Ja też... nie lubię Szopena - Alen Dagam
Proza » Miniatura » Ja też... nie lubię Szopena
A A A
Klasyfikacja wiekowa: +18

Zmagam się z niesfornymi kablami. Goście chcą posłuchać muzyki na tarasie. Babcia i ciotka nie mają pojęcia o sprzęcie audio, więc padło na mnie. W końcu należę do rodziny, przynajmniej oficjalnie. Każdy z obecnych jest ode mnie starszy przynajmniej o trzy dekady, więc chcąc nie chcąc to właśnie ja reprezentuję tutaj całe młode, sprawne technicznie pokolenie. Kwestia mojego uzdolnienia zostaje poddana ciężkiej próbie, ale nie przyznaję się do braku przypisywanej mi wiedzy i działam na wyczucie. Pod nosem przeklinam tego, który wpadł na ten idiotyczny pomysł. Oni obserwują mnie z drugiego końca tarasu zwartym frontem. W końcu udaje mi się podłączyć cały surround. Rozstawiam głośniki i ostrzegam przed czyhającymi na niebaczne stopy kablami.
 
Włączam radio i szukam jakiegoś wystarczająco geriatrycznego kanału. Sprzęt nie jest już najnowszej generacji, ale nie ma wątpliwości, że sporo kosztował. W dziadkowej filozofii znaczyć równało się z posiadać. Lubił otaczać się tym, co najlepsze, przynajmniej na pozór. Jeśli chodzi o dobór znajomych, trafił bezbłędnie.
 
Kończą chwalić ceremonię pogrzebową i zaczyna się wyścig superlatyw. Kawa i koniak krążą po tarasie, a babcia słucha, co chwila przykładając do oczu chusteczkę. Ja, przycupnąwszy w rogu, też słucham, siedzę cicho i staram się nie zwracać na siebie uwagi. Ale po jakimś czasie muzyka z radia przestaje wystarczać gościom. Przypominają sobie o mnie.
 
– Nikita! – kiwa na mnie palcem jeden z mężczyzn. Nie pamiętam wszystkich imion, nazwisk i tytułów. Tylko niektóre twarze – z moich regularnych jak u znienawidzonego dentysty wizyt u dziadków. Teraz pewnie przyszłoby mi do głowy celniejsze porównanie, ale czego wymagać od kogoś, kto dopiero przestawał być dzieckiem? – Nastaw Szopena!
 
Moje serce nagle przestaje bić, by po króciutkiej chwili zacząć znowu, chyba ze dwa razy szybciej.
 
– Nie ma chyba kanału tylko z Szopenem – odpowiadam powoli, na wypadek, gdyby mój głos nagle zechciał sobie zadrżeć. – Mogę poszukać, ale…
 
– W salonie jest kolekcja płyt – podpowiada nieżyczliwie ciotka. – Pofatyguj się i przynieś.
 
Że też musiała sobie przypomnieć. Krzywię się, nie pamiętając przez chwilę o ćwiczonej na tę okazję autokontroli. Oczywiście od razu zauważają grymas. Już widzę, jak na moim horyzoncie szybko ciemnieje plama gównoburzy.
 
– Co to ma znaczyć?
 
Wzruszam ramionami.
 
– Nie lubię Szopena.
 
– Jak to? Jak można nie lubić Szopena? Każdy prawdziwy Polak…
 
Najgłośniej krzyczą ciotka i jeden z mężczyzn. Ten sam, który niezwykle uważnie przyglądał się mnie i moim ciasnym dżinsom podczas zmagań ze sprzętem. I ten sam, który nieco wcześniej wyraził na głos opinię, że naturalny proces ewolucji jest coraz bardziej hamowany przez postępy w medycynie. “Teraz ułomne okazy mają większe szanse na przeżycie. Nawet geje mogą się już rozmnażać!”
 
– Twój dziadek kochał słuchać Szopena! – Poza zdradą narodu zarzucają mi jeszcze inne rzeczy. – Pewnie już tego nie pamiętasz, co? Jak długo cię tu nie było, Nikita? Dopóki wysyłał pieniądze na życie twojej matce, to jeszcze cię tu czasem przynosiło, a jak przestał, bo w końcu przejrzał na oczy, to już nie łaska, co?
 
