Samotnik rozdział 22: Epilog: Zielone Miasto - MarcinD
Proza » Fantastyka / Science Fiction » Samotnik rozdział 22: Epilog: Zielone Miasto
A A A
Od autora: Każda dobra historia powinna mieć swój początek i swój koniec. Tutaj moja historia Samotnika - Ducha zniszczonego w Katastrofie miasta również się kończy. A czy była dobra? Cóż, mam nadzieję, że uznacie ją za dobrą. Czy "Samotnik" kiedyś powróci? Trudno mi powiedzieć.

W tej chwili analizuję wszystkie Wasze komentarze (za które raz jeszcze tutaj dziękuję), poprawiam ponownie cały tekst, dokładam rozdziały, inne łączę z jeszcze innymi. Kto wie, być może kiedyś ujrzycie tutaj tekst pod tytułem "Samotnik wersja 2: Prolog". A na razie - dziękuję.

Całe miasto jest zielone. Miasto. Raczej ruiny miasta, to, co z niego pozostało. Wystarczyło osiem lat, by natura upomniała się o swoje, a wszystko pokryło się soczystą zielenią. Ulice są teraz zielonymi dywanami gęstych traw, na których wciąż widać liczne, obłe wybrzuszenia - to wraki dawnych samochodów, tych, które nie rozsypały się jeszcze całkowicie z powodu korozji i zmieniły się w piękne stelaże dla roślinności. Bloki mieszkalne, te, które przetrwały Katastrofę, również pokryły się roślinami. A pomiędzy nimi mnóstwo dzikich zwierząt - jednak tak bardzo innych, niż kiedyś. Kiedyś były tylko dzikie psy, szaraki i gargulce. Potem nadeszły kolejne.

Wszystko zaczęło się osiem lat temu, w wakacje, gdy Wielki Zderzacz Hadronów zadziałał. Zadziałał, wywołując sejsmiczną falę, silniejszą i potężniejszą od wszystkich dotychczasowych, zarejestrowanych trzęsień Ziemi. Fala ta kilkukrotnie obiegła kulę ziemską, a na terenie Wielkiego Zderzacza rozpoczęła się reakcja łańcuchowa, powodująca kolejne sejsmiczne fale. Udało się zatrzymać ją dopiero trzema manewrującymi pociskami balistycznymi, oczywiście z głowicami atomowymi. Po ich uderzeniu zatrzymała się niszczycielska fala sejsmiczna. Ale po ich uderzeniu tak naprawdę nie miała już co niszczyć. Ludzkość padła na kolana, liczebność spadła co najmniej o połowę i władzę powoli, ale uparcie przejmowała nad wszystkim natura. Ludzie stali się tylko jej drobnym elementem. W dodatku często występującym w charakterze zwierzyny łownej.

Dokładnie tak, jak na przykład tamten młody facet. Obserwowałem go przez lornetki przyłożone do wizjera maski od dobrych kilku chwil. Był typowym zbieraczem, chyba nawet pozbawionym broni - bo w obecnych czasach długiej maczety nie można było uznać za broń. Znałem zadania takich jak on. Codzienne wyjścia z bazy, poszukiwanie owoców, roślin, z których można przyrządzić posiłek, przy odrobinie szczęścia przywleczenie czegoś małego, co wpadło w sidła. Teraz jednak niczego nie zbierał, ale po prostu uciekał. Ścigał go duży niedźwiedź, chociaż niespecjalnie przypominał niedźwiedzie, o których uczyłem się kiedyś w szkole, czy widywałem kiedyś w zoo. Na jego ramionach i plecach widać było potężne, guzowate narośla, a długie kły wystawały z paszczy. Z każdym krokiem czterech ogromnych łap wyrzucał za siebie kawałki wydartej ziemi i mchu, a nierzadko również i resztki starego asfaltu. W zasadzie, tak naprawdę nie nawet miałem pewności, czy ten zwierz był w ogóle jakąś szaloną, wyrośniętą na radiacyjnym doładowaniu mutacją niedźwiedzia. Może wywodził się z dzików? Zresztą, nie miało to żadnego znaczenia. Ważne było to, że wiedziałem, jak było to groźne zwierzę i wiedziałem, gdzie trafić, żeby zabić. Obok mnie leżał wyborowy karabin, ale nie zamierzałem na razie interweniować. Amunicja była bardzo cenna, bo coraz trudniej było ją zdobyć. Cóż, kończyła się, jak wszystko inne. W zasadzie już od dłuższego czasu zastanawiałem się, co z bronią. Coraz częściej myślałem o jakiejś dobrej, myśliwskiej kuszy. Tylko czy taką znajdę?

