Cunqui. Rozdział 20 - Alen Dagam
Proza » Fantastyka / Science Fiction » Cunqui. Rozdział 20
A A A
Klasyfikacja wiekowa: +18

 

Wieczór w gospodzie zakończył się, wbrew pierwotnym założeniom wodza Tych Pieczarników, późno i bardzo wesoło. Atmosfera poprawiła się wydatnie, gdy Karmyan zawołał o drugi dzban wina, a już przy trzecim zabawa rozkręciła się na dobre. Rozochoceni przynoszonym ochoczo przez gospodarza trunkiem oraz oferowanymi przez niego opowieściami i anegdotkami zasłyszanymi od gości ze wszystkich stron, podróżnicy szybko zapomnieli o wcześniejszej markotności, nieprzyjemnych tematach i wszelkich innych troskach. Nawet Ekkla skrzywiła się kilka razy w średnio udanej próbie uśmiechu, choć ani to, ani wino urody jej nie dodały. Wreszcie, gdy Płatek zabrał się do przyśpiewek i gdy stało się jasne, że prędko nie skończy, Arin postanowił wycofać się z dolnego pomieszczenia. Mocno chwiejnym już krokiem powędrował do przeznaczonej dla niego izby sypialnej, coraz bardziej utwierdzony w przekonaniu, że wyruszenie z samego rana do Klakon nie pójdzie wcale tak gładko, jak to planowano.
 
“Kola będzie musiał poczekać na nas trochę dłużej. Trudno. Wytrzymał rok, wytrzyma jeszcze jeden dzień.”
 
Nie zadając sobie nawet trudu rozebrania się, w butach i zakurzonym kubraku, Arin zwalił się z westchnieniem zadowolenia i kilkoma porządnymi beknięciami na drewniane łóżko, które - nie zbudowane pod rozmiary Tych Pieczarników - aż ugięło się pod jego ciężarem. Nie zdążył zasnąć, ponieważ jego pęcherz dał o sobie znać. Nie mając ochoty na schodzenie znowu na dół, wódz podniósł się z posłania i z nadzieją rozejrzał się po pomieszczeniu. Ku swej radości, odkrył stojący pod łóżkiem nocnik. Skorzystał z niego i, szczęśliwy, powrócił do poziomu.
 
Arin starał się być na co dzień rozsądnym i opanowanym wodzem, chcąc przewodzić Tym Pieczarnikom tak dobrze, jak jego ojciec przed nim. Bywały jednak chwile, gdy zdarzało mu się odsunąć od siebie na chwilę ciężar odpowiedzialności i zapomnieć o swoim stanowisku. Ojciec, Farin, którego pamiętali jeszcze prawie wszyscy jego poddani, był uwielbiany i szanowany przez każdego, a dla niego samego pozostawał niedoścignionym wzorem. Arin nie łudził się, że kiedykolwiek mu dorówna, ale niemniej starał się z całych sił. Tego jednak wieczoru, daleko od Pieczar i obowiązków, młody wódz chwilowo z wysiłków tych zrezygnował.
 
Zanim jeszcze zabawa w gospodzie rozkręciła się na dobre, do Arina przyszło kolejne echo z Klakon. Chłopcy, którzy roznosili wiadomości blisko i daleko, zawsze zdawali się wiedzieć, gdzie odnaleźć ich adresatów. Siatka tych prędkonogich posłańców działała szybko i niezawodnie, co było godne podziwu, ponieważ działo się tak zupełnie bez udziału magii.
 
- Do Arina od Toia Avafarna - wyrecytował jasnowłosy chłopiec o ogorzałych nogach stając przed Tymi Pieczarnikami i kręcąc nosem z niezbyt dobrze ukrywanym wstrętem wywołanym ich intensywnym zapachem. - Przypomnienie o dokonaniu należnej zapłaty… ekhm.. - chłopiec zamrugał szybko oczami i natychmiast poprawił się - drugie przypomnienie o dokonaniu należnej zapłaty za dokonanie zabiegu usunięcia obrzęku na prawej nodze Białej Jaszczurki, lat sześćdziesiąt sześć, z plemienia Tych Pieczarników, cztery noce temu. Zapłata w wysokości zwykłej wyprawionej jeleniej skóry oczekiwana jest niezwłocznie. Ponieważ nie było odpowiedzi na poprzednią wiadomość, Toi Avafarn żąda tym razem potwierdzenia i powrotnego echa, którego koszty ma pokryć Arin.
 