Nie kłócę się. Zagryzam wargę i idę po Szopena.
 
***
 
– Do teraz zupełnie żadnego podobieństwa! Przecież to oczywiste!
 
– Marek powiedział, że dziecko jest jego.
 
Pierwszy głos jest ostry, stworzony do rzucania oskarżeń. Drugi – łagodny, przyzwyczajony do rozumienia i pocieszania.
 
– Wystarczy spojrzeć na oczy! – upiera się pierwszy głos. – Marek miał brązowe, ciemne. A Nikita ma niebieskie. I takie jakieś wyblakłe. Coś tu chyba jest nie halo?
 
Ciotka Żaneta ma dobre oko i niezłą intuicję, zatem znajomość genetyki nie jest jej potrzebna do szczęścia.
 
– Ale Ela ma niebieskie – odpowiada babcia z anielskością godną świętego Franciszka. Po raz któryś zastanawia mnie, czy urodziła się już taka spokojna, czy to rezultat czterdziestu lat życia z dziadkiem.
 
– Ale co ty opowiadasz! – ofukuje starszą siostrę ciotka. – Elka ma bardziej zielone oczy niż niebieskie. Poza tym, to nie tylko oczy! Mówię ci, że Nikita nie jest Marka!
 
Podnoszę brwi z niechcianym uznaniem. Ciotka Żaneta ma dobrą pamięć. Moja mama nie pokazywała się rodzinie męża od czasu jego wypadku, którego ja w ogóle nie pamiętam.
 
– Nie mamy dowodów, nie rzucajmy oskarżeń – mówi babcia. Ciotka prycha.
 
– Od początku wiedziałam, że Elka to szmata! Pamiętasz, jakie krótkie sukienki nosiła?
 
– Bo miała do nich nogi. – Babcia nie daje za wygraną. Niska i przysadzista ciotka nosi spodnie.
 
– Teraz podobno w ogóle już się z łóżka nie rusza. Depresja albo serce, sama chyba nie wie – ciotka jest lepiej poinformowana niż mi się wydawało. – Karma ją dopadła, wreszcie! A nie zdziwiłoby mnie, gdyby sobie tego nie wymyśliła, żeby nie musieć pracować. Trzeba Nikitę wypytać. Założę się, że wie, co dzieje się z matką.
 
– Nie! Zostaw Nikitę w spokoju!
 
Zastygam w zdumieniu w ciemnym przedpokoju. Babcia nigdy się nie denerwuje. Dlaczego mnie broni? Przecież ciotka mówi tylko to, co wszyscy. Podsłuchuję jeszcze przez kilka minut pod drzwiami kuchni. Dowiaduję się więcej na swój temat. “Marek nigdy nie był skryty ani taki małomówny. Nikita od zawsze chodzi, gdzie chce, chowa się po kątach, patrzy na wszystkich wilkiem… Może to i lepiej, że tu nie mieszka, jak chciał twój Rysiek. Pewnie byście się kiedyś z podciętymi gardłami pobudzili.”
 
Choć nie całkiem logiczne, słowa ciotki mają w sobie trochę prawdy. Kto wie, do czego by doszło, gdyby tutaj był mój dom.
 
***
 
Przemykam się przez korytarze tego zdecydowanie zbyt wielkiego domu. Gabinet dziadka jest na górze. Ogromne, wypolerowane biurko, szerokie skórzane fotele, półki uginające się pod ciężarem spasionych tomów. Mnóstwo tu wiedzy o ludzkim ciele i jego chorobach. Wiedza o chorobach duszy, a zwłaszcza zapobieganiu im, nie interesowała go ani trochę.
 
Zamykam za sobą drzwi i przekręcam klucz w zamku. Nawet po tylu latach ten dźwięk mnie paraliżuje.
 
Mam ochotę coś tutaj zniszczyć. Zbezcześcić to miejsce. Rozglądam się, nacieszam oczy widokiem tego pokoju bez niego. Również i tutaj jest sprzęt audio. Kolekcja płyt kompaktowych, głównie Szopen, na półce obok. Może pociąć kable? Albo połamać te płyty? Nie, nie mogę. Babcia zauważy, kiedy – i jeśli – będzie się tego wszystkiego pozbywać. Nie chcę jej denerwować.
 
