Światło w ciemności rozdział 1 [poprawione] - DanielKurowski1
Proza » Fantastyka / Science Fiction » Światło w ciemności rozdział 1 [poprawione]
A A A

Londyn, rok 1863.

Jasne oczy, blada skóra taka jego już natura. Krwią czerwoną ubrudzony, zawsze jest nienasycony. Małe dzieci uciekają, z wampirami szans nie mają. Kto nie zejdzie z drogi ciemnej, tego nikt nie widział więcej. ~ fragment wierszyka ludowego - wersja ludzka

Big ben wybijał północ, kiedy ciemnowłosy olbrzym wchodził do starego budynku przy Kipling Street w Southwark. Kamienica miała jakieś dwieście lat, czyli prawie tyle, ile mężczyzna. Nad drewnianymi drzwiami wisiał szyld, z dumą obwieszczający, iż mieści się tutaj najlepszy pub w całej dzielnicy. Na ulicy nie było nikogo innego, ale i tak rozejrzał się uważnie, zanim zamknął za sobą drzwi. W budynku było znaczniej cieplej niż na zewnątrz, więc mężczyzna zdjął swój wełniany szal.

Nie martwił się tym, że ktoś go zauważy. Na Kipling Street mieszkało co najwyżej pięć osób, które o tej porze zapewne już spały. Poza tym nie widział żadnego Łowcy, więc czuł się jeszcze lepiej. Gdyby jednak jakimś cudem Łowca podążał za nim, szef bandy skręciłby mu kark.

Wszedł stromymi schodami na wyższe piętro i skręcił korytarzem w prawo. Piętro było jeszcze bardziej zakurzone niż parter, a do tego unosił się tu nieprzyjemny smród z pobliskich fabryk, gdyż okna miały powybijane szyby. Stanął przed masywnymi drzwiami i wystukał specjalne hasło, żeby inni wiedzieli kto idzie. Czekał aż Brandon Spark otworzy mu drzwi.

Wampir otworzył drzwi i stanął przed mężczyzną. Był on wysoki i szczupły o długich blond włosach związanych w kitkę. Ubrany był w srebrną kamizelkę i czarne spodnie. Nie było to eleganckie i ładne ubranie, ale i tak wyglądał poważnie i wzbudzał strach. Poprawił swoje okulary i gestem ręki zaprosił mężczyznę do środka.

Oboje podali sobie dłonie i poszli w głąb pokoju, gdzie czekały już inne wampiry. Pokój był ciemny i tylko kilka świec ustawionych obok krzeseł świeciło bladym blaskiem.

- Minęły trzy lata, odkąd się ostatnio widzieliśmy, Albercie - rzekł szef szajki.

- Bycie twoim szpiegiem wiąże się z wieloma utrudnieniami - odparł ciemnowłosy olbrzym.

- Nie mów, że było ci źle. Oboje wiemy, że nie próżnowałeś.

- Jednak moje ostatnie wcielenie kosztowało mnie sporo wysiłku i nerwów. Dobrze wiesz jak bardzo nienawidzę kościołów i tego całego chrześcijańskiego bełkotu.

- Ale poradziłeś sobie wspaniale. Znalazłeś ofiarę nakierowałeś ją na Kamilę. Jesteśmy ci za to bardzo wdzięczni.

Brandon Spark sięgnął do kieszeni i wyciągnął spory woreczek z pieniędzmi. Rzucił go Albertowi, który złapał go prawą ręką i poczuł, że woreczek jest ciężki.

- Drobny bonus od Księcia Mroku - powiedział szef szajki. - Dzięki tobie jesteśmy teraz bardziej szanowani w społeczności wampirów.

Przez setki lat wampiry tworzyły grupy lub sabaty, gdzie wspólnie starały zapewnić sobie byt i niezbędną dla ich życia krew. Jednak od kilku lat tajemniczy Książę Mroku stara się łączyć grupy w jeden organizm, który działa jak dobrze naoliwiona maszyna. Oczywiście hierarchia pozostaje bez zmian. Wampiry pochodzące z arystokratycznych rodzin funkcjonują w sabatach, a te niższego stanu łączą się w małe grupy albo gangi, które stają się zabłysnąć w oczach arystokracji.

Brandon Spark nie był jednak szefem jakiejś obskurnej bandy nieudaczników, którzy atakują ludzi na ulicach i są od razu zabijani przez Łowców. Jego banda zalicza się do jednej z najbardziej skutecznych i w ciągu trzech lat zlokalizowała i zlikwidowała najwięcej celów. Sam Spark należał do zubożałej rodziny szlacheckiej, która za wszelką cenę chce powrócić na salony.