Wódz zazgrzytał zębami i wydał z siebie sporo nieparlamentarnych słów na temat Toia Avafarna.
 
- Przecież ten dureń wie, że będziemy w Klakon jutro! - Płatek szczerze dzielił jego wzburzenie. - To już druga taka sama wiadomość, którą dostajesz dzisiaj. Czy jego już zupełnie powyginało? I jeszcze chce odpowiedź!
 
Arin zapłacił chłopcu i polecił mu przekazać starszemu z Klakon, że jego wiadomość została odebrana i zrozumiana.
 
- Powiedz jeszcze, że damy mu taką fajną skórę, że mu będzie jak prawdziwy jeleń po nocach ryczeć. Nie wyśpi się już nigdy - zaproponował obruszony Płatek. Chłopiec-echo spojrzał pytająco na Arina.
 
- Nie musisz tego dodawać - powiedział wódz. - Tylko powtórz moje potwierdzenie.
 
Chłopiec zniknął, a Arin złapał za kubek z winem i wychylił całą jego zawartość jednym pociągnięciem.
 
- Jak mnie ten człowiek czasem denerwuje - powiedział. - Jest tak upierdliwy czasem, że miałbym ochotę strzelić mu w zęby, gdyby nie był już tak pomarszczony i strupieszały. A tak dla ścisłości, Ci Cudowni nie zatrzymują u siebie naszych skór. Mówią, że za bardzo im śmierdzą. Wymieniają je zazwyczaj z Tymi Wypasionymi i z ludźmi z osad za materiały i jedzenie.
 
- Nie znają się - odparł Płatek. - A może Toi cię śledzi? Może chce się upewnić, że jesteśmy w drodze po Kolę?
 
- Tak myślisz? Hmm, może masz i rację… Ludzie z Klakon musieli się sporo nasłuchać nieustannego gadania chłopaka. Może rzeczywiście im się to przejadło.
 
Wiadomość z Klakon musiała być tego wieczoru ostatnią kroplą potrzebną do przelania się dzbana strapień i rozdrażnień prześladujących wodza, który od tej pory nie zakazywał już swojej eskorcie wina i sam raczył się nim aż do późna. Obiecał sobie w duchu, że jutro znowu powróci do należnej swojemu stanowisku powagi.
 
Jutro zaczęło się jednak nieco wcześniej, niż podróżnicy mieli w planach.
 
Arin przebudził się w tym, co wydawało się samym środkiem nocy i zobaczył nad sobą zatroskane oblicze Kuku Munia.
 
- Kuku ma nocne objawienie i wprawia go ono w przerażenie - poinformował go Kuku widząc, że wódz się obudził.
 
- Wypiliście już wszystko? Nie ma więcej wina i nie będzie już. Napij się wody.
 
Ale ten pokręcił głową na znak, że to nie brak trunków spędza mu sen z powiek.
 
- Przez okno do izby mała wróżka wleciała. Wokół głowy lata, w nos gryzie i świeci się cała - wyszeptał w ucho wodza konspiracyjnie.
 
- Trzaśnij ją butem - podsunął mu Arin rozwiązanie problemu i spróbował z powrotem zamknąć oczy.
 
- Przegonić się nie da i spać nie pozwala. Furczy, burczy i parska, jakby coś chciała.
 
- Jakby od ciebie coś chciała? - odmruknął Arin, zastanawiając się, czy przypadkiem jego podpici towarzysze nie chcą w ten sposób spłatać mu złośliwego figla. - To chyba jakaś pijana ta wróżka. A ładna chociaż? Wyślij ją do mnie - dodał przewracając się na drugi bok. - Jeśli aż tak bardzo jest spragniona męskiego towarzystwa, to ja ją chętnie przygarnę i przytulę, skoro ty się brzydzisz.
 
Kuku zaczynał się niecierpliwić.
 
- Jak Kuku wyszedł z izby, wróżka za nim poleciała. Sama tam zamknąć się za nic nie dała. Jak Arin nie wierzy, to niech oczy otwiera. Wróżka na łożu siedzi i na niego spoziera.
 