Uciekam z gabinetu. Zapach, którym pokój jest jeszcze przesiąknięty, zaczyna mnie dusić.
 
***
 
To nie jest moja rodzina. Tak jest trochę lepiej. Nie powiem im. Bo co by to dało? Mama powiedziała ojcu, bo on też zaczynał mieć wątpliwości. Gdyby milczała, może pojechałby tamtej nocy ostrożnie i nie wylądował pod ciężarówką. Skąd to wiem? Mama wypłakała mi to, ale nie pamięta, bo była wtedy po kilku winach za dużo. Mam nadzieję, że sobie nie przypomni.
 
Kubie też nie powiem. Nie zostawiłby mnie, ale już zawsze patrzyłby na mnie trochę inaczej.
 
***
Babcia czeka na mnie po drugiej stronie drzwi. Patrzę na nią spod oka, prawie ze złością. Ale ona wyciąga drżącą, pomarszczoną rękę i gładzi mnie po policzku.
 
– Nie musisz nic mówić. Znalazłam czasopisma… zdjęcia. Straszne… spaliłam je wszystkie, ale wiem przecież... że nie wszystko da się tak łatwo usunąć.
 
Próbuję odpowiedzieć, ale usta mam suche, a żadne słowa nie przyznają się do mnie. Babcia ściska leciutko moją dłoń.
 
– Ja też…nie lubię już Szopena - szepcze.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
Alen Dagam · dnia 09.11.2017 14:15 · Czytań: 175 · Średnia ocena: 4,8 · Komentarzy: 22
Komentarze
Jacek Londyn dnia 09.11.2017 14:34
Bardzo dobry tekst. Jest opowieść, klimat, zakończenie. Tak trzymaj. Trochę drobiazgów do poprawy znalazłem, ale to szczegół. :)

pzdr
JL
trawa1965 dnia 09.11.2017 16:46 Ocena: Świetne!
No bomba! Dawno nie widziałem tak dobrego utworu. Są oczywiście błędy, lecz ich nie wymienię, gdyż nie mogą one przesłaniać treści.

A treść jest na czasie. Zbliża się 11 listopada i jak bumerang powraca pytanie o nasz patriotyzm. No i co z tego, że dziadkowie słuchają Szopena, jak tyle w nich jest złych cech?Patriota ma dawać przykład młodym, a te- za przeproszeniem- stare pierniki-uprawiają plotkarstwo, są zazdrosne i Bóg wie co jeszcze. To skąd biedny Nikita ma brać przykład?
Alen Dagam dnia 10.11.2017 15:31
Tekst napisany po to chyba głównie, żeby ćwiczyć oszczędność słowną i krótkie zdania. Zdaje mi się, że nie jestem w stanie do końca zrobić tego w mojej "fantasy", ale w opowiadaniach jakoś mi łatwiej.

@trawo, nie planowałam co prawda tą miniaturką uczcić rocznicy, ale dobrze rozpoznałeś: coś pięknego może zostać splamionym, a nawet zniszczonym poprzez, ujmując to łagodnie, niewłaściwe zachowanie innych. Dziękuję za docenienie.

@Mistrzu Jacku, jak widzisz, stosuję się. I uczę. I dziękuję!

Panowie, jeszcze jedno. Nie mam nic przeciwko wytykania mi błędów. Nie musicie się krępować. Ja to lubię... Po to przyszłam na ten portal - żeby je wyeliminować.

Dziękuję za komentarze!
Carvedilol dnia 11.11.2017 19:00
Tekst mi się spodobał, jak przystało na miniaturę, w małej ilości dużo treści - rodzinne piekiełko, konflikty pokoleniowe w skompresowanej formie. Dałbym na górną półkę.
Pozdrawiam
Carvedilol
Alen Dagam dnia 11.11.2017 19:45
Mądrej głowie, jak widać, dość dwie słowie. Sztuka zwięzłości jest trudna, ale pracuję nad nią. Ślicznie dziękuję za miły komentarz!

Pozdrawiam serdecznie!
yontek dnia 11.11.2017 21:04
Zdesekrować czy zdesakralizować?
Jacek Londyn dnia 11.11.2017 22:07
Twórcy miniatur muszą się liczyć z lakonicznymi komentarzami. :)
Alen Dagam dnia 11.11.2017 23:54
Prawdę mówiąc, nie byłam pewna. Desecrate po angielsku, więc szukałam po polsku w internecie i pojawiały się formy od "desekrować". Oczywiście, internet to nie jest najbardziej wiarygodne źródło, a forma "zdesakralizować" nie przyszła mi w ogóle do głowy. Zmienię na "zbezcześcić" i chyba wszyscy powinni być już zadowoleni...

