Samotnik rozdział 20: Gdzie diabeł nie może... - MarcinD
Proza » Fantastyka / Science Fiction » Samotnik rozdział 20: Gdzie diabeł nie może...
A A A

Zanim zrobiło się całkiem jasno, słyszałem jakieś głosy. Nie czułem kompletnie całego ciała, jedynie głowa pulsowała mi tępym bólem. Dopiero po chwili ośrodek równowagi zorientował się mniej więcej w przestrzeni i dotarło do mnie, że byłem w mniej więcej pionowej pozycji. Gdy otworzyłem powoli oczy, doszło do mnie, że byłem na dużym placu na terenie batalionu. Siedziałem na piętach, opierając się plecami o starą latarnię. Gdy uniosłem nieco głowę, zobaczyłem, że przede mną leży mój karabinek i pistolet, oba z wyciągniętymi magazynkami. Obok nich leżały również moje dwa noże. Zdałem sobie sprawę, że miałem na twarzy moją maskę. A przecież ją zdjąłem. Ktoś musiał ją założyć. Powoli i ostrożnie uniosłem głowę, w stronę dobiegających mnie głosów. Kilkanaście metrów ode, na betonie, płonęło ognisko. Płonęły w nim jakieś stare drewniane ramy z okien, rozrąbane drzwi i inne, mniej łatwe w rozpoznaniu kawałki drewna. Wokół ogniska, na kilku oponach siedziało w sumie siedmiu mężczyzn. Nieco z boku siedziała Dominika, a tuż obok niej Tereska. Jeden z nich musiał zauważyć, że doszedłem do siebie, bo wstał, podniósł Kałasznikowa i ruszył w moim kierunku.

- Cześć, śpiąca królewno - powiedział. Przez maskę jego głos brzmiał gardłowo i ciężko. Popatrzyłem w górę, na niego. Znałem go z obozu Mariusza. Miał ksywę Gruby i tak właśnie wyglądał - jak przypasiony, stały klient siłowni. Miał na sobie jakieś pseudowojskowe, ochronne ciuchy i policyjną maskę z dużym wizjerem obejmującym całą twarz. Na szybie wizjera wydrapane były litery JP. Przez chwilę patrzyłem prosto w jego wizjer ale potem mój wzrok przestawił się na widok błękitnego nieba nad nami. Dostrzegłem spokojnie krążącego ptaka. Gargulec był bardzo wysoko i najwyraźniej jeszcze nas nie zauważył. Ale z pewnością zauważy. Jęknąłem, gdy moje ciało zaczęło wracać ze stanu odrętwienia. Teraz czułem, że ręce mam wykręcone do tyłu i skrępowane. Poruszyłem palcami i wyczułem, że były to zwykłe, plastikowe opaski zaciskowe. Popatrzyłem na Dominikę, ale nie zwracała na mnie najmniejszej uwagi. Rozmawiała z pozostałymi, słyszałem jak się śmieje. Dotarło do mnie, że mężczyzna, który stał przededniu mną, coś powiedział. Popatrzyłem znów na niego.
- Wreszcie cię mamy, Duch - powiedział gniewnie. Odburknąłem coś w odpowiedzi i teraz dopiero Dominika popatrzyła na mnie.
- Jak tam, Duch, ogarniasz już sytuację, czy potrzebujesz kilku słów wyjaśnień? - zapytała. Spojrzałem na nią i opuściłem głowę, czując na powiekach łzy zawodu i złości, przede wszystkim na siebie. Dostrzegłem, że Tereska też wstała. - No to ci wyjaśnię, skoro tak milczysz. - Moje milczenie Dominika najwyraźniej uznała za chęć poznania wyjaśnień. Ktoś podał jej strzelbę i podeszła do mnie.
- Uważaj na niego, Dominika - powiedział spokojnie mężczyzna który pierwszy podszedł do mnie a teraz wrócił do grupy.
- Nie rozśmieszaj mnie. Myślisz, że sobie nie poradzę? - zapytała, a ja tylko patrzyłem na nią wściekłym wzrokiem. Ostrożnie,niemal się nie ruszając, zacząłem delikatnie przecierać krępujące mnie plastikowe tasiemki o zardzewiałą latarnię. Teraz Dominika zwróciła się bezpośrednio ku mnie.