Albert rozejrzał się po zebranych i ujrzał rudowłosą piękność, która bacznie się mu przyglądała. Blizna przy jej ustach rozszerzyła się, kiedy kobieta się uśmiechnęła.

- Witaj Kamilo - rzekł Albert. - Dawno się nie widzieliśmy.

Kobieta nie odpowiedziała, lecz podeszła do mężczyzny.

- Jeszcze jedno - powiedział cicho szef.

- Co takiego?

- Mamy dla ciebie jeszcze jedno specjalne zadanie.

- Słucham.

Spark wyciągnął małą karteczkę z kieszeni jego szarej kamizelki i podał ją Albertowi. Wampir spojrzał na nią i zobaczył adres fabryki w Southwark oraz opis wyglądu jakiegoś dziecka. Spojrzał pytająco na szefa szajki.

- Dziecko jest kolejnym celem i pracuje w fabryce niejakiego Wiliama Wrighta. Jeśli możesz załatw to jeszcze dziś.

- Przecież jest środek nocy.

- Te dzieciaki pracują również w nocy.

- Ile tym razem?

- Tyle ile zawsze. Kamila pójdzie z tobą i ci pomoże. Macie ją dostarczyć żywą i najlepiej bez żadnych świadków, gdyż nasz Książę chce ją zobaczyć.

- On tu jest? - spytał zaskoczonym głosem Albert.

- Od kilku dni, ale mniejsza o to. Idź już.

Wampir schował worek z pieniędzmi do kieszeni płaszcza i wraz z Kamilą opuścili pokój.

Mimo współpracy Albert i Kamila nie dogadywali się ze sobą. Zeszli w ciszy po zakurzonych schodach na parter i opuścili budynek.

Na zewnątrz wiał zimny wrześniowy wiatr. Wampir założył owinął szyję szalem i spojrzał na Kamilę, która była ubrana w zwiewną suknię.

- Nie jest ci zimno?

- Lubie, kiedy jest zimno. Nie przepadam za upałami.

Mężczyzna odwrócił wzrok i nastała niezręczna cisza. Kamila palcem wskazała fabrykę, w której pracuje dziecko i oboje się tam udali.

Na skrzyżowaniu Kipling Street z Snowfields skręcili w prawo i ruszyli dalej. Gdy dotarli do Weston Street ujrzeli żebraka, który był szczelnie owinięty w koc, a na głowie miał ciemny kaptur. Wampiry ostrożnie obeszły mężczyznę i kontynuowały swoją podróż.

W pewnej chwili Albert stanął jak wryty i spojrzał na swoją pierś, w którą był wbity srebrny sztylet. Spojrzał przerażonym wzrokiem na Kamilę i runął na ziemię rozsypując zawartość swojego woreczka. Złote monety były ubrudzone ciemnoczerwoną krwią wampira.

Kamila gwałtownie się obejrzała i spojrzała na żeberka, który okazał się Łowcą wampirów. Mężczyzna ściągnął kaptur ukazując swoje białe jak kreda włosy. Na jego gładkiej i przystojnej twarzy malował się grymas zadowolenia. Zmierzwił swoją bladą ręką włosy i odezwał się.

- Nie spodziewałem się, że trafię w serce. A już myślałem, że wypadłem z wprawy.

Kobieta zaczęła się nerwowo rozglądać, ale nigdzie nie znalazła miejsca, do którego mogła uciec. Stała jak wryta i patrzyła na Łowcę.

Oliver Bright miał na sobie czarną skórzaną kamizelkę, czarne dopasowane spodnie, wysokie buty oraz długi płaszcz z wysokim kołnierzem. Na jego szyi wisiał mały drewniany krzyż. Chłopak był bardzo blady i miał nienaturalnie białe włosy, choć liczył sobie dopiero dwadzieścia jeden lat. Był najmłodszym Łowcą w Wielkiej Brytanii, a zarazem najlepszym. W ciągu swojej trzyletniej kariery Łowcy wampirów wsławił się doskonałą precyzją i niezawodnością.

Łowca wyciągnął jeden ze swoich dwóch rewolwerów i wycelował w kobietę. Rudowłosa Kamila natychmiast wyciągnęła srebrny sztylet z ciała Alberta, po mimo faktu, iż ten pali jej dłoń. Rzuciła nim w Olivera, który odsunął się na bok i widział, jak sztylet przelatuje kilka centymetrów od jego twarzy. Jego szare oczy pozostały niewzruszone.

Wampirzyca przeskoczyła chłopaka i chciała zaatakować go od tyłu, jak każdy wampir. Oliver odwrócił się i sparował ciosy Kamili. Następnie złapał ją za jej rude loki i z całej siły kopnął ją w brzuch. Odrzucił ją do tylu i kobieta uderzyła o pobliską latarnię.