Arin poderwał się po tych słowach jak oparzony, bardziej z zaskoczenia niż wiary w opowieść Kuku. Gdy spojrzał jednak na krawędź swojego łóżka, na własne oczy przekonał się o słuszności niezwykłych twierdzeń wierszoklety.
 
- Niech mnie trzecia dziurka Ekkli pochłonie - wyszeptał z niebotycznym zdumieniem, ale i z gigantycznym podziwem. - Kuku, nie jesteś co prawda najlepszym łowcą, ale tym razem udało ci się upolować najpiękniejszą pannę na świecie.
 
Zjawisko nie siedziało, jak wkomponował w swoją rymowankę Kuku, na łóżku, lecz unosiło się nad posłaniem Arina jak świetlik nad wodą. “Jaka ona majestatyczna”, pomyślał wódz. Istotka drżała i wyglądała, jakby wypełniała ją niecierpliwość.
 
- W istocie. Wygląda zupełnie jak młoda goła panna - powtórzył przecierając oczy i przyglądając się dokładniej. - Nawet małe cycki ma. A te jej kolory… cudowne! Kuku, co to może być?
 
- Magowie z Klakon ponaglenia wysyłają. Może tym razem do magii się uciekają? - wyraził przypuszczenie Kuku, nie zdając sobie sprawy z tego, że wcale nie był daleko od prawdy.
 
- Nie będziemy przecież podróżować w nocy! - powiedział Arin do świetlika.
 
Reakcja była nieoczekiwana. Domniemana wróżka pofrunęła w jego kierunku i zaczęła drgać tuż koło jego ucha. Rzeczywiście, wydawała przy tym dość dobrze słyszalne brzęczenie.  “Może to jakiś zaczarowany komar?”, zastanowił się Arin. Magowie z Klakon nie słynęli co prawda z urwisowstwa i używali swojej magii tylko w pożytecznych celach, ale kto ich tam wiedział.
 
Wróżka drgała i drgała i Arin musiał zgodzić się z teorią Kuku, że mogła chcieć mu coś przekazać.
 
- Jeśli chcesz mi coś powiedzieć, to obawiam się, że niestety nie rozumiem - powiedział do istotki na wszelki wypadek.
 
Wróżka zamarła na te słowa. “Ona mnie rozumie!” Obrócił głowę i patrzył prosto na nią. Emanujące z niej różnokolorowe światło nie pozwalało co prawda podziwiać jej szczegółowo, ale mógłby przysiąc, że zobaczył na jej maleńkim czole zmarszczkę zastanowienia.
 
A potem nagle istotka znowu zerwała się do lotu, tym razem mierząc w kierunku okna. Kuku, który stał między łóżkiem a ścianą z oknem, odruchowo chwycił pierwszą rzecz, która nasunęła mu się pod rękę i obawiając się, że panna ucieknie, rzucił się za nią. Niefart chciał, że rzeczą ta okazał się na wpół wypełniony cieczą nocnik, którego Arin użył wcześniej, tuż przed zapadnięciem w ciężki od nadmiaru wina sen. Z zamiarem schwytania panny pod nocnik, Kuku wylał na nią w locie całą jego zawartość, ale uwięzić jej pod nim nie dał rady. Chybił zaledwie odrobinę i złapał tylko powietrze.
 
Furkotanie nabrało mocy oraz wyrazu i Arin usłyszał w nim zbulwersowanie przywodzące mu na myśl zajadłe kłótnie niektórych pełnych temperamentu niewiast z jego plemienia. Panna zawisła przez chwilę w powietrzu, a potem otrząsnęła się z aromatycznej cieczy prychając przy tym jak kocuł, który wpadł do rzeki. Wyfrunęła przez okno zanim Kuku zdążył zamachnąć się do drugiego podejścia.
 
- No tak. Teraz ją definitywnie przegoniłeś - powiedział Arin z wyrzutem do swojego towarzysza. Kuku zwiesił głowę na piersi.
 