- Mówiłam ci, Duch, że ja byłam nietykalna, pamiętasz? Owszem, ja byłam. Ale moja siostra już nie do końca...
- Domiś... - przerwała jej w tym momencie młodsza dziewczyna. Dominika nawet nie zerknęła w jej stronę. - Ale ten pan nam pomagał, co ty robisz?
- Nie teraz, Tereska. Moja siostra nie do końca była nietykalna. Wszyscy nasi żołnierze z obozu tylko czekali, aż dostanie pierwszej miesiączki. Musiałam ją ochronić. Za każdą cenę. I w sumie nie była aż taka wysoka, prawda? - Mężczyzna za nią tylko roześmiał się. Najwyraźniej był dowódcą tej bandy.
- Domiś, ale... - Tereska znów się odezwała.
- Mówiłam, nie teraz! - Dominika odwróciła wzrok od szefa i popatrzyła na mnie. - Poszłam do Mariusza. On był szefem. Miał władzę. Zaproponowałam mu układ. Dałam mu siebie. I obiecałam w przyszłości Tereskę. Ale postawiłam warunek, że nie tknie jej ani on, ani nikt inny, zanim nie pozwolę. I że my dwie będziemy tylko dla Mariusza i jego najbliższych żołnierzy. Zawsze to lepiej tylko kilku, niż wszyscy, prawda? - zapytała.
- Jesteś zwykłą... - urwałem, gdy lufa jej strzelby przesunęła się w moją stronę. Przypomniałem sobie, jak z zimną krwią zastrzeliła w hali jednego z mężczyzn.
- Cii, Duszku. Nie mów nic. Mariusz postawił swój warunek. Znasz takie powiedzenie, że gdzie diabeł nie może, tam babę pośle? Powiedział, że się zgodzi, pod warunkiem, że wyjdę na miasto i pomogę odnaleźć i złapać osławionego Ducha. Chyba mi się udało, nie? - Roześmiała się.

- Duch, Duch, Duch. A może Duch ma jakieś imię? I konkretną twarz? - podszedł do mnie Gruby i jednym ruchem zerwał mi maskę z twarzy. Poczułem natychmiast ostre, zimne powietrze. Od razu zaczęło drapać mnie w gardle. Szarpnąłem się, ale oczywiście nic to nie dało. Może tylko tyle, że opaski na moich nadgarstkach znów się nadwątliły i teraz były niemal zupełnie przerwane. Gruby popatrzył na mnie, prosto w oczy, z odległości kilku centymetrów. Widziałem w jego spojrzeniu, przez wizjer jego maski, że mnie poznał. Ten charakterystyczny błysk w oku. Natychmiast poczułem nacisk jego noża na gardle.
- Ja pierdolę. Maciek. - Powiedział, a ja czułem dziką nienawiść w każdej literze mojego imienia. - Masz kurwa szczęście. Wtedy, uciekając, zabiłeś mi brata. Masz szczęście, że Mariusz chcę cię żywcem. Ale żywcem to jedno... - dodał, stając za mną. - A z niepełną ilością palców to drugie - warknął. W tym momencie poczułem jak chwycił moją prawą dłoń, a zaraz potem docisnął ją z całej siły do ziemi. Zanim zdążyłem pomyśleć, co chce zrobić, poczułem potworny ból i krzyknąłem niemal z całych sił. W chwilę potem Gruby stanął ponownie tuż przede mną i rzucił na ziemię mój własny, zakrwawiony, odcięty palec. Z jakąś dziwną ulgą rozpoznałem, że ten najmniejszy. Dyszałem ciężko, tłumiąc z całej siły ból, chociaż miałem wrażenie że zaraz znów stracę przytomność. Z oczu popłynęły mi łzy.
- Mały? - Usłyszałem głos Dominiki. - Odciąłeś mu mały palec? - zapytała z oburzeniem.
- Domiś... - Odezwała się Teresa, ale została całkowicie zignorowana.
- Co za różnica? - zapytał Gruby. - Zaraz mogę mu odciąć wszystkie po kolei - dodał. Dominika wymierzyła w niego ze strzelby i pokazała obok spustu jak rusza odpowiednim palcem.
- Strzela się wskazującym, idioto - warknęła.
- Dominika! - powiedziała ostrzegawczo Teresa.
- Cicho siostra. Wracamy do obozu, Gruby. Mam jego wszystkie mapy.
- Domiś! - Niemal krzyknęła Teresa.
- Co, do jasnej cholery?! - warknęła Dominika, odwracając się w stronę siostry, a ja poczułem, że plastikowe opaski puściły całkiem i moje ręce były wolne. Moja broń była ledwie metr ode mnie. Zmrużyłem gniewnie oczy. Czułem, jak wściekłość wprost rozsadza mi żyły.
- Jakiś ptak tu leci - powiedziała, wysoko zadzierając głowę.
- Co? - zapytała zaskoczona Dominika, unosząc głowę w górę, tak, jak wszyscy pozostali, łącznie ze mną. Cóż, wiele razy widziałem, jak gargulec dopada swoją ofiarę. Zawsze było to efektowne - gdy ogromny, ciężki ptak niemal bezgłośnie nagle spada z nieba, dosłownie wdeptując ofiarę w ziemię. Nigdy jednak nie widziałem takiego ataku z tak bliska. No i nigdy nie widziałem ataku w którym ofiarą miał być człowiek.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
MarcinD · dnia 24.10.2017 14:19 · Czytań: 199 · Średnia ocena: 5 · Komentarzy: 16
Komentarze
skroplami dnia 24.10.2017 19:22 Ocena: Świetne!
Autorze, jeszcze chwila i Cię powieszę ;). Ile razy będziesz Ty wieszał czytelnika za jego sznurki nerwowe ;)? Takie mini nowele a co kolejna to mocniej zagryzam usta, prawie do krwi ;)?
Tak, doskonałe krótkie odcinki pełne akcji, dosłownie. Nic nie trzeba więcej dodawać. Może tylko: jakie to szczęście że odcinek pomiędzy kolejnymi odcinkami :), też krótki :).
Bardzo dobra akcja.
MarcinD dnia 24.10.2017 21:11
skroplami napisał:
Autorze, jeszcze chwila i Cię powieszę . Ile razy będziesz Ty wieszał czytelnika za jego sznurki nerwowe ?