Łowca przystawił jej rewolwer do czoła i rzekł spokojnym tonem:

- Gdzie tym razem się wybierasz, piękna? Kolejna ofiara?

- Pieprz się frajerze - odparła Kamila i splunęła krwią na buty chłopaka.

Oliver spojrzał na swoje obuwie, lecz w tej samej chwili kobieta odrzuciła rewolwer chłopaka i z całej siły uderzyła go w twarz pięścią. Chłopak zatoczył się i otarł krew z wargi. Zapach krwi obudził w kobiecie zwierzęcy instynkt. Napięła mięśnie i wyszczerzyła kły jak wściekły pies.

Stali tak kilka sekund starając się przewidzieć swoje ruchy. Oliver sięgnął po swój drugi rewolwer i starał się strzelić, lecz kobieta dopadła go i rozerwała część płaszcza chłopaka, raniąc go przy tym w prawą rękę.

- Ty głupia suko - wrzasnął chłopak. - Zapłacisz mi za to.

- Spierdalaj - powiedziała Kamila i ponownie zamachnęła ręką, lecz tym razem Oliver strzelił kobiecie w brzuch.

Kobieta upadła na ulicę i zaczęła zwijać się z bólu. Kątek oka zauważyła krople krwi, kapały z podrapanej ręki chłopaka. Podpełzła do nich i starała się je zlizać. Gdy krople spłynęły do jej gardła, kobieta skrzywiła się z bólu, a z jej gardła wydobył się żałosny skowyt bólu.

Mało kto wie, że krew Olivera z niewiadomych przyczyn jest dla wampirów jak wrzątek. Trzymał ten fakt w tajemnicy, właśnie na takie okazje. Podniósł swój drugi rewolwer i schował oba. Następnie podniósł swój długi sztylet.

- Zapytam jeszcze raz - zaczął chłopak. - Dla kogo pracujecie i gdzie szliście?

- I tak nie powstrzymasz machiny, którą rozpędził Książę Mroku - wysapała konająca Kamila.

- Serio? - spytał chłopak.- Książę Mroku? Kto wymyśla wam te nazwy?

- Może i ocaliłeś to dziecko, ale nie zdołasz ocalić innych.

- O czym ty mówisz?

- Krew została przelana i przyniesie zgubę twojej żałosnej rasie.

Oliver podszedł do niej i złapał ją za barki. Spojrzał jej głęboko w oczy.

- O czym ty pieprzysz do cholery?

-Jeśli tak bardzo cię to interesuje to chcieliśmy zabić dziecko w pobliskiej fabryce. Jest ich jednak znacznie więcej i nie powstrzymasz nas, więc taka strata nie robi nam różnicy. Nie ocalisz ich Oliverze...

Oliver krzyknął jeszcze kilka słów, ale kobieta zmarła. Chłopak odrzucił jej ciało i nerwowo chodził po ulicy.

Nie ocalisz ich Oliverze. Te same słowa usłyszał od Richarda Jonesa, kiedy wraz z siostrą uciekał ze swojego dworku za miastem. Dziesięć lat temu wampiry zamordowały jego rodziców. Łowca Richard Jones ocalił dzieci, ale nie dał rady ocalić rodziców. Oliver do dziś ma wyrzuty sumienia, że nie dał rady powstrzymać wampirów. Nie ma się co dziwić - nie był wtedy Łowcą i miał dopiero jedenaście lat, tak jak jego siostra Mary.

Wściekły Łowca podszedł do kobiety i odrąbał jej głowę sztyletem. Ciała wampirów zostawi, żeby słońce je spaliło. Podszedł jeszcze do pierwszego wampira i zabrał jego woreczek z pieniędzmi.

- Przynajmniej tyle - mruknął do siebie chłopak.

Schował woreczek do kieszeni swojego płaszcza. W zranionej ręce trzymał głowę wampirzycy. Po jej policzkach ściekało kilka łez, które uroniła przed śmiercią.

Oliver Bright schował sztylet i ruszył w kierunku siedziby Brytyjskiego Nocnego Ministerstwa. Z ciemnych chmur zaczął padać deszcz. Chłopak przeklął pod nosem i przyśpieszył kroku.

Na latarni pod którą leżało ciało wampirzycy siedział czarny kruk, który zdawał się obserwować chłopaka. Gdy ten zniknął z jego oczu, ptak poderwał się do lotu rozkładając swoje ciemne skrzydła.

Jasne oczy, blada skóra taka jego już natura. Krwią czerwoną ubrudzony, zawsze jest nienasycony. Dwa wampiry uciekają, z Oliverem szans nie mają. Kto nie zejdzie z drogi ciemnej, tego nikt nie widział więcej. ~ fragment wierszyka ludowego - wersja wampirza.