Zanim Arin, całkowicie już przebudzony, zdążył się zastanowić, czy nocne zjawisko rzeczywiście było znakiem od Toia, którego znaczenia nie potrafił rozszyfrować w szoku, w którym się znajdował, czy miało ono jakieś bardziej naturalne wytłumaczenie, brzęczenie dało się słyszeć ponownie i wróżka powróciła do izby w ten sam sposób, jak ją opuściła. Tym razem jednak jej wygląd odebrał mu mowę.
 
Była cała czarna - wysmarowana od stópek do małej głowy sadzą, którą musiała zebrać przy wylądowaniu w palenisku. Prawdopodobnie stało się to w głównym pomieszczeniu gospody, gdzie przez cały miniony wieczór wesoło palił się ogień, grzejący rozochoconych biesiadników. Jej blask, przytłumiony papką z sadzy pomieszanej z zawartością nocnika, znikł całkowicie. Przypominała teraz dużego trzmiela, który nieopatrznie wpadł w ciekłą smołę.
 
- Nie dotykaj jej Kuku! - ostrzegł Arin. - I nie próbuj jej złapać. Ona chce coś od nas. A ja chcę wiedzieć, dlaczego wróciła.
 
Wróżka poszybowała w stronę bielonej ściany izby, która - choć już dość brudna - wciąż była jasna. Przytuliła się do niej całą sobą, pozostawiając na niej czarne od sadzy ślady. Obaj Ci Pieczarnicy obserwowali ją w zdumieniu.
 
Furczała, latała i przesuwała się po jasnym tle przez jakiś czas, od czasu do czasu odsuwając się od ściany i badając to, co pozostawiła na niej. W końcu Arin, który zrozumiał, co zamierzała, zerwał się już całkowicie z łóżka i podszedł do kreowanego przez nią na ścianie wizerunku. Nie było wątpliwości, że była to imitacja człowieczej twarzy. Nawet całkiem udana.
 
- Odstające uszy. Piegi. Wielkie oczy… na przyrodzenie mojego wuja Naburmuszonego Chrząszcza, przecież to cały Kola!
 
Istotka zatrzepotała całą sobą radośnie. Arin uśmiechnął się do niej.
 
- Kola popisuje się zdobytą magią?
 
Gwałtowne i zdenerwowane brzęczenie odpowiedziało mu, że jego wniosek minął się z prawdą. Spróbował jeszcze raz.
 
- Ale Kola cię przysłał, tak?
 
Wróżka znowu wpadła na ścianę, tym razem frenetycznie rozrzucając resztki sadzy po całym swoim arcydziele, jakby chciała je całkowicie zasmarować.
 
Arin potrzebował tylko kilku chwil, by wreszcie zrozumieć, co chciała mu przekazać swoją niecierpliwością i uporem.
 
- Kola jest w niebezpieczeństwie… tak?
 
Wróżka odpowiedziała radosnym pobrzękiwaniem, pofrunęła do drzwi izby sypialnej i tam zawisła w oczekiwaniu.
 
Arin nie namyślał się ani chwili dłużej.
 
- Kuku, budź pozostałych. Nie obchodzi mnie to, jak bardzo są pijani i czy Płatek będzie cię chciał przy tym udusić. Nie ma czasu do stracenia. Biegniemy natychmiast do Klakon.
 
“Ci Pieczarnicy jednak są bardzo słownym plemieniem”, pomyślał gospodarz z samego rana, nie znajdując żadnego ze swoich woniejących gości w ich łóżkach. “Wynieśli się szybko tak, jak obiecali”. I zadowolony zabrał się do wietrzenia pomieszczeń, które pilnie tego wymagały.
 
Tylko jedna rzecz trochę go zastanowiła. W izbie, którą zajmował Arin, ściana zabrudzona była czymś, co wyglądało na cuchnącą pomyjami sadzę. “Lepiej nie wnikać w niektóre rzeczy”, pomyślał filozoficznie i wybrał się na poszukiwania mokrej ścierki.