Spokojnie, już nie długo ;).

skroplami napisał:
...jakie to szczęście że odcinek pomiędzy kolejnymi odcinkami :), też krótki :)

A owszem, kolejny odcinek już jest w poczekalni.

Dziękuję Ci za taki komentarz. Dodaje skrzydeł do moich dłoni latających po klawiaturze ;-).
retro dnia 24.10.2017 22:44
Oj... cienko pogrywasz z tą babą w tytule, czy raczej jej brakiem;) czyli zaczynam od rozdz. 20, z góry przepraszam za ignorancję w kwestii wcześniejszych 19.

Kilka uwag:
Cytat:
Dopiero po chwili ośrodek równowagi zorientował się mniej więcej w przestrzeni i dotarło do mnie, że byłem w mniej więcej pionowej pozycji.

za dużo mniej więcej, może synonim?

Cytat:
Kilkanaście metrów ode
mnie - zabrakło;

Cytat:
Przez chwilę patrzyłem prosto w jego wizjer ale potem mój wzrok przestawił się na widok błękitnego nieba nad nami.
- przed "ale" przecinek;

Cytat:
Wreszcie cię mamy, Duch - powiedział gniewnie. Odburknąłem coś w odpowiedzi i teraz dopiero Dominika popatrzyła na mnie.

nie wiem dlaczego, ale brzmi to sztucznie, to zamierzenie ze zwróceniem uwagi Dominiki, może warto rozwinąć dialog?

Cytat:
- Uważaj na niego, Dominika - powiedział spokojnie mężczyzna który pierwszy podszedł do mnie a teraz wrócił do grupy.
- przed "który" wrzuć przecinek i przed "a" chyba też;

Cytat:
Ostrożnie,niemal się nie ruszając,
- brak spacji po przecinku;

Cytat:
Teraz Dominika zwróciła się bezpośrednio ku mnie.
- chyba jednak lepiej brzmiałoby: do mnie, bo "ku mnie" brzmi nazbyt patetycznie, biorąc pod uwagę scenerię;

[quote- Ja pierdolę. Maciek. - Powiedział][/quote] - zbędna kropka, po niej z małej;

Cytat:
Mariusz chcę cię żywcem
- jak Mariusz to chce;

Cytat:
chociaż miałem wrażenie że zaraz znów stracę przytomność.
- przed "że" przecinek;

Cytat:
- Domiś... - Odezwała się Teresa,
- z małej;

Cytat:
zapytał Gruby. - Zaraz mogę mu odciąć wszystkie po kolei - dodał.
- jak zapytał, to dodał zbędne;

Pomysłowe, enigmatyczne zakończenie. Jednak ciągi dalsze mają to do siebie, że trzeba czytać wcześniejsze części, niemniej warto było zajrzeć:)

Z pozdrowieniami,
R.
MarcinD dnia 24.10.2017 22:52
Dzięki bardzo za takie dokładne przejrzenie całości i uszczegółowienie błędów :-).