Poleć artykuł znajomym
Pobierz artykuł
Dodaj artykuł z PP do swojego czytnika RSS
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • E-mail znajomego:
  • E-mail polecającego:
  • Poleć ten artykuł znajomemu
  • Znajomy został poinformowany
DanielKurowski1 · dnia 14.11.2017 10:50 · Czytań: 67 · Średnia ocena: 0 · Komentarzy: 1
Komentarze
Protimus dnia 16.11.2017 09:44
Dużo powtórzeń np. w jednym akapicie ze trzy razy jest "chłopak" potem parę razy z rzędu "kobieta" itd. U siebie robię zwykle ten sam błąd, więc zaznaczam sobie kolorem podczas pisania podmioty. Ładnie to wizualizuje sytuację. Do tego zauważyłem parę literówek ale kto ich nie popełnia? Opisy postaci są dość oszczędne, a jeśli chodzi o zobrazowanie otoczenia to, szczerze, trzeba użyć dużo wyobraźni by samemu sobie je przedstawić. Byłyby ciekawym przerywnikiem pomiędzy poszczególnymi scenami, które następują po sobie lawinowo. Klimat jest i chętnie przeczytam więcej.
Polecane
Ostatnie komentarze
Pokazuj tylko komentarze:
Do tekstów | Do zdjęć
Leszek Sobeczko
24/11/2017 01:19
fajny manifest; ale nierealny czy tu nie zachodzi pewna… »
Berele
24/11/2017 01:15
"Na rozpaloną duszę utopioną w winie" Trzeba… »
Leszek Sobeczko
24/11/2017 01:12
kiedyś na PP publikowała autorka o ksywce Shortia /z… »
Berele
24/11/2017 01:10
Uśmiechy dla nowych komentatorów :) Niech jeszcze poleży;… »
Leszek Sobeczko
24/11/2017 01:08
3 zdanie, wiersza brak pomimo wersyfikacji pozdrawiam »
Leszek Sobeczko
24/11/2017 01:06
karkołomne porównanie pozdrawiam »
Miladora
24/11/2017 00:56
Na pewno pozostanie zagadką, Mrówciu. :) Jej uśmiech… »
Leszek Sobeczko
24/11/2017 00:56
czytam Dolną Półkę a tu taka perełka, naprawdę mi się… »
Miladora
24/11/2017 00:40
A może jednak nie przeminął, Apisku? :) W weekendy tłumy… »
Miladora
24/11/2017 00:33
A wiesz, że to bardzo dobry pomysł, Jago? :) Może… »
Miladora
24/11/2017 00:28
Bardzo mi miło - dziękuję pięknie, Uleńko. :) Serdeczności… »
Miladora
24/11/2017 00:26
To najlepsza pochwała dla autora, Uleńko. :) Bardzo… »
JOLA S.
23/11/2017 23:56
Słynny uśmiech Mony Lizy należy do najbardziej czarujących w… »
Zola111
23/11/2017 23:02
Ależ to urokliwe! bardzo! z. »
Miladora
23/11/2017 22:41
Tekst po korekcie. Rekomenduję do wirtajek. :) »
ShoutBox
  • Leszek Sobeczko
  • 24/11/2017 01:22
  • czemu Dolna Półka nie ma komentarzy? czy to jakaś strefa kwarantanny?
  • mike17
  • 23/11/2017 23:27
  • WYNIKI w MUZO WENACH 5 są już dostępne, zapraszam serdecznie : [link]
  • mike17
  • 23/11/2017 23:20
  • Bardzo Wam dziękuję za "Kwasiżurka" - powstał w chwilę, ale liczę, że dłużej pozostanie w pamięci :)
  • Niczyja
  • 23/11/2017 22:44
  • Wzajemnie:)
  • maak
  • 23/11/2017 22:43
  • Tak zrobię :). Dobrej nocy.
  • Niczyja
  • 23/11/2017 22:38
  • Dobrze, zgadzam się. Na pewno będzie pięknie:) Może być też tłumaczka wiatru lub deszczu. Albo wysokich traw bujających się na wietrze. Jak zechcesz, tak napisz:)
  • maak
  • 23/11/2017 22:36
  • Dobrze. Napiszę o kobiecie nie kobiecie. O tłumaczce chmur? :)
  • Niczyja
  • 23/11/2017 22:26
  • Coś co nie jest bajką, ale ma w sobie całe jej piękno:) To bym chciała przeczytać...
  • maak
  • 23/11/2017 22:21
  • A co wolisz, bajkę, czy nie bajkę? :)
  • Niczyja
  • 23/11/2017 22:17
  • Maaczku, napisz coś nowego. Ty tak pięknie piszesz...:)
Ostatnio widziani
Gości online:16
Najnowszy:Jaclynndda
Wspierają nas