- Interweniujemy? - zapytała leżąca obok mnie czternastolatka, wyrywając mnie z ponurych myśli o broni. Popatrzyłem na nią krytycznie. Wiedziałem, że aż paliła się do strzelania. Cóż, odkąd poznaliśmy się pięć lat temu naprawdę bardzo dużo się przy mnie nauczyła. Wtedy była jeszcze dzieckiem.
- Wyluzuj, Terka - powiedziałem. - To nie nasza sprawa - dodałem, chociaż wiedziałem, że sprawa jest już przegrana. Sięgnęła po leżący między nami wyborowy karabin i przyłożyła sobie kolbę do ramienia.
- Poradzisz sobie? - zapytałem, wciąż obserwując, jak mężczyzna ucieka rozpaczliwie po zielonym dywanie, manewrując pomiędzy porośniętymi wrakami aut. Zbliżał się do nas szybko, ale dystans między nim, a niedźwiedziem malał w jeszcze szybszym tempie. Wiedziałem, że nie zdąży dobiec do budynku. Moja towarzyszka spokojnie przesuwała lufę karabinu, śledząc cel.
- Proszę cię, Duch. Miałam dobrego nauczyciela - powiedziała kpiąco, po czym sekundę później wypuściła głośno powietrze i wystrzeliła. Wojskowy Bor w cywilnej wersji przeznaczonej do masowej sprzedaży wystrzelił głośno i pocisk błyskawicznie pokonał ledwie pół kilometrowy dystans. Pocisk trafił idealnie w prawą łopatkę niedźwiedzia, tuż obok głowy. Zwierzę zaryczało gniewnie, zrobiło jeszcze kilka kroków, wytrącając pęd na odcinku kilkunastu metrów, by wreszcie zatrzymać się niemal majestatycznie i runąć na brzuch. Mężczyzna w pierwszym momencie nawet nie zwolnił, dopiero po kilkunastu kolejnych metrach zatrzymał się i usiadł na gęstej, wysokiej trawie. Obserwowałem go przez lornetki, jak ciężko oddychał przez maskę osłaniającą wyłącznie drogi oddechowe. Obok rozległ się brzdęk, gdy Terka przeładowała karabin, a potem wysunęła magazynek o pojemności dziesięciu nabojów i z kieszeni policyjnych, czarnych spodni bojowych wyciągnęła pojedynczy nabój. Szybko doładowała magazynek i wsunęła go z powrotem. Teraz ponownie zapadła cisza i zielone miasto znów żyło swoim własnym, powolnym życiem.
- Widzisz Duch? - powiedziała z uśmiechem. - Jeden strzał. Ale powinniśmy się zbierać, robi się późno - dodała, a ja uniosłem głowę i popatrzyłem na zachód. To prawda. Niebo było już pomarańczowe.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
MarcinD · dnia 09.11.2017 14:10 · Czytań: 96 · Średnia ocena: 4,67 · Komentarzy: 7
Komentarze
Alen Dagam dnia 10.11.2017 15:41 Ocena: Świetne!
Dobre zakończenie, choć oszczędnie napisane. Nadzieja dla świata, dla już-nie-Samotnika, nadzieja na odbudowanie tego, co było - może tym razem lepiej?

Tak, koniecznie rozbuduj jeszcze trochę.

A ja tylko podziękuję gorąco za umożliwienie przeczytania historii. Zajrzałam do Twojej nowej, ale na razie muszę trochę "ochłonąć" z tej, więc na komentarze pewnie poczekasz.

Ale nie ustawaj w pisaniu, bo zrobię krzywdę :)

Ogólna ocena: Świetne! - za pomysł, za postacie, za AKCJĘ!
O błedach w zapisie nie ma co mówić, bo te da się poprawić i nie będzie.
Ważne jest to, że opowieść pozostanie w pamięci.

Pozdrawiam serdecznie!
MarcinD dnia 10.11.2017 16:38
Dzięki, Alen. Oczywiście zapraszam Cię do następnych części przygód mojej Majki. Powieść się pisze, chociaż bardziej na bieżąco niż"Samotnik" więc być może kolejne odcinki nie będą pojawiać się tak często. Zrobię jednak wszystko, by utrzymać regularność. Pilnuję również od samego początku tego, by odcinki miały mniej więcej tą samą długość :-).
Szymek dnia 10.11.2017 20:55 Ocena: Świetne!
Suuper zakończenie. Mam nadzieje na kolejne wypadki przy pracy i wynikające z nich lata uwstecznienia cywilizacji.
: - D
MarcinD dnia 10.11.2017 21:40
Haha dziękuję :-).
skroplami dnia 12.11.2017 12:25 Ocena: Bardzo dobre
Tak, zakończenie szybkie jak całość :). I pasuje.
Całość bdb, sci fi i akcja.
Jednak to mini telenowela, nic się nie rozwinęło.
Dlatego obniżam ocenę za całość :(.
No żal mi ale brak wyjścia.
MarcinD dnia 13.11.2017 09:23
Dziękuję. Ze świetnego "spadłem" na bardzo dobry. Dla mnie super. Twoje komentarze były zawsze bardzo konstruktywne i dziękuję Ci za nie. "Samotnik" tutaj to taka wersja beta, na dysku jest już wciąż poprawiana wersja, gdzie niektóre rozdziały zostaną sklejone w jeden, inne dodane, inne skasowane. Praca, praca, praca, ale wiem, że warto :-).