PS. Serdecznie zapraszam do 19-tu poprzednich części ;-).
Gaston Bachelard dnia 27.10.2017 21:11
Znam kogoś, kto to chętnie przeczyta.
Owszem i tak.
Uf, Aż mi się oka pomęczyły.
Ale piszesz, piszesz, Panie MarcinieD.
Ujrzę koniec to opowiem Ci o moich odczuciach.
Teraz dobranocka.
Pozdrowionka.
MarcinD dnia 27.10.2017 21:15
Gaston Bachelard napisał:
Ujrzę koniec to opowiem Ci o moich odczuciach.

Dziękuję, przyznam szczerze, że koniec jest tuż-tuż. Będę w takim razie czekał :-).

Gaston Bachelard napisał:
Znam kogoś, kto to chętnie przeczyta

Jestem mocno zaintrygowany.
Gaston Bachelard dnia 27.10.2017 21:22
Ale, że już tuż-tuż? O jejka!
U mnie nigdy nie chce się tak szybko zakończyć żaden blablak.
Zaraz zacznę Ci zazdrościć. Hi hi.

A teraz na lekko poważniej - też kiedyś próbowałem kogoś wrzucić w takie dziwne i puste światy, stad wiem, że wcale to nie jest takie proste. Chociaż u Ciebie brykają jeszcze dobre Panie.
A ludka znam. Napisz ładnie i poprawnie to wygrasz losa na uśmiecha.
MarcinD dnia 27.10.2017 21:27
Gaston Bachelard napisał:
U mnie nigdy nie chce się tak szybko zakończyć żaden blablak.

Dobrych historii nie można ciągnąć w nieskończoność... Trzeba wiedzieć, gdzie jest ta linia która rozdziela dobry koniec od odcinania kuponów ;-).

Gaston Bachelard napisał:
A ludka znam. Napisz ładnie i poprawnie to wygrasz losa na uśmiecha.

Hmm... Powiem szczerze, że "Samotnik" tutaj jest wersją pierwszą. Po cichu, na komputerze, wprowadzam już zmiany i korekty wynikające z komentarzy. Dodaję nowe rozdziały. Niektóre skracam, inne wydłużam, by mniej-więcej zachować ich równość. Myślę, że będzie ładniej i poprawniej ;-).
Gaston Bachelard dnia 27.10.2017 21:35
O to chodzi, że właśnie dobre historie jest najtrudniej zakończyć.
Lub może nie. Sam już nie wiem.

O tym na spodzikach, przy końcówce... Dobrze czynisz. Nie jestem korektorem, ale widziałem tam nawet ja parę bratków kwiatków. Poprawiaj, ponieważ nie każdy ważny to lubi. I czasami źle zapisujesz dialogi. Mnie uczono tak - "z gęby" (powiedział, rzekł, westchnął, etc.) to bez kropy i z małej literki. Inne, kropa i po dużemu pisiu pisiu. Reszta mi tylko śmignęła przed oczami.
MA BYĆ PIĘKNIE| I NA CACUCH!Pamiętaj.
MarcinD dnia 27.10.2017 21:44
Cytat:
O to chodzi, że właśnie dobre historie jest najtrudniej zakończyć.

Dlatego jestem zwolennikiem zdecydowanych końcówek... Oczywiście, nie na tyle, by bohaterzy wyginęli, chociaż to też jest jakiś pomysł... Ale już od dawna tego nie praktykuję ;-).
Gaston Bachelard dnia 27.10.2017 22:12
Śmierć bohatera to nic złego.
I raczej dotykasz sedna serka homogenizowanego, pisanką zwanego - każdy pisuje według swojego pasuje. A gusty?... jejku rety. Nie byłoby literaturki, gdyby nie gusta przeróżne. Zresztą nie dotyczy to tylko literatury. Czarny kwadrat na białym tle (i odwrotnie) to dla niektórych prawdziwa sztuka. Dla mnie akurat nie. Ja to ja, jednak. Ty praktykuj wszystko, co Ci się wyduma.
I niech nam się wiedzie w każdej biedzie.
MarcinD dnia 27.10.2017 22:49
Tak, nic złego, ale zostawia czytelnika z dosłownie zamkniętą książką. Nie ma już miejsca na wyobraźnię "co było potem".
Alen Dagam dnia 29.10.2017 14:24 Ocena: Świetne!
Wrrrrr!