Dzięki, yontek :)
skroplami dnia 12.11.2017 12:36 Ocena: Świetne!
Główny wątek tak samo mocny i mądry jak tło o który się obija.
Mocny, bo prawda w nim kole w oczy.
Prawda, że większość, ogromna, Polaków i nie Polaków, to ludzie zakłamani po dziurki w nosie i wyżej.
Bohaterka niezwykle silna i dojrzała, ale tak bywa gdy prawda dotyka młode serce i zmienia jego nadzieje na oczekiwanie spełnienia marzeń. Tylko oczekiwanie, bo do działania zabrakło sił. Jednak w czytelniku rodzi się nadzieja, że ona jest jeszcze młoda i odzyska siły, zmieni swój świat uniezależniając, mądrze, od zakłamanych. To trudne ale da radę, wierzę :).
Niezwykłe opowiadanie pod względem obyczajowym w pierwszej kolejności, niezwykłe pod względem dotknięcia tylko czubków gór lodowych. I pomimo dotknięcia tylko, czujemy tą ogromną masę potrafiącą zgnieść nawet rodzinę.
Na szczęście, są wyjątki :). Stąd we mnie też nadzieja co do bohaterki :).
Przepiękne opowiadanie o dniu dzisiejszym, wczorajszym, jutrzejszym. Niestety, to trwa i będzie, w większości. Do pewnego czasu, ale to już inne dzieje ;).
Alen Dagam dnia 12.11.2017 13:37
skroplami napisał:
Stąd we mnie też nadzieja co do bohaterki


Specjalnie urwałam w chwili, gdy babcia wyciąga rękę do Nikity w geście zrozumienia i pocieszenia. To, jaka była reakcja, pozostawiłam dla wyobraźni czytelnika. Ulga, że ktoś inny wie? Gniew, z tego samego powodu? Wstyd? Wzruszenie? Ja mam moją wersję, ale niech każdy myśli sobie swoje :)

Uściślając tylko, to nie jest "pojazd" po starszych pokoleniach. Miałam nadzieję pokazać, że nie wolno oceniać człowieka pobieżnie po jego preferencjach, tutaj muzycznych, a często i po (anty)socjalnym zachowaniu, ponieważ nigdy nie wiemy do końca, jakie wydarzenia w jego życiu przyczyniły sie do tego. Miniaturkę traktuję jako takie małe upomnienie, że czasem należy otworzyć oczy trochę szerzej - i tyle.

Dziękuję, skroplami, za przejęcie się Nikitą <3
violka dnia 12.11.2017 22:31 Ocena: Bardzo dobre
Wszystko już zostało napisane wyżej i nie będę powtarzać po moich poprzednikach. Krótko: dobrze uchwycone ludzkie przywary i mentalność. Przykro ale prawdziwie.
Pozdrawiam. V.
MarcinD dnia 13.11.2017 22:13 Ocena: Świetne!
Dżizas... Jakoś tak nie miałem... weny, chęci, czasu, żeby tutaj spojrzeć. A zafundowałaś tutaj taki krótki wycinek historii. Ale taki krótki, taki całkiem króciutki, jak zapowiedź świetnego filmu. Więcej, więcej tej historii. Chociaż rozumiem, że to wprawka w pisaniu shortów. Ale świetnie pociągnięta. Chyba lubię Nikitę.
Alen Dagam dnia 14.11.2017 20:12
Oj, ależ komentarzy pod tym króciutkim utworkiem! Dziękuję Wam wszystkim za poświęcony czas!