I proszę, nie czuj żalu, bo nie sądzę, żeby był powód. Obiektywnie oceniasz tak, jak czujesz, jak Twoim zdaniem powinno być. Dla mnie taka ocena jest najcenniejsza, bo pokazuje mi, co jest do poprawy, a co jest dobre. Zawsze ceniłem sobie bardziej komentarze krytyczne konstruktywnie, niż słodki lukier ;-).
Darcon dnia 14.11.2017 11:23
Cytat:
Całe mia­sto jest zie­lo­ne. Mia­sto. Ra­czej ruiny mia­sta, to, co z niego po­zo­sta­ło. Wy­star­czy­ło osiem lat, by na­tu­ra upo­mnia­ła się o swoje, a wszyst­ko po­kry­ło się so­czy­stą zie­le­nią. Ulice są teraz zie­lo­ny­mi dy­wa­na­mi gę­stych traw, na któ­rych wciąż widać licz­ne, obłe wy­brzu­sze­nia - to wraki daw­nych sa­mo­cho­dów, tych, które nie roz­sy­pa­ły się jesz­cze cał­ko­wi­cie z po­wo­du ko­ro­zji i zmie­ni­ły się w pięk­ne ste­la­że dla ro­ślin­no­ści. Bloki miesz­kal­ne, te, które prze­trwa­ły Ka­ta­stro­fę, rów­nież po­kry­ły się ro­śli­na­mi. A po­mię­dzy nimi mnó­stwo dzi­kich zwie­rząt - jed­nak tak bar­dzo in­nych, niż kie­dyś. Kie­dyś były tylko dzi­kie psy, sza­ra­ki i gar­gul­ce. Potem na­de­szły ko­lej­ne.

Kilka powtórzeń, Marcinie.
Cytat:
Wszyst­ko za­czę­ło się osiem lat temu, w wa­ka­cje, gdy Wiel­ki Zder­zacz Ha­dro­nów za­dzia­łał. Za­dzia­łał, wy­wo­łu­jąc sej­smicz­ną falę,

Tutaj podobne powtórzenie. Czy stosujesz je świadomie? Rozumiem zamysł "podbicia" i większego nacisku na dane zdarzenie, ale według mnie, źle to wygląda.
Cytat:
Po ich ude­rze­niu za­trzy­ma­ła się nisz­czy­ciel­ska fala sej­smicz­na. Ale po ich ude­rze­niu tak na­praw­dę nie miała już co nisz­czyć.

To już na pewno źle wygląda.
Cytat:
W za­sa­dzie, tak na­praw­dę nie nawet mia­łem pew­no­ści,

Szyk w zdaniu trochę się poplątał.
Cytat:
W za­sa­dzie, tak na­praw­dę nie nawet mia­łem pew­no­ści, czy ten zwierz był w ogóle jakąś sza­lo­ną, wy­ro­śnię­tą na ra­dia­cyj­nym do­ła­do­wa­niu mu­ta­cją niedź­wie­dzia. (...) W za­sa­dzie już od dłuż­sze­go czasu za­sta­na­wia­łem się, co z bro­nią.

Co prawda to nie jest powtórzenie, dzieli je spora część tekstu, ale formułowanie myśli przez bohatera w podobny sposób rzuca się w oczy, warto to zmienić.
Cytat:
- In­ter­we­niu­je­my? - za­py­ta­ła le­żą­ca obok mnie czter­na­sto­lat­ka, wy­ry­wa­jąc mnie z po­nu­rych myśli o broni.
Po­pa­trzy­łem na nią kry­tycz­nie.

"Popatrzyłem" od nowego akapitu.
Cytat:
Wie­dzia­łem, że pa­li­ła

"Aż" niepotrzebne.
Cytat:
- Wy­lu­zuj, Terka - po­wie­dzia­łem. - To nie nasza spra­wa.
Wie­dzia­łem, że spra­wa jest już prze­gra­na. Się­gnę­ła po le­żą­cy mię­dzy nami wy­bo­ro­wy ka­ra­bin i przy­ło­ży­ła sobie kolbę do ra­mie­nia.