 

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Alen Dagam · dnia 09.11.2017 09:39 · Czytań: 125 · Średnia ocena: 4,5 · Komentarzy: 8
Komentarze
MarcinD dnia 09.11.2017 14:31 Ocena: Bardzo dobre
Przeczytawszy rozdział 19 z miejsca przypędziłem tutaj. Taaaakkkkk! Będzie masakra :D. Albo przynajmniej kłótnia. Mhm... Czekam :D.
Gaston Bachelard dnia 09.11.2017 19:28
Masakra............... Ech, Wy dranie A'Dagamki i Marcinowe też.
Jak czytam - fantastyka ma się i miewa prawie fantastycznie.
Rośnij zdrowo zatemuśnie Autorko i szkicuj szkice we szarościach wielu.
Słonek i chmurek.
Alen Dagam dnia 10.11.2017 15:18
Fantastyka ma się świetnie, o ile mogę mówić w imieniu Marcina i moim. Trochę masakry też w życiu nie zaszkodzi, o ile pozostanie ona tam, gdzie z zamierzenia powinna pozostać, czyli w ścianach wymyślonych przez nas światów. A w prawdziwym życiu, tak jak piszesz, Gastonie: słonka i chmurki. Tu w Anglii dzisiaj wyjątkowo nie pada, jej! :)

Dziękuję za czytanie, Panowie :)
al-szamanka dnia 10.11.2017 18:31 Ocena: Świetne!
Uff, przyznam się.
Właśnie skończyłam czytanie wszystkich dwudziestu kawałków.
Pisałam już, że fantasy to nie moje, ale przeleciałam część drugą, trzecią... a potem wciągnęłam się. No i jak to bywa, znalazłam się w takim punkcie, że ciekawi mnie, co dalej.
Oczywiście przydałoby się wszystkie części ładnie doszlifować; interpunkcyjnie (co, niestety, też jest moją słabą stroną), gramatycznie (bardzo często piszesz tą książkę, w tą stronę, zamiast )
Masz wybitną słabość do to
Poniżej przykład z odcinka 11
- Ha! Twarde prawo to dobre prawo, ale najlepsze to to, które się konsekwentnie wymusza.
A wystarczy że to zdublowane zastąpisz jest takie.
Czasami szyk zdania haczy.
Natomiast jeśli chodzi o treść, pomysłowość, humor, konsekwencję w ciągnięciu poszczególnych wątków i charakterystykę postaci, to bardzo mocno na tak :)
Ha, będzie książka! :D
I bardzo mnie raduje, że nie ma u Ciebie krasnoludów, w które obfitują prawie wszystkie fantasy.

Pozdrawiam :)
Alen Dagam dnia 11.11.2017 10:37
Och :p

A ja wczoraj o Twoim Chłystku czytałam. Jak to, fantasy nie twoje? Toć z Ciebie dobra wróżka - bajarka! Nie każde fantasy to Tolkien albo Sapkowski. I u mnie, i u Ciebie na pierwszym miejscu w opowiastkach są ludzie, często ich przywary i słabostki, ale i to, co w nich najpiękniejsze i najszlachetniejsze. Tylko światy trochę inne - a może po prostu takie, które mają prawo istnienia, ale nie dla wszystkich są widoczne?

Dziękuję Ci ogromnie za takie wspaniałe podsumowanie Cunqui. Owszem, mam zamiar zrobić z tego całą książkę, a nawet cały cykl. Mam nadzieję, że zostaniesz ze mną w tym świecie. Obiecuję, że ani jeden krasnolud się nie pojawi :)