@violko - tak, jest to historia, jakich - niestety - zbyt wiele. A bohaterowie znani z życia każdego. Co zrobić z ludźmi, którzy zachodzą nam za skórę? Jest kilka opcji. Jedną z nich jest jak najdokładniejsze ich opisanie. To potrafi być wielką karą i przestrogą dla innych, jeśli jest zrobione umiejętnie. Ja uczę się tego na Jane Austen, Dickensie, czyli po prostu na uwielbianych klasykach. Odkryłam, że daje to, przynajmniej piszącemu, ogromną satysfakcję. Autorzy horrorów i powieści sensacyjnych z masą trupów musieli znac sporo takich denerwujących ludzi :)

@Marcinie, świetnie, że czujesz niedosyt. Nie chciałam powracać do Nikity, pożegnałam się już, ale... kto wie. Nie w tej historii, ale może w innej. Ja też mam słabość do tej postaci :)

Dziękuję i miłego wieczoru Wam!
Jaga dnia 14.11.2017 20:50 Ocena: Świetne!
Od dawna nie czytałam tak dobrej miniatury na PP! Świetny tekst, poruszający problemy każdej rodziny. Tabu, sacrum, profanum i cała reszta oczyma młodej, wrażliwej dziewczyny! Pod względem psychologiczno - obyczajowym szóstka! Bardzo dobrze się czyta. Jestem pod wrażeniem.
Pozdrawiam ciepło,
Jaga
P.S. A ja lubię Szopena :)
Alen Dagam dnia 14.11.2017 21:04
Dziękuję prześlicznie, Jago <3

Ja też kocham Szopena. Gdyby ktoś mi teraz odebrał przyjemność ze słuchania jego kompozycji, pewnie bym się załamała. Zabijajmy i gniećmy na kartach papieru i stronach internetowych wszystkich tych, którzy niszczą swoim postępowaniem piękno. Uczmy się, cały czas, jak to robić najlepiej. Mamy taką możliwość, jako piszący. Nikt nie ma lepszej.

I otwierajmy oczy szeroko na przeżycia innych. Każdy ma jakąś swoją historię, powody do tego, co robi i jak się zachowuje.

Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę miłego wieczoru!
Darcon dnia 15.11.2017 22:03
Cytat:
– Twój dzia­dek ko­chał słu­chać Szo­pe­na! Poza zdra­dą na­ro­du za­rzu­ca­ją mi jesz­cze inne rze­czy.

Zdarza Ci się używać dywizu zamiast półpauzy.
Cytat:
– Teraz po­dob­no w ogóle już się z łóżka nie rusza. De­pre­sja albo serce, sama chyba nie wie. Ciot­ka jest le­piej po­in­for­mo­wa­na niż mi się wy­da­wa­ło. - Karma ją do­pa­dła, wresz­cie!

Cytat:
Mnó­stwo tu wie­dzy o ludz­kim ciele i jego cho­ro­bach. Wie­dza o cho­ro­bach duszy, a zwłasz­cza za­po­bie­ga­niu im, nie in­te­re­so­wa­ła go ani tro­chę.

Powtórzenie.
Tak naprawdę błędów jest niewiele, dialogi trochę niedopracowane, ot tyle. Nie mam pojęcia, dlaczego utwór jest na dolnej półce... Trzeba swoje odstać, czy coś?
Ciekawy szort, dobrze oddane zachowania starszych osób, ale to Nikita jest tu "gwiazdą". Dziewczyna, która mogłaby wykrzyczeć swą krzywdę, stoi gdzieś z boku. Nie ocenia (ich), nie ma (do nich) pretensji. W pewnym sensie pogodzona, gdzieś w sobie, z tym co się działo. Bez oskarżeń nawet wobec babci. A babcia cóż... "Podoba" mi się jej reakcja, jest autentyczna. Nie łatwo jest zaakceptować, że przez pięćdziesiąt lat żyło się z potworem.

Tekst nie rzucił mnie na kolana, ale ma swoją małą moc. Oby tak dalej.
Pozdrawiam.
Alen Dagam dnia 16.11.2017 21:12
Dziękuję za dokładne spojrzenie, Darcon!

Musiałam się doinformować, bo nie miałam pojęcia, o co chodzi z tymi wielkimi literami w dialogach, ale już rozumiem.
Czyli tutaj:
Cytat:
– Ni­ki­ta! – kiwa na mnie pal­cem jeden z męż­czyzn.


pewnie powinno być: "Jeden z mężczyzn..."? Dlatego, że nie jest to czasownik oznaczający mówienie?

Przy pisaniu tekstów zawsze używam dywizów, a potem zmieniam na koniec jednym rzutem przez funkcję "znajdź i zastąp" na półpauzy. Nie wiem, dlaczego niektóre zignorowało.