Czy ja dobrze widzę, że zacząłeś nowe opowiadanie pisać? Ani mi się waż! Siadaj i kończ to! No już!

:mad:
MarcinD dnia 29.10.2017 16:44
Dobrze widzisz, ale nie martw się, to już skończone i w poczekalni ;-)
Alen Dagam dnia 29.10.2017 17:05 Ocena: Świetne!
Jak to skończone?

Buu! Ja tutaj dopiero na bieżąco nadrobiłam, a Ty już kończysz :)
MarcinD dnia 29.10.2017 17:15
Cytat:
Jak to skończone?


Każda historia powinna mieć swoje zakończenie.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
JOLA S.
18/11/2017 22:59
Brawo! Wielkie Dzięki. :) :) :) :) :) »
Jacek Londyn
18/11/2017 22:57
Myślę, że abstrakcji tu nie uświadczy. Przyznaję się co… »
Pulsar
18/11/2017 22:48
Nie mam żadnego wpływu na którą półkę mnie położą. »
hopeless
18/11/2017 22:29
Miladora - - dzięki:) »
hopeless
18/11/2017 22:25
Miladora - i tak zrobię:) »
Miladora
18/11/2017 22:14
Niewiele. ;) Za to wiersz jest całkiem, całkiem. :)»
ajw
18/11/2017 22:08
Dziękuję, Mileno :) »
ajw
18/11/2017 22:08
Bardzo lubię Twoją narrację, która jest zawsze jakimś… »
Dobra Cobra
18/11/2017 22:06
Alesz jak najbardziej rozumiem taki stan w pisarnictwie!… »
Milena1
18/11/2017 22:04
Jest klimat, obrazowanie. Pozdr :) »
Miladora
18/11/2017 22:03
I daj Ci, Boże, zdrowie. :) Dorzuć do kompletu. »
Dobra Cobra
18/11/2017 22:02
Jeśli będą następne - to piękna sprawa! DoCo »
Miladora
18/11/2017 22:00
Ja już w to uwierzyłam. ;) Może tak? Lubię rozbijać… »
Lilah
18/11/2017 21:57
Dzięki, ajw. Altanka jest super. Miło Cię gościć. :) »
hopeless
18/11/2017 21:55
Miladora - myślę, że w tym tempie zapełnię koszyczek dużo… »
ShoutBox
  • Esy Floresy
  • 18/11/2017 23:01
  • Kto żyw nie próżnuje, łapie ankietę i głosuje. :)
  • Alen Dagam
  • 18/11/2017 22:17
  • @mike17 - jutro już będziemy ciszej w SB, sorki za wcinanie się ciągle :/
  • Alen Dagam
  • 18/11/2017 22:15
  • Jeszcze niecałe 2 godziny do zamknięcia ankiety. 1. Nazwa: [link] 2. Kategorie: [link] . Głosujcie!
  • Alen Dagam
  • 18/11/2017 22:06
  • [link] Heh, ucięło cyferki w linku. Ten jest właściwy.
  • Jaga
  • 18/11/2017 21:59
  • Otwiera mi się "Mark Twain, czyli magiczny czar Tomka Sawyera :)"
  • Jaga
  • 18/11/2017 21:57
  • Alen, na pewno chodziło Ci o ten link?http://www.portal-pisarski.pl/forum/temat/342
  • mike17
  • 18/11/2017 21:56
  • GŁOSOWANIE w MUZO WENACH 5 wciąż trwa, zapraszam : A tu konkursowe info : [link]
  • mike17
  • 18/11/2017 21:54
  • No i pozostało nam już tylko 4 dni do zakończenia GŁOSOWANIA. MUZO WENY 5 potrzebują nowych głosów, nowej krwi, więc już dziś nie wahaj się, zagłosuj i wyraź swoją opinię o utworach.
  • Alen Dagam
  • 18/11/2017 21:03
  • Mamy 13 oddanych głosów w ankiecie z wyborem nazwy nowej strony. Czy będzie więcej? Pierwsze miejsce ma 5 głosów - zdecydowany faworyt. Czemu głosujemy? [link]
Ostatnio widziani
Gości online:15
Najnowszy:rkpru1282
Wspierają nas