Będę poprawiać po kolei wszystkie napisane już części, a przy pisaniu kolejnych zwracać większą uwagę na "to" i inne niedociągnięcia. Dziękuję!
violka dnia 12.11.2017 22:21 Ocena: Bardzo dobre
Witam. Udało mi się nadrobić zaległości! :)
Bardzo dobry pomysł na wielotorowe prowadzenie opowieści. Świat stworzony przez Ciebie bogaty w różnorodne istoty i podsycajacy w czytelniku ciekawość - co dalej. Dużo realistycznych dialogów, ciekawe przemyślenia, ale... mam kilka ale.
Jak dla mnie, zaznaczam według mnie, brakuje opisu bohaterów, istot tworzących fabułę i opisów miejsc w których ta historia się dzieje. Chciałabym "zobaczyć" jak mieszkają, jak wyglądają, czym różnią się. Nie dostrzegam rysu charakterystycznego konkretych postaci, znam tylko ich imiona i brakuje mi jeszcze emocji. Piszesz trochę o nich, ale nie pozwalasz poczuć - ból nie boli, śmiech nie bawi. Uff,to tyle moich uwag.
Gratuluję pomysłu i czekam na dalsze części :)
Pozdrawiam cieplutko. V.
skroplami dnia 12.11.2017 23:04 Ocena: Świetne!
Odnosząc do "violka".
To powstający drugi tom na temat Przymierza :), pierwszy już istnieje, pt "Ostatni Archant" i tam są szczegóły. Nic nie dodam, wszystko w dłoniach autorki :).
I jak w tomie 1 tak tutaj, wiele postaci, wiele wątków, chociaż wszystkie wokoło ... dobra, nie będę o czym i o co chodzi :). Dodam tylko, ten powstający tom tak samo wciąga jak nr 1. Który bardziej? Oba :), chociaż pierwszy skończony a aktualny cofa nas w czasie o lat.... przepraszam, ponownie wszystko w dłoniach autorki. Nie mam prawa i nie wiem ile mogę "zdradzić" :).
Oczywiście, ważne uwagi al-szamanki. To nie tyle osłabia, a jeśli to w małej części, co przeszkadza w "pochłanianiu". No błąd ortograficzny czy wielosłowie jednosłowne (np przytoczone to i to i znów to ;) ), są jak zakalec w cieście i rozmazują wrażenia :(. A są one jednak niesamowite, pomimo :).
Cóż można o dwóch ostatnich rozdziałach? Błędy wytknęła szamanka, reszta rozwija się jak kwiaty wiosną i zachwyca budową, zapachem, kolorem :). Oczywiście, do doskonałości jeszcze kilka kroków ;), ale widać że autorka dąży :).
Alen Dagam dnia 14.11.2017 20:02
Dziękuję, kochani czytelnicy.

@violko, mam taka metodę, że nie dostarczam dokładnych opisów fizycznych postaci od razu z punktu widzenia narratora wszechwiedzącego, ponieważ raczej czekam na dogodny moment, kiedy ktoś może zostać opisany przez kogos innego. Jesteśmy takimi, jakimi nas widzą. Co do opisów miejsc, chciałam z tym poczekać na "zderzenie światów", które już niebawem. Zamiast napisać "na ziemiach Tych Cudownych były kozy, które miały niebieskie żarówki na głowach" wolę poczekać trochę i napisać: "Zobacz! Te kozy mają coś niebieskiego na głowach, świeci się własnym światłem - jaki to niesamowity świat! - wykrzyknęła Welha." Przykład, oczywiście, zmyślony.

Co do uczuć bohaterów, również ograniczam się na razie do minimum. Kilka powodów. To nie jest, tak jak Twoja wspaniała historia, powieść psychologiczna. Bardziej chyba pasowałoby tu określenie powieści przygodowej w świecie fantasy. Zbyt wiele wglądu w postacie nie pasuje chyba, poza tym strasznie by to wydłużyło historię. Po drugie, nie chciałabym bardzo zmęczyć czytających panów :p We fragmencie, w którym Cunqui po raz pierwszy zapragnęła uwolnić się ze swojego więzienia (rozdział ósmy chyba) przycinałam jej "wywody myślowe" ze trzy razy, żeby nie było za dużo. Po trzecie, czeka nas tu kilka historii miłosnych jeszcze, więc uczuć będzie dość. Po czwarte, może najważniejsze: słowa i czyny wyrażają uczucia bohaterów, zmiany ich nastawienia, itp. w takim stopniu, w jakim potrzebne jest to przewrotnej autorce do budowania napięcia i przygotowywania wrednych zwrótów akcji :p

Poza tym, uwielbiam niedopowiedzenia i uważam, że pobudzają wyobraźnię czytelnika. Na przykład, nie jest chyba aż tak ważne, jak naprawdę wygląda Cunqui. Jest piękna, bo taka jest w oczach Koli. Inni nie zdążyli jej jeszcze opisać. Każdy czytelnik na razie może ją iwidziec, jak chce. Ja kilka miesięcy temu wyobrażałam ją sobie tak:

https://imgur.com/282rrFm

A teraz tak:

https://imgur.com/a/y51hH

I pewnie się to jeszcze zmieni... dopóki w opowieści nie będzie dokładniejszego i ostatecznego opisu.