Przy powtórzeniu "choroby" powtórzenie celowe, ze względu na to, by uwypuklić przeciwstawienie: choroby ciała - choroby duszy. Bardzo kłuje w oczy?

Gdybyś mógł mi tak mniej-więcej powiedzieć, jak dopracować dialogi i na co przy nich zwracać uwagę, byłabym nieskończenie wdzięczna.

Nikita milczy, chociaż "#jateż" - żeby nie ranić tych, którzy niczemu nie są winni (babcia, matka, może nawet chłopak). Pierwotny tytuł miniaturki miał brzmieć "Niektórzy milczą".

Cytat:
Tekst nie rzucił mnie na kolana, ale ma swoją małą moc


Niech moc będzie z nami :)

Cytat:
Oby tak dalej.


Dzięki, będę się starać.

Pozdrawiam serdecznie!
Darcon dnia 17.11.2017 13:48
W dialogach, generalnie, warto zapamiętać dwie zasady. Czynności "gębowe" zaczynamy z małej litery, resztę z dużej.

– Do widzenia – powiedział Nowakowski.
– Do widzenia! – krzyknął Nowakowski.
– Do widzenia? – zapytał Nowakowski.

– Do widzenia. – Machnął chusteczką Nowakowski.
– Do widzenia! – Pomachał i wybiegł z sali.
– Do widzenia? – Zmarszczył brwi ze zdziwienia.

Warto zanotować w głowie, że dialog to nie przerywnik. Powinien pchać fabułę do przodu, tak samo, jak narracja.

– Ręce do góry! – krzyknął Nowakowski.

– Ręce do góry! – Przystawił mu lufę do głowy.

Oczywistym jest, że krzyknął a nie wymrugał, czy wystukał alfabetem Morse'a.
W drugim przykładzie oprócz krzyku mamy też kolejną czynność, przystawił mu lufę do głowy. Fabuła jest o krok do przodu.

Wszystko zależy, o czym mówi nam dialog. Jeśli to przesłuchanie, śmiało możemy używać czynności "gębowych", jeśli to walka, ucieczka, strzelanina, raczej nie. Trzeba starać się wypośrodkować i znaleźć swój złoty środek.
Dobrze jest spojrzeć na tekst, akapit, zdanie czy nawet słowo, z zapytaniem. Czy to zdanie (akapit) popycha fabułę do przodu? Czy jest w tekście niezbędne? Nie warto pisać, że w lesie jest dużo drzew, a liście są zielone. Dam Ci przykład z Twojego tekstu, upiekę dwie pieczenie na jednym ogniu. :)

Oryginał:
"Mnóstwo tu wiedzy o ludzkim ciele i jego chorobach. Wiedza o chorobach duszy, a zwłaszcza zapobieganiu im, nie interesowała go ani trochę."
Po zmianach:
"Mnóstwo tu wiedzy o chorobach ludzkiego ciała. Wiedza o chorobach duszy nie interesowała go ani trochę."

Tytuł zaś, to odrębna sprawa. Kiedyś nie zwracałem na niego uwagi. Jednak uświadomiono mi, że w dobie setek publikacji, ma bardzo duże znaczenie. Inny będzie dla książki papierowej (tu kłania się fizyczne, dostępne miejsce na okładce) a inny w publikacji internetowej. Ważne jest, GDZIE tekst publikujesz, jaka jest brać czytelnicza i co ona lubi. Tytuł to pierwszy krok do przyciągnięcia czytelnika. Ja lubię krótkie i mocne. Twój z Szopenem za bardzo odbiega od treści, unikałbym takich. Zaś drugi, jeszcze bym skrócił.
"Milczenie", krótko, wymownie i na temat.
"Pustka w mym oku", daje sygnał o jakimś dramacie.
I coś dla romantyków:
"Wspomnienie ukryte na dnie małej łzy".
To małą łzę trzeba by gdzieś wstawić w tekście. ;)

Pozdrawiam serdecznie.
purpur dnia 17.11.2017 14:10
Zacznę od usprawiedliwienia, no głównie siebie, co by na końcu, żadne, nawet najmniej mordercze spojrzenie nie spadło na mnie, czy też na to co napisałem :)

A więc... no jestem marudny :)

Skoro mamy to już za sobą, pozwól, że zacznę...

