu, w którym sięgałeś po używkę. Doprowadzając się do złości, „depresji” czy sytuacji gdzie ciężko ci będzie odmówić zażycia substancji psychoaktywnej, od której jesteś uzależniony. Wyzwalaczem głodu może być wszystko i każdy musi poznać te, które na niego działają. Więc w zaleceniach każdego uzależnionego jest omijać takie miejsca i osoby, które kojarzą nam się z używkami. Miejsca, gdzie te używki występują. Omijanie zapachu, czy też osób po spożyciu, niegapienie się w marketach na butelki, sprawdzania ich cen i tym podobne zachowania. 

Na początku omijasz, bo musisz — bo tak masz w zaleceniach. Potem omijasz, bo już nie kręcą cię imprezy alkoholowe, gadanina pijacka. Potem już cię to omija, bo nikt cię na takie imprezy nie zaprasza, bo za wiele razy odmówiłeś. Automatycznie zaczynasz szukać sobie innych znajomych, bo tamtych wybrałeś pod siebie w pijanym życiu. Wraz z rozwojem choroby, zawęża się obraz życia. Nazywa się to „koncentracja życia wokół picia”, czyli coraz bardziej, nasze życie jest skupione na używce. Koledzy zostają tylko ci, z którymi można wypić, praca jest podświadomie wybierana tak, by było w niej ciche przyzwolenie do picia i tak ze wszystkim... a rodzina? Zakończę, cytując pewnego alkoholika: 

- Jeszcze raz się napijesz, to się wyprowadzę! - mówi do mnie żona. 
- Pfff... To się wyprowadź. - odpowiedziałem.

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
JaDziekuje · dnia 23.10.2017 08:39 · Czytań: 222 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 0
Komentarze

Ten tekst nie został jeszcze skomentowany. Jeśli chcesz dodać komentarz, musisz być zalogowany.

Proza: Górna Półka
Proza: Dolna Półka
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Jacek Londyn
20/09/2018 13:09
Pobawmy się razem, proszę zerknąć do skrzynki pocztowej.:) »
Asocjacja
20/09/2018 12:51
Drogi Jacku, rozbawił mnie pan. Wspólnie możemy ułożyć fajny… »
Jacek Londyn
20/09/2018 12:39
Asocjacjo, fajną ptasią rymowankę ułożyłaś. :) Gdyby była… »
Asocjacja
20/09/2018 12:36
Miła Jolu, wiedziałam, wiedziałam, że żebraczka nie… »
Ana23
20/09/2018 12:08
Do zajrzenia tutaj skusił mnie tytuł...i nie żałuję.… »
JOLA S.
20/09/2018 09:20
Droga Asocjacjo, nie jestem poetką, nie znam się na tym… »
mike17
19/09/2018 22:44
Rozumiem, Niczyja szukasz mocnych wrażeń w prozie :) Owszem,… »
Ania_Basnik
19/09/2018 22:41
Przeczytałam, jest pięknie i magicznie, jak to u Ciebie.… »
Niczyja
19/09/2018 22:36
DoCo! No Ciebie jako mojego ulubionego autora nie mogłam… »
Niczyja
19/09/2018 22:26
Cześć Michale, Czytałam dziś Twoje najnowsze miłosne… »
DanielKurowski1
19/09/2018 21:57
Dziękuję za komentarz, wkrótce poprawie błędy »
StalowyKruk
19/09/2018 21:57
Rzeczywiście, ze znakami interpunkcyjnymi miewam problemy.… »
Jacek Londyn
19/09/2018 21:33
Pierwsza godzina jazdy przebiegała spokojnie. Koła miarowo… »
Dobra Cobra
19/09/2018 21:07
Przypowiesc o automatyce piekna. Dziękuję. GregoryJ,… »
Jacek Londyn
19/09/2018 20:57
Ten rodzaj opowiadań to nie moja bajka, zatem przeleciałem… »
ShoutBox
  • mike17
  • 20/09/2018 13:30
  • Tu podaję konkursowe namiary : [link]
  • mike17
  • 20/09/2018 13:29
  • Jeszcze 10 dni pozostało na nadsyłanie prac do MUZO WENY 6, konkursu dla prozaików, gdzie piszemy miniaturkę pod wybrany utwór muzyczny. Serdecznie zapraszam i czekam na Wasze prace :)
  • mike17
  • 19/09/2018 22:55
  • Aniu, ponieważ pisaliśmy naraz komenty, uzupełniłem moją odpowiedź dla Ciebie :)
  • JOLA S.
  • 16/09/2018 09:48
  • Stawitzky, dzięki i dobergo dnia :)
  • JOLA S.
  • 14/09/2018 14:47
  • Yitopaz, możesz cały tekst podmienić, wytnij i wklej od nowa, nie będzie przechodził przez maszynkę Redakcji. :)
  • mike17
  • 13/09/2018 18:02
  • A tu informacja konkursowa : [link]
  • mike17
  • 13/09/2018 18:01
  • Serdecznie zapraszam do udziału w konkursie w prozie MUZO WENY 6, gdzie inspiracją jest muzyka, na podstawie której należy napisać miniaturkę i wysłać mnie. Czekają atrakcyjne nagrody :)
  • Esy Floresy
  • 11/09/2018 22:24
  • Czas ucieka coraz szybciej, zostało 10 dni. Łapcie, więc za pióra i nadsyłajcie wiersze na konkurs :) [link]
Ostatnio widziani
Gości online:16
Najnowszy:Vampire
Wspierają nas