Zredagowałbym ten dialog, "sobie" niepotrzebne.
Cytat:
- Po­ra­dzisz sobie? - za­py­ta­łem,

Po zapytałem powinna być kropka i reszta, zredagowana, od nowego akapitu. Didaskalia nie rozpisuję się do takich rozmiarów.
Cytat:
- Pro­szę cię, Duch. Mia­łam do­bre­go na­uczy­cie­la - po­wie­dzia­ła kpią­co, po czym se­kun­dę póź­niej wy­pu­ści­ła gło­śno po­wie­trze i wy­strze­li­ła.
Woj­sko­wy Bor

Tu także od nowego akapitu.

Epilog bardziej podobał mi się, niż prolog. Co prawda znowu umieściłeś tu info dump, o tym co się stało (Zderzacz i tak dalej), a zupełnie nie wiem, po co. Wolałbym więcej przemyśleń głównego bohatera, po tym, co się stało i jak wyobraża sobie przyszłość. Ewentualne pytania, jakie sam sobie zadaje.
Akcja z uratowaniem "biegacza" dobrze wpasowana, ładnie (zapewne) podsumowuje akcję książki. Poza tym, pozostawia otwarta drogę do ewentualnej kontynuacji. ;)
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
JOLA S.
18/11/2017 22:59
Brawo! Wielkie Dzięki. :) :) :) :) :) »
Jacek Londyn
18/11/2017 22:57
Myślę, że abstrakcji tu nie uświadczy. Przyznaję się co… »
Pulsar
18/11/2017 22:48
Nie mam żadnego wpływu na którą półkę mnie położą. »
hopeless
18/11/2017 22:29
Miladora - - dzięki:) »
hopeless
18/11/2017 22:25
Miladora - i tak zrobię:) »
Miladora
18/11/2017 22:14
Niewiele. ;) Za to wiersz jest całkiem, całkiem. :)»
ajw
18/11/2017 22:08
Dziękuję, Mileno :) »
ajw
18/11/2017 22:08
Bardzo lubię Twoją narrację, która jest zawsze jakimś… »
Dobra Cobra
18/11/2017 22:06
Alesz jak najbardziej rozumiem taki stan w pisarnictwie!… »
Milena1
18/11/2017 22:04
Jest klimat, obrazowanie. Pozdr :) »
Miladora
18/11/2017 22:03
I daj Ci, Boże, zdrowie. :) Dorzuć do kompletu. »
Dobra Cobra
18/11/2017 22:02
Jeśli będą następne - to piękna sprawa! DoCo »
Miladora
18/11/2017 22:00
Ja już w to uwierzyłam. ;) Może tak? Lubię rozbijać… »
Lilah
18/11/2017 21:57
Dzięki, ajw. Altanka jest super. Miło Cię gościć. :) »
hopeless
18/11/2017 21:55
Miladora - myślę, że w tym tempie zapełnię koszyczek dużo… »
ShoutBox
  • Alen Dagam
  • 19/11/2017 00:18
  • Ankiety zakończone! Wyniki na forum. Dziękujemy!
  • Esy Floresy
  • 18/11/2017 23:01
  • Kto żyw nie próżnuje, łapie ankietę i głosuje. :)
  • Alen Dagam
  • 18/11/2017 22:17
  • @mike17 - jutro już będziemy ciszej w SB, sorki za wcinanie się ciągle :/
  • Alen Dagam
  • 18/11/2017 22:15
  • Jeszcze niecałe 2 godziny do zamknięcia ankiety. 1. Nazwa: [link] 2. Kategorie: [link] . Głosujcie!
  • Alen Dagam
  • 18/11/2017 22:06
  • [link] Heh, ucięło cyferki w linku. Ten jest właściwy.
  • Jaga
  • 18/11/2017 21:59
  • Otwiera mi się "Mark Twain, czyli magiczny czar Tomka Sawyera :)"
  • Jaga
  • 18/11/2017 21:57
  • Alen, na pewno chodziło Ci o ten link?http://www.portal-pisarski.pl/forum/temat/342
  • mike17
  • 18/11/2017 21:56
  • GŁOSOWANIE w MUZO WENACH 5 wciąż trwa, zapraszam : A tu konkursowe info : [link]
  • mike17
  • 18/11/2017 21:54
  • No i pozostało nam już tylko 4 dni do zakończenia GŁOSOWANIA. MUZO WENY 5 potrzebują nowych głosów, nowej krwi, więc już dziś nie wahaj się, zagłosuj i wyraź swoją opinię o utworach.
Ostatnio widziani
Gości online:21
Najnowszy:rkpru1282
Wspierają nas