... od świetnego komentarza powyżej - jakbym mógł, sam bym naklikał "pomógł" - moim skromnym zdaniem, takie inforamcje pod tekstem dają najwiecej.

Dobra, ale wracając... do Ciebie.

Najfajniejsze, to co naprawdę zainteresowało mnie w tym tekście to atmofera, którą wykreowałeś ( nie mam pojęcia czy on czy ona, bo nick z on, a twarz z ona... - tak więc wybacz jeśli się machnąłem.). Do tego takie fajne "młodzieżowe" spojrzenie. Bardzo mi się pdobała cała ta scenak, wypadał nader realistycznie, była taka jaka powinna być ( poza kilkoma drobiazgami ). Mimo, że nie do końca pozytywnie nastawiony byłem do tekstu, to się obronił, a ja przeczytałem go z przyjemnością.

To co sobie wynotowałem:

Cytat:
Sprzęt nie jest już najnowszej generacji, ale nie ma wątpliwości, że sporo kosztował. W dziadkowej filozofii znaczyć równało się z posiadać.
- rozumiem o co chodiz, ale musiałęm ze trzy razy czytać. Coś to dla mnie nie po polsku, pierwsze zdanie ma się nijak do drugiego.

Cytat:
Pierwszy głos jest ostry, stworzony do rzucania oskarżeń. Drugi – łagodny, przyzwyczajony do rozumienia i pocieszania.
- fajne!

Cytat:
Ciotka Żaneta ma dobre oko i niezłą intuicję, zatem znajomość genetyki nie jest jej potrzebna do szczęścia.
- bardzo fajnie sarkastyczne, no cóż, takie lubię :)

Generalnie kilka elementów mi zgrzytnęło. Rozmowa ( o Nikicie ) była "za ostra" - w drugim zdaniu już podcinanie gardeł. To chyba lekka przedsada, raczej spirala oszczerst by się wcześniej rozkręciła, zanim ucięta by była tak ostrym stiwerdzeniem. Zabrzmiało to trochę mało realistycznie.

Tłumaczenie babci Nikicie ( o spaleniu... ) też moim zdaniem zbędne, no ale to moje zdanie.

Ale całość... no tak jak napsiałęm, przypadał do gustu - stworzona w wyczuciem, elementy które powinny tam być ( jak np. wycieczka do gabinetu dziadka itp ) fajnie tworzyły atmosferę i w ciągu kilku zdań streściły nam całe życie czy też historię rodziny. A uczyniły to w sposób niezwykle subtelny! Historia, mimo iż, króciutka, ma swoją moc, a to cenię szczególnie!

Chyba tyle...

Dziękuję i pozdrawiam.
Alen Dagam dnia 17.11.2017 21:51
Dziękuję ślicznie, panowie. Przemyślę sobie wszystko, zwłaszcza dialogi. Nie będę przerabiać tekstu, w końcu służył on do ćwiczenia bardziej niż zaistnienia w dziale miniaturek, ale w przyszłości zwrócę uwagę na niuanse i zgrzyty.

Co do tytułu, uważam, że przyciąga publiczność. Tyle komentarzy, ile jest pod tym tekstem, nie ma pod większością utworków dodanych ostatnio tutaj. Może i jest przydługi, ale ma w sobie zagadkę: dwie osoby, które z jakiegoś powodu nie lubią konkretnie Szopena. "Milczenie" nie byłoby złe, ale jest takie generalne. A pod utwory z pozostałymi tytułami chyba bym nie weszła, są trochę, jak dla mnie, zbyt melodramatyczne.

"Znaczyć równało się z posiadać". "Znaczyć" tutaj to "liczyć się". Może niezgrabnie to ujęłam. Wspomnienie wiersza Kurta Tucholsky'ego "Ideał".

Ale tak jest zawsze – Pociesz się: na szczęściu
Zawsze znajdziesz rysę. Bo chcemy zbyt wielu
Rzeczy: być, posiadać, liczyć się, mieć łatwo
Żeby ktoś miał wszystko – to wielka jest rzadkość.


@purpur nie usprawiedliwiaj się nigdy przede mną, ja się nie obrażam, najwyżej cierpię w milczeniu, dopóki się nie wyśpię :) A tutaj zdecydowanie nie ma o co się obrażać!