Wybacz jakość artystyczną szkiców, to nie jest w zamierzeniu żadna sztuka, jedynie pomoce myślowo - przestrzeniowe dla mnie.

Ale pomyślę trochę nad tym jeszcze. Może rzeczywiście powinno być trochę więcej. W poprzedniej książce, o której pisze skroplami, jest więcej głębi. Ta opowieść miała być częścią legendy, odtwarzanej przez pokolenia, które nadeszły po tych bohaterach, dlatego może pod tym względem traktuję ją trochę po macoszemu.

Gdy dojdziemy do Pieczar, będzie na pewno więcej opisów ludków, ich życia, ubranek, itp.

@skroplami
Oficjalnie zatrudniam Cię jako szefa marketingu mojej "twórczości"! :) Nad błędami pracuję pilnie, słowo harcerza!

Miłego wieczorku, kochani.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Leszek Sobeczko
24/11/2017 01:19
fajny manifest; ale nierealny czy tu nie zachodzi pewna… »
Berele
24/11/2017 01:15
"Na rozpaloną duszę utopioną w winie" Trzeba… »
Leszek Sobeczko
24/11/2017 01:12
kiedyś na PP publikowała autorka o ksywce Shortia /z… »
Berele
24/11/2017 01:10
Uśmiechy dla nowych komentatorów :) Niech jeszcze poleży;… »
Leszek Sobeczko
24/11/2017 01:08
3 zdanie, wiersza brak pomimo wersyfikacji pozdrawiam »
Leszek Sobeczko
24/11/2017 01:06
karkołomne porównanie pozdrawiam »
Miladora
24/11/2017 00:56
Na pewno pozostanie zagadką, Mrówciu. :) Jej uśmiech… »
Leszek Sobeczko
24/11/2017 00:56
czytam Dolną Półkę a tu taka perełka, naprawdę mi się… »
Miladora
24/11/2017 00:40
A może jednak nie przeminął, Apisku? :) W weekendy tłumy… »
Miladora
24/11/2017 00:33
A wiesz, że to bardzo dobry pomysł, Jago? :) Może… »
Miladora
24/11/2017 00:28
Bardzo mi miło - dziękuję pięknie, Uleńko. :) Serdeczności… »
Miladora
24/11/2017 00:26
To najlepsza pochwała dla autora, Uleńko. :) Bardzo… »
JOLA S.
23/11/2017 23:56
Słynny uśmiech Mony Lizy należy do najbardziej czarujących w… »
Zola111
23/11/2017 23:02
Ależ to urokliwe! bardzo! z. »
Miladora
23/11/2017 22:41
Tekst po korekcie. Rekomenduję do wirtajek. :) »
ShoutBox
  • mike17
  • 23/11/2017 23:27
  • WYNIKI w MUZO WENACH 5 są już dostępne, zapraszam serdecznie : [link]
  • mike17
  • 23/11/2017 23:20
  • Bardzo Wam dziękuję za "Kwasiżurka" - powstał w chwilę, ale liczę, że dłużej pozostanie w pamięci :)
  • Niczyja
  • 23/11/2017 22:44
  • Wzajemnie:)
  • maak
  • 23/11/2017 22:43
  • Tak zrobię :). Dobrej nocy.
  • Niczyja
  • 23/11/2017 22:38
  • Dobrze, zgadzam się. Na pewno będzie pięknie:) Może być też tłumaczka wiatru lub deszczu. Albo wysokich traw bujających się na wietrze. Jak zechcesz, tak napisz:)
  • maak
  • 23/11/2017 22:36
  • Dobrze. Napiszę o kobiecie nie kobiecie. O tłumaczce chmur? :)
  • Niczyja
  • 23/11/2017 22:26
  • Coś co nie jest bajką, ale ma w sobie całe jej piękno:) To bym chciała przeczytać...
  • maak
  • 23/11/2017 22:21
  • A co wolisz, bajkę, czy nie bajkę? :)
  • Niczyja
  • 23/11/2017 22:17
  • Maaczku, napisz coś nowego. Ty tak pięknie piszesz...:)
  • Silvus
  • 23/11/2017 22:16
  • Ciao:)
Ostatnio widziani
Gości online:17
Najnowszy:Jaclynndda
Wspierają nas