Jestem "ona", nie "on", ale nie szkodzi :) taka ciekawostka jeszcze: płeć zaznaczona w profilu wyświetlana jest przy nicku na liście użytkowników.

Miłego wieczoru i weekendu Wam życzę!
Darcon dnia 18.11.2017 15:24
Alen Dagam napisała:
Co do tytułu, uważam, że przyciąga publiczność. Tyle komentarzy, ile jest pod tym tekstem, nie ma pod większością utworków dodanych ostatnio tutaj. Może i jest przydługi, ale ma w sobie zagadkę:

Coś w tym jest. :) I tego się trzymaj. :)
purpur dnia 20.11.2017 10:21
Akurat tytuł mnie tu "skusił" :)

ps zaglądałem w profil ( bo jednak chciałem skorzystać z poprawnej formy ) i kurczaki, ja nie widzę tam oznaczenia płci, a nie jestem informatycznie upośledzony :D
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Melock
21/11/2017 16:15
Jako ekolog - z wykształcenia, nie jakiś samozwańczy… »
introwerka
21/11/2017 15:59
Dzięki serdeczne, Zolu :) Buziaki :) »
Miladora
21/11/2017 14:57
Na szczęście tytuł okazał się nieprawdziwy. ;) Bo to całkiem… »
Miladora
21/11/2017 14:41
Strona główna, forum dyskusyjne: :)»
dodatek111
21/11/2017 14:36
Gdzie jest ta Altanka? Zauważyłem w komentarzach, że o niej… »
Miladora
21/11/2017 14:32
To nie są jakieś nadzwyczajne wiersze - wtedy dopiero… »
dodatek111
21/11/2017 14:23
Powalczę z tym :) Żeby tak mieć więcej czasu... Bardzo Ci… »
dodatek111
21/11/2017 14:13
Kontynuuję czytanie od końca :) Dodałem do ulubionych, bo… »
Miladora
21/11/2017 14:08
No proszę - nabierasz coraz większej wprawy, Dod. :) Ale… »
Miladora
21/11/2017 13:51
O! Mrówka w Krakowie! :))) Jak miło. Dziękuję… »
JOLA S.
21/11/2017 13:46
Milu, i Ciebie nie mogło zabraknąć. Dzieci lubią smoki.… »
dodatek111
21/11/2017 13:45
Milu, poprawiłem. Bardzo szybko, wiec może nieprecyzyjnie,… »
Miladora
21/11/2017 13:35
Bardzo mnie to cieszy, Dod. :) Daj znać, gdy dopracujesz.… »
Miladora
21/11/2017 13:33
Dziękuję serdecznie, Purpurku. :) Cieszę się, że Cię… »
purpur
21/11/2017 13:21
No nie da się nie uśmiechnąć... Wierz mi, naprawdę… »
ShoutBox
  • mike17
  • 20/11/2017 22:35
  • Już odebrałem. Zdanie przez Ciebie zasugerowane, okroiłem. Ale po przejrzeniu tekstu raz jeszcze zmian już raczej nie przewiduję.
  • Zola111
  • 20/11/2017 22:01
  • Miku, masz pw.
  • Zola111
  • 20/11/2017 21:49
  • Ok, to dobrze, bo bez potrzeby wchodziłabym w ten sam tekst wielokrotnie :)
  • mike17
  • 20/11/2017 21:08
  • A co tam - zmiany poczynione, Zolu :)
  • Miladora
  • 20/11/2017 21:05
  • Mrówcia - masz pw. :)
  • Zola111
  • 20/11/2017 20:57
  • Proszę bardzo. Czekam.
  • mike17
  • 20/11/2017 20:53
  • Już przeczytałem :) Dwie zmiany już wprowadziłem, resztę wprowadzę jutro. Dzięki, Zolu, za pochylenie się nad moim debiucikiem :)
  • Zola111
  • 20/11/2017 20:44
  • Mike, masz mail na privie <3
  • Niczyja
  • 20/11/2017 20:05
  • Dostałam ją dzisiaj w prezencie. Piękna, prawda?:) [link]
  • mike17
  • 20/11/2017 18:19
  • Wierzę w to :)
Ostatnio widziani
Gości online:31
Najnowszy:BuffyGrube
Wspierają nas